
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać349
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać7
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać13
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
Jerozolima wyzwolona

- Kategoria:
- klasyka
- Format:
- papier
- Seria:
- Lektury Szkolne (Morex)
- Tytuł oryginału:
- Gerusalemme liberata
- Data wydania:
- 1995-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1995-01-01
- Liczba stron:
- 448
- Czas czytania
- 7 godz. 28 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8386510552
- Tłumacz:
- Piotr Kochanowski
Ta książka nie posiada jeszcze opisu.
Kup Jerozolima wyzwolona w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Jerozolima wyzwolona
Czyta się dość ciężko, szczególnie ze względu na archaiczny przekład. Fabuła bywa pełna absurdów (wskrzeszanie postaci) lub rzeczy, które dziś są wręcz dyskryminujące (biała skóra ważniejsza niż życie z rodzicami),ale w swoich czasach to na pewno było coś wielkiego. Autor świetnie trzyma się pomysłu stworzenia chrześcijańskiej ,,Iliady", nawiązania są bardzo eurydycyjne, postacie dość rozbudowane, a niektóre zwroty akcji wybitne, nawet jeśli na poziomie telenoweli ;)
Oceny książki Jerozolima wyzwolona
Poznaj innych czytelników
663 użytkowników ma tytuł Jerozolima wyzwolona na półkach głównych- Przeczytane 374
- Chcę przeczytać 282
- Teraz czytam 7
- Posiadam 51
- Ulubione 9
- Studia 8
- Poezja 7
- Klasyka 7
- Filologia polska 7
- Literatura włoska 6
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Inne materiały dotyczące książki Jerozolima wyzwolona

Cytaty z książki Jerozolima wyzwolona
Kto Bogu dobrze usługuje,
Mokre z obłoków wywodzi strumienie,
Odmienia czasy – jako kiedy trzeba,
Zwycięża gwiazdy i gniewliwe nieba!
Kto Bogu dobrze usługuje,
Mokre z obłoków wywodzi strumienie,
Odmienia czasy – jako kiedy trzeba,
Zwycięża gwiazdy i gniew...
Nie ten nam węzeł miłość ślubowała,
Nie te płomienie, które będziem mieli!
A to – bezecna – słowa nie strzymała,
Lecz to nic, kiedy śmiercią nas nie dzieli.
A iż nam łoża spolnego nie dała,
A tobie tę śmierć bogowie przejźrzeli,
Ciebie żałuję, nie samego siebie,
Dosyć mam, kiedy umrę podle ciebie.
Nie ten nam węzeł miłość ślubowała,
Nie te płomienie, które będziem mieli!
A to – bezecna – słowa nie strzymała,
Lecz to n...











































OPINIE i DYSKUSJE o książce Jerozolima wyzwolona
Wymaga czasu i skupienia przez ozdobniki i podniosłość, lecz również dlatego epos jest tak piękny językowo. Nie wspominając o wciągającej fabule; postaci są zarysowane dość skrajnie w swym poświeceniu, honorze i chwalebności, nawet, gdy stają oko w oko ze śmiercią, ale dla mnie to zaleta pokazująca romantyczną wielkość człowieka. Postępowe postaci kobiece wykonujące czynności męskie również cechuje honor. Najciekawsza z nich jest Armida, poganka punktująca rażące wady mężczyzn pełnych wspanialomyslnosci i honoru, lecz bezlitosnych, gdy mowa o miłości romantycznej. Ja lubię taki dramatyzm. Myślę, że współczesnym czytelnikom literatury okołofantastycznej również się spodoba.
Wymaga czasu i skupienia przez ozdobniki i podniosłość, lecz również dlatego epos jest tak piękny językowo. Nie wspominając o wciągającej fabule; postaci są zarysowane dość skrajnie w swym poświeceniu, honorze i chwalebności, nawet, gdy stają oko w oko ze śmiercią, ale dla mnie to zaleta pokazująca romantyczną wielkość człowieka. Postępowe postaci kobiece wykonujące...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytałem jako „Gofred abo Jeruzalem wyzwolona” w brawurowym przekładzie bratanka Jana Kochanowskiego, Piotra. Jest to wbrew temu, co piszą w biogramie Tassa na Wikipedii, epos rycerski, a nie poemat epicki. I jest to jedno z nielicznych dzieł tego rodzaju, które uważano onegdaj za jeden z nielicznych pohemeryckich eposów, który mógł stać na półce obok wielkich epopei starożytności.
Historia opowiada dzieje pierwszej krucjaty z 1099 roku, fabuła mieni się od namiętności bohaterów i nadprzyrodzonych interwencji, a Tasso jest w tym wszystkim obecny od środka; nie uświadczymy tu zdystansowanego, dalekiego komentarza, a same postacie grają przed nami na scenie jak zawodowi aktorzy, co przydaje im trochę lalkowych rysów, a całemu utworowi wiele patosu. No i właśnie. Nawet najbardziej megalomańskie sceny nijak się mają do tych z „Iliady”, wszystko to jakieś takieś niewielkie, mimo że na zapleczu wojny stoją przecież diabelskie i anielskie zastępy. Rzemiosło wojenne, mimo że Tasso bardzo chciał mieć własnego szybkonogiego Achilla, nie zachwyca tak jak wiersze Homera, a Tankred, Gofred czy Rynald nie są aż takiego kroju bohaterami, jak Achajowie i Trojańczycy. Troszkę się więc zawiodłem…
Czytałem jako „Gofred abo Jeruzalem wyzwolona” w brawurowym przekładzie bratanka Jana Kochanowskiego, Piotra. Jest to wbrew temu, co piszą w biogramie Tassa na Wikipedii, epos rycerski, a nie poemat epicki. I jest to jedno z nielicznych dzieł tego rodzaju, które uważano onegdaj za jeden z nielicznych pohemeryckich eposów, który mógł stać na półce obok wielkich epopei...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzyta się dość ciężko, szczególnie ze względu na archaiczny przekład. Fabuła bywa pełna absurdów (wskrzeszanie postaci) lub rzeczy, które dziś są wręcz dyskryminujące (biała skóra ważniejsza niż życie z rodzicami),ale w swoich czasach to na pewno było coś wielkiego. Autor świetnie trzyma się pomysłu stworzenia chrześcijańskiej ,,Iliady", nawiązania są bardzo eurydycyjne, postacie dość rozbudowane, a niektóre zwroty akcji wybitne, nawet jeśli na poziomie telenoweli ;)
Czyta się dość ciężko, szczególnie ze względu na archaiczny przekład. Fabuła bywa pełna absurdów (wskrzeszanie postaci) lub rzeczy, które dziś są wręcz dyskryminujące (biała skóra ważniejsza niż życie z rodzicami),ale w swoich czasach to na pewno było coś wielkiego. Autor świetnie trzyma się pomysłu stworzenia chrześcijańskiej ,,Iliady", nawiązania są bardzo eurydycyjne,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiewątpliwie najbardziej udana epopeja chrześcijańska, o znakomitej, zwartej i spójnej strukturze, nadzwyczaj zręcznie przeszczepiająca zasady konstrukcji Iliady na grunt europejski (dotyczy to w szczególności ingerencji świata nadprzyrodzonego). Wiele słynnych i poruszających epizodów, w tym przede wszystkim miłość Tankreda do pogańskiej wojowniczki Kloryndy (teraz nareszcie wiem już dokładnie, o co chodzi w ich rzeźbie w Łazienkach Królewskich) oraz wątek miłosnej niewoli Rynalda u czarodziejki Armidy. Mimo wszystko jednak lektura jakoś mnie zmęczyła i nie byłam w stanie tak się w nią wczuć, jak niegdyś w "Orlanda szalonego" - może właśnie ze względu na gładkość i opływowość konstrukcji, która nie oszałamia taką rozmigotaną mnogością wątków i dygresji jak dzieło Ariosta. Znacznie mniej też jest w "Jerozolimie wyzwolonej" humoru. Wielkości jednak nie można jej odmówić.
Niewątpliwie najbardziej udana epopeja chrześcijańska, o znakomitej, zwartej i spójnej strukturze, nadzwyczaj zręcznie przeszczepiająca zasady konstrukcji Iliady na grunt europejski (dotyczy to w szczególności ingerencji świata nadprzyrodzonego). Wiele słynnych i poruszających epizodów, w tym przede wszystkim miłość Tankreda do pogańskiej wojowniczki Kloryndy (teraz...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytane pod presją egzaminu ze staropolki, fragmentami, ale, cholera, muszę do tego wrócić, bo reasumując - kawał klimatycznego romansu rycerskiego!
Czytane pod presją egzaminu ze staropolki, fragmentami, ale, cholera, muszę do tego wrócić, bo reasumując - kawał klimatycznego romansu rycerskiego!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTematyka i treść spoko, ale forma - tak, wiem, barokowa - tragiczna. Źle się czyta wierszem. To nasza pierwsza epopeja narodowa - droga przez mękę, zupełnie jak z Panem Tadeuszem.
Tematyka i treść spoko, ale forma - tak, wiem, barokowa - tragiczna. Źle się czyta wierszem. To nasza pierwsza epopeja narodowa - droga przez mękę, zupełnie jak z Panem Tadeuszem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiedziałbym nawet o istnieniu „Jerozolimy wyzwolonej”, gdyby nie to, że była obowiązkową lekturą na studiach. Zatem to dzięki moim filologicznym studiom mogłem poznać to świetne dzieło - po kilkunastu latach stwierdzam, że to jedyna korzyść, jaką mi przyniosły.
Książka, o której dzisiaj chcę wam opowiedzieć, to utwór Torquata Tassa, napisany w XVI wieku, tak więc, no, nie jest to najnowsza wydawnicza pozycja. „Gofred albo Jeruzalem wyzwolona”, bo taki jest pełny tytuł, to epos. Ale nie taki jak „Pan Tadeusz”, że jedzą bigos, grają na cymbałach i tańczą poloneza, tylko taki z prawdziwego zdarzenia - bitwy, bohaterstwo, epicki rozmach, no wiecie. Tak, dobrze myślicie - skoro epos, to znaczy, że „Jerozolima” jest pewnie napisana wierszem. Ano jest. Jest też podzielona na pieśni, a każda pieśń na strofy, a każda strofa ma elegancki układ rymów ABABABCC.
„Jerozolima wyzwolona” opowiada o pierwszej krucjacie. Ale nie jest to opowieść historyczna, która starałaby się wiernie odtworzyć przebieg rzeczywistych wydarzeń. Tasso ujął krucjatę w baśniowe ramy, uczynił z niej coś w rodzaju chrześcijańskiego mitu. Mamy tu więc na przykład smoki i czary (po stronie muzułmańskiej jest czarownik, który rzuca przeciw wojskom przeciwnika różne uroki). Dla mnie takie potraktowanie tematu jest świetną sprawą - trochę fantastyki przecież nikomu nie zaszkodzi.
Jeśli chodzi o eposy o tematyce wojennej, to dla mnie „Jerozolima wyzwolona” bije na głowę Homerowską „Iliadę”. „Iliada” to oczywiście też niekiepski kawałek literatury, ale Homer lubił przeciągać pewne sprawy. „Tu sobie wrzucę katalog okrętów na kilkaset wersów, tu poświęcę kolejne kilkaset na opis tarczy Achillesa, a tutaj wrąbię opis całej historii życia tego statysty, którego Achilles właśnie ubił”. „Jerozolima” jest o tyle lepsza, że nie ma tu tego typu dłużyzn. Owszem, nieraz zdarzają się rozbudowane porównania homeryckie, ale są napisane tak zręcznym językiem, że przyjemnie się je czyta.
Epos Tassa jest dziełem o dużym rozmachu. Po obu stronach przedstawionego tu konfliktu mamy sporo barwnych postaci. Po stronie krzyżowców tym głównym bohaterem teoretycznie powinien być Gofred (Gotfryd z Bouillon),jako przywódca krucjaty, no i postać tytułowa. Ale nie. Owszem, gra ważną rolę, jednak przyćmiewają go postacie innych krzyżowców, przede wszystkim najlepszy chrześcijański rycerz Rynald i sentymentalno-melancholijno-romantyczny Tankred, wzdychający do dziewczyny walczącej po przeciwnej stronie. Są i inne zapadające w pamięć postacie - Odoard i Gildyppa, czyli wspólnie walczące małżeństwo, szpieg Wafryn, bracia Gofreda - Baldwin i Eustacy.
Nie brakuje interesujących bohaterów również wśród Saracenów. Można by sądzić, że skoro są oni przeciwnikami Gofreda, jego ludzi i ogólnie chrześcijaństwa, Tasso przedstawi muzułmanów w przerysowanym negatywnym świetle, jak prawdziwe czarne charaktery tej historii. Ale okazuje się, że nie. W każdym razie nie wszystkich - muzułmanie w eposie są grupą zróżnicowaną. Niektórzy są rzeczywiście źli, ale inni to dzielni ludzie, którzy po prostu próbują bronić swoich domów. Jest tu mężna i szlachetna Klorynda, która stoi na czele muzułmańskich wojsk (taa, islamiści pozwalają, żeby niewiasta nimi dowodziła - jak mówiłem, utwór ma elementy fantastyki),jest niegodziwy czarownik Izmen, porywczy Argant, Erminia cierpiąca męki nieszczęśliwej miłości, czarodziejka Armida wahająca się między miłością do Rynalda a obowiązkami wobec swego ludu, prawy i dzielny Altamor, którego odwaga robi niemałe wrażenie nawet na krzyżowcach...
Mimochodem tylko wspomnę, że choć postacie są zróżnicowane pod względem charakterów, to gorzej sprawa wypada z tym, jak jest opisany ich wygląd. Tu już trudno byłoby ich odróżnić. Wszyscy wydają się wyciosani z jednego wzorca. Na przykład każda występująca tu niewiasta ma złoty warkocz. I jak ja mam je sobie zwizualizować tak, żeby się różniły? W przypadku Europejek to jeszcze jakoś ujdzie, ale żeby każda z trzech występujących tu Saracenek też miała złote włosy? No nie wiem, nie tak sobie wyobrażam ludzi z Bliskiego Wschodu, ale w sumie nie było mnie tam w czasach pierwszej krucjaty. Może coś się od tego czasu zmieniło.
Wracając do tematu, między innymi właśnie dlatego „Jerozolima wyzwolona” tak wciąga, bo po obu stronach konfliktu mamy wiele ciekawych i pełnokrwistych postaci, nieraz niejednoznacznych, wielowymiarowych - każdy czytelnik bez trudu powinien wśród tej bogatej obsady znaleźć sobie jakichś ulubieńców.
Lwia część akcji to oczywiście bitwy. Tego zresztą oczekujemy - jak wojna, to wojna. Opisane są bardzo dynamicznie i obrazowo. Forma wierszowa, mam wrażenie, dodaje scenom batalistycznym dynamiki. Walka ma swój rytm, który dzięki zręcznej kompozycji poetyckiej można naprawdę poczuć. Nieraz czułem, jakbym rzeczywiście był w środku bitwy i na bieżąco, z zapartym tchem, obserwował, jak tu ktoś kogoś przeszywa mieczem, tam ktoś ledwo zdąża uchylić się przed strzałą, a jeszcze obok ktoś inny zwiera się z przeciwnikiem w morderczym uścisku. Wrażenie obserwacji potyczki na żywo potęguje - charakterystyczna dla tej formy literackiej, jaką jest epos - narracja prowadzona w czasie teraźniejszym. Stąd też w niektórych momentach potyczek aż ma się ochotę zawołać do którejś z postaci „Uchyl się, idioto!” albo „Korzystaj z tarczy!” czy „Teraz masz szansę! Uderzaj!”.
Ale to nie jest tak, że przez cały epos tylko się tłuką. Nie, nie. Jest tu wiele bardziej zróżnicowanych atrakcji. Intrygi. Klątwy (no przecież już mówiłem o czarach, no nie?). Podstępy. Przenikanie do obozu wroga. Takie tam. Zapewniam was, że sporo się dzieje.
Są też romanse. Właściwie to wątki miłosne stanowią chyba z połowę całości. Swego czasu wątki te były zresztą mocno krytykowane, aż Tasso w końcu ugiął się pod naciskami i stworzył „Jerozolimę wyzwoloną 2.0” czyli „Jerozolimę zdobytą”. Można powiedzieć, że to po prostu „Jerozolima wyzwolona” po kastracji - wszelkie wątki romansowe Tasso wywalił w diabły. Czy to pomogło eposowi? Bardzo wątpliwe. Najlepszy dowód to ten, że dziś ta druga wersja utworu odeszła w zapomnienie i jeśli czyta się „Jerozolimę”, to w wersji sprzed przeróbek.
I słusznie, bo naprawdę nie wiem, czemu szesnastowieczni czytelnicy mieli do tych motywów miłosnych jakieś wąty. Dla mnie są ciekawe. Tasso dobrze oddał zarówno piękno jak i cierpienia wypływające z miłości. Dobrze się to czyta, jest ładnie, poetycko ujęte - nie wiem, czego można się tu uczepić.
Muszę jeszcze koniecznie powiedzieć coś więcej o stylu. Oczywiście mogę wypowiedzieć się jedynie o polskim przekładzie, bo niestety nie czytam po włosku. To znaczy czytam, ale nie rozumiem.
Polski przekład „Jerozolimy wyzwolonej” ukazał się z drobnym poślizgiem, czyli mniej więcej cztery dekady po premierze oryginału - pamiętajcie o tym, jeśli kiedyś będziecie się niecierpliwić, oczekując na opóźniające się polskie wydanie jakiejś książki. Autorem przekładu jest Piotr Kochanowski. Uważa się, że robota, którą tu wykonał, daleko wykracza poza zwykłe tłumaczenie. Podobno pod pewnymi względami polska wersja przerasta oryginał - głównie w scenach batalistycznych. Starał się też przystosować tekst do polskiego odbiorcy, stąd różne spolszczenia i nawiązania do naszych realiów (wspomina na przykład o Wiśle i Tatrach). Pamiętacie, jak po „Shreku” tłumacze na siłę starali się pakować polskie nawiązania do dialogów we wszystkich filmach animowanych? Okazuje się, widzicie, że Kochanowski robił to już w XVII wieku. Akurat nie jestem zwolennikiem, no ale cóż - na szczęście w „Jerozolimie” nie zdarza się to jakoś rażąco często.
Co tu dużo gadać, styl nieraz bywa zachwycający. Często nie mogłem wyjść z podziwu, jak sprawnie jest to wszystko zrymowane. To jedno z tych nielicznych dzieł, które czytałem z podwójną przyjemnością, bo mogłem zachwycać się stylem, a jednocześnie naprawdę ciekawiło mnie, co będzie dalej.
Oczywiście skoro przekład powstał na początku XVII wieku, to dla niejednego czytelnika może być dziś trudny, szczególnie z początku, zanim człowiek się przyzwyczai do archaicznego języka. Dla mnie obcowanie ze starą polszczyzną jest wręcz dodatkową zaletą podczas lektury (+ 10 do klimatu). Ale jeśli nie siedzicie w staropolskich klimatach, to lepiej wybierzcie wydanie z dużą ilością przypisów, żeby mieć pewność, że nie umknie wam sens tego, co czytacie (zdarza się - sam przy co trudniejszych kawałkach muszę się zatrzymywać, by pojąć sens niektórych zwrotów). Nie jest to lektura łatwa, ale jest warta, by trochę się wysilić.
Warto wiedzieć, że przełożona na polski „Jerozolima” przez długi czas funkcjonowała w naszym kraju jako epos narodowy. Bez sensu, powiecie? Zagraniczny utwór, w którym nie pojawia się ani jeden Polak - polską epopeją narodową? Cóż to za kulturowe zawłaszczanie! Ale cóż, tak właśnie było. Polska szlachta prowadziła wtedy własną wojnę z muzułmanami, konkretnie z Turkami, toteż łatwo utożsamiała się z bohaterami Tassa.
Potem rolę naszej narodowej epopei pełnił poemat heroiczny „Obleżenie Jasnej Góry Częstochowskiej”, który był mocno inspirowany właśnie eposem Tassa. Sami więc widzicie, jak duże znaczenie dla naszej kultury ma „Jerozolima wyzwolona”. Sięgajcie więc po nią i czytajcie!
Czy widzę w „Jerozolimie wyzwolonej” jakieś minusy? Jeśli miałbym się czegoś czepiać, to tak raczej na siłę, ale trochę uwiera mnie, że wątek Tankreda i Erminii został pozostawiony w zawieszeniu - zabrakło tu wyraźnej puenty, a przydałaby się.
Nie do końca też podoba mi się sposób tytułowania kolejnych pieśni. Każda pieśń zaczyna się tak zwanym „argumentem” - jedną zwrotką, która opisuje treść pieśni. Z jednej strony fajnie, że tytuły są zrymowane jak cała reszta, ale taki nagłówek za każdym razem opisuje dokładnie, co się w danej pieśni wydarzy. Najlepiej więc ich nie czytać, dopóki nie przeczyta się samej pieśni, bo po co psuć sobie odbiór spojlerami?
Szczerze mówiąc, zdaję sobie sprawę, że „Jerozolima wyzwolona” przez wielu zostanie odebrana jako utwór niedzisiejszy, a może nawet - o zgrozo! - nudny. Kto wie, może w dzisiejszym świecie nie ma już miejsca dla takich rycerskich opowieści, pełnych przygód, magii i miłości? Trochę szkoda. Ja zawsze z chęcią wracam do owych dzieł z zamierzchłych epok, zwłaszcza jeśli są takie jak "Jerozolima wyzwolona" - nie tylko piękne artystycznie, ale też po prostu po ludzku wciągające i atrakcyjne czytelniczo. Dla mnie takie dzieła nie mogą się zestarzeć.
Tę i inne moje recenzje znajdziecie na blogu:
mowisietrudno.blogspot.com
Nie wiedziałbym nawet o istnieniu „Jerozolimy wyzwolonej”, gdyby nie to, że była obowiązkową lekturą na studiach. Zatem to dzięki moim filologicznym studiom mogłem poznać to świetne dzieło - po kilkunastu latach stwierdzam, że to jedyna korzyść, jaką mi przyniosły.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka, o której dzisiaj chcę wam opowiedzieć, to utwór Torquata Tassa, napisany w XVI wieku, tak więc, no,...
Wielowiekowe dzieło Tasso zaliczane jest do absolutnej klasyki renesansowych pieśni o czynach rycerzy w imię Boga i "prawdziwej wiary". Umiejscowione bardzo dokładnie realiami i wydarzeniami historycznymi w heksametrze (w naszym kraju jako trzynastozgłoskowiec Kochanowskiego),opisuje nam niezwykle barwnie I krucjatę odbijającą Jerozolimę z rąk saracenów. Dramat historyczny wykreowany w XVI wieku ponad 50 lat po innym znanym dziele owych czasów, Orlandzie szalonym, całe wieki mierzył się z legendarną opinią kalki historii Ludovico Ariosto. Niepotrzebnie. Chanson de geste Tasso to dzieło znacznie bardziej dojrzałe, poskładane w całość i unikające chaosu wątków i ilości postaci jaką porównuje się do poematu Ariosto. Oczywiście Jerozolima, jak każda pieśń o czynach, bogata jest w wątki fantastyczne: diabelskie siły natury, czarnoksiężnicy i wiedźmy, magiczne labirynty Orientu, podróże po basenie śródziemnym, nieustraszeni herosi i heroiny, czy boskie ingerencje to tylko część takich przykładów. Wątki silnych postaci kobiecych są czasem nachalne i wizjonersko feministyczne, a wymowa jest stricte kościelno-propagandowa. Oprócz bogatych charakterystyk bohaterów, interesujących opisów batalii wojennych, Tasso zręcznie kreuje romanse rycerskie, nawet pomiędzy stronami wojny jak Kloryndy i Tankreda czy magicznej i zawistnej Armidy z nieskazitelnym Rynaldem. Rzekomy wielki wódz krucjaty kreowany na najważniejszą postać tak naprawdę służy tylko za tło dla całej reszty bardziej zmyślnie wpisanych postaci. Gerusalemme liberata to wielko ponadczasowe dzieło, które powinno być wykładane w szkołach i na uczelniach, ale przede wszystkim powinno być znane wielbicielom okresu Średniowiecza, w końcu do czasu Pana Tadeusza uznawane było za naszą narodową epopeję. Szkoda tylko iż pomijane jest w zestawieniach na korzyść literatury Ariosto, wielkiej Pieśni o Rolandzie czy mitów arturiańskich.
Wielowiekowe dzieło Tasso zaliczane jest do absolutnej klasyki renesansowych pieśni o czynach rycerzy w imię Boga i "prawdziwej wiary". Umiejscowione bardzo dokładnie realiami i wydarzeniami historycznymi w heksametrze (w naszym kraju jako trzynastozgłoskowiec Kochanowskiego),opisuje nam niezwykle barwnie I krucjatę odbijającą Jerozolimę z rąk saracenów. Dramat historyczny...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzestarzałe tłumaczenie, choć bliskie czasowo oryginałowi czyni tekst trudno przyswajalnym. Dlatego też taka ocena. Lektura husarii ? Przekład z XVII wieku. Od Clermont - Jasnej Góry aż po Jerozolimę. Wsparcie sił duchowych, czy to dobrych czy tych złych przypomina "Illiadę". Izraelici kontra Filistyni. Polonizmy tłumaczenia. Polska w obliczu wojen z muzułmanami ? Fragment o ikonie porwanej do meczetu (?) by tam odprawiać czarnoksięstwa czy muzułmanki-amazonki średnio do mnie przemawiają. Błagam niech to ktoś przełoży od nowa (może już to zrobił ?). Autor ma ciekawą biografię.
Przestarzałe tłumaczenie, choć bliskie czasowo oryginałowi czyni tekst trudno przyswajalnym. Dlatego też taka ocena. Lektura husarii ? Przekład z XVII wieku. Od Clermont - Jasnej Góry aż po Jerozolimę. Wsparcie sił duchowych, czy to dobrych czy tych złych przypomina "Illiadę". Izraelici kontra Filistyni. Polonizmy tłumaczenia. Polska w obliczu wojen z muzułmanami ? Fragment...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to