Diabeł umiera w Hawanie

Okładka książki Diabeł umiera w Hawanie autorstwa Maciej Stasiński
Okładka książki Diabeł umiera w Hawanie autorstwa Maciej Stasiński
Maciej Stasiński Wydawnictwo: Agora reportaż
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2015-05-22
Data 1. wyd. pol.:
2015-05-22
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788326813481
Fidel Castro nie żyje. Umarł już dawno, z nudów. Nie ma już bowiem na Kubie nic, co mógłby jeszcze zniszczyć. Przy okazji pogrzebał mit rewolucji, którą uosabiał. I samego siebie - Fidela Castro, jeden z największych mitów światowej lewicy XX wieku. Po obu mitach pozostał zabobon i jego samotny, zdziwaczały szaman. Oraz kraj na krawędzi. Katastrofy? Wyzwolenia? Wkrótce się okaże.
Średnia ocen
5,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Diabeł umiera w Hawanie w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Diabeł umiera w Hawanie



674 419

Oceny książki Diabeł umiera w Hawanie

Średnia ocen
5,8 / 10
92 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Diabeł umiera w Hawanie

avatar
383
113

Na półkach:

O ile czytana dobry rok temu "Hawana: Podzwrotnikowe delirium" było szerokim freskiem historycznym z osobistym twistem, czytane teraz "Kuba: Syndrom wyspy" wydaje się być bardziej osobista-wspominkowa mimo ważkości treści, o tyle "Diabeł..." jest próbą podsumowania 50 lat rewolucji w stylu gazety codziennej/ tygodnika opinii z elementami podręcznika do WOSu.

Gdybym natknął się (a może nawet, kiedy natykałem się?) na te teksty w GazWyb, czytałbym (czytałem?) z większym zadowoleniem. Kompilacja bez redakcji okazuje się jednak trudniejsza do przyswojenia. Powtórzenia i dydaktyzm to dwa zarzuty jakie mam do tego tekstu.

Nie żałuję jednak wydanego pieniądza i poświęconego czasu. W połączeniu z dwoma wcześniej wymienionymi uzupełnia moje spojrzenie na ojczyznę ulubionego prozaika.

O ile czytana dobry rok temu "Hawana: Podzwrotnikowe delirium" było szerokim freskiem historycznym z osobistym twistem, czytane teraz "Kuba: Syndrom wyspy" wydaje się być bardziej osobista-wspominkowa mimo ważkości treści, o tyle "Diabeł..." jest próbą podsumowania 50 lat rewolucji w stylu gazety codziennej/ tygodnika opinii z elementami podręcznika do WOSu.

Gdybym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
536
403

Na półkach: ,

Plusy: dużo szczegółowych informacji o kraju, epoce, osobach i idei; łatwo przyswajalny język przekazu.
Minusy: wszechobecne powtórzenia - opisy tego samego wydarzenia w tan sam sposób w kilku kolejnych rozdziałach; brak głębi - wydaje się, jakby autor chciał przedstawić informacje w stylu małych gazetowych rubryk z aktualnościami, nie ma w tym refleksji charakterystycznej np. dla czytanego przeze mnie niedawno Patricka Deville'a, który również pisał o tym regionie, jednak nie w tak ramowy sposób. To pewnego rodzaju uproszczenie treści, jednak nie tyle merytoryczne, co emocjonalne, czego powody tłumaczy zapewne nota odautorska na ostatniej stronie.

Plusy: dużo szczegółowych informacji o kraju, epoce, osobach i idei; łatwo przyswajalny język przekazu.
Minusy: wszechobecne powtórzenia - opisy tego samego wydarzenia w tan sam sposób w kilku kolejnych rozdziałach; brak głębi - wydaje się, jakby autor chciał przedstawić informacje w stylu małych gazetowych rubryk z aktualnościami, nie ma w tym refleksji charakterystycznej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
6
6

Na półkach:

Chciałoby się napisać w ripoście "Jakobin umiera w Warszawie". Nie przypuszczam żeby autor odwiedził Kubę kiedykolwiek, a jeśli nawet, to zachował swoje dumne nieprzemakalne i zarozumiałe oko białego Europejczyka. Arogancja i pycha. Dlatego smutna ta książka i dlatego nieprawdziwa.

Chciałoby się napisać w ripoście "Jakobin umiera w Warszawie". Nie przypuszczam żeby autor odwiedził Kubę kiedykolwiek, a jeśli nawet, to zachował swoje dumne nieprzemakalne i zarozumiałe oko białego Europejczyka. Arogancja i pycha. Dlatego smutna ta książka i dlatego nieprawdziwa.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

231 użytkowników ma tytuł Diabeł umiera w Hawanie na półkach głównych
  • 121
  • 102
  • 8
47 użytkowników ma tytuł Diabeł umiera w Hawanie na półkach dodatkowych
  • 31
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Diabeł umiera w Hawanie

Inne książki autora

Okładka książki Ameryka. Opowieści podróżne Anna Alboth, Elżbieta Dzikowska, Arkady Radosław Fiedler, Grażyna Jagielska, Tomasz Owsiany, Marek Pernal, Dariusz Raczko, Maciej Stasiński, Paulina Wilk
Ocena 6,6
Ameryka. Opowieści podróżne Anna Alboth, Elżbieta Dzikowska, Arkady Radosław Fiedler, Grażyna Jagielska, Tomasz Owsiany, Marek Pernal, Dariusz Raczko, Maciej Stasiński, Paulina Wilk
Maciej Stasiński
Maciej Stasiński
Dziennikarz „Gazety Wyborczej”, a od lat 80. korespondent barcelońskiego dziennika „La Vanguardia”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Diabeł umiera w Hawanie przeczytali również

Sowietstany. Podróż po Turkmenistanie, Kazachstanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Uzbekistanie Erika Fatland
Sowietstany. Podróż po Turkmenistanie, Kazachstanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Uzbekistanie
Erika Fatland
W zasadzie co my Europejczycy wiemy o Azji Środkowej? Kraje byłego Związku Radzieckiego takie jak Kazachstan, Uzbekistan i inne Stany kojarzą nam się głównie z przynależnością do tegoż Związku a o nich samych wiemy tak naprawdę niewiele. Dzięki tej książce poznajemy każdy z tych krajów, jego bogatą historię (która sięga czasów Aleksandra Macedońskiego) i niezwykłą kulturę. Kraje te wydają nam się egzotyczne. A jednocześnie, dzięki licznym podróżom autorki, mamy do czynienia z ludźmi, którzy bardzo często żyją w trudnych (i dla nas niewyobrażalnych) warunkach. Często na pustyniach. Często w ogromnym ubóstwie i naprawdę ciężko uwierzyć, że to jest XXI wiek, bowiem dla nich czas się zatrzymał (w wieku XIX). Rządzącym żyje się o niebo lepiej, są bogaci, budują pałace a tymczasem zwykli ludzie mieszkają w jurtach. I niektórzy tylko buntują się a reszta żyje jakby pod dyktando tych dyktatorów. To jest takie dziwne i jednocześnie smutne. Ci ludzie nie mają woli walki. Przeszli spod jednego panowania (Stalina) do kolejnych rządów autorytarnych (swoich prezydentów, którzy są nieusuwalni). Chętnie wybrałbym się w tamte rejony, ale nie wiem, czy zdołałabym znieść to, że obcokrajowców traktuje się podejrzliwie i każdemu turyście przyznaje się osobę, która "czuwa" nad tym aby nie zobaczył zbyt dużo, nie zrobił "podejrzanych'" zdjęć, nie porozmawiał otwarcie z mieszkańcami, nie skrytykował władzy itd. Książka warta aby ją przeczytać i zastanowić się, jak mamy dobrze w tej cywilizowanej Europie.
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na711 miesięcy temu
All Inclusive. Raj, w którym seks jest Bogiem Mirosław Wlekły
All Inclusive. Raj, w którym seks jest Bogiem
Mirosław Wlekły
Przed większymi wyjazdami staram się sięgać po reportaże dotyczące danego kraju, by lepiej go zrozumieć z innego niż turystyczny punkt widzenia. Tak też trafiłam na "All inclusive" Wlekłego - książkę pozwalającą zrozumieć, jak Dominikana stała się rajem turystycznym i dlaczego dla mieszkańców tego kraju daleko mu do raju. Autor opowiada zarówno o przemyśle turystycznym, o minionej już dyktaturze prezydenta Trujillo, o legendarnych w Dominikanie siostrach Mirabal, no i o seksie. Bo nie da się pisać o tym kraju, nie wspominając o obowiązującej tu kulturze macho, o wykorzystywaniu nastoletnich dziewczyn, o wyjątkowo wczesnej inicjacji seksualnej i zawieranych młodo małżeństwach, o skandalach pedofilskich z kościołem katolickim w tle. W końcu afera z nuncjuszem Wesołowskim odbiła się głośnym echem także w Polsce... Wlekły zbiera różne historie, ukazując, że wystarczy opuścić teren plaży i hotelu, by Dominikana przestała wyglądać na raj. Zresztą nawet jako turystka z kulturą macho miałam kontakt non stop, podczas wszelakich wycieczek po okolicy - przewodnik mówiący turystom, by zwracać się do niego per "sexy papi 6", gdzie to 6 oznacza liczbę dzieci z różnymi kobietami. Sam powód do dumy, prawda? Z drugiej strony Dominikana kształtuje silne i samodzielne kobiety, bo przecież jakoś trzeba żyć w kraju, gdzie mężczyzna znika, kiedy mu się podoba, pieniędzy brakuje, a dzieci nakarmić trzeba. Turystyka przynosi dochody - część turystów zapłaci za wycieczki i lokalne przysmaki, inni będą chcieli skorzystać z prostytucji, która niektórym Dominikańczykom zapewnia łatwy pieniądz. No i jest jeszcze problem kościoła, do którego należy większość mieszkańców kraju, co znacznie ułatwia tuszowanie wszelakich skandali z udziałem duchownych - a tych tutaj niestety nie brakuje... "All inclusive" to ciekawy reportaż, choć poruszający jedynie wybrane tematy związane z Dominikaną, na pewno nie pozwala dogłębnie poznać tego kraju. Dla mnie jednak miała to być książka pozwalająca dowiedzieć się o Dominikanie czegoś więcej, niż mogłabym usłyszeć od lokalnych przewodników na krótkich wycieczkach, a do tego celu lektura się świetnie nadawała. W bibliografii i przypisach wypatrzyłam też parę innych tytułów, które pozwolą mi lepiej poznać Dominikanę - za to na pierwsze spotkanie z krajem "All inclusive" nadaje się całkiem nieźle :)
Gabi Zet - awatar Gabi Zet
ocenił na74 lata temu
Angole Ewa Winnicka
Angole
Ewa Winnicka
Ktoś kiedyś przy innej okazji powiedział, że „optymizm nie zastąpi nam Polski”. I kiedy przeczytałem książkę pod tytułem „Angole”, zdałem sobie sprawę, że ten cytat może pasować również do tych wszystkich Polaków, którzy po dołączeniu naszego kraju do Unii Europejskiej w 2004 roku wyjechali głównie na Wyspy Brytyjskie, szukać dla siebie i dla swoich rodzin lepszej przyszłości. Wyjeżdżali pełni dobrych myśli, wielu planów na przyszłość – myślę, że niemal każdego dotykał optymizm, że oto znajdą się w miejscu, które zapewni im przyszłość, jakiej oczekiwali, a która tu była wówczas niemożliwa – w Polsce, która podlegała jeszcze ciągłym procesom transformacyjnym. Ewa Winnicka w swoim reportażu opisuje jednak cienie tamtych wyjazdów, skupia się na historiach ludzi, którzy zmagają się z trudną, często brutalną rzeczywistością, niedostosowaniem do warunków panujących w Wielkiej Brytanii oraz poczuciem, że nie pasują do tego miejsca. Niestety, oczekiwanie szybkiej poprawy losu nie spełniło się dla wielu emigrantów, co doprowadziło do rozczarowań, poczucia osamotnienia, ciągłej walki o przetrwanie, co często kończyło się depresją i innymi uzależnieniami. Autorka bardzo trafnie portretuje społeczeństwo brytyjskie, zamknięte w dużej części na fale emigrantów z Europy Środkowej, pokazuje, że jest to społeczeństwo kastowe, gdzie prawie niemożliwym jest przenikanie między jego sferami na przestrzeni jednego pokolenia. Książkę traktuję jako pewnego rodzaju ostrzeżenie dla tych, którzy chcą marzyć o lepszej przyszłości gdzieś za granicą. I chociaż optymizm nie zastąpi nam wcale Polski, to warto mieszkając tutaj, każdego dnia starać się, aby nasz kraj stawał się lepszym domem dla nas i dla kolejnych pokoleń.
Arek - awatar Arek
ocenił na74 miesiące temu
Detroit. Sekcja zwłok Ameryki Charlie LeDuff
Detroit. Sekcja zwłok Ameryki
Charlie LeDuff
Książka Charliego LeDuffa to literacki ekwiwalent spaceru po zgliszczach wielkiego marzenia. Autor, rodowity detroitczyk i laureat Pulitzera, wraca do rodzinnego miasta, by poddać je sekcji zwłok. Detroit, niegdyś perła amerykańskiego przemysłu i kolebka klasy średniej, w jego relacji jawi się jako postapokaliptyczna sceneria, w której natura powoli odbiera to, co człowiek zbudował z betonu i stali. Choć reportaż ten zdobył status kultowego, ocena 7/10 sugeruje, że jest to dzieło równie fascynujące, co problematyczne pod względem formy. Zanim przejdziemy do tego, co w tej książce wielkie, należy uczciwie wskazać jej słabsze strony. Głównym zarzutem wobec LeDuffa jest jego skrajnie subiektywny, wręcz narcystyczny styl narracji. Autor często stawia siebie w centrum wydarzeń, przez co reportaż momentami dryfuje w stronę autokreacji na „twardego faceta z prowincji”. Ta kowbojska manierą może drażnić czytelników szukających chłodnej, analitycznej perspektywy. Ponadto, książka bywa chaotyczna – wątki kryminalne przeplatają się z politycznymi aferami i rodzinnymi tragediami w sposób, który niekiedy zaciera szerszy kontekst ekonomiczny upadku Motor City. Momentami odnosi się wrażenie, że LeDuff bardziej goni za sensacją i brutalnym obrazem, niż próbuje rzetelnie wyjaśnić mechanizmy, które doprowadziły miasto do bankructwa. Mimo wspomnianych mankamentów, „Detroit. Sekcja zwłok Ameryki” posiada potężne atuty, które sprawiają, że trudno się od niej oderwać. To właśnie na nich warto się skupić, bo to one stanowią o sile tego reportażu. Bezlitosny autentyzm i „brudny” realizm: LeDuff nie patrzy na Detroit z okien klimatyzowanego biura. On wchodzi do spalonych domów, rozmawia z bezdomnymi, towarzyszy strażakom w beznadziejnej walce z plagą podpaleń i zagląda do kostnic, w których brakuje miejsc na zwłoki. Ta fizyczna bliskość z opisywanym dramatem nadaje książce niespotykaną wiarygodność. Mistrzowskie oddanie społecznej zgnilizny: Autor fenomenalnie portretuje korupcję i upadek elit politycznych. Opisując procesy urzędników, którzy okradali miasto w momencie jego największej agonii, LeDuff buduje uniwersalną opowieść o chciwości. Podkreśla przy tym tragizm zwykłych mieszkańców, którzy zostali zostawieni sami sobie w systemie, który przestał działać. Emocjonalny ładunek i czarny humor: Choć opisuje tragedię, LeDuff potrafi operować ironią i sarkazmem, co stanowi jedyny możliwy wentyl bezpieczeństwa w tak dusznej atmosferze. Jego opisy absurdów administracyjnych sprawiają, że czytelnik śmieje się przez łzy, lepiej rozumiejąc surrealizm życia w upadłej metropolii. Symbolizm i uniwersalność: To nie jest tylko książka o jednym mieście. Detroit w ujęciu LeDuffa to przestroga dla całego świata zachodniego. Autor podkreśla, że to, co stało się z przemysłem samochodowym i tkanką społeczną Michigan, może spotkać każde miejsce, które uwierzy w swoją nieśmiertelność. To potężne memento mori dla współczesnego kapitalizmu. „Detroit. Sekcja zwłok Ameryki” to lektura bolesna, ale konieczna. Siedem punktów odzwierciedla uznanie dla odwagi autora i jego zdolności do chwytania literackiego „brudu” rzeczywistości, przy jednoczesnym dystansie do jego niekiedy zbyt egocentrycznej formy. LeDuff napisał nekrolog miasta, który czyta się jak najlepszy kryminał noir. To hołd dla miejsca, które umarło, ale którego duch wciąż błąka się po opustoszałych halach fabrycznych, przypominając nam o cenie, jaką płacimy za postęp.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu
Królowa Karaibów Klementyna Suchanow
Królowa Karaibów
Klementyna Suchanow
W książce K. Suchanow pojawiają się dwa wątki historyczne. Pierwszy opisuje wzajemne relacje jakie łączyły polskiego prozaika Witolda Gombrowicza z kubańskim poetą Virhgiliem Pinerą; drugi opowiada o tym jak zeszły się drogi czterech muszkieterów – komendantów rewolucji. Druga z tych narracji - ta odkrywająca karty rewolucjonistów, wydaje się niejako doklejona do książki. Tak, jak gdyby autorce nie wystarczało materiału do samego tylko opisu kręgów literackich tamtych czasów… Albo jakby uznała (wydaje mi się z resztą, że słusznie),że sam temat jest zbyt egalitarny i przeciętnego czytelnika, który o Pinerze nie słyszał zupełnie nic, a Gombrowicza kojarzy z „Ferdydurke”, nie obejdzie wcale, a wcale. Byłby to dla mnie zarzut wobec autorki, gdyby nie fakt, że historia rewolucji barbudos (brodaczy) jest opisana niezwykle ciekawie, żywiołowo i z wielka dbałością o szczegóły. Początkowo jest więcej o tzw. historycznym zapleczu każdego z bohaterów, a zatem o historii Kuby na początku XX wieku, o dyktaturze Machado, o przewrocie Batisty i o marionetkowych prezydentach. Później do głosu dochodzą już indywidualne głosy czwórki tenorów rewolucji Hubera Matosa, Camilo Cienfuegosa, Che Guevary i Fidela Castro. Lekkość pióra autorki, żywiołowość i barwność opisów, nawet pewna swada i przekora sprawiają, że te, poświęcone przyszłym bojownikom, rozdziały czyta się z wielkim zainteresowaniem. Nie stanowił dla mnie nawet zbyt dużego problemu fakt, iż nie kleiły się one w zbyt wielu miejscach z drugim – literackim segmentem. Powiem więcej, nie skupiałem się na elementach opowieści o Gombrowiczu i Pinerze tak samo, jak na tych dotyczących Castro i Che. Chociaż, co znaczące, ostatecznie mimo iż Gombrowicz i Pinera nie mieli specjalnie wiele wspólnego z rewolucją kubańską i całym tym fermentem to jednak i oni w pewnym stopniu byli odpowiedzialni za „rewolucję”. Tylko inną, bo przeprowadzaną na polu sztuki. W taki oto sposób polityka i kultura zetknęły się nie po raz pierwszy pod wspólną buntowniczą banderą. Ale to już zupełnie inna para kaloszy. Więcej na: https://librumlegens.wordpress.com/2021/05/25/klementyna-suchanow-krolowa-karaibow/
librumlegens - awatar librumlegens
ocenił na64 lata temu

Cytaty z książki Diabeł umiera w Hawanie

Więcej

Bo od samego przejęcia władzy w 1959 roku po dziś dzień historia Kuby nie istniała jako dzieje kraju i narodu. Kuba została zawłaszczona przez obdarzonego niebywałą charyzmą, siłą woli oraz manią wielkości samozwańczego przywódcę , a jej dzieje stały się częścią jego własnej biografii. Tragedią Kuby było zaś przez niemal 50 lat to, że w miarę jak rósł mit zwycięskiego Rewolucjonisty, Komendanta, Wodza, który rzucił zwycięskie wyzwanie amerykańskiemu kolosowi, bezinteresownego dobroczyńcy uciśnionych ludów Afryki i Ameryki Łacińskiej, ona sama marniała, popadała w ruinę, a naród w niewolę, odrętwienie i nędzę. Im bardziej rósł i rozkwitał Fidel Castro jedynowładca, tym bardziej więdła i karlała bujna niegdyś, barokowo-tropikalna dawna Perła w Koronie hiszpańskiego imperium.

Bo od samego przejęcia władzy w 1959 roku po dziś dzień historia Kuby nie istniała jako dzieje kraju i narodu. Kuba została zawłaszczona prz...

Rozwiń
Maciej Stasiński Diabeł umiera w Hawanie Zobacz więcej

Bo „szlachetna muzyka” kubańska, która za sprawą Buena Vista Social Club od końca lat 90. ubiegłego wieku rzuca na kolana ludzi na świecie, do niedawna była na Kubie skazana na zapomnienie, a muzycy ją wykonujący – prześladowani. Son, danzon, rumba, bolero – sama sól ziemni kubańskiej – były wyklęte, a najwięksi artyści żyli w nędzy dlatego, że tak kazał dyktator ludowy. Reżim się ocknął z doktrynalnego stuporu dopiero, kiedy dosłownie zbankrutował po rozpadzie ZSRR i odkrył, że tępił żyłę złota. Pozwolił więc na kontrolowany eksport tej sztuki, a artystom na wyjazdy zagraniczne, choć zabierał im większość dolarowych honorariów.

Bo „szlachetna muzyka” kubańska, która za sprawą Buena Vista Social Club od końca lat 90. ubiegłego wieku rzuca na kolana ludzi na świecie, ...

Rozwiń
Maciej Stasiński Diabeł umiera w Hawanie Zobacz więcej

Guillermo Fariñas wygrał po raz pierwszy w swoim 48-letnim życiu, w którym nie zaznał innej rzeczywistości, niż dyktatura zwana rewolucją. Powoli wracał do zdrowia. Gdy wyjechał na wózku inwalidzkim ze szpitala w Santa Clara, nie mógł chodzić.

Guillermo Fariñas wygrał po raz pierwszy w swoim 48-letnim życiu, w którym nie zaznał innej rzeczywistości, niż dyktatura zwana rewolucją. P...

Rozwiń
Maciej Stasiński Diabeł umiera w Hawanie Zobacz więcej
Więcej