rozwińzwiń

Trudne życie

Okładka książki Trudne życie autora Gabriela Pauszer-Klonowska,
Okładka książki Trudne życie
Gabriela Pauszer-Klonowska Wydawnictwo: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza biografia, autobiografia, pamiętnik
426 str. 7 godz. 6 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
1963-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1963-01-01
Liczba stron:
426
Czas czytania
7 godz. 6 min.
Język:
polski
Średnia ocen

0,0 0,0 / 10
Ta książka nie została jeszcze oceniona NIE MA JESZCZE DYSKUSJI

Bądź pierwszy - oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Trudne życie w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Trudne życie

Średnia ocen
0,0 / 10
0 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Trudne życie

avatar
69
54

Na półkach:

Nie mogę dać mniej niż 9 gwiazdek książce, która opowiada mi o Prusie. Moim zdaniem autorka naprawdę rzetelnie przedstawiła postać i jego stosunki że społeczeństwem. Może bardzo postawiła nacisk na aspekt biograficzny, niż na fabułę, ale to poglebilo tylko wiedzę o tym pisarzu. Chętnie sięgnę po inne tytuły o Prusie tej autorki.

Nie mogę dać mniej niż 9 gwiazdek książce, która opowiada mi o Prusie. Moim zdaniem autorka naprawdę rzetelnie przedstawiła postać i jego stosunki że społeczeństwem. Może bardzo postawiła nacisk na aspekt biograficzny, niż na fabułę, ale to poglebilo tylko wiedzę o tym pisarzu. Chętnie sięgnę po inne tytuły o Prusie tej autorki.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
945
141

Na półkach: ,

Piękna. Z jej kart można się dowiedzieć wielu rzeczy o Bolesławie Prusie, pracy redakcyjnej, pracy nad jego wspaniałymi powieściami, przyjaźniach, zainteresowaniach (niekoniecznie literackich). Książka jest barwną fabularyzowaną opowieścią, którą czyta się bardzo przyjemnie.

Zapewne dla tych, którzy nie doceniają autora "Lalki" nie będzie to czymś przyjemnym, lecz miłośnicy Prusa nie zostaną zawiedzeni. Biografia odkrywa kulisy życia zwykłego człowieka, który żył przez pewien czas w cieniu innych, następnie zabłysnął talentem, zmagając się z ciągłą krytyką. Ciekawym pewnie też będzie dla niektórych, co Prus sądził na temat prozy Sienkiewicza czy "Wesela" Wyspiańskiego.

Piękna. Z jej kart można się dowiedzieć wielu rzeczy o Bolesławie Prusie, pracy redakcyjnej, pracy nad jego wspaniałymi powieściami, przyjaźniach, zainteresowaniach (niekoniecznie literackich). Książka jest barwną fabularyzowaną opowieścią, którą czyta się bardzo przyjemnie.

Zapewne dla tych, którzy nie doceniają autora "Lalki" nie będzie to czymś przyjemnym, lecz...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2070
916

Na półkach: , ,

Zawsze uważałam, że dosyć trudno o bardziej zwyczajne życie niż to, które wiódł Bolesław Prus. Coś tam wiedziałam, o jego powstańczej młodości, ale to był tylko epizod. Jedna, chyba niespecjalnie ciekawa żona, żadnych kochanek na boku, burzliwych skandali, wielkich podróży. Cóż tu pisać. A jednak Gabriela Pauszer-Klonowska napisała o Prusie ciepłą książkę, którą choćby dlatego warto przeczytać, że spokojne życie Prusa nie utkwiło w lubiącej plotki pamięci zbiorowej i tak w zasadzie niewiele wiemy o nim. Dzieło przesłoniło autora.

Zawsze uważałam, że dosyć trudno o bardziej zwyczajne życie niż to, które wiódł Bolesław Prus. Coś tam wiedziałam, o jego powstańczej młodości, ale to był tylko epizod. Jedna, chyba niespecjalnie ciekawa żona, żadnych kochanek na boku, burzliwych skandali, wielkich podróży. Cóż tu pisać. A jednak Gabriela Pauszer-Klonowska napisała o Prusie ciepłą książkę, którą choćby...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

49 użytkowników ma tytuł Trudne życie na półkach głównych
  • 25
  • 24
24 użytkowników ma tytuł Trudne życie na półkach dodatkowych
  • 15
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Trudne życie

Inne książki autora

Gabriela Pauszer-Klonowska
Gabriela Pauszer-Klonowska
Pisarka polska, tłumaczka, autorka książek dla dzieci. Absolwentka filologii polskiej na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Debiutowała w 1929 r. na łamach "Wiadomości Literackich" jako krytyk literacki. Także współpracowniczka Polskiego Radia w latach 1930-1939.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pieśniarka Warszawy. Hanka Ordonówna i jej świat Tadeusz Wittlin
Pieśniarka Warszawy. Hanka Ordonówna i jej świat
Tadeusz Wittlin
Kopciuszek dwudziestolecia międzywojennego. Chyba właśnie to sformułowanie wybrałabym, gdybym jednym krótkim zdaniem miała wypowiedzieć się o Hance Ordonównie, a właściwie o Marii Annie Tyszkiewicz z domu Pietruszyńskiej. Urodzona w 1902 roku w rodzinie kolejarza zdołała wypracować sobie status międzynarodowej gwiazdy. A poprzez małżeństwo z hrabią Michałem Tyszkiewiczem w hierarchii społecznej awansowała jeszcze wyżej. Jak ta skromna dziewczyna trafiła na scenę najsłynniejszego teatrzyku przedwojennej Warszawy Qui Pro Quo? Zdawać by się mogło, że los zawsze jej sprzyjał. Najpierw wybór szkoły. Rodzice posłali Hankę do Szkoły Baletowej przy Teatrze Wielkim w Warszawie z czysto prozaicznych powodów. Szkoła zapewniała swoim uczniom bezpłatne śniadania i obiady, co było niezwykle istotne dla małej Hanki, bo w domu nie zawsze był obiad. Później przychodzi czas na debiut w teatrzyku Sfinks. I wtedy również może mówić o sprzyjającym losie, ponieważ w Sfinksie poznaje Karola Hanusza, który pomaga jej w początkach kariery. To właśnie on wymyśla dla niej pseudonim artystyczny, pod którym przejdzie do historii. Ale nie tylko ślepy los kształtuje losy młodej Hanki. Gdyby nie jej determinacja i odwaga nie osiągnęłaby swojego sukcesu. Gdy widzi, że w Warszawie trudno będzie jej się przebić wyrusza na prowincję. Po powrocie do stolicy pomocną dłoń wyciąga do niej ponownie Hanusz. Później Ordonka będzie miała innego protektora, a przede wszystkim wspaniałego nauczyciela, który wydobędzie z niej ukryty dotąd talent. Dopiero wtedy, gdy trafiła pod skrzydła niezwykłego Fryderyka Jarossego zrozumiała jak amatorsko do tej pory działała. Nie zmarnowała swojej szansy i przy nim bardzo mocno rozwinęła swoje sceniczne umiejętności. Dowodem tego może być choćby kontrakt z Qui Pro Quo, z którym związane były takie gwiazdy jak Mira Zimińska, Zula Pogorzelska, Eugeniusz Bodo, Adolf Dymsza, Mieczysław Fogg czy Tadeusz Olsza. Teksy dla Qui Pro Quo pisał nie byle kto, a Julian Tuwim i Marian Hemar. Hanka już jest gwiazdą, którą zapraszają sceny nie tylko warszawskie, ale także paryskie, berlińskie i wiedeńskie. To życie jak w bajce przerywa wojna. We wrześniu 1939 roku dotychczasowy świat runął. Tadeusz Wittlin tę biografię napisał nieszablonowo, bo nie zachowując chronologii, co absolutnie nie utrudnia czytelnikowi odbioru. Zaczął od pierwszych dni września 1939 roku, gdy cała Warszawa stanęła do obrony. Kolejne jakże smutne spotkanie Tadeusza i Hanki w opuszczonym barze Hotelu Europejskiego, w którym nie tak dawno przecież tętniło życie warszawskiej artystycznej cyganerii. Teraz siedzą przy czarnej kawie i żegnają się. I Tadeusz, i Hanka chcą opuścić Warszawę. Ordonka, po pobycie w więzieniu na Pawiaku, z którego wyciągnął ją mąż, planuje wyjechać do Wilna. Tym samym zyskała kilka miesięcy względnie spokojnego życia. Do czasu aneksji Litwy do ZSRR. Aresztowana przez NKWD została zesłana do łagru w Uzbekistanie. I tego łagru pewnie by nie przeżyła, gdyby nie zbawienny dla tylu zesłanych Polaków układ Sikorski-Majski. Hanka również skorzystała z amnestii i wyruszyła do punktów zbornych Armii gen. Andersa. Do Polski już nigdy nie wróciła. Zmarła pięć lat po wojnie w Bejrucie. Przedtem jeszcze raz miała okazję spotkać się z Tadeuszem Wittlinem, którego poprosiła o napisanie biografii. Gdy ten wyciągnął notatnik, z ust Hanki popłynęła opowieść … Całość na: https://monikaolgaczyta.blogspot.com/
MonikaOlga - awatar MonikaOlga
oceniła na68 lat temu
Pierwsza woda po Kisielu. Historie rodzinne Jerzy Kisielewski
Pierwsza woda po Kisielu. Historie rodzinne
Jerzy Kisielewski
Bardzo lekka i przyjemna książka autorstwa Jerzego Kisielewskiego poświęcona jego ojcu, słynnemu Stefanowi Kisielewskiemu, zaskakuje ciepłem i humorem. Kisiel był znanym felietonistą i komentatorem życia w okresie PRL, a jego dystans, inteligencja i cięty dowcip pozwalały trafnie i z wdziękiem opisywać trudną, siermiężną rzeczywistość tamtych czasów. Najwięcej miejsca w książce zajmują historie związane z ich domem rodzinnym – autor świetnie pokazuje relacje ojca i matki, napięcia codziennego życia, a przede wszystkim rolę Stefana Kisielewskiego w wychowaniu dzieci. Szczególnie podobało mi się podkreślanie przez syna poglądów ojca na temat wychowania: dzieci nie muszą być grzeczne, lecz powinny mieć własne zdanie, potrafić je wyrażać, poznawać siebie i świat, uczyć się na błędach. To podejście jest mi bardzo bliskie – i choć nie zawsze spotyka się z aprobatą dalszej rodziny, uważam je za program niezwykle wartościowy. Książka stanowi świetny portret epoki PRL, ale przede wszystkim pokazuje życie kulturalne i towarzyskie Krakowa, Warszawy, gór i morza. Fascynujące są wspomnienia młodego chłopaka, który miał okazję obserwować wielkich intelektualistów tamtych czasów – zachował wiele portretów i anegdot, które przetrwały do dziś. Jest to opowieść o pewnej inteligenckiej rodzinie, dla której prawda, szczerość i szacunek były o wiele ważniejsze niż doczesne splendory, tytuły i gratyfikacje pieniężne.
Arek - awatar Arek
ocenił na61 miesiąc temu
Alfabet wspomnień Antoni Słonimski
Alfabet wspomnień
Antoni Słonimski
Trudno nie polubić „Alfabetu wspomnień”, w którym autor robi subiektywny przegląd swoich bliższych i dalszych znajomych, uwzględniając też paru takich, których osobiście nie spotkał lecz wspomnienia są warci, na przykład w anegdocie. Anegdot zresztą - jak to u Słonimskiego - jest sporo, a bardzo osobiste podejście do przywoływanych osób i zjawisk, od laurek poprzez wątpliwości aż po potępianie w czambuł, stanowią o atrakcyjności książki. Czy mam jakieś zastrzeżenia - owszem, pominięcia, choćby wynikające z przyjętej przez autora zasady, że nie będzie pisał o nadal, czyli w roku 1975, żyjących ludziach. Czyli na przykład o Jarosławie Iwaszkiewiczu, Irenie Krzywickiej i kilku innych, także z młodszych pokoleń, których aktywność na pewno śledził i wiele ciekawego miałby do powiedzenia. Natomiast fakt, że osobnego hasła nie ma w „Alfabecie” Maria Morska* po prostu mnie wkurzył, zwłaszcza że wzmianki o niej są, a jej zdjęcie otwiera sekcję Pikadorczycy i Skamandryci. Nie chodzi jedynie o ich wieloletnią miłość, o której wiedzieli wszyscy im współcześni - choć niektórzy utrzymywali, że była platoniczna - ale o jej rolę aktorki, feministki i środowiskowej Muzy. Chętnie poczytałabym też o zdolnej plastyczce, Janinie Konarskiej, ale prawdę mówiąc na obecność żony Słonimskiego w jego „Alfabecie” za bardzo nie liczyłam. Hasła są bardzo różnej długości. Do tych najkrótszych należy Beck Józef. Słonimski przyznaje, że się z nim przyjaźnił, pisze: „… zerwaliśmy przyjaźń po sprawie brzeskiej. Po sprawie Zaolzia napisałem w Kronice ‚Mądry Polak po S k o d z i e’. Gdy Beck miał swoje słynne przemówienie w maju 1939r., uściskałem się z nim serdecznie. Nie piszę historii. Sprawy to dawne, zawiłe, bolesne. Nie mnie sądzić o nim jako o polityku.” Jest to, moim zdaniem, przykład tego, co wówczas o Becku można było napisać, dotykając choć nie interpretując zawirowań epoki. Z kolei inne króciutkie hasło, „Czeszer Mec. Pierwszy Polak pochodzenia mojżeszowego, który dostał literacką nagrodę Nobla: ożenił się z wdową po Reymoncie” ma enigmatyczno-sarkastyczny posmak. Jest wyrazem uszczypliwości pod adresem nagrody dla Reymonta (a nie dla Żeromskiego, któremu zdaniem środowisk literackich Nobel dużo bardziej się należał). Ale wobec zamordowanego w getcie żydowskiego prawnika, Czeszera, taki wpis specjalnie elegancki nie jest. Zwłaszcza że zanim trafił do getta, zapobiegawcza żona zdążyła się już z nim, swoim trzecim małżonkiem, rozwieść. W każdym razie Mecenas Czeszer literatem nie był. Za to z dużą estymą pisze Słonimski w „Alfabecie” o Itziku Mangerze, poznanym w Londynie, jak go nazywa „najwybitniejszym liryku piszącym w języku jidysz”. Pięknie opisuje jak się porozumiewali - on nie znał żydowskiego, Manger polskiego, choć kiedyś obaj mieszkali w tym samym mieście, Warszawie, jak tłumaczył jego lirykę, jak go ekspediował do Polski na uroczystość odsłonięcia pomnika bohaterów getta. Manger należał „do nie istniejących już plemion małomiasteczkowych Żydów Europy wschodniej”. Trochę o nim myślałem - wyznaje Słonimski - gdy w Elegii miasteczek żydowskich (1947 rok) pisałem: „Już nie ma tych miasteczek, gdzie szewc był poetą, zegarmistrz filozofem, fryzjer trubadurem”. Sam Słonimski duszy sentymentalnego liryka chyba nie miał. Był przede wszystkim, jak trafnie go nazwała autorka jego doskonałej biografii, heretykiem na ambonie.** Lubił pouczać, wyzłośliwiać się, dogryzać, wykłócać się o swoje … Nawet jeśli kogoś darzył głęboką sympatią, starał się nadmiernie nie rozczulać. Czy kogoś w „Alfabecie” skrzywdził? No cóż, pisząc na przykład o Ferdynandzie Goetlu nie szczędzi słów obrzydzenia przytaczając jego faszystowskie pogróżki, kierowane bezpośrednio do niego. Ale choć o kolaborację z hitlerowcami go wprost nie oskarża, także go z tego zarzutu nie oczyszcza, jak robi to na przykład hasło w Wikipedii. Ograniczyłam się do paru, nietypowych moim zdaniem, przykładów, bo „Alfabet” każdy musi sam smakować, najlepiej wielokrotnie, po pewnym czasie - już niekoniecznie ciągiem, lecz wedle zapotrzebowania, na wyrywki. Na koniec jeszcze dwa cytaty z dość obszernego hasła Powrót. Dlaczego po jedenastu latach emigracji, pod koniec pobytu piastując prestiżowe i intratne funkcje w UNESCO i w londyńskim Polskim Instytucie, podjął Antoni Słonimski decyzję o przeprowadzce do zrujnowanej i nie całkiem niepodległej ojczyzny? Jest to interesująca, wieloaspektowa opowieść. Wybrałam z niej argumenty dla mnie bardzo przekonujące: „Obracałem się w Londynie w środowisku ludzi wybitnych i atrakcyjnych, ale nie jako partner równorzędny, lecz jako intruz. Niebłahą stanowiła przeszkodę bariera językowa. Mówiłem po angielsku poprawnie, ale bez finezji” „Przez pięć lat od 1946 do 1951 r. nie pisałem. Pogrążałem się coraz beznadziejniej w rutynę i obowiązki życia urzędniczego. Czułem, że jeszcze rok, dwa a zabraknie mi nie tylko siły wyrwania się z tego trybu życia, ale przestanę być pisarzem.” * Moją irytację na nieobecność w „Alfabecie wspomnień” Marii Morskiej (1895-1945) wzmogły daremne próby dotarcia do jej jedynej biografii, Hanna Faryna-Paszkiewicz: Opium życia. ** Joanna Kuciel-Frydryszak: Słonimski. Heretyk na ambonie.
Nina - awatar Nina
oceniła na81 rok temu
Dzienniki 1927-1969 Anna Kowalska
Dzienniki 1927-1969
Anna Kowalska
Jakie dziwne te dzienniki. Bierzesz je do ręki, bo będzie smacznie, bo już wszem i wobec ogłoszono: to "ta od Dąbrowskiej", lesbijska, zakazana miłość. A tu historia samoistnej twórczej kobiety, która się zmaga ze sobą i z wirażami życia i się w swoich zapiskach z trudem, skąpo, powoli sobą dzieli. Osobną sprawą jest, co zapisała, a co czytamy. Dzienniki są starannie wydane, ale opuszczeń bez liku. Jestem wielkim wrogiem tej maniery. Ile autorki nam udostępniono, ile przed nami ukryto, co oceniono, jako ważne i czemu? Przeklęte są te znaki opuszczenia [...]. Po drugie, nie ułatwia lektury powściągliwość Kowalskiej, jej niewylewna natura, trudność, skrótowość, jakaś chropowatość pisania. Po trzecie, jak sama szczerze wyznaje - mocna autocenzura, która okroiła te zapiski z mnóstwa treści. Rozczarowują zwłaszcza lata 40. i 50. i to zarówno w sprawach osobistych (tu więcej mówią listy),jak w opisie rzeczywistości powojennej. "To, co z wieloma ludźmi działo się u nas za Stalina, jest dzisiaj już niepojęte i albo zapomniane, albo też załatwione słowem: nikczemność, zdrada. Ileż lubieżności było w schlebianiu, w oddawaniu siebie aż do śmierci włącznie" - tak, właśnie tego nam nie dane poznać! Zapiski z lat 60. nabierają soczystości. Obok spraw publicznych drugi nurt to twórczość, która nie przychodziła łatwo. Trzeci, najważniejszy nurt - życie wewnętrzne. Ciekawe, a nawet fascynujące u Kowalskiej jest zdobywanie samodzielności bycia i myślenia (w jakimś przeklętym cieniu najpierw męża, potem "Maryjki"),zdobywanie odwagi publicznego występowania, wybijanie się w opozycyjnym nurcie środowiska literackiego i pozycja, jaką zdobyła, a przede wszystkim - rozpoznawanie siebie. Dzienniki pokazują, jaka masa splątanych uczuć i myśli buzowała tej kobiecie. O samej Dąbrowskiej pisała: "Kochałam ją tyloma miłościami..." I nie była to jedyna miłość, bo cóż powiedzieć o pogmatwanej, ale głębokiej miłości do męża - Jerzego Kowalskiego, a przede wszystkim o tej najmocniejszej - do córki Tuli. Nie dajcie się zwieść schematom wciskanym przez obyczajowych rewolucjonistów ani wrażeniu "herod baby" ze zdjęć.
Vincentius - awatar Vincentius
ocenił na74 lata temu

Cytaty z książki Trudne życie

Więcej
Gabriela Pauszer-Klonowska Trudne życie Zobacz więcej
Gabriela Pauszer-Klonowska Trudne życie Zobacz więcej
Gabriela Pauszer-Klonowska Trudne życie Zobacz więcej
Więcej