1812. Tom II. Napoleon w Moskwie

Okładka książki 1812. Tom II. Napoleon w Moskwie autora Paul Britten Austin, 9788362913114
Okładka książki 1812. Tom II. Napoleon w Moskwie
Paul Britten Austin Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza Finna Seria: Seria Napoleońska [FINNA] historia
342 str. 5 godz. 42 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Seria:
Seria Napoleońska [FINNA]
Data wydania:
2003-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2003-01-01
Liczba stron:
342
Czas czytania
5 godz. 42 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362913114
Średnia ocen

7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup 1812. Tom II. Napoleon w Moskwie w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki 1812. Tom II. Napoleon w Moskwie

Średnia ocen
7,8 / 10
21 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce 1812. Tom II. Napoleon w Moskwie

avatar
555
379

Na półkach:

Książka może nie jest aż tak dobra jak pierwszy tom, niemniej trzyma bardzo wysoki poziom.

Wstrząsający i niezwykle szczegółowy opis epizodu z wielkiej wojny na wyniszczenie.

Jeśli w pewnym momencie ,akcja" staje w miejscu, to tylko dlatego, że armia Napoleona grzęźnie w ruinach Moskwy i jej okolicach, czekając na zawarcie pokoju. Kapitulacja wroga nie następuje, kończy się żywność, zaczyna jesień. Sytuacja rannych fatalna. Zaczyna robić się nerwowo, czytelnik wyczuwa napięcie.

Polecam.

Książka może nie jest aż tak dobra jak pierwszy tom, niemniej trzyma bardzo wysoki poziom.

Wstrząsający i niezwykle szczegółowy opis epizodu z wielkiej wojny na wyniszczenie.

Jeśli w pewnym momencie ,akcja" staje w miejscu, to tylko dlatego, że armia Napoleona grzęźnie w ruinach Moskwy i jej okolicach, czekając na zawarcie pokoju. Kapitulacja wroga nie następuje, kończy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1518
1504

Na półkach: , , ,

8,5/10

8,5/10

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
485
3

Na półkach: , , ,

Książka bardzo dobra. Pokazuje kampanie 1812 roku oczyma zwykłych żołnierzy różnych narodowości zmuszonych walczyć pod sztandarami Napoleona.Napoleon w Moskwie opisuje co tez się działo po zajęciu stolicy przez wojska napoleona oraz walki które zmusiły cesarza do odwrotu.

Książka bardzo dobra. Pokazuje kampanie 1812 roku oczyma zwykłych żołnierzy różnych narodowości zmuszonych walczyć pod sztandarami Napoleona.Napoleon w Moskwie opisuje co tez się działo po zajęciu stolicy przez wojska napoleona oraz walki które zmusiły cesarza do odwrotu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

71 użytkowników ma tytuł 1812. Tom II. Napoleon w Moskwie na półkach głównych
  • 46
  • 25
40 użytkowników ma tytuł 1812. Tom II. Napoleon w Moskwie na półkach dodatkowych
  • 22
  • 6
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki 1812. Tom II. Napoleon w Moskwie

Inne książki autora

Paul Britten Austin
Paul Britten Austin
Angielski pisarz, tłumacz, wydawca oraz znawca literatury szwedzkiej.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wielcy generałowie wojen napoleońskich oraz ich bitwy 1805- 1815 Andrew Uffindell
Wielcy generałowie wojen napoleońskich oraz ich bitwy 1805- 1815
Andrew Uffindell
Kolejny problem z książką dotyczącą ulubionej epoki napoleońskiej. Ciężko bowiem zachować obiektywizm w ocenianiu. Pod względem edytorskim jest znakomicie, twarda okładka z kolorową obwolutą, do tego przyjemny dla oka druk. Ale już dyskusyjny jest tytuł i wybór postaci. W historiografii XIX wieku utarło się określać mianem generała dowodzących jednostkami na poziomie dywizji lub brygady. Tymczasem autor poświęca uwagę raczej głównodowodzącym oraz marszałkom, dowodzącym wyższymi związkami taktycznymi bądź operacyjnymi. Autor stara się równomiernie rozdzielić treść książki pomiędzy postacie pochodzące z Anglii, Francji, Rosji, Prus oraz Austrii. Oczywiście warto poznać biogramy dowódców Wielkiej Koalicji, aczkolwiek dobór strony francuskiej jest cokolwiek dyskusyjny. Podobne wątpliwości można mieć przy wprowadzeniu do panteonu sław arcyksięcia Karola Ludwika Habsburga czy marszałka Gebharda Lebrechta von Blüchera, co zapewne wynika z brytyjskiego punktu widzenia. Sam pomysł na książkę: nota biograficzna, rozważanie atutów i słabych stron dowódców, poparte wybranym przykładem przeprowadzonej bitwy – ciekawy i inspirujący. Z jednej strony mam zastrzeżenia do tej pozycji, ale z drugiej pamiętam jak szybko i miło przebiegały moje cykliczne podróże na trasie Wrocław-Opole. A niech tam, niech będzie mocna siódemka :-)
Kedar - awatar Kedar
ocenił na75 lat temu
Fryderyk Wielki: Brutalny wódz i subtelny filozof Giles MacDonogh
Fryderyk Wielki: Brutalny wódz i subtelny filozof
Giles MacDonogh
Król Prus, Fryderyk Wielki (w Polsce częściej nazywany Fryderykiem II) to postać oceniana w naszej tradycji oraz historiografii jednoznacznie: wróg, polakożerca, główny sprawca rozbiorów. Z kolei w tradycji oraz historiografii niemieckiej to bohater (chociaż w różnych czasach podkreślano różne aspekty postaci i panowania Fryderyka, zapominając przy tym zwykle o jego zafascynowaniu kulturą francuską, pogardzie dla narodu i języka niemieckiego – czemu niejednokrotnie dawał wyraz, a także mizoginizmie, miznatropii oraz skłonnościach homoseksualnych). Z tym większym zainteresowaniem czyta się biografię napisaną przez autora „neutralnego”, Brytyjczyka, znawcę historii Prus, nie zaangażowanego w spory polityczne i ideologiczne towarzyszące postaci króla. Autor wywiązuje się z zadania dobrze, lektura pozostawia jednak pewien niedosyt. G. MacDonogh skupił uwagę na dwóch kwestiach: życiu prywatnym oraz osobowości Fryderyka (te fragmenty przynoszą wiele informacji, ubarwione zostały nadto licznymi anegdotami),a także na kontaktach króla z czołowymi przedstawicielami współczesnej mu elity intelektualnej i artystycznej, zwłaszcza z Wolterem. Ten drugi temat potraktowany został zbyt obszernie i drobiazgowo, moim zdaniem, ze szkodą dla całości książki. Te akurat partie można by z powodzeniem odchudzić. Dość przeciętnie wypada omówienie zagadnień politycznych, zarysowano je w postaci ogólnego szkicu, ledwie wystarczającego, by zorientować się w zmieniającym się układzie sił XVIII-wiecznej Europy oraz roli odgrywanej przez Prusy. Czytelnika polskiego szczególnie zainteresować musi kwestia I rozbioru Polski, za którego głównego sprawcę uchodzi właśnie Fryderyk II. Autor nie uwypukla szczególnie tego wydarzenia w swojej monografii (co można zrozumieć pod piórem Brytyjczyka),bez komentarza pozostawia cytowane wypowiedzi króla Prus o fatalnym stanie ziem polskich i zajęciu ich celem „ucywilizowania”, stara się też wskazać innych, właściwych, jego zdaniem, inicjatorów rozbioru: carycę Katarzynę II, cesarza Austrii Józefa II oraz brata Fryderyka – księcia Henryka Pruskiego (który negocjował szczegóły w Petersburgu). Fryderyk II miałby niejako dać się unieść fali wydarzeń i przystał tylko na to, czego żądali inni. Te ostatnie wywody wypadają jednak mało przekonująco, podobnie jak kuriozalny argument, że w 1772 r. Prusy zajęły najmniejsze terytorium spośród trzech zaborców. G. MacDonogh zdaje się nie rozumieć, że były to ziemie najcenniejsze, zarówno dla Prus, jak i dla Polski, miały bardzo istotne znaczenie: Pomorze Gdańskie i północna Wielkopolska. Czymże w porównaniu były ponad dwukrotnie nawet większe ziemie zajęte przez Rosję... nad Dnieprem i Dźwiną? Trochę miejsca poświęcono polityce gospodarczej Fryderyka, podkreślając szczególnie znaczenie aneksji Śląska i czerpane z tej prowincji dochody oraz starania o odbudowę ziem pruskich po zniszczeniach wojny siedmioletniej. Autor nie wypowiada się jednak na ten temat zbyt szeroko. Najsłabsza strona pracy to militaria. A przecież Fryderyk Wielki swój przydomek zdobył głównie dzięki zwycięstwom na polach bitew, uznawany jest też za jednego z najwybitniejszych dowódców w dziejach, odnosił spektakularne triumfy, uchodził za reformatora sztuki wojennej (chociaż miewał też chwile załamania, gdy przekonany o tym, że wszystko stracone, potrafił np. uciec z pola bitwy, ostatecznie wygranej). Kwestie militarne wyraźnie Autorowi „nie leżą”, wojny i batalie Fryderyka opisuje w sposób powierzchowny i chaotyczny. Trudno wyrobić sobie na tej podstawie obraz kolejnych kampanii czy konkretnych starć. Opisom tym poświęca zresztą G. MacDonogh niewiele miejsca, postępując według dość osobliwego schematu: jeden, krótki akapit na temat samej bitwy, po czym półtorej strony odnośnie następującej później korespondencji króla z Wolterem albo innymi luminarzami, z obszernym cytowaniem tych listów, gratulacji itp. Książka napisana jest w większości żywym, dobrym językiem, potrafi zaciekawić, podaje szereg interesujących informacji, operuje anegdotą, stara się zanalizować niezwykły charakter króla Prus. Pewne kwestie można było jednak omówić mniej szeroko (np. kontakty z Wolterem),innym zaś poświęcić o wiele więcej miejsca.
Nefer - awatar Nefer
ocenił na73 lata temu
1812. Tom III. Wielki odwrót Paul Britten Austin
1812. Tom III. Wielki odwrót
Paul Britten Austin
Poruszająca, ostatnia część opasłej trylogii. Książkę czytałem dość wolno, bo ponad 2 miesiące, starałem się jednak chłonąć każdy szczegół. Pozycja jest obładowana detalami i relacjami świadków, z których każdy ma nieco inny język pisarski. Z tego względu ,,Wielkiego Odwrotu" nie czyta się jednym tchem, ale też nie o to chodzi. Iluż to pisarzy głowiło się jak zaplanować dobrą powieść? Uważam, że najlepsze scenariusze pisze ludzkie życie. W tym przypadku otrzymujemy wstrząsającą relację dziesiątek osób, które wycofują się po zmrożonych rosyjskich bezdrożach. Opisy są ekstremalne. Dosłownie czuć zimno, głód, strach przed czającymi się w lasach Kozakami, wieśniakami z widłami i zamykającą okrążenie regularną rosyjską armią. ,,Wielki odwrót" określiłbym jako ciekawą ,,powieść drogi", gdzie bohaterowie mijają kolejne miejscowości, którym na dobre to nie wyszło (mordy, grabieże, gwałty, taktyka spalonej ziemi). To także powieść o tym, że w tak skrajnych warunkach zatraca się człowieczeństwo i, z pewnymi szlachetnymi wyjątkami, inny, słabszy, błagający o pomoc kolega staje się tylko chwilowym wyrzutem sumienia - albo i nie. Osobiście najbardziej poruszyły mnie: - liczący ponad 100 stron opis przeprawy pod Berezyną. Nie wiedziałem, że sytuacja była, aż tak ciężka (,,Połtawa" - skwitował położenie armii Napoleon). - cierpienie kobiet, które do jesieni były w Wielkiej Armii hołubione i poważane. Potem stały się najczęściej ,,zbędnym balastem". - mocny opis ostatnich chwil życia pewnej damy, która z rozpaczy udusiła swoje dziecko, wiedząc, że zaraz najprawdopodobniej zginie. - scena rozstania żołnierza z rannym koniem. - historia psa, który przemierzył z pewnym pułkiem całą Europę. Naprawdę mocne i dobre. Polecam.
wiciu - awatar wiciu
ocenił na97 lat temu
Lata wojen Peter Englund
Lata wojen
Peter Englund
Modelowa historyczna książka popularnonaukowa. Autor przedstawia kluczowy okres w historii Szwecji, czyli lata 1625 – 1656, wybierając sobie za bohatera Erika Jönssona Dahlberga, późniejszą ważną postać z historii tego kraju. Nie jest to przy tym biografia czy podręcznik historii politycznej, czy nawet esej bądź publicystyka historyczna. Najlepszą definicją byłoby określenie tej pozycji, jako popularnonaukowej monografii XVII-wiecznej wojny, sposobów jej prowadzenia i konsekwencji. Pokazując losy bohatera, Erika - na razie Jönssona, autor wyjaśniając tło wydarzeń omawia genezę i przyczyny wojny trzydziestoletniej, jej przebieg, główne bitwy, rokowania pokojowe, a przede wszystkim wojenne realia, z lubością pomijane przez historyków. Gdy Erik lub inne postacie bądź wydarzenia historyczne stykają się z jakimś problemem, autor opisuje jak sobie radzono z nim w XVII wieku (np. edukacja dzieci, ówczesne zwyczaje żywieniowe, stroje, działanie poczty, logistyka transportów wojskowych etc.). Zasadniczo kulisy treści ograniczają się do basenu Morza Śródziemnego oraz krajów zaangażowanych w wojnę trzydziestoletnią (i Rzeczpospolitej Obojga Narodów),ale są krótkie wypady do Nowego Świata, Stambułu czy wybrzeży Afryki. Książka rozpoczyna się odpisu bitwy pod Warszawą, niezbyt miłego oczom czytelników przyzwyczajonych do bogoojczyźnianego stylu pisania o wojnach naszych przodków (ani naszym wikipedystom, którzy nie chcą się przyznać do przegranej w tej batalii). Pokazuje archaiczność ówczesnego modelu polskiej wojskowości, w tym husarii, wielbionej przez fanów polityki historycznej. Autor trafnie zauważył, że zarówno ta formacja,jak i reszta polskiej kawalerii sprawdzała się w walkach z wrogami ze wschodu (Tatarzy, Turcy, Moskwa),ale już nie z zachodnimi (i istotnie, poza Kircholmem i małą bitwą pod Trzcianą nasza konnica nie radziła sobie ze Szwedami). Wbrew niektórym opiniom Englund nie oszczędza swoich rodaków. System polityczno-ekonomiczny Szwecji był delikatnie mówiąc daleki od ideału. Armia wcale tak dobrze nie wyekwipowana ani zorganizowana (aczkolwiek lepiej od naszej oraz habsburskiej),a jej dowódcy byli przede wszystkim pazerni na łupy. Opis wygranych bitew nie pokazuje „chwały szwedzkiego oręża”, tylko „krew pot i łzy” na polu walki oraz ogromną niekompetencję dowódców stron przeciwnych. Zamiast zalewu nazw i nazwisk mnóstwo łatwo przyswajanych informacji – np. o tym, że większość strat wśród żołnierzy była spowodowana chorobami i dezercjami, a nie śmiercią na polu bitwy, trupy były odzierane z odzieży i wszystkiego co wartościowe, w szwedzkiej armii tylko 1 na 12 żołnierzy pochodził z terenu tego kraju (w którym nota bene nie było pańszczyzny),a w riksdagu swoje przedstawicielstwo mieli nawet chłopi, królowa Krystyna nie była ani ładna ani romantyczna, ani cnotliwa, geneza szwedzkiego pieczywa chrupkiego miała bardzo przyziemny charakter, zdobyte armaty często były bezwartościowe z uwagi na inny kaliber kul, a Wiedeń był wówczas dużo mniejszy od Pragi. Natomiast, o czym autor nie pisze wprost, jednym w czym ówczesna Szwecja górowała nad resztą krajów europejskich był stosunkowo łatwy awans do elity. I dla ludzi wywodzących się z chłopstwa, jak bohater książki jak i dla obcych oficerów (głównie Niemców),kupców i przemysłowców (głównie Holendrów),później przeważnie uszlachcanych. I te różnice w kompetencjach m.in. dowódców czy organizatorów funkcjonowania armii były tak naprawdę siłą ówczesnego kraju Trzech Koron. To wszystko pokazuje bardzo dobre rozłożenie akcentów pomiędzy historię elit, a całej reszty ówczesnych społeczeństw. Ale w beczce miodu jest i łyżka dziegciu. Przekład tragiczny pod względem kulturowym i fatalna redakcja. Tłumacz nie wiedział, a wydawca nie sprawdził, że m.in. Brünn to nic innego jak morawskie Brno. Trier to Trewir, a Regensburg to Ratyzbona. Lewobrzeżna Praga to Mala Strana, a nie Małe Miejsce, a "Dyna" to po polsku Dźwina, uchodząca do Bałtyku w Rydze (i bitwa nad Dźwiną a nie pod Dyną). Źle wygląda nie stosowanie imion i nazwisk części panujących zgodnie z obowiązująca u nas tradycją. Czyli jest jeszcze cesarz Ferdynand II i III, ale zamiast Jerzego Rakoczego pojawia się … Georg (jeśli już to powinien występować jako György) Rakoczi, zamiast elektora saskiego Jana Jerzego – Johan Georg von Sachsen, a w miejsce elektora brandenburskiego Jerzego Wilhelma – Georg Wilhelm von Brandenburg. Książęta Kolonii i Moguncji byli arcybiskupami tych archidiecezji, a nie władcami. W husarii służyli husarze, a nie huzarzy, którzy posługiwali się nie lancami, a znacznie dłuższymi kopiami itd. Nie wystarczy znać język, trzeba bardzo dobrze rozumieć treść tłumaczonego dzieła. Brakuje też objaśnień wielu terminów czy wyjaśnień związanych z nazwami geograficznymi czy poszczególnymi postaciami historycznymi. To wszystko wpływa niestety na ocenę całości. Tym niemniej książkę, mimo jej solidnej objętości (800 storn) pochłania się szybko i z dużą satysfakcją. Tym bardziej, że odbrązawia dawne „sztuki” – zarówno wojenną, jak i dyplomatyczną.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na83 lata temu
Siódma minęła, ósma przemija: przygody najwcześniejszych odkryć T.2 Paul Herrmann
Siódma minęła, ósma przemija: przygody najwcześniejszych odkryć T.2
Paul Herrmann
Paul Herrmann posiadł nadzwyczajną zdolność - potrafi rozpalić do białości wyobraźnię i poruszyć każdy umysł! "Siódma minęła, ósma przemija. Przygody najwcześniejszych odkryć" czytałam niczym pasjonującą lekturę przygodową, gdzie piętrzące się bogactwo wiadomości podane jest w ogromnie atrakcyjnej formie. Nieprzebrany szereg fascynujących zagadkowych podróży geograficznych i historycznych autor wspaniale rozplątowuje, a przy tym stawiane tezy niesłychanie trzeźwo rozsądkwo, sprawnie i satysfakcjonująco argumentuje, uzupełniając opowieść licznymi cytatami z historycznych pism, listów i inkunabułów. Opierając się na wykopaliskach archeologicznych, zachowanych starych podaniach, rytach na kamieniach runicznych, dokumentach historycznych oraz legendach autor snuje opowieść o tym, jak w epoce kamiennej, 5000 lat p.n.e ożywione stosunki handlowe i rozległą żeglugę morską utrzymywały ówczesne ludy. Opowiada o podróżach marynarzy tajemniczych krain Tartessos i Knossos, ściśle związanych z przełomową produkcją i handlem brązem (już wówczas ludzie mieli skłonności kapitalistyczne do gromadzenia dóbr!). Z lektury dowiadujemy się o ekspedycjach morskich Egipcjan do historycznego Puntu (drodze morskiej liczącej 8000 km!),o biblijnym świadectwie wyprawy żydowskiego króla Salomona do Ofiru, wyprawach Fenicjan czy bardzo rzeczowe opisy Herodota o wyprawie faraona Necho wokół Afryki. Z lektury możemy dowiedzieć się także o pierwszym południowoeuropejskim przybyszu Piteasie, który widział zamarznięte wody Morza Północnego i dotarł do kraju bursztynu - Germanii. W książce Herrmann znakomicie opisuje kolonizację Grenlandii przez Wikingów i ich tragiczne dzieje oraz odkrycie Ameryki (Winlandii) na 500 lat przed Kolumbem! Jest tutaj mowa o hiszpańskich konkwistadorach, podróżach ekskluzywnymi chińskimi dżonkami z apartamentami, łazienkami i toaletami na wiele wieków przed współczesnymi statkami rejsowymi, o wielkiej przyjaźni wnuka Dżengis-chana z Marko Polo... Moi drodzy Czytacze... To zaledwie ułamek tego, co niesie ze sobą książka! Herrmann błyskotliwie rozprawia o niezliczonej rzeszy zagadnień związanych z pierwszymi, często pioniersko przecieranymi szlakami podróżników. Prowadzi nas w trzewia tak intensywnych przygód, że nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić Was do sięgnięcia po tę niewątpliwie wartościową książkę historyczną. Pomimo wydania jej w latach 50-tych XX wieku, moim zdaniem lektura trzyma wysoki poziom i nic a nic nie traci na jakości. Wspaniale bawi, fascynuje i uczy Jeśli podoba Wam się moja recenzja, to zapraszam po więcej: https://www.instagram.com/anemonenemorose/
AnemoneNemorose - awatar AnemoneNemorose
ocenił na73 lata temu
Wojna trzydziestoletnia. Europa i świat 1618-1648 Göran Larsson
Wojna trzydziestoletnia. Europa i świat 1618-1648
Göran Larsson Lars Ericson Wolke Nils Erik Villstrand
Bardzo dobrze napisana ksiazka popularno naukowa. Czyta sie jak dobra powiesc. Ksiazka jest podsumowaniem 30 letniego konfliktu, ktory wplynal na historie i ksztalt calej Europy, a o ktorym przecietny Polak wie tylko tyle, ze byl to religijny zgrzyt ,ktory przeciagnal sie na 30 lat i za scene obral sobie glownie tereny dzisiejszych Niemiec i Czech. To, ze mial tez niebagatelny wplyw na losy naszego kraju jest raczej pomijane. Autorzy, mimo ze Szwedzi, zachowuja surowy objektywizm nawet mimo tak wielkiego zaangazowania ich ojczyzny w te wojne. Z rownym szacunkiem traktuje sie wszystkie strony konfliktu. Nie ma tuaj popularnego w tego typu publikacjach nadmiernego gloryfikowania wlasngeo narodu. Szczerze mowiac, biorac do reki ksiazke, obawialem sie, ze bedzie to ostra krytyka linini katolickiej a w nastepnej kolejnosci protestanckiej przez pisarzy wywodzacych sie z co by tu nie mowic neoliberalnej Szwecji. Szczegolnie majac na uwadze, jak straszne zbrodnie popelnione zostaly podzczas tej wojny. Po przeczytaniu kilkunastu stron, musialem autorom zwrocic honor. Ciekaw jestem, czy autorzy napisali cos podobnego o czasch Karola Gustawa, bo chetnie bym zakupil cos takeigo, gdyby przetlumaczono to i wydano w Polsce. Na koniec wawrto zwrocic uwage na ladna szate graficzna wewnatrz ksiazki, niemniej jednak jakosc wykonania okladki pozostawia wiele to zyczenia, juz po kilku posiedzenich z lektura zrobily mi sie na rogach okladki pedzle. Kolejny duzy minus to brak indeksu w ksiazce popularno ale jednak naukowej z nieprzebrana iloscia nazw wlasnych, w XXI wieku to zbrodnia. Ksiazka na pewno nie jest doglebna analiza a jedynie ciekawym podsumowaniem konfliktu ze wzgledu na jego zlozonosc i objetosc. Warta jest jednak przeczytania , polecam.
supermariobros - awatar supermariobros
ocenił na812 lat temu
1453. Upadek Konstantynopola Roger Crowley
1453. Upadek Konstantynopola
Roger Crowley
Biegu dziejów nie da się oszukać. Trąci to trochę historycznym determinizmem, ale pewne rzeczy prędzej czy później muszą nadejść. Gdy naprzeciwko siebie staje połykająca kolejne terytoria wschodząca potęga i dogorywające państewko, ograniczone praktycznie do murów jednego miasta, wynik starcia może być tylko jeden. Jak w ewolucji – silniejszy byt wypiera słabszy. Cesarstwo Bizantyńskie znikło w mrokach dziejów, by zrobić miejsce dla nowego dominatora w tej części świata – Imperium Osmańskiego. Jak doszło do tego, że po jednym z najświetniejszych organizmów państwowych średniowiecza pozostały tylko mury wiekowych świątyń i mające wybitnie pejoratywne znaczenie określenia „bizantynizm” i „bizantyński”? Musimy się cofnąć w czasie o sześć wieków, a pomoże nam w tym lektura książki Rogera Crowleya „1453. Upadek Konstantynopola”. Roger Crowley to angielski pisarz (urodzony w 1951 roku),nie historyk, ale absolwent literatury angielskiej na uniwersytecie w Cambridge. Jego dorobek jest skromny, ale każda z trzech książek tego Autora spotykała się z uznaniem środowiska. Życie, praca i podróże po krajach śródziemnomorskich określiły teren jego zainteresowań. „1453. Upadek Konstantynopola” to jego druga po „Morskich imperiach”książka, która ukazuje się w naszym kraju. Na wydanie czeka jeszcze historia Wenecji „City of Fortune”. Polski czytelnik otrzymuje do ręki „Upadek…” osiem lat po premierze. Książka Crowleya to opowieść „o odwadze i okrucieństwie, technicznej przemyślności i szczęściu, tchórzostwie, uprzedzeniach i tajemnicach”, a przede wszystkim o mieście, które muzułmanie nazywali „Czerwonym Jabłkiem”, „kością w gardle Allacha”, „miastem, którego pożąda świat”. Już Mahomet przewidywał, że przyjdzie taki dzień, że wyznawcy wiary narodzonej na arabskiej pustyni zdobędą Konstantynopol. Próbowali kilkukrotnie. Zawsze bezskutecznie. Mieszkańcy Konstantynopola – Rzymianie, jak sami siebie nazywali – liczyli na to, że i wiosną 1453 roku obronią swoje miasto. Nie bez podstaw, bo jak dotąd tylko raz udało się je zająć wrogom, i to najmniej oczekiwanym, bo członkom IV krucjaty (w 1204 roku. Bizancjum było oblegane ponad dwadzieścia razy, ale murów cesarza Teodozjusza z V wieku od strony lądu nikomu nie udało się sforsować. Zdobycie miasta przez Turków osmańskich poprzedził wiek epidemii, katastrof naturalnych, postępującej biedy. Nic więc dziwnego, że morale ludności było niskie. Ale w rodzącym się Imperium Osmańskim też nie było idealnie. Państwem wstrząsały wewnętrzne konflikty, sporo energii pochłaniały też walki z Węgrami. W końcu sułtan Murad II doszedł do wniosku, że jego państwo nie będzie bezpieczne, dopóki Konstantynopol pozostanie enklawą chrześcijaństwa na jego terytorium. W testamencie dla syna, Mehmeda II, przekazał mu, aby w końcu zdobył to miasto. Oblężenie było też starciem wybitnych osobowości – Mehmeda i cesarza Konstantyna XI Paleologa. Przyszło im jednak działać w zupełnie innych okolicznościach. Jeden rządził państwem w przeddzień szczytu potęgi; drugi praktycznie już tylko odliczał czas do końca panowania. Obaj skończyli też zupełnie inaczej: Mehmed otrzymał tytuł Fatih (Zdobywca),z kolei wypchaną słomą głowę cesarza obwożono po państwie Turków na dowód zwycięstwa nad niewiernymi. Autorów należą się pochwały za plastyczne i drobiazgowe – ale nie nużące – przedstawienie opisu oblegania stolicy cesarstwa wschodniorzymskiego. Crowley przyznaje, że „raport z oblężonego miasta” może być niedokładny, a miejscami zawierać może i błędy. Autor korzystał z nielicznych źródeł z epoki, głównie powstałych w obozie chrześcijańskim. Musiał więc odrzucić skłonność do przesady średniowiecznych kronikarzy, oddzielić fakty od legend. Udało mu się to, choć przyznaje, że nie w pełni poradził sobie z rekonstrukcją wydarzeń. Jednak te niedociągnięcia – nawet jeśli komuś uda się je uchwycić – nie zabierają przyjemności płynącej z lektury. To też interesująca nauka technik oblężniczych późnego średniowiecza i zapowiedź nowej – masowego ostrzału artyleryjskiego. Przyznam, że podczas czytania książki migały mi przed oczami obrazki z trzeciej części „Władcy Pierścieni” – scen oblegania stolicy Gondoru, Minas Tirith… „Upadek…” ukazał się nakładem Domu Wydawniczego Rebis. To rękojmia, że otrzymujemy do rąk książkę wydaną na bardzo dobrym poziomie. W tym konkretnym przypadku – w twardej oprawie, z licznymi ilustracjami, po świetnej robocie edytorskiej i redakcyjnej.
mitobrave - awatar mitobrave
ocenił na72 lata temu

Cytaty z książki 1812. Tom II. Napoleon w Moskwie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki 1812. Tom II. Napoleon w Moskwie


Ciekawostki historyczne