Detroit 1763

Okładka książki Detroit 1763
Aleksander Sudak Wydawnictwo: Bellona Seria: Historyczne Bitwy historia
224 str. 3 godz. 44 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Seria:
Historyczne Bitwy
Data wydania:
2006-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2006-01-01
Liczba stron:
224
Czas czytania
3 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
8311103135
Średnia ocen

                7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Detroit 1763 w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Detroit 1763

Średnia ocen
7,4 / 10
32 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1068
1067

Na półkach:

Książkę spokojnie można przeczytać, jeśli chce się rozwikłać w dość zagmatwanej historii pograniczna dzisiejszych Stanów i Kanady. Wojna Anglików z Francuzami i zaraz z plemionami indiańskimi pod przewodnictwem Pontiaka jest dość słabo opisana w polskiej literaturze, a 224 strony to prawie, co nic.

Książkę spokojnie można przeczytać, jeśli chce się rozwikłać w dość zagmatwanej historii pograniczna dzisiejszych Stanów i Kanady. Wojna Anglików z Francuzami i zaraz z plemionami indiańskimi pod przewodnictwem Pontiaka jest dość słabo opisana w polskiej literaturze, a 224 strony to prawie, co nic.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

97 użytkowników ma tytuł Detroit 1763 na półkach głównych
  • 49
  • 48
46 użytkowników ma tytuł Detroit 1763 na półkach dodatkowych
  • 24
  • 7
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Detroit 1763

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Powstanie Mahdiego 1881-1899 Daniel Gazda
Powstanie Mahdiego 1881-1899
Daniel Gazda
55/2023 Myślę, że nie zaryzykuję zbytnio twierdząc, że zdecydowana większość Polaków słyszała o powstaniu Mahdiego. Zawdzięczamy to oczywiście powieści Henryka Sienkiewicza „W pustyni i w puszczy”, która zachwyca kolejne pokolenia nad Wisłą. Mimo, że prawie każdy słyszał o tych wydarzeniach to jakoś się złożyło, że jest to kompletnie pomijany temat przez rodzimych publicystów i wydawnictwa, co skutkuje, że książek traktujących o tych wydarzeniach jest jak na lekarstwo. Temu problemowi na przeciw wyszedł Daniel Gazda w serii Historyczne Bitwy. Autor kreśli nam historię Sudanu i plemień zamieszkujących te ziemie. Historia tego kraju jest bardzo przykra. Od czasów faraonów był zdominowany przez wielkiego sąsiada z północy, czyli Egipt dla którego był świetnym rezerwuarem darmowej siły roboczej w postaci niewolników oraz był drenowany z kości słoniowej. W ciemiężonym społeczeństwie przez setki lat narastała wściekłość, której wybuch nastąpił pod koniec XIX wieku. Egipcjanom przyszło zapłacić wysoką cenę za opresję narzuconom ludom zamieszkującym Sudan. Czynnikiem, który spowodował wybuch zrywu był ogromny kryzys w jaki popadł Egipt, w połączeniu z uzyskaniem posłuchu wśród plemion przez Muhammada Ahmada, lepiej znanego pod przydomkiem Mahdiego, co oznacza po arabsku zbawiciela. Po śmierci Mahdiego w 1885 roku kalifem został Abdullahi. Mahdyści stworzyli na terytorium Sudanu zaskakująco stabilne państwo, które funkcjonowało aż do 1898 roku. Podczas swojego istnienia pokonali m.in. Cesarstwo Etiopii, zabijając cesarza Jana IV. Kres ruchowi mahdystów położyli Brytyjczycy, którzy od 1881 kontrolowali Egipt. Z czasem Brytyjczycy z coraz większą chęcią patrzyli na Sudan, ponieważ obawiali się zagrożenia kanału Sueskiego, czyli kluczowego dla funkcjonowania Imperium miejsca. Z powodu ogromnej dysproporcji w zaopatrzeniu oraz wyszkoleniu rebelianci zostali pokonani w 1898 roku, a cały Sudan włączony pod kontrolę Zjednoczonego Królestwa. Nie można mieć większych wątpliwości, że gdyby nie zaangażowanie Wielkiej Brytanii, to państwo mahdystów z pewnością by nie upadło, a tak niestety Sudańczyny po kilkunastu latach wolności od znienawidzonych Egipcjan znów znaleźli się w ich cieniu. Bardzo ciekawym faktem jest, że było bardzo blisko wybuchu wojny pomiędzy Francją a Wielką Brytanią o Sudan Południowy, kiedy to obydwa państwa rościły sobie pretensje do tego obszaru i zaczynano nawet czynić poważne przygotowania do wojny. Na szczęście doszło do opamiętania i Sudan przypadł Londynowi, a Paryż objął swoim protektoratem Czad. Mimo, że narracja w książce jest bardzo zwarta z powodu małej objętości książki (200 stron) to książka jest bardzo przyjemna w odbiorze. Autor zawarł wszystkie najważniejsze informacje w lekkiej formie, więc lektura sprawia dużą przyjemność.
Ahura Mazda - awatar Ahura Mazda
oceniła na 7 2 lata temu
Malta 1565 Andrzej Zieliński
Malta 1565
Andrzej Zieliński
Książka opowiada historię nieudanego oblężenia Malty przez wojska osmańskie w 1565 r. Niemniej duża jej część poświęcona jest historii dwóch antagonistów: Joannitów i imperium osmańskiego. Po pierwsze opowiada pan Zieliński dzieje Joannitów, zakonu rycerskiego powstałego w 1185 r.; najpierw zajmował się szpitalnictwem, a potem również walką zbrojną z niewiernymi. Joannici uczestniczyli w krucjatach, a potem, po wyparciu z Ziemi Świętej, nie mogli sobie znaleźć miejsca. Najpierw udali się na Cypr, skąd ich wypędzono, potem ulokowali się na wyspie Rodos, wtedy to: „Zakon stał się w pełni suwerennym państwem. Nie podlegał żadnym naciskom politycznym zarówno ze strony władców świeckich, jak i hierarchii kościelnej.” Ale i z Rodos musieli się wynosić na Maltę po zdobyciu wyspy przez wojska osmańskie w 1522 r. Co ciekawe, rdzenni, greccy mieszkańcy Rodos należący do wschodniego obrządku Kościoła chrześcijańskiego, wcale nie sprzyjali Joannitom, ci bowiem siłą nawracali ich na katolicyzm. Turcy zaś zagwarantowali im, że mogą wyznawać swoją religię. Przedstawia też autor ciekawą historię imperium osmańskiego, które przez stulecia kroczyło od sukcesu do sukcesu, dość powiedzieć, że w wieku XVI władało większością basenu Morza Śródziemnego. Co interesujące, było to imperium wielonarodowe i ekumeniczne. Niemniej cierniem dla Turków była Malta bowiem flota Joannitów, a teraz już Kawalerów Maltańskich, stale nękała statki osmańskie. Podjęto zatem decyzję o zdobyciu wyspy i wypędzeniu rycerzy zakonnych. Dosyć szczegółowo opisuje autor oblężenie Malty przez przeważające i świetnie wyszkolone siły osmańskie, brak sukcesu najeźdźców tłumacząc ich licznymi błędami; głównym z nich było powierzenie przez sułtana dowództwa inwazji dwóm wysokim oficerom: Mahmedowi Piali Paszy i Lali Mustafie Paszy. Ich spory kompetencyjne sprawiły, że krwawe oblężenie wyspy zakończyło się porażką, wojska osmańskie opuściły Maltę jesienią 1565 r. To była bolesna klęska imperium, która zapoczątkowała jego powolny upadek. Zwycięstwo Joannitów miało też potężny wydźwięk moralny: „był to dla chrześcijańskiej Europy wspaniały triumf Krzyża nad Półksiężycem, tak bardzo wówczas rzadki i tak bardzo tej Europie potrzebny.” Książka jest dobrze, ciekawie napisana, czyta się ją nieledwie jak reportaż sensacyjny. Poza tym nieprzeładowana jest szczegółami militarnymi – częsta wada pozycji z tej serii. Z drugiej strony można tam znaleźć trochę błędów merytorycznych, ale nie zmieniają one mojej wysokiej oceny.
almos - awatar almos
ocenił na 7 2 lata temu
Połtawa 1709 Władysław Andrzej Serczyk
Połtawa 1709
Władysław Andrzej Serczyk
Pamiętam bardzo dobrze, gdy przed rozpoczęciem nauki w liceum przeczytałem tę książkę latem u dziadków w Krynicy Morskiej. Kupiłem ją w nieistniejącym już dziś salonie Empik przy ul. Narutowicza w Łodzi i to w biegu, gdy zniecierpliwiony ojciec czekał w samochodzie chcąc zawieźć mnie w końcu na wakacje. Wziąłem ją z półki, to był strzał. Na mój młody i chłonący każdą historię z epoki szabli i muszkietu umysł lektura Połtawy podziałała wtedy piorunująco - nie pozostała na mnie bez wpływu niesamowicie klimatyczna okładka nowego wydania serii. Od tamtej pory zaczęła się "faza" na historię Szwecji: książki Petera Englunda i kampanie Szwecją w wysłużonej grze Europa Universalis II... Dziś, po latach, pracę prof. Serczyka oceniam mając trochę więcej doświadczenia i trochę mniej podniecony umysł. W książce przeszkadzać może zbyt rozległy i zbyt odbiegający od sedna opis historii ukraińskiej kozaczyzny w stylu hetman po hetmanie. Samo zaś przedstawienie bitwy przegrywa znacząco z dostępną dla polskiego czytelnika - i w moim odczuciu najlepszą - pracą o połtawskiej batalii autorstwa wspomnianego P. Englunda, w której garstka niebieskich mundurów z pewnym siebie królem poszła w bój, by... zginąć wraz z mocarstwowym statusem Szwecji. Po tej bitwie bowiem "Szwecja zeszła ze sceny historii europejskiej, by zasiąść na widowni".
Antoni Plebański - awatar Antoni Plebański
ocenił na 6 1 rok temu
Trafalgar 1805 Józef Wiesław Dyskant
Trafalgar 1805
Józef Wiesław Dyskant
Mam bardzo mieszane odczucia co do tej książki. Pierwsza połowa niestety ciężka. Autor opisuje historię marynarki od XV wieku do czasów napoleońskich. Byłoby to bardziej przyswajalne, gdyby autor rozbił tę część na większą liczbę rozdziałów i podrozdziałów. Niestety dzieje te oraz opisy kariery Napoleona i Nelsona to dziesiątki stron ciągłego tekstu, gdzie kolejne kampanie nie są nawet oddzielone pojedynczym akapitem. Jeśli nie ma się czasu na przeczytanie całego rozdziału, to potem gubi się wątki i mało zapamiętuje. Szalę goryczy tej części przelały wielostronicowe opisy zmian wprowadzanych w banderach i flagach. Jeśli ktoś jest fanem marynistyki to może go to interesować, ale dla większości ludzi pewnie jest też męczące. Druga połowa książki jest o wiele lepsza i sam opis bitwy również konkretny. W tej części autor zastosował podrozdziały w większej liczbie i czyta się to o niebo lepiej. Jakby autor w ogóle nie dołączył do książki tego wszystkiego z pierwszej części, co nie dotyczy samej bitwy po Trafalgarem, publikacja nic by nie utraciła, a wręcz zyskała. Pewnie maryniści będą lepiej odbierać tę książkę, ale dla mnie była bardzo nierówna i czasami męcząca. Miałbym jeszcze pewne zastrzeżenie co do źródeł z jakich korzystał autor. W zasadzie dominuje sama bibliografia polska, w tym w ogromnej większości dzieła Wieczorkiewicza i Bidwella. Dlatego nie jestem pewien czy wszystkie fakty są historycznie poprawne, szczególnie te od Bidwella, który często lubił podkoloryzować przeszłość swojego kraju urodzenia. Musiałbym przeczytać inne publikacje, by wyrobić ostateczne zdanie w tym temacie, ale obiektywnie książka dla fanów marynistyki i takim osobom polecam.
Sylwester Zator - awatar Sylwester Zator
ocenił na 6 4 miesiące temu
Koronowo 1410 Piotr Derdej
Koronowo 1410
Piotr Derdej
58/2024 O ile wpis o bitwie pod Grunwaldem był bardzo optymistyczny, to, żeby zachować równowagę trzeba oddać, że to co następowało po Grunwaldzie już tak pozytywne nie było. Król Władysław zamiast szybko udać się w kierunku Malborka i skończyć raz na zawsze problem Krzyżaków, to pozwolił zakonowi na złapanie oddechu, co mogło nawet kosztować porażkę w całej wojnie. O ile Władysławowi nie można odmówić kunsztu taktycznego to kompletnie niezrozumiałe jest czemu jego podróż do Malborka była tak niemrawa i trasa licząca ok. 100 km trwała aż 10 dni, kiedy przed Grunwaldem wojska potrafiły pokonać 40 km dziennie. Dzięki temu Heinrich von Plauen, nowy samozwańczy wielki mistrz zakonu miał bardzo dużo czasu na przygotowanie się do obrony. Po dotarciu pod mury miasta oblężenie było prowadzone równie niemrawo, tak jak podróż pod miasto. Dość powiedzieć, że Krzyżacy mieli dość swobodną możliwość omijania oblężenia. Z takiej możliwość skorzystali chociażby wysyłając jednego z braci z pieniędzmi dla komturów Gdańska, Człuchowa i Świecia, którzy byli coraz mniej pewni. Nawet nie zadano sobie trudu, żeby przeszukać mnicha i odkryć, że ma przy sobie niebagatelną sumę 30 tysięcy florenów... Po dwóch miesiącach oblężenia, gdy zapasy zakonu były na wyczerpaniu Polacy postanowili zaniechać (Litwini odjechali już wcześniej) oblężena stolicy krzyżackiej. Przez to Władysław postawił się w ciężkiej sytuacji i jego wojska były zmuszone walczyć z Krzyżakami, którzy byli już praktycznie pokonani. W walce pod Koronowem Polacy w niespotykanej bitwie pokonali Krzyżaków. Co takiego niespotykane było w tej bitwie? A no to, że doszło do dwóch zawieszeń broni w którym rycerze z obydwu stron wzajemnie się opatrywali i wręcz wznosili pochwalne toasty, żeby oddać cześć męstwu swoich rywali. Po zakończeniu zawieszenia ludzie, którzy przed chwilą jeszcze poklepywali się po plecach zaczynali znowu walczyć na śmierć i życie. Pokój, który był zwieńczeniem wojny z zakonem nie był zbyt korzystny dla Polski. Trwały także nie był i problem wrogiej enklawy przy terytorium Polski pozostał aktualny aż do dzisiaj (rosyjski obwód królewiecki)... *** Mimo, że tytuł książki brzmi Koronowo, to zdecydowana większość monografii jest poświęcona oblężeniu Malborka oraz generalnie wojnie z zakonem po zwycięstwie pod Grunwaldem. Jest to solidne uzupełnienie książki poświęconej bitwie pod Grunwaldem autorstwa Andrzeja Nadolskiego. Autor jednak mam wrażenie, że przesadził z obfitością cytatów z innych autorów. Nie ma nic złego w czerpaniu z dobrych źródeł, ale ja osobiście dawno nie spotkałem się z książką, gdzie było by tak dużo i tak długich cytowań innych autorów. Cytowanie pisarza Henryka Sienkiewicza to także wątpliwy zabieg. Sienkiewicz wielkim pisarzem był, prawdopodobnie największym jakiego nosiła nasza ziemia, ale tworzył on fikcję literacką. Cytowanie tekstu powieści w monografii historycznej to dla mnie negatywny ewenement. Na spory minus zasługuje także mocne puszczenie wodzy wyobraźni przez autora i gdybanie jak mogłaby wyglądać przyszłość Polski po zdobyciu Malborka i pokonaniu Krzyżaków. Ja jestem zdania, że w historii powinno się opierać na faktach. Raziła mnie też ogromna emocjonalność autora. Sięgając po książki z tej serii liczę na suchą syntezę potyczek militarnych, a z dzieła Derdeja wylewa się duża fala krytyki na Władysława i jego dwór. Nie mówię, że autor nie ma racji, ale to nie było miejsce na tego typu zabiegi. Nie jest to najlepsza książka z tej serii, ale także na pewno nie najgorsza. Taki typowy średniak.
Ahura Mazda - awatar Ahura Mazda
oceniła na 6 1 rok temu
Zbaraż 1649 Kacper Śledziński
Zbaraż 1649
Kacper Śledziński
Kacper Śledziński ostatnio osadził się w tematyce drugowojennej, ale książka "Zbaraż 1649" pokazuje, że także wydarzenia XVII-wieczne nie są mu obce. Autor wziął się za bary (choć może ze względu na rozmiar pracy, nie jest to stosowne określenie) z powstaniem Chmielnickiego i oblężeniem załogi polskich regimentarzy (Firleja, Lanckorońskiego, Koniecpolskiego, czy też Ostroroga, a także Wiśniowieckiego) w Zbarażu. W pracy Śledzińskiego nie ma rozpisywania się na temat kozaczyzny, czy wojen kozackich w XVII wieku, Autor od razu przechodzi do konkretu. Pokazuje wybuch powstania Chmielnickiego, kolejne klęski wojsk koronnych pod Żółtymi Wodami, Korsuniem i Piławcami, fatalną sytuację kraju, nieudolność wodzów takich jak hetman Mikołaj Potocki, niezbyt rozsądną grę kanclerza Ossolińskiego, wyznaczenie słabych regimentarzy, pozbawienie wpływu na wydarzenia jednego z prawdziwych mężów stanu Jeremiego Wiśniowieckiego, marsz pod Zbaraż ogromnej armii Chmielnickiego (200 tys. ludzi) wspartej Tatarmi Islama Gereja (100 tys.). Później mamy nakreślony obraz długiego, 6-tygodniowego oblężenia, podczas którego doszło do 20 nieudanych szturmów na 15 tys. załogę twierdzy. Załoga wytrzymała oblężenie dając czas królowi na zorganizowanie odsieczy. Finał wyprawy zborowskiej króla zakończył się jednak koniecznością podpisania układów z Tatarami i kozakami, które to układy należałoby raczej rozpatrywać w kategoriach porażki niż zwycięstwa, choć były jedyną rzeczą na jaką król mógł wtedy sobie pozwolić, żeby uniknąć całkowitej porażki. Na pewno dały one trochę czasu na zorganizowanie się do kolejnego starcia z Chmielnickim. Książka Śledzińskiego jest klarownie napisana, mamy krótki rys opisujący wydarzenia które doprowadziły do oblężenia Zbaraża, mamy krótki opis walczących wojsk, opis samego oblężenia i odsieczy zborowskiej. Na końcu Autor umieścił mapy. Książka jest solidna, ale niestety krótka. To tylko przedsmak dla tych którzy chcieliby dalej brnąć w tematykę Zbaraża, Chmielnickiego, kozaków czy Wiśniowieckiego i tylko z tego powodu, czyli objętości, nie mogę dać więcej niż 6/10.
Getos - awatar Getos
ocenił na 6 11 lat temu
Blenheim-Höchstädt 1704 Rafał Radziwonka
Blenheim-Höchstädt 1704
Rafał Radziwonka
Dobrze napisana, solidna, popularnonaukowa monografia bitwy pod Blenheim, jedna z lepszych w serii „Historyczne Bitwy” wydawnictwa „Bellona” (dawniej MON). Wojna o sukcesję hiszpańską jako taka (1701-1714) to temat niemal całkowicie zapoznany i nieczęsto podejmowany w polskiej literaturze naukowej, tłumaczenia dopiero niedawno nadrabiają te zaległości – głównie za sprawa wydawnictwa „Napoleon V”. Ten brak zainteresowania musi dziwić, ponieważ wojna sukcesyjna hiszpańska ukształtowała układ sił w Europie zachodniej na okres całego XVIII w. To samo dotyczy stoczonej w 1704 r. w Bawarii bitwy pod Blenheim, która była pierwszą od wielu lat poważną klęską uważanej za niezwyciężoną armii Ludwika XIV oraz odwróciła przebieg wojny, dotychczas w miarę korzystny dla Francji. Była też pierwszym wielkim zwycięstwem Johna Churchilla, księcia Malborough, jednego z najwybitniejszych dowódców angielskich (brytyjskich) w historii (a nadto przodka Winstona Churchilla). Autorowi należą się więc słowa uznania za samo podjęcie tematu. R. Radziwonka skorzystał przede wszystkim z obszernej literatury obcojęzycznej dotyczącej wojny i samej bitwy, głównie angielskiej i francuskiej, sięgnął też po liczne, wydane drukiem wspomnienia i korespondencję uczestników wydarzeń. Źródła archiwalne pominął, co jednak należy uznać za jak najbardziej dopuszczalne w tego rodzaju publikacji. Struktura książki jest uporządkowana i logiczna: najpierw zarysowanie politycznych przyczyn wojny, następnie ukazanie sił zbrojnych najważniejszych przeciwników walczących pod Blenheim (armii francuskiej oraz angielskiej), wreszcie omówienie poprzednich kampanii w latach 1702-1703. Wszystko to w nieprzesadnej, wystarczającej objętości. Z kampanii lat poprzednich lat Autor słusznie skoncentrował się na walkach w Bawarii, która stać się miała teatrem decydujących działań w 1704 r. Tok narracji jest jasny i konsekwentny, poznajemy motywy i same poczynania dowódców wszystkich walczących stron, przebieg wydarzeń, które doprowadziły do bitwy pod Blenheim, wreszcie jasno określone przyczyny zwycięstwa armii angielsko-cesarskiej oraz klęski liczniejszych wojsk francusko-bawarskich. Największa zasługa po stronie zwycięzców przypada księciu Malborough, który zaprezentował wielkie walory jako polityk (przekonał władze Anglii i Holandii o konieczności podjęcia dalekiej wyprawy do Bawarii), organizator (doskonałe przygotowanie logistyczne wyprawy, świetna praca wywiadu) wreszcie strateg i dowódca (jasna wizja prowadzenia działań, ofensywne nastawienie, śmiałość poczynań, pełna kontrola nad przebiegiem bitwy). Autor podkreśla też zasługi dowódcy wojsk cesarskich, księcia Eugeniusza Sabaudzkiego. Ten skądinąd również słynny i wybitny dowódca prowadził pod Blenheim znacznie mniejsze siły armii cesarskiej, potrafił podporządkować się angielskiemu koledze, ściśle z nim współpracował i pomyślnie wykonał powierzone sobie zadania pomocnicze. Po stronie przeciwnej zabrakło przede wszystkim współdziałania dowódców trzech w istocie odrębnych armii (dwóch francuskich oraz bawarskiej), mieli oni odrębne koncepcje rozegrania bitwy, zostali zresztą całkowicie zaskoczeni ofensywnym manewrem księcia Malborough i musieli przyjąć batalię w niespodziewanym dla siebie momencie, walczyli w praktyce osobno, a pobity na głowę marszałek Tallard nie kontrolował poczynań podległych sobie generałów, co przyniosło opłakane skutki. Wszystko to R. Radziwonka opisuje w jasny, uporządkowany sposób, przystępnym stylem, często odwołując się do relacji uczestników wydarzeń. Pewien minus to słaba praca Redakcji (dużo literówek, pomyłki dotyczące obiektów geograficznych, a także datacji wydarzeń) oraz kiepskie mapy. Sam plan bitwy nie budzi wprawdzie większych zastrzeżeń, ale mapy poszczególnych teatrów działań wojennych, którym poświęcono w książce więcej uwagi (Bawaria, Belgia, Nadrenia, północne Włochy) są bardzo ogólne, mało czytelne albo też wcale ich nie zamieszczono. To już jednak kamyczek do ogródka wydawnictwa „Bellona”.
Nefer - awatar Nefer
ocenił na 9 5 miesięcy temu

Cytaty z książki Detroit 1763

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Detroit 1763


Ciekawostki historyczne