rozwińzwiń

Kartki z białego zeszytu

Okładka książki Kartki z białego zeszytu autorstwa Sonia Raduńska
Okładka książki Kartki z białego zeszytu autorstwa Sonia Raduńska
Sonia Raduńska Wydawnictwo: W.A.B. Seria: Seria z miotłą publicystyka literacka, eseje
184 str. 3 godz. 4 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Seria:
Seria z miotłą
Data wydania:
2008-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2008-01-01
Liczba stron:
184
Czas czytania
3 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374143813
Od kilku lat w górnej szufladzie mojego biurka leży biały zeszyt. Często wyjmuję go stamtąd i coś zapisuję. Co kilka miesięcy zapisany zeszyt odkładam na półkę, a do szuflady wkładam nowy. Z kilkunastu zeszytów powstała książka. Nadal piszę. Kartki z białego zeszytu to dziennik intymny dojrzałej kobiety. Zawiera wpisy, które Sonia Raduńska publikowała na łamach miesięcznika ?Zwierciadło?. Bohaterka felietonów i zarazem ich autorka podchodzi do życia refleksyjnie, z wielką szczerością opisuje swoje emocje, zarówno te wywołane samotnością, rozstaniem z najbliższymi, rezygnacją z pracy, jak i te związane z ulubioną muzyką, przeczytanymi książkami, zaprzyjaźnionymi zwierzętami. Lekcje jogi, spotkania z kółkiem podobnych do siebie kobiet, wizyta w agencji matrymonialnej każdy dzień podsuwa nowe tematy do rozmyślań. Z Kartek przebija głębokie przekonanie, że życie należy smakować, wolno i z radością, zgodnie z mottem otwierającym jeden z felietonów, a zaczerpniętym z Agathy Christie: ?Nie ma w życiu nic wspanialszego niż mieć czas?.
Średnia ocen
6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kartki z białego zeszytu w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Kartki z białego zeszytu



1504 1504

Oceny książki Kartki z białego zeszytu

Średnia ocen
6,4 / 10
131 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kartki z białego zeszytu

avatar
181
180

Na półkach: ,

Podobnie jak "Białe zeszyty" jest to książka do której na pewno będę wracać. Ma ona cudowną moc wyciszania, "zatrzymania w byciu", daje mnóstwo siły, cała jest pozytywną energią. To afirmacja życia w czystej postaci.
Jak strasznie się cieszę, że dane mi było trafić na książki p.Soni Raduńskiej! W świecie pełnym pośpiechu, gonitwy za pieniądzem, dobrami materialnymi, wiecznym porównywaniem się z innymi, w dobie facebooka, instagrama i innych profili społecznościowych umiejętność dostrzegania rzeczy najprostszych (ale wcale nie banalnych) wydaje się wręcz niedorzeczna. Czasami tak właśnie się czułam - jak relikt zeszłej epoki- kiedy największą przyjemność sprawiało mi bycie sam na sam, z dobrą książką, na tarasie wśród kwiatów. Kiedy obserwowałam chmury i zachwycona wołałam męża - popatrz jakie piękne! (reakcja męża - ale że co?) Kiedy w czasie spaceru zamiast analizować i obmyślać plany na kolejne dni ja wypatrywałam ptaków i cieszyłam się każdym napotkanym kwiatkiem... Okazuje się, że to wielka i cenna umiejętność:)
Zapiski autorki są przepełnione szczerością, ale oprócz bardzo osobistych przemyśleń znajdziemy tam również mnóstwo odniesień do wartościowych pozycji literackich, filmów i artykułów.
Całość jest piękna, wysmakowana, melancholijna a jednocześnie energetyzująca.
Byłoby cudownie móc przyjaźnić się z p.Sonią, ale póki co muszą wystarczyć mi jej książki:)

Podobnie jak "Białe zeszyty" jest to książka do której na pewno będę wracać. Ma ona cudowną moc wyciszania, "zatrzymania w byciu", daje mnóstwo siły, cała jest pozytywną energią. To afirmacja życia w czystej postaci.
Jak strasznie się cieszę, że dane mi było trafić na książki p.Soni Raduńskiej! W świecie pełnym pośpiechu, gonitwy za pieniądzem, dobrami materialnymi,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
562
285

Na półkach:

czułam się towarzyszką w każdym dniu, czasem zazdrościłam, czasem współczułam, czasem po prostu byłam przy...

czułam się towarzyszką w każdym dniu, czasem zazdrościłam, czasem współczułam, czasem po prostu byłam przy...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
588
451

Na półkach:

ta książka to przede wszystkim zbiór cytatów. Ciepła, prosta i nieskomplikowana.

ta książka to przede wszystkim zbiór cytatów. Ciepła, prosta i nieskomplikowana.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

340 użytkowników ma tytuł Kartki z białego zeszytu na półkach głównych
  • 172
  • 165
  • 3
66 użytkowników ma tytuł Kartki z białego zeszytu na półkach dodatkowych
  • 42
  • 9
  • 5
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Kartki z białego zeszytu

Inne książki autora

Sonia Raduńska
Sonia Raduńska
właśc. Jolanta Włoch – polska psycholog, pisarka i felietonistka
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Białe zeszyty Sonia Raduńska
Białe zeszyty
Sonia Raduńska
To jedna z niewielu książek, do których wróciłam. Nie każdemu przypadnie ona do gustu, bo jest wręcz utkana z emocji - ale mnie bardzo pomogła. Książka ma formę dziennika, zapisków dojrzałej kobiety (z zawodu psychologa). Czytając ją po raz pierwszy skupiłam się głównie na historii dwojga ludzi, ale już wtedy poczułam, że jest tam coś więcej, co kiedyś może mi być potrzebne, i nie myliłam się. W bardzo trudnym momencie mojego życia (nie mającego nic wspólnego z problemami autorki) sięgnęłam po tą lekturę jak po lekarstwo i czytając ją ponownie - powoli i uważnie - skupiłam się wyłącznie na emocjach, sposobie ich przeżywania, postrzeganiu świata, ludzi i siebie. Wiele z tych emocji zrozumiałam, na wiele dałam sobie zgodę, a przede wszystkim czerpałam nadzieję. Dla mnie ogromne znaczenie miało to, że nie jest to żaden "mądry" poradnik psychologiczny, którego lektura przyprawia czytelnika co najwyżej o frustrację, to głęboka analiza stanu psychicznego autorki, od euforii po tzw. "czarną dziurę" oraz próba zmierzenia się z tym. Dotarło do mnie, że w chwilach rozpaczy nie wolno wypierać emocji, choćby nie wiem jak były trudne do przeżycia, należy dać im przez siebie przepłynąć, mimo tego, że sieją zniszczenie jak tsunami, trzeba tego doświadczyć. To nas oczyszcza, porządkuje, przywraca do równowagi. Zdaję sobie sprawę, że wiele osób nie odbierze tej lektury tak jak przed chwilą to opisałam, dla wielu mogą to być nudne - przepraszam za wyrażenie - "flaki z olejem", ale ja na pewno sięgnę po kolejne pozycje p.Soni Raduńskiej. Doskonale rozumiem jej spojrzenie na życie, na otaczający świat, dzieci, relacje z innymi ludźmi. Doskonale rozumiem stany, w których się znajduje. Podobnie jak ona czerpię siłę z przyrody, potrafię dostrzegać drobiazgi, cieszyć się nimi. Lubię ciszę, spokój i swoje towarzystwo. Dobrze wiedzieć, że są jeszcze na świecie tacy ludzie, dzięki temu łatwiej dać sobie prawo do przeżywania życia na swój sposób.
Beatika - awatar Beatika
oceniła na85 lat temu
Siostra Małgorzata Saramonowicz
Siostra
Małgorzata Saramonowicz
Postmodernistyczna książka o antynatalizmie lub aborcji. A może o czymś innym? Główna bohaterka (Maria) zapada w śpiączkę, po zajściu w ciąże, i nikt nie wie czemu. Wątek detektywistyczny jej męża Jakuba wokół śpiączki stanowi rdzeń fabuły. Jednak tajemnica nie jest zbyt głęboka i szybko książka staje się przewidywalna w nie do końca przyjemny sposób. Narrator kombinuje, męcząc i przeciągając tę tajemnicę już gdzieś od połowy książki. Mimo jej długości (174 strony),tempu przydałaby się poprawa lub samej książce odchudzenie. Motyw detektywistyczny będący głównym wątkiem nie jest zatem najlepszy, ale bardzo ciekawe jest to, co się za nim kryje – horror lub thriller psychologiczny. Horror przypominający czasem prozę Kinga, a także niewyobrażalną grozę Przedwiecznych Lovecrafta. Przedwieczni Saramanowicz przejawiają jednak bardziej bibilijne lub freudowskie cechy i pozostaje pytanie, czy mieli być tajemnicą. Sama okładka (lub strona tytułowa) potrafi zaspoilerować, kim są. A jednak w samym tekście prawda jest odkrywana powoli. Wykreowany świat, albo jego metaforyczność jest tym, co jest właśnie najciekawsze, godne refleksji i przede wszystkim – niepokoju. Jest tak, ponieważ poza niezbyt dobrym wątkiem detektywistycznym, postacie są bardzo płaskie i stereotypowe. Służą przede wszystkim pchaniu fabuły mniej lub bardziej nieudolnie. Mąż (Jakub),choć potrafi być zabawny przez swoje filozoficzne podejście, ostatecznie jest antypatyczny. Ma on swoje momenty akcji, co może zachęcać nas do nieco cieplejszego podejścia (czasem wręcz przeciwnie),ale niestety dominuje u niego przede wszystkim bezmyślność. Poza nim obserwujemy świat jeszcze z dwu innych perspektyw, które są pozornie omnipotentne: Przedwiecznych Saramanowicz i Marii, żony Jakuba, która zapadła w śpiączkę. Gdy Jakub stara się mniej lub bardziej odkryć tajemnicę, Przedwieczni i Maria monologują do siebie. Robią to w bardzo metafizyczny i niejasny sposób, co jest ich siłą. Aż do momentu, gdy Przedwieczni stają się narzędziem czystej ekspozycji. Mam co do tego mieszane odczucia. Działają tutaj jak deus ex machina. I to nie dla Marii albo Jakuba, a dla nas – czytelnika. Spełniają swoją rolę dobrze, ale nadal to narrator stworzył sytuację, w której było konieczne odsłonięcie dla czytelników fragmentu tajemnicy. Mimo wad "Siostrę" czyta się sprawnie i szybko, co zawdzięczamy zapewne też krótkości jej rozdziałów. Ale by nie być tak okrutnym, trzeba przyznać, że forma przedstawienia różnych form narracji – różnych postaci, ale też czytanych tekstów – bardzo pobudzająca wyobraźnię. Tekst w cytacie blokowym, pogrubiony lub pochylony pobudza nasz zmysł wzroku lepiej, niż typowa ściana tekstu. Nie jest to jeszcze "Dom z liści", ale graficzne zaznaczenie o zamianie narracji ponad gwiazdkę bardzo ułatwia lekturę. Zauważyłem, że jest audiobook, ale nie wiem, jak rozwiązali tę innowację. Czemu zatem postmodernizm? W książce zanurzamy się w traumy Marii poprzez analizę różnych tekstów kultury. Pojawiają się bezpośrednie odwołania choćby do „Przemiany” Kafki, czy „Sklepów cynamonowych” Schulza. Książka nie tylko nawiązuje do tych i innych dzieł, ale widocznie stara się je przetworzyć. Poza thrillerem psychologicznym i wątkiem detektywistycznym mamy inny wątek – aborcji – kręcący się wokół wątków medycznych. Czyje życie jest ważniejsze, matki, czy dziecka (lub płodu)? Kto powinien decydować za kobietę w śpiączce? Czy dziecko zasługuje na przyjście do tego świata pełnego traum i bólu? Jak opieka zdrowotna traktuje ludzi – jako pacjentów, czy obiekty eksperymentów? W tych refleksjach, a nie w wątku detektywistycznym, leży główny rdzeń powieści. Można też cofnąć się w czasie. W 1996 roku znowelizowano ustawę o aborcji, realnie umożliwiając ją na życzenie. W tym samym roku wyszła recenzowana książka Małgorzaty Saramanowicz. Rok później Trybunał Konstytucyjny wycofał nowelizację, utrwalając tę sytuację na 20 lat. Skłania to do rozpatrywania książki przez pryzmat aborcji jako takiej. Ale czy to na pewno właściwy klucz? Zakończenie książki jest w tej refleksji równie ciekawe. Pozostaje zamknięte, ale niejednoznaczne moralnie. „Siostra” zadaje ciągle pytanie, czy dzieci powinny przychodzić na świat. W końcu świat to tylko ból, traumy i cierpienie, prawda? Może pozbycie się go lub niedopuszczenie do niego, to coś dobrego? „Siostra” Małgorzaty Saramanowicz jest ciekawa. Zadaje czytelnikowi wiele pytań i nie daje odpowiedzi. Jednak ich perspektywa jest tendencyjna i trzeba z nimi uważać. Sama książka pozostawia wiele do życzenia i to, co się za nią kryje, wydaje się najlepsze. Dlatego, jeśli kogoś interesują zawarte w niej tematy, to powinien być w stanie z łatwością przez nią przejść. Jednak jeśli ktoś chce czegoś lekkiego i przyjemnego z dreszczykiem emocji, to nie jest raczej lektura dla niego. Dzieją się tu prawdziwie body horrorowe rzeczy i nie tylko. ANEKS lekkoSPOILEROWY Niżej zostanie zaspoilerowanie, kim są Przedwieczni. Na początek rozpocznę od małego kalendarium, gdzie pojawiają się w latach 90. podobne motywy. 1991 „Nagi lunch” reż. Davida Cronenberga (jest też w książce) 1996 „Karaluchy pod poduchy” reż. Johna Paysona, „Siostra” Małgorzaty Sramanowicz 1997 - „Fallout” Black Isle Studios, „Faceci w czerni” reż. Barry'ego Sonnenfelda 1998 - „Fallout 2” Black Isle Studios, „Ostatni kontynent” Pratchetta We wszystkich tych utworach pojawia się w zauważalnych rolach karaluchy lub robaki. Przypadek??? Nie sądzę. Pewnie tak, albo inspiracja Cronenbergiem. Książka przeczytana dzięki życzliwości Biblioteki Publicznej w Dzielnicy Targówek m.st. Warszawy.
Adam Słojewski - awatar Adam Słojewski
ocenił na63 miesiące temu
Sto butelek na ścianie Ena Lucia Portela
Sto butelek na ścianie
Ena Lucia Portela
Podchodziłam do tej powieści kilkakrotnie, niczym przysłowiowy pies do jeża. I kilka miesięcy temu wybrałam się z przyjaciółmi na Kubę. Przyznam, że wydawało mi się iż mam jakieś pojęcie, jak wygląda ziemia zaorana przez komunistów, ale nie do aż takiego stopnia. Byliśmy w kilku miejscach, ale to Hawana jest tyglem totalnego smutku, degradacji, niszczenia, a jednocześnie miastem pubów, barów, restauracji, pięknych do oszalenia dziewcząt i przystojnych chłopców. Muzyka to chyba jest wszędzie. A z nią taniec. Zeta z jej pulchnym ciałem i wielkim sercem, nie przejmująca się przyszłością, żyjąca popędami i chwilą, całkiem nieźle sobie radzi mentalnie z tym depresyjnym zabiedzonym i zagłodzonym miejscem, jakim jest Kuba. Wychowana przez ulicę i ojca geja, zaskoczonego rychłym po porodzie zgonem żony, Zeta jednak trafia na odpowiednie przyjaciółki. Sama lojalna do granic, nie zwraca uwagi na drobne niedogodności czy uchybienia ze strony tych, których kocha. Depresyjny i agresywny, niczym zamknięty w klatce zwierz partner narratorki upokarza ją, bije niemal do zabicia, a ona przy nim trwa. I robi swoje. Urządza się w tym biednym, zatłoczonym ludźmi beznadziejnym życiu z humorem i zintelektualizowanymi spostrzeżeniami. Świetna książka. Nie do końca namawiam na wycieczkę na Kubę przed jej przeczytaniem, tam też można trafić jedynie do luksusowego all inclusive i nie zobaczyć nic destrukcyjnego. Ale chociaż obejrzyjcie dokument na Netflix: „Cuba libre”. To delikatnie zaznaczy problem beznadziei, w jakiej znaleźli się Kubańczycy i jeszcze bardziej to podrasuje entuzjazm życia Zety
Iza - awatar Iza
oceniła na81 rok temu
Pijąc kawę gdzie indziej Zz Packer
Pijąc kawę gdzie indziej
Zz Packer
Przypomniał mi się dzień pogrzebu mojej matki. Dostałam mleko, żeby uspokoić żołądek; udawałam, że to kawa. Wyobrażałam sobie, że piję kawę gdzie indziej. W jakimś arabskim kraju, w którym czarna kawa, podawana w małych filiżankach, jest tak mocna, że przez kilka dni nie pozwała człowiekowi usnąć. [s. 175] Opowiadania autorstwa ZZ Packer są poniekąd jak arabska kawa – nie pozwalają usnąć ani o sobie zapomnieć. Czytane powtórnie po sześcioletniej przerwie nie tracą nic na intensywności i nadal smakują wyśmienicie. W dużej mierze dzieje się tak dzięki autentycznym bohater(k)om – czy jest to bezrobotna dziewczyna szukająca szczęścia w Tokio, pielęgniarka wytrwale głosząca Słowo Boże czy chłopak obarczony opieką nad agresywnym ojcem, wciągają czytelnika po uszy w swoje życie. W świecie małych skautek, zgryźliwych studentek i steranych pań domu odnajdujemy się bez trudu, nawet jeśli ten świat diametralnie różni się od naszego. ZZ Packer pisze przede wszystkim o czarnych i co ważne, pisze bez lukrowania i bez roztkliwiania się. Pokazuje, że Afroamerykanie także mają swoją uprzedzenia i postępują paskudnie; że czasem irytują, śmieszą, a kiedy indziej wzruszają. Choć w Pijąc kawę… pojawiają się wątki rasistowskie, wszystkie historie mają jak najbardziej uniwersalny wymiar – kwestie tożsamości i izolacji (przymusowej albo dobrowolnej) dotykają ludzi pod każdą szerokością geograficzną. To zbiór bardzo dobrze skrojonych opowiadań – z dawką subtelnego humoru i z niebanalną puentą. Marzy mi się kolejna książka tej autorki.
czytankianki - awatar czytankianki
ocenił na79 lat temu
Drobne szaleństwa dnia codziennego Kaja Malanowska
Drobne szaleństwa dnia codziennego
Kaja Malanowska
Oceniłam wysoko, przeżyłam bardzo, ba, nawet na fejsie obserwuję autorkę, a teraz czas mi się wytłumaczyć. Czytałam tę powieść nie jak dzieło literackie, ale dokument. A z faktami, wiadomo, w zasadzie nie bardzo jest jak dyskutować. Zwłaszcza, gdy nie są sfałszowane. Czasem bowiem, gdy do faktów buduje się teorię, której to fakty niepostrzeżenie poprzeć nie chcą, a wyczuwam, że z tego powodu tym gorzej dla faktów, a nie dla teorii, tam czasu szkoda na biografie osób tak zwanych zwykłych. A tutaj teorii nie ma – zdaje się – same gołe brutalne fakty miotające się po warszawskich ulicach. Co kilka początkowych stron musiałam się utwierdzać w przekonaniu, że to nie moja historia oraz że nie jestem Maja. Mimo wszystkich podobieństw. Dopiero w toku postępującej terapii bohaterki dostrzegłam różnice. To jednak mocny argument, bo raczej mi się nie zdarza zamieniać się z tożsamością z bohaterami z książek. Oczywiście, podobno każdy może napisać przynajmniej jedną książkę – o sobie. Niemniej jednak na pewno nie każdy to robi i nie każdemu się uda być tak szczerym. Jasne, że nie każda historia jest warta opowiedzenia. Czy ta – nie wiem. Tworzenie autobiografii na początku własnej drogi twórczej – rzecz ryzykowna, ale w tym wypadku (spisana historia wyrosła z bloga) także trochę rys naszych czasów. Myślę sobie, nie każdego bloga da się zamknąć okładkami. Mnie trafiło. Tak, urzekła mnie twoja historia. Może dlatego, że też znam panią na de i nic, co w powieści może się wydawać dziwne, dla mnie dziwne nie jest. Znajomość niewygodna, ale ponoć niezrywalna, niestety. Zważywszy na powyższe sądzę, że nie jest to książka dla każdego. Lecz jeśli potrafisz sobie wyobrazić sytuację, gdy szaleństwem drobnym wyda ci się „normalne” przeżycie najmniejszego elementu z pozoru zwyczajnego dnia, zobacz jak w temacie pani de miotała się Maja.
Anna - awatar Anna
oceniła na711 lat temu
Niech wieje dobry wiatr Linda Olsson
Niech wieje dobry wiatr
Linda Olsson
"Niech wieje dobry wiatr, niech sypie biały śnieg..." Linda Olsson stworzyła przepiękną poetycką opowieść o życiu, samotności i prawdziwej przyjaźni, jaka może połączyć dwoje ludzi bez względu na wiek, majątek, status społeczny, czy wykształcenie. 30-letnia Veronika wynajmuje dom w małej szwedzkiej wiosce, na uboczu, aby tam odzyskać równowagę po traumatycznych przeżyciach, jakich niedawno doświadczyła. Ma zamiar napisać tutaj swoją drugą książkę, na którą pomysł od jakiegoś czasu kiełkuje w jej pamięci. Jedyną bliską sąsiadką pisarki jest Astrid - starsza, trochę zdziwaczała kobieta uznawana we wsi za wiedźmę. Pierwsze spotkanie tych dwóch kobiet różniących się od siebie niczym lód i woda nie zwiastuje wcale silnej więzi, jaka z czasem połączy obie bohaterki. Okazuje się jednak, że tak różne osobowości, które dzieli różnica pokoleń mają ze sobą wiele wspólnego i mogą pomóc sobie nawzajem. Veronika odzyskuje spokój duszy, leczy rany, jakich ostatnio doświadczyła i zaczyna inaczej postrzegać otaczający ją świat. Wycofana i ekscentryczna Astrid powoli ponownie otwiera się na świat i ludzi, wspólne rozmowy pomagają jej oczyścić się z tłumionej nienawiści, pokonać lęki i wyprzeć złe wspomnienia, które całkowicie zawładnęły jej umysłem. Przywykła do samotności staruszka zaczyna doceniać obecność drugiej osoby, niezobowiązującą pomoc, miłe gesty i życzliwe słowa. Veronika doświadcza wiele dobroci i otrzymuje całe pokłady życiowej mądrości uczestnicząc w rozrachunku swojej sąsiadki z życiem. "Niech wieje dobry wiatr" to słodko gorzka opowieść niosąca wiarę w drugiego człowieka i nadzieję na spokojne życie bez nienawiści, lęków i wyrzutów sumienia. Historia jest pięknie napisana, a właściwie namalowana słowem. Autorka tworzy prawdziwie liryczne pejzaże, których dopełniają tajemnicze i magiczne, melodyjnie brzmiące, szwedzkie cytaty oraz całe fragmenty wierszy najpierw podane w oryginale, a potem przetłumaczone. Przeżyciom obu kobiet towarzyszy nastrojowa muzyka i... smak poziomek. Pani Olsson jest doskonałą obserwatorką nie tylko otaczającej przyrody, ale i ludzkich uczuć. O takich sprawach jak śmierć, czy wykorzystywanie seksualne dziecka pisze z ogromną delikatnością i taktem. I może właśnie dzięki tej subtelności dostarcza czytelnikowi tak wielu emocji i wzruszeń, że trudno się z nimi zmierzyć. Powieść jest dogłębnie przemyślana, nic jej nie brakuje, ani nie ma w niej nic zanadto. Pozostaję pod ogromnym wrażeniem tej opowieści. Jest to jedna z niewielu historii, do których na pewno powrócę i jedna z tych książek, dla których znajdzie się na stałe miejsce w mojej biblioteczce. Sięgnijcie koniecznie po tę powieść, a sami się przekonacie, jak trudne może być życie i jak ogromne emocje. Polecam.
Mońcia_POCZYTAJKA - awatar Mońcia_POCZYTAJKA
oceniła na99 lat temu

Cytaty z książki Kartki z białego zeszytu

Więcej

Tęsknię. Nie wiem, za czym dokładnie. Rozpoznaję w sobie tęsknotę. Po prostu.

Tęsknię. Nie wiem, za czym dokładnie. Rozpoznaję w sobie tęsknotę. Po prostu.

Sonia Raduńska Kartki z białego zeszytu Zobacz więcej

Wiem, czego mi w tobie brakuje i nie zamierzam tego szukać u innych.

Wiem, czego mi w tobie brakuje i nie zamierzam tego szukać u innych.

Sonia Raduńska Kartki z białego zeszytu Zobacz więcej

Zdarza się, ze życie nas zaskoczy, a potem my zaskakujemy samych siebie.

Zdarza się, ze życie nas zaskoczy, a potem my zaskakujemy samych siebie.

Sonia Raduńska Kartki z białego zeszytu Zobacz więcej
Więcej