Jej Afganistan

Okładka książki Jej Afganistan autorstwa Magdalena Pilor
Okładka książki Jej Afganistan autorstwa Magdalena Pilor
Magdalena Pilor Wydawnictwo: Trzecia Strona literatura piękna
264 str. 4 godz. 24 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2014-04-15
Data 1. wyd. pol.:
2014-04-15
Liczba stron:
264
Czas czytania
4 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364526008
Czy kobieta na wojnie się maluje? Czy tęskni za domem bardziej niż mężczyzna? Czy śmierć bliskich bardziej ją dotyka? Jak radzi sobie w męskim świecie i w ekstremalnych warunkach? Dlaczego kobiety wyjeżdżają na misje i jak zmienia to ich życie?
„Jej Afganistan” to obraz wojny widzianej oczami Polek służących na misji, efekt długich i szczerych rozmów autorki, która sama spędziła rok w Ghazni. Książka ma postać intymnych listów poruszających tematy nieobecne dotąd w powszechnej
świadomości, wypierane z oficjalnych komunikatów, przemilczane przez korespondentów.
Niebezpieczeństwo, stres, rozłąka z domem, klaustrofobiczna atmosfera obozu i bliska obecność dużej grupy samotnych mężczyzn - to jest „Jej Afganistan”.

Magadlena Pilor. Pracowała m.in. jako dziennikarz prasowy, radiowy oraz specjalista ds. mediów w Dowództwie Operacyjnym Sił Zbrojnych.
Po raz pierwszy do Afganistanu wyjechała w 2010 roku jako korespondent wojenny największego dziennika na Opolszczyźnie. Wtedy też powstał jej blog „Mój Afganistan”, na którym internauci mogli śledzić życie w polskiej bazie wojskowej oraz dowiedzieć się, jakie wrażenie wywarł na autorce kraj od ponad 30 lat objęty wojną. Po ośmiomiesięcznej przerwie Magda Pilor ponownie znalazła się w Afganistanie. Jako pracownik cywilny wojska przez rok poznawała misyjne życie oraz afgańską codzienność poza bazą.

Historię piszą mężczyźni. Nie przez przypadek – twierdzą feministki – angielskie słowo „history” to zbitka dwóch wyrazów „his” (jego) i „story” (opowieść). Na przekór tej tendencji Magdalena Pilor prezentuje nam „jej historię”. To zgoła odmienne spojrzenie na Afganistan i najważniejszą misję Wojska Polskiego po II wojnie światowej. Bez epickich opisów starć, za to z ogromną dawką emocji. Tych zwykłych, jak tęsknota za domem, i tych nadzwyczajnych, gdy trzeba przeżyć żałobę po śmierci pięciu kolegów, zabitych w eksplozji miny-pułapki. Lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy chcą mieć jak najszersze spojrzenie na to, co działo się u podnóża Hindukuszu.
Marcin Ogdowski, dziennikarz INTERIA.PL, autor blogu zAfganistanu.pl
Średnia ocen
7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Jej Afganistan w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Jej Afganistan

Średnia ocen
7,0 / 10
54 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Jej Afganistan

avatar
782
542

Na półkach: , ,

Nie spodziewałem się po takiej książce wybitnego warsztatu literackiego, słusznie zresztą gdyż go tu nie ma. Ale nie ma też źle i całkiem przyjemnie czyta się powieść-reportaż.

Nie bardzo wiadomo "po co" książka została napisana. Czy to próba poprawy wizerunku polskiej armii, kobiet-żołnierz, autopromocja autorki, swojego typu terapia, zaspokojenie potrzeb czytelników?
Trudno powiedzieć gdyż żaden z tych celów nie został osiągnięty i nie dominował w powieści. Choć ciężko by uwierzyć że armia tego nie autoryzowała (inaczej trudno by się było wytłumaczyć z pewnych działań).

Szczerze mówiąc po przeczytaniu mam jeszcze większe wątpliwości czy cała interwencja w Afganistanie miała jakikolwiek sens.

Jednak książka warta jest przeczytania gdyż punkt widzenia bohaterki-autorki jest niecodzienny i niejako od kuchni.

Nie spodziewałem się po takiej książce wybitnego warsztatu literackiego, słusznie zresztą gdyż go tu nie ma. Ale nie ma też źle i całkiem przyjemnie czyta się powieść-reportaż.

Nie bardzo wiadomo "po co" książka została napisana. Czy to próba poprawy wizerunku polskiej armii, kobiet-żołnierz, autopromocja autorki, swojego typu terapia, zaspokojenie potrzeb...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
334
41

Na półkach:

Wojsko - kiedy mówimy o wojnie, wojsku mamy do czynienia z mężczyznami. Misje znamy z opowiadań mężczyzn - żołnierzy. Ta pozycja pokazuje świat moro widziany oczami kobiety.

Wojsko - kiedy mówimy o wojnie, wojsku mamy do czynienia z mężczyznami. Misje znamy z opowiadań mężczyzn - żołnierzy. Ta pozycja pokazuje świat moro widziany oczami kobiety.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
73
68

Na półkach: ,

„Kiedy patrzysz na biedę, ale i dumę Afgańczyków, zmienia się wiele – nastawienie do świata, priorytety. Życie na misji sprowadza się do najprostszej, a jednocześnie najważniejszej kwestii – przeżycia.”

Słyszałam wiele opowieści o Afganistanie i to od osób, które tam były właśnie na wojnie, jednak nie miałam pojęcia co przeżywa kobieta- żołnierz. Dzięki reportażowi Magdaleny Pilor mogłam sobie choć odrobinę wyobrazić emocje targające ludzi na służbie, z jakimi problemami się stykają, czego się obawiają lub jak wygląda powrót do domu po kilkumiesięcznym pobycie w kraju targanym wojną. „Jej Afganistan” to mocna, realistyczna i momentami zabawna opowieść o codzienności żołnierzy na froncie.

Ten reportaż to zbitka serii e-maili, w sumie to nadal nie wiem do kogo skierowanych, przedstawiających sześciomiesięczny pobyt Polki o stopniu Kaprala w Afganistanie, która opowiada o wielu skrajnościach, ale także o rzeczach przyziemnych i intrygujących. Nie raz zastanawiałam się, co jedzą tam ludzie, jak dogadują się z mieszkańcami wiosek nieznających angielskiego, jak kobiety odnajdują się w tak sporym gronie mężczyzn przepełnionych testosteronem, czy jak są traktowani przez Afgańczyków. Teraz to wiem, dzięki tej książce w małym stopniu poznałam doznania towarzyszące żołnierzowi w spódnicy.

„-Baba w wojsku? To nie miejsce dla was.”

Autorka zarzuca nas trochę chaotyczną, ale za to bardzo dużą dawką wiadomości, w tym także o relacjach damsko-męskich panujących w bazie. Zarówno pomiędzy kobietami wyższych stopniem z żołnierzami z plutonu, żołnierkami w kontakcie z przedstawicielami rządu Afgańskiego oraz cywilnymi pracownikami wojska w styczności z mieszkańcami pobliskich wiosek.

„Najważniejsze było dla mnie pokazanie misji z perspektywy kobiety, która z typowo męskiego środowiska, jakim jest armia, trafiła do jeszcze bardziej męskiego i brutalnego świata. Żądzą nim plotki, uprzedzenia, stereotypy oraz pociski talibów.”

Książka przedstawia także szeroki obraz samego Afganistanu, opisując jego społeczeństwo, prawa rządzące w domach, świat widziany przez dzieci, które w nudów bawią się szerszeniami na sznurku. Opis całego procesu jest bardzo zabawny. Autorka przedstawia również dylematy Afganek, a jednym z nich jest na przykład obuwie. Tak wiem, to dziwne, ale jak się w to zagłębić, to w sumie mają rację. Spod burek wystają zaledwie nogi i tylko buty charakteryzują kobiety, tak więc Afganki prześcigają się w doborze odpowiedniego koloru i kształtu. Niekiedy zobaczyć można nawet szpilki !

„ Szerszeń to przecież nie mucha. Usłyszałam cała instrukcją: najpierw trzeba ogłuszyć – idealnie nadaje się do tego klapek, potem urywa mu się żądło, wrzuca go do plastikowej butelki, potrząsa się nią, aby jeszcze bardziej stracił orientację, następnie wyjmuje, owija sznurkiem i puszcza. Proste.”

Jednak nie wszystkich stać na życie na wyższym poziomie, a wręcz odwrotnie. Afganistan to kraj skrajności. Na ulicach widać zarówno bogactwo jak i biedę, monotonie i pełną gamę kolorów oraz życie i śmierć. Wielu mieszkańców nie potrafi ani czytać ani pisać, o angielskim nie wspomnę. Przez to, krajem rządzi pieniądz. Lojalność można kupić na jakiś czas, a nie przez zdobycie zaufania. Bo za tak zarobione pieniądze można nakarmić rodzinę.

„Czy się boję? Trochę. Brzmi to śmiesznie, ale tak, robaków boję się najbardziej.”

Pilor poruszyła wątek związany ze strachem. Wyobrażając sobie wojnę od razu myślimy o śmierci. Żołnierze działają trochę jak automaty, jak muszą to strzelą, ale i oni odczuwają czasem strach, w jednym momencie to strach przed chorobą przenoszoną przez robactwo, a w innym czasie jest to obawa przed możliwymi minami na drodze. Postacie opisywane w powieści potwierdzają, że żołnierze nie zawsze boją się śmierci, bardziej kalectwa czy pozostawienie rodziny, w szczególności rodziców czy dzieci.

„W Afganistanie trzeba pamiętać o trzech rzeczach: żeby iść na stołówkę,
oddychać i nie dać się zabić.”

Ostatnimi czasy często stykam się z ogromną nietolerancją względem innych nacji. W książce także spotkałam się z tą kwestią. Jednak autorka ma trochę odmienne zdanie niż większość Polaków, nawet widząc śmierć i strach spowodowany przez Talibów. Jeśli ktoś czyni dobro, to może być nawet muzułmaninem. To także są ludzie, posiadają rodziny i tak samo jak my, boją się o swoich najbliższych.

„Różnią nas kraj, wiara, kolor skóry. Jednak odważni, którzy codziennie walczą o siebie dla innych, są tacy sami, nieważne, czy żyją w Polsce, czy w Afganistanie.”

Część historii opowiadanych przez pisarkę jest bardzo zabawnych. Mówię tu o skłonności kobiet do mężczyzn w mundurze. Sama odnoszę wrażenie, że kobiety widząc moro lub pagony od razu uważają „nosiciela” za bardziej męskiego czy odważnego. Coś w tym jest. Tak samo jak fakt, że faceci boją się za silnych kobiet. Ale czy to prawda?

„A więc za mundurem panny sznurem, a wojskowej spódnicy panowie unikają jak nawałnicy?

Krótko podsumowując. Długo czekałam na taką historię opowiedzianą z perspektywy kobiety pracującej w wojsku. A dostałam mega ciekawy „reportaż”, bo to zbiór listów i historii wielu ludzi, o żołnierce na misji za granicą i to na dodatek o Polce, co mnie trochę zadziwiło, bo myślałam, że kobietom nie wolno pracować w terenie, tylko w rejonie bazy. Powieść jest bardzo dosadna, szczera, bezpośrednia, a momentami trochę chaotyczna. Nie mniej jestem szczęśliwa, że ją znalazłam i przeczytałam. Książka odpowiedziała na moje wszystkie pytania, kłębiące mi się w głowie od lat. Jest skierowana nie tylko do kobiet. Mężczyźni równie dobrze mogą ją przeczytać i zrozumieć przy tym kobiecą, często zawiłą logikę.

„Kiedy patrzysz na biedę, ale i dumę Afgańczyków, zmienia się wiele – nastawienie do świata, priorytety. Życie na misji sprowadza się do najprostszej, a jednocześnie najważniejszej kwestii – przeżycia.”

Słyszałam wiele opowieści o Afganistanie i to od osób, które tam były właśnie na wojnie, jednak nie miałam pojęcia co przeżywa kobieta- żołnierz. Dzięki reportażowi...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

145 użytkowników ma tytuł Jej Afganistan na półkach głównych
  • 74
  • 70
  • 1
32 użytkowników ma tytuł Jej Afganistan na półkach dodatkowych
  • 21
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Jej Afganistan

Czytelnicy Jej Afganistan przeczytali również

Księżyc zza nikabu. Polska muzułmanka w Egipcie Monika Abdelaziz
Księżyc zza nikabu. Polska muzułmanka w Egipcie
Monika Abdelaziz Ewa Zarychta
"Zawsze licz tylko na siebie, nigdy nikomu nie ufaj, choćby sprawiał jak najlepsze wrażenie. Ufaj tylko sobie" (str 137),taką radę dał rozkręcającej biznes w Egipcie Polce właściciel jednego z hoteli. Niezbyt to dobrze świadczy o mieszkańcach tego kraju.Książka napisana jest przez Polki (matkę i córkę)mieszkające w Egipcie od pięciu lat. Przedstawiają ten kraj z zupełnie innej strony, jaka jest powszechnie znana, czy to ze strony turystów, bądź pisemnych przekazów na ten temat. Poruszanych jest wiele tematów od strojów, zwyczajów, tradycji,religii, kulinariów, pracy, miejsc znanych turystom i tych nieznanych.Wprowadzają nas do muzułmańskiej alkowy, ukazując tchnące erotyzmem nocne stroje i bieliznę.Egipska kobieta jawi się tutaj jako otyła, leniwa, manipulatorka, nie dbająca o siebie, krzykliwa, stawiająca siebie na piedestale,ekspertka w każdej dziedzinie, nie znosząca sprzeciwu.Z kolei mężczyzna przesadnie dbający o siebie szczególnie jeśli chodzi o fryzurę, naciągacz. Większość z nich kłamie, nie można im ufać, a do pracy mają bardzo luzackie podejście. "Egipcjanin mówi prawdę, tylko wtedy kiedy się pomyli" (str 37). Brud i góry śmieci, których pełno na drogach dojazdowych i obrzeżach miast, poza murami hoteli (o czym się może przekonać na własne oczy turysta odwiedzający ten kraj, zresztą tak jest w wielu miastach arabskich).Autorki wskazują na ogromne różnice w mentalności ludzi różnych narodowości, kultur, religii, sposobach wychowywania dzieci, funkcjonowania rodziny, stosunku do obowiązków. Sytuacja na rynku pracy, trochę dziwna i niezrozumiała dla Europejczyka, a według Autorek "nie do ogarnięcia mentalnie i emocjonalnie" (str 148).Wszechobecny hałas, zgiełk, gwar, życie nocne kwitnące pełną parą. Mimo iż Autorki przyjęły zwyczaje i religię kraju, w którym zamieszkały nie zapominają o polskich korzeniach i tradycjach.
Alicja - awatar Alicja
oceniła na68 lat temu
Straty. Żołnierze z Afganistanu Magdalena Rigamonti
Straty. Żołnierze z Afganistanu
Magdalena Rigamonti Maksymilian Rigamonti
Dwudziestu jeden rozmówców. Wywiady z żołnierzami i ich bliskimi – dotyczą głównie misji w Afganistanie, ale pojawia się też Irak*. Dominuje temat konsekwencji takich wyjazdów: traum, uszczerbków na zdrowiu, kłopotów w życiu prywatnym, uzależnień, śmierci. Tytułowych strat. Brakuje szerszej narracji o pobycie w Afganistanie. Szczegółów z życia bazy, doświadczeń z patroli i styczności z Afgańczykami. Rozmów jakie prowadzą ze sobą żołnierze, ich zapatrywań, przekonań, odczuć. Małżeństwo powinno poświęcić swoim bohaterom więcej spotkań. Książka krótka, do przeczytania w kilka godzin. Może to zabrzmieć cynicznie, ale jest wtórna. To o czym czytamy, choć tego nie przeżyliśmy, jest nam bardzo znajome, głównie za pośrednictwem licznych filmów wojennych i obyczajowych. Nie są to też wyłącznie polskie doświadczenia. * Polskie wojsko poleciało do Afganistanu w ramach międzynarodowej interwencji w 2002, kilka miesięcy po runięciu World Trade Center. Wystawiło jednej z najliczniejszych kontyngentów, a część specjalistów przebywa tam do dziś. Polska misja w Iraku miała miejsce w latach 2003-2011. • Wywiady prowadzi głównie dziennikarka, mąż – fotograf – udziela się rzadko, ale to dzięki jego kontaktom (pięć wyjazdów do Afganistanu) udało się dotrzeć do wielu rozmówców. • SUBIEKTYWNIE To co napisałem wyżej, wskazuje, że książce czegoś brakuje, ale jest ona określonym świadectwem, w jakimś stopniu kompletnym, który coś o ludziach ewidentnie mówi. Niektórzy rozmówcy wzbudzają większą sympatię, inni mniejszą. Wypadają lepiej lub gorzej. Osobiście zawsze szanowałem żołnierzy. Służba w warunkach bojowych jest trudna, i ryzykowna. Różnie się dzieje. Nie zawsze wszystko odbywa się wzorcowo, ale każdy żołnierz jest ofiarą większej rozgrywki, prowadzonej z wygodnego fotela, gdzieś daleko od obszaru konfliktu. I choćby z tego powodu należy mu się empatia. Żołnierzy albo się gloryfikuje, albo demonizuje – a ja widzę w nich po prostu ludzi. Wojna wojnie nierówna, to samo z interwencjami, misjami stabilizacyjnymi czy antyterrorystycznymi, niezależnie od nazwy. Są wypadki, są błędy, są zbrodnie – wszystko trzeba rozpatrywać indywidualnie, z poszanowaniem faktów. Jeśli chodzi o Afganistan, to wszyscy wiemy kto się tam rozpanoszył po wyjściu sowietów. Jaki miało to wpływ na życie zwykłych ludzi, co zrobiło z tamtejszym dorobkiem cywilizacyjnym i gospodarką. Związek Radziecki był krajem totalitarnym, niesprawiedliwym, niesprawny gospodarczo, szkodliwym dla środowiska. Niemniej, przymusowa laicyzacja pod okiem Wielkiego Brata mogłaby wyjść Afgańczykom na dobre. Brzmi to kontrowersyjnie, ale w opozycji do tego co robili Talibowie, byłoby to po prostu mniejsze zło. Kobiety na pewno by odetchnęły*. Przygnębia mnie to nasze polskie świadectwo. Te wycieczki do kościoła, msze i klepanie pacierzy. Taka prowincjonalna, prosta religijność – bez cienia refleksji, akceptująca zastany stan rzeczy i korzystająca z niego w sposób czysto instrumentalny, dla złagodzenia bólu i zaspokojenia sumienia. Toksyczność matki, która koniecznie musi zrzucić na kogoś winę. Wskazać winnego. Mimo że nie było jej na miejscu, nie zna realiów – jest przekonana, że prawdziwy przebieg zdarzeń został zamieciony pod dywan. Że koledzy syna kłamią, a dowódcy perfidnie ich kryją. Cholernie irytujące. To zaburzone postrzeganie rzeczywistości i upajanie się swoim cierpieniem. Oraz to, że to całkiem typowe. Że kobieta gładko wchodzi w schemat i w ogóle tego nie dostrzega, nie robi nic aby popatrzyć na to z dystansu. (Owszem, takie czarne przypuszczenia niekiedy się sprawdzają, ale czy pozyskane świadectwa i dowody za nimi przemawiają?). Życie które sprowadza się do posiłków, prostych rozrywek, powoływania do życia kolejnych dzieci lub ich doglądania**. Takiego zamknięcia się na wszystko co dzieje się poza domem. Kompletnego pomijana polityki, sytuacji na świecie. Pasji. Rozmowy są oczywiście krótkie, więc nie dało rady w nich upchać wszystkiego. Jednak to i owo mówią. * A przynajmniej to młodsze pokolenie. ** Z drugiej strony, to jest piękne. Takie zżycie rodzinne, ludzie którzy są dla siebie, i cieszą się swoim towarzystwem – po prostu tutaj wypada to nieco mdło. • Uwagi (wydanie z 2015): str. 89 – tatuaż na protezie?; str. 45/106/115 – brak jakiegoś znaku interpunkcyjnego między cytatami (myślnika?); str. 151 – tysiące (tysięcy); str. 185 – VIP - a (VIP-a). Podczas czytania nie sposób się pogubić, ale oznaczenie kto w danym momencie odpowiada wypadło nieco chaotycznie. W ostatniej rozmowie – prowadzonej przez małżonka dziennikarki – numery zmian są zapisywane cyframi rzymskimi (inaczej niż w reszcie książki).
Gracjan - awatar Gracjan
ocenił na65 lat temu
Z Afganistanu.pl. Alfabet polskiej misji Marcin Ogdowski
Z Afganistanu.pl. Alfabet polskiej misji
Marcin Ogdowski
Afganistan i obecność naszych wojsk oczami Marcina Ogdowskiego to nie jest lekka, łatwa lektura. Momentami wstrząsająca, smutna, dla mnie jest to pokazanie misji od tzw „środka”, pokazuje Afganistan nieco inaczej niż w mediach, te obrazki które wówczas serwowano...cóż wiele mitów nam sprzedano. Książka jest zapisem bloga, który reporter prowadził uczestnicząc w poszczególnych zmianach polskiego kontyngentu. Każdy rozdział to inna litera i opis związanego z nim tematu. To codzienność żołnierzy na misjach, ich lęki, wzajemne braterstwo, odpowiedzialność za siebie i kumpli, świadomość że każdy wyjazd może być tym ostatnim, sposoby radzenia sobie ze stresem a także małe radości dnia codziennego. Autor rzetelnie, chłodnym okiem opisuje wojnę, przy okazji rozwiewa niektóre mity związane z misjami i żołnierzami, zwłaszcza ten o tzw „dobrowolności wyjazdu”. Wielki szacunek dla naszych żołnierzy ! Ten zawód nie jest łatwy, zbyt wielu ludzi uważa ze żołnierze siedzą w koszarach i niewiele robią. Gdzieś zniknął szacunek dla tej formacji, która bądź co bądź ma w swoich szeregach zarówno karierowiczów jak i ludzi którzy kochają to co robią. I to jest według mnie smutna konstatacja. Dla mnie wstrząsające były zwłaszcza te fragmenty, gdzie autor odnosił się do traktowania rannych żołnierzy w naszym kraju, zwłaszcza przez personel medyczny który zamiast im pomagać- był zwyczajnie podły. Zestawienie tego z podejściem chłopaków do współtowarzyszy, odpowiedzialność za kolegów, wsparcie - to powodowało rozmaite emocje. Książka wzbogacona jest o zdjęcia które znakomicie uzupełniają treść. Ostatnie strony na których wymienia poległych żołnierzy- chwyciło mnie za serce. Bo tym samym dał im, co prawda pośmiertnie, prawo do zaistnienia, do wyłonienia się z bezimiennej masy poległych żołnierzy, prawo do bycia częścią tej historii w której przyszło im uczestniczyć. Nie będę odnosić się do kwestii polityki, polityków i tzw kadry zarządzającej bo musiałoby paść z mojej strony pare niecenzuralnych słów. Uważam jednak ze kilka rozdziałów powinno być obowiązkowych dla MON i tych nieco wyżej. By wyciągnąć odpowiednie wnioski i uniknąć wielu niepotrzebnych sytuacji i rozgoryczenia. Polecam! 🙂👍🏻
Alicja - awatar Alicja
oceniła na84 lata temu
Na linii ognia. Navy SEAL na wojnie Marcus Luttrell
Na linii ognia. Navy SEAL na wojnie
Marcus Luttrell James D. Horfischer
"Foki" na wojnie Navy SEALs to elita elit wśród amerykańskich wojsk. To ich działaniom poświęcona jest całkiem spora ilość książek i filmów z kultowym "Komando Foki" na czele. Marcus Luttrell jako jedyny przeżył operację " Czerwone skrzydło", w której zginęło 3 jego współtowarzyszy oraz 16 żołnierzy, którzy mieli ich wydostać z pułapki wśród gór Afganistanu. Opisał to w "Przetrwałem Afganistan". "Na linii ognia" opisuje dalszą służbę Marcusa i jego losy po odejściu z wojska. "Foki" nie pierwszy raz pojawiają się na moim blogu. Był już Chris Kyle i album "Elitarni". "Na linii ognia" jest mocno powiązane z tymi pozycjami - Luttrell miał okazję spotkać się z Kyle'm i opis tego spotkania wraz ze skróconą wersją jego historii ma swoje miejsce w książce. Autor opisuje również swoje zmagania w Ar-Ramadi, które są kontynuacją działań Team Three, którego członkiem był Chris. Prezentuje on akcje bojowe, ale również opowiada o działaniach mających na celu zmianę sytuacji ludności cywilnej. Ar-Ramadi po kilku latach wojny jest zrujnowane. Mieszkańcy, którzy jeszcze pozostali, mają już dość buntowników z Al-Kaidy i pomimo pewnej niechęci do Amerykanów postanawiają z nimi współpracować. Jest to spory kawałek pierwszej ("Jak walczymy") z trzech części książki. Druga część nosi tytuł "Jak żyjemy" i Luttrell opisuje w niej swoje losy po nieco niechcianym odejściu z wojska. Jego stan zdrowia nie pozwalał mu na czynną walkę, a ponadto wkrótce miała się ukazać książka "Przetrwałem Afganistan" i Marynarka, choć wysunęła pomysł jej napisania, nie chciała aby Marcus był aktywnym operatorem "Fok" w tym momencie. W tej części jest także coś o czym rzadko się wspomina w aspekcie żołnierzy, a w szczególności operatorów sił specjalnych - historie żon komandosów, opowiedziane przez nie same. Nazwane tutaj "Królowymi wojowników" opisują trudy życia rodzinnego, gdy mąż większą część roku spędza na ćwiczeniach lub akcjach, o których nie może nic powiedzieć i bez gwarancji, że z nich wróci. "Jak umieramy" to najbardziej emocjonalny element książki. Przez całą historię były żołnierz podkreśla, że więzy między SEALsami są niezwykle mocne, nawet silniejsze niż rodzinne, ale dopiero tutaj można się o tym przekonać. Śmierć jednego z operatorów pokazała, jak wspierają oni członków rodzin poległych. Niezwykły konwój z rzeczami zmarłego, liczna obecność na pogrzebie i wszelka pomoc jaką są w stanie udzielić. Książkę czyta się szybko, opisy walk są bardzo dobrze poprowadzone i pozwalają na choć częściowe poczucie atmosfery działań bojowych. Mam tylko wrażenie, że czasami autor chciał się wytłumaczyć, za to że to on a nie jego koledzy przeżył walkę z Talibami - bardzo często do tego wracał i w pewnym momencie było to lekko irytujące. Jednak plus należy się za przedstawienie drugiej strony medalu i historii ludzi, którzy prowadzili jego poszukiwania. Jak zawsze ciekawym dodatkiem są zdjęcia - jest na nich autor i jego koledzy z zespołu oraz między innymi piloci z pułku "Night Stalkers" i oddziału CSAR. Podsumowując - "Na linii ognia" to nie tylko książka wojenna, lecz również hołd dla wszystkich żołnierzy z oddziału "Fok" i innych rodzajów wojsk. Dodatkowo interesujący opis środowiska ludzi, którzy dzień po dniu chcą być lepsi. Bo przecież "jedyny łatwy dzień był wczoraj". http://czytalski.pl
Czytalski - awatar Czytalski
ocenił na611 lat temu
Ja, kapitan Tadeusz Wrona
Ja, kapitan
Tadeusz Wrona
Kapitan Tadeusz Wrona stał się najbardziej znanym polskim pilotem od chwili, gdy szczęśliwie wylądował Boeingiem bez podwozia na Okęciu. W tej książce poznajemy nie tylko kulisy tego zdarzenia, ale także drogę życiową Autora, jego walkę z przeciwnościami losu, które napotykał, zanim zasiadł na lewym fotelu w kokpicie samolotu pasażerskiego. Relacja z awaryjnego lądowania jest fachowa, chłodna, pozbawiona jakiejkolwiek gloryfikacji własnej osoby. Po prostu kapitan opisuje, co robił, jak działał, czym się kierował. Dzięki jego opanowaniu, analitycznemu myśleniu, precyzji i perfekcji uratował pasażerów. Uderzającym i wielce niepokojącym faktem jest w tej relacji brak praktycznie jakiejkolwiek pomocy z ziemi. Kpt. Wrona nie otrzymał wskazówek od jakiegoś eksperta, który byłby w stanie podpowiedzieć: włącz to, wyłącz tamto, sprawdź ten bezpiecznik itp. Był zdany tylko na siebie. Nawet najlepszy pilot tak dużego samolotu nie ma w głowie wszystkich schematów, układów, instalacji. Pod telefonem powinien stale dyżurować ktoś, kto zna się na tym, kto może sięgnąć do danego schematu, coś doradzić. Myślę, że obecnie też takich dyżurnych ekspertów nie ma. Z tym zdarzeniem wiąże się jeszcze jedna moja refleksja. Na początku media wynosiły pilota pod niebiosa, czyniąc z niego bohatera. W pełni zresztą na to zasługiwał. Potem jednak, gdy temat był już ograny, a więc coraz mniej atrakcyjny dla publiki, zaczęto doszukiwać się innych wątków: A może to on zawinił? A może nie sprawdził tego bezpiecznika? Czego się nie robi dla kolejnej sensacji, prawda? Niektórzy pismacy liczyli zapewne na to, że opluwanie pilota przyniesie im kolejne punkty. Smutna to refleksja.
Master - awatar Master
ocenił na84 miesiące temu
Porada da radę. Tanie latanie Jakub Porada
Porada da radę. Tanie latanie
Jakub Porada
Książka jest sprzed niemalże 10 lat, przez co jest już dość mocno nieaktualna, ale oczywiście to nie wina książki tylko tego, że sięgnęłam po nią dopiero teraz. Niemniej jednak, z racji że tanie latanie nieco się zmieniło, to porady w niej zawarte są albo bezużyteczne albo powszechnie znane każdemu. Aczkolwiek do jej przeczytania nie skłoniła mnie chęć poznania tych porad, lecz wycieczek jakie zostały odbyte przez rok, za przysłowiowe grosze. No i tutaj się lekko zawiodłam, gdyż okazało się że opisy z podróży zostały wykonane bardzo pobieżnie. Te wyjazdy na ogół były albo jednodniowe albo dwudniowe, przez co głównie opierały się na tym jak ekipa dojeżdżała z lotniska do hostelu, z hostelu do centrum i ponownie na lotnisko (bądź stację kolejową). Jednym słowem za mało tu było jakiegokolwiek zwiedzania i ostatecznie doszłam do wniosku, że większość z tych podróży była bezcelowa. Autor na przykład pisze o tym, że po co pić kawę w Warszawie skoro za 2 zł można polecieć do Sztokholmu, napić się kawy i wrócić. Pomijając fakt, że w obecnych czasach raczej nie jest możliwe zdobycie biletów lotniczych za 2zł w obie strony, to jeszcze dochodzi kwestia dojazdu z lotniska do miasta (cena często dochodzi do 200 zł) i okazuje się, że wyjazd przestaje być opłacalny, a mimo wszystko widnieje dużymi literami "Sztokholm za 2zł - to możliwe". Druga kwestia jest taka, jaki jest sens lecieć do innego państwa, aby spędzić tam dwie godziny i musieć wracać? Fajnie jest czytać o tanim (bądź droższym) podróżowaniu, o ile faktycznie jest to podróżowanie przez duże P, a nie tylko odhaczenie kraju, bo pojawiło się tanie połączenie, jednocześnie nie mając czasu na zobaczenie największych atrakcji. Szczerze mówiąc powyższa lektura nie jest ani poradnikiem ani książką podróżniczą, a jedynie dodatkiem do powstałego na TVN cyklu o tanim podróżowaniu z Poradą w roli głównej. Nie jest to zła książka, lecz jeśli ktoś chce poczytać o tanim podróżowaniu, z pewnością odnajdzie lepsze pozycje, które będą warte większej uwagi. Przechodząc do plusów: + Książka napisana fajnym językiem, czyta się ją szybko i przyjemnie + Dużo pięknych fotografii + Podsumowanie każdej podróży, zawierające plusy i minusy danego miasta oraz ceny przykładowych produktów w sklepach + Dużo przydatnych (choć aktualnie pewnie wszystkim znanych) linków do stron internetowych + Garść porad, które z pewnością kiedyś były bardziej przydatne niż dziś
elizka_98 - awatar elizka_98
ocenił na63 lata temu

Cytaty z książki Jej Afganistan

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Jej Afganistan