Opowieść o złodzieju ciał

Okładka książki Opowieść o złodzieju ciał autora Anne Rice, 9788373018211
Okładka książki Opowieść o złodzieju ciał
Anne Rice Wydawnictwo: Rebis Cykl: Kroniki wampirów (tom 4) kryminał, sensacja, thriller
516 str. 8 godz. 36 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
Kroniki wampirów (tom 4)
Data wydania:
2007-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1992-01-01
Data 1. wydania:
2016-01-01
Liczba stron:
516
Czas czytania
8 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788373018211
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Opowieść o złodzieju ciał w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Opowieść o złodzieju ciał



książek na półce przeczytane 1126 napisanych opinii 490

Oceny książki Opowieść o złodzieju ciał

Średnia ocen
7,0 / 10
1594 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Opowieść o złodzieju ciał

avatar
2614
1012

Na półkach: , ,

Kiedyś tytuł kojarzył mi się dość makabrycznie – dosłownie myślałam, że chodzi o rabowanie ciał z grobów. Okazało się jednak, że złodziejem ciał jest pewien sprytny osobnik potrafiący przemieścić własną duszę do innego ciała, zamieniając się miejscami. Dla Lestata, wampira z nieograniczonymi zdolnościami i poddającego teorie dotyczące własnego przetrwania ekstremalnym próbom możliwość stania się ponownie śmiertelnikiem jest nieodparta…

W czwartym tomie „Kronik wampirów” miesza się styl statyczny, znany już z poprzednich części, z bardziej dynamicznym, który tak mi się podobał w „Królowej potępionych”. Rozważania na temat własnej natury, długie opisy otoczenia, przemyślenia, filozoficzno-teologiczne rozmowy – to wszystko jest obecne. Czytałam tą książkę szybko, bo jednak chciałam, aby głównemu bohaterowi udało się przetrwać swój wybryk – autorka po raz kolejny pokazuje Lestata jako tego, który w każdym momencie idzie na całość, najczęściej bez zważania na konsekwencje. Ciekawa była dla mnie relacja między naszym wampirem a Davidem, z finałem, który trudno było mi przewidzieć. Także życie w ciele śmiertelnika z całym bagażem fizjologicznym jest tu ciekawie opisane – czasami zabawnie, czasami tragicznie, zwłaszcza z perspektywy osoby, która przez 200 lat nie musiała sobie z tym radzić.

Zalecałabym ostrożność przy czytaniu osobom, które są wrażliwe na przemoc seksualną – powieść była pisana 35 lat temu, kiedy o TW nikt nie słyszał. Ogólnie jednak książkę polecam, bo każde zachowanie Lestata jest tu logicznie wyjaśnione, a i pokazuje świat wampirów w trochę szerszej perspektywie.

Kiedyś tytuł kojarzył mi się dość makabrycznie – dosłownie myślałam, że chodzi o rabowanie ciał z grobów. Okazało się jednak, że złodziejem ciał jest pewien sprytny osobnik potrafiący przemieścić własną duszę do innego ciała, zamieniając się miejscami. Dla Lestata, wampira z nieograniczonymi zdolnościami i poddającego teorie dotyczące własnego przetrwania ekstremalnym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
208
113

Na półkach: ,

To kolejna już książka, w której narratorem jest sam Lestat i ma w sobie wiele magii, rozdarcia i przyjemnych dla czytelnika zwrotów akcji, choć trochę za mocne podpowiedzi mogą zmniejszać przyjemność z tego, co się na kartach rozdziałów kryje. Jest intryga, jest akcja, podróże, a nawet i rozczarowania. Wiele, naprawdę wiele się dzieje, ale też miejscami pojawiają się dłużyzny, które choć pisane pięknym, kwiecistym językiem same w sobie są przyjemne, spowalniają akcję w tych miejscach, które najmocniej mnie wciągały. Ostatnie sto stron i rozwiązanie świetne, ale same początkowe rozważania Davida i Lestata trochę mnie nużyły, niemniej pomysł ze złodziejem ciał cudowny, interesujący, rzucający nieco świeżości, której tak bardzo potrzebował sam bohater. Liczę na to, że w kolejnej części wrócić w pełnej krasie i rozkwitnie na nowo.

To kolejna już książka, w której narratorem jest sam Lestat i ma w sobie wiele magii, rozdarcia i przyjemnych dla czytelnika zwrotów akcji, choć trochę za mocne podpowiedzi mogą zmniejszać przyjemność z tego, co się na kartach rozdziałów kryje. Jest intryga, jest akcja, podróże, a nawet i rozczarowania. Wiele, naprawdę wiele się dzieje, ale też miejscami pojawiają się...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
156
156

Na półkach:

Pomysł z zamianą ciał jest intrygujący, ale mam wrażenie, że Rice tym razem bardziej eksperymentowała niż kontynuowała. Niby to dalej ten sam Lestat, wciąż charyzmatyczny, wciąż niebezpiecznie błyskotliwy, ale coś się zmieniło, jakby jego świat stracił część tej gotyckiej magii, którą Rice tak pięknie budowała wcześniej.

Nie powiem, że się nudziłem, bo Rice potrafi pisać tak, że nawet słabsze fragmenty mają swój urok. Ale końcówka... taka nijaka. Nie rozpaliło to apetytu na więcej, chociaż na pewno będę kontynuować Kroniki.

Pomysł z zamianą ciał jest intrygujący, ale mam wrażenie, że Rice tym razem bardziej eksperymentowała niż kontynuowała. Niby to dalej ten sam Lestat, wciąż charyzmatyczny, wciąż niebezpiecznie błyskotliwy, ale coś się zmieniło, jakby jego świat stracił część tej gotyckiej magii, którą Rice tak pięknie budowała wcześniej.

Nie powiem, że się nudziłem, bo Rice potrafi pisać...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

3661 użytkowników ma tytuł Opowieść o złodzieju ciał na półkach głównych
  • 2 312
  • 1 316
  • 33
1056 użytkowników ma tytuł Opowieść o złodzieju ciał na półkach dodatkowych
  • 752
  • 140
  • 46
  • 44
  • 36
  • 23
  • 15

Inne książki autora

Anne Rice
Anne Rice
Autorka literatury grozy i bestsellerowego cyklu "Kroniki wampirów", który wywarł duży wpływ na subkulturę gotycką. Pisała także pod pseudonimami Anne Rampling oraz A.N. Roquelaure. Żona poety i malarza Stana Rice’a, matka pisarza Christophera Rice’a. Anne sięgnęła do szuflady i znalazła opowiadanie o wampirze opowiadającym w wywiadzie o swoim ciężkim nieśmiertelnym życiu. Zaczęła je rozwijać. Nadała głównemu bohaterowi imię Louis i zaczęła rozwijać wątek jego śmiertelnej przeszłości. Kiedy dotarła do momentu, w którym traci on brata, powróciła rozpacz po stracie córki. Spoglądanie oczami Louisa pozwoliło mi pisać o życiu w sposób w jaki nie byłoby to możliwe w zwykłej, współczesnej powieści. "W takiej formie nie mogłabym przedstawić mojego życia w wiarygodny sposób. Nie wiedziałam, jak mogłabym go użyć. Gdy już porzuciłam to wyzwanie i zaczęłam pisać Wywiad z wampirem, wszystko to wskoczyło na swoje miejsce. Mogłam opisywać rzeczywistość poprzez fantazję". Pisała przeważnie w nocy, ukończyła pracę w przeciągu pięciu tygodni. Długo nie mogła znaleźć wydawcy swojego dzieła. W końcu, w 1974 roku na konferencji pisarskiej w Squaw Valley, poznała agentkę, Phyllis Seidel, której udało się sprzedać powieść wydawnictwu Knopf. Książka ukazała się w maju 1976 i w ciągu pierwszego roku sprzedaży zarobiła prawie milion dolarów. Wkrótce Paramount Pictures kupił prawa do jej zekranizowania za 150 tys. dolarów, za które państwo Rice odbyli podróż po Europie, Egipcie i Port-au-Prince. Anne Rice została autorką scenariusza do tego filmu. Wbrew oczekiwaniom, jej druga książka nie była kontynuacją "Wywiadu z wampirem", ale opowieścią o ludziach zamieszkujących Nowy Orlean przed wojną secesyjną (The Feast of All Saints). Podczas pisania tej książki zaszła kolejny raz w ciążę. 11 marca 1978 urodził się jej syn, Christopher. Akcję kolejnej książki ("Krzyk w niebiosa") osadziła w osiemnastowiecznych Włoszech, opowiada ona o środowisku kastratów. Żadna z tych powieści nie powtórzyła sukcesu "Wywiadu z wampirem". Anne Rice postanowiła wtedy spróbować swych sił w literaturze erotycznej. Powstały dwa pierwsze tomy trylogii o Śpiącej Królewnie: "Przebudzenie Śpiącej Królewny" oraz "Kara dla Śpiącej Królewny". Cała trylogia została wydana pod pseudonimem A. N. Roquelaure. "Jestem dumna z książek o Królewnie, mówi autorka, i jestem z nich zadowolona. Dokonałam [w nich] tego, czego chciałam". Spod pióra Rice wyszły jeszcze dwie powieści erotyczne: "Ucieczka do Edenu" oraz "Belinda", obie opublikowane pod pseudonimem Anne Rampling. Druga z nich przypomina nieco jedną z ulubionych książek Rice – Lolitę Nabokova. W 1985, po 9 latach od ukazania się "Wywiadu z wampirem", liczni fani opowieści o Louisie doczekali się kontynuacji. Tym razem Rice uczyniła narratorem nie Louisa, lecz Lestata – jego wampirzego ojca. Lestat to marzenie o mężczyźnie, z którym chciałabym być, twierdzi Rice. Jednak pisarka kierowała się nie tylko tym podczas kreowania postaci Lestata. Od samego początku postać oparta była na Stanie, osobie, która stała się artystą-samoukiem, samoukiem-intelektualistą i poetą. W 1989 roku, podczas prac nad "Godziną czarownic", Rice powróciła do Nowego Orleanu. W 1993 nabyła tam budynek byłego katolickiego sierocińca Św. Elżbiety, który pojawia się w jej powieściach. Kilka lat później sprzedała budowlę. W 2001 powstał kolejny film na podstawie wampirzej prozy Rice. Królowa potępionych łączy wątki dwóch kolejnych, po Wywiadzie z wampirem, części cyklu Kroniki wampirów: Wampira Lestata oraz "Królowej Potępionych." Jednak tym razem producent odmówił zatrudnienia pisarki nawet w charakterze konsultantki. 9 grudnia 2002 po roku walki z guzem mózgu zmarł mąż Anne, poeta i malarz, Stan Rice. Do końca pracował – malował, pisał. Wiele z jego prac można odnaleźć w powieściach Anne, szczególnie w Kronikach wampirów. Autorka zmarła na udar 12 grudnia 2021.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Gothique Kyle Marffin
Gothique
Kyle Marffin
Obecnie recenzowana książka jest dla mnie lekko problematyczna, ponieważ budzi we mnie odczucia bardzo ambiwalentne. Pałam niejako sympatią do tej książki, uważam, że ma satysfakcjonujące zakończenie, postać staruszka weterana jest sympatyczna, polubiłem Jeffa, jego córkę, nawet przez moment zależało mi na Rachel. Pomimo moich sympatii nie mogę jednak zapomnieć o wadach tej książki, a jest ich kilka. Przede wszystkim główną wadą tej książki jest, że należy do TEGO szczególnego typu książek, których świat wręcz rozpada się na naszych oczach w momencie gdy tylko zaczynamy logicznie myśleć (dla niewtajemniczonych – bardzo przydatna umiejętność, która pomoże ulepszyć wasze życia). Rzućmy tylko na to okiem: wampiry budują klub, z którego zamierzają się wyżywić, ludzie zaczynają ginąć, nawet bardzo dużo ludzi ponieważ zaczynają się robić tuziny tych wampirów. Moje pytanie – czemu nikt nie zwrócił na to uwagi? Szczególnie, że wampiry zżarły inspektora, który specjalnie przyszedł ocenić budynek i grupę hydraulików zakładających instalację. Autorka użyła prostego wyjaśnienia, że łapówka, ale jednak no nie wszystkich da się przekupić, ani media nie zdołają zmanipulować wszystkich ludzi (ostatnie wybory prezydenckie w USA się kłaniają). Bądź co bądź w końcu sytuacją w Chicago zainteresują się NSA bądź FBI. Choć tutaj mogę się mylić, mam wrażenie, że Kyle Marffin myli gry fabularne (RPG) z LARP-em. Ciężko mi tutaj postawić konkretną opinię ponieważ to krąży w sferze moich domysłów, niemniej przesłanki pozwalają mi sądzić, że tak jest. Kolejnym moim problem jest – jaki tak naprawdę był plan złych wampirów? Stworzyli od groma młodych wampirów wręcz bez zastanowienia się. Zamierzali utrzymać tylko ten jeden klub? Zbudować imperium wampirów? Czasami wybiegi „głównego złego” Marka mogły to sugerować. Tłumaczenie może stanowić kolejny zgrzyt, a raczej fakt, że przetłumaczona książka zawiera żenujące dialogi, kiedy te zawierają przekleństwa. Niestety, ale w naszym języku brzmią one dość kiepsko. Swoją drogą ilość homoseksualizmu w tej książce powala. Choć nie liczyłem, gdyby ktoś mi powiedział, że heteroseksualni stanową w mniej mniejszość uwierzyłbym. Już przemilczałem fakt, że niemal wszyscy tam to Goci, w końcu to się dzieje w środowisku gotyckim, ale jednak ten homoseksualizm… czy autorka nie zna pojęcia co za dużo to nie zdrowo? Takie małe czepialstwo z mojej strony, ale czasami brutalne ataki wampirów były trochę żenujące. Ogólnie mogę powiedzieć, że nawet dobrze mi się czytało tą książkę, choć niestety długo mi to zajęło – niekoniecznie z winy książki. Czy ją polecam? Myślę, że dla ludzi, którzy mają dość tandetnych wampirzych romansideł albo Emo rozważań wampira może przypaść do gustu. P.S. Ciekawa sprawa, że nonkonformiści zawsze kierują się określonym schematem działania? Osobiście uważam to za bardzo ironiczne, szczególnie ich brak refleksji nad tym tematem.
Wojciech Detko - awatar Wojciech Detko
ocenił na67 lat temu
Dracula: Nieumarły Dacre Stoker
Dracula: Nieumarły
Dacre Stoker Ian Holt
Nie mogę powiedzieć, żebym była przeciwniczką kontynuacji nieautorskich. Duże wrażenie zrobiło na mnie ,,Szerokie Morze Sargassowe”, należę też do mniejszości, której podobała się ,,Scarlett”. Jednak mimo fascynacji wszystkim, co związane z Wladem Palownikiem, ,,Dracula. Nieumarły” nie znajdował się na mojej najbliższej liście… Chyba trochę się bałam, że nazwisko potomka Stokera na okładce wystarczy za cały poziom. Ale w zeszłym roku przeczytałam ,,Dracula”, który również był sygnowany nazwiskiem Dacre Stokera, a który niesamowicie mi się podobał. Uznałam więc, że druga powieść również może być dobra. Akcja dzieje się ponad dwadzieścia lat po finale ,,Draculi”. Członkowie dawnej drużyny łowców wampira rozdzielili się, a ich losy nie potoczyły się tak szczęśliwie, jak by oczekiwali. Mina i Jonathan są małżeństwem z długim stażem, ale od dawna nie dzieje się między nimi dobrze, a ich syn Quincey buntuje się przeciwko ojcu i dołącza do trupy aktorskiej. Tymczasem po Londynie zaczyna grasować morderca pod roboczym pseudonimem Kuba Rozpruwacz. Mina i Van Helsing zaczynają podejrzewać, że ma on coś wspólnego z Draculą. Autorzy nie bazowali na samym ,,Draculi”. Oprócz nawiązań do Kuby Rozpruwacza wykorzystali legendę o Elżbiecie Batory, pojawiają się tu też postacie historyczne z samym Bramem Stokerem na czele, można wyłapać aluzję do sporu o prawa autorskie, jakie wdowa po Stokerze będzie toczyć z filmowcami. Tworzy to ciekawy i świeży obraz, buduje klimat i osadza całość w miejscu i przestrzeni. Szczególnie na plus jest właśnie postać Elżbiety Batory, z jednej strony demonicznej i okrutnej, ale jednocześnie bardzo skrzywdzonej i nierozumianej. Bardzo podobał mi się też wątek teatralny. Jednak o ile w ,,Draculu” akcja ogromnie wciągała i czuło się grozę i tajemnicę, tak tutaj było dość przewidywalnie i nie zaangażowałam się w fabułę. Od początku praktycznie nie ma wątpliwości, pod jaką postacią ukrywa się Dracula i kto stoi za morderstwami. Co do głównego wątku, mam bardzo sprzeczne odczucia. Nie jestem przeciwniczką bardziej romantycznej, popkulturowej wizji Draculi, bardzo lubię chociażby dwa musicale bazujące na takim obrazie. Nie oburza mnie też pokazywanie jego relacji z kobietami jako miłosnych, wręcz wspominałam, że dla mnie motyw wampira jako symbolu ukrytych pragnień jest niezwykle ciekawy. Jednak w tego typu dziełach zazwyczaj historia Draculi jest opowiadana i modyfikowana od samego początku, tutaj natomiast mamy kontynuację, gdzie okazuje się, że część zdarzeń opisanych w oryginale nie była prawdą. Autorzy tłumaczą to subiektywną formą ,,Draculi”, ale nadal zastanawiam się, czy to nie jest za dużo, a niektóre usprawiedliwiania działań naszego hrabiego były dla mnie zbyt łatwe (jego monolog o tym, jak zdobywa krew zajeżdżał mi bardzo mocno Edwardem Cullenem). Również ukazanie relacji Miny i Jonathana wydawało mi się zbyt proste (i to z kolei kojarzyło mi się z musicalem ,,Love never dies”). Jednak są tu też i zalety. Dracula nadal jest charyzmatyczny i magnetyzujący. Mimo pewnego usprawiedliwienia nie jest do końca dobrą postacią, nadal bywa okrutny i egoistyczny, a jego przekonywanie, że ma prawo do pewnych czynów, może być wątpliwie odbierane przez czytelnika. Podobała mi się jego relacja z Quinceyem, z Miną też było ciekawie, choć zbyt skrótowo. Na pewno ucieszyło mnie wiele odniesień do historycznego Wlada Palownika i bardz zgrabne połączenie go z wizją Stokera. Nie jest to zła pozycja, ale chyba szybko o niej zapomnę. Z książek sygnowanych nazwiskiem Stoker zdecydowanie bardziej polecam ,,Dracula”. ,, Dobro i zło były tylko i wyłącznie wynikiem podejmowanych decyzji.”
FannyBrawne - awatar FannyBrawne
ocenił na611 miesięcy temu
Pałac Chelsea Quinn Yarbro
Pałac
Chelsea Quinn Yarbro
Miała to być kolejna historia o wampirze, jednak dla mnie ta książka jest przede wszystkim przykładem na to, jak fanatyzm religijny pod pozorem troski o nasze nieśmiertelne dusze zamienia życie na ziemi w piekło. To również komentarz do psychologii tłumu i ostrzeżenie, że jeden niewłaściwy człowiek u steru może zniszczyć kwitnące miasto i cofnąć je w czasy średniowiecza. A gdy płoną stosy, dotychczasowi przywódcy, którym miasto zawdzięcza swój rozwój – elity intelektualne, artyści, ludzie nieprzeciętni – stają się pierwszym celem ataków i prześladowań. Nie ma w tym żadnej logiki i nie ma w tym sensu. A mimo to ludzie popadają w ten obłęd od stuleci. Florencja, ostatnia dekada XV wieku. Jeszcze trwają rządy Medyceuszy. Lorenzo di Piero de Medici, znany przez nas jako Wawrzyniec Wspaniały, najsłynniejszy z Medyceuszy, to poeta i mówca, niezwykle kulturalny człowiek, który hojną ręką wspiera miasto, czyniąc z Florencji stolicę uczonych i artystów. Chelsea Quinn Yarbro ukazuje go też jako bibliofila, zabiegającego o nowe pozycje dla coraz wspanialszej biblioteki medycejskiej. Przyglądamy się ostatnim chwilom rządów Medyceusza, rozwojowi sztuk, rozkwitającej Florencji. Czytamy korespondencję najgłośniejszych nazwisk tamtych czasów: Sandra Botticellego, Leonarda da Vinci, Giovaniego Pico della Mirandoli. Wawrzyniec prowadzi wystawne życie i ściąga na siebie nienawiść ekskomunikowanego dominikanina Girolamo Savonaroli, którego porywające, bardzo napastliwe kazania przyciągają do świątyni coraz większe tłumy. W swych krasomówczych popisach Savonarola atakuje otwarcie Medyceusza i wszystko, co on reprezentuje, w tym także sztukę. Śmierć Wawrzyńca pozwoli Savonaroli, doskonałemu manipulatorowi, zawładnąć miastem. Staje się przywódcą, którego polecenia ślepo wypełnia omamiony tłum, nawet gdy w najoczywistszy sposób są one sprzeczne z jego interesem. Ludzie tracą umiejętność bezkrytycznej oceny faktów, ulegają woli mas również ze strachu. Zaczyna plenić się donosicielstwo, Milicja Chrystusa dokonuje inspekcji we wszystkich domach, usuwając „wszystko, co bezbożne, czy będą to przedmioty dowolnego rodzaju, czy zapiski, obrazy albo ozdoby, dla których nie ma miejsca w życiu dobrego chrześcijanina.” Sandro Botticelli zostaje zmuszony do spalenia swych obrazów. Zwolennicy Medyceuszy, którzy uczynili Florencję perłą świata, są prześladowani. W tym także nasz hrabia Saint–Germain (obecnie Francesco Rakoczy da San Germano),przyjaciel Wawrzyńca. W drugim tomie cyklu o hrabim Saint-Germain autorka rozbudowała tło historyczne (plus),lecz nie uniknęła pewnych niedorzeczności związanych z osobą głównego bohatera (minus). Francesco Rakoczy nadal jest wzorem cnót, dzielnie stającym przeciwko tłumowi po stronie prawych i skrzywdzonych (pomaga ludziom podczas zarazy, płacze nad zniszczonymi instrumentami, ratuje obrazy Botticellego przed spaleniem). Więcej w nim chrześcijańskiego miłosierdzia niż w przepełnionym nienawiścią reprezentancie Kościoła, Savonaroli. Chelsea Quinn Yarbro nie zawiodła mnie w kwestii strojów, które opisuje z wyraźnym upodobaniem. Znajdzie się też kilka smaczków dla polskich czytelników: bohaterowie wspominają miasto w Polsce, „gdzie kobiety są piękne niczym złote lilie”, a autorem jednej z kilku relacji na temat wydarzeń we Florencji jest Polak, Antoni Kazielawa. Do tematu wampira książka nie wnosi nic nowego, jednak odczytana jako przestroga przed rządami tłumu i ich nawiedzonymi przywódcami pozostaje niezmiennie aktualna i warta polecenia.
Monika - awatar Monika
oceniła na68 lat temu
Wampiry. Historia z zimną krwią spisana Barb Karg
Wampiry. Historia z zimną krwią spisana
Barb Karg Rick Sutherland Arjean Spaite
https://pikkuvampyyrinkirjamaailma.blogspot.com/2017/03/104-barb-karg-arjean-spaite-rick.html Uwielbiam wampiry. W zasadzie cieszę się z każdej ich formy, choć może niekoniecznie każdą lubię. Dla niektórych dzieci nocy mogłabym nadstawić szyję, a niektóre sama przebiłabym kołkiem (problem polega na tym, że tych, których nie lubię, nie da się przebić kołkiem). Jak ktoś kiedyś powiedział, epoka sama kształtuje sobie takiego wampira, jaki jest w tych czasach potrzebny. No cóż, widocznie współczesność potrzebuje bardzo romantycznego krwiopijcy. Niezależnie jednak od tego, uwielbiam książki o wampirach - i powieści, i leksykony - dlatego też nie mogłam przejść obojętnie obok pozycji "Wampiry. Historia z zimną krwią spisana". O ile polski tytuł niewiele mówi, cóż to jest za twór, o tyle tytuł oryginału rozwiewa wszelkie wątpwliości - "The Everything Vampire Book: From Vlad the Impaler to the vampire Lestat - a history of vampires in Literature, Film, and Legend". No właśnie. Książka to nie lada gratka dla fanów wampirów i wszelkich legend, związanych ze wschodnioeuropejskim folklorem. Nie jest to jedynie zbiór starych podań, ale też skupisko informacji na temat wampirów - skąd się wzięły, ich odpowiedniki w różnych mitologiach, pierwsze postaci wampiryczne, szereg filmów oraz niecodziennych książek. Nie ukrywam, że "Wampiry. Historia z zimną krwią spisana" potraktowałam trochę jak uzupełnienie wampirycznego leksykonu Kamila Śmiałkowskiego (recenzja tutaj: https://pikkuvampyyrinkirjamaailma.blogspot.com/2016/12/56-kamil-smiakowski-wampir-leksykon.html). O ile tamta książka była spisem filmów, książek i komiksów, tutaj już mamy do czynienia z obszerniejszym materiałem i cennym aspektem kulturalnym. Autorzy - Barb Karg, Arjean Spaite, Rick Sutherland - przeprowadzili niezłe śledztwo, tropiąc historię wampirów oraz ich korzenie. Czapki z głów! A jako że jestem fanką poszukiwania polskiego elementu we wszystkich możliwych książkach, tutaj byłam mile zaskoczona - podczas lektury natrafiłam na kilka ciekawych ustępów o polskich wampirach. Ale i inne informacje mnie zachwyciły. Owszem, większość znałam, ale natknęłam się na mnóstwo takich, o których przeczytałam po raz pierwszy. Bardzo podoba mi się oprawa graficzna książki. Okładka okładką, ale jej wnętrze jest niezwykłe, bardzo klimatyczne i pasujące do wampirów - chociażby numery stron ociekające krwią. Najbardziej w mój gust wpasowały się ramki z ciekawostkami, które zostały podzielone na trzy rodzaje, czyli krwintensencja (terminologia związana z wampirami),groza ekranu (filmy o wampirach, z którymi warto się zapoznać) oraz mroczny folklor (legendy, mitologia, podania, opowieści ludowe, literatura). Chyba nie muszę mówić, że moją ulubioną kategorią był właśnie mroczny folklor? Najbardziej za serce ujął mnie jednak zupełnie inny fakt. Mianowicie to, że czytając, wiedziałam doskonale, o czym mowa. Mam problem z zapamiętaniem choćby najważniejszych cytatów, ale wampirze filmy oglądałam setki razy, więc znam je prawie na pamięć. Pierwszy raz towarzyszyło mi coś takiego, że znałam kultowe dla kogoś słowa i potrafiłam przytoczyć nawet ich kontekst. Jednym minusem książki jest to, że przez pierwsze strony była mowa tylko o tym, co będzie przedstawione w następnych i następnych rozdziałach, a autorzy przez znaczą część streszczali lub przytaczali sceny z różnych wersji "Draculi". Po tej lekturze na pewno nie sięgnę przez jakiś czas do żadnego filmu, gdzie jest mowa o tej wcale nie aż tak fascynującej postaci. Ale na inny wampiryczny film skuszę się na pewno, bo pozycja ta przypomniała mi o mojej fascynacji tymi istotami. Książkę polecam mniej lub bardziej zaawansowanym fanatykom wampirów, ale nie tylko. Jeśli ktoś interesuje się podaniami i legendami oraz życiem codziennym w dawnych czasach na terenie Europy lub chociażby Polski, na pewno nie będzie zawiedziony tą książką. Ja nie byłam, a mój egzemplarz jest obklejony kolorowani karteczkami, którymi zaznaczyłam ciekawsze i nieznane mi dotąd informacje.
Sara Satukirja - awatar Sara Satukirja
oceniła na79 lat temu
Wilkołak Jonathan Maberry
Wilkołak
Jonathan Maberry
Witajcie moi kochani Historie z wilkołakami. Tak czy nie? Ja oczywiście tak i dziś chciałabym przedstawić Wam jedną z takich historii. Tytuł: Wilkołak Autor: Jonathan Maberry Wydawnictwo: Amber Lawrence Talbot po wielu latach spędzonych w Ameryce powraca do swego rodzinnego domu. Na miejscu orientuje się, iż przez te wszystkie lata nieobecności, wiele się nie zmieniło. Wręcz przeciwnie, teraz okolicą rządzi tylko strach i zabobon. Bowiem chodzą słuchy o krwiożerczej bestii, która bezwzględnie traktuje swe ofiary. Lawrence postanawia na własną rękę odkryć prawdę i dowiedzieć się cóż takiego wyjątkowego jest w pełni księżyca. Ta książka bardzo długo czekała na swą kolej. Jednak teraz przyszedł jej czas. Pod względem fabuły oczekiwałam historii trzymającej w napięciu i ogólnie horroru z wątkiem wilkołaka. Na co sam tytuł wskazuje. Jednak już po lekturze niestety jestem odrobinę rozczarowana. Owszem fabuła była związana z wilkołakami, ale czuje pod tym względem niedosyt. Bowiem miałam wrażenie, iż głównym wątkiem nie są te stworzenia, a skomplikowane relacje rodzinne i ich konsekwencje. Otóż główny bohater po wielu latach nieobecności powraca do rodzinnego domu i zmaga się z demonami przeszłości oraz swym ojcem. Więc niestety odebrałam tę historię jako rozliczenie się bohaterów z przeszłością oraz relacjami rodzinnymi w połączeniu z wątkiem fantastycznym. Na szczęście sam wątek fantastyczny przypadł mi do gustu. Choć owszem, jak już wcześniej wspomniałam, mało mi było wilkołaka w wilkołaku. Mimo wszystko fabuła zaciekawiła mnie na tyle, iż z przyjemnością przeczytałam tę książkę. Historia nie jest zbyt obszerna objętościowo także akcja powieści rozwijała się bardzo dynamicznie. I wszystkie tajemnice dość szybko się wyjaśniają. Pod względem bohaterów niestety nie zdążyłam ich wszystkich zbyt dobrze poznać. Jednak poczułam do nich sympatię, naturalnie wyjątek stanowił ojciec głównego bohatera. Lecz, aby się dowiedzieć dlaczego to sami musicie przeczytać tę historię. Nie mogę zdradzić wszystkich szczegółów. Zakończenie było dość przewidywalne i oczywiste, ale sam sposób jego wykonania był dla mnie satysfakcjonujący. Reasumując „Wilkołak” to dobra powieść. I mimo, iż nie zrobiła na mnie spektakularnego wrażenia to dobrze spędziłam z nią czas i nie żałuje tej lektury. Była taka lekka, przyjemna i niewymagająca. Idealna na wieczorny relaks. Polecam, strona.394
strona-394 - awatar strona-394
ocenił na611 dni temu
Oko Księżyca Bourbon Kid
Oko Księżyca
Bourbon Kid
Dawno nie czytałem tak kompetentnego sequelu. Akcja nie spowalnia, charakter książki się nie zmienia - dalej mamy do czynienia z groteskową, czarną komedią pełną w najlepszym razie antybohaterów, w najgorszym razie totalnych degeneratów w akcji niczym z Kill Billa. Za to pojawia się kilka odpowiedzi na pytania pozostawione w księdze bez tytułu. Fabularnie akcja znowu skaczę pomiędzy kilkoma bohaterami, oraz kilkoma różnymi okresami, zaczynając się na kilka dni po wydarzeniach z Księgi Bez Tytułu, by później przeskoczyć o 15 lat do tyłu i w końcu wylądować dobry rok po wydarzeniach. W zgrabnie napisanych rozdziałach poznajemy początki jednego z głównych bohaterów. Co prawda całość jest zrobiona trochę na zasadzie klasycznego "power vaccum" - po zniknięciu głównego przeciwnika z Księgi Bez Tytułu w półświadku dochodzi do swoistego wyścigu, kto teraz będzie rządził na dzielni. Pojawia się kilka nowych twarzy, z czego jedną jest... pierwotny właściciel Oka Księżyca. Który powrócił i jest bardzo zdeterminowany aby go odzyskać. Zresztą nie on jeden, ponieważ rząd USA też chciałby posiadać kamień posługując się w tym celu indywiduami bardzo wątpliwymi moralnie. Całość jest zamknięta w bardzo przyjemny sposób, dzięki czemu nie jest człowiekowi jakoś bardzo przykro, że polskie tłumaczenia tomów od czwartego do dwunastego nigdy się nie pokazały. Równie dobrze, można skończyć przygodę z cyklem na tej części. Choć oczywiście kilka wątków pozostaje zamkniętych, a czytelnikowi zostaje pewien niedosyt. Możliwe że sięgnę po kolejne tomy.
zegis - awatar zegis
ocenił na92 miesiące temu

Cytaty z książki Opowieść o złodzieju ciał

Więcej
Anne Rice Opowieść o złodzieju ciał Zobacz więcej
Anne Rice Opowieść o złodzieju ciał Zobacz więcej
Anne Rice Opowieść o złodzieju ciał Zobacz więcej
Więcej