Rublowka. Przewodnik po podmoskiewskim rezerwacie milionerów, miejscu gdzie władza i pieniądze są sąsiadami

- Kategoria:
- reportaż
- Format:
- e-book
- Seria:
- Reporterzy Dużego Formatu
- Tytuł oryginału:
- Рублевка: Player’s handbook
- Data wydania:
- 2013-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2013-01-01
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788326812965
- Tłumacz:
- Agnieszka Sowińska
Podmoskiewski park narodowy milionerów nazywa się Rublowka. Poruszamy się tu powoli, a naprzeciwko nas suną samochody klasy luks: mercedes, mercedes, maybach, mercedes, bentley, volkswagen (ups, to służba pojechała),mercedes, mercedes, maybach, mercedes? Wokół nas rozpościera się dziewiczy las. Na jego skraju reklamy zachęcają do kupna pierścionka w cenie niewielkiej posiadłości, posiadłości w cenie niewielkiego kraju, łódki w cenie niewielkiego lotniskowca? Bogaci i sławni żyją tu za wysokimi płotami, a my, po drugiej stronie, chcemy wiedzieć, co jedzą, w co wierzą, czego się boją, na co mają nadzieję... I ? a niech ich czort! ? skąd mają tyle pieniędzy?
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Rublowka. Przewodnik po podmoskiewskim rezerwacie milionerów, miejscu gdzie władza i pieniądze są sąsiadami w ulubionej księgarniPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Rublowka. Przewodnik po podmoskiewskim rezerwacie milionerów, miejscu gdzie władza i pieniądze są sąsiadami
Oceny książki Rublowka. Przewodnik po podmoskiewskim rezerwacie milionerów, miejscu gdzie władza i pieniądze są sąsiadami
Poznaj innych czytelników
695 użytkowników ma tytuł Rublowka. Przewodnik po podmoskiewskim rezerwacie milionerów, miejscu gdzie władza i pieniądze są sąsiadami na półkach głównych- Przeczytane 404
- Chcę przeczytać 280
- Teraz czytam 11
- Posiadam 84
- 2014 15
- Rosja 10
- Reportaż 8
- Ulubione 5
- Literatura faktu 5
- E-book 5

















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Rublowka. Przewodnik po podmoskiewskim rezerwacie milionerów, miejscu gdzie władza i pieniądze są sąsiadami
Spodziewałem się dużo poważniejszej tematyki związanej z życiem i układami polityczno-biznesowymi rosyjskich nowobogackich w ich prestiżowej dzielnicy - dzielnicy władzy i wpływów. Tymczasem ten reportaż skojarzył mi się z poradnikiem dla młodych dziewczyn, które chcą się tam dostać w celu znalezienia sponsora. Tematy raczej pudelkowe, a ile jest w prawdy w zasadach, które przytacza autor, też niewiadomo.
Spodziewałem się dużo poważniejszej tematyki związanej z życiem i układami polityczno-biznesowymi rosyjskich nowobogackich w ich prestiżowej dzielnicy - dzielnicy władzy i wpływów. Tymczasem ten reportaż skojarzył mi się z poradnikiem dla młodych dziewczyn, które chcą się tam dostać w celu znalezienia sponsora. Tematy raczej pudelkowe, a ile jest w prawdy w zasadach, które...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUcieszyłam się widząc, że na rynku księgarskim pojawiła się książka dotycząca Rublowki – najbogatszej, najbardziej snobistycznej dzielnicy Moskwy. Pomyślałam sobie, że dowiem się z niej o różnych ciekawostkach i smaczkach z życia miliarderów i polityków, tymczasem srogo się rozczarowałam.
Informacji o życiu w tej dzielnicy praktycznie nie otrzymałam żadnych. Co nam zatem serwuje autor książki? Zaledwie jakieś marne migawki z życia elit, podpatrzone gdzieś przez "dziurkę od klucza". Próbuje udowodnić, że wejście do elity Rublowki jest jak gra komputerowa, w której gromadzi się określone relikwie (dobra materialne i inne atrybuty bogacza) i zdobywa kolejne stopnie wtajemniczenia przez przynależność do odpowiedniej grupy osób, wspinając się mozolnie w całej tej dziwnej hierarchii.
Dzielnica rządzi się własnymi prawami i zasadami, własnym kodeksem moralnym i kodeksem postępowania. Mówi o tym cytat: “ Pełen kodeks rublowskich reguł jest dla nas niedostępny, nigdzie nie został zapisany, nie wynika z jakiegoś logicznego toku rozumowania, jest nie do ogarnięcia, co chwilę ulega zmianie. Gdy jesteś graczem, musisz nieustannie śledzić owe zmiany. Nie będziesz na bieżąco , przegrywasz”. Czyli, że można wypaść z łask, stracić status osoby uprzywilejowanej i znaleźć się poza kręgiem elity.
Rozumiem, że taka dzielnica jest niedostępna dla zwykłego śmiertelnika, ciężko przebić się tam w celu uzyskania materiału na reportaż czy książkę, więc może jak się nie ma sposobu na to aby zebrać jakieś ciekawe informacje, to lepiej odpuścić sobie pisanie książki o niczym. Bo co to za sensacja, że codziennie zamyka się trasę na 45 minut i wstrzymuje ruch aby Putin ze świtą mógł przejechać do centrum? Albo to, że żony miliarderów muszą mieć co sezon nowe błyskotki i to określonej firmy, bo inaczej nabiera się podejrzeń, że coś w tej rodzinie złego się dzieje.
Czytało się tę książkę ciężko, ledwo przez nią przebrnęłam, często “odpływałam” myślami poza akcję, bo lektura przegadana, napisana jakimś ciężkim językiem, a interesujących smaczków i ciekawostek z życia bogaczy tyle tu, co kot napłakał. Czy nawet gdyby ktoś miał dostęp do tajemnic Rublowki, to zdecydowałby się takie rzeczy opisać w książce? Nie sądzę. Tam prawdziwych sekretów strzeże się jak oka w głowie i zwykły zjadacz chleba nie ma do nich dostępu. Dlatego odradzam sięganie po ten reportaż, gdyż nie znajdziecie tu niczego konkretnego na temat Rublowki i jej mieszkańców, nie zajrzycie za jej kulisy, bo strzegą jej wysokie płoty, ochroniarze i nikt o zdrowych zmysłach nie będzie próbował opisać czegoś, co mogłoby skalać dobre imię któregoś z uprzywilejowanych i wysoko postawionych mieszkańców. Możemy się tylko domyślać jak Ci ludzie doszli w życiu do takich pieniędzy i co się dzieje za murami Rublowki. Autor książki zanudził mnie swoimi wywodami okrutnie.
Ucieszyłam się widząc, że na rynku księgarskim pojawiła się książka dotycząca Rublowki – najbogatszej, najbardziej snobistycznej dzielnicy Moskwy. Pomyślałam sobie, że dowiem się z niej o różnych ciekawostkach i smaczkach z życia miliarderów i polityków, tymczasem srogo się rozczarowałam.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toInformacji o życiu w tej dzielnicy praktycznie nie otrzymałam żadnych. Co nam zatem...
W roku 2023 widać jak bardzo naiwna była ta wizja "wyrafinowanej" gry elit
W roku 2023 widać jak bardzo naiwna była ta wizja "wyrafinowanej" gry elit
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCoś a la "postmodernistyczne pisanie o postmodernizmie". Efekciarskie memłanie narracją, z którego niewiele wynika.
Coś a la "postmodernistyczne pisanie o postmodernizmie". Efekciarskie memłanie narracją, z którego niewiele wynika.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW co grają ludzie? – pytał i odpowiadał w swojej książce pod tym samym tytułem psychiatra Eric Berne. Autorowi z kolei tej książki było mało. Zawęził to pytanie do swoich rodaków, zastanawiając się – W co grają Rosjanie? I równie wnikliwie, niczym wytrawny może nie psychiatra, ale na pewno psycholog społeczny, przeanalizował jeden dzień z życia (a metaforycznie całe życie) Rosjan, dzieląc swoją opowieść, opartą na obserwacji oraz rozmowach i wywiadach z konkretnymi osobami, na cztery części – ranek, dzień, wieczór i noc.
Jedna uwaga!
Nie tych Rosjan, których poznałam w reportażach Wacława Radziwinowicza „Gogol w czasach Google’a”, ale wyjątkową ich odmianę. Bardzo zróżnicowaną pod każdym względem (pochodzenia, religii, zachowania, hobby),ale posiadającą jedną, wspólną cechę – rezydencję w podmoskiewskiej dzielnicy Rublowka, zaznaczonej na dołączonej do tekstu mapce. Napisać o tak położonej posiadłości – dom, byłoby kłamstwem, bo jak nazwać działkę, na której stoją obok siebie: „więzienie, fiński domek, górska chata i zamek – wszystkie puste, bo gospodarz mieszka w piątym domu, ponieważ jest zbudowany według najnowszej mody?” Jednak to jeszcze nie zrobiło na mnie wrażenia, no bo, co takiego wyjątkowego jest w tych ludziach, że warto o nich pisać? To, że mogą sobie pozwolić na kupno „pierścionka w cenie niewielkiej posiadłości, posiadłość w cenie niewielkiego kraju, łódki w cenie niewielkiego lotniskowca”, to dla mnie za mało. Przecież dzielnice ludzi bardzo bogatych istnieją w każdym mieście łącznie z najbardziej znaną – Manhattanem. Bohaterem wielu powieści i filmów. Daj mi Walerij coś – domagałam się od autora – co mnie zaciekawi poza odpowiedzią na pytania, które sobie postawiłeś – „Co jedzą, co piją, w co wierzą, ku czemu dążą, czego się boją, na co mają nadzieję… I – a niech ich czort! – skąd mają tyle pieniędzy?” Bo ja to wszystko już wiem! Moja ciekawość została wielokrotnie zaspokojona właśnie dzięki książkom do niej się odwołującym. Wypracowałam sobie nawet nieodkrywczy wniosek – w tym zakresie nie różnią się od siebie niczym. Daj mi zatem coś – domagałam się dalej – co wyróżni twoją opowieść spośród innych, niestety monotematycznych i podanych w lekkiej formie. Coś, co udowodni, że zasłużyłeś na pojawienie się w cyklu Reporterzy Dużego Formatu, że nie jesteś „nianią w Nowym Jorku” albo „seksem w wielkim mieście”, a już nie daj młodzieżowym wydaniem „Błękitnokrwistych” – też z Manhattanu!
I odpowiedział już we wstępie, pisząc – „przepaść między właścicielami domów a resztą populacji jest nie tylko finansowa, ale i – by tak rzec – kulturowa". O, to już jest coś! – pomyślałam. Historia Rublowki i wyjątkowy charakter tego miejsca, istniejącego od czasów Iwana Groźnego aż do dzisiaj, może zaciekawić na tyle, że miałabym ochotę na obietnicę widniejącą na okładce tytułowej. Jednak to nadal tylko ciekawość. Chciałam… Co tam! Żądałam więcej! Domagałam się wątku, który sprostałby serii, który odkryłby przede mną wiedzę jeszcze mi nieznaną. Może pomógł zrozumieć nowobogackich Rosjan? I nagle dojrzałam to kluczowe słowo w prezentowanej powyżej obietnicy – władza. Kolejny czynnik, obok kulturowego, wyróżniający mieszkańców Rublowki. Nie pieniądze, nie sława, nie wygodne życie (bo ono tam nie jest takim, kiedy Władimir Putin rano jedzie na Kreml i trzeba tkwić w korku prawie godzinę),nie chęć spokojnego życia wśród zieleni na obrzeżach zatłoczonej Moskwy, „nie po to, żeby rozkoszować się luksusem, kochać i być kochaną, wychowywać dzieci, realizować się w pracy, sportowych pasjach, mizdrzyć się w pięknych strojach, smacznie jeść, spacerować na świeżym powietrzu…” Nie! To już nawet nie potrzeba, ale narkotyczny głód władzy, który autor nazywa grą o nazwie „Życie”, a której graczami są wszyscy na Rublowce – „z wyjątkiem dzieci karmionych piersią” – dodaje z charakterystyczny sarkazmem w swoich wywodach autor. To dla konkurencji „Życie” i zwycięstwa w niej, Rosjanie kupują „dom po cenie, za którą można kupić praktycznie każdą willę nad praktycznie każdym morzem, praktycznie każdy górski dom w praktycznie każdych górach, dowolne mieszkanie w Nowym Jorku, Paryżu, Londynie…” Jednak nie, chcą na Rublowce, bo to jedyne miejsce, z którego można wystartować w Grze.
I to jest ten wątek, który mnie przekonał do sensu tej publikacji, całkowicie pochłaniając moją uwagę, która domagała się odpowiedzi na to samo pytanie, niedające spokoju autorowi – „Dlaczego dają się wciągnąć w tę Grę?” Grę, która zabiera im 90% czasu (reszta to hobby, z czego 5% na pokaz),by w niej być, wskoczyć na wyższy poziom lub z niej wypaść, niszczyć innych lub samemu być zniszczonym. Krążyłam z autorem po Rublowce, docierając do znanych osób z nazwiskami z pierwszych stron mediów i do tych mniej znanych, ale nie mniej potężnych w grze, zbierając informacje potrzebne do uzyskania odpowiedzi, usilnie dociekając sensu celu i zasad.
Zobaczyłam najbardziej wyrafinowaną grę świata o najszerszej skali zniszczenia (przykład jednego z największych przegranych – Michaił Chodorkowski) i najkrwawszych skutkach (morderstwa i samobójstwa). Jedynym graczem, który umarł w sposób naturalny, był Borys Jelcyn. Na Rublowce nie ma śmierci, nie ma więc cmentarzy, bo wszyscy jej mieszkańcy są nieśmiertelni. Ba! Są mocno o tym przekonani i jeszcze mocniej w to wierzą!
Jednak najciekawsze było to, że te zniszczenia i skutki oglądam sobie codziennie w mass mediach, nieświadoma roli świadka tej Gry, dziwiąc się, jak to możliwe w państwie, bądź co bądź, demokratycznym, w którym prezydent publicznie każe obniżać ceny w sklepach albo podpisywać zobowiązania „grubym rybom” w obecności kamer niczym car-batiuszka. I to, co dla autora było zaspokojeniem zwykłej ciekawości, bo mechanizmy znał jako Rosjanin, to dla mnie, człowieka z zewnątrz dziwiącemu się absurdom i paradoksom w Rosji i rosyjskiej polityce, było odkryciem pozwalającym te ostatnie zrozumieć. Obnażeniem rosyjskiej polityki ściśle związanej z pieniędzmi i władzą. Swoistą instrukcją do odkodowywania informacji przekazywanych zza granicy moich wschodnich sąsiadów. Swoistą zdradą sekretów Gry kierującą zachowaniami znanych Rosjan, po których ujawnieniu wcale nie jest mi już do śmiechu, widząc Putina na moto lotni przewodzącemu żurawiom czy memy ukazujące w krzywym zwierciadle niebieskie koguty na dachach aut, będących plagą moskiewskich ulic i wcale nie myślę już o postawie patriotycznej Wiktora Wekselberga skupującego jajka Fabergé. Od tej książki widzę Grę (ależ tu idealnie pasuje pojęcie „rosyjskiej ruletki”!),w której nie ma zasad, a właściwie jest jedna – brak zasad. Nie do ogarnięcia, ale paradoksalnie – „co chwilę ulega zmianie". I żebym dobrze zrozumiała jej działanie, autor porównał ją do gry komputerowej, podstawiając pod rodzaje grup nazwy realne warstw rublowskiego społeczeństwa, pod graczy konkretne nazwiska, pod zespoły graczy konkretne grupy lub środowiska, a pod tytuły podrozdziałów nazwy kolejnych jej poziomów. Wprowadził w niej nawet pojecie religii, której gracze-wyznawcy czczą jednego boga – Pieniądze. W której nie ma „seksu w wielkim mieście”, bo „jaki seks można mieć na Rublowce w hotelach, w specjalnie wynajętych albo kupionych do uprawiania niewierności małżeńskiej domach” z przypadłością impotencji, jako skutku ubocznego udziału w Grze. A już na pewno nie w domu z małżonką, bo „wiadomo, że jest jedną z tych dziewcząt, które „wychowywano na sprzedaż”". I zdanie, które mnie najbardziej przeraziło, a które poddaję pod rozwagę wszystkim romantyczkom próbującym zdobyć bogatego Rosjanina – „W Wielkiej Rublowskiej Grze kobiety niezmiennie uważane są za istoty o niższym statusie, pozbawione umiejętności myślenia i mówienia". Pełnią funkcję kolejnego, niezbędnego atrybutu czy relikwii. Tak samo, jak dzieci i wszystko, czym się otacza mężczyzna.
Wielka Gra jest najważniejsza.
A najbardziej obiecujące w niej jest to, że można ją przejść do końca, wychodząc z niej, a właściwie będąc z niej wyplutym, bo „z Gry się żywym nie wychodzi". Wabi niczym syreni śpiew o milionowej wygranej w totolotka. To nieważne, że udało się to tylko nielicznym i ci nieliczni mówią do Walerego, brzmiąc niczym Kohelet – „Wszystko jest prochem. Kolekcja, firma, dom – wszystko jest prochem. Nie tylko może stać się prochem, ale jest prochem". Nieważne!
Liczy się tylko i wyłącznie udział w Wielkiej Grze.
A ja sobie siedzę przed telewizorem i obserwują ją niczym Wielki Brat. I wiecie co?
Dobrze mi z tym!
naostrzuksiazki.pl
W co grają ludzie? – pytał i odpowiadał w swojej książce pod tym samym tytułem psychiatra Eric Berne. Autorowi z kolei tej książki było mało. Zawęził to pytanie do swoich rodaków, zastanawiając się – W co grają Rosjanie? I równie wnikliwie, niczym wytrawny może nie psychiatra, ale na pewno psycholog społeczny, przeanalizował jeden dzień z życia (a metaforycznie całe życie)...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toReportaż o bogaczach Rosji... Wirtuozeria deliberacji :) Porywające tezy, wyjaśnienia, mechaniki w temacie człowieczeństwa, władzy, polityki. Świetnie się czyta. Z drugiej strony książka tylko dla kogoś o naturze rozkminiacza - twardo stąpający po ziemii unudzą się mocno.
Reportaż o bogaczach Rosji... Wirtuozeria deliberacji :) Porywające tezy, wyjaśnienia, mechaniki w temacie człowieczeństwa, władzy, polityki. Świetnie się czyta. Z drugiej strony książka tylko dla kogoś o naturze rozkminiacza - twardo stąpający po ziemii unudzą się mocno.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoże zaciekawić ale raczej znudzi. Do języka i spostrzegawczości Wacława Radziwinowicza nie umywa się.
Może zaciekawić ale raczej znudzi. Do języka i spostrzegawczości Wacława Radziwinowicza nie umywa się.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo jakiś czas sięgam po reportaże dotyczące wschodniego sąsiada, Rosji. Rublowka pewnie z założenia była wpisana na ta listę, bo czymże jest geograficznie teren przy Rublowskiej trasie, jak nie częścią Rosji?
Autor przez całą książkę próbował mnie przekonać, że ten kto ma prawdziwe Pieniądze w Rosji jest półbogiem. Rolę boga powierza tylko jednej osobie, Putinowi, przed którym pozostały panteon klęka w pokorze. O sobie autor też pisze, wpisując się do stadka satyrów i muz, krążących przy boskim stole.
Książka łamie zasady dziennikarstwa, sprawia wrażenie że na okładce do „Reporterzy Dużego Formatu” można by dopisać „artykuł sponsorowany”. Paniuszkin wręcz nadaje mocy prawnej wybryków finansowej elity, tłumacząc ich zachowanie pewnymi zasadami Gry, w którą tylko elita gra. No nie, w Rosji mentalność jest taka, którą już od dawna nazywano „samodurstwije”, czyli wolna amerykanka w wersji hard. To jest, moi drodzy, wschód, z całymi jego naleciałościami kulturowymi. Odbiegający od kultury Europy zachodniej. Zbliżają się Mistrzostwa Świata w piłce nożnej w Rosji? No to budowa stadionu w Petersburgu wyniosła 700 mln euro… Rosjanie sami mówią o mega korupcji. I co, coś się zmieniło? No nic, bo przecież Paniuszkin w swojej lekturze nadaje tym urzędnikom na czarnych mercedesach prawo do wszystkiego, bo przecież to nie jest samowola, to jest udział w Grze.
Lektura czasami zabawna i wciągająca. Zdecydowanie obcy mi jest jednak wydźwięk tej książki. Paniuszkinie zakładaj kostium błazna i biegnij bawić dwór, nawet jak ci krzywdę zrobią to się nie smuć, bo przecież dostąpiłeś zaszczytu udziału w grze.
Co jakiś czas sięgam po reportaże dotyczące wschodniego sąsiada, Rosji. Rublowka pewnie z założenia była wpisana na ta listę, bo czymże jest geograficznie teren przy Rublowskiej trasie, jak nie częścią Rosji?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor przez całą książkę próbował mnie przekonać, że ten kto ma prawdziwe Pieniądze w Rosji jest półbogiem. Rolę boga powierza tylko jednej osobie, Putinowi, przed...
Temat rewelacyjny jednakże sama książka mocno mnie rozczarowała. Chaotyczna narracja prowadzona w mało ciekawy sposób. Raczej nie polecam. Jest tu zawartych zaledwie kilka smaczków godnych uwagi.
Temat rewelacyjny jednakże sama książka mocno mnie rozczarowała. Chaotyczna narracja prowadzona w mało ciekawy sposób. Raczej nie polecam. Jest tu zawartych zaledwie kilka smaczków godnych uwagi.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli to reportaż to jest to kiepski reportaż.
Właściwie nie wiadomo czym jest "Rublowka". Zbiorem opinii? Spekulacją nt. faktów?
Swiat przedstawiony wykracza poza normę szaleństwa.
Jeśli istnieje na świecie grupa ludzi która wierzy przynajmniej w część przedstawionych w "Rublowce" prawd...to nie wiem co powiedzieć.
Realia rublowskie mają niewiele wspólnego z realiami czegokolwiek. Tekst reportażu ma niewiele wspólnego z reportażem, właściwie jest tam tyle dziwnych narośli literackich, marne próby efekciarstwa, dziwne zabawy kompozycją, sensacyjne, brukowe konstruowanie narracji. Tak jakby reporter był tu radzieckim Jamesem Bondem i sam nie wiedział co robi. Czasami wydaje się że podziwia rublowskich graczy, potem znów nimi gardzi. Autor udaje że wie lub się dowiaduje, ale nie wzbudził mojego zaufania.
Jedyne czego jestem pewna po przeczytaniu tej książki to to, że Panuszkin lubi grać w gry video.
Chciałam przeczytać tą książkę dla porównania z "Nowym carem" napisanym przez nowojorczyka. Poszukiwałam rosyjskiego punktu widzenia. A tu trafiłąm na megalomaniaka i to jeszcze nagrodzonego złotymi piórami i innym pierzem. Dziwią mnie bezkrytyczne opinie odbiorców, czuję że przeczytałam inny niż oni "reportaż".
Jeśli to reportaż to jest to kiepski reportaż.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWłaściwie nie wiadomo czym jest "Rublowka". Zbiorem opinii? Spekulacją nt. faktów?
Swiat przedstawiony wykracza poza normę szaleństwa.
Jeśli istnieje na świecie grupa ludzi która wierzy przynajmniej w część przedstawionych w "Rublowce" prawd...to nie wiem co powiedzieć.
Realia rublowskie mają niewiele wspólnego z realiami...