rozwińzwiń

Świat królowej Marysieńki

Okładka książki Świat królowej Marysieńki autora Kornelia Stepan, 9788377479964
Okładka książki Świat królowej Marysieńki
Kornelia Stepan Wydawnictwo: W.A.B. literatura piękna
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2013-11-13
Data 1. wyd. pol.:
2013-11-13
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377479964
Średnia ocen

6,0 6,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Świat królowej Marysieńki w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Świat królowej Marysieńki



książek na półce przeczytane 666 napisanych opinii 459

Oceny książki Świat królowej Marysieńki

Średnia ocen
6,0 / 10
105 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Świat królowej Marysieńki

avatar
39
13

Na półkach:

Przeczytałam tę książkę drugi raz po 9 latach. W międzyczasie przeczytałam widocznie wiele lepszych pozycji, gdyż nie dość, że kilka błędów wychwyciłam, to nie ma ta książka dla mnie takiego uroku, jak miała wtedy

Przeczytałam tę książkę drugi raz po 9 latach. W międzyczasie przeczytałam widocznie wiele lepszych pozycji, gdyż nie dość, że kilka błędów wychwyciłam, to nie ma ta książka dla mnie takiego uroku, jak miała wtedy

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1300
131

Na półkach: ,

Ojojoj, co za słabiuteńka książeczka, nic ciekawego, nic wartościowego, nic niewnoszącego, a na dodatek - z błędami pisana (zdarzały się i ortograficzne, i interpunkcyjne). Trochę szkoda na to czasu było mojego - a tylko fakt, że dość szybko się przez tę książkę przechodzi, w obliczu słabej fabuły i bezbarwnej głównej bohaterki - może stanowić jakąś (lichą, bo lichą) zaletę powieści.

Zacznijmy od tego, że sam temat ciekawy - ale wykonanie pozostawia wiele (oj, wiele) do życzenia. Główna bohaterka - Marysieńka (jedna z tych historycznych postaci, o której chętnie by się poczytało, w końcu miłość Sobieskiego do niej jest już legendą) - to w tej powieści naiwna nastolatka, skupiona tylko na sobie i fatałaszkach, urodzie (swojej i innych),nieznająca zupełnie życia. I okej - od nastolatki oczekiwać głębokiej wiedzy o życiu nie można, ale w książce o Marii Sobieskiej nie chcę czytać w kółko, jaką to sukienkę założyła i czy była ona ładniejsza od sukienki innej damy dworu. Postać Marii Sobieskiej w tej powieści jest całkowicie płaska, bezbarwna i właściwie niebudząca żadnych pozytywnych odczuć.

Wydarzenia historyczne zaś zdają się Marię opływać, omijać szerokim łukiem - tak, jakby ich nie było albo były tylko jakimś dalekim wspomnieniem.

Może ta książka wyglądałaby inaczej, gdyby nie była pisana w formie pamiętnika. Może. W tej formie jest ledwie do przełknięcia.

Ojojoj, co za słabiuteńka książeczka, nic ciekawego, nic wartościowego, nic niewnoszącego, a na dodatek - z błędami pisana (zdarzały się i ortograficzne, i interpunkcyjne). Trochę szkoda na to czasu było mojego - a tylko fakt, że dość szybko się przez tę książkę przechodzi, w obliczu słabej fabuły i bezbarwnej głównej bohaterki - może stanowić jakąś (lichą, bo lichą)...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1117
571

Na półkach:

Świetna książka historyczna, którą czyta się jak najlepszą powieść. Życie Marii Kazimiery z pierwszym mężem, w tle kiła, poronienia i skrywana miłość do Jana Sobieskiego. No i polityka, wielka, ówczesna polityka, walki ze Szwedami, opisy brudnych polskich karczm gdy Marysieńka jedzie do Francji... Kawał ciekawej historii, choć nigdy tak dawną historią się nie fascynowałam, może dlatego, bo nie czytałam takich dobrze napisanych książek. Niesamowita dbałość o szczegóły historyczne, ta rtęć wlewana do organizmu chorego by go uzdrowić, te opisy strojów.. Polecam! Warto przetrwać pierwsze sto stron i się przyzwyczaić, przyznam, że początkowo też trudno było mi się wczuć, ale druga część książki, gdy postaci robią się bardziej plastyczne wymiata.

Świetna książka historyczna, którą czyta się jak najlepszą powieść. Życie Marii Kazimiery z pierwszym mężem, w tle kiła, poronienia i skrywana miłość do Jana Sobieskiego. No i polityka, wielka, ówczesna polityka, walki ze Szwedami, opisy brudnych polskich karczm gdy Marysieńka jedzie do Francji... Kawał ciekawej historii, choć nigdy tak dawną historią się nie fascynowałam,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

265 użytkowników ma tytuł Świat królowej Marysieńki na półkach głównych
  • 138
  • 127
85 użytkowników ma tytuł Świat królowej Marysieńki na półkach dodatkowych
  • 62
  • 6
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Kornelia Stepan
Kornelia Stepan
Pochodzi z polsko-niemieckiej rodziny. Studiowała nauki polityczne na Ludwig-Maximilians Universitaet w Monachium, ukończyła również Deutsche Journalisten Schule (szkołę Dziennikarstwa przy wydawnictwie Sueddeutsche Zeitung). Pracowała w bawarskiej rozgłośni radiowej. Pod pseudonimem Angelika Blume pisała do "Sueddeutsche Zeitung". Dzisiaj całkowicie poświeciła się pisaniu książek i wychowywaniu córek.O swoich książkach mówi, że łączą spojrzenie Polki i perspektywę wyzwolonej Europejki. Mieszka w Monachium i w Warszawie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Druga cesarzowa Michelle Moran
Druga cesarzowa
Michelle Moran
To powieść historyczna. Polecam ją wszystkim miłośnikom gatunku. Czyta się ją z wielką przyjemnością i zaciekawieniem, bo to perełka. Autorka przenosi nas w czasy napoleońskie, a dokładnie w ostatnie lata panowania Napoleona I. Wydarzenia przedstawiane są oczami Marii Ludwiki (Luizy) drugiej żony Napoleona, Pauliny jego siostry i jej szambelana. Michelle Moran ma niezwykły dar subtelnej narracji, prowadzi czytelnika po zakamarkach historii w sposób tak spokojny, że nawet awantury między rodzeństwem Bonapartów nie budzą niesmaku. To zasługa kultury wypowiedzi. W swojej powieści autorka porusza także ważne kwestie, takie jak zdobycze rewolucji francuskiej, problem zniesienia niewolnictwa, skutki zaborczych wojen Napoleona i jego tyranię. Podoba mi przedstawienie osoby cesarza i jego rodziny - ludzi przesadnie ambitnych, zachłannych i samolubnych, którzy zdobywając władzę, zaszczyty i pieniądze zatracili szacunek dla drugiego człowieka. To ważny przekaz tej powieści. Niestety autorka nie uniknęła błędów merytorycznych. Po pierwsze to poród Marii Ludwiki był tak ciężki i skomplikowany, że lekarz poprosił Napoleona o decyzję koga ratować - matkę czy dziecko. Tymczasem w powieści rzecz idzie jak po maśle. Dwa Maria Ludwika nie miała romansu z hrabią Adamem Neippergerem przed zawarciem małżeństwa z Napoleonem. Hrabia otrzymał zadanie uwiedzenia cesarzowej, która chciała trwać przy mężu. I jeszcze jedno, Napoleon miał zaufanego sługę, który miał na imię Constant. Przekazał on w swoich pamiętnikach wiele cennych informacji o życiu cesarza. Nie ma go w powieści. Uważam, że autorzy tego gatunku powinni zwracać wielką uwagę na rzetelność historyczną, ponieważ są przekazicielami i popularyzatorami wiedzy o przeszłości. Mimo to polecam.
KotBazyli - awatar KotBazyli
ocenił na73 lata temu
Królowe Sherry Jones
Królowe
Sherry Jones
Zawsze lubię sięgać po tego typu klimaty jak czasy, w których żyły królowe i ich potomkowie. Jak dla mnie są to bardzo ciekawe lata i z zainteresowaniem o nich czytam. Dlatego też tym razem sięgnęłam po tą lekturę z nadzieją, że będzie to strzał w dziesiątkę. Przeczytałam kilka recenzji na jej temat i ktoś z czytelników na tym profilu napisał, że czuł się jakby czytał książki Phillipy Gregory. Miałam dokładnie to samo odczucie. Może trochę mniej bogate słownictwo ale podobny styl pisania. Wszystko zaczyna się od 4 sióstr, których matka za wszelką cenę pragnie aby zostały bogatymi królowymi i rządziły. Niestety oczywiście w tamtych czasach nie jest to wcale takie proste ponieważ to mężczyźni zawsze byli panującymi i dzierżącymi władzę. Wszystkie 4 siostry- Małgorzata, Sancha, Beatrycze i Eleonora są tak zdeterminowane, że zrobią wszystko aby być rządzącymi. Najbardziej jest zdeterminowana Małgorzata, która twardo prze do przodu za wszelką cenę. Oczywiście nie obywa się od mnóstwa intryg, kłamstw, zdrad i podstępów na dworze. Każdy chce jak najwięcej ugrać dla siebie i zdobyć przywództwo. Jak się okazuje- małżeństwa, które pozawierały siostry też nie są do końca idealne i szczęśliwe. Ich mężowie-królowie na tronach bardzo szybko nudzą się młodymi dziewczętami i zaczynają chodzić na boki. Z tych związków rodzą się nieślubne dzieci-synowie, które stanowią zagrożenie dla prawowitych dziedziców. Jak widać zatem cała powieść opiewa jedna wielka intryga i skandale, które co jakiś czas docierają do ludności państwa i powodują tym samym bunty. Książkę czyta się naprawdę super i lekko. Denerwowały mnie trochę błędy w pisowni, Dużo literówek i uciętych słów- to rzeczywiście przeszkadzało. Natomiast cała reszta jak najbardziej ok.
Wiolek - awatar Wiolek
ocenił na67 lat temu
Żona oficera Philippa Gregory
Żona oficera
Philippa Gregory
Anglia, rok 1920. Stephen Winters dwa lata po zakończeniu wojny wciąż zmaga się z koszmarnymi wspomnieniami i nie potrafi normalnie funkcjonować, chociaż ze wszystkich sił odrzuca myśl, że mógł zostać dotknięty ,,chorobą wojenną”. Kiedy poznaje młodziutką Lily Valance, początkującą śpiewaczkę, która nie chce myśleć o przeszłości i pragnie czerpać z życia garściami, wierzy, że taka kobieta mogłaby go uleczyć. Lily nie odpowiada na jego fascynację, jest zakochana w kimś innym (wbrew sugestii opisu),ale gdy znajduje się w trudnej sytuacji osobistej, zostaje zmuszona do przyjęcia oświadczyn Stephena. Jak wiecie, lubię pisarstwo Philippy Gregory. Zdaję sobie sprawę, że ta pisarka jest dość kontrowersyjna, głównie przez to jak ukazuje pewne postacie historyczne, czasem w sprzeczności z narracją, która jest o nich powszechnie przyjęta. Sama nie jestem fanką jej ukazania chociażby Henryka VII czy Elżbiety York, ale jednak jest to jedna z tych autorek, której książki zazwyczaj co najmniej mnie zadowalają. Tutaj mamy do czynienia z mniej znanym wymiarem twórczości Gregory, powieścią historyczną z fikcyjnymi bohaterami. I mój główny zarzut jest taki, że jej styl chyba średnio pasuje do takiej tematyki. Książki Gregory zazwyczaj są dość długie i szczegółowe, szczególnie wydania z Książnicy są bardzo obszerne, ta tutaj niespecjalnie odstaje, ale mam wrażenie, że za mało się w niej działo, pewne sceny i szczegóły były zbędne, natomiast końcówka z wątkiem tajemnicy jednocześnie trzymała w napięciu i gryzła się z powolnością wcześniejszych tomów. Jednak sam zamysł i myśl przewodnia tej powieści są bardzo dobre i ważne. ,,Żona oficera” to przede wszystkim opowieść o toksycznym związku oraz o spustoszeniach, jakie w ludzkim umyśle czyni wojna. Chociaż teoretycznie Lily jest protagonistką, to fabuła krąży głównie wokół tego, co dzieje się w głowie Stephena – mężczyzny całkowicie złamanego, dręczonego przez PTSD, które wypiera, naznaczonego też dzieciństwem w cieniu brata. Stephen przekracza kolejne granice, popada w coraz większe szaleństwo, ale jednocześnie w jego głowie wszystko wydaje się logiczne i oczywiste. Jak zazwyczaj Gregory, mamy tu dużą rolę konwenansów i zaznaczony motyw dyskryminacji kobiet, przez co z przerażeniem można się zastanowić, jak zachowania, które przez lata uchodziły za normalne i oczywiste, mogły prowadzić do niesłychanych patologii. I bardzo ciekawe jest to, że autorka ukazuje relację małżonków w sposób, który dziś znajduje się w wielu romansach i erotykach – Stephen twierdzi, że tak pragnie Lily, że nie musi przejmować się jej zgodą na zbliżenie, traktuje ją jak dziecko, które trzeba ,,wychować”, podkreśla jej niedoświadczenie i uległość. I o ile w innych książkach może być to pokazywane jako dowód wielkiej miłości, coś fajnego, mającego wywołać ekscytację i fantazje o silnym macho, tak tutaj jest ukazywane z całą obrzydliwością i potwornością, a w zachowaniu Stephena nie ma nic pociągającego. Nieco mniej ciekawił mnie wątek Lily, ale jej początkowa niewinność i naiwność, późniejsze zgorzknienie, a w końcu walka o siebie i ogromna potrzeba bycia kochaną i szanowaną także były na plus. Bardzo podobał mi się też wątek z Charliem. Chociaż nie przepadam za trójkątami i motywami grania na dwa fronty, tak tutaj bardzo dobrze rozumiałam uczucia bohaterów. To nie jest idealna powieść pod względem bycia fikcją literacką. Akcja przez większość czasu nie porywa, bohaterowie jakoś bardzo mnie nie podbili, ich relacjom czasem czegoś brakowało (chociaż wątek romantyczny baaardzo mnie kupił). Ale jako książka mająca pokazać okrucieństwo wojny, analizująca toksyczne relacje i zniszczoną psychikę, wnikliwie, bez moralizowania, ale i bez usprawiedliwiania zła – jest bardzo warta uwagi. ,, Krzywda może nas spotkać wyłącznie ze strony osób, które kochamy.”
FannyBrawne - awatar FannyBrawne
ocenił na72 lata temu
Rywalka królowej Carolly Erickson
Rywalka królowej
Carolly Erickson
Przy okazji krótkiego wypadu do Szkocji wzięłam ze sobą książkę historyczną najbliższą tego rejonu, jaką posiadałam w swojej biblioteczce. To już moje drugie spotkanie czytelnicze z Carolly Erickson. Zakres tematyki podobny jak u mojej ulubionej Philippy Gregory. Jednak jest to jednak trochę inne spojrzenie na Elżbietę I. Poznajemy ją z perspektywy Letycji Knollys. Pisarka przedstawiła obraz Elżbiety i jej dworu tak od wewnątrz, trochę od kuchni. Te dwie kobiety połączyła namiętność do Roberta Dudleya - jednego z bardziej wpływowych i charyzmatycznych mężczyzn okresu Tudorów. Musiał być niezwykły, jeśli zainteresował sobą tak niezależną kobietę, jaką była Elżbieta. Nie zdecydowała się go poślubić, ale lubiła go zwodzić. Królowa przedstawiona jest jako kobieta wykształcona, silna, bardzo samodzielna, wręcz despotyczna, wyśmienita dyplomatka, ostrożna w polityce, ale odważna i niestrudzona podczas polowań, tańców i innych aktywności fizycznych. Jednocześnie jest bardzo wybuchowa, kapryśna, pamiętliwa i złośliwa oraz bardzo samotna. Powieść ta dobrze przybliża realia życia dworskiego tamtego okresu, a także społeczne i historyczne aspekty toczących się wojen. Książka jest dobra, ale według mnie brak jej szerszego spojrzenia. Za bardzo skupia się na kobiecej stronie. Gdyby dodać nieco więcej kontekstu historycznego byłaby to lepsza powieść.
Gosia - awatar Gosia
oceniła na71 rok temu
Sen Kleopatry Christian Jacq
Sen Kleopatry
Christian Jacq
Kleopatra (ta Kleopatra!) miała piękny sen. Ujrzała w nim pod maską Aleksandrii, w której Ptolemeusze „zdeptali instytucje faraonów ustanowioną przez bogów, […] gdzie złoczyńca wyżej stoi niż prawy obywatel, a polityczne intrygi zastąpiły sprawiedliwe rządy", tysiącletni Egipt o niezmierzonych bogactwach. Jego urzeczywistnienie wymagało od niej, młodziutkiej kobiety, jeszcze nastolatki, „odegrania roli królowej, bez względu na konsekwencje". I zrealizowała go! Uczyniła Egipt potężnym, dobrze funkcjonującym państwem. Jednak oprócz marzeń miała jeszcze nieprzeciętną inteligencję (znała bardzo dużo języków obcych),chęć nauki, otwarty umysł i urodę. Podejrzewam, że z tych wszystkich cech dobrego polityka i władczyni, ta ostatnia była najważniejsza. Dosyć odważny wniosek z mojej strony, który mogę złagodzić do innego – jeśli nie najważniejsza to decydująca w ostatecznym osiąganiu sukcesów dzięki pozostałym oraz zdecydowanie ułatwiająca realizacje stawianych sobie celów. Gdyby nie uroda, fortel z dywanem w komnacie Cezara, zakończyłby się wyrzuceniem jej za drzwi (a właśnie tak zrobił z jej siostrą) i utratą potężnego sprzymierzeńca do walki o władzę z bratem. Cezar nie zadałby sobie minimum trudu w odkrywanie jej pięknego umysłu. To dzięki urodzie utorowała drogę innym przymiotom swojej duszy i umysłu. Rozkochała w sobie dwa razy starszego od siebie mężczyznę, który ułatwił jej odzyskanie władzy, ryzykując utratę własnej. I żeby nie wiem kto, co i w jaki sposób mi udowadniał, że jest inaczej, to psychologiczna teoria atrybucji w tym przypadku bierze zdecydowanie górę nad wszystkim, zmuszając do przyjęcia smutnego wniosku – uroda ułatwia życie osobie ją posiadającą. Reszta ma pod górkę. Niestety. A tę jednoznaczną myśl zawdzięczam autorowi tej powieści. Opowieści, której charakter był silnie zdeterminowany przez jego profesję. Egiptologa piszącego nie tylko opracowania historyczne, ale i powieści historyczne. To dlatego w tych ostatnich czułam więcej historyka niż pisarza. Mając wiedzę historyczną, nie tylko opierał fabułę na bardzo dobrze znanych mu i udokumentowanych faktach, ale i pisał jak naukowiec. Potraktował trochę tę powieść jak opracowanie z tezami do udowodnienia, nie omieszkując przy tym stawiać mnóstwa pytań retorycznych, jak na wykładowcę, nawykłego do pobudzania studentów do myślenia, przystało. Położył nacisk na prawdę historyczną, z której zbudował solidną osnowę opowieści. Bardzo precyzyjnie i logicznie odbudował skomplikowaną sieć układów politycznych i koneksji między bohaterami. Nie miałam najmniejszego problemu z ich zrozumieniem i powiązaniem zależności, ponieważ autor miał dar czynienia rzeczy skomplikowanych i zawiłych, prostymi i przejrzystymi. By uwiarygodnić fabułę, posunął się nawet do wbudowywania w tekst oryginalnych wspomnień i relacji świadków opisywanych wydarzeń. W tym samego Juliusza Cezara. Inkrustował go bardzo umiejętnie, bo gdyby nie przypisy informujące mnie o tym, nie zauważyłabym różnicy w stylu narracji. Odczuwałam natomiast momenty, kiedy opowieść snuł historyk, a kiedy tę rolę przejmował pisarz. W tym pierwszym przypadku prym wiodły nie tylko wydarzenia historyczne, ogólne spojrzenie na sytuację polityczną Egiptu i Rzymu oraz na strukturę społeczną Aleksandrii, ale i szczegóły życia codziennego – warunki życia ludności, ich jedzenie, ubiór, wierzenia, a także osiągnięcia szeroko pojętej kultury. Natomiast pisarz ujawniał się tam, gdzie brakowało faktów i potrzebna była wyobraźnia. Przede wszystkim w dialogach bohaterów, mających spajać opowieść w jednolitą całość. Niestety z różnym skutkiem. Muszę przyznać, że autor jest lepszy w roli historyka-pisarza niż pisarza-historyka. Dlatego ta powieść to przede wszystkim beletrystyczne odtworzenie procesu dochodzenia Kleopatry do władzy i warunków oraz czynników, dzięki którym ją zdobyła. Szeroka panorama sieci zależności i uwikłań personalnych ukazana w relacji narratora zewnętrznego, oddającego przede wszystkim napięcie sytuacji politycznej, a nie wewnętrzny świat bohaterów. Wątek romansowy autor tylko zarysował, uciekając wręcz od scen erotycznych, które tak pięknie mogły nasycić emocjonalnie ukazywane fakty. Nie pomogły nawet elementy magii, które w tak silnym kontekście naukowym, budziły we mnie wrażenie sztuczności. To dlatego powieść ta trafiła mi do umysłu, a nie do serca. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na65 lat temu
Grzechy rodu Borgiów Sarah Bower
Grzechy rodu Borgiów
Sarah Bower
Powieść rozpoczyna się dość ciekawie. Opowiada historię żydówki wygnanej z Hiszpanii. Po tułaczce trafia do Rzymu, gdzie zatrudnia się jako pomoc Lukrecji. Jest rok 1501, Juan nie żyje, Cezar zrzuca sutannę, a Lukrecja ma zamiar poślubić swojego trzeciego męża. Wtedy jej dworką zostaje Estera Sarfati, narratorka, której oczami oglądamy cały ten bałagan. Książki nie należy porównywać z żadną dotychczas wydaną powieścią o Borgiach, ani też serialu. Jest to bardziej powieść o tematyce romantycznej. Główną osią opowiadanej przez Esterę historii jest jej nieodwzajemniona miłość do Cezara. Dziewczyna zapracowała sobie na przezwisko La Violante, co oznacza nietrzymająca się słowa. Wynikało to głównie z jej wielkiej miłości do brata swojej pani przez co zapominała o swoich codziennych obowiązkach. Oczami widziała wiele, ale zdecydowanie więcej nacisku kładzie na bale, imprezy, romanse, ploteczki niż za knute intrygi i będące ich następstwem ciągłe zgony. Estera to naiwna kobietka, którą interesuje tylko blichtr i luksus. Nie twierdzę, że autorka nie odrobiła pracy domowej, ale po przeczytaniu powieści mam wrażenie, że mocniej budowała swoją opowieść na plotkach i pomówieniach niż faktach znanych historii. Niemniej bardzo ładnie oddała renesansowy świat Rzymu i właściwie całej Italii. Ale sam tytuł jest zbyt krzykliwy i właściwie nie ma odzwierciedlenia w treści książki.
Sebastian Janek - awatar Sebastian Janek
ocenił na610 lat temu
Niewolnica Ellen Alpsten
Niewolnica
Ellen Alpsten
 Jeżeli nie będziemy sugerować się tytułem oraz okładką, wskazujące na "romans historyczny", to zostanie nam ciekawa historia. Autorka osnuła opowieść na autentycznych wydarzeniach z roku 1861-1865, kiedy to wyruszyła wyprawa w poszukiwaniu źródeł Nilu, prowadzona przez Samuela White Baker`a, angielskiego podróżnika oraz jego towarzyszki, Florence Barbara Maria Finnian,( Florica Maria Sas, Maria Freiin von Sas) Barbara Maria Szasz, węgierkę pochodzenia szlacheckiego. Jej życiorys to burzliwa historia. Faktycznie została porwana przez hordy tureckie, i sprzedana w Widyniu (należącego do Imperium Osmańskiego),miejscowemu paszy. Uczestnicząc przy handlu niewolników, dostrzegł ją Baker i przekupił strażników aby dziewczyna mogła uciec. Od tej poru stała się jego własnością. Pobrali się prawdopodobnie w Bukareszcie ( Autorka nieco zmieniła tok wydarzeń ). Kiedy Baker dostał pozwolenie królowej angielskiej na drugą już wyprawę w głąb Afryki, zabrał ją ze sobą. Od tej pory nigdy się nie rozstawali i darzyli się wielką miłością. Podczas wyprawy spotkali Johna Hanninga Speke i Jamesa Augusta Granta, którzy już odkryli źródło Nilu, czyli Jezioro Wiktorii, Bakerowi i Florence zostało poszukiwanie drugiej odnogi rzeki. Ostatecznie zostali odkrywcami Wodospadu Murchisona i Jeziora Alberta ( N`yanza),drugiego źródła Nilu. Florence to pierwsza biała kobieta, która zaszła tak daleko w głąb Afryki, a Baker za odkrycie otrzymał tytuł szlachecki i został mianowany gubernatorem Ekwatorii ( region w Sudanie Południowym, dawnej prowincji angielskiej) . Ich dalsze losy to również liczne wyprawy. Samuel White Baker napisał wiele książek , miedzy innymi "Albert N`yanza". Autorka najprawdopodobniej czerpała z niej wiedzę. A wracając do książki, śledzimy morderczą wyprawę, pełną niebezpieczeństw w krainie dzikich zwierząt i chmary moskitów, piękno przyrody, wrogich plemion, ich zwyczaje i wygląd budzący strach. Rządnych pieniędzy i okrutnych handlarzy niewolników i kości słoniowej. Trudy podróży podczas suszy i pory deszczowej, choroby, walki z własną słabością, upór i siła woli, bunt tragarzy, chciwych kacyków plemiennych, jak również oddanych sobie czarnoskórych. To są plusy powieści, do minusów zaliczam pewną skrótowość, przeskoki w czasie, jak i niedokończenie niektórych wątków, momentami sytuacje lekko podkoloryzowane, śmiałe sceny seksu. Tytuł oryginału powieści "Die Quellen der Sehnsucht" to" Źródła tęsknoty". Bardziej adekwatne niż "Niewolnica". I okładka w wydaniu niemieckim znacznie ładniejsza.
Ewa Kluz - awatar Ewa Kluz
ocenił na66 miesięcy temu
Kochanka Słońca Sandra Gulland
Kochanka Słońca
Sandra Gulland
"Kochanka Słońca" przenosi nad w połowę wieku XVII, podczas panowania Ludwika XIV we Francji - charyzmatycznego władcy absolutnego, najbardziej znanego w poczcie królów francuskich. Właśnie wtedy poznajemy sześcioletnią dziewczynkę, małą Ludwikę de la Vallière, zwaną słodko Petite (jest to postać autentyczna). Petite kocha konie i jeździectwo. To właśnie podczas jednej z konnych wypraw, kilka lat później, nieświadoma niczego amazonka spotyka w lesie niewiele starszego mężczyznę. Nie poznała w nim króla i wzięła go za kłusownika. Niebawem rozpocznie się między nimi na dworze romans, który skrywany przed światem będzie trwał wiele lat przynosząc Petite spełnienie, szczęście. Czy tak będzie zawsze? Jaką cenę zapłaci Ludwika za zakazaną miłość? Mimo, że minęło już nieco ponad godzina od chwili, gdy zamknęłam książkę, przeczytawszy ostatnie słowo, wciąż mam mokre oczy od łez. Sandra Gulland wycisnęła za mnie wszystko tworząc tą niesamowitą powieść! Wpisała się idealnie w moje gusta. Mamy tutaj bowiem kochaną Francję za czasów XVII wieku, mamy bale, konwenanse, świat polityki i dworskich intryg. Jest to coś co lubię najbardziej. Szczególnie, że wszystko zostało oparte na kanwie prawdziwych wydarzeń.Ludwika de la Vallière żyła na prawdę i była jedną z martens Króla Słońce. Owszem pojawiły się jakieś wątki zmyślone (które autorka sama podaje w krótkim posłowie). Tak czy inaczej pozycja świetnie ukazuje politykę Francji z tamtego okresu. Bohaterowie są pełnokrwiści - Petite nie da się nie kochać, a Ludwik na początku skradł moje serce Później potoczyło się już nieco inaczej, bo pokazał swoje szowinistyczne męskie oblicze. Miałam ochotę kilka razy rzucić książką przez jego zachowanie! Przez takie pozycje niebawem stanę się feministką, bo mężczyźni są coraz gorsi na kartach powieści, po które sięgam. Inne postaci również bardzo przyciągały uwagę. Szczególnie jedna "dama", w której elokwencji i światowości zakochałam się niemal od razu, a która potem okazała się podłą żmiją. Grrr! Muszę też przyznać, że Bukowy Las ślicznie wydał tę książkę. Okładka jest jedną z piękniejszych, jakie miałam w ręku, do tego druk jest bardzo miły dla oka, przez co powieść czytało się bardzo szybko (czasami nawet za szybko;D ). Nic jednak nie przebije tego, co Gulland zrobiła z moim sercem na samym końcu. Dlaczego akurat tak musiało się to skończyć. Petite nie zasłużyła na to i nie powinna w taki sposób przeżyć reszty swojego życia. Nic na to jednak nie poradzę, prawdziwe wydarzenia też takowe były, a Gulland nie mogła lub nie chciała ich zmienić. Pierwszy raz spotkałam się z tą autorką i jak widać jestem zachwycona. Dowiedziałam się, że Gulland napisała także trylogię i Józefinie - ukochanej Napoleona - także zamierzam po nią sięgnąć. A Was zachęcam do zapoznania się z historią Francji w taki bardzo przyjemny i cudowny sposób. Jeśli ktokolwiek czytał tę książkę, zapraszam do dyskusji na dole. Chętnie wymienię się wrażeniami. A jeśli znacie podobne pozycje, podajcie mi proszę tytuły. Jestem spragniona tak dobrych przygód literackich:) http://przewodnik-czytelniczy.blogspot.com
Przewodnik_Literacki - awatar Przewodnik_Literacki
ocenił na109 lat temu

Cytaty z książki Świat królowej Marysieńki

Więcej
Kornelia Stepan Świat królowej Marysieńki Zobacz więcej
Kornelia Stepan Świat królowej Marysieńki Zobacz więcej
Kornelia Stepan Świat królowej Marysieńki Zobacz więcej
Więcej