rozwińzwiń

Bogowie pragną krwi

Okładka książki Bogowie pragną krwi autorstwa Anatole France
Okładka książki Bogowie pragną krwi autorstwa Anatole France
Anatole France Wydawnictwo: Racjonalista.pl literatura piękna
239 str. 3 godz. 59 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Les dieux ont soif
Data wydania:
2012-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2012-01-01
Liczba stron:
239
Czas czytania
3 godz. 59 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362503094
Tłumacz:
Ludwik Bruner
Rewolucja Francuska pozytywnie zmieniła nasz świat, a jednocześnie jej okres Wielkiego Terroru jawi się jako całkowite zaprzeczenie początkowych ideałów. Zginęło wówczas na gilotynie nie tylko wielu wrogów rewolucji, ale i jej twórców i orędowników. Ludzie nie rozumiejący tego wymyślili formułę "rewolucja pożera własne dzieci". France pokazuje o co w tym wszystkim chodziło. Ukazuje on proces powolnej zamiany rewolucji w religię, partii w kościół, wypowiedzenia wojny ateizmowi i Oświeceniu.

Jest to książka o narodzinach i zmierzchu Wielkiego Terroru 1793-1794. Mimo tego, że kontekst historyczny był dla autora drugorzędny, jest to jeden z najlepszych i najwierniejszych ujęć historycznych Rewolucji, posunięty do najdrobniejszych detali (jak np. pogoda).

Niniejsze wydanie - poprzedzone kilkunastostronicowym wstępem Mariusza Agnosiewicza Dlaczego w czasie Rewolucji Francuskiej tępiono ateizm? oraz uzupełnione 230 przypisami i wieloma ilustracjami z tej epoki - zawiera gruntowne opracowanie historyczne nieomówionego w książce kontekstu historycznego, ze szczególnym uwzględnieniem relacji rewolucji z religią i kościołem.
Średnia ocen
6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 /00:00
Reklama

Kup Bogowie pragną krwi w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Bogowie pragną krwi



1625 174

Oceny książki Bogowie pragną krwi

Średnia ocen
6,7 / 10
24 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Bogowie pragną krwi

avatar
2256
2256

Na półkach:

Autor ( 1844-1924 ) laureat Nagrody Nobla w 1921 r.
Książka ( 1912 ),nie bez powodu, znalazła się na kościelnej liście pozycji zakazanych !
Rekomendacja redakcji LC wyczerpuje temat.
To ważna historyczna powieść, warta przeczytania !!!
POLECAM !!!

Autor ( 1844-1924 ) laureat Nagrody Nobla w 1921 r.
Książka ( 1912 ),nie bez powodu, znalazła się na kościelnej liście pozycji zakazanych !
Rekomendacja redakcji LC wyczerpuje temat.
To ważna historyczna powieść, warta przeczytania !!!
POLECAM !!!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
118
103

Na półkach:

7,5.

7,5.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
829
783

Na półkach: ,

Wypuszczone przez Anatola France'a potwory rewolucji francuskiej po dziś dzień stanowią interesujący temat do rozważania kondycji moralnej ludzkości w chwilach wielkich społecznych przełomów. To zawsze ciekawy test człowieczeństwa, który wielokrotnie odczytywany, może zaświadczyć o umiejętności rozróżniania odcieni dobra i zła we Francji pod koniec XVIII wieku. Chociaż France bardziej mi się kojarzy z próbami zalewania świata światłem wiedzy, to opisywany przez niego fanatyzm jest głównym motywem jego powieści. Jak to zwykle wtedy bywa, ofiar nie brakuje. W patriotycznym olśnieniu rodzą się demony, gady stają się wyroczniami sprawiedliwości a złaknieni krwi bogowie rewolucji odrąbują na ostrzu gilotyny podnoszące się głowy hydry starego porządku. Terror narasta i warto wtedy zagłębić się w te emocjonujące wydarzenia sprzed ponad dwustu lat.

Wielu śmiałków chciało się postawić ponad ludzkością i ferować wyroki a przy okazji zdobyć wielką mądrość o której wspomina Anatol France. Z jej wysokości łatwiej zachować surowość a nawet rzucać czerwone goździki dla tych, których ogarnął szał zakrywający cały wszechświat. Przypadkiem się w tej książce stało, że szczycący się świadectwem prawomyślności młody i biedny malarz mógł do woli interpretować pojęcie kary i na nowo kształtować jej wręcz religijne i mistyczne znaczenie. Co jednak dla niego należało do sfery absolutnej pewności, to dla innych nie musiało oznaczać wydumanych pojęć rewolucyjnej metafizyki. Radość wyznawcy Ewarysta Gamelina nie przekładała się na służbę interesom ogółu.

Anatol France napisał swoje dzieło z niezwykłą lekkością a na dodatek włożył w nie cały wrodzony dar posługiwania się ironią. Przebija przez nie cnota rozumu i umiejętność podpatrywania sumień. Chociaż pod jego piórem to krwiożercza gilotyna ostatecznie ratuje całą sytuację, nie sposób odmówić tej powieści pewnej radości z dokonania się tego, o czym spragniony sprawiedliwości czytelnik marzy podczas jej czytania. Gwałtowność i niepewność opisywanych czasów dodatkowo podnosi wartość książki France'a. Trybunał Rewolucyjny przeraża a podeptane Tablice Praw Człowieka zasmucają. Ten francuski pisarz nie mógł dobrać lepszych narzędzi do zbudowania atmosfery marnej sprawiedliwości i płaskiej równości.

Ciekawym dla mnie eksperymentem było tłumaczenie przez France'a snu życia, jakim dla wielu ludzi tamtego okresu były wydarzenia rewolucji francuskiej. Ponieważ jeśli by pozostawić na boku zbrodnie znieprawionych umysłów, to dla bohaterów jego książki były to czasy zapowiadające ogólną szczęśliwość a przynajmniej dające nadzieję na poprawę statusu ekonomicznego biedoty. Pewne jest też dla mnie, że samą szlachetnością pisana powieść nie byłaby tak atrakcyjna dla spragnionych emocji czytelników. Dlatego jej często ukazujące się surowe usposobienie również dla mnie było tą szczyptą czytelniczej przyprawy, tak bardzo pożądanej w omijanej współcześnie klasyce. Nie życzyłem sobie związanej z rozmyślaniem samej intelektualnej zabawy, ciekawiła mnie również nosząca znamiona sensacji akcja. Polecam wszystkim tę powieść, poczytajcie o ludziach wiecznie tkwiących w marzeniu nawet wtedy, kiedy przychodzi im poznać krwawą rzeczywistość.

Wypuszczone przez Anatola France'a potwory rewolucji francuskiej po dziś dzień stanowią interesujący temat do rozważania kondycji moralnej ludzkości w chwilach wielkich społecznych przełomów. To zawsze ciekawy test człowieczeństwa, który wielokrotnie odczytywany, może zaświadczyć o umiejętności rozróżniania odcieni dobra i zła we Francji pod koniec XVIII wieku. Chociaż ...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

528 użytkowników ma tytuł Bogowie pragną krwi na półkach głównych
  • 343
  • 181
  • 4
101 użytkowników ma tytuł Bogowie pragną krwi na półkach dodatkowych
  • 74
  • 6
  • 5
  • 5
  • 4
  • 4
  • 3

Tagi i tematy do książki Bogowie pragną krwi

Inne książki autora

Okładka książki Opowieści niesamowite. Literatura francuska Guillaume Apollinaire, Honoré de Balzac, Jacques Cazotte, Anatole France, Théophile Gautier, Prosper Mérimée, Charles Nodier, Jules Barbey d'Aurevilly, Guy de Maupassant, Gérard de Nerval, Auguste de Villiers de L'Isle-Adam
Ocena 6,9
Opowieści niesamowite. Literatura francuska Guillaume Apollinaire, Honoré de Balzac, Jacques Cazotte, Anatole France, Théophile Gautier, Prosper Mérimée, Charles Nodier, Jules Barbey d'Aurevilly, Guy de Maupassant, Gérard de Nerval, Auguste de Villiers de L'Isle-Adam
Okładka książki Bezprawna fantastyka. Antologia fantastycznych opowiadań klasyków literatury Guillaume Apollinaire, Anton Czechow, Arthur Conan Doyle, Anatole France, John Galsworthy, Jerome K. Jerome, Mór Jókai, Rudyard Kipling, Ignacy Krasicki, Jack London, Prosper Mérimée, Gustav Meyrink, Adam Mickiewicz, Bolesław Prus, Władysław Stanisław Reymont, Joseph Henri Rosny, Henryk Sienkiewicz, Lew Tołstoj, Mark Twain, Oscar Wilde, Konrad Zieliński
Ocena 7,3
Bezprawna fantastyka. Antologia fantastycznych opowiadań klasyków literatury Guillaume Apollinaire, Anton Czechow, Arthur Conan Doyle, Anatole France, John Galsworthy, Jerome K. Jerome, Mór Jókai, Rudyard Kipling, Ignacy Krasicki, Jack London, Prosper Mérimée, Gustav Meyrink, Adam Mickiewicz, Bolesław Prus, Władysław Stanisław Reymont, Joseph Henri Rosny, Henryk Sienkiewicz, Lew Tołstoj, Mark Twain, Oscar Wilde, Konrad Zieliński
Anatole France
Anatole France
Poeta, powieściopisarz i krytyk francuski. Zapalony bibliofil i historyk, przedstawiciel postawy racjonalistycznej oraz sceptycznej. Przez jemu współczesnych porównywany do Woltera i Jean Baptiste Racine'a. Jako poeta – przedstawiciel parnasizmu. Autor licznych powieści satyryczno-heroikomicznych wzorowanych na XVII-wiecznych powiastkach filozoficznych i libertyńskich. W swojej twórczości, zarówno literackiej jak i eseistycznej, głośno krytykował konwenanse religijno-obyczajowo-społeczne we Francji przełomu XIX i XX wieku. Laureat Literackiej Nagrody Nobla za rok 1921. Z uzasadnienia komisji noblowskiej otrzymał ją za błyskotliwe osiągnięcia literackie wyróżniające się wykwintnością stylu, głębokim humanizmem i prawdziwie galijskim temperamentem. Jeden z członków jury, Erik Axel Karlfeldt, okrzyknął go ostatnim wielkim klasykiem naszych czasów, a być może nawet ostatnim Europejczykiem. Przez Josepha Conrada nazwany "księciem prozy" (jego twórczość scharakteryzował jako "najsprawiedliwszą i najbardziej godną uwagi"). Humanizm France'a wywarł również wpływ na takich pisarzy jak: Marcel Proust, Tomasz Mann, Aldous Huxley, Jean Paul Sartre czy André Gide.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Lunatycy Hermann Broch
Lunatycy
Hermann Broch
Jeśli w poszukiwaniu opisywanego przez Hermanna Brocha "nieokreślonego" zatrzymałem się gdzieś w połowie, to jako człowiek posiadający słabość do filozoficznych rozważań uznaję jego zachowujący pozory realności świat za perfekcyjny. Cóż z tego, że podobno wyraźny półcień wydał mi się trudny do uchwycenia, nie dla każdego wszystkie niuanse są łatwe do odkrycia. Zapewne w tym pomieszaniu jawy ze snem można się doszukiwać utraty równowagi pomiędzy racjonalnym a irracjonalnym. Pomimo swojej nieporadności w odbiorze "Lunatyków" próbowałem to dostrzec, odkrywając przy okazji, że podlegający ciągłej przemianie świat Brocha nie wykazuje jakichkolwiek oznak stabilizacji. Zapewne tak to miało wyglądać, wymykać się spod kontroli rozumu i tłumaczyć upadek wszelkich znaków orientacyjnych. Jakby to lunatycy podyktowali tę powieść. W wolności i samotności upadł system wartości, któremu tak wiele miejsca poświęcił jeden z najlepszych austriackich pisarzy. Ta misterna konstrukcja rozpłynęła się w prawdzie i poprzedzona upojeniem 1914 roku zakończyła swój żywot w chaosie myśli. Właśnie do tego zmierzają "Lunatycy", do sądu ostatecznego, którego główną treścią staje się rozkład zachodniej filozofii. Ponad tym wszystkim ujrzałem ziemskie odbicie boskiego osamotnienia, jak gdyby sam Bóg stał się więźniem nadrzędnego działania i nie mógł przeciwstawić się człowieczemu rozpętanemu rozumowi. Warto przy tym mówić o przełamywaniu ludzkiego "ja" i jego początkach w kryzysie europejskiej kultury. To właśnie Broch podjął tematy, które porzuciła filozofia i podkreślił, że zło zawsze pozostanie złem. Problemy nurtujące sumienie przeszły tu gruntowną rewolucję a bohaterowie "Lunatyków" zostali obarczeni swoistym grzechem bezwładu. Ich uczuciowa ociężałość może wynikać z zatraty przez świat jego dobrze im znanego oblicza. Bo ta z pozoru świetnie znana ludziom materia wydaje się w pewnym sensie nie do rozróżnienia, jakby wszystko składało się z samej prawdy i wbrew ludzkiemu rozsądkowi było nadzwyczaj proste. Jednak wisząca nad tym groza absolutu nie pozwala na stworzenie bardziej zaawansowanej własnej rzeczywistości. Gdzieś nad tym wszystkim spoczywa obowiązek wybawienia Niemiec a wewnętrzne przeżywanie Boga zatraca swoje znaczenie. Kto był martwy, ten może zostać ochrzczony. Pozbawione wszelkiej substancji życie stanie się zagadką śmierci. Nie wiem, czy każda postać "Lunatyków" ma moralne alibi, kiedy gaśnie ich świat. Bo gdy wszyscy tęsknią za ocaleniem, to jednocześnie sami stanowią truciznę zżerającą ich życie. Ostatecznie celem stanie się mur, w którym każdy będzie próbował doszukiwać się jakiegoś upragnione punktu dla którego warto się czegokolwiek chwycić. To tutaj zagęszczają się pragnienia i rozbudza strach. Ludzie w swojej miłości stają się obcy i każdego dnia budzi ich demon pożądania. Zapamiętam jednak, że droga do wszystkiego o czym marzymy prowadzi przez ziemskie słabości i dlatego tylko przez ich pryzmat możemy rozmawiać o niebiańskim wymiarze. W taki oto sposób Hermann Broch przeprowadził mnie przez upadek starego świata. Przedstawiając wszelkie konfiguracje jego załamania i doprowadzając do tęsknoty za bliżej nieokreśloną ale zawartą w jego dziele dalą.
czytający - awatar czytający
ocenił na68 miesięcy temu
Spowiedź szaleńca August Strindberg
Spowiedź szaleńca
August Strindberg
„...wczorajsza prawda zmienia się w jutrzejszą bzdurę”. Autobiograficzna powieść Strindberga o piętnastu latach jego burzliwego związku z pierwszą żoną, Siri von Essen (książkowa Maria). Wydaje się być przejmującym lamentem zgorzkniałego mężczyzny, wykorzystywanego i ciężko doświadczonego przez zepsutą i samolubną kobietę. Na ile jest prawdziwa? – trudno powiedzieć, gdyż z rozmysłem uwzględnia wyłącznie jeden punkt widzenia. W tym głośnym konflikcie małżeńskim, plotkarska opinia publiczna żywiąca się życiem innych, stanęła po stronie pani Strindbergowej, toteż dla Strindberga „Spowiedź szaleńca” była tym, czym dla dzisiejszych celebrytów uwikłanych w trudne związki, jest oświadczenie na Facebooku lub Instagramie. Zanim przystąpił do opisywania swoich relacji z późniejszą żoną, Strindberg poświęcił kilka stron powieści na wspomnienia z lat wcześniejszych. Okazuje się, że był on człowiekiem bezpruderyjnym. Dostrzegał wady moralne niektórych kobiet, lecz mu one nie przeszkadzały. Nie tylko akceptował te kobiety, ale nawet idealizował je i adorował. Można zatem rzec, że świadomie oszukiwał siebie bardziej, niż kiedykolwiek zrobiła to jego żona z pierwszego małżeństwa. Co nie oznacza, że opisane przez Strindberga cierpienie, jest z tego powodu mniej bolesne. Oczywiście nie jest. Tyle że wiedząc o tym, trudniej mu współczuć. Książka w absolutnie kapitalny sposób opisuje szaloną miłość Strindberga i przewrotność Siri von Essen. Biorąc pod uwagę tematykę związaną z homoseksualizmem i biseksualizmem (kobiet - w tym przypadku),aż trudno uwierzyć, że została napisana w XIX wieku. „Spowiedź szaleńca” to powieść świetna, ale ciężko się ją czyta. Tyle w niej niegodziwości, dziwactw i niepokoju, że czasem trudno to nagromadzenie perwersji wytrzymać. Jednak Strindberg jest pisarzem wybitnym, co widać zwłaszcza wtedy, gdy z finezją opisuje, jak wszystko bierze w łeb. Wielki samozwańczy pesymista, że tak powiem.
Apelajda Sękliwa - awatar Apelajda Sękliwa
oceniła na71 rok temu
Lochy Watykanu André Gide
Lochy Watykanu
André Gide
Niesłychanie dziwna książka, w której nic mi się nie zgadzało. Zwłaszcza tytuł, który sugerował coś w rodzaju "Urzędu" Brezy, gdzie rozprawiamy się z obłudą instytucji kościelnych i rozdętą czarną biurokracją. Ale wychodzi na to, że to raczej Kościół wychodzi na stronę nieco poszkodowaną. Zręczni oszuści postanowili sobie zarobić na naiwnych pobożnych owieczkach, mamiąc ich szlachetną akcją uwolnienia Papieża, który jakoby został pojmany przez masonów, a w jego miejsce podstawiono sobowtóra. Taka teoria musiała nieźle rezonować w społeczeństwie, gdzie żywo pamiętano "więźnia w żelaznej masce" i snuto legendy o trzymanym w tiurmie bliźniaku Ludwika XIV. Wielce nabożna arystokracja bardzo chętnie więc wyskakuje z gotówki na szczytny cel odbicia dostojnika i nikt nie zauważa, że cała akcja to misternie namotany humbug. Tak więc od tej strony zanurzamy się w groteskowy, podszyty czarnym humorem i makabreską kryminał. Nie brakuje też masy kpiny i wyśmiewania się z dewotów, pustych mieszczańskich konwenansów, bezmyślności społeczeństwa i hołdowaniu skostniałym rytuałom. I to by się pięknie spinało gdyby nie ta niesamowita postać niejakiego Lafcadia, który kręci się wokół grupy kościelnych oszustów. To śliczny młodzieniec, obiekt westchnień zarówno pięknych dam, jak i różnych bogatych "wujaszków" i który robi dosłownie co chce, co mu aktualnie strzeli do głowy, dla kaprysu i bez żadnego uzasadnienia. Nie robi mu różnicy czynienie dobra czy okrutnego zła, za nic ma pieniądze, uczucia, sumienie i tym podobne filisterskie kule u nogi. Dzięki niemu trafiamy więc na nitzscheańskiego "nadczłowieka", nihilizm, smutek egzystencjalizmu i euforię rzucania wyzwań Bogu - jeśli w ten ogóle istnieje. Nic dziwnego, że z Gide'a czerpali garściami Sartre czy Camus (Obcy to dla mnie nieco bardziej cierpiąca inkarnacja Lafcadia). Może więc Lafcadio wynika z pustych form życia społecznego, a może narodził się spontanicznie. Może porodówką dla Lafcadia była loża masońska, a może loża to też protest przeciwko zakłamaniu Kościoła. W każdym razie wolałabym przeczytać osobno o uwięzieniu Papieża a osobno o ciemnych sprawkach niesfornego socjopaty. Gide miał jednak pomysł na spięcie dwóch ogromnych opowieści w jednej krótkiej książce, która mi się nie domknęła z powodu rozpierających ją idei. Nie dopięła mi się również nierówna konstrukcja powieści - większość czasu wypadki toczą się tak, ze możemy spodziewać się, że przed nami jest jeszcze co najmniej kilkanaście rozdziałów. Na końcówce zaś akcja tak przyspiesza, jakby żona Autora wołała, że spóźni się na obiad, więc trzeba było szybciutko pozamykać wątki. Większość kluczowych zdarzeń zadziała się w ostatniej jednej czwartej powieści i pozostawiała mnie z poczuciem jakiegoś niechlujnego braku symetrii w konstrukcji utworu. Ale cóż - symetria podobno jest estetyką głupców. Mnie Nobla nie dali - Gideowi owszem...
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na61 miesiąc temu
Dola człowiecza André Malraux
Dola człowiecza
André Malraux
Nie wiem w jakim wymiarze można traktować tę powieść jako powieść agitującą komunizmowi. Wydaje się to skrajnie powierzchowne. Nie ma w tej powieści niczego, co faktycznie utwierdzałoby czytelnika w przekonaniu, że - mówiąc kolokwialnie - komunizm jest dobry. Komunizm, tak jak zresztą każdy ruch o charakterze - mniej lub bardziej - rewolucyjnym, musi mieć charakter ideowy; tzn. wiadomym jest, że ludziom, którzy chcą zmieniać ogólny porządek świata przyświecają idee sprawiedliwości, równości, braterstwa, itd. Nigdzie jednak autor nie przemyca myśli, jakoby komunizm mógł te wszystkie idee faktycznie zrealizować; nie ma miejsca, w którym partia komunistyczna wygrywa i wszystko płynie "mlekiem i miodem". Jeżeli już to Malraux schlebia wszelkim - ogólnie rzecz biorąc - aktywnym postawom względem rzeczywistości (w tym również rewolucyjnym, jako zamykającym spektrum). Można powiedzieć, że autor pochwala (jeśli już) próby zmiany, aktywność ludzi, którzy chcą wpływać na otaczający ich świat; chcących być podmiotem, a nie wyłącznie przedmiotem historii. Widziałem opinię jednego z użytkowników, który stwierdził, że "czyny bohaterów książki są usprawiedliwiane", jako przykład padł zamach dokonany przez Czena. W mojej opinii wybrzmiewa coś niemal przeciwnego. Czen bowiem, co sugeruje autor, posuwa się do tego czynu (samobójczego zamachu) niemal z przyczyn egoistycznych. Jego czyn będzie miał znaczenie dla "towarzyszy" - to oczywiste, jednakże przede wszystkim czyn ten nada znaczenia (i sensu) JEGO życiu. Czen robi to przede wszystkim dla siebie, dla sensu własnego życia. Katow ostatecznie nie dociera do Czena, ażeby ostrzec go, że jego kolejna próba najprawdopodobniej nie wypali, lecz czy ktokolwiek ma wątpliwości co do tego, że Czen powstrzymałby się, gdyby Katow rzeczywiście przedstawił mu swoje argumenty? To był czyn fanatyczny, niemalże w pełni egoistyczny. Katow kierował się osobistą zemstą (osobistymi traumami),Clappique był oportunistą, który tak naprawdę nie wiedział sam w co właściwie się wplątuje, Hemmelrich sam nie wiedział czego do końca chce, zdawał się być zupełnie zagubiony, rozdarty (w liście do May sam wspomina, że dopiero praca jako monter w elektrowni w końcu pozwoliła mu pracować nie myśląc wyłącznie o tym aby "zdechnąć"),stary Gisors, nałogowy palacz opium, który był zupełnie wycofany z jakichkolwiek wojen ideologicznych, wspierał syna wyłącznie "duchowo". Na koniec Kyo, jako jedyny był ideowcem, który jednakże był "spoza środowiska", nie miał faktycznego interesu w uczestnictwie w tym rewolucyjnym ruchu. Jedyne co, to przyświecała mu młodzieńcza idea zmian i wpływu (choć i tak może być przedstawiany jako największky agitator komunizmu). Czy naprawdę ktoś uważa, że takie właśnie "figury", czy też twarze ruchu rewolucji komunistycznej wykreowałby ktoś, kogo celem byłoby ślepe agitowanie komunizmowi? Moim zdaniem jest to powieść przede wszystkim egzystencjalna. W wycinkach z żyć bohaterów pokazuje ich przede wszystkim jako ludzi (nawet "partnerka" Ferrala - Waleria, mimo że pojawia się bardzo rzadko, to daje się poznać przede wszystkim jako człowiek "z krwi i kości") którzy mierzą się z własnym losem w tych - bez podziału na sympatie polityczne - z pewnością nieprzyjaznych czasach. Jest to powieść o ludziach, którzy chcą działać, chcą lepszego jutra dla siebie i innych. Roztrząsamy problemy bohaterów, rozterki, które wydarzają się w sytuacjach absolutnych - na skraju życia i śmierci; porażki i zwycięstwa. Powieść jest z całą pewnością niejednowymiarowa, pozwalająca na mnogość odniesień. Jeżeli ktoś sprowadza ją do miana powieści propagandowej, to widocznie nie przeczytał tej powieści w jakimkolwiek skupieniu. Uważam, że jest ona - powiedzmy - "uczciwa intelektualnie". Kiedyś przeczytałem o tym, że w momencie kiedy czytamy jakąś książkę, od razu można rozpoznać, czy dany pisarz jest - wyłącznie - pisarzem czy też literatem. Po przeczytaniu "Doli człowieczej" stwierdzam, że bez wątpienia Malraux jest literatem i to przez wielkie "L".
Igor Baran - awatar Igor Baran
ocenił na82 miesiące temu
Mefisto Klaus Mann
Mefisto
Klaus Mann
„Niech sobie stoi, ten wielki człowiek, pośrodku swego w najwyższym stopniu podejrzanego Olimpu. Któż się tam dookoła tłoczy? A to dopiero piękne zgromadzenie bogów! Urocza grupa groteskowych i niebezpiecznych typów, przed którymi opuszczony przez Boga lud wije się w delirium uwielbienia. Ukochany fuhrer skrzyżował ramiona, schylił złośliwe czoło, a jego ślepy, okrutny otępiały wzrok biegnie ponad tłumami, które klęcząc z jego stóp, szepczą pacierze. (…) Któż to taki? Aktor? Wiadomo, że wielcy panowie mają słabość do komediantów. Stąpa skromnie, ale stanowczymi krokami ku przednim szeregom. Musicie przyznać: nieźle wygląda w tym towarzystwie, ma taką samą fałszywa godność, taką samą histeryczną energię, taki sam bije z niego próżny cynizm i tania demoniczność.” (s. 238.) Klaus Mann, Mefisto, przekł. J. Dmochowska, PIW, Warszawa 1983. Przed lekturą tekstu, warto wiedzieć: Klaus Mann: • najstarszy syn Tomasza Manna; • opuścił Niemcy w 1933 r. po dojściu Hitlera do władzy; • na emigracji walczył z faszyzmem (głównie atakował Trzecią Rzeszę). Klaus Mann: • autor powieści Mefisto - powieści z kluczem, napisanej w 2-3 roku emigracji, wyd. w 1936 r.; • chciał napisać powieść społeczną, jak przeczytamy w Posłowiu M. Wydmucha (Warszawa 1982),wyszła ostra krytyka reżimu (autor znał ludzi mających bliskie kontakty z dostojnikami Trzeciej Rzeszy); • powieść zyskała szybki rozgłos (pod zmienionymi nazwiskami kryli się ludzie znani autorowi); • główny bohater utożsamiany z Gustafem Grundgensem (pełnił m. in. funkcję intendenta Preussische Staatstheater w Berlinie, placówki podlegającej Goringowi. To na co zwracał uwagę sam autor, to fakt, że powieść nie jest tylko o jednym konkretnym człowieku (Hofgenie),ale odsłania problem natury moralnej. Z pozoru służąc sztuce, artysta służy władzy. Przykłady takich karier widziała Trzecia Rzesza, widziały kraje w czasach zniewolenia. W powieści K. Manna: ważny jest bohater, ważny jest kontekst, ważna jest narracja. Nawet bez klucza trafia do Czytelnika! 10/10 *w 1981 r. powstał film Istvana Szabo „Mefisto” , z wyjątkową rolą Klausa Marii Brandauera, film nagrodzony w Cannes, zdobył też Oskara za najlepszy film nieanglojęzyczny; ** w filmie (polski akcent) zagrała Krystyna Janda.
zoe - awatar zoe
ocenił na101 rok temu
Król życia Jan Parandowski
Król życia
Jan Parandowski
Kiedy Oscar Wilde spotkał żebraka w zdeformowanym kapeluszu i postrzępionym garniturze, zaprowadził go do najlepszego krawca w Londynie, aby ten uszył mu… strój żebraczy z prawdziwego zdarzenia, biorąc za wzór przedstawienia z dawnych malowideł rodzajowych. Nie wiem, czy ta anegdota przytoczona przez Jana Parandowskiego jest prawdziwa, ale jeśli nawet nie, to należało ją wymyślić, aby zademonstrować się, czym był estetyzm w późnowiktoriańskiej Anglii. Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że estetyzm Wilde’a w podejściu do ludzkiej nędzy był wyłącznie pochodną jego dandysowskiej osobowości. Krył się bowiem za nim całkiem pokaźny korpus poglądów społeczno-politycznych, wywodzących się mniej lub bardziej pośrednio od księcia anarchistów, Piotra Kropotkina, według których każda działalność charytatywna służy wyłącznie utrwalaniu systemu kapitalistycznego. Ten wymiar aktywności Wilde’a został całkowicie pominięty w biografii Parandowskiego, z czego jednak nie sposób czynić jej zarzutu, wszak mamy do czynienia z powieścią, a ta korzysta w sposób uprawniony z pełni wolności, jaką zapewnia licentia poetica. I chyba wolność indywidualna jest jej głównym tematem: wolność ekspresji w sztuce i w życiu. Można nawet przyjść, że Oscar Wilde był męczennikiem tak rozumianej wolności (przebiegowi procesu Wilde’a, pobytowi w więzieniu i poniewierce powięziennej poświęcona jest większa część powieści). Była to wolność pojmowana na sposób lewicowo-liberalny, a więc należy się dziwić, że „Dusza człowieka w socjalizmie”, autorstwa Wilde’a właśnie, wciąż nie doczekała się wysokonakładowych wznowień. Może się jeszcze doczeka, poczekajmy… Chyba się trochę zagalopowałem. Piszę to w pierwszej osobie liczby mnogiej, choć mnie akurat model kultury liberalno-lewicowej nie za bardzo odpowiada. Oczywiście, nie wpływa to na moją ocenę „Portretu Doriana Graya” czy „Ballady o więzieniu w Reading”. No i bardzo sobie cenię bon moty Lorda Paradoksa. Jednym z nich zakończę ten krótki komentarz do „Króla życia”: Kiedy rozlegną się trąby na sąd ostateczny, udajmy, że ich nie słyszymy.
diaz - awatar diaz
ocenił na74 lata temu
Fałszerze André Gide
Fałszerze
André Gide
O tym jak nie ulegać społecznym oczekiwaniom. Po raz pierwszy czytałam tę książkę kilkanaście lat temu i z tej pierwszej lektury zapamiętałam tylko scenę trucia się gazem i takie niewyraźne wrażenie, że to było coś innego niż wszystko co dotychczas czytałam, i że mi się bardzo podobało. Tym razem podobało mi się nieco mniej. Jest to książka bardzo wielowątkowa, a przy tym napisana tak jakoś osobliwie. Trudno wyodrębnić tu jakiś główny temat, tak jakby to była książka dosłownie o wszystkim. Jest tu i niewierność małżeńska, nieślubne dzieci, zakazana miłość, dzieci schodzące na złą drogę, uleganie złym wpływom, próby odnalezienia własnej drogi życiowej, dużo rozważań na temat twórczości i samobójstwa, i pewnie pominęłam jeszcze ze dwa tuziny tematów. Trudno też wskazać głównych bohaterów, bo po pierwsze - jest ich mnóstwo, a po drugie - niejednokrotnie ci, którzy wydają się ważni schodzą na dalszy plan, a ci dalszoplanowi zaczynają grać pierwsze skrzypce. W przypadku niemal każdej postaci widzimy tylko jakiś drobny wycinek ich drogi, wiele wątków pozostaje urwanych, bez zamknięcia. Trudno też stwierdzić, kto jest tytułowym "fałszerzem" - przez całą książkę przewija się wątek fałszowania pieniędzy, ale tak naprawdę niemal każda postać jest tu "fałszerzem", kogoś oszukuje, przed kimś udaje. W szczególny sposób rozczulił mnie wątek homoseksualnej miłości, ale nie dlatego że był jakoś szczególnie poruszający, ale przez to że przy pierwszej lekturze mi kompletnie umknął, nie budząc żadnych podejrzeń. Co prawda jest to napisane dość aluzyjnie i enigmatycznie, niemniej wystarczająco jasno, żeby zrozumieć, o co chodzi. A jednak dwudziestoletnim szczawiem będąc, nie załapałam niczego. Ewidentnie byłam kiedyś niewinna jak, z przeproszeniem, nieobsrana łąka, a potem się tak strasznie zepsułam.
niedź - awatar niedź
ocenił na77 miesięcy temu

Cytaty z książki Bogowie pragną krwi

Więcej

Nieświadomość jest koniecznym warunkiem szczęścia ludzkiego i trzeba przyznać, że najczęściej się do tego stosujemy. Nie wiemy o sobie nic prawie, o innych - nic zupełnie. Nieświadomość zapewnia nam pokój, a kłamstwo - szczęście.

Nieświadomość jest koniecznym warunkiem szczęścia ludzkiego i trzeba przyznać, że najczęściej się do tego stosujemy. Nie wiemy o sobie nic p...

Rozwiń
Anatole France Bogowie łakną krwi Zobacz więcej

Nie masz pojęcia, moja droga, jaką jeszcze władzę ma zawsze duchowieństwo nad tłumami miernych... Chciałem powiedzieć "wiernych". Przepraszam, język mi się splątał.

Nie masz pojęcia, moja droga, jaką jeszcze władzę ma zawsze duchowieństwo nad tłumami miernych... Chciałem powiedzieć "wiernych". Przeprasza...

Rozwiń
Anatole France Bogowie łakną krwi Zobacz więcej

Nie mówmy źle o grzesznikach; my księża niegodni, żyjemy z nich!

Nie mówmy źle o grzesznikach; my księża niegodni, żyjemy z nich!

Anatole France Bogowie łakną krwi Zobacz więcej
Więcej