Anielskie ogony. Pies darem nieba

Okładka książki Anielskie ogony. Pies darem nieba autora Joan Wester Anderson, 9788377678367
Okładka książki Anielskie ogony. Pies darem nieba
Joan Wester Anderson Wydawnictwo: WAM literatura piękna
184 str. 3 godz. 4 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2013-06-01
Data 1. wyd. pol.:
2013-06-01
Liczba stron:
184
Czas czytania
3 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377678367
Tłumacz:
Maciej Piątek
Średnia ocen

7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Anielskie ogony. Pies darem nieba w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Anielskie ogony. Pies darem nieba

Średnia ocen
7,4 / 10
18 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Anielskie ogony. Pies darem nieba

avatar
53
53

Na półkach: ,

Jeśli jesteś psiarzem tak jak ja to szczerze nakłaniam do przeczytania tej książki. Autorka napisała tą książkę przystępnie w stylu franciszkańskiej prostoty. Wiele razy wzruszałem się podczas lektury poszczególnych rozdziałów.

Zapraszam na mojego bloga.
https://christophorusartifex.blogspot.com/2016/06/anielskie-ogony-prawdziwe-historie.html

Jeśli jesteś psiarzem tak jak ja to szczerze nakłaniam do przeczytania tej książki. Autorka napisała tą książkę przystępnie w stylu franciszkańskiej prostoty. Wiele razy wzruszałem się podczas lektury poszczególnych rozdziałów.

Zapraszam na mojego bloga.
https://christophorusartifex.blogspot.com/2016/06/anielskie-ogony-prawdziwe-historie.html

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
36
2

Na półkach:

Ciepła mądra pocieszająca. Idealna dla mojej 10 latki

Ciepła mądra pocieszająca. Idealna dla mojej 10 latki

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2337
2085

Na półkach: , , , ,

Kupiłam, bo zaintrygował mnie tytuł, zresztą jak w przypadku innych książek o psach. Dodatkowo jeszcze to określenie "anielskie". I tym razem intuicja mnie zawiodła. Czytając wzruszyłam się i potwierdziłam swoje przekonanie o wyższości psów nad ludźmi. Myślę, że treść wiersza przytoczonego na początku książki została w pełni potwierdzona w kolejnych opowiadaniach:

"Mówią, ze lojalności nie kupisz za groszy parę,
A mnie się to udało, czy dacie wiarę?

Mówią też, że przyjaźni nie kupisz prawdziwej,
A mnie znów się udało, czy to jest możliwe?

Bo znalazłem i kupiłem - to nie oszustwo -
Miłość, wierność i szczęścia całe mnóstwo.

A za te wszystkie skarby okazałe
Zapłaciłem cenę tak niską, że to niebywałe!

Kupiłem jedno ufne, ogromne serce.
Oddane tak bardzo, że nie można więcej.

Jeśli więc szukasz małego skrawka nieba,
Kup sobie szczeniaka - więcej nic nie trzeba!

Kupiłam, bo zaintrygował mnie tytuł, zresztą jak w przypadku innych książek o psach. Dodatkowo jeszcze to określenie "anielskie". I tym razem intuicja mnie zawiodła. Czytając wzruszyłam się i potwierdziłam swoje przekonanie o wyższości psów nad ludźmi. Myślę, że treść wiersza przytoczonego na początku książki została w pełni potwierdzona w kolejnych opowiadaniach:

"Mówią,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

57 użytkowników ma tytuł Anielskie ogony. Pies darem nieba na półkach głównych
  • 36
  • 21
18 użytkowników ma tytuł Anielskie ogony. Pies darem nieba na półkach dodatkowych
  • 10
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Do serca przytul psa Dorota Sumińska
Do serca przytul psa
Dorota Sumińska Paweł Siczyński
Uwielbiam słuchać opowieści o zwierzętach! Nie ma znaczenia w jakiej formie. Mogą to być filmy przyrodnicze. Opowieści znajomego leśniczego. Relacje mojego wujka myśliwego, który bardziej obserwował niż polował. Poważna literatura Georga Orwella „Folwark zwierzęcy”. Historie z lasu o wilkach Adama Wajraka. Komiks wymyślony dla dzieci o życiu w umarłym lesie Adama Wajraka i Tomasza Samojlika. Czy, tak, jak w przypadku tej pozycji, krótkie opowiastki o psach domowych. Autorka miała ich w życiu tak dużo, że z czasem uzbierał się spory materiał na książeczkę dla takich maniaków, jak ja. Wszystkie prawdziwe! Miała więc o czym opowiadać, ponieważ, jak sama napisała we wstępie, „psy były ze mną zawsze i psom poświęcam tę książkę”. Również wilkom. To od nich zaczęła opowieść trochę symbolicznie, a trochę chronologicznie w miarę pojawiania się psów w rodzinie autorki. A i dla kundla z sąsiedztwa znalazła miejsce w panteonie w większości opisanych tutaj psów rasowych. Każdy rozdział poświęciła innemu pupilowi, umieszczając jego imię w tytule i dołączając zdjęcie. Tekst również ilustrowała fotografiami. Same historie napisała sercem i z miłością, która ciepły, psi język i nie zawsze miłą woń sierści czyniła dla niej zapachem i pierwszym, przyjemnym wspomnieniem z dzieciństwa. A kiedy zaangażuje się tak, jak autorka, empatię do obserwacji zwierząt, to można zobaczyć więcej niż przeciętny człowiek. Zwłaszcza ten, który ze zwierzętami kontaktu na co dzień nie ma. Wtedy można zobaczyć w psie... osobowość. Te kilkanaście opowiastek to kilkanaście indywidualności pełne zalet i wad, ale zawsze pełne bezwarunkowej miłości do człowieka. Czasami zahaczajacych o ekstrawagancję, maniery, przyzwyczajenia, a nawet o cechy, o które nie podejrzewałoby się psa, jak absolutna wierność Picka swojej jedynej miłości Pusi. Aż chciałoby się przygarnąć jakąś psinę! Gdyby nie uwagi autorki umieszczane na zakończenie, działające jak zimny prysznic pośród zachwytów. Jako lekarz weterynarii krótko wskazywała na choroby charakterystyczne dla psów rasowych, które skutecznie studziły zapał i włączały rozsądek podpowiadający, że pies to obowiązek. W przypadku psa rasowego – podwójny, a to z powodu wad genetycznych, jakie zafundowali im hodowcy psów. To smutny wątek tych opowieści – co człowiek uczynił psu dla własnej przyjemności i pieniędzy za jego bezinteresowną miłość. Dokładnie mogłam zobaczyć i przeczytać o tym w materiale Jana Mullera „Jak 100 lat hodowli zdeformowało psy”. http://naostrzuksiazki.pl/
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na76 lat temu
Listy do Boga John Perry
Listy do Boga
John Perry Patrick Doughtie
Prawdopodobnie po tę pozycję nigdy bym nie sięgnęła, gdybym nie dostała jej w prezencie. Miałam opory, żeby ją w ogóle zacząć czytać, bo tematyka chorych na raka dzieci jest dla mnie zbyt wzruszająca i nie chciałabym pochlipywać nad każdą stroną. A jednak przeczytałam i postaram się ją ocenić obiektywnie, pomijając moją generalną niechęć do tego typu literatury. Rodzina Doherty przeszła wiele począwszy od nieplanowej ciąży w młodym wieku, poprzez śmierć męża i ojca oraz wiążących się z tym problemów finansowych aż do niespodziewanej choroby młodszego syna i brata (Taylera). Jak sam tytuł wskazuje, dużą rolę w ich życiu odgrywa Bóg. W Nim szukają ukojenia, zrozumienia i sensu tego, co się dzieje w rodzinie. Może za wyjątkiem Bena (starszego syna) wszyscy są przekonani, że modlitwa jest lekarstwem na każdą bolączkę. I to jest właściwie główny temat książki. Nie znajdziemy w niej opisu walki z chorobą, zmagania się z kolejnym dniem, nie czujemy bólu, który przecież musiał towarzyszyć Taylerowi. Nie widzimy matki złorzeczącej Bogu i domagającej się jednoznacznej odpowiedzi na pytanie: dlaczego? Jeśli dopada ją chwila zwątpienia, co dzieje się niezmiernie rzadko, to od razu ktoś z otoczenia (najczęściej jej matka, pomagająca w opiece nad chłopcami),przypomina jej o sile modlitwy lub cytuje odpowiedni fragment z Biblii. Postacie drugoplanowe (pielęgniarki, kierownik poczty, sąsiedzi) to też osoby wierzące. Nawet popijający listonosz był w stanie dotrzeć z baru wprost do kościoła. A zatem Tayler to bohater pozorny*, ponieważ to nie on, ale dzięki niemu, trafiamy do głównego bohatera-Boga. Siedmioletnie dziecko w swej ufności i prostocie postrzegania świata, nie stara się zgłębiać wyrokówBoskich, nie docieka przyczyn, ale bezgranicznie poddaje się woli Wszechmogącego. Przesłanie jest zatem dość klarowne: Bóg ma swoje wyższe cele, które my na ziemi powinniśmy z pokorą zaakceptować, a nie podawać w wątpliwość. W „Listach do Boga” nie ma miejsca na filozoficzno-teologiczne rozważania o jestestwie, przemijaniu, sensie cierpienia itd. Czy to źle? Przypuszczam, że nie po to ta książka powstała. Ona po prostu miała „pokrzepić serca” tych, którzy borykają się z problemem choroby i szukają światełka w tunelu w oparciu o wiarę w Boga. „Listy” są napisane prostym językiem (przeczytałam w oryginale, więc nie wiem jak wygląda polskie tłumaczenie),ale wydaje mi się, że to świadomy zabieg autorów, umotywowany wiekiem małego protagonisty. Według mnie ten infantylny styl jest jak najbardziej na miejscu i dlatego w żaden sposób mnie nie raził. * bohater pozorny to nie jest termin z literaturoznawstwa, wymyśliłam go na potrzeby tego tekstu :)
Nemezis - awatar Nemezis
ocenił na78 lat temu
Klauzura Wstęp wzbroniony Consilia Maria Lakotta
Klauzura Wstęp wzbroniony
Consilia Maria Lakotta
Eileen jest redaktorką w pewnej bardzo popularnej gazecie. Sławna aktorka nagle i niespodziewanie wstępuje do klasztoru. Eileen, aby wpłynąć na swoją karierę razem z szefem decyduje, iż również wstąpi do klasztoru Dominikanek, aby sprawdzić, czy znajdzie tam Clarę Nell. Życie w klasztorze jednak nie jest takie łatwe, obowiązują pewne zasady, a także stopnie zakonnic - postulantki, nowicjuszki, profeski, etc. Eileen poznaje tajniki życia zakonnego i zapisuje je w swoim dzienniku, a także odkrywa, jaka naprawdę jest sławna gwiazda. Fabuła tej książki bardzo mnie zaintrygowała. Autorka wprowadza czytelnika w zakonny świat, który jest niezwykle ciekawy. Siostry zakonne nie są sztywne, momentami zdarzały się zabawne fragmenty, przy których się uśmiechałam. Fabuła oparta jest na dochodzeniu do tajemnicy. Bardzo łatwo można by ją zepsuć, jednak nie w przypadku Lakotty. Ona gra z czytelnikiem, dopiero na końcu okazuje się, kim naprawdę jest Clara Nell i czy znajdziemy ją właśnie w tym klasztorze. Zakończenie również odrobinę zaskakuje, lecz można się go było spodziewać - ja przypuszczałam, że właśnie tak się stanie. Kolejną rzeczą nad którą chcę się pochylić jest fantastyczny język. Sięgając po trzecią książkę tej autorki miałam problem z wczytaniem się w powieść od pierwszych stron. Szło mi to opornie, jednak około dwudziestej przywykłam do języka i bardzo szybko przebrnęłam przez książkę. Odnoszę też wrażenie, że ta książka ma lżejszy język, niż było to w przypadku "Mariski..." oraz "Madeline". Maria Consilia Lakotta potrafi wykreować fantastycznych bohaterów. Tak było też i tym razem. Eileen, Mary Clara, siostra Elżbieta, Amabilis i cała reszta to żywe postaci, z których każda ma swoją historię, swoje przeżycia. Całość owiana jest tajemnicą, tak jak i to, co znajduje się za napisem "Klauzura. Wstęp wzbroniony". Jeśli obawiacie się, że w książce jest zbyt wiele religii to mogę Wam obiecać, że tak nie jest. Oczywiście rozmowy o Bogu się zdarzają, lecz dotyczą one także moralności, pobudek wstąpienia do zakonu, odkrywanie siebie. Klasztor Dominikanek podczas czytania tętnił życiem. Bardzo polecam Wam tę książkę, jeżeli zainteresowała Was fabuła. Zachęcam po sięgnięcie, ponieważ naprawdę to przyjemna i wartościowa lektura, w której nie wszystko jest takie oczywiste. Lakotta po raz kolejny odkrywa na nowo duszę człowieka.
Katarzyna Nowak - awatar Katarzyna Nowak
ocenił na711 lat temu
Niosąca radość Krzysztof Czarnota
Niosąca radość
Krzysztof Czarnota
Ekologicznie… Trudno mi zakwalifikować utwór Krzysztofa Czarnoty „Niosąca radość”…. Dla jakiego przedziału wiekowego? Może dla młodzieży, ale ta jak wiadomo też swoje przedziały wiekowe ma. Może dla dorosłych, którzy chcą odsapnąć od ciężkiej i trudnej literatury? Kim powinien być odbiorca? Na pewno miłośnikiem zwierząt. Samo posiadanie czterech łap tu nie wystarczy. A może właśnie ta książka nakłoni kogoś do pokochania naszych braci mniejszych? Czy opowieść jest oryginalna? Nie, na pewno nie. Coś w stylu „O psie, który jeździł koleją” Romana Pisarskiego, fabuła prosta, chociaż ważna , z morałem. Styl pisania też nie wyszukany, zwykły, chwilami banalny. Na okładce koń, a zaczyna się wszystko od psa? Nie, to żadna zagadka kryminalna. Ale z której strony nie patrzeć, nieźle się czyta. Ot, taka lektura przed snem, żeby człowiek nie miał koszmarów. Tekst bez wątpienia ma przesłanie. Opowiada o człowieku, który nagle dostrzegł, iż robi w życiu nie to, co powinien, nie to, co chce. Nie poszukuje nowej drogi, nie wytycza sobie na siłę nowych celów. Wszystko dzieje się jakby poza nim, a jednak zmienia go w kogoś innego. Jest potwierdzeniem, że tak naprawdę naszym życiem rządzą przypadki. A nawet błędy. Wyciąganie z nich wniosków też nie jest oczywiste. Co każe nam coś uczynić? Coś, co kształtuje nasze życie? Poczucie winy? Instynkt? Głos z wnętrza? Książka niewątpliwie wpisuje się w nurt ekologiczny. Opowiada o człowieku i przyrodzie. O więzi, jaką można nawiązać ze zwierzętami, by te zmienić zmieniając również samego siebie. I nic na siłę. I nic na przekór. Wystarczy poddać się losowi, który czasami sprzyja. Zaufanie? Może wystarczy tylko i aż oswojenie? „– Jeśli chcesz mieć przyjaciela, oswój mnie! – A jak to się robi? – spytał Mały Książę. – Trzeba być bardzo cierpliwym. Na początku siedzisz w pewnej odległości ode mnie, ot tak, na trawie. Będę spoglądać na ciebie kątem oka, a ty nic nie powiesz. Mowa jest źródłem nieporozumień. Lecz każdego dnia będziesz mógł siadać trochę bliżej…” Ale dodał również: „Decyzja oswojenia niesie w sobie ryzyko łez.” A jednak warto oswajać, bo oswajanie nie ma nic wspólnego z tresurą. Historia w „Niosącej…” to opowieść o człowieku w dzisiejszych, jak mówią niektórzy, trudnych czasach. Okazuje się, że nawet dziś można odnaleźć sens życia w sferze spokoju i życia zgodnego z rytmem przyrody. Oznacza to oczywiście rezygnację z większości tego, co przyniosła cywilizacja. Są jeszcze tacy? Ale warto. Jeśli tylko czuje się rytm natury, to warto… taka samo jak warto czasami poczytać coś po prostu… zwyczajnego.
gks - awatar gks
ocenił na68 miesięcy temu

Cytaty z książki Anielskie ogony. Pies darem nieba

Więcej
Joan Wester Anderson Anielskie ogony. Pies darem nieba Zobacz więcej
Joan Wester Anderson Anielskie ogony. Pies darem nieba Zobacz więcej
Więcej