Uroda życia

Okładka książki Uroda życia autora Stefan Żeromski,
Okładka książki Uroda życia
Stefan Żeromski Wydawnictwo: Czytelnik literatura piękna
446 str. 7 godz. 26 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
1971-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1971-01-01
Liczba stron:
446
Czas czytania
7 godz. 26 min.
Język:
polski
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Uroda życia w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Uroda życia



książek na półce przeczytane 422 napisanych opinii 401

Oceny książki Uroda życia

Średnia ocen
6,8 / 10
32 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Uroda życia

avatar
505
295

Na półkach:

Świetna część pierwsza o dojrzewaniu Piotra do polskości, realistyczna, żywa, pełna emocji. Cześć druga, romans z Tatianą, już trąci sławetną żeromszczyzną i idzie w jakąś mętna namiętność. Skończyć się musi rzecz jasna katastrofą. Potem jest coraz gorzej. A zakończenie, po absurdalnym skoku czasowym, wizji lotu i ratowania przez niemiecki okręt, to już fantasmagoria. Otwiera się tę książkę i czyta z rosnącą ciekawością i zachwytem, zamyka - z odczuciem jakowegoś kuriozum.

Świetna część pierwsza o dojrzewaniu Piotra do polskości, realistyczna, żywa, pełna emocji. Cześć druga, romans z Tatianą, już trąci sławetną żeromszczyzną i idzie w jakąś mętna namiętność. Skończyć się musi rzecz jasna katastrofą. Potem jest coraz gorzej. A zakończenie, po absurdalnym skoku czasowym, wizji lotu i ratowania przez niemiecki okręt, to już fantasmagoria....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
362
288

Na półkach:

Piękny język, barwna, porywająca fabuła, miłość, przygody, dramaty i wewnętrzne rozterki bohatera... Cóż więcej trzeba by dać się porwać opowieści? Piękna, wartościowa i niesłusznie zapomniana dziś powieść mistrza.

Piękny język, barwna, porywająca fabuła, miłość, przygody, dramaty i wewnętrzne rozterki bohatera... Cóż więcej trzeba by dać się porwać opowieści? Piękna, wartościowa i niesłusznie zapomniana dziś powieść mistrza.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1574
168

Na półkach: ,

To miała być powieść życia Żeromskiego, przynajmniej tak myślał o niej, sam autor. Niestety, ten zamiar niezbyt się mu udał, ponownie powtarza się stara zasada literacka, że pisarze tworzą arcydzieła wtenczas, gdy wcale nie stawiają przed sobą takiego celu, a gdy planują stworzenie, czegoś wiekopomnego, para idzie w gwizdek.

Książka opowiada dzieje, całkowicie zrusyfikowanego, młodego Polaka, który w armii rosyjskiego zaborcy, zapomniał nawet ojczystego języka. Po ukończeniu akademii wojskowej, zostaje przydzielony do baterii artylerii, stacjonującej na ziemiach polskich, podbitych przez Rosję. Tutaj nawiązuje kontakt ze swoją rodziną, poznaje los ojca skazanego na śmierć, za udział w powstaniu, z lat 1863 - 1864. Zaczyna się jego powrót do polskości. Ten wątek czytało mi się znakomicie, podczas lektury myślałem, że ocenie dzieło wyżej. Brak tu, tej osławionej żeromszczyzny, literacko jest dobrze, tylko fabula zbacza z toru, niestety....

Bohater, wikła się w namiętny romans, z córką swego rosyjskiego dowódcy. Romans to, sztampowy, bo będący dla autora przepustką do pofolgowania, swej znanej z innych powieści, skłonności do masochizmu. Jego zakończenie obliczone, jest zaś, na zszokowanie czytelnika. To nie ten wątek, pogrąża jednak powieść

Żeromski, umieścił akcje w czasach współczesnych, do powstania powieści, w latach 1908 - 1912. W pewnym momencie, przenosi bohaterów na kilkunastoletnią emigracje do USA. Wracają do Polski, więc, około 1925 - 1930 roku. W państwie, nadal panują zaś zaborcy. Wzorowany na Bronisławie Piłsudskim, epizodyczny bohater, trafia do carskiego więzienia. Nieumiejętność przewidzenia, w 1912 roku, odzyskania przez Polskę niepodległości, w 1918 roku, czyni z realistycznej w zamyśle powieści, rodzaj historii alternatywnej, w której, u progu lat trzydziestych Polska jęczy, w carskim jarzmie, co stanowi swoiste, literackie kuriozum.

To miała być powieść życia Żeromskiego, przynajmniej tak myślał o niej, sam autor. Niestety, ten zamiar niezbyt się mu udał, ponownie powtarza się stara zasada literacka, że pisarze tworzą arcydzieła wtenczas, gdy wcale nie stawiają przed sobą takiego celu, a gdy planują stworzenie, czegoś wiekopomnego, para idzie w gwizdek.

Książka opowiada dzieje, całkowicie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

353 użytkowników ma tytuł Uroda życia na półkach głównych
  • 210
  • 141
  • 2
69 użytkowników ma tytuł Uroda życia na półkach dodatkowych
  • 55
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Stefan Żeromski
Stefan Żeromski
Stefan Żeromski pochodził ze zubożałej rodziny szlacheckiej herbu Jelita. Wychował się w Ciekotach w Górach Świętokrzyskich. Jego ojciec Wincenty Żeromski przed powstaniem utracił majątek i aby utrzymać rodzinę, został dzierżawcą folwarków. W 1863 roku wspierał Polaków walczących w powstaniu styczniowym. Żeromski stracił matkę w 1879, a ojca – 1883. W czasie powstania styczniowego w bitwie pod Czarncą zginął Gustaw Saski (1846–1863),brat cioteczny Stefana Żeromskiego. W roku 1873 dziewięcioletni Stefan trafił na rok do szkoły początkowej w Psarach. W 1874 roku rozpoczął naukę w Męskim Gimnazjum Rządowym w Kielcach; jego nauczycielem był m.in. Antoni Gustaw Bem. Z tego okresu pochodzą jego pierwsze próby literackie – wiersze, dramaty, przekłady z literatury rosyjskiej. Zadebiutował w 1882 roku w numerze 27 „Tygodnika Mód i Powieści” przekładem wiersza Lermontowa i w „Przyjacielu Dzieci” wierszem „Piosenka rolnika”. Trudności finansowe i początki gruźlicy spowodowały, że gimnazjum ukończył w 1886 roku bez uzyskania matury. W tym samym roku rozpoczął studia w Instytucie Weterynarii w Warszawie (uczelnia nie wymagała matury). Tam zetknął się z ruchem socjalistycznym, działał m.in. w tajnej akcji oświatowej wśród rzemieślników i robotników. Pod koniec 1908 roku Stefan Żeromski i Rafał Radziwiłłowicz złożyli propozycję Józefowi Piłsudskiemu wstąpienia do wolnomularstwa. Sugerowane związki S. Żeromskiego z wolnomularzami nie znajdują potwierdzenia w bardziej wiarygodnych źródłach, a oparte są na szczegółowym opisie przyjmowania nowego członka do loży wolnomularskiej zamieszczonym w Popiołach. Najprawdopodobniej konsultantem tego fragmentu był jego szwagier – Rafał Radziwiłłowicz, brat żony Oktawii. W 1889 roku zmuszony został porzucić studia z powodów finansowych i zaczął pracować jako guwerner w domach ziemiańskich, między innymi w Łysowie (obecnie gmina Przesmyki koło Siedlec) i w Nałęczowie. Od roku 1889 jego utwory ukazywały się na łamach Tygodnika Powszechnego, Głosu, Nowej Reformy. W 1892 roku przebywał krótko w Zurychu, Wiedniu, Pradze i Krakowie. Jesienią tego roku ożenił się z Oktawią z Radziwiłłowiczów Rodkiewiczową, którą poznał w Nałęczowie, po czym wyjechał z żoną i jej córeczką z pierwszego małżeństwa do Szwajcarii, gdzie objął posadę zastępcy bibliotekarza w Muzeum Narodowym Polskim w Rapperswilu. Tam powstawały m.in. Syzyfowe prace. W Szwajcarii zetknął się m.in. z Gabrielem Narutowiczem, Edwardem Abramowskim. W latach 1895 i 1898 ukazały się zbiory opowiadań Żeromskiego. Na przełomie XIX i XX wieku przyjeżdżał do Kielc z myślą o zamieszkaniu w mieście i prowadzeniu tam działalności kulturalnej. Być może to pod jego wpływem Leon Rygier założył tygodnik postępowo-demokratyczny „Echa Kieleckie”, w którym ukazały się przedruki Ech leśnych i Zemsta jest moją... Żeromskiego. Po powrocie do kraju w roku 1897 pracował jako pomocnik bibliotekarza w Bibliotece Ordynacji Zamojskiej w Warszawie. Ukazały się wówczas Syzyfowe prace. W 1899 roku Żeromskim urodził się syn Adam. W tym samym roku ukazali się Ludzie bezdomni. W 1904 roku wyszła powieść Popioły, której sukces wydawniczy pozwolił Żeromskiemu porzucić pracę w Bibliotece Ordynacji i przenieść się wraz z rodziną prawie na rok do Zakopanego. Mógł całkowicie poświęcić się pracy pisarskiej. Od chwili wybuchu rewolucji 1905 roku w Królestwie Polskim działał w organizacjach demokratycznych i socjalistycznych, zbliżył się wówczas do Polskiej Partii Socjalistycznej. Ruchowi rewolucyjnemu z lat 1905–1907 poświęcił kilka swoich prac, m.in. opowiadania: Sen o szpadzie, Nagi bruk i Nokturn oraz dramat Róża. Żeromski zainicjował założenia Uniwersytetu Ludowego, organizował kursy dokształcające dla uczniów szkoły rzemieślniczej, w jego domu, tzw. Chacie, prowadzono ochronkę i tajną szkołę. Z jego inspiracji w Nałęczowie powstała robotnicza grupa teatralna pod przewodnictwem rzeźbiarza i publicysty Józefa Gardeckiego. Grupa wystawiła zakazaną wówczas sztukę – III część Dziadów. Wśród widzów był m.in. Bolesław Prus. W 1909 roku wyjechał z rodziną do Paryża, gdzie mieszkał trzy lata. W 1910 roku podpisał się pod listem otwartym w sprawie pochowania ciała Juliusza Słowackiego na Wawelu, po odmowie biskupa krakowskiego Jana Puzyny. Po powrocie do kraju osiedlił się w Zakopanem. Uczestniczył w zjeździe w Zakopanem w sierpniu 1912 roku, na którym powołano Polski Skarb Wojskowy. W 1913 roku założył nową rodzinę z poznaną w 1908 roku malarką Anną Zawadzką. Owocem tego związku była córka Monika. Po wybuchu I wojny światowej zgłosił się do Legionów Polskich, jednak nigdy nie brał udziału w walkach. Wrócił do Zakopanego. Wspólnie z Janem Kasprowiczem i Medardem Kozłowskim stworzył Organizację Narodową. Działał w pracach Naczelnego Komitetu Zakopiańskiego. Był prezydentem Rzeczypospolitej Zakopiańskiej. 31 lipca 1918 roku zmarł na gruźlicę jego dziewiętnastoletni syn Adam. Żeromski zadedykował mu tekst publicystyczny o tematyce społeczno-politycznej pt. Początek świata pracy. 22 października 1920 roku został członkiem Obywatelskiego Komitetu Wykonawczego Obrony Państwa. W niepodległej Polsce Żeromski zamieszkał w Warszawie, gdzie brał znaczący udział w życiu literackim. Uczestniczył, wraz z Janem Kasprowiczem, w akcji przedplebiscytowej w regionie Powiśla celem przyłączenia tych terenów do Polski, między innymi w Iławie, Suszu, Prabutach, Kwidzynie, Sztumie, Grudziądzu i wielu innych miejscowościach Warmii, Mazur i powiatów nadwiślańskich (Powiśla). Był delegatem na zjazd Związku Zawodowego Literatów Polskich 4 lutego 1922 w Warszawie. Był inicjatorem projektu Akademii Literatury, Straży Piśmiennictwa Polskiego, a w 1925 roku został założycielem i pierwszym prezesem polskiego oddziału PEN Clubu. W latach dwudziestych osiedlił się w Konstancinie-Jeziornie pod Warszawą w willi Świt, a w 1924 prezydent Stanisław Wojciechowski przydzielił mu trzypokojowe mieszkanie na drugim piętrze Zamku Królewskiego w Warszawie. W 1922 roku ukazała się powieść Wiatr od morza, za którą otrzymał Państwową Nagrodę Literacką, a w 1924 roku powieść Przedwiośnie. Filister honoris causa polskiej korporacji akademickiej Pomerania. Zmarł 20 listopada 1925 r. Tego dnia – na dwa tygodnie przed własną śmiercią – Władysław Reymont napisał: Dzisiaj umarł Żeromski, cios to dla mnie okrutny z wielu powodów. Umarł na serce. Był o parę lat starszy ode mnie, ale miał szaloną wolę życia i energię. Strata ta polskiej literatury niezastąpiona. Uwielbiałem Go jako genialnego pisarza. Naturalnie, ta nagła śmierć źle podziałała i na mój stan zdrowia. Teraz bowiem na mnie przychodzi kolej umierania. Żeromski został pochowany na cmentarzu ewangelicko-reformowanym w Warszawie (F/4/24). W 1928 roku otwarto w Nałęczowie muzeum poświęcone pisarzowi.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Emancypantki Bolesław Prus
Emancypantki
Bolesław Prus
Oto kolejna w tym roku przeczytana cegłówka polskiej klasyki. Byłam bardzo ciekawa tej powieści - co też pan Prus miał do powiedzenia na temat emancypacji kobiet pod koniec XIX wieku? Jeśli miałabym określić tę powieść jednym wyrazem, to brzmiałby on: eklektyczna. Bo w tej książce jest wszystko naraz - trochę komedii, trochę dramatu, trochę filozoficznych rozważań, trochę moralizatorstwa, postacie bardziej realistyczne jak i nieco karykaturalne, ogólnie to taki trochę miszmasz. Co trzeba przyznać - jak na powieść swoich czasów, napisaną przez mężczyznę, to faktycznie jej cechą wręcz wyjątkową jest mnogość i rozmaitość postaci kobiecych. Myślę, że ta powieść zdaje test Bechdel, choć teraz zastanawiam się trochę nad ostatnim jego pytaniem - czy postacie żeńskie rozmawiają ze sobą o czymś innym niż mężczyźni? Kurczę, nie pomyślałam w trakcie czytania, żeby zwrócić na to specjalną uwagę, ale jak teraz się nad tym zastanawiam, to owszem, chociażby rozmowy Madzi z matką przełożoną klasztoru na temat życia zakonnego - jest to przykład rozmowy nie o mężczyznach, więc tak, potwierdzam stanowczo - "Emancypantki" to chlubny wyjątkowy przypadek książki napisanej przed XX wiekiem przez mężczyznę, która naprawdę zdaje test Bechdel. Główną bohaterką jest oczywiście również kobieta - panna Madzia Brzeska. Nie mogę powstrzymać się przed zwróceniem uwagi na to, że jest moją imienniczką, co jest dosyć miłe, ponieważ bardzo rzadko mi się zdarza natrafić na swoje imię wśród pierwszoplanowych bohaterek książek (w zasadzie jedyna, jaką w ogóle teraz kojarzę, to "McDusia" Musierowiczowej). No i znów zupełnym przypadkiem przeczytałam jedną po drugiej książki, które ze sobą korespondują, ja nie wiem, jak to się dzieje - wcześniej "Agnes Grey" o perypetiach XIX-wiecznej guwernantki, a tu okazało się, że również zahaczamy o te klimaty - w 2 tomie Madzia zostaje na pewien czas guwernantką u niejakich państwa Korkowiczów. Nie miałam w ogóle pojęcia wcześniej, o czym dokładnie będą "Emancypantki", więc znowu miałam takie "wow". No ale dobra, do brzegu: więc co ten Prus właściwie chciał powiedzieć o emancypacji? Chyba nie do końca w ogóle rozumiał, o co w niej chodzi i po co ona jest 😃 Choć można powiedzieć, że zaprezentował nam tutaj galerię przeróżnych kobiet, o których na różne sposoby można powiedzieć, że są "kobietami samodzielnymi", które to określenie chyba funkcjonowało w ówczesnym "feministycznym żargonie". Szczególną postacią jest panna Howard, najbardziej jaskrawa emancypantka powieści, która jak żadna inna podnosi w górę sztandar walki o samodzielność kobiet - osoba mocno przerysowana, karykaturalna i zabawna, uważana za dziwaczkę wśród chyba wszystkich pozostałych bohaterów, będąca chyba takim uosobieniem stereotypu "stukniętej feministki" (jak widać, podobne stereotypy istniały już w XIX wieku). Mimo tej zabawnej przesady, jest to jednak postać pozytywna, w gruncie rzeczy dobra dusza, no i cóż - na koniec i ona, wbrew wszelkim swoim deklaracjom, odnajduje szczęście swojego życia w miłości i małżeństwie, co chyba jest pewnym odzwierciedleniem poglądów autora. Innym typem "kobiety samodzielnej" jest pani Latter, wielce szanowana właścicielka renomowanej warszawskiej pensji, której finansowe tarapaty coraz mocniej zaciskają pętlę na szyi. Jeszcze innym - panna Ada Solska, choć bardzo bogata, jednak miła i skromna osoba, której pasją jest nauka (z zapałem obserwuje grzyby i porosty). Wreszcie sama główna bohaterka, Madzia, również jest jakiegoś rodzaju emancypantką i kobietą dążącą do samodzielności. Nie marzy o zamążpójściu i źle się czuje żyjąc na cudzy koszt, jej ambicją jest uczciwa praca na swoje utrzymanie, ale nade wszystko niesienie pomocy. Madzia jest bohaterką, która może wręcz irytować swoją naiwnością i dobrocią, choć w miarę nabywania doświadczeń życiowych nieco tej naiwności traci, ale do końca pozostaje osobą o anielskim charakterze. Powieść oferuje nam całą plejadę bardzo wyrazistych i barwnych postaci, zarówno żeńskich jak i męskich, praktycznie o każdej i każdym można by tu w zasadzie powiedzieć to i owo. Niektóre postacie mają wyraźny rys komediowy - oprócz wspomnianej panny Howard, jest to np. pani podsędkowa, której charakterystyczny sposób wypowiedzi autor mistrzowsko podkreślił poprzez dodanie dodatkowej literki "e" w niektórych wyrazach, i tym prostym zabiegiem uzyskał piorunujący efekt - człowiek od razu słyszy w głowie ten głos wraz z intonacją, po prostu cudowny zabieg literacki! Komediową postacią jest też pewien starszy pan major, który jest jakby odwrotnością panny Howard - jego wypowiedzi i zachowania bywają wręcz seksistowskie i bezpardonowe, ale też trudno nie pośmiać się przy niektórych dialogach z jego udziałem. Pod koniec książki pojawiają się nagle dość rozległe filozoficzne wywody i dysputy, w których niejaki pan Dębicki przekonuje śmiertelnie chorego brata Madzi, iż z pewnością musi istnieć nieśmiertelna dusza. Choć jestem bezkompromisową ateistką, przyznam, że czytałam tę część z dużym zaciekawieniem i przyjemnością, bo naprawdę podobało mi się to, jak autor starał się uzasadnić poglądy teistyczne argumentami opartymi na logice i nauce swoich czasów. Choć oczywiście mylił się całkowicie, ale to była mimo wszystko "niezła próba" 🙂 Co ciekawe, swoje dowodzenie Dębicki (czyli autor) oparł m.in. na uznawanej jeszcze w XIX wieku w fizyce teorii eteru, która niedługo później jednak została całkowicie obalona. Ogólnie jest to powieść, o której można by wiele opowiadać i opowiadać, choć na początku w pierwszych rozdziałach może wydaje się trochę niepozorna. Już po przeczytaniu dowiedziałam się skądś, że Prus początkowo wydawał "Emancypantki" w odcinkach w prasie, a dopiero potem jako całą książkę. Ale faktycznie, konstrukcja i sposób prowadzenia fabuły rzeczywiście pasują wręcz do takiej odcinkowej formy. W ogóle uświadomiłam sobie, że szał na powieści w odcinkach, które stały się popularne w tym okresie, gdy istniały już gazety, ale jeszcze przed powstaniem telewizji, czyli takie seriale tamtych czasów - to właśnie TO jest powodem, dlaczego literatura z tego okresu obfituje w takie opasłe, kolubryniaste powieści!
Literonomia - awatar Literonomia
oceniła na88 dni temu
Niebo w płomieniach Jan Parandowski
Niebo w płomieniach
Jan Parandowski
Te tytułowe płomienie utwierdziły mnie w przekonaniu, że będzie to powieść wojenna. Tymczasem I Wojna Światowa dopiero nadchodzi, a czytelnik zagłębia się w świat duchowych rozterek dojrzewającego młodzieńca. Bohater książki – nastoletni Teofil (zupełnie nieprzypadkowo wybrane miłe Bogu imię),wychowany w domu wysokiego lwowskiego urzędnika, oczko w głowie kochających rodziców i utrapienie nauczycieli w gimnazjum, zmaga się z problemami dorastania, wśród których najważniejszy wydaje się… kryzys wiary. Już samo to czyni tę książkę zupełnie niezrozumiałą dla współczesnej młodzieży, gdyż Teofil zamiast wybrać marzenia, grube dowcipasy z kolegami i amory ze śliczną gimnazjalistką, wgłębia się z płonącymi uszami w teologiczne rozważania i nieodpowiednie dlań lektury (Renana sama mam na liście!). A nawet jeśli nie czyta obrazoburczych teorii o ludzkiej a nie boskiej naturze Jezusa, po kryjomu przed ojcem chłonie „Lalkę” czy „Starą baśń” – aż mi się oczy spociły - gdzież ci chłopcy chciwie czytający z latarką pod kołdrą! Fakt przyznania się Teofila do utraty wiary wstrząsa całym jego otoczeniem w sposób dziś dla nas wręcz niepojęty. Szkoła organizuje specjalne zebranie „w sprawie”, ojciec wizytuje dyrektora placówki, matka popłakuje struchlała, ksiądz rwie sobie włosy z głowy; jednym słowem cały poukładany światek drży w posadach i ugina się od bezczelności bezkompromisowego nastolatka, wręcz niebo staje w płomieniach! Ale to tylko świadczy, jak głęboko i realnie dbano niegdyś nie tylko o zdrowie ciała ale też i o spokój i zbawienie duszy. Znakomity teść znakomitego Andrzeja Szczepkowskiego i dziadek równie znakomitej Joanny Szczepkowskiej nie byłby sobą, gdyby nie naszpikował tekstu licznymi odniesieniami do antyku, co nie dziwiło w czasach, kiedy łacina i starożytna greka były podstawą klasycznej edukacji. Wspaniale też odmalował Lwów z początków dwudziestego wieku, który już wkrótce z miasta CK Monarchii miał stać się polski, a po nie tak długim czasie polski być przestał kto wie, czy nie na zawsze. Może to hołd i pożegnanie pisarza z Jego rodzinnym miastem, którego współczesną historię pisze już inny naród. Na pewno jest to pożegnanie ze skostniałym dziewiętnastowiecznym sposobem myślenia, właściwym dla poddanych Franciszka Józefa, klęcznikowym stosunkiem do rangi urzędniczej, munduru i sutanny, bezkrytycznym poszanowaniem siły autorytetów (pod względem drobnomieszczańskich uprzejmości, hołdów, zapatrywań, pojęcia „skandalu”, ówczesny Kraków i Lwów mogłyby podać sobie ręce). Już za moment cały ten monarchistyczny, skamieniały porządek runie bezpowrotnie. Co zbuduje Teofil na gruzach starego świata?
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na61 rok temu

Cytaty z książki Uroda życia

Więcej
Stefan Żeromski Uroda życia Zobacz więcej
Stefan Żeromski Uroda życia Zobacz więcej
Stefan Żeromski Uroda życia Zobacz więcej
Więcej