Generalnie zgadzam się ze słabszymi ocenami, to nie jest żadna wybitna książka. Powiedziałbym nawet, że jest dosyć słaba. Niektóre eksperymenty myślowe czy dylematy moralne mogłyby być ciekawe ale są bardzo pobieżnie omówione i nie za bardzo tam czuć jakieś głębokie przemyślenia ;) No nie jest to forma rozkminiania dylematów filozoficznych, do której byłbym przyzwyczajony (wolę raczej coś głębszego). Ale jako czysta rozrywka do szybkiej konsumpcji książka nie byłaby może zła, jednak odsłuchałem ją zamiast przeczytać i myślę, że to był błąd - akurat tą książkę lepiej by się czytało, a tak to leciała z tematami, chwilkę się człowiek zagapi, już umknęła mu cała historia - oczywiście cofałem ale gdyby czytać, nie byłoby tych problemów...
Ogólnie jednak wolę głębsze książki, ta była taka "tabloidowa"...
Ale mi się nie podoba treść tej recenzji, jakoś zawile napisałem ale trudno było przekazać wprost to co myślę :D To jest po prostu tak, że jest krótko przedstawiona historia, jeszcze krócej jakieś wnioski, czasem pytanie filozoficzne. Koniec. I dalej. Brakuje mi tu najbardziej rozwinięcia tej części filozoficznych rozważań - te kilka haseł (bo tak to można nazwać) przy każdej historii to za mało, moim zdaniem zmarnowany potencjał...
...co nie znaczy że nic z niej nie wyniosę. Na temat kilku poruszonych kwestii, chciałbym coś dodać:
"20. Skazana na życie":
"Kto wie, czy nie oszukujemy samych siebie, traktując jako problem to, że życie jest za krótkie. Ponieważ nie mamy wpływu na jego długość, dramat jego ulotności nie jest naszą winą. Trudniej jest przyznać, że spoczywa na nas odpowiedzialność za to, jaki użytek zrobimy z przysługującego nam czasu. Być może więc zamiast: „gdybym tylko miał więcej czasu”, powinniśmy zacząć myśleć: „gdybym tylko lepiej spożytkował czas, który mam”."
- skłania do przemyśleń ;)
"29. Jego życie w twoich rękach":
"Najistotniejsza analogia polega na tym, że aby uwolnić się od niechcianej roli maszyny podtrzymującej życie, zarówno kobieta w ciąży, jak i Dick muszą zrobić coś, co doprowadzi do śmierci zależnej od nich istoty. Z tego, jak twoim zdaniem powinien zachować się Dick, wynika więc pośrednio, co według ciebie powinna zrobić kobieta w ciąży."
- w zasadzie tak: uważam że zarówno Dick jak i kobieta w ciąży powinni zrobić to co uznają za stosowne i tylko oni mogą o tym zdecydować. Mogę co najwyżej stwierdzić co ja bym zrobił na miejscu Dicka - zapewne pozostał podłączony do tego człowieka na 9 miesięcy... ale ciąża to jednak zupełnie inna sprawa :D (trudniejsza).
"51. Życie w kadzi":
"W jednej z niedawno opublikowanych prac sugerowano wręcz, że jest bardzo prawdopodobne, iż żyjemy w rzeczywistości wirtualnej, ale nie jako mózgi w kadzi, lecz jako sztucznie stworzona inteligencja. Zgodnie z tym rozumowaniem za jakiś czas albo my, albo jakaś inna cywilizacja z pewnością będzie w stanie stworzyć sztuczne inteligencje oraz wirtualne rzeczywistości, w których będą one mogły żyć."
- ej, to mnie zaintrygowało! A może tak jest? Może to nic nadzwyczajnego, ze tworzymy sztuczną inteligencję, może my też jesteśmy sztuczną inteligencją? :P
"59. Cudzymi oczami":
"Gdybyś mógł spojrzeć na świat oczami innych ludzi, co byś zobaczył? To pytanie przestało być dla Cecylii czysto hipotetyczne czy metaforyczne. Właśnie wypróbowała niezwykłą U-View – Uniwersalną Sieć Wymiany Wizualnej. Pozwala ona podłączyć się do innej osoby w taki sposób, że widzi się dokładnie to co ona i tak jak ona.
Dla każdego byłoby to wyjątkowe doświadczenie. Ale dla Cecylii było jeszcze bardziej zdumiewające. Kiedy bowiem popatrzyła oczami swojego przyjaciela Luke’a, cały świat jakby wywrócił się do góry nogami. Dla Luke’a pomidory były koloru, który ona uważała za niebieski. Niebo było czerwone. Banany, dojrzewając, zmieniały się z żółtych w zielone.
Kiedy ludzie z firmy U-View dowiedzieli się o doświadczeniach Cecylii, poddali ją dalszym testom. Okazało się, że widzi ona świat w – jak to określili – odwróconym spektrum: każdy kolor wyglądał jak kolor dopełniający. Ale oczywiście, ponieważ różnice miały charakter regularny, gdyby nie U-View, nikt by się nigdy o tym nie dowiedział. Cecylia przecież tak jak wszyscy dookoła prawidłowo określała pomidory jako czerwone.
Czy może być tak, że widzisz świat podobnie jak Cecylia? Gdybym mógł spojrzeć twoimi oczami, czy pomyślałbym, że dla ciebie zachodzące słońce jest niebieskie?"
- dokładnie nad tym zastanawiałem się już w przedszkolu! :D Serio, to jedno z moich najwcześniejszych (jeśli nie w ogóle najwcześniejsze) filozoficznych przemyśleń :D W sensie, wiadomo: wszyscy nazywamy trawę zieloną, a niebo niebieskim, ale może ktoś patrząc na trawę widzi kolor, jaki ja widzę na niebie i odwrotnie? :D
"67. Paradoks papadamu"
- a tych rozkmin w tym "paradoksie" zupełnie nie rozumiem... zacytuję fragment:
"Saskia uważała się za zwolenniczkę wielokulturowości. To znaczy, bardzo podobała jej się kulturowa różnorodność, charakterystyczna dla zróżnicowanego etnicznie społeczeństwa. Ale by ta różnorodność istniała, ludzie musieli pozostać etnicznie odrębni. Mogła cieszyć się przeskakiwaniem z jednej kultury do drugiej, tylko jeśli inni pozostawali mocno zakorzenieni w jednej. Żeby ona mogła być multikulturowa, inni musieli być monokulturowi. Ale co wtedy z jej ideą wielokulturowego społeczeństwa?"
- ja też się uważam. Lecz także uważam, że jeśli jedna osoba czerpie z wielu kultur, to nie tylko społeczeństwo pozostaje wielokulturowe ale nawet pojedyncze osoby. Mam nadzieję, że wyjaśniłem :D A jeśli by kiedyś (w końcu) wszyscy się do siebie w swej multikulturowości upodobnili, to tym lepiej - jak już nie będzie multikulturowości to i ja nie będę zwolennikiem multikulturowości :D
"93. Zombi":
"Przyjmujemy, że inni ludzie nie są zombi, głównie dlatego, że tak jest najwygodniej. Jeśli chodzą tak jak my, mówią jak my, i mają mózgi i ciała jak my, można zakładać, że są tacy jak my pod wszystkimi istotnymi względami, w tym odczuć wewnętrznych. Byłoby to bardzo dziwne, gdyby system nerwowy, dzięki któremu mam świadomość, nie dawał jej innym.
Ale właśnie w tym punkcie przykład z zombi staje się interesujący. Dlaczego mielibyśmy bowiem sądzić, że podobieństwa fizyczne wskazują na podobieństwa pod względem umysłowym? Problem ze świadomością polega właśnie na tym, że trudno wytłumaczyć, jak czysto fizyczne obiekty takie jak mózg mogą zrodzić subiektywne doświadczenia. Dlaczego pobudzenie włókien C w mózgu daje w ogóle jakieś odczucia? Jaki owo zjawisko w tkance nerwowej ma związek z doznaniem bólu?
Jeśli te pytania wydają się poważne i trudno udzielić na nie zadowalającej odpowiedzi, wynikałoby z nich, że nie ma żadnej logicznej sprzeczności w wyobrażeniu sobie procesów zachodzących w mózgu, takich jak pobudzenie włókien C, bez towarzyszących temu doznań. Innymi słowy, idea zombi – ludzi pod każdym względem takich jak my, a jednak pustych wewnętrznie – jest zupełnie spójna. Zatem możliwości, że inni ludzie są takimi właśnie stworami, choć jest nieprawdopodobna, nie da się wykluczyć."
- tu nie mam nic do dodania :D ale to ciekawe rozważania ;)
(czytana/słuchana: 11-13.08.2025)
3/5 [6/10]
OPINIE i DYSKUSJE o książce Rozmawiał z bydlątkami, ptakami i rybami
Książkę wysłuchałam w formie audiobooka czytanego miłym , spokojnym głosem Adama Biedrzyckiego. Napisana została dawno temu (obserwacje autora to początek XXw) i trzeba pamiętać , że w tamtych czasach nie było wyspecjalizowanych sklepów zoologicznych, gdzie obecnie możemy kupować przeróżne gatunki zwierząt z całego świata, ani tak rozwiniętej na szeroką skalę hodowli rasowych psów i kotów, a często sposobem pozyskania sobie "domowego towarzysza i przyjaciela" było złapanie go w lesie lub wybranie z gniazda (co dzisiaj wydaje nam się zupełnym barbarzyństwem). W kontekście tego, książka, która wielu osobom może wydawać się archaiczna - staje się zupełnie zrozumiała i interesująca. Oraz w pewnym stopniu aktualna , bo przecież i dziś zdarza nam się znaleźć dzikie zwierzątko, a wtedy warto coś o nim wiedzieć, chociażby to, czy istnieją jakiekolwiek szanse na jego uratowanie i udomowienie lub wypuszczenie na wolność...Gdybym miała tę książkę określić jakimś konkretnym przymiotnikiem - słowo "przesympatyczna" wydaje mi się bardzo adekwatne. Jest lekturą lekką i przyjemną (wspaniała jako odskocznia od ciężkich historycznych i politycznych zagadnień jakimi najchętniej się "faszeruję") i niesie, w przeciwieństwie do innych pozycji, po które sięga się zazwyczaj dla rozrywki, sporą porcję wiedzy (wnikliwe obserwacje zwyczajów kawek, gołębi, niektórych ryb oraz różnych zwierząt, z którymi obecnie spotykamy się nieraz zupełnie przypadkowo),czasami szokującej - jak np. w przypadku jelonka Bambi, którego autor nazywa "krwiożerczym bydlakiem rozszarpującym brzuch dzieciom i kobietom swojego gatunku". Na pewno również zupełnie inaczej będę teraz patrzeć na niektóre gatunki zwierząt w zoo. Autor wywrócił moje wcześniejsze przekonania o 180 stopni! Nie brakuje tu również dawki humoru. Opis jak autor oszukuje obrączkowane kawki by ich nie zrazić do siebie w przyszłości jest przekomiczny i nawet w głosie lektora można w tej chwili wyczuć tłumiony śmiech - kto ciekawy niech koniecznie po tę uroczą lekturę sięgnie, polecam!
Książkę wysłuchałam w formie audiobooka czytanego miłym , spokojnym głosem Adama Biedrzyckiego. Napisana została dawno temu (obserwacje autora to początek XXw) i trzeba pamiętać , że w tamtych czasach nie było wyspecjalizowanych sklepów zoologicznych, gdzie obecnie możemy kupować przeróżne gatunki zwierząt z całego świata, ani tak rozwiniętej na szeroką skalę hodowli...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka wybitna, chociaż napisana dość ciężkim językiem. Nie trudnym, ale zupełnie nie przypomina współczesnych pozycji naukowych, które usiłują trochę zabawić czytelnika, a trochę zaszokować.
A Lorenz pisze po swojemu, nie dla rozgłosu. Przede wszystkim ma ogromną wiedzę i doświadczenie. Nawet jeżeli z opowieści wyłania się obraz ekscentrycznego dziwaka, to jest on całkowicie oddany nauce.
Lektura obowiązkowa dla wszystkich miłośników zwierząt.
Książka wybitna, chociaż napisana dość ciężkim językiem. Nie trudnym, ale zupełnie nie przypomina współczesnych pozycji naukowych, które usiłują trochę zabawić czytelnika, a trochę zaszokować.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toA Lorenz pisze po swojemu, nie dla rozgłosu. Przede wszystkim ma ogromną wiedzę i doświadczenie. Nawet jeżeli z opowieści wyłania się obraz ekscentrycznego dziwaka, to jest on...
Oj, jak miło przeczytać dobrą, napisaną z sercem i od serca, książkę przyrodniczą. To nie wydumane na siłę "Duchowe życie zwierząt", tylko klasyczne, lecz o dziwo "czytywalne" niczym współczesne (aż nie wierzę, że ma kilkadziesiąt lat) dzieło.
Konrad Lorenz był austriackim zoologiem, ale nade wszystkim ornitologiem, nie dziwi więc, że większość opowiastek tyczy się ptaków. Świetna opisana jest jego przyjaźń z najpierw jedną, a potem stadem kawek, koegzystencja z krukiem, próba wychowania orła przedniego... O ssakach też nie zapomina - ciekawe choćby jest rozwinięcie pochodzenia współczesnych psów i różnice między tymi "od wilka" i "od szakala".
A jeśli ktoś zada sobie niewinne pytanie: kto jest bardziej agresywny wobec innego przedstawiciela swojego gatunku: gołąb czy wilk, uzyska tu pewnie dość zaskakującą odpowiedź.
Trochę może trąci myszkę (czyli idealnie w temacie) staromodne podejście do zakupu i wychowania zwierząt z podziałem na te dające lub niedające przyjemność mentalną człowiekowi, ale nie ma się co zżymać, czasy były inne, a autor jednocześnie pokazuje swą wrażliwą naturę, przestrzegając przed niewoleniem braci mniejszych.
Urocza - to chyba najbardziej trafne słowo wobec tej książki. Można się sporo dowiedzieć, a i trochę pośmiać. Dla miłośników zwierząt pozycja obowiązkowa, dla tych, którzy ich nie lubią - pozycja obowiązkowa jeszcze bardziej :)
Oj, jak miło przeczytać dobrą, napisaną z sercem i od serca, książkę przyrodniczą. To nie wydumane na siłę "Duchowe życie zwierząt", tylko klasyczne, lecz o dziwo "czytywalne" niczym współczesne (aż nie wierzę, że ma kilkadziesiąt lat) dzieło.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKonrad Lorenz był austriackim zoologiem, ale nade wszystkim ornitologiem, nie dziwi więc, że większość opowiastek tyczy się ptaków....
Muszę przyznać, że książka była średnio wciągająca. Po części może to wina lektora z audiobooka, ale chyba podstawową przyczyną jest fakt, że została ona napisana kilkadziesiąt lat temu. Teraz, w epoce filmów czytanych przez Krystynę Czubównę, opowieści o zwierzętach tu zaprezentowane nie wydają się specjalnie zaskakujące czy wyjątkowe. Ale historia dwóch gołębi w klatce i tak robi wrażenie.
Muszę przyznać, że książka była średnio wciągająca. Po części może to wina lektora z audiobooka, ale chyba podstawową przyczyną jest fakt, że została ona napisana kilkadziesiąt lat temu. Teraz, w epoce filmów czytanych przez Krystynę Czubównę, opowieści o zwierzętach tu zaprezentowane nie wydają się specjalnie zaskakujące czy wyjątkowe. Ale historia dwóch gołębi w klatce i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toProf. Konrad Lorenz jest ojcem założycielem współczesnej etologii. Jest to młoda dziedziną zoologii i zajmuje się behawioryzmem zwierząt. Opisuje ich zachowania na bodźce zewnętrzne. Chodzi tutaj zarówno o zachowania instynktowne – genetycznie nabyte, jak i te wyuczone w czasie życia zwierzęcia. Książka po raz pierwszy została wydana w 1949r. zaraz po powrocie Lorenza z radzieckiej niewoli. W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że autor nie był nazistą. W czasie II Wojny Światowej został powołany do Wehrmachtu jako lekarz wojskowy.
Książka jest napisana stylem gawędziarskim, gdzie z humorem opisane są różne przypadki Lorenza jego licznych zwierzęcych podopiecznych. W trakcie lektury miałem reminiscencję ze swojego dzieciństwa związane ze słynnym programem przyrodniczym „Z kamerą wśród zwierząt”. Lecz nie można ulec pozorom, w ten nie winny sposób autor przemyca solidną dawkę wiedzy, która nabywał w praktyce obserwując, badając i obcując ze zwierzętami przez większość swojego życia. Należy pamiętać że Konrad Lorenz za swoją działalność naukową otrzymał nagrodę Nobla.
Na koniec dodam, że w książce są liczne i praktyczne wskazówki dla miłośników zwierząt dotyczące ich poprawnej pielęgnacji i odczytywania ich potrzeb, ale to, co najbardziej było dla mnie interesujące, to praktyczne wskazówki dotyczące dobrania temperamentu zwierzęcia i jego natury z zgodnie z typem i oczekiwaniami swojego opiekuna.
Prof. Konrad Lorenz jest ojcem założycielem współczesnej etologii. Jest to młoda dziedziną zoologii i zajmuje się behawioryzmem zwierząt. Opisuje ich zachowania na bodźce zewnętrzne. Chodzi tutaj zarówno o zachowania instynktowne – genetycznie nabyte, jak i te wyuczone w czasie życia zwierzęcia. Książka po raz pierwszy została wydana w 1949r. zaraz po powrocie Lorenza z...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Rozmowy ze zwięrzętami"
"Rozmowy ze zwięrzętami"
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspaniała książka o ptakach, rybach i ssakach. Autor w niezwykle ciepły, ciekawy i zabawny sposób przedstawia zwierzęta, ich sposoby zachowania.Opowiada z wielką sympatią o swoich wychowankach i sposobach radzenia sobie z nimi. Szczególnie wzruszająca była opowieść o jego "przyszywanej córeczce"- gąsiątku Martynce, która traktowała autora jak własną mamusię ;).
Serdecznie polecam :).
Wspaniała książka o ptakach, rybach i ssakach. Autor w niezwykle ciepły, ciekawy i zabawny sposób przedstawia zwierzęta, ich sposoby zachowania.Opowiada z wielką sympatią o swoich wychowankach i sposobach radzenia sobie z nimi. Szczególnie wzruszająca była opowieść o jego "przyszywanej córeczce"- gąsiątku Martynce, która traktowała autora jak własną mamusię ;).
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSerdecznie...
Jestem zauroczona tą książką!
Z jednej strony- urocza opowieść o zwierzętach autora o wyraźnym zacięciu gawędziarskim. Z drugiej- jednak praca noblisty; człowieka, którego obserwacje dały początek współczesnej etologii. Wiadomo- nauka się rozwinęła i "Rozmowy ze zwierzętami" mają pewien posmak retro, ale i tak dam głowę, że dla większości czytelników zawarte w niej informacje będą odkrywcze.
Polecam wszystkim zainteresowanym zwierzętami, którzy są w stanie wyjść troszkę dalej poza wzruszające historie o pieskach i kotkach. Na pewno czegoś się dowiecie, a i przy okazji uśmiechniecie przy opowieściach szalonego na punkcie obserwacji zwierząt naukowca.
I na koniec jeszcze gwoli ścisłości- wydaje się, że tytuł "Rozmawiał z bydlątkami, ptakami i rybami" to ta sama książka.
Jestem zauroczona tą książką!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ jednej strony- urocza opowieść o zwierzętach autora o wyraźnym zacięciu gawędziarskim. Z drugiej- jednak praca noblisty; człowieka, którego obserwacje dały początek współczesnej etologii. Wiadomo- nauka się rozwinęła i "Rozmowy ze zwierzętami" mają pewien posmak retro, ale i tak dam głowę, że dla większości czytelników zawarte w niej...
W wydaniu, które czytałam, książka nosi tytuł "Rozmowy ze zwierzętami". Jest ciekawa, obserwacje autora są niewątpliwie ciekawe, jednak nieco mi przeszkadzają wzmianki o polowaniach, na które wybierał się autor z orłem, no i jak na mój gust, zbyt wiele miejsca poświęcono ptakom. Mnie nie wydają się one aż tak interesujące. Za to wielkie brawa za sceny z życia ryb, nie sądziłam, że to tak ciekawe zwierzęta.
Szczerze mówiąc, nieco mi też przeszkadzała wiedza o wojennej przeszłości autora. Starałam się o tym nie myśleć, ale jakoś trudno mi było obudzić w sobie życzliwość dla niego.
W wydaniu, które czytałam, książka nosi tytuł "Rozmowy ze zwierzętami". Jest ciekawa, obserwacje autora są niewątpliwie ciekawe, jednak nieco mi przeszkadzają wzmianki o polowaniach, na które wybierał się autor z orłem, no i jak na mój gust, zbyt wiele miejsca poświęcono ptakom. Mnie nie wydają się one aż tak interesujące. Za to wielkie brawa za sceny z życia ryb, nie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytałam poprzednio "I tak człowiek trafił na psa", ale "Rozmowy ze zwierzętami" (czytałam najnowsze wydanie, ze zmienionym tytułem) jest książką doskonałą.
Nie wiedziałam, że świat zwierząt jest TAK fascynujący i że zwierzęta w tak inteligentny dla swojego gatunku sposób porozumiewają się ze sobą.
Dodatkowy plus za szersze rozważania na temat zwierząt, które nawet dziś podzielają zdania, jak np. o cierpieniu zwierząt w ogrodach zoologicznych albo o moralności zwierząt albo jej braku.
Czytałam poprzednio "I tak człowiek trafił na psa", ale "Rozmowy ze zwierzętami" (czytałam najnowsze wydanie, ze zmienionym tytułem) jest książką doskonałą.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiedziałam, że świat zwierząt jest TAK fascynujący i że zwierzęta w tak inteligentny dla swojego gatunku sposób porozumiewają się ze sobą.
Dodatkowy plus za szersze rozważania na temat zwierząt, które nawet dziś...