rozwińzwiń

Ostatni Lampart. Życie Giuseppe Tomasi di Lampedusy

Okładka książki Ostatni Lampart. Życie Giuseppe Tomasi di Lampedusy autora David Gilmour, 9788360457696
Okładka książki Ostatni Lampart. Życie Giuseppe Tomasi di Lampedusy
David Gilmour Wydawnictwo: Sic! biografia, autobiografia, pamiętnik
276 str. 4 godz. 36 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Last Leopard. A Life of Giuseppe Tomasi di Lampedusa
Data wydania:
2009-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2009-01-01
Liczba stron:
276
Czas czytania
4 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
978-836045769-6
Tłumacz:
Anna Wójcicka
Średnia ocen

7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ostatni Lampart. Życie Giuseppe Tomasi di Lampedusy w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Ostatni Lampart. Życie Giuseppe Tomasi di Lampedusy

Średnia ocen
7,1 / 10
22 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Ostatni Lampart. Życie Giuseppe Tomasi di Lampedusy

avatar
375
260

Na półkach: ,

to jest biografia pisarza. Siedział w kawiarni i pisał. potem szedł do domu. mało gadał dużo czytał.
całoksiążkowy dowód na o że olewanie systemu daje luz.

to jest biografia pisarza. Siedział w kawiarni i pisał. potem szedł do domu. mało gadał dużo czytał.
całoksiążkowy dowód na o że olewanie systemu daje luz.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
341
191

Na półkach: , ,

czuje się zapach Sycylii, bardzo klimatyczna i niezwykle elegancka

czuje się zapach Sycylii, bardzo klimatyczna i niezwykle elegancka

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
420
71

Na półkach:

Biografia skrajnie nieśmiałego księcia, który przez całe życie czytał. Po czym, wbrew temu, co mówią ci, którzy nie wierzą w wartość poznawczą czytania sobie, pod koniec życia napisał najważniejszą włoską powieść. Nie doczekał wydania.

Biografia skrajnie nieśmiałego księcia, który przez całe życie czytał. Po czym, wbrew temu, co mówią ci, którzy nie wierzą w wartość poznawczą czytania sobie, pod koniec życia napisał najważniejszą włoską powieść. Nie doczekał wydania.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

86 użytkowników ma tytuł Ostatni Lampart. Życie Giuseppe Tomasi di Lampedusy na półkach głównych
  • 62
  • 24
19 użytkowników ma tytuł Ostatni Lampart. Życie Giuseppe Tomasi di Lampedusy na półkach dodatkowych
  • 10
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Ostatni Lampart. Życie Giuseppe Tomasi di Lampedusy

Inne książki autora

David Gilmour
David Gilmour
Brytyjski dziennikarz i pisarz, autor kilkunastu książek na temat historii politycznej krajów Europy i Bliskiego Wschodu. Publikuje na łamach „London Review of books”, „Spektatora”, i „Times Literatury Suplement”. Członek Royal Society of Literature. Mieszka w Edynburgu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cyprysy i topole Marek Zagańczyk
Cyprysy i topole
Marek Zagańczyk
Trudno nie zachwycać się prozą podróżną Marka Zagańczyka, ale trzeba być przygotowanym na natłok erudycyjnych odniesień, które lektury nie ułatwiają. Autor wędruje bowiem geograficznie i literacko, nieustannie przeplata swoje wrażenia i relacje swych wędrujących poprzedników. Marek Zagańczyk miał niełatwe zadanie, sam sobie bowiem bardzo wysoko ustawił poprzeczkę. Swoją poprzednią książką wszedł do kanonu literackich podróży po Włoszech. „Droga do Sieny”, wydana w roku 2005, stała się punktem odniesienia dla wędrujących intelektualistów, pisano o niej i mówiono jako o nowej jakości literackiej w podróżopisarstwie. Trudno mierzyć się z legendą, a ta niewielka książeczka niewątpliwie nabrała wartości niemal symbolicznej. Zagańczyka ustawiono w jednym szeregu z wędrującymi pisarzami tej miary co Iwaszkiewicz czy Herbert, szeroko rozpisywano się o jego talencie i pisarskich umiejętnościach. Po kilku latach milczenia Marek Zagańczyk znów wybrał się w literacką podróż do Włoch. I znów powstała książeczka niewielka, ale nasycona treścią. Na nieco ponad stu stronach znalazło się miejsce dla dwudziestu rozdziałów, miniaturowych opowieści o jakimś miejscu, człowieku czy wędrownym doświadczeniu. Tym razem szkicom włoskim towarzyszą refleksje na temat miejsc znacznie nam bliższych geograficznie. Zapowiada to już tytuł, są w nim wszak południowe cyprysy i północne topole. A zatem Europa spójna, wspólna, połączona tą samą pasją poznawania, przeżywania, współuczestniczenia w wielkim dziedzictwie. Jak poprzednio łączą się w tej opowieści piękne opisy przyrody, bardzo osobista narracja i niezwykłe oczytanie autora. Językowo Marek Zagańczyk potrafi czarować i uwodzić. Bywa bardzo poetycki, jego opisy stopniują emocje, podkreślają subtelność otaczającego świata. To naprawdę mistrzostwo. Szkoda tylko, że autor nie pozwala sobie na więcej siebie w swoich tekstach. Nawet jeśli odkrywa rąbek swoich emocji, za chwilę skrywa się za cudzymi wspomnieniami, cytatami innych podróżników. Obudowuje się murem swojej erudycji tak bardzo, że chwilami lektura jego książki przypomina stąpanie po cudzych śladach. O ile na początku wprawia to w rodzaj czytelniczej euforii, bo niewiele jest dziś tak mądrych książek, o tyle z każdą stroną, z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej nuży lub irytuje. Akceptuję konwencję, którą przyjął Marek Zagańczyk, ale wolę go w tych fragmentach, w których to on patrzy na świat, a nie jego zasłużeni poprzednicy.
Italianki_pl - awatar Italianki_pl
ocenił na74 lata temu
Frascati Ewa Kuryluk
Frascati
Ewa Kuryluk
„Frascati” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Ewy Kuryluk- historyczką sztuki, malarką i pisarką o, jak się okazało, wielkiej wrażliwości, szczerości i spostrzegawczości, a także nieskrywanej ciekawości co do losów swojej rodziny. Rodziny o bardzo trudnej i smutnej historii, naznaczonej wojną, śmiercią i chorobami psychicznymi. Rodziną, której koleje losu stara się drobiazgowo odtworzyć, nawet wtedy, gdy posiada zaledwie strzępki informacji (np. w czasie podróży do Lwowa w 2008r., gdzie szuka śladów miejsc, w których, w czasie wojny, spotkali się jej rodzice czy do Bielska-Białej, gdzie wychowywała się jej matka). Głównymi bohaterami opowieści Ewy Kuryluk są jej rodzice czyli przedwcześnie zmarły „Łapka” - ojciec Karol Kuryluk-założyciel „Sygnałów” w przedwojennym Lwowie, minister i ambasador PRL, najbardziej jasna, pozytywna postać w rodzinie, matka Miriam Kohany- Maria Kuryluk, której pamięci poświęcony jest ten tom trylogii rodzinnej, ocalonej z holocaustu przez przyszłego męża Karola, całe życie wypierającej swoje żydowskie pochodzenie oraz młodszy brat Piotr, gruntownie wykształcony tłumacz i architekt, niespodziewanie zapadający na schizofrenię po nagłej śmierci ojca. Na kartach książki pojawiają się też inne osoby związane z rodziną: Anna Kowalska, Maria Dąbrowska, Tadeusz Breza, dr Zdzisław Bieliński i jego żona Zofia, odznaczeni tytułem Sprawiedliwi wśród Narodów Świata. Ewa Kuryluk – cicha bohaterka rodziny, jest niemalże niewidoczna w tej opowieści, choć pełni w niej kluczową rolę, szczególnie po odejściu ojca. Docierają tylko zdawkowe informacje o jej pobycie u Anki Kowalskiej w chwili narodzin brata, o studiach za granicą i o tym, że stan wojenny spędza w Nowym Jorku. Nie wiemy nic o jej życiu prywatnym, o tym czy założyła rodzinę. Budzi moje współczucie, bo jest nadmiernie przeciążona odpowiedzialnością za mamę i brata. Jej życie podporządkowane jest kolejnym pobytom bliskich w szpitalu w Tworkach. Choć Ewa nie skarży się i nie wspomina o swoim trudnym położeniu, po ludzku jest mi jej bardzo szkoda. Wydaje się spokojna i pogodzona ze swoim losem, czym wzbudza mój wielki podziw dla jej wspierającej postawy pełnej empatii i godności. Autobiograficzna opowieść Kuryluk ma dość ciężką, przytłaczającą, skomplikowanie prowadzoną narrację. Raz pierwszoosobowo, za chwilę trzecioosobowo. W jej prywatnym, osobistym języku znajdziemy wiele niedomówień, przenośnie używanych słów. Miejsca, osoby, zwierzęta nazywane są słowami zrozumianymi tylko dla rodziny Ewy. W ten sposób pisarka pozwala czytelnikowi na niezwykle bliskie, wręcz intymne obcowanie z jej światem, i światem jej bliskich- z Łapką, Goldim, małą Italią. Spotkanie z rodziną Kuryluk wymaga uważności i skupienia już od pierwszych stron książki, gdy trzeba dokładnie zorientować się kto jest kim, a autorka tego zadania nie ułatwia. Pisze bez rozmyślania czy czytelnik podąża za tokiem opowieści czy już się w niej pogubił. Używa pseudonimów, a nierzadko, w tym samym akapicie, potrafi „przeskoczyć” opowieść o kilkanaście czy kilkadziesiąt lat, zmieniając przy okazji „aktorów na scenie”, okoliczności, miejsca akcji. Nakładające się obrazy z różnych przestrzeni i okresów czasu, osobliwe nazewnictwo postaci, zwierząt, miejsc, wtrącone zdania po francusku, niemiecku, angielsku i rosyjsku. Oto z czym spotykamy się na kartach opowieści. Te i inne zabiegi stylistyczne zmuszają czytelnika do wytężonej pracy w śledzeniu wątków i ich właściwym rozumieniu. Testują niejako erudycję i oczytanie odbiorcy. To nie jest lekka opowiastka do połknięcia w kilka godzin. „ Frascati” to proza trudna, wymagająca, niezwykle smutna i emocjonalna. Pod pewnymi względami przypomina „Bliskich” Annie Ernaux, choć ma bardziej dokumentalny charakter, m.in. zawiera zdjęcia rodziny i ich przodków, fotografie dokumentów, rysunki Ewy z dzieciństwa.
Agnieszka2302 - awatar Agnieszka2302
ocenił na72 lata temu
Ostatnia wieczerza Rachel Cusk
Ostatnia wieczerza
Rachel Cusk
Książka Cusk zdecydowanie nie należy do kategorii: zmęczyłam się codziennością, więc wyruszam do Włoch, by w pięknych okolicznościach przyrody, delektować się życiem. Choć autorka Ostatniej wieczerzy delektuje się pobytem we Włoszech i okoliczności przyrody też są urocze. Jednak Cusk ma specyficzny styl i nie umiałaby stworzyć prostej, przepełnionej radością, opowieści o blaskach (tylko blaskach) Toskanii. Jej zapiski trzymają się życia, mają różne odcienie i momentami nie ociekają słodyczą. Autobiograficzna opowieść brytyjskiej pisarki w dużej mierze zbliża czytelnika do sztuki. Autorka bardziej skupia się na tym, co było niż na tym, co jest. Częściej wspomina o dziełach włoskich artystów niż o urokach włoskiej wsi. W sztuce szuka ukojenia, dzięki niej wycisza niepokój, który zawsze niepostrzeżenie wkrada się do ludzkiej duszy i każe człowiekowi wyruszyć w drogę. Rachel Cusk - matka, żona i pisarka - w podróży szuka natchnienia, oderwania od rutyny codziennego życia, uporządkowania relacji małżeńskich, które są chwiejne. Mnie jest po drodze z twórczością Rachel Cusk. Bardzo lubię jej styl i szczerość, z jaką pisze o sobie i swoich bliskich, o niepokojach, których doznaje niemal codziennie, o tym, że coś się nie udaje. Cenię ją, bo jest ciekawą kobietą, która nie boi się wygłaszać kontrowersyjnych poglądów i potrafi się wkurzyć na świat. Jak każda/każdy z nas. Książki Cusk nie mają w sobie nic cukierkowego, nie jestem w stanie wyłowić z nich fałszu. Jest jak jest i o tym się pisze. I wtedy, gdy dostanie się porządnego kopa od życia, i wtedy, gdy smutek i złość mogą zostać uznane przez otoczenie za fanaberię. Świat się czasami wali spektakularnie, a czasami dyskretnie i powoli.
Justyna - awatar Justyna
oceniła na62 lata temu
Nietoperz w świątyni. Biografia Jerzego Nowosielskiego Krystyna Czerni
Nietoperz w świątyni. Biografia Jerzego Nowosielskiego
Krystyna Czerni
Lektura tej książki to właściwie ukoronowanie mojej fascynacji osobą Nowosielskiego. Malarza, filozofa, też trochę teologa, ikonopisa i osoby o fascynującej, ale też pogmatwanej i tragicznej (trochę na własne życzenie) biografii. To chyba zasługa też Nowosielskiego (jako teologa prawosławnego),że w zasadzie na przemian ( jedna niedziela cerkiew, następna kościół parafialny) uczęszczam na msze katolickie i te celebrowane w obrządku prawosławnym. To dzięki Nowosielskiemu w zasadzie po raz pierwszy odwiedziłem Łódź, gdzie w ubiegłym roku w tamtejszym muzeum odbyła się wystawa prac (tych wcześniejszych) Jerzego Nowosielskiego. W tym roku (przed chwilą powitałem miesiąc czerwiec)ścienny kalendarz to ten wydany przez wydawnictwo Bosz z ikonami Jerzego Nowosielskiego. A biografia Nowosielskiego, którą otwiera cytat Różewicza (polecam korespondencję słynnego poety i niemniej słynnego malarza)? Znakomita. Nie jest to laurka, ale widać, że jej autorką była osoba która była zafascynowana Nowosielskim. Zafascynowana i zaintrygowana jego wyborami życiowymi, które doprowadziły go na szczyty artystycznej sławy, ale nieopuszczająca swojego mistrza, kiedy pod koniec życia na rynku w Krakowie za parę groszy brakujących na kolejną flaszkę obdarowywał turystów jakimiś swoimi rysunkami, szkicami, czy robionymi w pięć minut portretami, będących dzisiaj utrapieniem tych, którzy chcą skatalogować dorobek malarski Nowosielskiego. Wrażenie robi też kończący książkę rozdział poświęcony kobietom Nowosielskiego, chociaż Krystyna Czerni uważa, że Nowosielski właściwie nie był kobieciarzem. Kobiety pełniły w życiu Nowosielskiego rolę Muz. Jako ciekawostkę muszę wspomnieć o okresie łódzkim w życiu Nowosielskiego, kiedy współpracował z tamtejszymi teatrami lalkowymi. Proszę sobie wyobrazić plakat (jest zdjęcie tego plakatu) bajki "Krzesiwo" Hanny Januszewskiej do którego scenografię wykonał Nowosielski, a muzykę skomponował... Krzysztof Penderecki. Autorka podaje też, że z tamtejszymi tatrami lalkowymi współpracował też... Tadeusz Kantor. To były czasy. Bardzo, bardzo polecam.
werblista - awatar werblista
oceniła na910 miesięcy temu
Ja, Michał z Montaigne Józef Hen
Ja, Michał z Montaigne
Józef Hen
Mamy tutaj "próbę" myślenia renesansowego humanisty o silnych korzeniach umysłowych. Inspiracji i natchnienia szuka w twórcach antycznych i myślicielach politycznych oraz sztandarowych dziełach literackich.Możemy tutaj spotkać przekazy stoików, Platona, Machiavelliego i wielu innych oraz sporo cytatów z Prób. Montaigne poddawany był spartańskiemu wychowaniu umysłowemu co stworzyło go tak niepowtarzalnym światłym człowiekiem, wyprzedzającym swoje czasy. W swym realizmie i daleko posuniętym racjonalizmie spotyka się z wieloma myślicielami m.in. filozofią Barucha de Spinozy ( Etyka, Traktat polityczny). Zamyka się w wieży aby odsunąć się od zgiełku a tam niczym antyczny filozof studiować, tworzyć i w dalszym ciągu pracować nad sobą. Tytułowy Michał za swoje zasługi został "Saint". Całe życie walczył o człowieka, wartości i prawa, również reformacje sądownictwa w dobie inkwizycji. Mamy tutaj cały przekrój, biografia jest też pretekstem aby odsłonić kawałek historii odległych dziejów Francji i szerzej. Język profesora jest niespotykany, piękny i kwiecisty a książka niczym dialog z samym sobą zmusza do myślenia. Wymagający, nieśpieszny, potrzeba czasu i spokoju aby się wgryźć w meandry wykładu profesora. Książka jest lekturą obowiązkową dla każdego humanisty. Jeżeli ktoś będzie kiedyś we Francji :-) to bardzo polecam zwiedzić wyspę Saint-Michel. O Mont-Saint-Michel mówi się, że to granitowa i tajemnicza wyspa na Atlantyku, wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Jej tajemniczość przypisuje się występującej tu gęstej szarej mgle, która otacza gotycką budowlę dawnego opactwa benedyktynów.
Scarlett - awatar Scarlett
ocenił na81 rok temu
Nie boję się bezsennych nocy... Józef Hen
Nie boję się bezsennych nocy...
Józef Hen
wersja audio Notatki, małe eseje, urywki myśli, wspomnienia, a czasami niemal kompletne artykuły Pana Hena o wszystkim... Mamy tu jego wspomnienia osobiste i te zawodowe, są także wydawnicze (bardzo ciekawe były te z okresu gdy na rynek trafiło "Nowolipie"). Mamy refleksje o świecie zastanym i minionym. Mamy wspomnienie ludzi, którzy w życiu autora odegrali jakąś ważną w danym okresie rolę, ale są też wspomnienia wielkich, których przez swoje długie życie miał okazje spotkać jak np to o Pani Nałkowskiej. Jest tu trochę dywagacji politycznych. Bywa też ciut zgryźliwie, bo Pan Hen lubi się czasami zdenerwować na świat. Tych wspomnień i refleksji jest wiele i bywa, że jedno przechodzi w drugie, a to daje poczucie chaosu..., ale z drugiej strony czy takie nie jest nasze życie? Czy nie jest historią, która przepływa z jednej w drugą i stapia się w pewną całość? Czy życie, a co za tym idzie, czy refleksja nad tym życiem może być czymś doskonale uporządkowanym? Ten chaos formy jest namacalny, pojawia się natychmiast, nie jest zgrzytem w narracji, nie wynika on z nieumiejętności poprowadzenia rzeczy inaczej, jest oczywisty i choć jest on nieco (przyznam) męczący chwilami, to chyba tak właśnie miało być. Wersja audio jest przeczytana wybitnie, ale nadal w tym przypadku, ze względu na konstrukcję tekstu, ze względu na mnogość tematów i nazwisk, mimo wszystko polecam raczej wersję papierową lub e book.
NiegdyśNatalia - awatar NiegdyśNatalia
oceniła na75 miesięcy temu
Dossier K. Imre Kertész
Dossier K.
Imre Kertész
Imre Kertész, węgierski laureat literackiej nagrody Nobla przeprowadza wywiad ze sobą. Wspomina życie z okresu dyktatury faszystowskiej, pobytu w Auschwitz, Buchenwaldzie, opowiada o naznaczeniu komunizmem. Wiele miejsca poświęca literaturze, pytania lub odpowiedzi padają przez pryzmat cytatów z twórczości Kertésza, ale również Borowskiego, Miłosza, Platona, Schopenhauera i innych. Nie czuje się Żydem (ani ortodoksyjnym ani zasymilowanym),po początkowej fascynacji komunizmem przychodzi krytyka i zwątpienie. Mówi również o początkach pracy twórczej, pierwszych miłościach, rozczarowaniach, fascynacjach,  osamotnieniu. Wszystko to zmierza w stronę poszukiwania tożsamości,  zdefiniowania się w świecie, w którym nie czuje przynależności, doznaje rozczarowań lub nie jest z nim emocjonalnie związany. Nie brak miejsc, w  których mówi o sobie w megalomański czy groteskowy sposób, jednak zawsze na plan pierwszy wychodzi doświadczenie lagru. Opresyjny system Kadara przypomina mu obóz koncentracyjny, w efekcie skłania do podjęcia twórczości literackiej naznaczonej zniewoleniem, pozbawieniem nadziei, kafkowską absurdalnością świata.  Ciekawą myślą jest również stwierdzenie, że przeżycie obozu to wyjątek, odstępstwo od reguły,  szczęśliwy zbieg okoliczności. Jednak obóz tkwi w nim do końca życia, a opór, jaki spotyka ze strony innych ludzi, tylko wzmacnia jego obecność i wolę opisywania świata przez pryzmat różnych form zniewolenia.
mariuszowelektury - awatar mariuszowelektury
ocenił na72 lata temu

Cytaty z książki Ostatni Lampart. Życie Giuseppe Tomasi di Lampedusy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Ostatni Lampart. Życie Giuseppe Tomasi di Lampedusy