rozwiń zwiń

Ostatnia wieczerza

Okładka książki Ostatnia wieczerza
Rachel Cusk Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie biografia, autobiografia, pamiętnik
318 str. 5 godz. 18 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Last supper : a summer in Italy
Data wydania:
2010-11-01
Data 1. wyd. pol.:
2010-11-01
Liczba stron:
318
Czas czytania
5 godz. 18 min.
Język:
polski
ISBN:
9788308045275
Tłumacz:
Agnieszka Pokojska
Średnia ocen

                5,5 5,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ostatnia wieczerza w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Ostatnia wieczerza

Średnia ocen
5,5 / 10
29 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1143
152

Na półkach: , ,

Książka Cusk zdecydowanie nie należy do kategorii: zmęczyłam się codziennością, więc wyruszam do Włoch, by w pięknych okolicznościach przyrody, delektować się życiem. Choć autorka Ostatniej wieczerzy delektuje się pobytem we Włoszech i okoliczności przyrody też są urocze. Jednak Cusk ma specyficzny styl i nie umiałaby stworzyć prostej, przepełnionej radością, opowieści o blaskach (tylko blaskach) Toskanii. Jej zapiski trzymają się życia, mają różne odcienie i momentami nie ociekają słodyczą.

Autobiograficzna opowieść brytyjskiej pisarki w dużej mierze zbliża czytelnika do sztuki. Autorka bardziej skupia się na tym, co było niż na tym, co jest. Częściej wspomina o dziełach włoskich artystów niż o urokach włoskiej wsi. W sztuce szuka ukojenia, dzięki niej wycisza niepokój, który zawsze niepostrzeżenie wkrada się do ludzkiej duszy i każe człowiekowi wyruszyć w drogę. Rachel Cusk - matka, żona i pisarka - w podróży szuka natchnienia, oderwania od rutyny codziennego życia, uporządkowania relacji małżeńskich, które są chwiejne.

Mnie jest po drodze z twórczością Rachel Cusk. Bardzo lubię jej styl i szczerość, z jaką pisze o sobie i swoich bliskich, o niepokojach, których doznaje niemal codziennie, o tym, że coś się nie udaje. Cenię ją, bo jest ciekawą kobietą, która nie boi się wygłaszać kontrowersyjnych poglądów i potrafi się wkurzyć na świat. Jak każda/każdy z nas.
Książki Cusk nie mają w sobie nic cukierkowego, nie jestem w stanie wyłowić z nich fałszu. Jest jak jest i o tym się pisze. I wtedy, gdy dostanie się porządnego kopa od życia, i wtedy, gdy smutek i złość mogą zostać uznane przez otoczenie za fanaberię. Świat się czasami wali spektakularnie, a czasami dyskretnie i powoli.

Książka Cusk zdecydowanie nie należy do kategorii: zmęczyłam się codziennością, więc wyruszam do Włoch, by w pięknych okolicznościach przyrody, delektować się życiem. Choć autorka Ostatniej wieczerzy delektuje się pobytem we Włoszech i okoliczności przyrody też są urocze. Jednak Cusk ma specyficzny styl i nie umiałaby stworzyć prostej, przepełnionej radością, opowieści o...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

110 użytkowników ma tytuł Ostatnia wieczerza na półkach głównych
  • 68
  • 40
  • 2
23 użytkowników ma tytuł Ostatnia wieczerza na półkach dodatkowych
  • 13
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Ostatnia wieczerza

Inne książki autora

Rachel Cusk
Rachel Cusk
Z pochodzenia Kanadyjka, mieszkała i kształciła się w Anglii i Stanach Zjednoczonych. Autorka sześciu powieści, m.in. znanych polskim czytelnikom Arlington Park i Wariacje na temat rodziny Bradshaw, oraz znakomitej książki Po. O małżeństwie i rozstaniu (Czarne, 2013). Jest laureatką Nagrody im. Somerseta Maughama i Nagrody Whitbread, a w 2007 roku znalazła się w ścisłym finale Nagrody Orange przyznawanej najlepszym pisarkom. W 2003 prestiżowy magazyn literacki „Granta” umieścił Cusk na liście dwudziestu najlepszych młodych pisarzy brytyjskich.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dziennik Hadriena i Rumianki Hadrien Rabouin
Dziennik Hadriena i Rumianki
Hadrien Rabouin
Sam pomysł, żeby na towarzyszkę pieszej wyprawy wybrać młoda krowę, wydał mi się uroczy. Podobała mi się również zamierzona prostota wędrówki, wyruszenie w drogę bez pieniędzy, zdanie się na życzliwość przygodnie poznanych ludzi i ich datki, całe przedsięwzięcie wydawało się ekologiczne i niekomercyjne. Akcja dzieje się niemal współcześnie bo w 2008 roku i Hadrien wydaje się prawdziwym nonkonformista w zestawieniu ze współczesnymi nastolatkami. Ale... no właśnie ale... Przez całą książkę walczyłam ze współczuciem dla Rumianki, dla której ta wyprawa okazała się cierpieniem: pozdzierane racice, otarte przez juki boki, kąsające gzy i przerażające ją pojazdy. Smutna wydała mi się konstatacja Hadriena, że przez większą część wyprawy krowa przyspieszała raźno kroku, gdy droga skręcała w kierunku domu i zwalniała pełna oporu, gdy trzeba było iść dalej w przeciwnym kierunku. z drugiej strony, Hadrien informował na początku, że rumianka jest rasy mięsnej, więc chyba i tak nic dobrego jej nie czekało, co jest tym smutniejsze, że gdy zorientowała się, że nie ma domu i że to chłopak jest jej domem, zaczęła okazywać mu duże przywiązanie. Same zapiski Hadriena nie są tak ciekawe, jak można by się spodziewać. Rzeczywiście mógłby zaoszczędzić nam relacji, jak często robi pranie (jest tego dużo za dużo), szczegółowy opis posiłków również nuży. W sumie jednak warto książkę przeczytać. jest w niej jakaś świeżość i uniwersalność doświadczenia wolnego od współczesnej techniki i społecznych uwarunkowań. gdy czytamy t zapiski, wydaje się, ze historia ta mogłaby mieć miejsce w dowolnym momencie czasu, dowolnym stuleciu. jest w tym coś pociągającego.
bevis - awatar bevis
ocenił na 6 11 lat temu
Szczęście małych rybek. Listy z Antypodów. O literaturze i nie tylko Simon Leys
Szczęście małych rybek. Listy z Antypodów. O literaturze i nie tylko
Simon Leys
„Szczęście małych rybek” to książka niepozorna, a jednocześnie niezwykle pojemna. Leys pisze z elegancją, która nie potrzebuje ozdobników. Jego eseje są krótkie, czasem wręcz szkicowe, ale w tej skromnej formie mieści się zadziwiająco wiele: drobne obserwacje, anegdoty, zachwyty i irytacje, a przede wszystkim rzadko spotykana uważność na świat i jego małe, zwykłe rytmy. Największą wartością tego zbioru jest właśnie jego drobność. Leys nie udaje, że ma do wygłoszenia wielką tezę o kondycji współczesności; zamiast tego zbiera chwile, gesty, zachowania – te, które zwykle umykają, bo wydają się zbyt błahe, by o nich pisać. A jednak to z nich układa się ton całej książki: spokojny, trzeźwy, lekko ironiczny. Autor potrafi przejść od refleksji nad sztuką i literaturą do komentarza o życiu codziennym z taką naturalnością, że każde z tych pól wydaje się równie godne uwagi. W esejach Leysa czuć także jego fascynację literaturą i kulturą Dalekiego Wschodu. Nie jest to jednak fascynacja egzotyzująca; to raczej próba zrozumienia odmiennych tradycji poprzez ich najdrobniejsze przejawy. Autor przygląda się temu, co kruche i często pomijane, a jego spokojny ton sprawia, że czytelnik zatrzymuje się razem z nim. Ostatecznie "Szczęście małych rybek" to zbiór o potrzebie patrzenia bliżej i czulej: na drobiazgi, na codzienność, na to, co zwykle znika w pośpiechu. Nie jest to lektura, która rzuca na kolana — ale jest to lektura, która zostaje w człowieku jako ciche, lecz trwałe przypomnienie, że warto być uważnym, bo najwięcej sensu kryje się właśnie w małych rzeczach.
Voldemort - awatar Voldemort
ocenił na 7 4 miesiące temu
Książki i ludzie: Rozmowy Barbary N. Łopieńskiej Barbara Łopieńska
Książki i ludzie: Rozmowy Barbary N. Łopieńskiej
Barbara Łopieńska
Rozmowy o książkach, tych z dedykacjami i tych bez dedykacji, tych skazanych na zesłanie do piwnicy i tych z nocnego stolika, poezji i prozie, fascynacjach literackich i nawykach czytelniczych, ulubionych księgarniach i ulubionych kawiarniach, sporze o Manna i Prousta, także o tym, że „w pewnym wieku człowiek już wie, czego szuka - szuka potwierdzenia i pogłębienia swoich spostrzeżeń.” Książka wielu wzruszeń, nie tylko dlatego, że większość z rozmówców, również autorka, odeszła już z doczesności do wieczności, również dlatego, że bohaterowie nie gonią za wydawniczymi nowościami, cenią klasyków i ponadczasowe wartości. Paweł Hertz, 1918-2001, pisarz, tłumacz i wydawca, zachwala poufny dziennik Bretończyka: „Mam jeszcze pod ręką „Pamiętniki zza grobu” Chateaubrianda. Czytam sobie, po kilka rozdziałów, i za każdym razem jest to olśniewające.” Marian Brandys, 1912-1998, prozaik i reportażysta, autor spostrzeżenia „nie jest trudno odróżnić dobrą literaturę od złej, dużo trudniej jest odróżnić dobrą literaturę od pozornie dobrej” rozmowę kończy żartobliwym tonem: „Na grypę najlepszy jest Prus.” W rozmowie „Warsztat musi być czynny” Ryszard Kapuściński, 1932-2007, polski reportażysta publicysta i fotograf, autor uwielbianego przeze mnie zwrotu „szarża na szkatułę”, do odszukania w powieści „Cesarz”, podkreśla znaczenie literatury nasyconej głęboką refleksją. „Ważna na świecie literatura jest nasycona refleksją, rozważaniem, zamyśleniem. Bo na świecie są dwa typy czytelnika: czytelnik literatury masowej - przedłużenia serialu telewizyjnego, który jak nie może z przyczyn technicznych oglądać serialu, sięga po książkę - i czytelnik wysmakowany, wdzięczny, którego bawi refleksja nad światem.” Książka wydana w roku 1998.
Jeanne - awatar Jeanne
ocenił na 8 1 rok temu
Od Astrid do Lindgren. Powieść biograficzna autor nieznany
Od Astrid do Lindgren. Powieść biograficzna
autor nieznany Vladimir Oravsky Kurt Peter Larsen
„Od Astrid do Lindgren” Vladimira Oravsky’ego, Kurta Petera Larsena i autora anonimowego to super-wciągająca książka, wydana przez wydawnictwo Czarne w serii Lilith. Historię wielkiej bajarki, autorki m.in. „Pippi Langstrumpf” i „Dzieci z Bullerbyn”, zabrałam w podróż autobusem. Przegapiłam przystanek i „obudziłam się” dopiero na pętli. To się nazywa lektura absorbująca! „Od Astrid do Lindgren” rozpoczyna się w momencie, gdy osiemnastoletnia bohaterka opuszcza rodzinny dom w Vimmerby i wyjeżdża do Sztokholmu. Zanim jednak wyjedzie dowiadujemy się, że jej ojciec był wielkim gawędziarzem i osobą religijną, o bardzo tradycyjnych poglądach, a matka dobrą, wyrozumiałą i ciepłą kobietą, która umiała stawać w obronie swojej najstarszej córki. Ta umiejętność przydaje się, gdy tuż przed samym wyjazdem na jaw wychodzi trzymana w sekrecie przed Samuelem Augustem tajemnica. Astrid jest w ciąży. Po opuszczeniu rodzinnych stron (w atmosferze dalekiej od oczekiwań) Astrid zaczyna uczęszczać do szkoły stenografii i stenotypii w Bar-Lock w Sztokholmie, gdzie poznaje swoją przyszłą współlokatorkę i przyjaciółkę Zarę. Przed dziewczynami wiele ciężkich chwil – humory ponurych, niemal wyjętych z koszmarów sennych gospodyń, problemy finansowe, zimno i głód. Do tego dochodzi jeszcze ogromna tęsknota za synkiem, którego Astrid urodziła i pozostawiła w Kopenhadze. A jednak, mino coraz to nowych perypetii, obie bohaterki nie tracą nadziei i potrafią znaleźć wyjście z każdej niemal sytuacji. To sprawia, że książka wręcz iskrzy pozytywną energią i ciepłem. Nie pozwalając porwać się całkowicie tej pozytywnej fali, można by zastanawiać się nad tym, jakim cudem między tymi dwiema głodnymi, zmęczonymi i co krok drażnionymi przez kolejne gospodynie dziewczynami ani razu nie dochodzi do spięcia. Zamiast spięć mamy za to niemal dziecięce przekomarzania, które właściwie zawsze kończą się śmiechem lub nawet śpiewem. Tu pojawia się bardzo ważna kwestia – książka Oravsky’ego, Larsena i autora anonimowego to historia wystylizowana na powieść samej bohaterki. W „Od Astrid do Lindgren”, dzięki nadbudowaniu biografii pomysłowością jej autorów, tytułowa bohaterka-pisarka momentami zamienia się w stworzoną przez samą siebie nieobyczajową i wywrotną Pippi Langstrumpf (za nieobyczajowość i wywrotność książkę o Pippi odrzucił pierwszy wydawca). Portret słynnej Szwedki, jaki wyłania się z tej biografii jest budujący i niosący nadzieję. Tak jak wspominałam, mimo opisanych w książce problemów jej ogólny wydźwięk jest bardzo pozytywny – najważniejsze przecież, że wszystko dobrze się kończy. Dlatego nigdy nie można tracić nadziei, niezależnie od tego jak fatalnie na dzień dzisiejszy wygląda rzeczywistość – mogłaby w postscriptum wyznać sama Astrid. W książce nie spodobała mi się jedna rzecz – odstająca od konwencji książki figura matki. Astrid, która nie może być ze swoim dzieckiem zadręcza się myślą, jaka to jest beznadziejna. Dlaczego w przypadku innych problemów autorom udało się zachować humor? Czyżby zgubiło ich zbyt stereotypowe spojrzenie na macierzyństwo? Szkoda, bo matki (także te przebywające z dala od swoich dzieci) również zasługują na radość i otuchę. Także więcej optymizmu panowie autorzy! Recenzja opublikowana na blogu Projekt: książki - projektksiazki.blogspot.com
projekt_książki - awatar projekt_książki
ocenił na 8 9 lat temu
Włochy jakich nie znacie Anna Kłossowska
Włochy jakich nie znacie
Anna Kłossowska
Anna Kłossowska, znana dziennikarka i italianistka, w książce „Włochy jakich nie znacie” zabiera czytelnika w niezwykłą podróż po Italii, której nie znajdziemy w klasycznych przewodnikach. To barwna mozaika opowieści, anegdot, ciekawostek i osobistych refleksji, przeplatana głosami znanych osób, które z Włochami są mniej lub bardziej związane. Rezultatem jest publikacja lekka, pełna pasji i autentycznej miłości do kraju pizzy, kawy i sztuki. Autorka skupia się na detalach, które wymykają się typowemu turystycznemu spojrzeniu. Zamiast listy „najważniejszych zabytków Rzymu” czy „10 rzeczy do zrobienia w Wenecji”, Kłossowska serwuje pytania: jak smakuje Ferrari (tak, to nazwa musującego wina)? Dlaczego Volterra przyciąga fanów wampirów i czemu nie palono tam czarownic? Gdzie wypić najlepsze espresso i co łączy Lavazzę z Turynem, a Illy z Triestem? Wielką zaletą książki jest to, że autorka nie tylko odkrywa mniej znane fakty, ale też opowiada o nich w sposób żywy, często z humorem. Styl Kłossowskiej przypomina rozmowę z dobrym znajomym – takim, który zna każdy zakamarek Włoch, ale nie narzuca się wiedzą. Jej narracja jest barwna i lekka, co sprawia, że nawet osoby, które nie planują podróży do Włoch, mogą czerpać przyjemność z samego czytania. Interesującym dodatkiem są wypowiedzi znanych osób – od kardynała Stanisława Dziwisza, przez Zbigniewa Bońka, po Grażynę Torbicką czy Ewę Minge. Ich wspomnienia i refleksje ukazują Włochy z różnych perspektyw: duchowej, sportowej, modowej, kulinarnej. To ciekawe uzupełnienie narracji autorki – bardziej osobiste, często zaskakujące. Dzięki temu Włochy nie są tu tylko miejscem, ale żywym doświadczeniem – dla każdego nieco innym. Książka świetnie sprawdza się zarówno jako inspiracja przed podróżą, jak i lektura dla tych, którzy już Włochy znają, ale chcieliby je zobaczyć z innej strony. Można ją czytać od początku do końca, ale też otwierać na chybił trafił – każda strona zawiera coś ciekawego. Czy książka ma wady? Nieliczne. Ci, którzy oczekują klasycznego przewodnika z mapami, adresami i trasami zwiedzania, mogą poczuć się nieco zagubieni – to raczej opowieść niż informator. Czasem też ilość poruszanych tematów może przytłoczyć – książka skacze z miejsca na miejsce, z czasów antycznych do współczesnych, ale taki jest właśnie jej urok. To podróż pełna niespodzianek, trochę jak włoska przejażdżka skuterem przez małe uliczki – nie zawsze wiadomo, dokąd się jedzie, ale zawsze jest ciekawie. Podsumowując, „Włochy jakich nie znacie” to fascynująca, błyskotliwa i niebanalna podróż przez mniej znane oblicza Italii. To hołd złożony krajowi pełnemu kontrastów, tradycji, smaku i historii. Dla każdego miłośnika Włoch – pozycja obowiązkowa. A dla reszty? Po prostu dobra książka o ludziach, miejscach i pasji do odkrywania. Czy można chcieć więcej?
Bettygreen - awatar Bettygreen
ocenił na 8 11 miesięcy temu
Rozważania psa Mafa i jego przyjaciółki Marilyn Monroe Andrew O'Hagan
Rozważania psa Mafa i jego przyjaciółki Marilyn Monroe
Andrew O'Hagan
"Rozważania psa Mafa i jego przyjaciółki Marilyn Monroe" wypatrzyłam chyba w sierpniu ubiegłego roku w kiosku, w centrum handlowym. Tytuł mnie zaintrygował, bo akurat zaczęłam wtedy czytać "Blondynkę" Oates a zachęciła mnie nie tylko niska cena książki i jej okładka, ale przede wszystkim fakt, że Autor zastosował w niej ciekawy zabieg narracyjny ukazując Marilyn Monroe a także jej znajomych i przyjaciół z perspektywy postrzegania jej przez maleńkiego maltańczyka, którego dostała w prezencie od nie byle kogo, bo od swego przyjaciela, samego Franka Sinatry. Maf, skrót od Mafiozo, bo tak nazwała go jego nowa pani - ze względu na ofiarodawcę, który niestety miał powiązania z mafią - został przywieziony z Charleston w Anglii przez matkę Nathalie Wood, która sprowadzała stamtąd pieski dla swoich znajomych i znajomych swej córki. Ten śliczny biały, bardzo żywy i inteligentny piesek, którego rodowód poznajemy dzięki jego opowieści, specjalnie tym razem był przywieziony własnie na prezent dla Marilyn. Marilyn w tym czasie ulegała już coraz większej frustracji starając sobie i innym udowodnić, że jest dobrą aktorką. Była w nie najlepszej kondycji psychicznej, zażywała sporo leków i korzystała z porad terapeutów. Maf, który lubił filozofować a obrożę miał po słynnym psie samej Wirginii Woolf towarzyszył jej w ostatnich latach życia wszędzie : w seansach terapeutycznych, spotkaniach towarzyskich, na przyjęciach dla filmowców i literatów, na planie filmowym i w lekcjach gry aktorskiej. I chętnie włączył by się do prowadzonych tam rozmów prezentując swoje przemyślenia i opinie, ale niestety nikt nie czytał w jego myślach a gdy szczekał nikt go nie rozumiał, nawet jego ukochana pani. Jedyne co mógł zrobić w sytuacji, gdy ktoś bardzo mu się nie podobał, to ugryźć go w kostkę i tak robił, gdy uważał, że ten ktoś swym zachowaniem na to zasłużył. Przed czytaniem książki lubię kuknąć na lubimyczytać.pl, by sprawdzić co też inni o niej sądzą i tym razem też tak zrobiłam. I muszę przyznać, że zostałam zaskoczona tym jak się "Rozważania psa Mafa i jego przyjaciółki Marilyn Monroe" nie podobały tym co je czytali, i jak na nie wybrzydzali. Nie jest to oczywiście biografia Monroe, której się co niektórzy spodziewali. Chociaż sporo można się dowiedzieć o niej samej i jej życiu na przełomie lat 50 i 60-tych, gdy rozwodziła się ze swym mężem Arthurem Millerem i poznała prezydenta USA Johna Kennedy'ego. Uczyła się wówczas sztuki aktorskiej u Lee Strasberga w Nowym Jorku. Później przeniosła się do Kaliforni, gdzie grała w swym ostatnim, niedokończonym, filmie Georga Cukora p.t. Słodki kompromis". Zgadzam się z tymi co uważają, że zbyt dużo w niej mało strawnego filozofowania, ale to nic w porównaniu z tym jaką przyjemność odczuwałam w trakcie jej czytania przypominając sobie znane postaci związane z artystycznym i intelektualnym życiem Ameryki lat 60-tych ubiegłego stulecia. Pisarki i pisarze aktorki i aktorzy, reżyserzy i krytycy literaccy. Cała plejada znakomitości świata literackiego i filmowego. A poza tym sporo ciekawostek z ich życia. A wśród nich ta, że Marilyn Monroe interesowała się Freudem, że czytała Dostojewskiego. A za przyjaciółkę miała autorkę książki "Serce to samotny myśliwy" Carson Mc Cullers, o której to książce od dawna myślę. Rozmowy o książkach, o filmach i pisarzach, poetach. A więc może nie polecam tej książki wszystkim, ale gorąco polecam tę książkę tym, którym nazwiska osób jakie w niej się pojawiają nie są obce tak samo jak mnie. A także miłośnikom psów i kotów, bo te pojawiają się na stronach książki bardzo często. Filozofowanie można sobie pominąć a reszta sprawia prawdziwą intelektualną frajdę, która sprawia, że książkę Szkota, Andrew O'Hagana, czyta się z prawdziwą przyjemnością.
natanna - awatar natanna
oceniła na 7 9 lat temu

Cytaty z książki Ostatnia wieczerza

Więcej
Rachel Cusk Ostatnia wieczerza Zobacz więcej
Rachel Cusk Ostatnia wieczerza Zobacz więcej
Więcej