rozwiń zwiń

Który stawał na wysokości zadania

Okładka książki Który stawał na wysokości zadania
David Lodge Wydawnictwo: Rebis biografia, autobiografia, pamiętnik
528 str. 8 godz. 48 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Tytuł oryginału:
A Man of Parts
Data wydania:
2012-05-08
Data 1. wyd. pol.:
2012-05-08
Liczba stron:
528
Czas czytania
8 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7510-689-3
Tłumacz:
Ewa Ledóchowicz
Średnia ocen

                6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Który stawał na wysokości zadania w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Który stawał na wysokości zadania

Średnia ocen
6,6 / 10
33 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
287
132

Na półkach:

Cóż, to starszy Lodge jest autorem tej książki... Powieść nie ma wiele wspólnego z jego 'wczesnym dziełem'. Podobnie jak "Autor, autor" jest to biografia ważnego brytyjskiego autora. To znaczy solidnie napisana powieść biograficzna, wciągająca, przekonująca. Ja jednak tęsknię za młodym Lodgem i jego powieścią campusową...

Cóż, to starszy Lodge jest autorem tej książki... Powieść nie ma wiele wspólnego z jego 'wczesnym dziełem'. Podobnie jak "Autor, autor" jest to biografia ważnego brytyjskiego autora. To znaczy solidnie napisana powieść biograficzna, wciągająca, przekonująca. Ja jednak tęsknię za młodym Lodgem i jego powieścią campusową...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

120 użytkowników ma tytuł Który stawał na wysokości zadania na półkach głównych
  • 71
  • 44
  • 5
35 użytkowników ma tytuł Który stawał na wysokości zadania na półkach dodatkowych
  • 25
  • 4
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Który stawał na wysokości zadania

Inne książki autora

David Lodge
David Lodge
Brytyjski pisarz, którego powieści często satyrycznie przedstawiają środowisko uniwersyteckie, a szczególnie przedstawicieli nauk humanistycznych. Lodge był wykładowcą na Uniwersytecie w Birmingham w latach 1960-1987. Kilka jego książek zostało zaadaptowanych na mini-seriale telewizyjne. Nagrody Whitbread Book Award (1980) za Gdzie leży granica (Książka Roku) Nominacja do Booker Prize (1984) za Mały światek Nominacja do Booker Prize (1988) za Fajną robotę Powieści Kinomani (The Picturegoers) – 1960 Rudy wariat (Ginger You’re Barmy) – 1962 British Museum w posadach drży (The British Museum Is Falling Down) – 1965 Alarm odwołany (Out of the Shelter) – 1970 Zamiana (Changing Places) – 1975 Gdzie leży granica (How Far Can You Go?) – 1980 Mały światek (Small World: An Academic Romance) – 1984 Fajna robota (Nice Work) – 1988 Co nowego w raju (Paradise News) – 1991 Terapia (Therapy) – 1995 Gorzkie prawdy (Home Truths) – minipowieść, 1999 Myśląc... (Thinks ...) – 2001 Autor, autor (Author, Author) – 2004 Skazani na ciszę (Deaf Sentence) – 2008 Który stawał na wysokości zadania (A Man of Parts) – 2011
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Monografia grzechów. Z dziennika 1978-1989 Krystyna Kofta
Monografia grzechów. Z dziennika 1978-1989
Krystyna Kofta
Weszłam w utrwalone na kartkach tego dziennika uniwersum z neutralnym nastawieniem podszytym odrobiną konwencjonalnej ciekawości, a kończyłam całość z autentycznym ukłuciem żalu. Że to już, że koniec, że po tylu dniach obcowania z interesującymi ludźmi i ich problemami zostaję sama, co najwyżej z kilkoma wyraźniejszymi powidokami z tej przygody. Poczułam się jak ktoś, kto wraca z nadzwyczaj udanego pobytu u znajomych, gdzie „dużo wina się piło i mało się spało”, gdzie non stop rozmawiano na wszelkie możliwe tematy i gdzie ludzie z różnych światów przez chwilę stanowili zaskakująco zgrany kolektyw do specjalnych poruczeń; znów wchodzi w swoją codzienność, przekracza próg swojego mieszkania, siada w ulubionym fotelu i mocuje się z tym chwilowym mentalnym sieroctwem. Krystyna Kofta ma talent do skutecznego „złapania” czytelnika, skupienia jego uwagi i utrzymania jej na stałym, a nawet rosnącym poziomie, przez długi czas. Może dlatego aż tak wtopiłam się w tę grzeszną monografię, co to pierwotnie miała być na wskroś osobista, „całkowicie egoistyczna, egocentryczna i w ogóle ego”, ale (na szczęście!) na pewnym etapie zaczęła być wzbogacana intrygującymi, emocjonalnymi i godnymi uwagi opiniami o polityce, kulturze, przemianach społecznych, samym społeczeństwie, sytuacji na świecie etc., bo także te tematy dotykały i raniły psychikę Kofty, dlaczego więc miałaby je przemilczać i dlaczego miałaby – było nie było – zubażać treść swojego prywatnego „rejestru”? Może dzięki takiej wolcie w podejściu do własnych notatek, autorka pozwala nam tu naprawdę konkretnie poczytać nie tylko i nie przede wszystkim o sobie, ale i o warsztacie pisarza czy o postaciach z literackich i filmowych kręgów, chociażby o Szulkinie, którego osoba zajmuje tu sporo miejsca w schyłkowych zapiskach.
Mignatka - awatar Mignatka
oceniła na 7 1 rok temu
Księżyc jest balonem David Niven
Księżyc jest balonem
David Niven
Udana autobiografia powinna się opierać co najmniej na jednym z dwóch filarów: na kunszcie literackim lub na szczerości. Niven ma lekkie pióro, lecz brakuje mu wyczucia dramaturgii oraz umiejętności regulowania tempa. Pisze o sprawach prywatnych, ale tylko się po nich prześlizguje, nie sięgając głębi. Tymczasem prawda zawsze tkwi głęboko. "Księżyc jest balonem" to raczej szereg poukładanych chronologicznie i mniej lub bardziej naciąganych anegdot, niezupełnie układających się w Opowieść. Tok narracji jest boleśnie amerykański, powierzchowny, podczas gdy ja wolałbym, aby w książce znalazło się mniej epizodów, ale za to opisanych bardziej wnikliwie. Mimo to laureat Oscara jawi się jako dość sympatyczny; jest wprawdzie zakładnikiem swojej epoki i swojego środowiska, ale nie sprawia wrażenia nadętego bubka. Inteligentny, lecz dość uroczo ograniczony w swym uprzywilejowaniu, do oddania własnych przeżyć stosuje powtarzające się cyklicznie schematy. Dodatkowo Niven przechodzi chwilami w pompatyczną kwiecistość opisów przyrody bądź postaci. Szczególnie te ostatnie traktuje z jawnym nadużyciem wielkich kwantyfikatorów tudzież wzniosłych epitetów: wszyscy byli wyjątkowo wspaniali, każdy mógł zawsze liczyć na jej bezwarunkowe poświęcenie etc. Bezkrytyczny czytelnik mógłby dojść do wniosku, iż ówczesne Hollywood wypełnione było aniołami w ludzkich skórach; bardziej krytyczny dostrzeże jednak liczne przemilczenia, jak na przykład nieobecność na tych kartach Petera Sellersa czy Johna Wayne'a. Nad wszystkimi wspomnianymi mankamentami można i warto przejść jednak do porządku dziennego, bo życie Nivena naprawdę było fascynujące, pełne wzlotów i upadków, a także osobistych tragedii. Jego książka to również skarb dla kinomanów jako źródło licznych opowieści o największych postaciach złotego wieku Hollywood. Szkoda, że całe lata 60. skwitowane zostały ledwie kilkoma akapitami, jakby autorowi nie starczyło już cierpliwości do literackiej mordęgi. Z drugiej strony można Nivena zrozumieć - w okresie gwałtownych przemian obyczajowych trudno mu się było odnaleźć, czemu dał wyraz w puentującej całą książkę anegdocie. Kto ma więc ochotę na sentymentalną wyprawę do bezpiecznego, czarno-białego i seksistowskiego wedle dzisiejszych standardów świata, niech sięga śmiało po "Księżyc jest balonem". Pozostałym osobom sugeruję jednak zwrócenie się ku słońcu.
utracjusz - awatar utracjusz
ocenił na 6 5 lat temu
Przemiany Liv Ullmann
Przemiany
Liv Ullmann
Wspomnienia Liv Ullman były dla mnie bardzo przyjemną i jednocześnie mocno angażującą lekturą. Ta norweska aktorka, będąca przez kilka lat w związku ze słynnym szwedzkim reżyserem Ingmarem Bergmanem, z którego mają córkę Linn, opowiada o swoich głębokich i zaskakujących przede wszystkim ją samą, metamorfozach, które kosztowały ją bardzo wiele. Opowieść snuje się leniwie i dość chaotycznie, co może odrobinę rozpraszać, ale jednocześnie pokazuje prawdziwy, nieupiększony i niewymuszony obraz aktorki i jej życia. Widać, że jej relacja jest żywą, niczym niezmąconą analizą sytuacji tych bardziej osobistych, ale i zawodowych. Razem z Ullman uczestniczymy w jej życiu rodzinnym, poznajemy jej silną więź z siostrą i babcią oraz z kolejnymi mężczyznami, wkraczamy do szkoły aktorskiej z internatem, przemierzamy ścieżki jej kariery zawodowej w Norwegii i Ameryce, . To co najmocniej do mnie przemówiło w "Przemianach" to spontaniczność i szczerość wypowiedzi aktorki, bez silenia się na kreowanie się na gwiazdę, za którą jest uznawana. Dowiadujemy się, że jej dość burzliwy związek z Bergmanem, tak naprawdę nigdy się nie skończył, ale jej stosunek do niego mocno ewoluował. Od miłości do nienawiści, goryczy, zwątpienia aż po pojednanie. Aktorka porusza też bardzo ważną kwestię związaną z rolą kobiety, z tym jak jest postrzegana przez innych i co za tym idzie. Uwidacznia się też jej europejskość, między innymi poprzez fakt, że zawsze chce wracać do swojego teatru w Norwegii, że nie pociąga ją Hollywood ze swoim sztucznym i nadmuchanym blichtrem. Urzekła mnie w Liv jej bezgraniczna troska o córkę, do której zresztą kieruje ostatnie słowa w formie ciepłego, bardzo osobistego i przejmującego listu, w którym przeprasza, że nie mogła być zawsze przy niej i mówi, o tym co ją boli. To jednak niezaprzeczalnie spora forma odwagi, pisać o tym, że nie było się ideałem, za jaki nas uważano. To taka trochę opowieść o bolesnym dojrzewaniu, o stawaniu się człowiekiem, o zrozumieniu i umiejętności wybaczania, o odcięciu się od wszystkiego, co nie jest nam do szczęścia potrzebne. O byciu sobą pomimo, albo dzięki temu co nas spotyka. Polecam
kasiaman55 - awatar kasiaman55
ocenił na 7 2 miesiące temu
Po. O małżeństwie i rozstaniu Rachel Cusk
Po. O małżeństwie i rozstaniu
Rachel Cusk
Dawno nie czytałem tak trudnej książki. “Po” autorstwa Rachel Cusk jest opowieścią skomplikowaną, najeżoną trudnymi, gęstymi emocjami, pełną zakrętów. To nie jest książka, którą można przeczytać i o niej zapomnieć. Ta lektura potrafi wryć się w pamięć. Rozstania z partnerem bolą. Teoretycznie każdy chce, aby jego aktualny związek był tym ostatnim, tym na całe życie. A jednak często bywa tak, jak powiedział Wiesław Myśliwski w wywiadzie dla “Gazety Wyborczej”. Oddając z grubsza sens jego myśli - ludzie jednoczą się w związku z nadzieją, czują się mocni i bliscy, a tak często ta początkowa radość prowadzi do osobistej tragedii rozstania czy rozwodu. Szczęśliwi ci, którzy tego nie przeżyli. Mądrzejsi ci, którzy przeżyli i dzięki temu stali się lepsi. Najszczęśliwsi ci, którzy to przeżyli, dzięki temu stali się lepsi, a później poznali miłość swego życia. I wiedzą, że blizny z przeszłości będą dla nich źródłem mądrości. I że teraz już na pewno nowa miłość będzie tą jedyną, na zawsze, tą prawdziwą. Coś o tym wiem. Rachel Cusk dostarcza czytelnikowi brutalnie szczery opis tego, co dzieje się w głowie kobiety, gdy rozpada się jej małżeństwo. To książka przenikliwie głęboka. Byłoby obraźliwe nazwać ją banalnym określeniem strumienia świadomości. Bo “Po. O małżeństwie i rozstaniu” to przede wszystkim zapis momentami heroicznych prób odnalezienia siebie w nowej rzeczywistości. Na kartach jej książki aż jeży się od emocji, często tych skrajnych, ocierających się o dolne rejony emocjonalnej skali. Cusk prowadzi na oczach czytelnika operację na żywym organizmie, bo na sobie samej. Na swoim doświadczeniu, na swojej przeszłości, na swoim zakończonym małżeństwie, na swoich lękach o przyszłość, nad swoim “ja”, tak mocno poszarpanym przez rozpad związku i utratę poczucia przynależności. Autorka, aby zrozumieć siebie i sytuację, w której się znalazła, sięga nawet po grecką mitologię. Często zastanawia się, na ile związek dwojga ludzi może być pełną, twórczą i wzbogacającą relacją, a na ile - wymuszonym niejako - podporządkowaniem. Na ile mężczyzna może “rozpuścić się” w swojej kobiecie i w związku, który buduje (i odwrotnie), a na ile małżeństwo czy bliski związek to gra nieprzystających do siebie odrębności. I jak z tej odrębności, z tej oczywistej różnicy wydestylować to, co spaja i łączy, a nie to, co nieuchronnie podzieli. To ważne pytania, na które Cusk często nie znajduje odpowiedzi. Ale czytelnik może sam odnieść je do swojej rzeczywistości, przeglądając się w myślach autorki jak w lustrze. To taka wiwisekcja na poglądach, która autorka bez skrupułów serwuje swoim czytelnikom - szczera, chwilami ocierająca się o brutalność. To duży atut tej książki, ale przy okazji element, który czyni ją wymagającą i trudną w odbiorze. Lekturę “Po. O małżeństwie i rozstaniu” niemal od pierwszej strony książki traktowałem jak wyzwanie i próbę, a nie tylko - jak przy wielu innych książkach - jak intelektualną podróż i poznawczą wyprawę do świata cudzych opinii. Rachel Cusk wymaga od swojego czytelnika, aby przysiadł na miejscu obok niej i jako w pełni zaangażowany gość przebył z nią podróż do wnętrza jej samej, do jej najskrytszych emocji. Dlatego jeśli ktoś oczekuje, że “Po. O małżeństwie i rozstaniu” może przypominać lekturę typowego poradnika o wspólnym życiu kobiety i mężczyzny, srogo się zawiedzie. “Po. O małżeństwie i rozstaniu” to książka uniwersalna. Sądzę, że wiele kobiet - niezależnie od tego, co przeżyły w swoim życiu osobistym - doskonale zrozumie emocje, które targają autorką. Kolegom po płci też polecam tę lekturę. Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach obie płcie rozjeżdżają się sobie jeszcze bardziej niż zwykle. Zmieniają się oczekiwania kobiet wobec mężczyzn i odwrotnie, zmieniają się zasady odwiedcznej gry między płciami, zmieniają się wzorce męskości i kobiecości. Świat zaczyna być uformowany tak, że to kobiety lepiej sprawdzają się w roli jego gospodyń. Mężczyźni, którzy kiedyś mieli przywilej niemal wyłącznego kształtowania rzeczywistości, miejscami trzymają się na swoich szańcach, ale proces zmiany jest nieubłagany. Mężczyzna ma być inny. Ma być męski, ale z pierwiastkiem kobiecym. Ma być jak zawsze twardy i dumny, pewny siebie, ale musi też zdobyć się na jeszcze więcej niż dotychczas otwartości. A przede wszystkim musi gonić. Kobiety są coraz lepiej wykształcone, coraz bardziej świadome siebie i swoich możliwości. Zrozumieć ten proces nie jest łatwo, odnaleźć się w nowej rzeczywistości jeszcze trudniej. Dlatego lektura książki Rachel Cusk może mężczyznom bardzo się przydać. Choćby jako materiał poglądowy na to, jak być dobrym partnerem, nie gościem w życiu kobiety, a jej oddanym towarzyszem. Nie bywalcem, ale partnerem. Nie wykładowcą, ale uczniem w tej samej klasie podczas trwającego bez przerwy kursu życia razem. Jak napisał kiedyś prof. Zygmunt Bauman, dzisiejsze życie we dwoje to na ogół bycie razem i jednocześnie osobno. Bycie w cieniu wszechogarniającego konsumpcjonizmu, przez który partnerkę lub partnera oceniamy w kategoriach użyteczności, w taki - mówiąc łagodnie - praktyczny sposób, nie zaś jako żywego człowieka, z którym bliskość można zbudować tylko na otwartości, ale też wyrozumiałości. Dziś wielu ludzi żyje tak, jak opisywał to w swoich czarnych wizjach Michel Houellebecq - w pustce, czując, że “ja” jest deformowane przez setki różnych bodźców i królujących obecnie wartości, jak np. szkodliwego dążenia do autoekspresji, kultu indywidualizmu, a jednocześnie emocjonalnej pustki i strachu przed bliskością. Rachel Cusk pokazuje prostą rzecz, o której często zapominamy - że nie będziemy mogli żyć dobrze, jeśli nie będziemy żyć pogodzeni ze sobą, nie będziemy uciekali od najskrytszych emocji i od zaufania. “Po. O małżeństwie i rozstaniu” to książka odważna, na której kartach autorka prezentuje swoją emocjonalną nagość nie po to, żeby czytelnika zawstydzić, ale po to, by zachęcić do tego, by rozebrał się także przed sobą. I zrozumiał, że bliskość z drugim człowiekiem polega też na tym, aby odrzucić wszelkie listki figowe i plastry, którymi zakrywamy nasze rany.
Łukasz Maślanka - awatar Łukasz Maślanka
oceniła na 7 12 lat temu
Liv Ullmann - linie życia Ketil Bjørnstad
Liv Ullmann - linie życia
Ketil Bjørnstad
Z początku zraziłam się nieco do tej książki. Nie znałam zbytnio twórczości Liv Ullmann, a to pozycja raczej dla tych, którzy co nieco wiedzą o niej i jej życiu. Poza tym, wydanie nie przypadło mi do gustu, także forma dialogu z Ketilem Bjornstadem nie przekonała mnie do treści, czytałam więc dość nieuważnie. Może przez to książka wydała mi się chaotyczna. Rozmówcy zahaczali o różne kwestie, część przybliżając jedynie szkicowo, co sprawiało, że trudno było wczuć się w opowieść Liv. Jednakże im bliżej końca, tym bardziej się wciągałam. Bo chyba w samej książce chodziło nie tyle o przybliżenie czytelnikowi życia Liv Ullmann, ile właśnie LINII życia. Linii, którymi podążała, linii, których się chwytała i które się pod nią zarywały. Dużo w wypowiedziach bohaterki utartych prawd i myśli, które jednak stanowią chyba sendo istnienia. Najbanalniejsze rzeczy okazują się być zazwyczaj najprawdziwsze. W książce widać nieco niekonsekwencję twórców - częściowo skupiają się na suchych wydarzeniach (choć często w postaci zabawnych anegdotek), a częściowo na przeżyciach wewnętrznych. Wydaje mi się, że ciekawszymi byłyby same przemyślenia Liv, nieco głębiej wydrążone i przeniesione na papier. Na pewno dam kiedyś tej książce drugą szansę, bo czuję, że zbyt błaho ją potraktowałam. Wcześniej jednak lepiej zapoznam się z działalnością tej wybitnej aktorki.
artdeco92 - awatar artdeco92
ocenił na 6 13 lat temu
Kartki z białego zeszytu Sonia Raduńska
Kartki z białego zeszytu
Sonia Raduńska
Podobnie jak "Białe zeszyty" jest to książka do której na pewno będę wracać. Ma ona cudowną moc wyciszania, "zatrzymania w byciu", daje mnóstwo siły, cała jest pozytywną energią. To afirmacja życia w czystej postaci. Jak strasznie się cieszę, że dane mi było trafić na książki p.Soni Raduńskiej! W świecie pełnym pośpiechu, gonitwy za pieniądzem, dobrami materialnymi, wiecznym porównywaniem się z innymi, w dobie facebooka, instagrama i innych profili społecznościowych umiejętność dostrzegania rzeczy najprostszych (ale wcale nie banalnych) wydaje się wręcz niedorzeczna. Czasami tak właśnie się czułam - jak relikt zeszłej epoki- kiedy największą przyjemność sprawiało mi bycie sam na sam, z dobrą książką, na tarasie wśród kwiatów. Kiedy obserwowałam chmury i zachwycona wołałam męża - popatrz jakie piękne! (reakcja męża - ale że co?) Kiedy w czasie spaceru zamiast analizować i obmyślać plany na kolejne dni ja wypatrywałam ptaków i cieszyłam się każdym napotkanym kwiatkiem... Okazuje się, że to wielka i cenna umiejętność:) Zapiski autorki są przepełnione szczerością, ale oprócz bardzo osobistych przemyśleń znajdziemy tam również mnóstwo odniesień do wartościowych pozycji literackich, filmów i artykułów. Całość jest piękna, wysmakowana, melancholijna a jednocześnie energetyzująca. Byłoby cudownie móc przyjaźnić się z p.Sonią, ale póki co muszą wystarczyć mi jej książki:)
Beatika - awatar Beatika
oceniła na 9 5 lat temu
Anioł przy moim stole Janet Frame
Anioł przy moim stole
Janet Frame
Książka „Anioł przy moim stole” to poruszająca autobiografia jednej z najciekawszych postaci literatury nowozelandzkiej XX wieku. Janet Frame nie tylko opowiada o swoim życiu, ona je rekonstruuje z głębi cierpienia i samotności, które naznaczyły jej drogę już od wczesnych lat dzieciństwa. Janet pochodziła z ubogiej rodziny. W domu dostarczała innym domownikom książki z biblioteki. Ojciec podarował jej pierwsze zeszyty, w których zaczęła pisać. Śmierć dwójki rodzeństwa (siostry Myrtle i Isabel) odcisnęła na niej piętno, z którym mierzyła się przez całe życie. Do tego choroba brata także była czynnikiem obciążającym. W dodatku już jako bardzo młoda osoba została błędnie zdiagnozowana jako schizofreniczka, co w latach 40. XX wieku w Nowej Zelandii szczególnie, oznaczało jedno: izolację i wieloletnie zamknięcie w szpitalach psychiatrycznych. Autorka spędziła osiem lat w zakładach, gdzie poddawano ją między innymi elektrowstrząsom( około 200 razy!). Gdyby nie literacka nagroda za jej debiutancki zbiór opowiadań „Lagoon and Other Stories”, być może zostałaby poddana lobotomii. Wiadomość o  nagrodzie zrobiła takie wrażenie na jednym z lekarzy, że nie zgodził się na operację Frame. Powiedział też pisarce: „Chcę, żebyś została taka, jaka jesteś”. "Nie mogłam przełamać nieśmiałości. Wolałam pisać, odkrywać i penetrować świat wyobraźni, niż przebywać w towarzystwie innych." Pisarz Frank Sargeson zaopiekował się Janet, podarował jej swój barak, aby mogła swobodnie pisać z daleka od wrzaskliwej rodziny. |Z czasem zaczęła podróżować, zakochała się, zaszła w ciążę i straciła dziecko. Jej życie stało się pełne jako człowieka i pisarki. Zmarła w 2004 roku na białaczkę. „Anioł przy moim stole” to opowieść o ciągłej walce: z systemem, z własnym lękiem, z oczekiwaniami społecznymi. Janet przez całe życie była niekonwencjonalna, introwertyczna, „inna” i właśnie ta „inność” została uznana przez lekarzy za objaw choroby psychicznej. W rzeczywistości był to bunt przeciwko światu, który nie potrafił pomieścić delikatnych dusz.
Gdybym-wiedziała - awatar Gdybym-wiedziała
oceniła na 9 9 miesięcy temu

Cytaty z książki Który stawał na wysokości zadania

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Który stawał na wysokości zadania