The great escape

Okładka książki The great escape autora Susan Elizabeth Phillips, 9780062106063
Okładka książki The great escape
Susan Elizabeth Phillips Wydawnictwo: William Morrow & Company Cykl: Wynette, Texas (tom 4) literatura obyczajowa, romans
432 str. 7 godz. 12 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Cykl:
Wynette, Texas (tom 4)
Data wydania:
2012-07-10
Data 1. wydania:
2012-07-10
Liczba stron:
432
Czas czytania
7 godz. 12 min.
Język:
angielski
ISBN:
9780062106063
Średnia ocen

9,0 9,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup The great escape w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

The great escape



książek na półce przeczytane 1130 napisanych opinii 448

Oceny książki The great escape

Średnia ocen
9,0 / 10
2 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce The great escape

avatar
7668
7646

Na półkach:

Nie zainteresowała mnie.

Nie zainteresowała mnie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1527
286

Na półkach: , ,

Dlaczego w tych romansach zawsze jest tak, że ludzie, którzy się nie znoszą mimowolnie czują do siebie pożądanie? Może jestem dziwna, ale nie umiałabym być z kimś, kto mnie najpierw mnie podle traktuje, a potem jest wielki wybuch miłości i sielanka. Mnie by to odrzucało.
Po książkę sięgnęłam zaciekawiona tytułem, co jak się później okazało miało niewiele wspólnego z treścią. A potem jeszcze doszło, że to jest już czwarta część jakiegoś tam cyklu. Tylko w książce nie ma o tym mowy, a tym bardziej nie ma notki na okładce. Nie znoszę takich sytuacji i za to gwiazdka w dół.
Kolejny minus za debilnie irytujących bohaterów. Brak mi słów. Meczą się razem, gniewają, przepraszają, a potem dalej się męczą. Paranoja.

Dlaczego w tych romansach zawsze jest tak, że ludzie, którzy się nie znoszą mimowolnie czują do siebie pożądanie? Może jestem dziwna, ale nie umiałabym być z kimś, kto mnie najpierw mnie podle traktuje, a potem jest wielki wybuch miłości i sielanka. Mnie by to odrzucało.
Po książkę sięgnęłam zaciekawiona tytułem, co jak się później okazało miało niewiele wspólnego z...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
744
449

Na półkach: ,

To moje drugie spotkanie z powieścią tej autorki i tym razem nie jestem zachwycona. Jest to jedna z niewielu książek, której nie skończyłam czytać i dotarłam tylko do połowy. Do połowy była jako tako ciekawa, ale od momentu zamieszkania bohaterki na wyspie zrobiła się strasznie nudna. Lucy mnie bardzo irytowała i nie czułam chemii między nią a Patrickiem. Jako para nie przypadli mi do gustu.
Oceniam bardzo średnio.

To moje drugie spotkanie z powieścią tej autorki i tym razem nie jestem zachwycona. Jest to jedna z niewielu książek, której nie skończyłam czytać i dotarłam tylko do połowy. Do połowy była jako tako ciekawa, ale od momentu zamieszkania bohaterki na wyspie zrobiła się strasznie nudna. Lucy mnie bardzo irytowała i nie czułam chemii między nią a Patrickiem. Jako para nie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

644 użytkowników ma tytuł The great escape na półkach głównych
  • 469
  • 170
  • 5
112 użytkowników ma tytuł The great escape na półkach dodatkowych
  • 63
  • 19
  • 9
  • 6
  • 6
  • 5
  • 4

Tagi i tematy do książki The great escape

Inne książki autora

Susan Elizabeth Phillips
Susan Elizabeth Phillips
Susan Elizabeth Phillips, jedna z najpopularniejszych amerykańskich autorek, to twórczyni pełnych życia, błyskotliwych powieści z wysokich miejsc amerykańskich list - o wartkiej akcji, ogromnym poczuciu humoru i niezmierzonej dozie optymizmu (Idealna para, Wymyślne zachcianki, Nie będę damą). Jest laureatką prestiżowych nagród, m.in. Romantic Times Lifetime Achievement Award za całokształt dorobku literackiego oraz najwyższego wyróżnienia przyznawanego autorkom literatury kobiecej: wpisu do Romance Writers Association Hall of Fame (Lista Sław Stowarzyszenia Amerykańskich Autorów Romansów).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Romeo Romeo Robin Kaye
Romeo Romeo
Robin Kaye
Nick Romeo to bogaty potentat samochodowy, który od dziecka marzył jedynie, aby zarabiać na najlepszych samochodach na świecie. Jego urok, wdzięk i inteligencja pomagały mu nie tylko w biznesie, ale także w polowaniu na kobiety, przy których nie musiał bardzo się starać, aby zaciągnąć je do łóżka. Dopiero kiedy przypadkiem w ulewny dzień trafia na wkurzoną Włoszkę, która klnie do swojego samochodu w trzech różnych językach. Chłopak postanawia ukryć przed dziewczyną prawdę o sobie. Nie docenia jednak, że piękna, błyskotliwa i szczera do bólu Rosalie, nie da się nabijać w balona. Tych dwoje łączy jedno niechęć do stałego związku, a różni cała reszta. Ona bałaganiarska, drażliwa, sarkastyczna, samodzielna do szpiku kości, brak umiejętności gotowania, poziom ekspercki w zawodzeniu kochanej matki oraz w podchodzeniu do spraw w sposób nie przemyślany. On kochający gotować i uwielbiający porządek, kochający swoją matkę i rodzinę, prowadzący poukładane życie w którym postępuje racjonalnie i z pomysłem. Rosalie okazuje się być dla niego idealną kandydatką na coś więcej. Miłość rodzi się na stopie wielkiego sarkazmu i ironii. Po drodze oczywiście główny bohater ukazuje same zalety troszczy się o piękną kobietę kiedy ta ląduje z zapaleniem płuc, praktycznie wprowadza się do ciepłego mieszkania Rosalie, a całemu spektaklowi potyczek przygląda się pies, Dave, któremu zostaje przydzielona rola wyroczni. Jego Pani bowiem może umawiać się tylko z mężczyznami których on zaakceptuje. Książka to typowe romansidło, przewidywalne, oparte na znikomej fabule. Nick i Rosalie tworzą bardzo charyzmatyczną parę, która do siebie pasuje w 100%, miałam nadzieję, na trochę rozgrzanie akcji, ale autorka poruszała się bardzo powoli po swoim pomyśle. Wcześniej spotkałam się z książką "Śniadanie do łóżka" tej autorki i muszę przyznać, że mam wrażenie, że przygody Becki i Richa o wiele bardziej przypadły mi do gustu.
Patrycja - awatar Patrycja
oceniła na67 lat temu
Uratuj mnie Rachel Gibson
Uratuj mnie
Rachel Gibson
Szczerze mówiąc, nie wiem dlaczego ta książka ma tak słabą ocenę. Co prawda - jak się bliżej przyjrzeć i głębiej zastanowić, to nie jest to wyjątkowo ambitna pozycja, nawet troszkę przewidywalna (prócz umiejscowienia akcji w stanie Teksas, o tym jeszcze nie czytałam!!),ale za to wręcz obfituje w to, co pozwala człowiekowi po prostu się zrelaksować przy przyjemnej, spokojnej lekturze. Bardzo spodobała mi się postać głównej bohaterki - silnej kobiety, która postanowiła przeżyć swoje życie po swojemu, znaleźć swoje własne miejsce w świecie, zamiast tkwić w tłumiącym jej osobowość miejscu dążącym do... Cóż, ciągłych małżeństw, plot i spładzania kolejnych dzieciątek. Postać Vince'a również przyjemna, jakkolwiek bohater twierdził, że jest nie miłym dupkiem, tak okazuje się być zwyczajnie dobrym (i seksownym w każdym calu!) facetem. Ostatni tajemniczy wątek nie rozwinięty, jednak nie czuję z tego powodu jakiegoś specjalnego niezadowolenia, wystąpił na samym końcu, także nie wprowadza niczego niesamowitego do fabuły, która od początku skupiała się głównie na życiu Sadie Jo i Vincencie. Fabuła bez zbędnego przesadzenia. Jeżeli by wziąć na cel mieszkańców Lovett - realistycznie ukazana. Ludzie i to ich zamiłowanie do gorących ploteczek... Poza tym bardzo polubiłam poczucie humoru autorki, które naturalnie wpoiło się w całą historię bez poczucia, że coś jest zbywane/przerywane z braku laku. Nie ma też dużo scen seksu, czytając raczej można się zdziwić iż jest więcej opisów przeżyć bohaterów niż wątków seksualnych, przy tym jednak pisarka nie pomija delikatnego elementu romantycznego, jaki wzrasta z każdą stroną. Miło mi się czytało, że to mężczyzna pierwszy stracił głowę dla kobiety niż na odwrót (bo bohaterka wytrwała dłużej, HA!) Polecam na nudny/męczący weekend.
cerihunter - awatar cerihunter
ocenił na88 lat temu
Serce nie sługa Rachael Herron
Serce nie sługa
Rachael Herron
By osiągnąć spokój ludzie wiele lat porządkują, układają, zastanawiają się, podejmują przemyślane decyzje, a wystarczy moment, chwila i świat wywraca się do góry nogami. I tak właśnie się dzieje w przypadku Lucy i Owena. Oboje dorośli, z bagażem doświadczeń, żyjący w zgodzie z samym sobą spotykają się w dość osobliwych warunkach, by zburzyć panującą w ich życiu harmonię. Lucy- właścicielka księgarni odziedziczonej po ukochanej babci Ruby, miłośniczka robienia na drutach, spokojna, poukładana,oddana przyjaciółka, absolutnie nie lubiąca zmian i przede wszystkim od lat zakochana w miłości z liceum. Owen- były policjant ranny podczas akcji w której być może zabił swojego przyjaciela, pochądzący z patologicznej rodziny, lokalny łobuz, nieświadomie kochający skromną Lucy. Spotykają się po latach podczas ratowania życia ciężarnej przyjaciółki Lucy. Od tej chwili ich drogi nieustanie się krzyżują, uświadamiając łączące ich uczucie. Lucy odkrywa, że otaczająca rzeczywistość wygląda zgoła inaczej niz sobie to wyobrażała, pokonuje swoje największe lęki i w końcu ryzykuje a Owen... hmm, jak to facet w końcu oswaja się z myślą, że być szczęśliwym nie oznacza mieć nad wszystkim kontrolę. Lekka lekturka na słoneczne dni. Nastraja pozytywnie bo jeśli w końcu się coś udaje to warto jest wierzyć, że szczęście spotkać może każdego
Martensia - awatar Martensia
oceniła na69 lat temu
Małżeńska fuzja Jennifer Probst
Małżeńska fuzja
Jennifer Probst
Sawyer Wells "Nie wie­rzę w mi­łość. Za­wsze tak było. Cenię na­mięt­ność, po­żą­da­nie, lo­jal­ność i pra­wość. Kręci mnie cięż­ka praca i po­świę­ce­nie. Moim zda­niem mi­łość nie ist­nie­je." Jego przeszłość jest bolesna i zrobił wszystko aby się od niej odciąć. Julietta Conte "Była kłę­bo­wi­skiem sprzecz­no­ści. Świet­na me­ne­dżer­ka. Za­dzior­na mo­to­cy­klist­ka. A u mamy słod­ka do­ma­tor­ka." Ukrywała siebie i swoje pragnienia pod chłodną maską Królowej Lodu. "Ju­liet­ta do­ra­sta­ła w ko­cha­ją­cej ro­dzi­nie, a on zę­ba­mi i pa­zu­ra­mi wal­czył o prze­ży­cie, byle czym na­peł­nia­jąc brzuch." Teraz ten uparty mężczyzna proponuje jej wspólny biznes ale nie zamierza na tym poprzestać. Ona pod każ­dym wzglę­dem sta­no­wi­ła dla niego wy­zwa­nie i zmu­sza­ła do dzia­ła­nia. Obrał ją sobie za cel. Chciał jednej nocy, jej pełnego poddania i zaufania. "Czło­wiek z bli­zną, bez prze­szło­ści, ema­nu­ją­cy po­ra­ża­ją­cą zmy­sło­wo­ścią żądał od niej cał­ko­wi­tej uf­no­ści." "Nie miał nic, co mo­gło­by sta­no­wić fun­da­ment ta­kie­go związ­ku. Po­żą­da­nie wy­pa­la­ło się za­wsze po kilku wspól­nych no­cach. Nie pra­gnął nigdy innej bli­sko­ści niż cie­le­sna przy­jem­ność na jeden wie­czór. Lubił do­mi­no­wać i dawać roz­kosz. Z Ju­liet­tą było ina­czej. Nie po­tra­fił się z tym upo­rać." Oboje dostali tej nocy więcej niż oczekiwali i nie potrafili sami sobie z tym poradzić. I gdy wydawało się że zgodzili się co do ograniczenia swych kontaktów tylko do służbowych, nagle okazało się, że muszą się pobrać... Kim jest Wolf (Vincent) i co go tak naprawdę łączy z Sawyer'em? Jaka przeszłość i jakie wydarzenia połączyły Sawyer'a z mamą Conte? Bardzo miłe i przyjemne zakończenie serii o tym jak sobie wyczarować idealnego partnera. W tej części spotykamy wszystkie wcześniejsze pary, które wspominają swoje ciężkie początki ze wspólnym mianownikiem przymusowego małżeństwa. Autorka mocno mnie zaskoczyła jak rozwinęła wątek erotyczny dominującego Sawyer'a i uległej Pani Prezes. Widać że chciała przedstawić coś odmiennego od poprzednich części co się udało. W  ramach lekkiego relaksu warto przeczytać całą serię.
Whitecoffe - awatar Whitecoffe
ocenił na74 lata temu
Mr Perfect Linda Howard
Mr Perfect
Linda Howard
Cóż. Jest kilka książek, które stanowią dla mnie wyzwanie. Których rzeczywiście obawiam się, głównie ze względu na obraz jaki sobie wytworzyłam po czytaniu komentarzy, uwag i wtrętów na forum, ale i w innych internetowych miejscach też. Tak było i z tą książką. Byłam święcie przekonana, rękę na pieniek z zamkniętymi oczami bym położyła, że to książka nurtu – lekko, fajnie, przyjemnie, dużo sexu, mega facet, humor tryskający z każdej dziury, gigantyczne pokłady testosteronu i no masa gorącego ciała, do którego tak cudnie można wzdychać co chwila. Och, Sam… Ten Sam… No Sam… I co? Jak ktoś czytał tę książkę, to wie, że nic bardziej mylnego. I wszystko, wszystko jest nie tak. Nie tak. I chciałabym w tym miejscu powiedzieć, że chwała za to tym, co czuwają nad inteligencją książek. Wielka chwała. Może nie jest to książka wybitna. Może nie wniesie niesamowitych doznań w życie czytelnika. Może nawet nie doprowadzi do poważnej wymiany intelektualnej, ale ciężko przejść wobec niej obojętnie. To dobry kawałek oszukańczej literatury. Zapowiada się lekko i przyjemnie, a w dalszej części okazuje się nader bolesna i przerażająca. W skrócie, to historia czterech kobiet, które podczas piątkowego obiadu, ustalają listę 10 cech idealnego faceta, a potem ponoszą konsekwencję tego, wydawać by się mogło bardzo zabawnego czynu. Bo nie dość, że z dnia na dzień stają się gwiazdami mediów, to równie szybko stają się celem ataku. Brutalnym atakiem, w wyniku którego dwie z nich giną, a jedna ledwo uchodzi z życiem. Nie tego się spodziewałam. Pokazane są fantastyczne kobiety, które szukają swojego miejsca we współczesnym świecie. W różny sposób: w nieudanym do końca małżeństwie, w samotności, przy boku faceta który jest dobry w łóżku i świetnie tańczy, lub w zawieszeniu bardziej w nadziei na coś dobrego, niż w czasie tego dobrego. Pracują w jednej firmie, szanują się, lubią spędzać ze sobą czas. Tworzą grupkę przyjaciółek cieszących się czasem spędzanym wspólnie. Troszczą się o siebie i wygłupiają. I jeden z tych wygłupów wpędza ich w kłopoty. To pewnie książka ku przestrodze – jak coś wydawać by się mogło tak mało ważnego, mało znaczącego może sprawić, że w przeciągu kilku dni, świat stanie na głowie, a miejsca pełnego bezpieczeństwa, zaczną straszyć i przerażać. Przyznam, że nie do końca potrafię napisać o relacjach damsko-męskich. To znaczy, pewnie, że Sam.. Och, Sam… Cóż, Sam… i tak dalej. A i sama bohaterka jest cudna, z niesamowicie ciętym językiem, zabawna, odważna i prawa. Ale to dla mnie, przynajmniej na razie, jedynie tło tej opowieści. Cudny jest ich związek, choć tak szybki, tak tematyczny wydawać by się mogło na pierwszy rzut oka. Namiętność bijąca z każdego spojrzenia, i sceny w deszczu i jego wściekłość na nią, i jej na niego, i małżeństwo, a raczej jego propozycja. Fajnie. W treści – szybko, zdecydowanie, bez chwili zawahania. Przyznam, że nie spodziewałam się takiego rozstrzygnięcia. Może dlatego, że samo zaskoczenie tematem (jest co więcej oprócz Boga Sama?) wbiło mnie w fotel i czytałam, czytałam, zaskoczona, zaciekawiona i jeszcze raz zaskoczona. Podobało mi się. Może nawet bardzo. I Sam mi się podobał, ale równie mocno Jaine. Równie dobrze można byłoby się w niej zakochać. To był bardzo dobrze spędzony czas. Zdecydowanie nie stracony. Zdecydowanie do zapamiętania.
katala - awatar katala
oceniła na77 lat temu
Był sobie książę... Rachel Hauck
Był sobie książę...
Rachel Hauck
Nie powiem, że jestem rozczarowana, ale na pewno czuję niedosyt. Liczyłam na ciekawą i porywającą historię, a dostałam nieco naiwny i przeidealizowany romans. I pewnie dlatego jego czytanie zajęło mi dwa tygodnie. Susanna Tritt niedawno została porzucona przez mężczyznę, z którym była jedenaście lat. Zamiast spodziewanych oświadczyn spotkało ją rozczarowanie i porzucenie. Dwudziestodziewięcioletnia architekt krajobrazu stara się uporządkować swoje życie, ale nie jest to łatwe. Nie może znaleźć zleceń w swojej profesji, nie ma pieniędzy na opłacenie mieszkania i dlatego jest zmuszona zatrudnić się w restauracji rodziców. Ale przede Susanna stara się pozbierać po rozstaniu ze swoją miłością. Nathaniel jest prawdziwym księciem, który wie, że ciąży nad nim ogromna odpowiedzialność. Jego zadaniem jest utrzymanie harmonii między dwoma krajami oraz przejęcie władzy w wypadku śmierci króla. W dodatku wymaga się od niego, aby wybrał odpowiednią narzeczoną, która wedle prawa musi pochodzić z jego królestwa. Wszystko wskazuje na to, że na ślub z miłości nie ma na co liczyć. Nate postanawia wyjechać do Ameryki na swoje ostatnie wakacje przed koronacją. Nie wie, że to tam spotka niesamowitą kobietę, o której ciężko będzie mu zapomnieć. On – przystojny książę, na którym ciąży wielka odpowiedzialność i ona – architekt krajobrazu, kobieta, która pragnie, aby życie toczyło się według określonego planu. Oboje czują, że ich spotkanie nie jest przypadkowe. Wiedzą również, że według prawa nigdy nie będą mogli być razem. Historia zapowiadała się świetnie. Ot, klasyczny romans, w którym para spotyka się z przeciwnościami losu. Myślałam więc, że będę się dobrze bawiła. Ale przebrniecie przez pierwsze kilkadziesiąt stron było trudne. Nie potrafiłam wkręcić się w historię. Wszystko było zbyt cukierkowate i naiwne. Dopiero potem akcja nabrała tempa i wreszcie mogłam cieszyć się z czytania. Zaznaczę, że ciekawie pokazano całkowite zawierzanie Bogu. Ale i tutaj autorka trochę przesadziła. Nie mam nic do wstawek o religii i wierze, ale pojawiały się czasem znikąd, w przytłaczającej ilości i w sumie nic nie wnosiły do fabuły. W ogóle podczas lektury miałam ochotę powiedzieć, że normalni ludzie tak ze sobą nie rozmawiają. Podsumowując, książka jest dobra, ale bez rewelacji. Tak na jeden raz, dla relaksu i szybkiego zapomnienia ;)
Patrycja - awatar Patrycja
oceniła na65 lat temu

Cytaty z książki The great escape

Więcej
Susan Elizabeth Phillips Panna młoda ucieka Zobacz więcej
Susan Elizabeth Phillips Panna młoda ucieka Zobacz więcej
Więcej