Lenin w Zurychu

Okładka książki Lenin w Zurychu autora Aleksandr Sołżenicyn, 8385195025
Okładka książki Lenin w Zurychu
Aleksandr Sołżenicyn Wydawnictwo: Editions Spotkania historia
208 str. 3 godz. 28 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Lenin a Zurich
Data wydania:
1990-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1990-01-01
Liczba stron:
208
Czas czytania
3 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
8385195025
Tłumacz:
Paweł Herzog
Średnia ocen

6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Lenin w Zurychu w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Lenin w Zurychu

Średnia ocen
6,5 / 10
28 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Lenin w Zurychu

avatar
548
548

Na półkach:

Autor w świetnym stylu opisuje sposób w jaki komuniści na emigracji w Szwajcarii doprowadzili do wybuchu rewolucji październikowej w carskiej Rosji. Intrygi, knowania i rozgrywki godne szachowego mistrza. Sołżenicyn po mistrzowsku pokazuje jak grupa ludzi może obalić rząd i doprowadzić do zamieszek mających wpływ na politykę całego kontynentu.

Autor w świetnym stylu opisuje sposób w jaki komuniści na emigracji w Szwajcarii doprowadzili do wybuchu rewolucji październikowej w carskiej Rosji. Intrygi, knowania i rozgrywki godne szachowego mistrza. Sołżenicyn po mistrzowsku pokazuje jak grupa ludzi może obalić rząd i doprowadzić do zamieszek mających wpływ na politykę całego kontynentu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1302
1258

Na półkach: , , , , , , ,

Specyficzna powieść Sołżenicyna. Stanowi bowiem niejako wtórnie skomponowany fragment większej całości. A dotyczy okresu, który może wydawać się najmniej ciekawy w biografii twórcy tego, z czym świat (na szczęście już nie w naszym kraju) boryka się do tej pory. I kończy się tuż przed chyba najsłynniejszym przejazdem zaplombowanym pociągiem.
Jest to zatem dość specyficzny portret Lenina i środowiska socjalistów i komunistów, z którymi stykał się w Zurychu. Zarówno rosyjskich, jak i z innych krajów, szczególnie niemieckojęzycznych (późniejsza biografia jednego z uczestników spotkań bardzo zaskakuje).
I nawet w tej wykrojonej postaci jest to znakomita powieść historyczna, ciekawa tego, że wiadomo, jak wszystko się skończyło.
Książka ma jednak dość wysoki prób wejścia. Znajomość historii Rosji, ze szczególnym uwzględnieniem ruchów robotniczych i antycarskich, pierwszej wojny światowej i okresu ją poprzedzającego bardzo ułatwia czytanie. Podobnie jak ogólna orientacja w epoce. Ale autor zaopatrzył ją tez w dokumenty, uwagi własne i biogramu kilkudziesięciu osób. To na pewno ułatwienie dla wielu czytelników. No i nie należy zapominać o pierwszym rozdziale, jakby nie pasującym do tytułu z oczywistym polonicum.
A jeżeli ktoś w ogóle nie interesuje się historią, to może zapoznać się z typowym plastycznym i bardzo rosyjskim stylem Sołżenicyna.

Specyficzna powieść Sołżenicyna. Stanowi bowiem niejako wtórnie skomponowany fragment większej całości. A dotyczy okresu, który może wydawać się najmniej ciekawy w biografii twórcy tego, z czym świat (na szczęście już nie w naszym kraju) boryka się do tej pory. I kończy się tuż przed chyba najsłynniejszym przejazdem zaplombowanym pociągiem.
Jest to zatem dość specyficzny...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
196
22

Na półkach:

Słyszymy „Lenin”, myślimy „Rosja”. Z przybranym nazwiskiem przywódcy bolszewików łączy się jedno z najbardziej doniosłych i brzemiennych w skutki wydarzeń XX w., czyli rewolucja październikowa z 1917 roku. To w carskiej Rosji, podczas I wojny światowej, doszło do zwycięstwa idei socjalistycznych — z jakim skutkiem to inna sprawa — i to stamtąd w kolejnych dziesięcioleciach płynęło przede wszystkim zagrożenie komunizmem. W historię Rosji czerwona ideologia wpisała się więc na dobre, z tym krajem też ją łączymy. Lenina oczywiście umieszczamy swobodnie w jej ramach — z Matuszką Rosiją zrośnięty jest na stałe w świadomości wielu ludzi.

Sołżenicyn zarówno na rewolucję październikową, jak i na postać Włodzimierza Iljicza Lenina patrzył nieco inaczej. Nie widział w nich bowiem krwi z krwi i kość z kości ziemi rosyjskiej, ale element obcy, zaaplikowany Rosjanom niczym śmiercionośny wirus z zewnątrz. Istotnie źródeł idei komunistycznych należałoby szukać w Europie Zachodniej, kotłowało się w niej bowiem już w XIX w., a i przed samą rewolucją październikową fermentowało w wielu miejscach, Lenin pozostawił zaś liczne dowody swojego internacjonalizmu i braku jakiegokolwiek przywiązania do Rosji. Ot, „ćwiarteczką krwi, ale ani charakterem, ani wolą, ani skłonnościami, w najmniejszym stopniu nie czuł się związany z tym rozmemłanym, rozmazanym, wiecznie pijanym krajem”.

Rewolucja październikowa nie zaczęła się z dnia na dzień, a siły, które ją zainicjowały niekoniecznie znajdowały się w Rosji. Wielu rewolucjonistów rosyjskich po wydarzeniach z 1905 roku udało się na przymusową emigrację bądź zwyczajnie uciekło przed represjami. Wśród nich był także Lenin. Banici ci krążyli po Europie i zajmowali się zawodowo rewolucją, jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało. Pisanie agitacyjnych broszur, płomienna publicystyka i rozprawianie się przy jej pomocy z politycznymi przeciwnikami, kawiarniane rozmowy, przemowy na wiecach i zjazdy — wszystko to wypełniało ich życie. Z całą pewnością wypełniało życie Lenina, no, może poza kawiarnianymi rozmowami, do których wódz bolszewików nie miał serca, uznawał je bowiem za stratę czasu i sił.

„Lenin w Zurychu” to wyimek z emigracyjnego życia Lenina — ostatnie lata przed wybuchem rewolucji październikowej, spędzone w Szwajcarii, którą oczywiście starał się również podpalić. I chociaż o działalności przedrewolucyjnej Włodzimierza Iljicza wiemy niewiele, to jednak historia pokazuje, że do podpalenia alpejskiego kraju nie doszło. Dlaczego? O tym dowiemy się między innymi z książki Sołżenicyna, dość powiedzieć, że maksymalizmu Lenina nie dało się pogodzić z miękkim socjalizmem Szwajcarów, którzy byli tyle socjalistami, ile narodowcami. Wódz bolszewików nie dbał o interesy narodowe, chciał rewolucji, a do jej wybuchu potrzebne było zarówno wciągnięcie Szwajcarii w międzynarodowy konflikt (rzecz nie do pomyślenia dla większości Helwetów, przywiązanych do neutralności),jak i wybuch wojny domowej w Rosji. Ta druga idea, mniej lub bardziej dyskretnie popierana przez Niemców — także finansowo — była w zasadzie równa zdradzie ojczyzny. Lenin nie uznawał jednak takiej wartości jak ojczyzna.

Powieść Sołżenicyna daleka jest od precyzji historycznej, prawdę mówiąc, w ogóle nie wydaje się aspirować do czegoś, co moglibyśmy określić kroniką. Autor skupił się w niej na postaci Lenina i to psychologia tej postaci gra w tym utworze pierwsze skrzypce. Wydaje się, że przez zrozumienie Lenina Sołżenicyn chciał zrozumieć rewolucję, a przynajmniej jej źródła. Dużą część utworu zajmują rozważania protagonisty i jego rozmowy, natomiast komentarze narratora trzymają się konsekwentnie perspektywy wodza bolszewików, dzięki czemu książka nie ma w sobie nic z taniej publicystyki. Nie jest też tak naiwna miejscami jak znany w Polsce „Lenin” Ferdynanda Antoniego Ossendowskiego — dzieło bez wątpienia o licznych walorach, ale w niektórych fragmentach dokonujące daleko idących hiperbolizacji w charakterystyce głównego bohatera. Są jednak punkty styczne. W jednej i drugiej powieści Lenin żyje ideą rewolucji. Jest z nią związany wręcz organicznie, co z większym wyczuciem oddał rosyjski pisarz. Lenin karmi się rewolucją, pozwala mu ona żyć, ale jednocześnie trawi go i niszczy, stąd jego rosnące problemy zdrowotne. Więcej nieporadności można znaleźć natomiast w opisywaniu wątków osobistych. Są trzeciorzędne czy wręcz czwartorzędne, być może stosownie do rzeczywistego miejsca, które zajmowały w życiu wodza bolszewików. Wprawdzie nieraz spostrzeżemy, że autor chciał im nadać większe znaczenie, ale są to zaledwie sygnały. W książce Sołżenicyna nie znajdziemy konfliktu interesów: rodzinnego i zawodowego. Konflikt występuje tylko w ramach tego drugiego, a potyczki z rewolucjonistami są bardziej zajmujące aniżeli rozłąka z Inessą.

Sołżenicyn miał dużą wiedzę na temat rewolucji październikowej, losów emigracji rosyjskiej i oczywiście tego wszystkiego, co działo się już po 1917 roku. Ta wiedza znajduje odbicie w treści książki. Przez jej karty wspomina się wiele historycznych postaci. Niektóre nazwiska usłyszymy być może po raz pierwszy i to mimo kluczowej roli, jaką noszący je działacze odegrali przed rewolucją i w jej trakcie (przykładem może być Izrael Łazariewicz Helphand, ps. Parvus),o innych być może słyszeliśmy, ale nic ponadto zapewne nie wiemy (Karol Radek, Willi Münzenberg, Robert Grimm) — przykładów znalazłoby się w tej książce znacznie więcej. Samej charakterystyce Lenina możemy, z zachowaniem oczywiście pewnego stopnia nieufności, zawierzyć. Sołżenicyn miał w swoich rękach teksty pisane przez Włodzimierza Iljicza i wyciągnąć z nich potrzebną mu esencję. „Lenin w Zurychu” to książka solidna, o ile nie szukamy w niej standardowej, wartkiej fabuły z tłem historycznym. Tutaj zmagania dotyczą bardziej planu psychicznego (mają naturę introspektywną),ewentualnie ograniczają się do rozmów — w tym zawiera się dynamika powieści. Trzeba o tym pamiętać, inaczej można się srodze zawieść. „Lenin w Zurychu” to przede wszystkim rozpisana na monologi wewnętrzne i rozmowy z innymi charakterystyka głównego bohatera, na dalszym zaś planie — obraz życia emigracji rosyjskiej i początków rewolucji od kuchni.

*A. Sołżenicyn, „Lenin w Zurychu”, tłum. Paweł Herzog, wyd. Editions Spotkania, Warszawa 1990, s. 71.

Opinia pojawiła się również na stronie biblionetka.pl

Słyszymy „Lenin”, myślimy „Rosja”. Z przybranym nazwiskiem przywódcy bolszewików łączy się jedno z najbardziej doniosłych i brzemiennych w skutki wydarzeń XX w., czyli rewolucja październikowa z 1917 roku. To w carskiej Rosji, podczas I wojny światowej, doszło do zwycięstwa idei socjalistycznych — z jakim skutkiem to inna sprawa — i to stamtąd w kolejnych dziesięcioleciach...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

95 użytkowników ma tytuł Lenin w Zurychu na półkach głównych
  • 57
  • 38
30 użytkowników ma tytuł Lenin w Zurychu na półkach dodatkowych
  • 20
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Aleksandr Sołżenicyn
Aleksandr Sołżenicyn
Rosyjski powieściopisarz. Studiował matematykę na Wydziale Fizyki i Matematyki Państwowego Uniwersytetu w Rostowie. Równolegle był zaocznym słuchaczem Moskiewskiego Instytutu Filozofii, Literatury i Historii. Po ukończeniu studiów matematycznych w roku 1941 przez kilka miesięcy pracował jako nauczyciel matematyki w szkole. W październiku 1941 został zmobilizowany i trafił do szkoły artylerii, skąd w końcu 1942 (lub na początku 1943 według innych źródeł) skierowano go na front pod Orłem. Za postawę w walce otrzymał Order Wojny Ojczyźnianej drugiego stopnia, Order Czerwonej Gwiazdy oraz awans do stopnia kapitana artylerii. Wyróżnił się podczas walk w Prusach Wschodnich wyprowadzając swój oddział z okrążenia. Został aresztowany 9 lutego 1945 w okolicach Elbląga (według innych źródeł mogło to być we wsi Dittrichsdorf, dziś Biała Wola w gminie Lubomino) po tym, jak NKWD przechwyciło jego list do przyjaciela zawierający krytyczne opinie na temat sposobów prowadzenia wojny przez Związek Radziecki i roli Stalina. Po aresztowaniu trafił do więzienia na Łubiance, a stamtąd na Butyrki w Moskwie. Na mocy osławionego artykułu 58, p. 10 (antyradziecka agitacja) i 11 (próba utworzenia organizacji antyradzieckiej) ówczesnego radzieckiego kodeksu karnego został skazany na 8 lat wychowawczego obozu pracy. Więziono go w obozie w dawnym monasterze Nowe Jeruzalem pod Moskwą, następnie pracował w szaraszce (specjalny obóz dla specjalistów i naukowców) w Marfinie, a w końcu przewieziono go do obozu w Jekybastuzie. Został zwolniony w lutym 1953 i skierowany na „wieczne osiedlenie” do wioski Kok-Terek w obwodzie dżambulskim w Kazachstanie. Po rozpoznaniu u niego raka żołądka poddawany był leczeniu naświetleniami w szpitalu w Taszkencie, gdzie następnie przeszedł operację usunięcia guza. Pomimo zabiegu, nowotwór miał przerzuty i według diagnozy lekarzy-zesłańców postawionej w grudniu 1953 Sołżenicynowi pozostały trzy miesiące życia. Jednak przerzuty nagle ustąpiły, co Sołżenicyn uznał za realizację Bożego zamysłu – opinię tę wielokrotnie podtrzymywał w przyszłości. W 1956 (albo 1957 – według innych źródeł) został zrehabilitowany i wrócił do europejskiej części Związku Radzieckiego. Podjął pracę jako nauczyciel szkoły wiejskiej pod Riazaniem, a później w samym Riazaniu. W tym okresie intensywnie zajmował się już działalnością literacką, kontynuując to, co rozpoczął w warunkach obozowych. Według własnych wspomnień, od 1947 tworzył jedyną możliwą dla łagiernika metodą – zapamiętując całe fragmenty utworów. Był wówczas przekonany, że za życia żaden jego utwór nie zostanie opublikowany. Pracował między innymi nad utworem Krąg pierwszy i przygotowywał się do rozpoczęcia prac nad Archipelagiem Gułag. Próbował też bezskutecznie opublikować krytyczne recenzje wydanych wówczas wspomnień Ilji Erenburga i Konstantina Paustowskiego. W 1959 w ciągu trzech tygodni napisał opowiadanie Szcz-854 (Jeden dzień jednego więźnia). Po oddaniu do publikacji było ono rozprowadzane również w „niezależnym obiegu” w postaci ręcznych odpisów i wkrótce nazwisko Sołżenicyna stało się publicznie znane. Historia publikacji Jednego dnia jest jednym z bardziej wyrazistych przykładów realiów panujących w Związku Radzieckim. Korzystając ze względnej swobody panującej w okresie chruszczowowskiej „odwilży”, Sołżenicyn złożył Jeden dzień do publikacji w uważanym za liberalny miesięczniku Nowyj Mir. Jego redaktorem naczelnym był poeta Aleksandr Twardowski, mający dostęp do samego Chruszczowa. Maszynopis opowiadania pisarz przekazał przez byłego współwięźnia Lwa Kopielewa sekretarz działu prozy, Annie Samojłownie Berzer, której drogą zręcznych posunięć udało się wręczyć utwór bezpośrednio Twardowskiemu. Sołżenicynowi wypłacono zaliczkę w wysokości jego dotychczasowych dwuletnich dochodów, ale zabiegi wokół publikacji trwały jeszcze kilka miesięcy. W końcu, po ingerencjach redakcyjnych, stylistycznych i zmianie tytułu na Jeden dzień Iwana Denisowicza (wszystko za zgodą Sołżenicyna),Twardowskiemu udało się uzyskać zgodę na publikację od samego Chruszczowa, ten zaś z kolei doprowadził do zgody Prezydium KC KPZR. Opowiadanie ukazało się pod koniec 1962. Do 1966 Nowyj Mir opublikował kilka kolejnych utworów Sołżenicyna, który prawie z dnia na dzień zdobył sławę jako pisarz. Przyjęto go do Związku Pisarzy Radzieckich, a Jeden dzień nominowano do Nagrody Leninowskiej, której jednak ostatecznie nie otrzymał. Uznanie otworzyło Sołżenicynowi dostęp do szeregu archiwów, co wykorzystał zbierając materiały do Archipelagu Gułag. Zawarł w nim ustne relacje 227 świadków i mnóstwo informacji zaczerpniętych z listów byłych więźniów. Trzytomowe dzieło zostało ukończone w 1968, mimo równoległej pracy nad Oddziałem chorych na raka i Kręgiem pierwszym. Rozpoczęte w tym czasie prace nad powieścią Sierpień czternastego zaowocowały po ponad dwudziestu latach epopeją Czerwone koło (1969-1991).Własne przeżycia i wiedza jaką zdobył w trakcie prac nad Archipelagiem spowodowały, że Sołżenicyn coraz bardziej przeistaczał się z ostrożnego przeciwnika w otwartego wroga ustroju radzieckiego. Zachowywał przy tym daleko posuniętą ostrożność, przechowując rękopisy utworów w rozproszeniu u przyjaciół. Niektóre z nich już wtedy „wyciekały” na Zachód, jak na przykład Okruchy wydane w 1964 w kwartalniku Grani. Po odsunięciu od władzy Chruszczowa w 1964, ekipa Breżniewa kontynuowała jego politykę ograniczania względnych swobód przyznanych społeczeństwu w okresie „odwilży”. To z kolei umacniało radykalizm Sołżenicyna. We wrześniu 1965 KGB skonfiskowało większość zakonspirowanego archiwum pisarza, a rok później jego pisma zostały objęte nieoficjalnym zakazem publikacji. On sam poddawany był rozmaitym szykanom, rozpowszechniano m.in. pogłoski o jego żydowskim pochodzeniu i współpracy z gestapo. W 1966 ukazało się ostatnie opowiadanie Aleksandra Sołżenicyna w Nowym Mirze. Rok później skierował on do IV zjazdu pisarzy radzieckich list otwarty z żądaniem m.in. likwidacji cenzury. Ocalałe lub odtworzone utwory przekazywał na Zachód, stopniowo zezwalając na publikację (Krąg pierwszy i Oddział chorych na raka w 1968). W 1969 został wykluczony ze Związku Pisarzy Radzieckich. Zamieszkał wówczas na daczy słynnego rosyjskiego wiolonczelisty-wirtuoza Mścisława Rostropowicza. W 1970 roku Aleksandr Sołżenicyn otrzymał literacką Nagrodę Nobla za całokształt twórczości. W jej uzasadnieniu znalazły się m.in. słowa: za moralną siłę, z jaką spełnia obowiązki wobec niezastąpionych tradycji literatury rosyjskiej. Niektóre źródła podają, że nagroda przyznana została pisarzowi za Archipelag Gułag, jednak w 1970 dzieło to nie było jeszcze opublikowane (choć mogło być znane Komitetowi Noblowskiemu w nieoficjalnym odpisie). Sołżenicyn przez długi czas nie mógł zdecydować się na odebranie nagrody, obawiając się zakazu powrotu do ojczyzny. Po ukazaniu się w Paryżu w 1971 Sierpnia Czternastego (roku),pierwszej części epopei Czerwone koło, władze nasiliły szykany wobec pisarza. W prasie ponownie zaczęły się pojawiać „pytania od czytelników” o żydowskie pochodzenie i wojenną przeszłość pisarza. We wrześniu 1973 KGB skonfiskowało rękopis Archipelagu Gułag. W tej sytuacji pisarz zezwolił na publikację książki przez wydawnictwo YMCA Press, co nastąpiło w Paryżu w grudniu tego roku. Oliwy do ognia dolało opublikowanie na Zachodzie jego Listu do wodzów Związku Radzieckiego. W odpowiedzi władze podjęły zdecydowane działania. Zorganizowano akcję „spontanicznych” protestów zbiorowych ludu pracującego i lawinę indywidualnych oświadczeń. Sołżenicyna wezwano na przesłuchanie do prokuratury, a gdy się nie stawił, został na krótko aresztowany. Wydany specjalnie dekret Prezydium Rady Najwyższej ZSRR pozbawiał go obywatelstwa Związku Radzieckiego i nakazywał administracyjne wydalenie pisarza z ZSRR. Zrealizowano to natychmiast, wywożąc go samolotem do Frankfurtu nad Menem. Sołżenicyn jest autorem określenia „obrazowanszczina” (образованщина) użytego jako tytuł eseju, będącego pejoratywnym określeniem ludzi, którzy dzięki władzy bolszewików zastąpili tradycyjną inteligencję. Termin ten przełożył na jęz. polski Roman Zimand jako „wykształciuchy”, natomiast prof. Andrzej de Lazari używa pojęcia „wykształceńcy”. Po wydaleniu zamieszkał na krótko w Zurychu, a po odebraniu Nagrody Nobla w 1975 i podróży do USA osiadł rok później z rodziną koło Cavendish w stanie Vermont. Pracował tam nad wielotomową epopeją historyczną Czerwone koło, która miała składać się z 20 części – od sierpnia 1914, przez wiosnę 1922 (stłumienie przez Tuchaczewskiego powstania w guberni tambowskiej),do wydarzeń z lat 1928, 1931, 1937, 1941 i 1945, ostatecznie jednak powieść pozostała nieukończona. Przywiązany do rosyjskiego patriotyzmu, trzymał się osobno od całej emigracji rosyjskiej, której przedstawiciele – i nie tylko oni – traktowali jego poglądy jako nacjonalizm. „Samotnik z Vermont”, jak nazwała go zachodnia prasa, coraz bardziej skłaniał się ku pozycjom słowianofilstwa i panslawizmu. W utworach z tego okresu przeciwstawiał demokracji, kulturze i mentalności Zachodu zasady moralne wywodzące się z prawosławia i tradycyjnej religijności „ludu rosyjskiego”. Wywołało to krytykę ze strony innych dysydentów radzieckich, a część z nich, zwłaszcza nastawiona lewicowo, traktowała go jako skrytego monarchistę, tęskniącego za rządami autorytarnymi, nacjonalistę i izolacjonistę. Sparodiowano go nawet w satyrycznym utworze Władimira Wojnowicza Moskwa 2042 jako Sima Simycza Karnawałowa, mesjanistycznego zbawcę na białym koniu. Gorbaczowowska pierestrojka stała się mimo woli początkiem demontażu Związku Radzieckiego. Świadectwem zmian był choćby fakt, że bez przeszkód można było drukować jego utwory. W Nowym Mirze opublikowano jego wykład noblowski i kilka fragmentów Archipelagu, a we wrześniu 1989 roku Komsomolska Prawda i Litieraturnaja Gazieta zamieściły jego artykuł-manifest Jak odbudować Rosję. Sam Sołżenicyn odnosił się jednak do tych zmian nieufnie i, mimo iż 18 sierpnia 1989 roku przywrócono mu radzieckie obywatelstwo, wrócił do Rosji dopiero 27 maja 1994 roku. Po powrocie odbył szereg podróży wzdłuż całego kraju, od Władywostoku aż do Moskwy. Zamieszkał pod Moskwą w posiadłości otrzymanej od rządu. Włączył się w życie społeczne i publicystyczne, dając serie odczytów, publikując w prasie i prowadząc własny program telewizyjny. Jego zdecydowane poglądy i moralizowanie spowodowały jednak, że po początkowym uznaniu i pewnym wpływie na rosyjskie elity intelektualne, z czasem tracił popularność. We wrześniu 1995 roku zlikwidowano jego program w państwowej telewizji ORT Ostankino. Niemniej, w 1997 roku został wybrany na członka Rosyjskiej Akademii Nauk, a 12 czerwca 2007 roku, podczas obchodów Dnia Rosji, Sołżenicyn odebrał z rąk Władimira Putina wysokiej rangi odznaczenie państwowe.Aleksandr Sołżenicyn zmarł 3 sierpnia 2008 na zawał serca, przeżywszy 89 lat. Jego pogrzeb odbył się 6 sierpnia 2008 na starym cmentarzu przy monasterze Dońskim. W uroczystościach pożegnalnych udział wziął m.in. Prezydent Federacji Rosyjskiej Dmitrij Miedwiediew.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Lenin w Zurychu

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Lenin w Zurychu


Ciekawostki historyczne