Wiersze ze słów

Okładka książki Wiersze ze słów autorstwa Piotr Sommer
Okładka książki Wiersze ze słów autorstwa Piotr Sommer
Piotr Sommer Wydawnictwo: Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu Cykl: Biblioteka Poezji Współczesnej (tom 30) poezja
43 str. 43 min.
Kategoria:
poezja
Format:
papier
Cykl:
Biblioteka Poezji Współczesnej (tom 30)
Data wydania:
2012-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2012-01-01
Liczba stron:
43
Czas czytania
43 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362717057
Reedycja wydanego w 2009 r. we Wrocławiu tomu. Okładkę zaprojektował Paweł Susid. Książka zawiera 35 wcześniej wydrukowanych wierszy i 3 nowe teksty.


Od rzeczy

Już nigdy nie będzie tak niezwykle
jak było, będzie
zwykle, a to nawet jak się rozpozna
głupio będzie zauważyć.


Piotr Sommer (ur. 1948) opublikował m.in. zbiory wierszy Pamiątki po nas (1980),Kolejny świat (1983),Czynnik liryczny i inne wiersze (1988),wybór Nowe stosunki wyrazów (1997),tom szkiców literackich Po stykach (2005),antologię przekładów z poetów amerykańskich O krok od nich (2006),tomik wierszy dla dzieci Przed snem (2008) a także Rano na ziemi (2009).
Średnia ocen
7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wiersze ze słów w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wiersze ze słów

Średnia ocen
7,0 / 10
11 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Wiersze ze słów

Sortuj:
avatar
57
10

Na półkach:

Genialne!

Genialne!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

30 użytkowników ma tytuł Wiersze ze słów na półkach głównych
  • 22
  • 8
18 użytkowników ma tytuł Wiersze ze słów na półkach dodatkowych
  • 6
  • 6
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki O krok od nich. Przekłady z poetów amerykańskich John Ashbery, John Berryman, John Cage, Edward Estlin Cummings, Allen Ginsberg, Kenneth Koch, Robert Lowell, Frank O’Hara, Charles Reznikoff, David Schubert, James Schuyler, Piotr Sommer, William Carlos Williams
Ocena 8,1
O krok od nich. Przekłady z poetów amerykańskich John Ashbery, John Berryman, John Cage, Edward Estlin Cummings, Allen Ginsberg, Kenneth Koch, Robert Lowell, Frank O’Hara, Charles Reznikoff, David Schubert, James Schuyler, Piotr Sommer, William Carlos Williams
Okładka książki O nich tutaj. Książka o języku i przekładzie Piotr Sommer, praca zbiorowa
Ocena 7,7
O nich tutaj. Książka o języku i przekładzie Piotr Sommer, praca zbiorowa
Piotr Sommer
Piotr Sommer
(ur. 1948 w Wałbrzychu) poeta, tłumacz współczesnej poezji amerykańskiej, angielskiej oraz irlandzkiej. Studiował anglistykę w Warszawie. Tłumaczył utwory: Johna Ashbery'ego, Johna Berrymana, Ciarana Carsona, D. J. Enrighta, Seamusa Heaneya, Kennetha Kocha, Michaela Longleya, Roberta Lowella, Dereka Mahona, Franka O'Hary, Charlesa Reznikoffa. Laureat wielu nagród, m.in. Nagrody im. Barbary Sadowskiej, Nagrody Kościelskich (1988) i Nagrody Poetyckiej Silesius za całokształt twórczości (2010). Opublikował kilkanaście książek poetyckich i krytycznoliterackich, zredagował wiele ważnych antologii (m.in. prezentujących współczesną poezję amerykańską i angielską). Pisze także wiersze dla dzieci. Jest redaktorem naczelnym miesięcznika "Literatura na świecie". Jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i PEN Clubu. Mieszka w Sulejówku pod Warszawą.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Wiersze ze słów przeczytali również

Dzikie dzieci Krzysztof Siwczyk
Dzikie dzieci
Krzysztof Siwczyk
Blokrealizm. Nie spodziewałam się szału, bo nie lubię poezji - czytam ją zazwyczaj wtedy, gdy muszę. Nigdy nie czuję ekscytacji związanej z sięgnięciem po tomik poetycki, co z kolei często mi się zdarza, gdy zaczynam czytać prozę. Muszę jednak przyznać, że bardzo przypadły mi do gustu "Dzikie dzieci". Lubię klimaty inicjacyjne. Z perspektywy czasu, gdy już jestem dorosła, lubię analizować to, co dzieje się w dorastających głowach. To fascynujące. Siwczyk skomponował tomik opowiadający historię młodego, nastoletniego chłopaka dorastającego w blokowisku na Śląsku. Podmiot zewsząd otoczony jest szarością. To, co go otacza to klatki schodowego, wielka płyta, ponętne dziewczyny przechadzające się po alejkach, a także... Bóg. Obserwujemy bohatera w środowisku domowym - przy matce, ojcu - wydaje się, jak gdyby nie byli blisko, nie ma między nimi czułości. Rodzice śpią, drzemią, są gdzieś w tle. A młodzieniec dorasta i zaczyna doświadczać. Niezwykle ważna jest dla niego sfera fizyczna, co nie jest niczym zaskakującym, biorąc pod uwagę buzujące hormony w okresie dorastania. Nie ma tam jednak miejsca na miłość - nastolatek zazwyczaj nie jest gotowy na głębokie uczucie, na prawdziwą miłość. Podmiot skupia się na czystej biologii, na potrzebach seksualnych, nie na emocjonalnej bliskości z dziewczyną. Siwczyk ukazuje naturalny proces dojrzewania - na samym początku jest czas nie na wielką głębie uczuć, lecz na radosne i intrygujące poznawanie swoich ciał. Kolejna sfera związana z inicjacją bohatera to sfera sacrum. Bóg przewija się w tomiku przez wiele utworów, jednak w tytułowym wierszu możemy przyjrzeć się bliżej stosunkowi chłopaka do boskości. Zmienia się miejsce akcji - tym razem nie jest to duszne mieszkanko, nie jest to plac przed blokiem, a kościół. W owym kościele na krzyżu spoczywa Chrystus. Zimno jest na dworze. Wszyscy marzną. Dzieci w swojej naiwnej, prostolinijnej, nieco spontanicznej empatii uznają, że Bóg też odczuwa chłód. Łaskocząc go w stopy, czekają na reakcję. Czy Chrystus uśmiechnie się? Czy coś powie? Jak sprowokować go do ujawnienia się? Gdzie jest Bóg, jak nie w kościele? To tomik przyziemny pod wieloma względami - język jest potoczny, brak tu zbędnej ornamentacji poetyckiej, tematy są codzienne... A jednak czuję się poruszona tym, co w nim przeczytałam.
Emsi - awatar Emsi
ocenił na86 lat temu
Dolna Wilda Edward Pasewicz
Dolna Wilda
Edward Pasewicz
Byłam szczególnie ciekawa Autora po odkryciu, iż jest jednym z tych, który został uhonorowany nagrodą Angelusa (2022r). Słyszałam o tej nagrodzie, wydawała się być mało prestiżowa ponieważ niewiele szumu wokół laureatów, jakby to co powinno być nam bliższe zostaje wciąż za zasłoną "mniej wartościowe". Nagroda od kilkunastu lat przyznawana jest corocznie za najlepszą książkę prozatorską opublikowaną w języku polskim w roku poprzednim i przeznaczona dla pisarzy pochodzących z Europy Środkowej, którzy w swoich pracach podejmują tematy najistotniejsze dla współczesności i pogłębiają wiedzę o świecie innych kultur [proza i przekład]. I pewnie, gdy nazwa coś nam mówi, nazwiska zwycięzców już nie koniecznie. Łatwo je przekręcić, niepoprawnie zapisać, to kto je zapamięta jeśli nie sięgnie po napisane przez nich treści? W przypadku Edwarda Pasewicza czy Macieja Płaza może być z tym łatwiej. "Dolna Wilda" (2001) nie jest tomikiem nagrodzonym w tym konkursie, ale miałam ochotę rozpocząć od debiutanckich utworów by w przyszłości pójść dalej i móc odkrywać zmiany w poetyce Pasewicza. A debiutancki tom pozbawiony jest ckliwych słów, czy nawet oprawy, tak by wiersz stawał się przyjazną lekturą. "Dolna Wilda" jest zbudowana z mocnych słów, przedstawia często surowy obraz rzeczywistości, bez aury ubarwiania, tak zwanych kwiatuszków na stole, gdy pisze się o gorzkiej kawie. "Zima i wszystkie z nią związane kurwy zbliżają się do nas z tamtej strony nieba. Chodzi być może o rachunki za prąd, grube ubranie i możliwość grypy. A z tamtej strony nieba jest ciepło, są dalekie kontynenty i nowe wrażenia. Mieliśmy pisać z Prochaską operę, lecz na razie brzmi tylko uwertura." fragm."Piszemy operę" (s.4) "Ta… Jestem trzydziestoletnim facetem i leżę. Wychodzi mi to lepiej niż wszystko inne. Gromadzę się nad ranem w okolicach kawy i obserwuję jej pianę na brzegach kubka. (...) Być może jeszcze czuję różnicę, skrobiąc pysk żyletką, żałując czasami, że nie mogę wraz z warstwą włosów zdjąć wydarzeń, które, o tak, chciałbym bardzo, mogłyby spłynąć w korzenie kanalizacji." frag. "Przebiegi" (s.26) Pomiędzy tak opisywaną zwyczajność codzienności wplecione są tu i tam strofy przypominające przeszłość. A mnie szczególnie ten wiersz otulił własnym ciepłym wspomnieniem, wspomnieniem o dziadku: Nad Odrą Dziadek Barczuk umierał na raka w Kostrzynie nad Odrą. Tam było pełno mew i dlatego to są martwe ptaki. Dni już nie pamiętam, ale są ścieżki, znaki wydrapane w małym kamieniu. Na przykład studnia, którą czyścił, a do której ja wrzucałem śmieci i zabawki. Pulchny jak laleczka, w zielonym sweterku, buła z plasteliny, wrzeszczałem kiedy wyszedł z niej w gumowym ubraniu. Chciałbym powiedzieć: cały w wodorostach, z wodnym bogiem we włosach, z błyskiem w oku, jakby odkrył tajemnicę, którą — wiecie — przekazał mnie. Lecz nie powiem, był suchy i miał szeroką szczękę, żółtą skórę i sękate dłonie. Dotykam drzewa — tak myślałem wtedy i nie myliłem się wcale. (s.7) Są też te bardziej intymne, nacechowane sensualnie słowa: "Kriegsmarine byłaby dumna, widząc jak idę na dno, jak odmierzam dno, jak dnem się staję między brzaskiem a dniem, wpadając ci w oko w światłach dyskoteki, gdy pytasz mnie, jak się czuję w tej koszulce oblepionej wodorostami i czy mogę ją zdjąć. Chcesz rzucić okiem na tors, na nogi, na uda, na jądra kołyszące się jak dzwony, na to skwaszone podniebienie. Chcesz mi usta językiem, taką wielką mową, większą niż mowa najświętszego ze świętych, otworzyć, żebym mógł mówić, żebym mówił wiele, żeby z tego mówienia zrodziło się istnienie." fragm."Kriegsmarine" (s.13) "Ale czy oni mają muzykę? Chłopiec, co wąskie stopy natarł olejkiem do opalania, jego kochanek, który już śpi od południa, i przyjaciele i znajomi palący się w słońcu, Ci przyjechali z Treviru, tamten z Akki, wiem, że widzieli Krzyż Południa i zazdroszczę chłosty w ciemnym pokoju na Via Nuova, tych opowieści słucham drugi tydzień, a jednak nie mogę usłyszeć muzyki." fragm."Naśladownictwo" (s.27) A pośród poruszającej zwyczajności jest tu też taka wstęga zwana śmiercią, która toruje sobie drogę pośród innych odczuć, myśli, opisanych chwil i wspomnień. Jest nienachalna, przycupnie lekko na linii wersu, a w końcu też wybrzmi jako trup z ciała i kości: "Pani Michałowska umarła we wtorek. Nad ranem znaleźli trupa, nad ranem. Jej pończocha wisiała za oknem, podarta i zacerowana, i znowu podarta — wzory skłębionych myśli odciśnięte w powietrzu. Kiedy ją wynosili, pies zawył i kawa wylała się na obrus. Z okrutnej sierści jest ten świat utkany. Taka myśl krążyła jak mucha nad kanapką, w czaszce pustej, białej, przesiąkniętej pleśnią. fragm."Pani Michałowska" (s.31) Na mnie "Dolna Wilda" robi wrażenie topornie ociosanego tomu. Jest jak widok tępo ogolonej twarzy mocno zarośniętego człowieka, gdzie twarz już jest widoczna, można rozpoznać do kogo należy, ale jeszcze potrzebne wygładzenie skóry, może nawilżenie? Oczywiście w przypadku poezji Pasewicza nie chodzi mi o wygładzenie czy to w sposobie pisania czy wyznaczania kierunku w temacie, ale o podbicie tego, co często nieuchwytne, a charakterystyczne dla danego poety. Jest w tym rytm i harmonia, wyłuskany drobiazg i zapamiętana chwila ze spotkania z drugim człowiekiem. Jest też coś łaskoczącego, żeby nie napisać drażniącego, podszytego pod słowa. W przyszłości przyjrzę się Autorowi bliżej. Do całości brakowało mi jeszcze odpowiedzi na nurtujące od początku pytanie - skąd Wilda, czy to realne miejsce? Okazuje się, że to obecnie nazwa dzielnicy Poznania. Najpierw była wieś , potem folwark patrycjuszowski, który w 1488 roku przeszedł w ręce rodziny Wildów, a pod koniec XIX wieku po przyłączaniu terenów gminnych, które do tej pory były zapleczem dla miasta, stały się integralnymi częściami miejskiej aglomeracji. I to tyle historycznie, a dlaczego u Pasewicza nazwa tomu, w którym więcej o zagranicy, jakiejś tam Malcie, niż o Poznaniu?
Aksamitt - awatar Aksamitt
ocenił na71 rok temu

Cytaty z książki Wiersze ze słów

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wiersze ze słów