Rosemary znaczy pamięć

Okładka książki Rosemary znaczy pamięć autora Agatha Christie, 9788324590797
Okładka książki Rosemary znaczy pamięć
Agatha Christie Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie Seria: Klasyka Kryminału kryminał, sensacja, thriller
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Seria:
Klasyka Kryminału
Tytuł oryginału:
Sparkling Cyanide
Data wydania:
2011-07-12
Data 1. wyd. pol.:
1996-01-01
Data 1. wydania:
1974-01-01
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324590797
Tłumacz:
Agnieszka Bihl
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rosemary znaczy pamięć w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Rosemary znaczy pamięć



książek na półce przeczytane 857 napisanych opinii 408

Oceny książki Rosemary znaczy pamięć

Średnia ocen
7,0 / 10
1439 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Rosemary znaczy pamięć

avatar
92
72

Na półkach:

Styl nie do podrobienia.

Styl nie do podrobienia.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1032
536

Na półkach:

Uwielbiam kryminały retro!

Uwielbiam kryminały retro!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
670
670

Na półkach:

Rosemary Barton w restauracji Luxembourg w dniu swojego urodzinowego przyjęcia umiera po zażyciu cyjanku potasu. W samobójczą śmierć Rosemary nie wątpi nikt.
Któż miałby powód mordować uroczą młodą mężatkę, która nigdy nikomu nie wyrządziła żadnej krzywdy?

Po roku od samobójczej śmierci mąż ofiary ujawnia, że dostaje tajemnicze listy mówiące o tym, że jego żona wbrew pozorom została zamordowana. George Barton, wyprawia kolację, na którą zaprasza te same osoby, które były świadkami samobójstwa.
Niestety gospodarz również wypija szampana pełnego cyjanku potasu.

Kolejna zbrodnia, kolejna zagadka. Agatha Christie poświęciła dużo czasu Rosemary, mimo że była martwa. Zagadkę tych śmierci, ma rozwiązać nadinspektor Kemp z pomocą pułkownika Race'a.

Autorka sprytnie manewruje informacjami, że do samego końca nie jesteśmy pewni, czy nasze rozumowanie idzie dobrym tropem. Po dokładnym przyjrzeniu się uczestnikom feralnej kolacji każdy z zaproszonych gości miał motyw — miłość i pieniądze. Mamy tu zdradzanego męża, zdradzaną żonę, ambitnego kochanka, mężczyznę z tajemniczą przeszłością, dwie zakochane dziewczyny i majątek.

Kto popełnił więc te zbrodnie? A może tylko jedną z nich?
Tego dowiemy się po przeczytaniu książki „Rosemary znaczy pamięć”. Polecam.

Rosemary Barton w restauracji Luxembourg w dniu swojego urodzinowego przyjęcia umiera po zażyciu cyjanku potasu. W samobójczą śmierć Rosemary nie wątpi nikt.
Któż miałby powód mordować uroczą młodą mężatkę, która nigdy nikomu nie wyrządziła żadnej krzywdy?

Po roku od samobójczej śmierci mąż ofiary ujawnia, że dostaje tajemnicze listy mówiące o tym, że jego żona wbrew...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

3175 użytkowników ma tytuł Rosemary znaczy pamięć na półkach głównych
  • 2 252
  • 923
760 użytkowników ma tytuł Rosemary znaczy pamięć na półkach dodatkowych
  • 475
  • 76
  • 62
  • 47
  • 39
  • 27
  • 18
  • 16

Tagi i tematy do książki Rosemary znaczy pamięć

Inne książki autora

Agatha Christie
Agatha Christie
Córka Clary i Fredericka Miller – angielska autorka powieści kryminalnych. Agatha Christie jest najbardziej znaną na świecie pisarką kryminałów oraz najlepiej sprzedającą się autorką wszech czasów. Wydano ponad miliard egzemplarzy jej książek w języku angielskim oraz drugi miliard przetłumaczonych na 45 języków obcych. We Francji sprzedano 40 milionów jej książek, podczas gdy zajmującego drugie miejsce Emila Zoli – 22 miliony. Pod pseudonimem Mary Westmacott wydała kilka powieści obyczajowych, które również cieszyły się popularnością. Agatha Christie stworzyła słynne postaci literackie dwojga detektywów: Belga Herkulesa Poirota oraz starszej pani, detektyw-amator panny Marple. Będąc jeszcze u szczytu kariery napisała dwie powieści z tymi bohaterami z zastrzeżeniem, że mają się ukazać dopiero po jej śmierci (czyli kilkadziesiąt lat później). Miały to być ostatnie zagadki do rozwiązania dla Poirota i Marple. W ostatniej zagadce belgijskiego detektywa zostaje on uśmiercony, bo, jak wytłumaczyła w swoim pamiętniku, zawsze uważała go za nieznośnego. Natomiast panna Marple, której rysy były wzorowane na babce autorki, po rozwiązaniu tajemnicy "Uśpionego morderstwa" spokojnie powróciła do swojej wioski. Wiele z jej powieści i opowiadań zostało sfilmowanych, niektóre wiele razy (Morderstwo w Orient Expressie, Śmierć na Nilu czy 4.50 z Paddington). Na ich podstawie powstały także seriale telewizyjne i słuchowiska radiowe.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Podróż w nieznane Agatha Christie
Podróż w nieznane
Agatha Christie
Trwa zimna wojna, w niewyjaśnionych okolicznościach w różnych częściach świata znikają naukowcy. Wśród nich jest też anglik, Tomasz Betterton. Sprawą jego zniknięcia zajmuje się detektyw Jessop. Śledztwo praktycznie stoi w miejscu. Książka „Podróż w nieznane” Agathy Christie oferuje specyficzny klimat i humor charakterystyczny dla tamtych czasów, który przypomina historie szpiegowskie, nie znajdzie się tu bowiem żadnego morderstwa, dowodów, motywów czy podejrzanych. Z kolei oficerów angielskiego wywiadu od jakiegoś czasu nurtuje szereg niepokojących wydarzeń: oto w niewyjaśniony sposób giną jeden po drugim młodzi naukowcy, prowadzący badania nad pozyskiwaniem i wykorzystywaniem nowych źródeł energii. Co więc w tej „Podróży w nieznane” znajdziemy? Żona Bettertona, która planuje podróż do innego kraju. Jessop podejrzewa, że kobieta jednak coś wie i może doprowadzić go do męża. Niestety ona umiera w wypadku samolotu. Gdy możliwość wyjaśnienia sprawy wymyka się detektywowi z rąk, zauważa on kobietę niezwykle podobną do zmarłej Olivii Betterton, chcącą odebrać sobie życie. Jessop chce wykorzystać nadarzającą się okazję i podstawić w miejsce pani Betterton dublerkę. Panna Craven nie zastanawiając się długo, przyjmuje propozycję, ponieważ i tak miała zamiar popełnić samobójstwo. Mamy tu aferę szpiegowską, sfingowane śmierci, mnóstwo fałszywych tożsamości, ideologiczne spięcia, a na koniec trafi się jeszcze morderstwo z przeszłości i romans. Polecam.
Stefan Horn - awatar Stefan Horn
ocenił na65 miesięcy temu
Zatańcz z mordercą Mary Higgins Clark
Zatańcz z mordercą
Mary Higgins Clark
Dekoratorka wnętrz – Darcy oraz projektantka ekskluzywnej biżuterii – Erin, stoją właśnie u progu własnej kariery. Chcąc pomóc znajomej producentce telewizyjnej, Nonie Roberts w przygotowaniu programu o różnych stronach osób umieszczających ogłoszenia matrymonialne, zaczynają odpowiadać na anonse i umawiać się z kolejnymi kandydatami. Mary Higgins Clark wprowadza nas w nietypowy nastrój, buduje piękne i zgrabne opisy, na które nie patrzy się z trwogą, a z podziwem. Ta powieść „Zatańcz z mordercą” ma niejako kobiecą duszę, co okazuje się takie złudne. Kobiety traktują to przede wszystkim jak dobrą zabawę, nie spodziewając się, jak tragicznie zakończy się jedna z randek Erin. Po kolejnym spotkaniu ona zniknęła. Okazało się, że została zamordowana. Darcy czuje się winna jej śmierci. Jest przekonana, że zabójcą jest jeden z siedmiu poznanych przez Erin mężczyzn i postanawia spotkać się z każdym z nich. Tylko jak pośród przystojnych, inteligentnych i sympatycznych mężczyzn rozpoznać niebezpiecznego psychopatę? Czy i z nią morderca będzie chciał zatańczyć? A co z tym wspólnego mają buty do tańca? Bohaterowie, jakich wykreowała autorka, zasługują na pochwałę. Darcy, której odwaga i profesjonalizm mogłyby położyć niejednego na łopatki, okazuje się równie nieświadoma i łatwowierna, co większość kobiet. Przeczytałem z uwagą tę powieść. Trochę mnie przerażała ta łatwowierność. No cóż, jest to cecha ludzkiej ułomności i przez to często brak zdolności do oceny sytuacji. Autorka, mimo swego rodzaju przewidywalności, pokazuje, że potrafi zaskoczyć nas w sposób zupełnie nieoczekiwany. Dzięki tej powieści poznajemy tajemniczy rytuał, który morderca odprawia przy każdej z ofiar. Jak również dowiemy się, do czego służą pantofelki na obcasie. Polecam
Stefan Horn - awatar Stefan Horn
ocenił na74 miesiące temu
Zniknięcie młodego lorda Arthur Conan Doyle
Zniknięcie młodego lorda
Arthur Conan Doyle
Nie każde zniknięcie to zbrodnia, ale jeśli znika lord, a jego buty wciąż stoją równo przy łóżku, to wiesz, że coś tu się nie zgadza. Nie że ogień, nie że krzyk – raczej coś w rodzaju powolnego zanikania. Takie angielskie rozpłynięcie się, które nie budzi alarmu, tylko pytanie: „Czy pan hrabia życzył sobie nie istnieć?”. I Holmes, jak to on – nie rzuca się w oczy, nie ściga duchów, tylko zakłada rękawiczki, robi krok do tyłu i zaczyna czytać przestrzeń. Bo tutaj ślady są niewidzialne. Bo tutaj zbrodnia, jeśli w ogóle istnieje, ma maniery i herb. Doyle nie konstruuje tej historii jak sensacji. Buduje ją jak szkatułkę – powoli, z dbałością o mechanizm, który nie zaskakuje, ale domyka się precyzyjnie. Fabuła nie rzuca się do gardła, tylko przysiada obok i szepcze: „Uważaj. To nie jest to, co myślisz”. Holmes nie zachwyca nagłymi błyskami geniuszu. On tu nie błyszczy – on się żarzy. Jego dedukcja to długi, spokojny proces palenia cygara, gdzie dym unosi się nad kłamstwami. Krok po kroku rozmontowuje historię, w której arystokracja nie tyle coś ukrywa, co nie dopuszcza, żeby coś wyszło na wierzch. Prawda to nie sekret. Prawda to brak zaproszenia. Styl Doyle’a w tym opowiadaniu nie spieszy się. Nie pogania. Daje miejsce na ciszę, na zawahanie, na subtelność, która dziś wydaje się niemodna. I w tym właśnie jest jego siła – że nie musi przyciągać uwagi. Ona sama przychodzi, kiedy przestajesz szukać. Nawet zwroty akcji, które mogłyby być efektowne, są tu podane ze smakiem. Jak herbata – nigdy wrząca, zawsze idealnie ciepła. Jakby autor wiedział, że prawdziwe napięcie nie rodzi się z eksplozji, ale z milczenia po zdaniu, które zabrzmiało o jeden ton za cicho. To opowiadanie nie wywraca niczego do góry nogami. Nie jest punktem zwrotnym ani wielkim objawieniem. Ale zostaje. Jak zapach drewna w gabinecie, jak odgłos zamykanego notesu. Nie trzeba tu rozlewu krwi, żeby poczuć ciężar. Holmes przypomina, że najlepsze śledztwa to te, w których wszystko jest zbyt idealnie na miejscu. Że prawda nie zawsze wygląda na prawdę. I że zniknięcie to czasem tylko elegancka forma obecności – tyle że po drugiej stronie lustra.
Bob - awatar Bob
ocenił na81 rok temu
Sherlock Holmes. Księga wszystkich spraw Arthur Conan Doyle
Sherlock Holmes. Księga wszystkich spraw
Arthur Conan Doyle
Sherlock Holmes jest bez wątpienia ikoną popkultury. Jego postać i styl detektywistyczny, oparty na obserwacji/dedukcji zrewolucjonizowały gatunek literatury kryminalnej, a sam Artur Conan Doyle stworzył jednego z najbardziej oryginalnych i rozpoznawalnych bohaterów, inspirując innych twórców do tworzenia własnych, podobnych postaci oraz do licznych adaptacji filmowych czy też teatralnych. Na świecie chyba nie ma osoby, która nie wiedziałaby kim był Sherlock Holmes. I choć to postać fikcyjna, to dzięki swojej popularności stał się ponadczasowy. Pod koniec sierpnia w moje ręce wpadła „Księga wszystkich spraw” - lektura, która po pierwsze oczarowuje swoim pięknym wydaniem z barwionymi brzegami, ale także stanowi kompletny zbiór pierwotnych publikacji o Sherlocku Holmesie. Księga formatu A4 licząca sobie ponad 900 stron może nadwyrężyć nadgarstki czytelnika, ale dostarczy jednocześnie niezapomnianych wrażeń. Przyznaję, że jestem mniej więcej w połowie książki, ale tylko dlatego, że specjalnie dawkuję sobie te historie. Chcę jak najdłużej cieszyć się przygodami detektywa z Baker Street. Prawie wszystkie śledztwa opowiedziane są z perspektywy Watsona, który dodaje do nich ludzkiego elementu. Opisuje własne zdumienie, strach i podziw dla swojego towarzysza. Być może Doyle celowo utrzymuje taką narrację, gdyż jest przystępna i bez nadmiernego naukowego żargonu – skomplikowane dedukcje Sherlocka są dzięki temu przedstawione w sposób zrozumiały. Mocno polecam Wam tę lekturę. Jest to prawdziwy, literacki skarb, który pozwala na pełne zanurzenie się w XIX wiecznym Londynie i poznanie ewolucji Holmes’a od pierwszego spotkania z doktorem Watsonem na Baker Street aż po jego ostatnie śledztwa. 10/10
ajakarek - awatar ajakarek
ocenił na105 miesięcy temu
Świąteczny rejs Carol Higgins Clark
Świąteczny rejs
Carol Higgins Clark Mary Higgins Clark
Randolph Weed kupił stary statek, wyremontował go i chce zarabiać na rejsach wycieczkowych. By zrobić dobrą reklamę dla "Royal Mermaid" jego specjalista od reklamy i promocji - Dudley Loomis wpadł na pomysł, by zorganizować 'Rejs ze Świętym Mikołajem'. Statek ma wypłynąć z Miami dwudziestego szóstego grudnia a cztery dni na karaibskich wodach mają spędzić osoby, które udzielały się charytatywnie. Ich pobyt na statku ma być darmowy. Są jednak osoby, które słono zapłaciły za ten rejs i od początku czytelnik wie, że to zbiegli więźniowie. Od samego początku, jeszcze zanim wypłynęli, nie wszystko idzie zgodnie z planem. Brakuje kajuty dla znanej dziennikarki i wielbicielki rozwiązywania zagadek - Elwiry. Kelner skaczący za burtę przed policją. Zaginione stroje Mikołajów. Jeden z uczestników udaje bardziej chorego niż jest... A do tego zbliżający się sztorm, tajemnicza talia kart, duch nieżyjącego autora sensacyjnych bestsellerów, prochy czyjejś matki a nawet próba morderstwa... Bohaterowie skrywają tajemnice. Nie wszyscy mają czyste intencje, niektórzy mają niecne plany i zagadkowo postępują. Akcja ciekawa, poprowadzona z humorem i napięciem, a pomimo że objętościowo to krótka opowieść to nie pozwala się nudzić. Z zaintrygowaniem śledziłam kolejne wydarzenia i próbowałam domyślić się co kto knuje. Nie wszystko udało mi się ustalić, tym większe usatysfakcjonowanie czułam po lekturze. Naprawdę polecam do złapania oddechu między cięższymi gatunkowo czy tematycznie książkami.
ejotek - awatar ejotek
ocenił na64 lata temu
Księżycowy kamień Wilkie Collins
Księżycowy kamień
Wilkie Collins
Ta książka to po prostu cudo. Przeczytałem w internecie, że "Księżycowy kamień" jest uznawany za jeden z pierwszych kryminałów i jeden z najlepszych na świecie. Po przeczytaniu "Nawiedzonego hotelu" i nieudanej próbie przebrnięcia przez "Kobietę w bieli" zdecydowałem się rzucić wyzwanie (prawdopodobnie) najsłynniejszemu dziełu Collinsa. Początkowo bałem się, że "Kamień księżycowy" okaże się być leniwym kryminałem - czymś w stylu opowiadań Arthura Conana Doyle'a, gdzie zostajemy wprowadzeni na miejsce zbrodni i Sherlock Holmes genialnie rozwiązuje zagadkę. Zostałem jednak przyjemnie zaskoczony; Collins korzysta tutaj z formuły, za którą tak kocham Agathę Christie, mianowicie rozrzuca wiele wskazówek, które nie wystarczą czytelnikowi, żeby odkryć sprawcę, ale jednocześnie pomagają nam odkryć tyle elementów, że ujawnienie antagonisty jest dla nas momentem eureki. Jedną z najlepszych rzeczy w tej książce jest kilkoro różnych narratorów i to, jak oni wszyscy są nierzetelni i niegodni zaufania. W większości przypadków jest to subtelne, ale widoczne - oni wszyscy pomijają niewygodne fakty albo narzucają swoją interpretację czytelnikowi. Warto jednak zauważyć, że żadne z nich nie kłamie. Rozbijmy to na kawałki: - Gabriel Betteredge jest uprzedzony wobec wszystkich nowinek i sam przyznaje, że jest odporny na logikę. Pozwala innym myśleć za niego i ma mocno uproszczony obraz świata. Przykład: przedstawia Rosannę Spearman jako prostą złodziejkę, a od sierżanta Cuffa dowiadujemy się, że wcale takim drobnym przestępcą wcale nie była. - Drusilla Clack jest fanatyczką religijną, która ma się za lepszą od wszystkich dookoła. W jej opinii Godfrey Ablewhite jest dobry, a reszta - zła albo głupia. Fakty nie wpływają na jej sposób postrzegania świata, chociaż trzeba jej przyznać, że zawsze odnotowuje sytuacje takie, jak były. - Pan Bruff jest dokładnym przeciwieństwem Betteredge'a - jest więźniem logiki. Odrzuca wszystkie teorie, których nie można od razu udowodnić (np. Ezrę Jennings i opium),a także ocenia ludzi na podstawie ich profesji (np. gardzi lichwiarzem Septimusem Lukerem za jego "prostackie" zachowanie, ale ignoruje fakt, że jest on ewidentnie straumatyzowany i przerażony Braminami). - Franklin Blake w większości przypadków mówi prawdę, ale umniejsza swoje wady i cały czas usprawiedliwia swoje złe zachowania (np. ignorowanie Rosanny i walki z wierzycielami). Żaden z narratorów nie mówi zatem czystej prawdy - tak, ich relacje są faktami, ale czytelnikom narzucają już swoje interpretacje. Zostawia to szerokie pole do alternatywnego rozpatrzenia zachowań pewnych postaci - zwłaszcza Rosanny Spearman, która albo jest tragiczną postacią dręczoną za błędy przeszłości, albo kłamliwą oszustką z obsesją na punkcie Franklina. Część relacji narratorów można by uznać za irytującą, gdyby nie była taka zabawna. Zwłaszcza zachowania Betteredge'a i Clack są tak absurdalne, że nie mogłem przestać się uśmiechać. Generalnie nie lubię tego typu postaci, ale tutaj Collins mistrzowsko mnie nimi rozbawił. Podsumowując - gorąco polecam tę książkę. Intryga jest bardzo złożona, i chociaż niektóre elementy wydaja się być wymuszone lub wynikające z braku pomysłów, to jednak jest to tak mistrzowsko wykonane, że stawiam tę książkę na poziomie kryminałów Christie (chociaż nie tak wysoko jak "I nie było już nikogo").
Fox - awatar Fox
ocenił na81 rok temu
Śmierć mówi w moim imieniu Joe Alex
Śmierć mówi w moim imieniu
Joe Alex
Teatr Sensacji „Kobra” był kultowym cyklem sensacyjnych telewizyjnych przedstawień teatralnych. 70 lat temu 6 lutego 1956 ruszyła machina sensacyjnej kobry, początkowo spektakli na żywo(wartkiej akcji towarzyszyły więc czasem niepożądane atrakcje, jak na przykład zapadnięty fotel pod Andrzejem Łapickim albo atak kaszlu Tadeusza Plucińskiego, dopiero od 1962 roku przedstawienia rejestrowano na taśmach.) i trwała do 1993 i ponownie od 2013. W latach 50. i 60. XX wieku jeden z najpopularniejszych polskich programów telewizyjnych(oczywiście był jeden kanał, potem dwa). W tym czasie 95 % widzów śledziło "Kobrę" i ulice wyludniały się w Polsce. Inicjatorką cyklu była redaktorka TVP - Illa Genachow, czwartek, legendarny wąż z czołówki zaprojektowany przez Eryka Lipińskiego, animacja Witolda Giersza, muzykę skomponował Francis Poulenc. Zaczeło się od „Zatrutych liter” Agathy Christie po „Było dziesięciu Murzynków” (dzisiaj tytuł "Było.ich dziesięciu" po 2020 roku oficjalnej zmianie prawnuka pisarki). Był to fenomen telewizji: oglądalność sięgała 95% widzów, a w 144 spektaklach padło… 400 trupów. Wśród filarów „Kobry” był Józef Słotwiński - „polski Hitchcock”, twórca ponad 100 spektakli. Cykl miał też swoje odmiany: sensacyjną i fantastyczną - i był prawdziwym „oknem na świat” w socrealizmie peereelu. Scenografia, rekwizyty, kostiumy, charakteryzacja i nazewnictwo rodem z zachodu, brytyjskie klimaty czy amerykańskie. Na ekranie pojawiały się największe gwiazdy polskiego teatru i filmu, m.in. Krzysztof Chamiec, Edmund Fetting, Edward Dziewoński, Wiesław Gajos, Roman Wilhelmi, Emil Karewicz, Irena Kwiatkowska, Aleksandra Śląska, Andrzej Łapicki i inni. W jubileuszowym 2026 roku Teatr Telewizji pokaże premiery: „Wnuczkę Picassa” Juliusza Machulskiego oraz „Wszystko czerwone” Joanny Chmielewskiej w reżyserii Krystyny Jandy. "Rzeczywistość nas męczyła, nudziła, mierziła", przyznawał Janusz Majewski, tłumacząc popularność czwartkowych wieczorów z "Kobrą". Zainteresowanie zbrodnią i występkiem było dla władzy podejrzane, więc w przypadku "Kobry" wskutek interwencji funkcjonariuszy Komitetu Centralnego po 1960 roku zmniejszono liczbę premier – kryminalne czwartki emitowano nie cztery, a dwa razy w miesiącu. W treść sztuk ingerowała też niekiedy cenzura. 70 LECIE TEATRU SENSACJI KOBRA "To nie ja będę mówił… Przemówi w moim imieniu. Przekonasz się." Eugene Ionesco, "Krzesła" "Umarły zbiera oklaski " czarno-biały spektakl w reżyserii Andrzeja Zakrzewskiego, premiera 9 marca 1972 roku, na podstawie książki Joe Alexa "Śmierć mówi w moim imieniu". Scenografia Marek Lewandowski i opracowanie muzyczne Andrzej Trybuła. Obsada: Krzysztof Chamiec /Joe Alex Maciej Maciejewski /Parker Wieńczysław Gliński /Vincy Barbara Wrzesińska /Eva Roman Wilhelmi /Darcy Jerzy Kaliszewski /Davidson Maria Homerska /Angelica Dodd Ilona Kuśmierska /Anna Dodd Piotr Pawłowski /Tom Dodd Wojciech Skibiński /Gullins Mirosław Wojtulanis /Ruffin Andrzej Szajewski /Charles Cresswell Bogdan Łysakowski /Jones Włodzimierz Nakwaski /Kelner Atmosfera teatru, zakulisowość i granica realizmu i sztuki w kontekście rozgrywek, intryg. Joe Alex razem z Benem Parkerem próbują rozwiązać zagadkę morderstwa Vincy'ego, znanego aktora, którego kilka godzin wcześniej oglądali w spektaklu - "Krzesła""Ionesco. Stephen Vincy zostaje znaleziony w garderobie teatralnej, zabity niecodziennym sztyletem. Wspólne dochodzenie Joe i Bena rozpoczyna się w gabinecie dyrektora teatru, od którego dowiadują się o wielu niepochlebnych faktach z życia zmarłego aktora. Aktor szantażował kogoś, i miał wielu wrogów. Kilkugodzinne śledztwo utyka nagle w martwym punkcie, gdy na podstawie zeznań świadków okazuje się, że nikt nie mógł popełnić tego morderstwa. Zadaniem Alexa jest wykrycie, kto i dlaczego popełnił tę zbrodnię. Świetna obsada i doskonała kreacja Romana Wilhelmi. Maciej Słomczyński urodził się 10 kwietnia 1920 w Warszawie, zmarł 20 marca 1998 w Krakowie. Polski pisarz i tłumacz. Powieści kryminalne podpisywał pseudonimem Joe Alex. Był autorem powieści sensacyjnych i kryminalnych, publikował pod pseudonimami Joe Alex (także Józef Aleks) i Kazimierz Kwaśniewski (powieści milicyjne). Jako Joe Alex był autorem scenariuszy filmowych, sztuk teatralnych (Panny z Acheronu) oraz widowisk i audycji telewizyjnych. Kryminały Joe Alexa zostały przetłumaczone na 13 języków. Był synem amerykańskiego lotnika, reżysera i producenta filmowego Meriana C. Coopera i Marjorie Crosby, Angielki (później Marjorie Crosby-Słomczyńska). Nazwisko Słomczyński nosił po ojczymie, Aleksandrze Słomczyńskim, za którego wyszła jego matka, kiedy nie zdecydowała się na wyjazd do USA z Cooperem. Okres powojenny to inwigilacja. Twórczość: "Lądujemy 6 czerwca" 1947 "Zadanie porucznika Kenta" 1947 "Fabryka śmierci" "Szary cień" "Opowiadania o sprawach osobistych"1953 "Opowiadania o dalekich drogach" 1954 "Marsz ołowianych żołnierzy" 1965 Jako Joe Alex "Śmierć mówi w moim imieniu" "Cichym ścigałam go lotem" "Gdzie przykazań brak dziesięciu" "Niechaj odnajdą swoich wrogów " "Zmącony spokój Pani Labiryntu" "Cicha jak ostatnie tchnienie" "Jesteś tylko diabłem" "Piekło jest we mnie" "Powiem wam jak zginął" "Czarne okręty" – cykl powieści historycznych dla młodzieży Jako Kazimierz Kwaśniewski "Śmierć i Kowalski" (scenariusz filmu pt. Ostatni kurs podpisany jest Joe Alex) "Zbrodniarz i panna" (scenariusz filmu o tym samym tytule podpisany jest Joe Alex) "Każę aktorom powtórzyć morderstwo" "Gdzie jest trzeci król? "(scenariusz filmu pt. "Gdzie jest trzeci król?" podpisany jest Joe Alex) "Ciemna jaskinia" "Czarny Kwiat" (Echo Krakowa 1965–1967, wydanie książkowe: "Gdzie jest trzeci król?") Scenariusze filmowe Joe Alex, "Zbrodniarz i panna", 1963, reż. Janusz Nasfeter Joe Alex, "Ostatni kurs", 1963, reż. Jan Batory Joe Alex, "Gdzie jest trzeci król?" 1966, reż. Ryszard Ber
Edyta Zawiła - awatar Edyta Zawiła
oceniła na71 dzień temu
Sprawa nerwowej żałobniczki Erle Stanley Gardner
Sprawa nerwowej żałobniczki
Erle Stanley Gardner
Perry Mason postanowił nieco wypocząć, ale wychodziło mu to średnio. Nie dość, że sam sobie nie pozwalał na zapomnienie o pracy, to dodatkowo praca także nie pozwoliła mu o sobie zapomnieć. Belle Adrian, jako nadopiekuńcza matka dwudziestojednoletniej Carlotty, niepokoi się, gdy córka nie wraca zbyt długo z pewnej kolacji. Carlotta pojechała na spotkanie z człowiekiem o mocno kiepskiej reputacji, playboyem, podrywaczem i draniem, o którym wiadomo, że potrafi się nawet posunąć stanowczo za daleko, gdy nie otrzyma tego, na co ma ochotę. Zaniepokojona matka odchodzi od zmysłów, gdy widzi, że po północy samochodu córki jeszcze nie ma w garażu. Można jedynie sobie wyobrazić, co poczuła, gdy z okolicy położonego niedaleko domu gospodarza tej kłopotliwej kolacji dobiegł przeraźliwy krzyk kobiety. A co robi kochająca matka, gdy chwilę potem biegnie do domu towarzysza swojej córki i znajduje go martwego? „Sprawa nerwowej żałobniczki” to kryminał, którego akcja rozgrywa się w popularnym, górskim kurorcie. Perry Mason pojechał tam na wakacje, lecz skończyło się tym, że zaangażowany został do obrony osoby oskarżonej o morderstwo. Pani Belle Adrian zgłosiła się do niego jeszcze zanim postawiono jej oficjalne zarzuty. W kręgu podejrzanych jest także Carlotta, jako osoba, która spędziła wieczór z ofiarą, lecz reprezentowaniem spraw Carlotty zajmował się będzie jej przyjaciel, więc Perry Mason skupi się na pani Adrian. Ciężko jednak współpracuje się z osobą, która już na wstępie zataja pewne istotne informacje. Perry Mason, jako rasowy adwokat, nie rozpoczyna sprawy od ustalenia faktów, lecz od określenia tego, czego jego klientka absolutnie nie powinna mówić prowadzącemu dochodzenie szeryfowi. Belle Adrian oczywiście myśli tylko o tym, jak uchronić córkę od kary i skandalu, więc także nie zamierza adwokatowi ujawniać wszystkich faktów i mówi jedynie to, co jej się wydaje słuszne tudzież bezpieczne. Carlotta chciałaby pomóc, ale powodowana lojalnością wobec przyjaciela również nie opisuje Masonowi pełnej wersji wydarzeń widzianych z jej perspektywy. Adwokat nie jest więc na początku pewien, czy broni niewinną osobę, nie jest w stanie z całym przekonaniem ustalić, czy pani Adrian ma rzeczywiste powody, by kryć córkę, nie mówiąc już o tym, że do końca nie wie on o niektórych bezsprzecznie ustalonych przez śledczych lub ujawnianych w trakcie procesu przez świadków faktach. Perry Mason trzyma jednak fason w każdej, nawet najbardziej zaskakującej sytuacji, powodując niemałe zdziwienie u swojego przeciwnika, prokuratora Hale’a. Pomimo więc tego, iż o tym, że pani Adrian była feralnej nocy w domu zamordowanego, dowiaduje się w bardzo zaawansowanej fazie procesu („Każdy, kto wynajmuje prawnika i pozwala przygotować mu obronę na podstawie fałszywych przesłanek, postępuje głupio”),udaje mu się zapanować nad sytuacją i doprowadzić przed oblicze sądu istotnego, ale niechętnie współpracującego świadka, który w dodatku może być wykorzystany przez jego przeciwników z sali sądowej w rozgrywce dotyczącej etyki jego postępowania. Adwokatowi ostatecznie udaje się wyłowić ze wszystkich usłyszanych zeznań coś, co pozwoli na wiarygodną rekonstrukcję rzeczywistych wydarzeń w domu ofiary. Jednak same zeznania na nic by się zdały, gdyby wcześniej nie zebrano odpowiedniego materiału poszlakowego, który stanowi obiektywny punkt odniesienia dla wszystkich krętactw osób zamieszanych w sprawę. „Sprawa nerwowej żałobniczki” to kryminał do połknięcia w jedno popołudnie (i to niecałe). Pomimo tego, iż spora część akcji ma miejsce na sali sądowej, toczy się ona wartko i nie grzęźnie w prawniczych szczegółach czy w zawiłych mowach uczestników procesu. Zagadka kryminalna jest skonstruowana w sposób podchwytliwy i wciąga, chociaż czytelnik wie od samego początku, jak tragiczna noc wyglądała z perspektywy Belle Adrian i nie doszukuje się potwierdzenia jej winy na siłę. Skutkiem ubocznym tego jest fakt, iż unika też dzięki temu moralnego niepokoju, który mógłby być spowodowany poczuciem, że być może adwokat broni mordercy. Erle Stanley Garder zdecydowane pierwszeństwo w opisie przedstawionych wydarzeń daje dialogom, wciągającym nieustannie bohaterów w sytuacje wymagające prowadzenia przez nich rozmów. Jedynie zaniepokojona Belle na samym początku nie ma z kim porozmawiać o córce, która wciąż nie wróciła, potem już żaden z bohaterów nie zostanie sam nawet na krótką chwilę. Perry Mason jest jak zwykle pewny siebie aż do bólu, nie ma zbyt dobrego zdania o swoich rywalach i ostatecznie to jemu udaje się wychwycić ten jeden szczegół, dzięki któremu można zinterpretować cały materiał dowodowy zupełnie inaczej. Całość poprzedza stosowny spis osób biorących udział w dramacie, przy czym uwagę przyciąga sposób, w jaki zaprezentowani są bohaterowie cykliczni - autor musi w każdej powieści charakteryzować ich inaczej. W „Sprawie nerwowej żałobniczki” Erle Stanley Gardner zamieścił także dosyć osobisty, a jednocześnie bardzo pasujący do jego pracy i twórczości wstęp. Nawiązuje w nim również do wydarzeń opisanych w powieści. W pamięć szczególnie zapadają słowa „Materiał poszlakowy jest niezawodny, jeżeli jest kompletny. Złą opinię wyrobiła mu jego interpretacja”. Warto o tym pamiętać, nie tylko przy okazji czytania kolejnych kryminałów.
SummerW_84 - awatar SummerW_84
ocenił na76 lat temu

Cytaty z książki Rosemary znaczy pamięć

Więcej
Agatha Christie Rosemary znaczy pamięć Zobacz więcej
Agatha Christie Rosemary znaczy pamięć Zobacz więcej
Agatha Christie Rosemary znaczy pamięć Zobacz więcej
Więcej