Wampirologia. Prawdziwa historia upadłych

Okładka książki Wampirologia. Prawdziwa historia upadłych autora Nicky Raven, 9788371677694
Okładka książki Wampirologia. Prawdziwa historia upadłych
Nicky Raven Wydawnictwo: Debit literatura młodzieżowa
32 str. 32 min.
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Format:
papier
Data wydania:
2012-02-02
Data 1. wyd. pol.:
2012-02-02
Liczba stron:
32
Czas czytania
32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788371677694
Średnia ocen

8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wampirologia. Prawdziwa historia upadłych w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wampirologia. Prawdziwa historia upadłych

Średnia ocen
8,0 / 10
48 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wampirologia. Prawdziwa historia upadłych

avatar
521
334

Na półkach: , ,

Chyba najpiękniejsze wydanie książki jakie w życiu widziałam! 😍😍😍

No sami powiedzcie, czyż nie wygląda cudownie???

Mnóstwo ilustracji, kartek, karteczek. Każda strona skrywa w sobie jakieś tajemnice, jakieś listy, ukryte notatki. Mało tego! Znalazła się tam skóra smoka, włosy wampira, perłowy ryż do obrony i - uwaga! - miecz do zabijania wampirów! Nie żartuje!🔥🔥🔥

Treść jest dla dzieci, nie oszukujmy się. Ale kto by na to zważał, gdy każda strona tak oko cieszy! Mnóstwo 'informacji' skąd się wzięły wampiry, ich cechy charakterystyczne, jak się chronić, jak wygląda proces przemiany itp. Dla dzieci pewnie istna magia! Sama się nieźle bawiłam 🙈🙈🙈

Mam ochotę skompletować sobie więcej z tej serii. Widziałam, że mają coś o kosmitach 😈

Chyba najpiękniejsze wydanie książki jakie w życiu widziałam! 😍😍😍

No sami powiedzcie, czyż nie wygląda cudownie???

Mnóstwo ilustracji, kartek, karteczek. Każda strona skrywa w sobie jakieś tajemnice, jakieś listy, ukryte notatki. Mało tego! Znalazła się tam skóra smoka, włosy wampira, perłowy ryż do obrony i - uwaga! - miecz do zabijania wampirów! Nie żartuje!🔥🔥🔥

Treść...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1203
959

Na półkach: , , , , , ,

Nie sądziłam, że taka książka kiedykolwiek trafi w moje ręce… a jednak! Czekając w grudniu 2021 na pociąg do domu, wycieczka do księgarni skończyła się tym, że opuszczałam ją z „Wampirologią. Prawdziwą historią upadłych” w ręku. Akurat była na promocji, a zauroczyła mnie swoją formą, więc uznałam: dlaczego nie?
W teorii to książka-zabawka dla dzieci. W praktyce mam wrażenie, że i dorosły fan fantastyki może się przy niej dobrze bawić. O co chodzi z tym tytułem? To książka z różnorodnymi wklejkami, ukrytymi elementami i „ręcznie” pisanymi listami, która stanowi podręcznik do wampirologii z komentarzami kogoś, kto na te wampiry natrafił.
Oczywiście treść to tylko pewne ciekawostki, wybrane przez twórcę bądź twórców cechy, które następnie zostały zebrane w całość i raczej nie należy tego traktować na poważnie. Ale jednocześnie… ta książka to naprawdę kawał dobrej zabawy. Samo jej przeglądanie, szukanie ukrytych treści i dotykanie różnych tekstur jest po prostu interesujące. Dlatego to może okazać się świetna książka np. dla nauczyciela wczesnoszkolnego, który w trakcie wydarzenia typu Halloween pokaże uczniom coś innego i ciekawego.
Dla dorosłych książka sprawdzi się wcale nie gorzej, choć tu już można zauważyć pewnie niedociągnięcia. To może być dobry dodatek na sesje RPG, szczególnie jeśli prowadzicie wampirzą kampanię. Niestety, po prostu niektóre wklejki nie są najlepszej jakości. Metalowe elementy to kawałki wypukłego papieru, kule do broni to plastikowe koraliki itd. Niemniej, rozumiem, że jest to kwestia masowej produkcji, ostatecznej ceny i celu tej książki: tytuł dla dzieci nie może być przecież w żaden sposób groźny.
Niemniej, w dalszym ciągu książka może bawić, a przy okazji może stanowić doskonałą inspirację, np. do stworzenia własnego dziennika łowcy wampirów z dopracowanymi wklejkami. Ba, to może być dobry pomysł i dla dzieci, i dla dorosłych!
Trudno jest o niej napisać właściwie cokolwiek więcej, zważając na to, że treść, choć przyjemna w przyswajaniu, jest po prostu dobrą zabawą. Ona nie próbuje udawać, że tak faktycznie jest, że treści o wampirach to naukowo zbadane dane. Ale dla mnie była i jest po prostu ciekawym elementem kolekcji, który podoba się każdemu, komu ją pokazuje!

Nie sądziłam, że taka książka kiedykolwiek trafi w moje ręce… a jednak! Czekając w grudniu 2021 na pociąg do domu, wycieczka do księgarni skończyła się tym, że opuszczałam ją z „Wampirologią. Prawdziwą historią upadłych” w ręku. Akurat była na promocji, a zauroczyła mnie swoją formą, więc uznałam: dlaczego nie?
W teorii to książka-zabawka dla dzieci. W praktyce mam...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
609
581

Na półkach: ,

Piękne wydanie, bardzo pomysłowa, treść w sumie też ciekawa - wygląda na rzetelnie zebrany zbiór informacji. Bardzo ciekawy album.

Piękne wydanie, bardzo pomysłowa, treść w sumie też ciekawa - wygląda na rzetelnie zebrany zbiór informacji. Bardzo ciekawy album.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

237 użytkowników ma tytuł Wampirologia. Prawdziwa historia upadłych na półkach głównych
  • 165
  • 67
  • 5
52 użytkowników ma tytuł Wampirologia. Prawdziwa historia upadłych na półkach dodatkowych
  • 36
  • 6
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Opowieść zombilijna Adam Roberts
Opowieść zombilijna
Adam Roberts
Przedziwna to książka. Spodziewałem się pulpowego slashera z ewentualną domieszką gore, a dostałem… w sumie ciężko dokładnie określić co. Nie mniej jednak spróbuję. “Opowieść zombilijna” to książka absurdalna, jednak w pełni świadoma swego absurdu. A to pozwala jej - czy też właściwie autorowi - na zabawę formą i treścią przesuwając granicę do poziomu jakiego ja sam, osobiście się nie spodziewałem. Historia zaczyna się zgoła podobnie jak jej pierwowzór i w pewnym stopniu również podobnie się rozgrywa. Z tym jednak, że tutaj dochodzą nam podróże w czasie (o mocnym zabarwieniu naukowym),duża dawka fikcji historycznej - łącznie z odkrywaniem skąd tak naprawdę wzięły się Święta i ile z tym wspólnego mają zombie - a także wiele nawiązań literackich, łamanie czwartej ściany, wspomniana zabawa formą i treścią oraz wiele innych zabiegów, które nadały tej książce tak szczególny charakter. Co również ciekawe, książka ta nie jest również całkowicie alternatywną rzeczywistością dla powieści Dickensa, a wręcz może z nią koegzystować na pewnych płaszczyznach. Nie jest to opowieść dla każdego - a już na pewno nie dla tych, którzy literaturę biorą wyłącznie na poważnie, jednak zapewniam, że cała reszta (przy odpowiednim nastawieniu) może bawić się przy niej więcej niż dobrze. Oczywiście jeśli zachowacie swoje mózgi do ostatniej strony. https://www.facebook.com/photo/?fbid=1032285645583484&set=a.454462996699088
Velocireader - awatar Velocireader
ocenił na71 rok temu
Oryginalny dziennik wampira. Count Dracula Jane Moseley
Oryginalny dziennik wampira. Count Dracula
Jane Moseley Viv Croot
Nie wszyscy lubią wampiry, choć z pewnością większość z Was zna historię najsłynniejszego z nich - hrabiego Draculi. Historię opowiadaną tysiące razy, znaną nam już na wskroś. Gotycką, mroczną i krwawą, o istotach kryjących się przed słońcem i pozbawionych rumieńców… Czy jednak ktokolwiek zwrócił kiedyś uwagę na problemy „dnia” codziennego tych biednych, bladych, tak wyeksploatowanych stworzeń?! Czy wiecie, jak wielkim kłopotem dla wampira jest chociażby dobór nici dentystycznych? Ba, sam wybór stomatologa! Nie każda klinika dysponuje przecież kadrą wyspecjalizowaną w piłowaniu kłów! Właśnie – nie wiecie o tym! Wszyscy twórcy pomijają te ważkie problemy! To właśnie jest przyczyną, dla której oburzony hrabia postanowił przestać milczeć i pozwolił opublikować swój pamiętnik! Vlad Dracula, byt doskonały i książę nocy, dzieli się z nami przemyśleniami na temat swojego jestestwa, problemów małżeńskich i sąsiedzkich. Pozwala czytelnikowi poznać swoje poglądy na temat wszystkich wrednych pisarzy, którzy pasożytują na jego legendzie, wzbogacają się, w karygodny sposób przeinaczając i przejaskrawiając życie i czyny hrabiego! Jego łaskawość autor umieścił w dzienniku mnóstwo szkiców, w tym projekt nowej peleryny czy zaproszeń na dancing w Schloss Feratu, prócz tego ranking jego ulubionych książek, a nawet listę powodów, dla których nie znosi wilkołaków. Znajdziecie tu także pomysły Draculi na nową firmę i niektóre plakaty i ulotki, którymi akwizytorzy zapychają mu skrzynkę pocztową. Wszystko okraszone zabawnymi anegdotkami i mnogością nawiązań do popkultury. Dziennik wampira to przezabawna, momentami absurdalna książka, opisująca prawdziwe życie księcia ciemności. Dla wampiroluba jest to pozycja absolutnie obowiązkowa, pełnokrwista, a w dodatku przepięknie wydana. Dość kłamstw – pozwólcie przemówić prawdziwemu hrabiemu! Nie wszyscy lubią wampiry, choć z pewnością większość z Was zna historię najsłynniejszego z nich - hrabiego Draculi. Historię opowiadaną tysiące razy, znaną nam już na wskroś. Gotycką, mroczną i krwawą, o istotach kryjących się przed słońcem i pozbawionych rumieńców… Czy jednak ktokolwiek zwrócił kiedyś uwagę na problemy „dnia” codziennego tych biednych, bladych, tak wyeksploatowanych stworzeń?! Czy wiecie, jak wielkim kłopotem dla wampira jest chociażby dobór nici dentystycznych? Ba, sam wybór stomatologa! Nie każda klinika dysponuje przecież kadrą wyspecjalizowaną w piłowaniu kłów! Właśnie – nie wiecie o tym! Wszyscy twórcy pomijają te ważkie problemy! To właśnie jest przyczyną, dla której oburzony hrabia postanowił przestać milczeć i pozwolił opublikować swój pamiętnik! Vlad Dracula, byt doskonały i książę nocy, dzieli się z nami przemyśleniami na temat swojego jestestwa, problemów małżeńskich i sąsiedzkich. Pozwala czytelnikowi poznać swoje poglądy na temat wszystkich wrednych pisarzy, którzy pasożytują na jego legendzie, wzbogacają się, w karygodny sposób przeinaczając i przejaskrawiając życie i czyny hrabiego! Jego łaskawość autor umieścił w dzienniku mnóstwo szkiców, w tym projekt nowej peleryny czy zaproszeń na dancing w Schloss Feratu, prócz tego ranking jego ulubionych książek, a nawet listę powodów, dla których nie znosi wilkołaków. Znajdziecie tu także pomysły Draculi na nową firmę i niektóre plakaty i ulotki, którymi akwizytorzy zapychają mu skrzynkę pocztową. Wszystko okraszone zabawnymi anegdotkami i mnogością nawiązań do popkultury. Dziennik wampira to przezabawna, momentami absurdalna książka, opisująca prawdziwe życie księcia ciemności. Dla wampiroluba jest to pozycja absolutnie obowiązkowa, pełnokrwista, a w dodatku przepięknie wydana. Dość kłamstw – pozwólcie przemówić prawdziwemu hrabiemu! Recenzja powstała dla grupy dyskusyjnej Fantastyka na luzie.
amenarhi - awatar amenarhi
ocenił na76 lat temu
Świat wampirów. Od Draculi do Edwarda Manuela Dunn-Mascetti
Świat wampirów. Od Draculi do Edwarda
Manuela Dunn-Mascetti
Książka jest przewodnikiem po świecie wampirów. Dokładnie opisuje wszystko co jest z nimi związane: jak powstały, jak wyglądają, jak się zachowują itp. Pierwszy rozdział totalnie mnie zanudził. I to do tego stopnia, że książkę odłożyłam chyba na rok. Jednak kiedy w końcu zmusiłam się do ponownego czytania, jak już przebrnęłam przez początek, dalej poszło dużo lepiej. Zrobiło się ciekawie, dowiedziałam się wielu interesujących rzeczy, które działy się na przestrzeni lat. Niektóre z nich zmroziły mi krew w żyłach. Nie da się również nie zauważyć, że autorka opowiada o wampirach w taki sposób, jakby naprawdę głęboko wierzyła, że te istoty istnieją. Było to trochę naiwne, ale może dzięki temu mamy tu naprawdę zrobioną rzetelną analizę tej jakże ciekawej i popularnej legendy. Przyznam jednak, że największym plusem tej książki jest zdecydowanie strona graficzna. Okładka jest piękna, ale środek to dopiero arcydzieło. Mamy pełno zdjęć i ilustracji, piękne czcionki i tajemnicze kolory, które naprawdę dodają książce klimatu. Autorka przeprowadza nas również przez życiorysy najsławniejszych wampirów. Te opisy są jednak bardzo nieproporcjonalne, ponieważ niektórym z nich poświęciła nawet kilkanaście stron, a innym tylko kilka linijek. W gruncie rzeczy polecam książkę miłośnikom wampirów, ale ostrzegam, że wstęp jest naprawdę ciężki.
Nietuzinkowy - awatar Nietuzinkowy
ocenił na64 lata temu
Pamiętnik Kociłapki t. 2 Nobara Nonaka
Pamiętnik Kociłapki t. 2
Nobara Nonaka
Pewnego popołudnia wybrałam się do empiku w poszukiwaniu czegoś ciekawego do poczytania. Przejrzałam książki młodzieżowe, fantasy, thrillery i wszystko inne co mnie interesowało. Nie znalazłam niczego dla siebie, więc na koniec podreptałam do regału z komiksami. Wcześniej prawie nigdy tam nie zaglądałam. Przeglądając tomiki komiksów (wtedy jeszcze nie miałam pojęcia, jak naprawdę się nazywają i... dlaczego, cholera, czyta się je od tyłu?) odnalazłam "Pamiętnik Kociłapki" (niestety nie pierwszy, a drugi tom) i przejrzałam kilka stron. Jako, że bardzo spodobał mi się pomysł pokazania życia codziennego pani i jej kota, powędrowałam do kasy i tak właśnie nabyłam swoją pierwszą w życiu mangę. Komiks jest raczej skierowany do młodszych czytelników. Cała 'fabuła' opiera się na krótkich historyjkach ukazujących sceny z życia pewnej japońskiej rodziny (a konkretniej Japonki i jej kilku kotów). Czasami jest zabawnie, historyjki są krótkie, ale wciągają i bawią. No i można milutko spędzić czas. Manga jest niezwykle spokojna. Nie ma w niej żadnych zwrotów akcji, krwi, zombie, wielkich piersi i różnych innych dodatków (jak to bywa w wielu komiksach japońskich). To po prostu komiks o kotach. Ale nie tylko dla miłośników tych puchatych stworzonek. Polecam ją każdemu, kto chce się zrelaksować i przeczytać coś naprawdę lekkiego i przyjemnego.
Sara Woś - awatar Sara Woś
ocenił na812 lat temu
Sadako i koniec świata Kōji Suzuki
Sadako i koniec świata
Kōji Suzuki Koma Natsumi
„Historie nie mogą istnieć bez kogoś, kto będzie je kontynuował…” Cywilizacja już nie istnieje. Dwie dziewczynki z opuszczonego miasta znajdują starą kasetę wideo i postanawiają ją odtworzyć. Nagle pojawia się Sadako, która podobno ma zniknąć po tygodniu. Ale zamiast strachu… dziewczynki wraz z upiorzycą wydają się na wyprawę po postapokaliptycznym świecie w celu poszukiwania innych ludzi. Jednak dziewczynki nie wiedzą, jaki cel ma Sadako… Bardzo ciekawy pomysł na mangę! Osadzenie w świecie postapo, gdzie bohaterowie nie są wszystko wiedzącymi dorosłymi, a raczej niewinnymi dziećmi, które na swój sposób chcą sobie poradzić w tym pustym świecie i ta kontrastująca z nimi zjawa… cóż typowy klimat japoński, który tak sobie cenię. Mangę czytało się bardzo szybko, akcja się nie wlokła. Było trochę tajemniczo, trochę mrocznie i trochę zabawnie – połączenie idealne. Upiór Sadako w takim dość niewinnym przedstawieniu na pewno nabrał zupełnie innego wydźwięku niż w filmach grozy i było to ciekawe doświadczenie. Można powiedzieć, że historia z jednej strony była oryginalna, z drugiej strony za dużo się nie działo. Myślę, że to taka manga na raz, którą przyjemnie się czyta, ale pewnie za jakiś czas zapomni. Chociaż nie jest to specjalnie wada – takie historie też uważam za potrzebne, szczególnie kiedy sięgam po krótszą formę czytelniczą, aby po prostu się odprężyć. To, co rzuciło mi się w oczy, to dość oryginalna kreska oraz gra cieni na kartach mangi. Różni się ona od takich tytułów jak „Hanako” czy „Jujutsu Kaisen”, gdzie na obrazku wiele się dzieje. Tutaj sceny były bardziej stonowane, mniej dynamiczne, w odpowiednich momentach cieniowane, aby dodać aury tajemniczości – manga nie stawiała na przytłoczenie czytelnika akcją, a raczej na spokojniejsze budowanie napięcia połączonego z prostą historią... Pod koniec mangi mamy jeszcze okazję przyjrzeć się nieco projektom postaci oraz poczytać co nieco o studiu filmowych z filmu o Sadako. Jest również mały dodatek na końcu z bonusową krótką historyjką. Myślę, że mogę polecić wam tę mangę, szczególnie jeśli szukacie czegoś niezobowiązującego, a jednocześnie lubicie lekkie klimaty grozy, pomieszane z czarnym humorem. Sadako czeka!
Nietuzinkowy - awatar Nietuzinkowy
ocenił na610 miesięcy temu
Ostara. Rytuały, przepisy i zaklęcia na równonoc wiosenną Kerri Connor
Ostara. Rytuały, przepisy i zaklęcia na równonoc wiosenną
Kerri Connor
Czas przywołać wiosnę kolejną książką z serii Sabaty. Podczas Równonocy Wiosennej, zwanej także świętem Ostara, dzień i noc stają się ponownie równej długości, by potem stopniowo jasność stanowiła większą część doby. Choć książka skupiona jest głównie na jednym święcie, to wstęp tłumaczy jakie zajmuje on miejsce w Kole Roku wraz z innymi sabatami. Autorka Kerli Connor opisuje nam skąd nowocześni poganie czerpią inspiracje do celebracji, oraz jak Gerald Gardner stworzył religie pod nazwą Wicca, czerpiącą z tradycji celtyckiej i wczesnoeuropejskiej. Święto Ostara jest naprawdę ciekawe, przypada na dzień 20 marca a jego znakiem rozpoznawczym jest słońce w zenicie. Nazwa wzięła się być może od bogini Eostre, o której pierwsza wzmianka pojawiła się około VIII wieku. Każda książka z serii Sabaty ma za zadanie zapewnić podstawowe informacje przygotowujące odpowiednio do wykorzystania czasu. Jak zawsze rozdział o starych praktykach otwiera swoje bramy dla czytelników opowiadając historię a następny, o nowoczesności ujmuje wszystko razem w całość i na nowo interpretuje motywy. Fajnymi ciekawostkami będą na pewno święte miejsca, takie jak grupa kopców w Longhcrew z grobowcem, archeologiczne znaleziska przedstawiające kalendarze, mitologia związana z okresem wiosny, opisy bóstw i postaci. Kerri Conor opisuje wiosenne przemiany i aktywności, których możemy się podjąć, zaczerpnięte z pogańskich tradycji przybliżających do życia naszych przodków. Zaklęcia oraz wróżby związane z czasem równonocy wiosennej stanowią dosyć dużą część tej książki. Zawierają czynności krok po kroku, potrzebne narzędzia i inkantacje,  pomogą w przygotowaniu samodzielnie dywinacyjnego kącika. Nie zabrakło oomancji! W dalszej części lektury znajdują się receptury i rękodzieło, a więc przepisy kulinarne przeplatane z manualnymi zabawami. Ostara to doskonała okazja by obserwować wzrost flory budzącej się do życia. Dlatego też autorka zasugerowała zrobienie terrarium z książki i sadzenie roślin, ale w jaki sposób? Musicie przeczytać sami. Jeden z ostatnich rozdziałów poświęcony jest jak zawsze rytuałom. To też dla młodych adeptów najciekawsza część książki i nic w tym dziwnego. Barwne opisy inkantacji, medytacji oraz innych obrzędowych aspektów, został dobrze ujęty w przystępny sposób. Recenzja jest lekka, ponieważ według mnie jest to najlżejsza pozycja z całej serii. Nie odejmuje jej to oczywiście uroku, choć liczyłem może na coś bardziej kreatywnego.
LeoMech - awatar LeoMech
ocenił na72 lata temu
Wampiry - same o sobie Michelle Belanger
Wampiry - same o sobie
Michelle Belanger
Zdaję sobie sprawę, że poniższy tekst dla niektórych (większości) będzie brzmieć niczym żart, ale uwierzcie są ludzie, którzy identyfikują się z wampirami, mało tego tacy którzy wierzą w to, że nimi są. Dawno temu mając naście lat, czytając o fikcyjnych wampirach czy też oglądając o nich filmy zastanawiałem się czy one istnieją? Otóż tak, co prawda nie są to nieśmiertelni umarli, którzy powstali z grobu, ale łączy je z nimi jedna rzecz, i to też tylko z częścią tej społeczności, krew, tak dobrze przeczytaliście krew. Krew to życie, krew to również śmierć. Subkultura wampiryczna to dość skomplikowany temat dlatego wyciągnę moim zdaniem wspólny mianownik (po szczegółowe informacje zapraszam do książki). "Prawdziwe" wampiry czy też wampyry (jak lubią niektórzy członkowie społeczności się określać by odróżnić ich od tych fikcyjnych) dzielą się zasadniczo na dwa typy: wampiry praniczne (psychiczne[energetyczne] w skrócie psi-, odżywiające się energią z żywicieli) i sangwiniczne (odżywiające się krwią swoich żywicieli). Wąpierze żerują na swoich dawcach (z którymi podpisują umowy/kontrakty, dawcą niekoniecznie musi być ich życiowy partner) pobierając część życiodajnej esencji by uzupełnić swoją energię, gdyż z jakiegoś powodu nie są w stanie wytworzyć swojej, najprawdopodobniej jest to spowodowane uszkodzeniem przy połączeniu czakr. Wampiry odczuwają tego skutki poprzez upadku na zdrowiu, bólami głowy, gorszym samopoczuciem, a gdy udadzą się do lekarza ten nie jest w stanie stwierdzić czemu tak się dzieje. Te które decydują się pić krew również pobierają z tego życiodajnego fluidu energię, nie dzieje się to jednak podczas gryzienia w szyję, mają w tym celu specjalistyczny "sprzęt" (lancety czyli małe narzędzie służące do pobierania niewielkiej ilości krwi na potrzeby badań medycznych, które można kupić w większości aptek gdyż osoby chore na cukrzycę wykorzystują je do sprawdzania poziomu cukru we krwi, chociaż bywa, że nacinają skórę zwykłą żyletką - wiem brzmi strasznie),a samej krwi nie piją litrami, wystarczy im kilka kropel (proces pożywiania się nazywają żerowaniem). Niektóre z nich mogą być wrażliwe na światło słoneczne, nie spowoduje to jednak ich śmierci, ale mogą doznać osłabienia i ich skóra zostanie podrażniona przez promienie. Mają też swój kodeks postępowania, rytuały, protokoły, hierarchię i slang. Poza swoimi upodobaniami nie różnią się znacząco od "zwykłych" ludzi, podobnie jak człowiek mają takie same potrzeby, rozwijać się, spotykać, tworzyć relacje, wyznawać różne doktryny, filozofie itp. Przyznaje, że pozycja ta bardzo mi się spodobała i zachęciła do dalszych studiów nad wampiryzmem, szkoda, że w Polsce wydaj się tak mało pozycji z tym związanych (przynajmniej ja nie znalazłem więcej). Książka dla otwartych umysłów, interesujących się wampiryzmem, okultyzmem jak i pogaństwem (śmiało mogą też sięgnąć po nią ludzie zainteresowani lucyferianizmem). Ciekawa lektura z której można poznać punkt widzenia każdego z bohaterów książki Michelle Belanger, wiadomo jedne spodobają się bardziej drugie mniej, ale warto zapoznać się z treścią.
Morbius - awatar Morbius
ocenił na82 lata temu
Komiks Gigant 2/97 Walt Disney
Komiks Gigant 2/97
Walt Disney Redakcja magazynu Kaczor Donald
Pod pewnymi względami jest to wyjątkowy tom "Giganta". Aż w trzech z siedmiu komiksów kaczki ustępują miejsca mieszkańcom Myszogrodu. Ponadto, trzy historie dzieją się - przynajmniej po części - nie we współczesności. Dwie z nich to tak typowe dla "Giganta" opowieści, w których znane postaci wcielają się w inne role - zachowując swój wygląd i charakter, często też imię oraz wzajemne relacje - a akcja przenosi się do alternatywnej rzeczywistości, najczęściej po prostu którejś z minionych epok. "Błędny rycerz" to oczywiście klimaty średniowieczne, natomiast "Nieznani sprawcy" przenoszą nas na Dziki Zachód. Zawsze lubiłem tego typu komiksy, wprowadzają fajną różnorodność i mają też pewien walor edukacyjny. Te dwa komiksy bronią się ponadto zgrabnie napisanymi scenariuszami, dużą dawką humoru oraz dobrymi rysunkami, choć niezbyt przemawia do mnie kolorowanie w tym pierwszym. Nieco inaczej sprawa ma się z "Kością Rodosa", ponieważ jest to część cyklu "Goofy pisze książkę", tym razem dziejącą się w starożytnej Grecji. Jak zwykle w tej serii nie brakuje humoru, wynikającego z kiepskiego przygotowania merytorycznego Goofy'ego na temat danej epoki, a także dziwacznych rozwiązań fabularnych, jakie zaproponował. Co jeszcze znajdziemy w tym tomie? Dwie przyjemne historie kryminalne z Mikim, oparty na niezłej intrydze "Cyborg" oraz stawiające przede wszystkim na humor "Niezwykłe dochodzenie". Wysoki poziom trzymają także zwariowana "Sztuka ucieczki" oraz "Straszny Szczuron" - kolejna przygodowa historia ze Sknerusem, Donaldem i siostrzeńcami, tym razem dziejąca się głównie w kaczogrodzkich kanałach. Wychodzi na to, że to jeden z najlepszych, najrówniejszych tomów. Może nawet mój ulubiony ze wszystkich, jakie przeczytałem.
Paweł - awatar Paweł
ocenił na94 lata temu
Wampirzyca Karin #6 Yuna Kagesaki
Wampirzyca Karin #6
Yuna Kagesaki
Wampirzyca Karin - wampir tłoczący kłania się Niektóre tytuły na dzień dobry chcemy zaszufladkować do danej kategorii. Zamknąć w ramach danego gatunku, pewni iż nie mają nic więcej do zaoferowania, ponad utarte i przyjęte przez twórców schematy. Nie zawsze jest to jednak wskazane i możemy zostać mocno zaskoczeni. Tak jest w przypadku mangi autorstwa Yuny Kagesaki - "Wampirzycy Karin". Bo czy widząc nieśmiałą, uroczą bohaterkę, nowego ucznia, który powoli staje się jej bliski, to nawet gdy dodamy do tego wampirzy wątek, nie mamy ochoty krzyknąć: romansidło dla dziewczyn? Pani Kagesaki serwuje czytelnikowi jednak o wiele więcej ponad miłosne wzloty i upadki. Będzie zabawnie, będzie wzruszająco, ale również bardzo mrocznie, tajemniczo i niekiedy brutalnie. W końcu z wampirami nie ma żartów. Serdecznie zapraszam byście poznali czarną owcę wampirzej rodziny młodą wampirzycę Karin. Życie wampira nie jest łatwe. Ludzie od wieków polują na jego gatunek i z tego powodu zmuszony jest ukrywać swoje istnienie. Na szczęście posiada szereg umiejętności, które pozwalają mu pozostać w strefie bajek dla większości śmiertelników. Przywoływanie nietoperzy, wymazywanie pamięci, to tylko kilka z nich. Co jednak gdy w wampirzej rodzinie pojawi się osoba pozbawiona tych mocy. Co więcej będzie to wampir, który zamiast wysysać krew, raz w miesiącu musi się pozbyć jej nadmiaru? Takim właśnie beznadziejnym przypadkiem jest Maaka Karin. Wamiprzyca, która raz w miesiącu musi swojej ofierze wstrzyknąć nadmiar wyprodukowanego płynu, w innym przypadku skończy się to nad wyraz efektownym krwotokiem z nosa, którego w żaden sposób nie da rady wytłumaczyć swoim przyjaciołom ze szkoły. Jednak Karin, z pomocą rodziny, która tuszuje jej fuszerki, jakoś udaje się żyć samotnie w świetle dnia, które dla dorosłych wampirów jest zabójcze. Wszystko zmienia się w chwili gdy do szkoły dziewczyny trafia nowy uczeń - Kenta Usui, przy którym krew wzbiera w Maace ze zdwojoną siłą. Jedno jest pewne - od tej chwili życie wamiprzycy stanie na głowie. Fabuła, choć mogłoby się wydawać iż skupi się wyłącznie na wamiprzej ułomności głównej bohaterki i jej relacjach z Usuim, ma czytelnikowi do zaoferowania dużo więcej. Bo choć i jedno i drugie stanowi ważny element cyklu, to jednak nie obracamy się wyłącznie wokół tych dwóch biegunów. Bardzo dużą uwagę poświęcono rodzinie głównej bohaterki, co już samo w sobie jest elementem rzadko spotykanym. Zazwyczaj bohaterowie żyją samotni, a rodzina gdzieś tam sobie istnieje, niezależnie, jakby w innym świecie. Karin zaś jest otoczona troskliwą opieką swojej matki, ojca, starszego brata i młodszej siostry, która jako jedyna, poza naszą czarną owcą może jeszcze przebywać w dzień na słońcu. W późniejszych tomach pojawi się też babcia Karin, która jest co najmniej wybuchowym charakterem, a za sprawą powolnego starzenia się wampirów stanowi nieomal kopię swojej wnuczki. Nietrudno się domyślić iż będzie to powodem kilku naprawdę ciekawych sytuacji. Autorka naprawdę sporo uwagi poświęca sposobowi życia i relacjom w wampirzej rodzinie. Starsze pokolenie prześladuje wciąż wspomnienie polowań na ich gatunek i nieufność do ludzi, młodsze kieruje się swoimi własnymi prawami. Wszyscy jednak troszczą się o siebie nawzajem i to jest naprawdę piękne. Rodzina głównego bohatera nie jest równie liczna i chłopak mieszka wyłącznie ze swoją matką, ojca nie zna, a babka udaje iż on nie istnieje. Ten wątek również jest niezwykle mocną stroną serii. Dużo poważniejszy, miejscami nawet przytłaczający sprawia, że Karin sprawnie przechodzi z komedii w dramat. Z resztą nie tylko za jego zasługą. Autorka pod tym względem posiada niezwykły talent, zachowując spójność i klimat opowiadanej historii potrafi obracać nastrojem czytelnika o 360o z gracją i wdziękiem. A gdy weźmiemy pod uwagę, że poza główną osią fabularną otrzymujemy całą masę wątków pobocznych to widzimy, że ma do takich zagrań szerokie pole do popisu. Główna bohaterka wydaje się bardzo schematyczna, nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę iż jest bardzo nietypową wampirzycą. Na szczęście pozory mylą również w tym przypadku i choć Karin jest wampirkiem o bardzo małym rozumku, to ma wielkie serce i nie sposób jej nie kochać. I choć z wiadomych powodów musi polegać na swoich bliskich, to nie jest wyłącznie damą w opresji, czekającą na swych wybawicieli, ale sama również potrafi o siebie zadbać i walczyć o siebie. Pozostali bohaterowie są bardzo różnorodni i jak przystało na dłuższe serie jest ich całkiem sporo. Jedni są bardziej inni mniej schematyczni, najważniejsze jednak, ze wszyscy doskonale odnajdują się w swoich rolach. W przeciwieństwie do Karin pozostali bohaterowie nie raz zaskoczą czytelnika, są mniej przewidywalni, a w dodatku posiadają równie interesujące historie do opowiedzenia. Elementem, który najsłabiej wypada w mandze jest jej kreska. Postacie nie są szczególnie urodziwe i nawet nie chodzi o to, że nie otrzymujemy pięknej jak z obrazka głównej bohaterki czy równie urodziwego młodzieńca w postaci bliskiego jej sercu przyjaciela, ale o fakt iż autorka zaserwowała nam armię klonów. Rodzinne podobieństwo to jedno, ale nie zmienia to faktu iż postacie są schematyczne, wydają się różnić jedynie ubiorem, wzrostem i niekiedy kształtem oczu. Co więcej często mają zachwiane proporcje, a tłom nie poświęca się zbyt wiele uwagi. Nie oznacza to jednak, ze rysunki są niestaranne. Po prostu taki jest styl autorki i trzeba do niego przywyknąć. Za plus za to można uznać mocną, pewną kreskę. Wyraźne kontury bardzo przypadły mi do gustu i wyróżniają się na tle innych mang, które z pozoru chciałoby się zaszufladkować do gatunku shoujo, gdzie kreska jest lekka, jakby szkicowana ołówkiem. Samo wydanie również prezentuje się bardzo dobrze. Ogromnym plusem jest dla mnie wydanie pozycji nie w czternastu tomach, jak miało to miejsce w oryginale, ale wydanie zbiorcze po dwa tomy w jednym tomiku, dzięki czemu całość zamyka się w siedmiu grubych tomach. W ich środku znajdziemy po kilka kolorowych stron, a każdy tomik kończy się dodatkowymi historiami, oraz przesłanymi przez fanów rysunkami. Warto także zajrzeć pod obwoluty. Kukiełkowe przedstawienie głównych bohaterów na pewno wywoła na Waszych twarzach szeroki uśmiech. Manga "Wampirzyca Karin" była dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Z pozoru naiwna historia, z równie banalną licealistką szybko zrzuciła kurtynę prostoty i wyłamała się ze schematy z naiwnej pozycji skierowanej dla dziewczyn przechodząc w serię, która ma szansę podbić serce każdego fana japońskich komiksów. Jest śmiesznie, jest ciekawie, miejscami brutalnie i poważnie. Historia jest naprawdę intrygująca, wampirzej rodziny nie sposób nie polubić, a z tomu na tom jest coraz lepiej. Jedynym grzechem jaki można zarzucić tej pozycji to kreska, ale zarówno dla bohaterów jak i przedstawionej historii warto przymknąć na nią oko i cieszyć się przygodami niezwykłej wampirzycy. Ocena: 9/10 Sara Glanc Po więcej recenzji zapraszamy na blog KZTK: http://koszztk.blogspot.com/
Kosz_z_Książkami - awatar Kosz_z_Książkami
ocenił na99 lat temu

Cytaty z książki Wampirologia. Prawdziwa historia upadłych

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wampirologia. Prawdziwa historia upadłych