Gasnące ognie

Okładka książki Gasnące ognie autora Antoni Ferdynand Ossendowski, 9788375066432
Okładka książki Gasnące ognie
Antoni Ferdynand Ossendowski Wydawnictwo: Zysk i S-ka Seria: Podróże retro literatura podróżnicza
464 str. 7 godz. 44 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Format:
papier
Seria:
Podróże retro
Data wydania:
2011-09-20
Data 1. wyd. pol.:
1931-01-01
Liczba stron:
464
Czas czytania
7 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375066432
Średnia ocen

6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Gasnące ognie w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Gasnące ognie



książek na półce przeczytane 837 napisanych opinii 605

Oceny książki Gasnące ognie

Średnia ocen
6,9 / 10
120 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Gasnące ognie

avatar
37
30

Na półkach: ,

Ossendowski zabrał mnie w naprawdę wyjątkową podróż - nie dość, ze do bliskowschodniego tygla, w krainę początków trzech religii, która fascynuje mnie od lat. To jeszcze mogłam towarzyszyć mu w podróży sprzed 100 lat.
W czasach, kiedy popularne miejsca świata są okupowane przez masową turystykę, to spojrzenie na czas przed turystifikacją jest bezcenne.

Ossendowski zabrał mnie w naprawdę wyjątkową podróż - nie dość, ze do bliskowschodniego tygla, w krainę początków trzech religii, która fascynuje mnie od lat. To jeszcze mogłam towarzyszyć mu w podróży sprzed 100 lat.
W czasach, kiedy popularne miejsca świata są okupowane przez masową turystykę, to spojrzenie na czas przed turystifikacją jest bezcenne.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
249
247

Na półkach: , , , ,

No... to jest wg mnie najlepsza opowieść A.F. Ossendowskiego - może dzięki temu, że jest już pisana po serii innych opowieści, w okresie międzywojennym, spokojniejszym odrobinę czasie. Odwiedziny Bliskiego Wschodu, przedstawienie sposobu poruszania się w ówczesnym czasie, zahaczanie o związki Polaków z danym miejscem / krajem, nakreślanie zawirowań historycznych w szczególności linii Izrael-Palestyna... Autor wierzył, że w końcu, po burzy, coś w Palestynie się zmieni - minęło 100 lat... nie zmieniło się niestety nic (warto uzupełnić sobie wiedzę w tym zakresie kilkoma odcinkami Opowieściami arabskimi Jana Natkańskiego)

No... to jest wg mnie najlepsza opowieść A.F. Ossendowskiego - może dzięki temu, że jest już pisana po serii innych opowieści, w okresie międzywojennym, spokojniejszym odrobinę czasie. Odwiedziny Bliskiego Wschodu, przedstawienie sposobu poruszania się w ówczesnym czasie, zahaczanie o związki Polaków z danym miejscem / krajem, nakreślanie zawirowań historycznych w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
151
69

Na półkach:

Zapis podróży A.F. Ossendowskiego na Bliski Wschód pokazuje niezwykłą erudycję autora - chciałbym, aby współczesne blogi i vlogi na YouTube niosły choć część tych informacji. Oczywiście wiemy, że autor lubił to i owo dodać lub ubarwiać(sam mam wątpliwości co do niektórych faktów),ale za to przekaz jest soczysty. W prezencie dostajemy też wplecione w treść dwa mini-opowiadania: z dziejów Babilonu oraz historię żydowskiego rolnika Natana i jego żony Racheli.

Zapis podróży A.F. Ossendowskiego na Bliski Wschód pokazuje niezwykłą erudycję autora - chciałbym, aby współczesne blogi i vlogi na YouTube niosły choć część tych informacji. Oczywiście wiemy, że autor lubił to i owo dodać lub ubarwiać(sam mam wątpliwości co do niektórych faktów),ale za to przekaz jest soczysty. W prezencie dostajemy też wplecione w treść dwa...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

332 użytkowników ma tytuł Gasnące ognie na półkach głównych
  • 181
  • 142
  • 9
56 użytkowników ma tytuł Gasnące ognie na półkach dodatkowych
  • 32
  • 7
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3

Inne książki autora

Antoni Ferdynand Ossendowski
Antoni Ferdynand Ossendowski
Polski pisarz, dziennikarz, podróżnik, antykomunista, nauczyciel akademicki, działacz polityczny, naukowy i społeczny. Był synem lekarza Marcina Ossendowskiego i Wiktorii z Bortkiewiczów. Rodzina miała korzenie tatarskie, szlacheckie, herbu Lis. Po urodzeniu się siostry Ferdynanda rodzina Ossendowskich przeniosła się do guberni pskowskiej, skąd pochodził ojciec, a w 1884 r. przeprowadziła się do Kamieńca Podolskiego. Tam młody Ossendowski zaczął uczęszczać do rosyjskiego gimnazjum, które ukończył – po kolejnej przeprowadzce – w Petersburgu. W tym czasie zmarł ojciec Ferdynanda. Rodzinę utrzymywała matka udzielając lekcji muzyki, zaś młody Ossendowski pomagał jej udzielając korepetycji. Po ukończeniu szkoły studiował nauki matematyczno-przyrodnicze w Petersburgu, gdzie został asystentem przyrodnika, prof. Szczepana Zalewskiego. W tym czasie wziął udział w wyprawach naukowych na Kaukaz, nad Dniestr, nad Jenisej i w okolice jeziora Bajkał. Dotarł również do Chin, Japonii, na Sumatrę i do Indii. Wrażenia z Indii były podłożem dla jego pierwszej powieści pt. Chmury nad Gangesem. Z powodu udziału w zamieszkach studenckich w 1899 r. musiał opuścić Rosję. Wyjechał do Paryża, gdzie studiował fizykę i chemię u prof. Marcellina Berthelota na Sorbonie. Tu także miał okazję poznać Marię Skłodowską-Curie. Po powrocie do Rosji został docentem Uniwersytetu Technicznego w Tomsku. Nie pozostał jednak długo na uczelni, by poświęcić się karierze naukowej; jego pasją były podróże. W 1905 roku, po wybuchu wojny rosyjsko-japońskiej, został wysłany do Mandżurii, gdzie prowadził badania geologiczne w poszukiwaniu surowców niezbędnych dla armii. Za organizowanie w Harbinie protestów przeciw rosyjskim represjom w Królestwie Kongresowym został aresztowany i skazany na karę śmierci. Dzięki szczęśliwemu zbiegu okoliczności uniknął wykonania wyroku i uzyskał jego nadzwyczajne złagodzenie. Wkrótce potem został wybrany przewodniczącym Rewolucyjnego Komitetu Naczelnego, który przez pewien czas sprawował władzę w Mandżurii. W wyniku procesu, który potem wytoczono jego członkom, Ossendowski został skazany na półtora roku twierdzy. Odzyskał wolność w 1908 roku. Wydana w 1911 r. książka W Ludskoj Pyli („W ludzkim pyle”),poświęcona więziennym doświadczeniom Ossendowskiego, zyskała przychylną ocenę m.in. Lwa Tołstoja. W tym czasie nawiązał współpracę z wieloma rosyjskimi gazetami. Gdy w 1909 r. zaczął wychodzić w Petersburgu polskojęzyczny „Dziennik Petersburski”, został jego korespondentem, a następnie redaktorem. W 1918 r. opuścił zrewolucjonizowany Petersburg i wyjechał do Omska. W czasie wojny domowej w Rosji czynnie współpracował z dowództwem Białych; był m.in. doradcą admirała Kołczaka. Przekazał na Zachód tzw. dokumenty Sissona, które wykazywały, że Lenin był agentem wywiadu niemieckiego, a działalność partii bolszewickiej finansowana była za niemieckie pieniądze. Choć niektóre źródła uważają te dokumenty za sfałszowane, to fakt pomocy udzielonej Leninowi przez Niemieckie Naczelne Dowództwo jest pewny. Powszechnie znany ze swojej antykomunistycznej postawy po upadku Kołczaka był poszukiwany przez bolszewicką policję polityczną (CzeKa). Dzięki niezwykłym zdolnościom przystosowawczym (m.in. znał biegle 7 języków obcych, w tym chiński i mongolski),udało mu się przedostać z kontrolowanej przez bolszewików Rosji do Mongolii. W jej stolicy Urdze został doradcą barona Ungerna walczącego przy pomocy zorganizowanej przez siebie Azjatyckiej Dywizji Konnej z bolszewikami. Dane na temat roli, jaką Ossendowski odegrał w Mongolii, są okryte tajemnicą; była ona niewątpliwie dość istotna, sam jednak mówił na ten temat niechętnie. Istnieje teza, jakoby Ossendowski stał się depozytariuszem wiedzy o ogromnym skarbie, ukrytym przez „Krwawego Barona” Ungerna gdzieś w mongolskich stepach, a który miałby posłużyć do sfinansowania kolejnej wojny z komunistami. Ossendowskiemu światową sławę przyniosła książka Zwierzęta, ludzie, bogowie (książkę wydano najpierw w języku angielskim pod tytułem „Beasts, Men and Gods”),która na przełomie 1920 i 1921 r. ukazała się w Nowym Jorku, w 1922 r. w Londynie, a w 1923 r. w Warszawie. Osiągnęła ona rekordową liczbę dziewiętnastu tłumaczeń na języki obce. Ossendowski opisał w niej wspomnienia z ucieczki z Rosji ogarniętej chaosem rewolucji. Opis obejmuje ucieczkę z Krasnojarska opanowanego przez bolszewików, zimę w tajdze, przeprawę do Mongolii i pobyt w niej u boku barona Ungerna. Książka osiągnęła niezwykłą poczytność na całym świecie, chociaż była i jest krytykowana za to, że duże jej fragmenty były ewidentną konfabulacją autora. Głównym krytykiem i demaskatorem oszustw Ossendowskiego był szwedzki podróżnik Sven Hedin. Do Polski powrócił w roku 1922. W okresie międzywojennym zajmował się działalnością literacką, publikując wiele powieści, przeważnie w stylu „romansu podróżniczego”. Ukazało się 77 książek pisarza, które wydano również w 150 przekładach na 20 języków. Przez pewien czas należał do piątki najbardziej poczytnych pisarzy na świecie, a jego książki porównywano z dziełami Kiplinga, Londona czy Maya. W latach międzywojennych łączny nakład książek „polskiego Karola Maya” sięgnął 80 mln egzemplarzy. Gdy chodzi o przekłady na języki obce, Ossendowski zajął wówczas drugie miejsce po Henryku Sienkiewiczu i do dziś nikomu nie udało się go w tej kategorii pobić. W lutym 1943, wstąpił do konspiracyjnego Stronnictwa Narodowego. Ostatnie miesiące życia spędził w Żółwinie, gdzie 2 stycznia 1945 roku nagle źle się poczuł, następnego dnia został przewieziony do szpitala w Grodzisku Mazowieckim. Tam zmarł, tuż przed wkroczeniem Armii Czerwonej, pochowany został na cmentarzu w Milanówku. Nigdy nie ujawnił żadnych szczegółów swojej działalności polityczno-wywiadowczej. Archiwum zostało skrupulatnie zniszczone przed jego śmiercią. Ze względu na treść jego książki Lenin, fabularyzowanej biografii przywódcy rewolucji październikowej, niezwykle ostrej krytyki rewolucji i komunizmu, po zajęciu Polski przez Rosjan grób Ossendowskiego był pilnie poszukiwany. Po jego znalezieniu ekshumowano zwłoki, gdyż NKWD chciało się upewnić, czy osobisty wróg Lenina na pewno nie żyje. Inna interpretacja tego faktu zakłada, że enkawudziści szukali przy zwłokach pisarza jakiejś informacji lub wskazówki co do miejsca ukrycia skarbu barona Ungerna.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Na skraju Imperium i inne wspomnienia Mieczysław Jałowiecki
Na skraju Imperium i inne wspomnienia
Mieczysław Jałowiecki
Wspomnienia Mieczysława Jałowieckiego to nie tylko lektura, lecz fascynująca wyprawa przez epoki, tożsamości i wydarzenia, które ukształtowały Europę Wschodnią. Autor, z niezwykłą pasją i swadą, maluje słowem świat, który odszedł bezpowrotnie. Jego opowieść rozpoczyna się w sercu Wileńszczyzny, gdzie korzenie Jałowieckich sięgają daleko w przeszłość, aż po ruskich kniaziów Pieriejasławskich. Autor miał osobliwe szczęście "życia w ciekawych czasach" – od zmierzchu imperium carów, przez odzyskanie przez Polskę niepodległości, aż po II wojnę światową. Jałowiecki, jako pierwszy przedstawiciel rządu Rzeczypospolitej w Wolnym Mieście Gdańsku, stał się naocznym świadkiem narodzin nowego porządku w Europie. Jego wspomnienia to mozaika barwnych portretów, od sielskich dworów wśród litewskich borów, po gorączkowe tygodnie w wojennej Rosji czy zawiłości polityczne międzywojennego Gdańska. Nostalgia przeplata się tu z pasją, a osobiste refleksje Autora, pełne patriotycznego żaru i czasem gorzkiej ironii, nadają lekturze niepowtarzalny klimat. Wspomnienia Mieczysława Jałowieckiego to nie tylko zapis przeszłości, lecz również – a może przede wszystkim – przestroga i wezwanie do pamięci o tradycjach, kształtujących naszą tożsamość, które - właściwie wykorzystane - mogą być ogromnym atutem. Pozycja autorstwa Mieczysława Jałowieckiego zachwyca bogactwem szczegółów, mądrością spostrzeżeń i kunsztem pisarskim, godnym dojrzałej literatury. Polecam, nie tylko pasjonatom historii ...
Dariusz BOŃCZA-WYSPIAŃSKI - awatar Dariusz BOŃCZA-WYSPIAŃSKI
ocenił na97 miesięcy temu
Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd. Listy z podróży afrykańskiej z lat 1931-1936 Kazimierz Nowak
Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd. Listy z podróży afrykańskiej z lat 1931-1936
Kazimierz Nowak
Co za wyczerpująca wyprawa. Wyczyn godny podziwu i trochę przerażający. Na pewno Kazimierz Nowak był samotnikiem i trochę dziwakiem, ale dokonał wiele. W imię czego? Sam sobie wyznaczył cel, z ciekawości świata, pokonania nieznanego, poznania Afryki i siebie samego. Długo był sam ze sobą. Jego spostrzeżenia są całkiem dzisiejsze, te o kolonializmie i globalizacji. Niesamowite. Trochę szkoda, że częściej nie dał się uwieść wygodom, nie pozwalał sobie na odpoczynek. Podróż była mordercza. Pod koniec czuć już wielkie zmęczenie, zgorzknienie i niecierpliwość autora. Już parł do domu. Książka słuchana. Trochę taka poszatkowana i brakuje pomysłu na spięcie całości. Zebrał, opracował i wstępem opatrzył Łukasz Wierzbicki. Sam Nowak jej nie zdążył napisać i wydać, nie wybrał swoich tekstów i nie zredagował. Dlatego musiała powstać z tego, co już było. Wielkie ukłony dla Łukasza Wierzbickiego za jego wkład i popularyzację. Tak sobie myślę, że człowiek, który odbywa tak niezwykłą wyprawę, już nigdy by nie zagrzał miejsca. Gdyby nie jego przedwczesna śmierć, wędrowałby po świecie. Gdyby miał taki dryg do gawędy jak Tony Halik, byłby bardzo uznany i sławny. Kiedy wysłuchałam końcowy komentarz, zrobiło się smutno, ale też wzruszająco. Nowak wrócił wyczerpany, tak samo biedny jak wyruszył. Miał serie spotkań i pokazów. Był zmęczony i chory. Po roku zmarł. Mam nadzieję, że ten niepozorny podróżnik zdobędzie większą uwagę i sławę.
lubbe - awatar lubbe
ocenił na718 godzin temu
Moja podróż do Rosji Antoni Słonimski
Moja podróż do Rosji
Antoni Słonimski
Ponoć Słonimski miał problemy przez cykl reportaży pt. Moja podróż do Rosji. W czasach PRL, bo była antykomunistyczna, a po ‘89 bo była prokomunistyczna. Nie dogodzisz. Choć prawda jest taka, że Słonimski i gani i chwali, ale to chwalenie nie jest namolne i jakieś bardzo przesadne. Ze słów autora da się wyczuć, że on naprawdę wierzył w pewną ideę. W kontekście “przodowania Rosji cywilizowanemu światu” pisze tak: “Poczucie konstruktywnej i celowej pracy, świadomość ważności i godności codziennych wysiłków jest silnym narkotykiem”. Niech mi nikt nie mówi, że to właśnie poczucie nie jest ważne i aktualne nawet dzisiaj. I w takim właśnie stylu śledzimy Słonimskiego, gdy wędruje po Moskwie i innych miastach. Kiedyś już tu był i szuka, co się zmieniło, czy widać wyraźnie rewolucję i zapowiadany przez komunistów ład, dobrobyt i powszechną szczęśliwość. Niestety co i rusz dochodzi do wniosku, że wcale nie widać. A nawet wręcz przeciwnie. 🚂 Dwie twarze Rosji Autor przytacza obrazki smutne. Ludzie żyją nawet nie w biedzie, a w nędzy. Opisuje, że pewnego dnia widzi nagrywanie filmu o Moskwie i statystów przebranych za jej mieszkańców. Obok zaś stoi grupa prawdziwych mieszkańców, bez butów i w mocno zniszczonych ubraniach. Sporo w Mojej podróży do Rosji jest tego typu scenek. Słonimski często jest pod “opieką” służb, które starają się, żeby zobaczył tylko jasną stronę kraju Rad. Oprowadzają go po miejscach reprezentatywnych, wraz z grupą Amerykanów i innych obcokrajców, którzy wierzą w to, co oprowadzający mówią. Ale Słonimski wie swoje. Czasami urywa się “opiekunom” i sam zwiedza różne miejsca. Dzięki znajomości rosyjskiego udaje mu się dotrzeć do prawdziwszej prawdy i pogadać także z “prawdziwymi”, nie podstawionymi ludźmi. Prawda niestety jest smutna. Natomiast jak to u Słonimskiego, mistrza słowa, podana jest w taki sposób, że zdarzyło mi się nawet pary razy parsknąć śmiechem nad przemyconą ironią, czy sarkazmem. Także zastanowić się nad tym, co Słonimski spostrzegł i o czym szczerze napisał. Bo to, że jest to dziennik szczery, raczej nie ma wątpliwości. 🚂 Z ironią i sarkazmem Życzyłabym sobie, żeby wszystkie relacje z podróży były pisane właśnie w taki sposób. Szczególnie, że autor używa specyficznego zabiegu – dzieli siebie na trzy. Dwie dodatkowe “podosoby” to Sceptyk i Entuzjasta. To, co Słonimski widzi, komentuje z trzech różnych punktów widzenia. Otrzymujemy więc wyjątkową książkę, która daje wgląd w to, jak wyglądała Rosja w 1932 roku. Z dodatkową odrobiną przemyśleń na temat idei komunistycznej, natury ludzkiej oraz przyszłości. I to okraszone wspaniałym, złośliwym humorem Słonimskiego. Takie książki lubię czytać najbardziej.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na81 rok temu
Obóz świętych Jean Raspail
Obóz świętych
Jean Raspail
Witam. Można byłoby pisać o ciekawym pomyśle autora z pogranicza s-f, fantazji napisanej ze swadą, z widoczną nutą ironii gdyby nie to fakt że po 50 latach więcej w tym faktach niż literackiej fikcji. Każdy może inaczej odebrać intencje autora, sam często zastanawiałem się czy dobrze odczytuję przekaz zawarty w tej książce. W wielu komentarzach przewijają się zarzuty o rasizmie czy faszyzmie autora. Od razu można się domyślać poglądów autorów takich słów, może warto się zastanowić nad takimi epitetami bo to był standard w propagandzie bolszewickiej od początku rewolucji w Rosji. Marksiści i pokrewni chyba nigdy się nie zmienią... Wracając do tez z książki. Tej lawiny już się raczej nie zatrzyma, jak ktoś tu już celnie skomentował. Nie chodzi tu tylko o rozmycie naszej tożsamości, naszej tzn. cywilizacji łacińskiej. Przykre że jeśli rzeczywisty proces, tak podobny do wizji autora, nie zostanie przerwany to dla wielu z nas ciężko będzie nazwać to co nas otacza wymarzonym domem. Dla niektórych pewnie nie ma to znaczenia jak zmienia się świat. Ja nie tylko należę do pokolenia które już przemija ale chyba i do tych którzy tęsknią za światem swojej młodości. Nie tylko dlatego że idealizuje się ten świat sprzed wielu lat ale i że niekoniecznie to co przyszło i zastąpiło stare jest czymś lepszym. Jest czymś innym i to nie zawsze jest miłe sercu. Być może i o tym myślał autor pisząc tę książkę a może trochę to wszystko spłycam. Pozdr.
NerwowyCzytelnik - awatar NerwowyCzytelnik
ocenił na81 miesiąc temu
Biel. Notatki z Afryki Marcin Kydryński
Biel. Notatki z Afryki
Marcin Kydryński
Marcin Kydryński to dla mniej głównie dziennikarz muzyczny, prowadzący na antenie radiowej Trójki "Trzy kwadranse Jazzu" oraz w późniejszych latach "Siestę". Szczególnie polubiłem tą ostatnią i płyty wydane z tego cyklu. O tym, że pisze książki było dla mnie zupełnym zaskoczeniem. "Biel. Notatki z Afryki" to książka, która przyciąga uwagę, wpada w oko, żeby nie powiedzieć, że rzuca się w oczy wielkością, bielą, elegancją wydania i opasłością. Tak w księgarni "wpadła" w moje ręce. Jest pięknie wydana, zawiera dziesiątki pięknych zdjęć. Dodatkowo nazwisko autora, który nie tylko okazał się też pisarzem ale i podróżnikiem. To skłoniło mnie do jej zakupu. Przez parę lat "zdobiła" moją półkę zanim wreszcie zdecydowałem się nie tylko potraktować ją jako album ale też jako książkę z treścią. I tu przeżyłem kolejne zaskoczenie. Pozytywne. Nie jest to proza, która poprowadzi nas przez książkę jak przez przygodę, płynna i dynamiczna. Jest to raczej kronika czy pamiętnik, pełen osobistych wrażeń, przemyśleń z wielu podróży autora do Afryki i jego postrzegania tego kontynentu i zamieszkujących go ludzi. Nie brak tu historycznych rysów w stosunku do poszczególnych państw, ludów, plemion czy polityków, nawiązania do podróży innych podróżników, do literatury. Kydryński, tak jak na swoich zdjęciach, w treści próbuje uchwycić, pokazać i zachować unikalność tych światów "Czarnego Lądu", swoją fascynację białego człowieka pięknem i surowością Afryki, jej prostotą a jednocześnie pokazując to co jest największą skazą na tym pięknie biedę, niesprawiedliwość czy ludobójstwo. To niezwykle osobista relacja, momentami ocierająca się o spowiedź, z tego co przeżył, widział i z bólem doświadczył autor podczas swych podróży. Mnie ujęła i wciągnęła z zaciekawieniem ta relacja z podróży z tłem historyczno-kulturowym, pełna ciekawostek i dygresji autora odwołujących się do własnych przemyśleń, do literatury czy innych podróżników. Pozycja godna uwagi, nie tylko dla miłośników Afryki ale, a może przede wszystkim, dla tych którym się wydaje że o Afryce coś wiedzą. Polecam.
Artur Bo - awatar Artur Bo
ocenił na92 miesiące temu

Cytaty z książki Gasnące ognie

Więcej
Antoni Ferdynand Ossendowski Gasnące ognie Zobacz więcej
Więcej