
ArtykułyMilion euro dla pisarki i burza w branży. Nagroda „Aena de Narrativa“ rozpala emocje
LubimyCzytać5
Artykuły„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać10
Artykuły"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać2
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać446
Pożegnanie z Avonlea

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Further Chronicles of Avonlea
- Data wydania:
- 2006-03-27
- Data 1. wyd. pol.:
- 2006-03-27
- Liczba stron:
- 222
- Czas czytania
- 3 godz. 42 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 830803859X
- Tłumacz:
- Agnieszka Kuc, Ewa Fiszer
Kolejny tom opowiadań rozgrywających się na Wyspie Księcia Edwarda przedstawia zupełnie nowych bohaterów, którzy z pewnością zauroczą czytelników barwnymi osobowościami i poczuciem humoru. Tym razem pojawią się między innymi perski kot, prawdziwy duch i wyimaginowany kochanek. Rzeczywistość Avonlea wypełnią śmiech, łzy i niezliczone tajemnice.
Kup Pożegnanie z Avonlea w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Pożegnanie z Avonlea
Krótkie opowiadania rozgrywające się na Wyspie Księcia Edwarda o mieszkańcach Avonlea,Ani Shirley z Zielonego Wzgórza. Przeżywałam z bohaterami dobre i złe chwile, wzruszająca, piękna książka moja ulubiona napisana lekkim,wspaniałym językiem. Lubię Lucy Maud Montgomery książki przenoszą mnie w cudowny, ciekawy świat, a przygody niesamowite,super są. Po prostu zachwycona jestem.
Oceny książki Pożegnanie z Avonlea
Poznaj innych czytelników
4873 użytkowników ma tytuł Pożegnanie z Avonlea na półkach głównych- Przeczytane 3 870
- Chcę przeczytać 981
- Teraz czytam 22
- Posiadam 818
- Ulubione 119
- Dzieciństwo 42
- Chcę w prezencie 37
- Lucy Maud Montgomery 33
- Z dzieciństwa 25
- Młodzieżowe 17
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Inne materiały dotyczące książki Pożegnanie z Avonlea

Cytaty z książki Pożegnanie z Avonlea
Zawsze myślałam, że kiedy kogoś pokocham, to będę chciała, by cały czas okazywał mi miłość i nosił mnie na rękach. A jest zupełnie inaczej. Jak się kogoś kocha, to marzy się tylko, żeby móc coś dla niego zrobić.
Zawsze myślałam, że kiedy kogoś pokocham, to będę chciała, by cały czas okazywał mi miłość i nosił mnie na rękach. A jest zupełnie inaczej. ...
Rozwiń Zwiń(...) jeśli serce nie rozpacza, czarna krepa nie załatwi sprawy; a jeśli serce jest w żałobie, nie ma potrzeby obnoszenia się ze swoim nieszczęściem.
(...) jeśli serce nie rozpacza, czarna krepa nie załatwi sprawy; a jeśli serce jest w żałobie, nie ma potrzeby obnoszenia się ze swoim niesz...
Rozwiń ZwińMy ciemnoskóre dziewczęta, rodzimy się tylko po to, żeby zabawiać białych mężczyzn. Tak jest, prawda? Potem, kiedy się nami znudzą, odpychają nas i wracają do swoich.
My ciemnoskóre dziewczęta, rodzimy się tylko po to, żeby zabawiać białych mężczyzn. Tak jest, prawda? Potem, kiedy się nami znudzą, odpychaj...
Rozwiń Zwiń













































OPINIE i DYSKUSJE o książce Pożegnanie z Avonlea
Interesujące i wzruszające.
Interesujące i wzruszające.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAch, jak to się przyjemnie czytało.
Ach, jak to się przyjemnie czytało.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzekrój przeróżnych charakterów, sytuacji, relacji, dobra, zła... pomimo widocznej zmiany stylu autorki dobra pozycja na jesienne wieczory.
Przekrój przeróżnych charakterów, sytuacji, relacji, dobra, zła... pomimo widocznej zmiany stylu autorki dobra pozycja na jesienne wieczory.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowiadanie przyjemnie się czyta, a to tak wciąga, że przeczytałam książkę w kilka godzin. Moim zdaniem z serii opowiadania wypada o wiele lepiej niż "Opowieści z Avonlea".
Opowiadanie przyjemnie się czyta, a to tak wciąga, że przeczytałam książkę w kilka godzin. Moim zdaniem z serii opowiadania wypada o wiele lepiej niż "Opowieści z Avonlea".
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzarujace opowiadania! Ktore umilszaja codziennosc!
Czarujace opowiadania! Ktore umilszaja codziennosc!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTe historie skradły moje serce!
Wcześniejszy tom "Opowieści z Avonlea" chyba nie wywarł na mnie takiego wrażenia- te były chyba ciekawsze, bardziej zaskakujące i w jednym narratorką była sama Ania Shirley❤️
Oczywiście, gdy tylko mam do czynienia z piórem Maud to pozostawia mnie za każdym razem w niemym zachwycie- jej storytelling, jak świetne opisuje, jak wyciska łzy i jak sprawia, że nie mogę opanować się ze śmiechu.
Najpiękniejsze opisy przyrody Kanady i bardzo bardzo ciekawe opowiadania.
Serdecznie polecam.
Te historie skradły moje serce!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWcześniejszy tom "Opowieści z Avonlea" chyba nie wywarł na mnie takiego wrażenia- te były chyba ciekawsze, bardziej zaskakujące i w jednym narratorką była sama Ania Shirley❤️
Oczywiście, gdy tylko mam do czynienia z piórem Maud to pozostawia mnie za każdym razem w niemym zachwycie- jej storytelling, jak świetne opisuje, jak wyciska łzy i jak...
Seria Lucy Maud Montgomery „Ania z Zielonego Wzgórza” to książki, które z czystym sumieniem mogę nazwać książkami mojego życia!😍 Kocham Anie i wszystko co z nią związane ❤️
To dla mnie prawdziwy klasyk i przyjemnie mi do niej wracać nawet po wielu latach. „Pożegnanie z Avonlea” to mój najnowszy nabytek i bardzo się cieszę, że udało mi się zdobyć tę książkę w tym wydaniu!
Mimo, że treść książki nie jest ścisłe związana z Anią, jej nazwisko pojawia się kilkakrotnie w niektórych rozdziałach. Dla mnie, jako wielkiej fanki, była to prawdziwa gratka, ponieważ mogłam znów odwiedzić Avonlea, poznać historie innych mieszkańców okolicznych miejscowości i na powrót poczuć uroki tego miejsca.
„Pożegnanie z Avonlea” czytało mi się równie przyjemnie jak poprzednie tomy, a opisane przez Montgomery historie, doprowadziły mnie zarówno do śmiechu jak i do płaczu!❤️
Seria Lucy Maud Montgomery „Ania z Zielonego Wzgórza” to książki, które z czystym sumieniem mogę nazwać książkami mojego życia!😍 Kocham Anie i wszystko co z nią związane ❤️
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo dla mnie prawdziwy klasyk i przyjemnie mi do niej wracać nawet po wielu latach. „Pożegnanie z Avonlea” to mój najnowszy nabytek i bardzo się cieszę, że udało mi się zdobyć tę książkę w tym...
Nie jestem pewna, czy wyczerpała mi się cierpliwość do Montgomerowskiej wizji świata i tych samych wyświechtanych motywów, czy te opowiadania naprawdę są tak słabe, ale ledwo przez tę cienką książeczkę przebrnęłam. Nie raz i nie dwa przechodziły mnie ciarki żenady, a apogeum nastąpiło w opowiadaniu, w którym mentor dziewczyny został po latach jej... Mężem. I wiem, że 100 lat temu realia były inne, ale niesmak pozostaje.
Nie jestem pewna, czy wyczerpała mi się cierpliwość do Montgomerowskiej wizji świata i tych samych wyświechtanych motywów, czy te opowiadania naprawdę są tak słabe, ale ledwo przez tę cienką książeczkę przebrnęłam. Nie raz i nie dwa przechodziły mnie ciarki żenady, a apogeum nastąpiło w opowiadaniu, w którym mentor dziewczyny został po latach jej... Mężem. I wiem, że 100...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to[1920]
Książka, której sama Montgomery nienawidziła, nie wyraziła zgody na jej publikację i długie lata procesowała się z wydawcą, który wypuścił wcześniej odrzucone opowiadania. Proces wygrała, ale książka nie zniknęła z rynku i pozostaje niezmiennie łatwo dostępna.
Historia powstania drugiego tomu opowiadań z Avonlea nie jest więc zbyt ciekawa, a treść też jest taka sobie. Mówiąc szczerze - przy większości z nich bez trudu potrafię zrozumieć, dlaczego pierwotnie nie miały być opublikowane. Naprawdę fajne jest tylko "The Materialization of Cecil" o starej pannie całkiem zadowolonej ze swojego losu, piszącej wiersze do szuflady i nieopatrznie zmyślającej, że w młodości miała zalotnika.
Reszta zbioru to głównie w miarę zręczny recykling typowych montgomerowskich motywów (głównie dwóch: 1. zaborcze i despotyczne matki i siostry, 2. wartość rodzinnego ciepełka),czasem z niespodziewaną nutą gotyckiej niesamowitości (w jednym opowiadaniu pojawia się zupełnie dosłownie duch). Sporo jest jednak tekstów, które bardzo słabo się zestarzały i są może interesujące jako dokument epoki, ale robią dosyć nieprzyjemne wrażenie.
Po pierwsze, karykaturalna małostkowość, a nawet toksyczność avonlejskiej ludności, która osiąga apogeum w "Jane's Baby" - chwilami wygląda to niemal jak horror, tyle że zakończenie każe oczywiście czytać to jako pokrzepiającą historyjkę o pogodzeniu i miłości do dzieci - i w sentymentalnym Gryzeldo-podobnym grzmocie "In Her Selfless Mood".
Po drugie, protestancka pobożność, którą bardzo trudno mi zrozumieć (cała fabuła "The Conscience Case of David Bell" opiera się na tym, że szanowany obywatel z powodu wyrzutów sumienia nie jest w stanie podczas spotkania modlitewnego powstać i "złożyć świadectwa dla Jezusa").
Po trzecie, niektóre teksty sprawiają wrażenie po prostu niedopracowanych, jak "The Little Brown Book of Miss Emily" z samą Anią jako pretekstową - i dosyć niesympatyczną - narratorką.
Po czwarte "Tannis of the Flats" - tak jaskrawy pomnik rasizmu, że podczas lektury nie mogłam uwierzyć, że Montgomery to wszystko pisze tak na poważnie. Na każdej stronie są ze cztery pogardliwe komentarze o Indianach i "mieszańcach" albo mądrości w stylu "Your true Indian is bad enough, but his diluted descendant is ten times worse". Postać Tannis to stereotyp dzikiej, egzotycznej, obcej kobiety, która na chwilę zdobywa się na wielką szlachetność, ale jej dusza pozostaje mroczna i ognista.
Po piąte wreszcie - wstrętny, cuchnący child groomingiem kupsztal "The Education of Betty" o tym, jak relacja dziewczynka-opiekun zastępujący ojca przeradza się w miłość romantyczną. Fuj.
[1920]
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka, której sama Montgomery nienawidziła, nie wyraziła zgody na jej publikację i długie lata procesowała się z wydawcą, który wypuścił wcześniej odrzucone opowiadania. Proces wygrała, ale książka nie zniknęła z rynku i pozostaje niezmiennie łatwo dostępna.
Historia powstania drugiego tomu opowiadań z Avonlea nie jest więc zbyt ciekawa, a treść też jest taka...
Piękne w swojej prostocie historie prosto z Avonlea...
W tej książce poznajemy 15 niezależnych opowiadań o mieszkańcach Avonlea, o sąsiadach i znajomych rozpoznawalnej wszędzie Anne Shirley, o ich rozterkach, żalach i cierpieniach, ale i jednocześnie o miłości, szczęściu, nadziei i przebaczeniu.
No, ale właśnie największy zawód w tej książce to właśnie to ile było Ani, a właściwie to, że prawie jej nie było, została zaledwie wspomniana kilka razy i to w sumie tyle o tej rezolutnej, rudowłosej dziewczynie. Mimo mojej miłości do całej serii o Anne muszę powiedzieć szczerze, że troszkę się zawiodłam na tej historii.
No dobra były bóle i żale to teraz czas na plusy tej książki. Oczywiście, że była piękna, taka delikatna i pełna miłości, bo taki właśnie jest styl autorki. Trochę przewidywalna, bo w większości opowiadań (jak nie we wszystkich) można było bardzo łatwo przewidzieć zakończenie. No, ale to też nie jest książka, od której wymaga się plot twistów rozwalających mózg. To jest sentymentalna i spokojna, książka o miłości, nadziei i poszukiwaniu szczęścia. Szczęścia, które nigdy nie będzie miało jednej definicji.
Uważam, że to było dobre podsumowanie przygód i zagwostek mieszkańców Avonle, ale z drugiej strony brakowało mi tutaj właśnie ukochanej przez czytelników (w tym także przeze mnie) Anne, gdyż to ona zapoczątkowała u mnie miłość do twórczości Montgomery i Zielonego Wzgórza.
Piękne w swojej prostocie historie prosto z Avonlea...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW tej książce poznajemy 15 niezależnych opowiadań o mieszkańcach Avonlea, o sąsiadach i znajomych rozpoznawalnej wszędzie Anne Shirley, o ich rozterkach, żalach i cierpieniach, ale i jednocześnie o miłości, szczęściu, nadziei i przebaczeniu.
No, ale właśnie największy zawód w tej książce to właśnie to ile było Ani, a...