
Fizyka a filozofia

- Kategoria:
- filozofia, etyka
- Format:
- papier
- Seria:
- Seria Myśliciela
- Tytuł oryginału:
- Physics and Philosophy. The Revolution in Modern Science
- Data wydania:
- 1965-07-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1965-07-01
- Data 1. wydania:
- 2000-08-03
- Liczba stron:
- 259
- Czas czytania
- 4 godz. 19 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8372671214
- Tłumacz:
- Stefan Amsterdamski
Kup Fizyka a filozofia w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Oceny książki Fizyka a filozofia
Poznaj innych czytelników
187 użytkowników ma tytuł Fizyka a filozofia na półkach głównych- Chcę przeczytać 126
- Przeczytane 59
- Teraz czytam 2
- Posiadam 10
- Filozofia 8
- Nauka 5
- Fizyka 2
- Ulubione 2
- Do kupienia 2
- Czysta filozofia 1
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Fizyka a filozofia
Analogicznie do tego, co stwierdzono w dziedzinie chemii, stwierdza się w biologii na podstawie najprostszych doświadczeń, że organizmom żywym jest właściwa tak wielka stabilność, iż nie mogą jej zawdzięczać jedynie prawom fizyki i chemii te złożone struktury składające się z wielu rodzajów cząsteczek. Dlatego prawa fizyki i chemii muszą być czymś uzupełnione, zanim w pełni będzie można zrozumieć zjawiska biologiczne. W literaturze biologicznej często się spotyka dwa całkowicie różne poglądy na te sprawę. Pierwszy spośród nich jest związany z Darwina teorią ewolucji skojarzona z genetyką współczesna. Wedle tego poglądu pojęcia fizyki i chemii wystarczy uzupełnić pojęciem historii, aby można było zrozumieć, czym jest życie. Ziemia powstała mniej więcej przed czteroma miliardami lat. W ciągu tego niezwykle długiego okresu przyroda mogła “wypróbować" niemal nieskończoną ilość struktur złożonych z zespołów cząsteczek. Wśród tych struktur pojawiły się koniec końców takie, które, po przyłączeniu cząstek substancji znajdujących się w otaczającym je środowisku, mogły ulegać reduplikacji. Wskutek tego mogła powstawać coraz większa ich ilość. Przypadkowe zmiany tego rodzaju struktur powodowały ich różnicowanie się. Różne struktury musiały ze sobą “współzawodniczyć" w zdobywaniu substancji, które można było czerpać z otoczenia, i w ten sposób, dzięki “przeżywaniu tego, co najlepiej przystosowane", dokonała się ewolucja organizmów żywych. Nie ulega wątpliwości, że teoria ta zawiera wielką część prawdy, a wielu biologów twierdzi, że dołączenie pojęcia historii i pojęcia ewolucji do spójnego systemu pojęć fizyki i chemii całkowicie wystarczy, aby można było wytłumaczyć wszystkie zjawiska biologiczne.
Analogicznie do tego, co stwierdzono w dziedzinie chemii, stwierdza się w biologii na podstawie najprostszych doświadczeń, że organizmom żyw...
Rozwiń Zwiń Kant, rozpatrując “rzecz samą w sobie", podkreślał, że na podstawie postrzeżeń nie można niczego o niej wywnioskować. Twierdzenie to, jak wskazał von Weizsacker, znajduje swą formalną analogię w tym, że chociaż we wszystkich opisach doświadczeń posługujemy się pojęciami klasycznymi, to jednak możliwe jest nieklasyczne zachowywanie się mikroobiektów. Dla fizyka atomowego “rzeczą samą w sobie" - jeśli w ogóle stosuje on to pojęcie - jest struktura matematyczna. Jest ona jednak, wbrew zdaniu Kanta, wydedukowana pośrednio z doświadczenia.
Dzięki tej reinterpretacji kantowskie aprioryczne wyobrażenia i pojęcia oraz sądy syntetyczne a priori zostają pośrednio powiązane z doświadczeniem, jako że się przyjmuje, iż ukształtowały się one w dalekiej przeszłości, w toku rozwoju myśli ludzkiej. W związku z tym biolog Lorenz porównał niegdyś aprioryczne pojęcia do tych sposobów zachowania się zwierząt, które nazywa się “odziedziczonymi lub wrodzonymi stereotypami". Jest rzeczywiście zupełnie możliwe, że dla niektórych niższych zwierząt przestrzeń i czas to coś innego niż to, co Kant nazywał naszymi “formami zmysłowości' . Te ostatnie mogą być właściwe tylko gatunkowi ludzkiemu i nie mieć odpowiednika w świecie istniejącym niezależnie od człowieka.
Kant, rozpatrując “rzecz samą w sobie", podkreślał, że na podstawie postrzeżeń nie można niczego o niej wywnioskować. Twierdzenie to, jak ws...
Rozwiń Zwiń Powiedzieliśmy poprzednio, że w ramach kopenhaskiej interpretacji mechaniki kwantowej możemy abstrahować od nas samych jako indywiduów, ale nie możemy pomijać faktu, że twórcami nauk przyrodniczych są ludzie. Nauki przyrodnicze nie opisują “po prostu" przyrody, nie opisują one przyrody “samej w sobie" i nie wyjaśniają, jaka ona jest “sama w sobie". Są one raczej pewną komponentą wzajemnego oddziaływania między przyrodą a nami; opisują przyrodę poddaną badaniom, które prowadzimy we właściwy nam sposób, posługując się swoistą metodą. Jest to okoliczność, której Kartezjusz jeszcze nie mógł wziąć pod uwagę. A właśnie ona uniemożliwia ostre odgraniczenie świata od “ja".
Jeśli spróbujemy wytłumaczyć fakt, że nawet wybitnym uczonym, takim np. jak Einstein, bardzo trudno było zrozumieć kopenhaską interpretację mechaniki kwantowej i uznać ją za słuszną, to źródło tej trudności wykryjemy już w podziale kartezjańskim.
Powiedzieliśmy poprzednio, że w ramach kopenhaskiej interpretacji mechaniki kwantowej możemy abstrahować od nas samych jako indywiduów, ale ...
Rozwiń Zwiń











































OPINIE i DYSKUSJE o książce Fizyka a filozofia
Bardzo dobra książka już za dogłębne jak na fizyka przedstawienie związków swojej dziedziny z filozofią. Jednakże przedstawiona tu w zarysie ontologia jest trochę eklektyczna. Np. Heisenberg opowiada się za Heraklitem jeśli ogień tłumaczymy jako energię. Co ciekawe fizyka kwantowa doprowadza do odnowienia arystotelesowskiego pojęcia potencji. Chwali Platona i pitagorejczyków chociaż trzeba powiedzieć że oni brali aparat formalny (idee, liczby, figury) za to co jest najbardziej rzeczywiste. To właściwie na wyższym poziomie niszczy naukę nawet jeśli te wieczne idee z drugiego świata Arystoteles adaptuje jako formy materii. W ścisłym znaczeniu tych form przecież też nie ma poza opisem i niedokładnym fenomenem oglądu, okazuje się że nie potrzeba już dokładnego rozpatrzenia, eksperymentu, morfologii, wystarczy powiedzieć że ten substrat materii wciela taką a taką formę np. rodzaj, nazwę, gatunek, taki a taki kamień.
Kiedy w końcu Heisenberg przechodzi do Kanta to zaczyna się seria błędów.
Wypisałem kilka z brzegu.
Mieszanie form naoczności i kategorii
Dotyczy fragmentu, w którym Heisenberg sugeruje, że modyfikacja pojęć czasu, przestrzeni i przyczynowości przez nową fizykę podważa kantowską aprioryczność.
U Kanta czas i przestrzeń są formami naoczności, a przyczynowość kategorią intelektu – ich status epistemologiczny jest różny, a Heisenberg traktuje je jednolicie. Oczywiście skoro czas i przestrzeń w sensie koniecznej formy doświadczenia nie są pojęciami więc nie zostają obalone przez żadną zmianę teorii skoro widzimy nadal w ten sam sposób.
Heisenberg sugeruje w ten sposób jakby fizyka obaliła Kanta, a argumentuje to zmieniając – jak się zdaje losowo – więc właściwie mieszając jego pojęcia. To wygląda jakby być może nawet czytał całą Krytykę, ale pobieżnie i np. dwa lata przed pisaniem tej książki. Sprawia wrażenie, jakby utożsamiał kantowskie a priori z konkretną treścią fizyki klasycznej, podczas gdy u Kanta chodzi o warunki możliwości doświadczenia, a nie o niezmienne teorie empiryczne.
To mylenie Kanta z Newtonem. Może fizykom trudno się temu oprzeć skoro a) Kant żył w czasach Newtona b) Kant był zwolennikiem Newtona i w jego czasach to był najlepszy znany przykład nauki ścisłej c) Kant analizował Newtona poniekąd go ugruntowując filozoficznie. Ale właśnie w najważniejszej części na tym nie zakończył a dopiero rozpoczął. Od pytania "jak w ogóle jest możliwa taka nauka jak mechanika Newtona?" I dalej.
W tych zdaniach Heisenberga to właściwie gdyby podstawić za Kanta Newtona, to byłyby poprawne! I on chyba podświadomie tak rozumował, bo mu się utarło, że Kant analizował Newtona, więc pewnie go głównie ugruntował. Jednak analiza Kanta była tylko częściowo ugruntowaniem fizyki jego czasu wobec sceptyków i radykalnych empirystow w rodzaju Berkeleya i Davida Huma. Z drugiej strony była to analiza przenosząca konieczność i pewność tej fizyki do aparatu poznawczego. I tutaj Heisenberg ma to samo zdanie wskazując że musimy korzystać z języka klasycznego. O percepcji właściwie chyba nic nie mówi.
Taką trancendentalną analizę teoriopoznawczą można konsekwentnie tzn. niesprzecznie z zamierzeniami autora naturalizować, kontynuować itd. To akurat pojawia się w tekście.
Gdyby dokładnie wykładał Kanta, to by się okazało, że właśnie pojęcia w jego Krytyce zostały w nowej fizyce utrzymane z braku innej możliwości co jeszcze wzmacnia argument. Nowa fizyka nie eliminuje czasu, przestrzeni i przyczynowości jako form poznania, tylko zmienia matematyczny opis relacji empirycznych. To nie jest sprzeczne z Kantem. Nie są sprzeczne a raczej są potwierdzające teoria względności, teoria pola, geometrie nieeuklidesowe, fizyka kwantowa itd.
Heisenberg też poniekąd to wykorzystuje ale często tylko semantycznie i niekonsekwentnie.
Zamiast zrozumieć formy naoczności, kiedy w tekście byla na to okazja i co byłoby bardziej istotne to powtarzanie uwag nt. języka. To dotyczy fragmentu, w którym Heisenberg mówi o „starych pojęciach czasu i przestrzeni” jako o elementach języka potocznego, zamiast ująć je jako transcendentalne warunki doświadczenia a przede wszystkim formy naoczności.
Niespójność: raz mówi źle, raz dobrze o czasie i przestrzeni. Heisenberg nie trzyma jednej, spójnej interpretacji Kanta. W jednych miejscach sugeruje, że fizyka zmieniła formy naoczności, w innych – że pozostają one koniecznymi warunkami jawienia się rzeczy. Co na plus Heisenberg wykorzystuje podobnie jak w Krytyce pojęcie schematyzmu. Jednak nawet jeśli interpretować część wypowiedzi jako intuicyjne odniesienia do schematyzmu, nie usprawiedliwia to mieszania poziomu transcendentalnego z empirycznym.
Powinna zostać dopowiedziana różnica między kategoriami jako warunkami możliwości doświadczenia w ogóle
a ich schematami czasowymi, które są jedyną drogą ich empirycznego zastosowania. Co szczególnie znamienne, fizyka kwantowa – wbrew sugestiom Heisenberga – nie tyle podważa transcendentalną analizę poznania, ile na nowo ujawnia konieczność uwzględnienia warunków konstytucji doświadczenia, w których rola obserwatora wykazuje strukturalne analogie do kantowskiego podmiotu transcendentalnego.
Inna sprawa że czasem sugeruje że aprioryczne kategorie też jakoś zostały obalone np. substancjalność, przyczynowość, współwystępowanie a nie zauważa tego, że wszystkie nowe "kategorie" w swoich definicjach okazują się rozwinięciem lub uszczegółowianiem tych koniecznych z Krytyki. I zarazem potwierdza się brak ich "przystawania" do "rzeczy".
Niewiele wspomniałem o "rzeczach samych w sobie" i ontologii pokantowskiej bo jej też niewiele znajdziemy u Heisenberga a raczej trochę znajdziemy ale chciałem przede wszystkim sprostować błędy.
Fizycy zdają się nie odróżniać kategorii jako warunków możliwości doświadczenia od ich historycznych modeli empirycznych, które fizyka rzeczywiście modyfikuje. Z tamtego okresu chyba fizyk Weizsacker lepiej przeanalizował kantyzm wobec swojej dziedziny.
Z kolei Amsterdamski w posłowiu podejmuje się zadania skazanego na niepowodzenie lub jakieś strasznie toporne
przewrotki. Że mianowicie nowa fizyka wcale nie neguje materializmu tylko zmienia treść tego, czym jest materia. No nie, właśnie to jest ontologicznie już niemożliwe. Nie istnieje żadna materia.
Jedyną możliwość pogodzenia tego widzę u kantysty Alberta Langego czyli traktowanie materii wyłączenie instrumentalnie. Od Amsterdamskiego zionie fabryka. Tak trzeba mówić w fabyce jeśli się nie produkuje skomplikowanego sprzętu, ale dlaczego zaraz to ma być "samo w sobie i dla siebie" prawdziwe.
Pytanie gdzie jest taka wartość metodologiczna materializmu. Może w produkcji masowej a na pewno nie np. w przypadku psychologii fizyki chemii biologii filozofii nawet. Chyba w budownictwie.
Amasterdamskiemu nie podoba się też subiektywizm, to jest senantyka. Intersubiektywizm pozostaje subiektywizmem.
W ogóle mówi sie czasem że fizyka kwantowa obaliła determinizm typu demon laplaca i w ogóle determinizm.
Mi się nie wydaje. Bo przecież jednak nieokreśloność i indeterminizm znamy z konieczności w wyniku interakcji poznania, pomiaru i świata fizycznego także w małej skali. Wiec logicznie nadal możliwe jest by utrzymywać że niezależnie od pomiaru i poznania determinizm obowiązuje
Demon laplaca jako intelekt tylko z nazwy i intelekt nieludzki też logicznie mógłby istnieć. Ale dziś determinizm i materializm w ogóle nie jest do obrony ontologicznie. Tylko jako pewne pojecia. One stały się puste zarówno filozoficznie po Kancie jak i w przypadku materializmu doświadczalnie.
Wracając do Heisenberga to pod koniec zaczyna słabo uzasadnione łatanie żeby jakąkolwiek drogą uzasadnić realizm naukowy. Jednak był wielki i wszechstronny, dziś brakuje takich naukowców.
Bardzo dobra książka już za dogłębne jak na fizyka przedstawienie związków swojej dziedziny z filozofią. Jednakże przedstawiona tu w zarysie ontologia jest trochę eklektyczna. Np. Heisenberg opowiada się za Heraklitem jeśli ogień tłumaczymy jako energię. Co ciekawe fizyka kwantowa doprowadza do odnowienia arystotelesowskiego pojęcia potencji. Chwali Platona i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrudna książka, ogarnięcie niektórych rozdziałów zajęło mi sporo czasu. T_T Pojawia się też dużo powtórzeń co czyni lekturę jeszcze cięższą.
Trudna książka, ogarnięcie niektórych rozdziałów zajęło mi sporo czasu. T_T Pojawia się też dużo powtórzeń co czyni lekturę jeszcze cięższą.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka opisuje rozwój fizyki kwantowej i jej implikacje dla rozumienia rzeczywistości. Heisenberg wpisuje fizykę kwantową w tradycję filozoficznego zastanawiania się nad naturą rzeczywistości - opisuje poglądy starożytnych greckich filozofów oraz niektórych nowożytnych np. Kanta.
Książka napisana dosyć prostym językiem, ale mówiąca o sprawach skomplikowanych. Nie mogę powiedzieć, że w całości ją zrozumiałem, ale z pewnością wiem więcej o fizyce współczesnej i o tym, co z niej wynika. Zaskakuje szeroka wiedza i głęboka myśl Heisenberga.
Książka opisuje rozwój fizyki kwantowej i jej implikacje dla rozumienia rzeczywistości. Heisenberg wpisuje fizykę kwantową w tradycję filozoficznego zastanawiania się nad naturą rzeczywistości - opisuje poglądy starożytnych greckich filozofów oraz niektórych nowożytnych np. Kanta.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka napisana dosyć prostym językiem, ale mówiąca o sprawach skomplikowanych. Nie mogę...
Wykłady Heisenberga wygłoszone w latach 1955-56 w szkockim St Andrew University, w których przedstawia on kopenhaską interpretację mechaniki kwantowej w kontekście starożytnej i nowożytnej filozofii, oraz w relacji do innych kluczowych teorii współczesnej fizyki. Próbuje również przewidzieć rozwój nauki i jego wpływ na sytuację społeczno-polityczną.
Zakres poruszanych zagadnień jest bardzo szeroki, jednakże Heisenberg z niebywałą lekkością potrafił połączyć to wszystko w jedną spójna całość. Jego interpretacje dawnych filozofów tworzą zwartą siatkę pojęciową, co pozwala na lepsze zrozumienie wykładanych teorii fizycznych. Jest to szczególnie przydatne dla osób obeznanych już trochę z filozofią, chcących zrozumieć współczesną fizykę. Filozoficzni nowicjusze również nie powinni mieć problemu ze zrozumieniem, warto jednak pamiętać, że Heisenberg jest fizykiem, czyta więc filozofię jak fizyk. Zrozumieniem tematu jednak i tak bije na głowę większość współczesnych naukowców. Bardzo pomocna pozycja.
Wykłady Heisenberga wygłoszone w latach 1955-56 w szkockim St Andrew University, w których przedstawia on kopenhaską interpretację mechaniki kwantowej w kontekście starożytnej i nowożytnej filozofii, oraz w relacji do innych kluczowych teorii współczesnej fizyki. Próbuje również przewidzieć rozwój nauki i jego wpływ na sytuację społeczno-polityczną.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZakres poruszanych...
Bardzo klarowna pozycja, którą posłowiem zmącił Stefan Amsterdamski (tłumacz). Mianowicie wykonał czarną robotę, akcję pogodzenia indeterministycznej mechaniki kwantowej, wyłożonej przez Heisenberga, z deterministyczną postawą materializmu dialektycznego. Heisenberga rozumiem, Amsterdamskiego tylko wtedy, gdy cytuje Heisenberga.
Bardzo klarowna pozycja, którą posłowiem zmącił Stefan Amsterdamski (tłumacz). Mianowicie wykonał czarną robotę, akcję pogodzenia indeterministycznej mechaniki kwantowej, wyłożonej przez Heisenberga, z deterministyczną postawą materializmu dialektycznego. Heisenberga rozumiem, Amsterdamskiego tylko wtedy, gdy cytuje Heisenberga.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMam duży sentyment do tej książki. Usłyszałem o niej pierwszy raz w wieku 14 lat w olsztyńskim planetarium, na wykładzie popularnym o roli pitagoreizmu w nauce. Kiedy w październiku 2013 roku przyjechałem na swoją pierwszą uczelnię, poszedłem od razu do biblioteki, znalazłem ten tytuł i od razu go wypożyczyłem. Kolidował trochę z moimi obowiązkami. To dziwne uczucie, kiedy ma się jakieś poczucie winy za to, że coś się wie.
To elementarz dla tych, którzy lekceważą rolę filozofii dla fizyki, także w XX w. To podobno ta książka ukuła lub przynajmniej rozpowszechniła termin „interpretacja kopenhaska”, obejmujący w istocie bardzo różne poglądy różnych fizyków (od Heisenberga do Bohra). Wspomniane są pewne alternatywy i owoce sporów interpretacyjnych, np. logiki kwantowe, którymi podobno zajmował się Weizsäcker.
Heisenberg nie ogranicza się do komentowania fizyki kwantowej, którą sam współtworzył. Wykazuje się erudycją filozoficzną, streszczając „sprzężenie zwrotne” fizyki i filozofii od Greków do Newtona. Dlatego początek książki przypomina trochę początek bardziej rozbudowanego „Logosu Wszechświata” Hellera. Słysząc po raz kolejny (od gimnazjum może już dziesiąty) o filozofach przedsokratejskich, można by się znudzić, gdyby nie dokładna wiedza autora. Przybliżyła mi postać Anaksagorasa, którego można by uważać za współtwórcę atomizmu obok Demokryta i Leucypa oraz pierwszy znany przypadek prześladowania za poglądy naukowe.
Polecam i fizykom, i filozofom na jakimkolwiek etapie zaawansowania, może nawet już w gimnazjum. Tych drugich nie trzeba chyba zachęcać, a tych pierwszych niestety trzeba, bo lekceważenie filozofii i ignorowanie jej roli w historii nauki jest nagminne, niestety też u wybitnych i znanych autorów (Feynman, Weinberg, Hawking, Tyson itd.).
Mam duży sentyment do tej książki. Usłyszałem o niej pierwszy raz w wieku 14 lat w olsztyńskim planetarium, na wykładzie popularnym o roli pitagoreizmu w nauce. Kiedy w październiku 2013 roku przyjechałem na swoją pierwszą uczelnię, poszedłem od razu do biblioteki, znalazłem ten tytuł i od razu go wypożyczyłem....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWiedza jednego z najwybitniejszych fizyków na temat klasycznej metafizyki starożytnej (i nie tylko) potrafi zawstydzić nawet dobrze wykształconego filozofa. Co więcej, Heisenberg w niezwykle jasny i przystępny sposób wykłada tutaj zdobycze współczesnej fizyki (świetnie wykłada interpretację kopenhaską teorii względności). Gorąco polecam wszystkim zainteresowanym filozofią i fizyką.
Wiedza jednego z najwybitniejszych fizyków na temat klasycznej metafizyki starożytnej (i nie tylko) potrafi zawstydzić nawet dobrze wykształconego filozofa. Co więcej, Heisenberg w niezwykle jasny i przystępny sposób wykłada tutaj zdobycze współczesnej fizyki (świetnie wykłada interpretację kopenhaską teorii względności). Gorąco polecam wszystkim zainteresowanym filozofią i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to