rozwińzwiń

Fizyka a filozofia

Okładka książki Fizyka a filozofia autorstwa Werner Heisenberg
Okładka książki Fizyka a filozofia autorstwa Werner Heisenberg
Werner Heisenberg Wydawnictwo: Książka i Wiedza Seria: Seria Myśliciela filozofia, etyka
259 str. 4 godz. 19 min.
Kategoria:
filozofia, etyka
Format:
papier
Seria:
Seria Myśliciela
Tytuł oryginału:
Physics and Philosophy. The Revolution in Modern Science
Data wydania:
1965-07-01
Data 1. wyd. pol.:
1965-07-01
Data 1. wydania:
2000-08-03
Liczba stron:
259
Czas czytania
4 godz. 19 min.
Język:
polski
ISBN:
8372671214
Tłumacz:
Stefan Amsterdamski
Polski przekład został dokonany na podstawie oryginalnego tekstu angielskiego. Uwzględnione w nim zostały merytoryczne zmiany i uzupełnienia wprowadzone przez autora do wydania niemieckiego (Physik und Philosophie, S. Hirzel Verlag, Stuttgart 1959).
Średnia ocen
7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Fizyka a filozofia w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Fizyka a filozofia

Średnia ocen
7,8 / 10
48 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Fizyka a filozofia

avatar
21
16

Na półkach:

Bardzo dobra książka już za dogłębne jak na fizyka przedstawienie związków swojej dziedziny z filozofią. Jednakże przedstawiona tu w zarysie ontologia jest trochę eklektyczna. Np. Heisenberg opowiada się za Heraklitem jeśli ogień tłumaczymy jako energię. Co ciekawe fizyka kwantowa doprowadza do odnowienia arystotelesowskiego pojęcia potencji. Chwali Platona i pitagorejczyków chociaż trzeba powiedzieć że oni brali aparat formalny (idee, liczby, figury) za to co jest najbardziej rzeczywiste. To właściwie na wyższym poziomie niszczy naukę nawet jeśli te wieczne idee z drugiego świata Arystoteles adaptuje jako formy materii. W ścisłym znaczeniu tych form przecież też nie ma poza opisem i niedokładnym fenomenem oglądu, okazuje się że nie potrzeba już dokładnego rozpatrzenia, eksperymentu, morfologii, wystarczy powiedzieć że ten substrat materii wciela taką a taką formę np. rodzaj, nazwę, gatunek, taki a taki kamień.
Kiedy w końcu Heisenberg przechodzi do Kanta to zaczyna się seria błędów.

Wypisałem kilka z brzegu.
Mieszanie form naoczności i kategorii
Dotyczy fragmentu, w którym Heisenberg sugeruje, że modyfikacja pojęć czasu, przestrzeni i przyczynowości przez nową fizykę podważa kantowską aprioryczność.
U Kanta czas i przestrzeń są formami naoczności, a przyczynowość kategorią intelektu – ich status epistemologiczny jest różny, a Heisenberg traktuje je jednolicie. Oczywiście skoro czas i przestrzeń w sensie koniecznej formy doświadczenia nie są pojęciami więc nie zostają obalone przez żadną zmianę teorii skoro widzimy nadal w ten sam sposób.
Heisenberg sugeruje w ten sposób jakby fizyka obaliła Kanta, a argumentuje to zmieniając – jak się zdaje losowo – więc właściwie mieszając jego pojęcia. To wygląda jakby być może nawet czytał całą Krytykę, ale pobieżnie i np. dwa lata przed pisaniem tej książki. Sprawia wrażenie, jakby utożsamiał kantowskie a priori z konkretną treścią fizyki klasycznej, podczas gdy u Kanta chodzi o warunki możliwości doświadczenia, a nie o niezmienne teorie empiryczne.
To mylenie Kanta z Newtonem. Może fizykom trudno się temu oprzeć skoro a) Kant żył w czasach Newtona b) Kant był zwolennikiem Newtona i w jego czasach to był najlepszy znany przykład nauki ścisłej c) Kant analizował Newtona poniekąd go ugruntowując filozoficznie. Ale właśnie w najważniejszej części na tym nie zakończył a dopiero rozpoczął. Od pytania "jak w ogóle jest możliwa taka nauka jak mechanika Newtona?" I dalej.
W tych zdaniach Heisenberga to właściwie gdyby podstawić za Kanta Newtona, to byłyby poprawne! I on chyba podświadomie tak rozumował, bo mu się utarło, że Kant analizował Newtona, więc pewnie go głównie ugruntował. Jednak analiza Kanta była tylko częściowo ugruntowaniem fizyki jego czasu wobec sceptyków i radykalnych empirystow w rodzaju Berkeleya i Davida Huma. Z drugiej strony była to analiza przenosząca konieczność i pewność tej fizyki do aparatu poznawczego. I tutaj Heisenberg ma to samo zdanie wskazując że musimy korzystać z języka klasycznego. O percepcji właściwie chyba nic nie mówi.
Taką trancendentalną analizę teoriopoznawczą można konsekwentnie tzn. niesprzecznie z zamierzeniami autora naturalizować, kontynuować itd. To akurat pojawia się w tekście.
Gdyby dokładnie wykładał Kanta, to by się okazało, że właśnie pojęcia w jego Krytyce zostały w nowej fizyce utrzymane z braku innej możliwości co jeszcze wzmacnia argument. Nowa fizyka nie eliminuje czasu, przestrzeni i przyczynowości jako form poznania, tylko zmienia matematyczny opis relacji empirycznych. To nie jest sprzeczne z Kantem. Nie są sprzeczne a raczej są potwierdzające teoria względności, teoria pola, geometrie nieeuklidesowe, fizyka kwantowa itd.
Heisenberg też poniekąd to wykorzystuje ale często tylko semantycznie i niekonsekwentnie.
Zamiast zrozumieć formy naoczności, kiedy w tekście byla na to okazja i co byłoby bardziej istotne to powtarzanie uwag nt. języka. To dotyczy fragmentu, w którym Heisenberg mówi o „starych pojęciach czasu i przestrzeni” jako o elementach języka potocznego, zamiast ująć je jako transcendentalne warunki doświadczenia a przede wszystkim formy naoczności.
Niespójność: raz mówi źle, raz dobrze o czasie i przestrzeni. Heisenberg nie trzyma jednej, spójnej interpretacji Kanta. W jednych miejscach sugeruje, że fizyka zmieniła formy naoczności, w innych – że pozostają one koniecznymi warunkami jawienia się rzeczy. Co na plus Heisenberg wykorzystuje podobnie jak w Krytyce pojęcie schematyzmu. Jednak nawet jeśli interpretować część wypowiedzi jako intuicyjne odniesienia do schematyzmu, nie usprawiedliwia to mieszania poziomu transcendentalnego z empirycznym.
Powinna zostać dopowiedziana różnica między kategoriami jako warunkami możliwości doświadczenia w ogóle
a ich schematami czasowymi, które są jedyną drogą ich empirycznego zastosowania. Co szczególnie znamienne, fizyka kwantowa – wbrew sugestiom Heisenberga – nie tyle podważa transcendentalną analizę poznania, ile na nowo ujawnia konieczność uwzględnienia warunków konstytucji doświadczenia, w których rola obserwatora wykazuje strukturalne analogie do kantowskiego podmiotu transcendentalnego.
Inna sprawa że czasem sugeruje że aprioryczne kategorie też jakoś zostały obalone np. substancjalność, przyczynowość, współwystępowanie a nie zauważa tego, że wszystkie nowe "kategorie" w swoich definicjach okazują się rozwinięciem lub uszczegółowianiem tych koniecznych z Krytyki. I zarazem potwierdza się brak ich "przystawania" do "rzeczy".
Niewiele wspomniałem o "rzeczach samych w sobie" i ontologii pokantowskiej bo jej też niewiele znajdziemy u Heisenberga a raczej trochę znajdziemy ale chciałem przede wszystkim sprostować błędy.
Fizycy zdają się nie odróżniać kategorii jako warunków możliwości doświadczenia od ich historycznych modeli empirycznych, które fizyka rzeczywiście modyfikuje. Z tamtego okresu chyba fizyk Weizsacker lepiej przeanalizował kantyzm wobec swojej dziedziny.

Z kolei Amsterdamski w posłowiu podejmuje się zadania skazanego na niepowodzenie lub jakieś strasznie toporne
przewrotki. Że mianowicie nowa fizyka wcale nie neguje materializmu tylko zmienia treść tego, czym jest materia. No nie, właśnie to jest ontologicznie już niemożliwe. Nie istnieje żadna materia.
Jedyną możliwość pogodzenia tego widzę u kantysty Alberta Langego czyli traktowanie materii wyłączenie instrumentalnie. Od Amsterdamskiego zionie fabryka. Tak trzeba mówić w fabyce jeśli się nie produkuje skomplikowanego sprzętu, ale dlaczego zaraz to ma być "samo w sobie i dla siebie" prawdziwe.
Pytanie gdzie jest taka wartość metodologiczna materializmu. Może w produkcji masowej a na pewno nie np. w przypadku psychologii fizyki chemii biologii filozofii nawet. Chyba w budownictwie.
Amasterdamskiemu nie podoba się też subiektywizm, to jest senantyka. Intersubiektywizm pozostaje subiektywizmem.
W ogóle mówi sie czasem że fizyka kwantowa obaliła determinizm typu demon laplaca i w ogóle determinizm.
Mi się nie wydaje. Bo przecież jednak nieokreśloność i indeterminizm znamy z konieczności w wyniku interakcji poznania, pomiaru i świata fizycznego także w małej skali. Wiec logicznie nadal możliwe jest by utrzymywać że niezależnie od pomiaru i poznania determinizm obowiązuje
Demon laplaca jako intelekt tylko z nazwy i intelekt nieludzki też logicznie mógłby istnieć. Ale dziś determinizm i materializm w ogóle nie jest do obrony ontologicznie. Tylko jako pewne pojecia. One stały się puste zarówno filozoficznie po Kancie jak i w przypadku materializmu doświadczalnie.
Wracając do Heisenberga to pod koniec zaczyna słabo uzasadnione łatanie żeby jakąkolwiek drogą uzasadnić realizm naukowy. Jednak był wielki i wszechstronny, dziś brakuje takich naukowców.

Bardzo dobra książka już za dogłębne jak na fizyka przedstawienie związków swojej dziedziny z filozofią. Jednakże przedstawiona tu w zarysie ontologia jest trochę eklektyczna. Np. Heisenberg opowiada się za Heraklitem jeśli ogień tłumaczymy jako energię. Co ciekawe fizyka kwantowa doprowadza do odnowienia arystotelesowskiego pojęcia potencji. Chwali Platona i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1009
67

Na półkach:

Trudna książka, ogarnięcie niektórych rozdziałów zajęło mi sporo czasu. T_T Pojawia się też dużo powtórzeń co czyni lekturę jeszcze cięższą.

Trudna książka, ogarnięcie niektórych rozdziałów zajęło mi sporo czasu. T_T Pojawia się też dużo powtórzeń co czyni lekturę jeszcze cięższą.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
65
42

Na półkach:

Książka opisuje rozwój fizyki kwantowej i jej implikacje dla rozumienia rzeczywistości. Heisenberg wpisuje fizykę kwantową w tradycję filozoficznego zastanawiania się nad naturą rzeczywistości - opisuje poglądy starożytnych greckich filozofów oraz niektórych nowożytnych np. Kanta.
Książka napisana dosyć prostym językiem, ale mówiąca o sprawach skomplikowanych. Nie mogę powiedzieć, że w całości ją zrozumiałem, ale z pewnością wiem więcej o fizyce współczesnej i o tym, co z niej wynika. Zaskakuje szeroka wiedza i głęboka myśl Heisenberga.

Książka opisuje rozwój fizyki kwantowej i jej implikacje dla rozumienia rzeczywistości. Heisenberg wpisuje fizykę kwantową w tradycję filozoficznego zastanawiania się nad naturą rzeczywistości - opisuje poglądy starożytnych greckich filozofów oraz niektórych nowożytnych np. Kanta.
Książka napisana dosyć prostym językiem, ale mówiąca o sprawach skomplikowanych. Nie mogę...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

187 użytkowników ma tytuł Fizyka a filozofia na półkach głównych
  • 126
  • 59
  • 2
30 użytkowników ma tytuł Fizyka a filozofia na półkach dodatkowych
  • 10
  • 8
  • 5
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Fizyka a filozofia

Inne książki autora

Werner Heisenberg
Werner Heisenberg
Niemiecki fizyk kwantowy, profesor University of Göttingen. W 1920 roku wstąpił na Uniwersytet w Monachium. Studiował tam fizykę pod kierunkiem m.in. Arnolda Sommerfelda i Wilhelma Wiena. W 1923 roku Heisenberg uzyskał stopień doktora. Nielsa Bohra poznał w Getyndze w 1922 roku będąc jeszcze studentem. Był to początek owocnej współpracy. W latach 1924-1926 został jego asystentem w Kopenhadze, a od 1927 roku został profesorem fizyki teoretycznej na Uniwersytecie w Lipsku. Wiosną 1925 roku opracował pierwszą formę mechaniki kwantowej nazywaną mechaniką macierzową. Teoria ta podaje ogólne zasady opisu wszystkich zjawisk mikroświata i jak dotąd jest całkowicie zgodna z doświadczeniem. Alternatywną formę mechaniki kwantowej, mechanikę falową, odkrył Erwin Schrödinger jesienią 1925 roku, a w 1926 roku wykazał jej zgodność z teorią Heisenberga. Pracował razem z Bohrem nad tzw. kopenhaską interpretacją mechaniki kwantowej. W 1927 roku odkrył zasadę, nazywaną potem zasadą nieoznaczoności Heisenberga, która stwierdzała, że w przypadku cząstek o rozmiarach porównywalnych lub mniejszych od średnicy atomu, niemożliwe jest jednoczesne, dokładne ustalenie ich położenia i pędu, przy czym iloczyn błędu (a dokładniej nieokreśloności) pomiarów położenia oraz pędu nie może być mniejszy niż pewna stała (zobacz stała Plancka). Po dokonaniu odkrycia miał wypowiedzieć następującą myśl: "Miałem uczucie, że patrzę przez powierzchnię zjawisk atomowych na leżące pod nią podłoże o zadziwiającej wewnętrznej urodzie...". Później, aż do wybuchu II wojny światowej, pracował nad wieloma zagadnieniami dotyczącymi fizyki kwantowej, cząstek elementarnych i kwantowej teorii pola. W 1932 roku otrzymał Nagrodę Nobla z fizyki, za opracowanie podstaw teoretycznych mechaniki kwantowej, której zastosowanie pozwoliło między innymi na odkrycie dwóch form alotropowych wodoru (tzw. trypletowej i normalnej). Nagrodę odebrał w Sztokholmie w roku 1933. W momencie napaści Niemiec na Danię w 1940 roku przebywał już w Niemczech. Został przez Otto Hahna ściągnięty do zespołu pracującego na specjalne zlecenie Adolfa Hitlera nad stworzeniem bomby atomowej. Po roku zastąpił Hahna w kierowaniu tym zespołem. Po wojnie twierdził, że został kierownikiem tych badań, aby maksymalnie je spowolnić i nie dopuścić do wyprodukowania przez hitlerowskie Niemcy bomby atomowej. Na podstawie jego relacji Thomas Power napisał książkę "Wojna Heisenberga", a Michael Frayn sztukę "Kopenhaga" (na jej podstawie w roku 2002 powstał film Kopenhaga). W 1941 roku miało miejsce jego spotkanie z Bohrem. Heisenberg utrzymywał, że próbował przekazać Bohrowi między wierszami, iż nie dopuści do wyprodukowania bomby atomowej przez Niemcy i namawiał go, żeby starał się torpedować takie prace prowadzone przez aliantów. Sam Bohr twierdził jednak zawsze, że nakłaniał go on w tej rozmowie tylko do współpracy. Od tego czasu Bohr zerwał z nim przyjaźń, a później, po ucieczce z Danii, dołączył do amerykańskiego projektu budowy bomby atomowej. Po II wojnie światowej Heisenberg był przetrzymywany 6 miesięcy w Wielkiej Brytanii. Po uwolnieniu wrócił do Niemiec, gdzie zajął się odtwarzaniem Kaiser-Wilhelm-Institut für Physik (późniejszy Max-Planck-Institut für Physik). Był jednym z założycieli CERN. Przeszedł na emeryturę w roku 1970, zmarł w 1976.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Struktura rewolucji naukowych Thomas Kuhn
Struktura rewolucji naukowych
Thomas Kuhn
Wciąż ważna i aktualna, szczególnie przyglądając się ciągłemu rozprzestrzenianiu fanatyzmu naukowego (scjentyzm). Wbrew krytykom, Thomas Kuhn nie jest relatywistą i nie jest jego zamiarem uderzanie w samą naukę, a tym bardziej w samą prawdę. Gardził osobami piszącymi prawdę wyłącznie w cudzysłowiu i stanowczo odcinał się od lewicowych intelektualistów pierniczących o "konstruktach społecznych", albo postulujących całkowitą dowolność w umownym wybieraniu paradygmatów. Kiedy pisze, że dwie sprzeczne ze sobą teorie mogą być w pewnym stopniu prawdziwe, nie jest to wyrazem relatywizmu, a trywialnym stwierdzeniem faktu ograniczonej perspektywy człowieka, który nie jest Stwórcą, wobec czego nie możne znać całej prawdy o rzeczywistości. Teoria czy model nie jest rzeczywistością samą, a tylko opisem jej niewielkiego wycinka. Koniecznie trzeba wspomnieć o genialnej książce naszego rodaka, Mikołaja Brykczyńskiego - "Mit nauki. Paradygmaty i dogmaty", która czerpie ze Struktury Kuhna, ale idzie dużo dalej, a przy tym jest bardziej aktualna. Sięgnij po nią koniecznie - a jeśli musisz wybrać tylko jedną, to polecam sięgnąć po "Mit nauki". --------------------------------------- „Niestety koncepcje te wypaczyła rzesza sceptycznych intelektualistów, którzy widzieli w nich narzędzie podważenia samej idei prawdy. Kuhn nie żywił tego rodzaju zamysłu. Był zaiste miłośnikiem faktów i poszukiwaczem prawdy”. Ian Hacking „To prawda, że Struktura dała potężny impuls badaniom socjologicznym nad nauką. Niektóre z nich, akcentujące, że fakty to „konstrukcje społeczne”, i jawnie uczestniczące w negowaniu „prawdy”, budzą protest konserwatywnych naukowców. Kuhn pisał wprost, że nie cierpi tego rodzaju rozwinięć jego pracy”. Ian Hacking „Element dowolności nie oznacza jednak, że jakakolwiek grupa naukowa prowadzić może badania, nie przejmując pewnego zespołu przeświadczeń od swoich poprzedników”. „Większość uczonych poświęca się w swojej działalności zawodowej pracom porządkowym. One właśnie składają się na to, co nazywam nauką normalną. Jeśli poddać je dokładniejszej analizie, czy to w aspekcie historycznym, czy w ich współczesnej postaci, odnosi się wrażenie, że polegają one na próbie wtłoczenia przyrody do gotowych już i względnie sztywnych szufladek, których dostarcza paradygmat. Celem nauki normalnej nie jest bynajmniej szukanie nowych rodzajów zjawisk; raczej nie dostrzega ona tych, które nie mieszczą się w jej gotowych szufladkach. Również uczeni nie starają się zazwyczaj wynajdywać nowych teorii i są często nietolerancyjni wobec tych, które sformułowali inni. Badania w ramach nauki normalnej dążą do uszczegółowienia tych zjawisk i teorii, których dostarcza paradygmat”. „Na przykład maksima na obrazie dyfrakcyjnego rozproszenia elektronów, które później uznano za wskaźnik długości fali elektronu, były czymś niezrozumiałym, gdy je po raz pierwszy wykryto i opisano. Aby stały się miarą czegoś, należało powiązać je z teorią, która przewidywała falowe własności poruszających się cząstek. Ale nawet wtedy, gdy związek ten już uchwycono, trzeba było przebudować przyrząd tak, aby doświadczalne wyniki dawały się jednoznacznie przyporządkować teorii. Póki nie spełniono tych warunków, póty żaden problem nie mógł zostać rozwiązany”. „Przyjmijmy więc, że kryzysy są koniecznym warunkiem wstępnym pojawienia się nowych teorii, i zapytajmy, w jaki sposób uczeni reagują na nie. Część odpowiedzi – równie ważną jak oczywistą – można odnaleźć, wskazując ogólnie na to, czego uczeni nigdy nie robią, gdy mają do czynienia nawet z ostrymi i długotrwałymi anomaliami. Chociaż mogą tracić zaufanie do paradygmatu i poszukiwać alternatywnych wobec niego rozwiązań, nie odrzucają paradygmatu, który doprowadził do kryzysu. To znaczy nie traktują anomalii jako świadectw obalających teorię, jak by się tego domagała filozofia nauki. Uogólnienie to jest częściowo po prostu konstatacją historycznych faktów opartą na przykładach, jak te, które omówiliśmy poprzednio, i inne, o których jeszcze będzie mowa. Pokazują one – co jeszcze uwydatni dalsza analiza sposobu odrzucania paradygmatów – że teorię naukową, która uzyskała już status paradygmatu, uznaje się dopóty, dopóki nie pojawi się inna, zdolna pełnić tę funkcję. Historyczne badania rozwoju nauki w żadnym razie nie potwierdzają owego metodologicznego stereotypu falsyfikacji, jakoby miała ona polegać na bezpośrednim konfrontowaniu teorii z przyrodą. Uwaga ta nie głosi, że uczeni nie odrzucają teorii naukowych albo że obserwacja i eksperyment nie odgrywają w tym istotnej roli. Powiada natomiast – co okaże się sprawą zasadniczą – że akt oceny, który prowadzi uczonych do odrzucenia poprzednio akceptowanych teorii, oparty jest zawsze na czymś więcej niż tylko na konfrontacji teorii z doświadczeniem. Decyzja porzucenia jednego paradygmatu jest zawsze zarazem decyzją przyjęcia innego, a ocena prowadząca do niej wymaga porównania obu paradygmatów zarówno z przyrodą, jak i między sobą”.
Graven - awatar Graven
ocenił na83 lata temu
Część i całość. Rozmowy o fizyce atomu Werner Heisenberg
Część i całość. Rozmowy o fizyce atomu
Werner Heisenberg
Twórca mechaniki kwantowej We wstępie do książki „Część i całość. Rozmowy o fizyce atomu” przyjaciel autora – Carl Friedrich von Weizsäcker - porównał ją trafnie do dialogów Platona. Może jeszcze z bliższych nam czasów pasuje tu forma literacka Galileusza. Werner Heisenberg uchodzi za pierwszego konstruktora obowiązującej mechaniki kwantowej (*),a publikacja jest swoistą autobiografią naukową z dominującym wkładem dialogicznym. Wymiana myśli w nauce to podstawa której wartości dowodzi fizyk. Dobry pomysł, analogia, czerpanie z różnych źródeł dla inspiracji, odpoczynek od pracy umysłowej przez wysiłek fizyczny, zainteresowania odległe od pracy zawodowej – to przepis profesora na sukces badacza. Książka ukazała się pod koniec życia profesora i jest jego osobistą relacją z kilku dekad XX-wieku, gdy fizyka współczesna odkrywała wielkie tajemnice atomu. Kluczowe lata dwudzieste poprzedniego wieku, to niebywale twórczy okres dla młodych teoretyków, którzy z odwagą rozwijali myśli Plancka, Einsteina czy Bohra. Jednymi z najważniejszych dla narracji książki, są formujące dla Heisenberga rozmowy z dwoma wspomnianymi fizykami. W ogólności wypowiedzi interlokutorów nie są, bo nie mogą być w związku z ułomnością pamięci, pełnymi ich stanowiskami. To nie byłoby możliwe bez dyktafonu. Pięknem lektury jest zaoferowana autorska rekonstrukcja młodzieńczej pasji, bezgranicznego zaangażowania w poszukiwanie odpowiedzi i istoty sporów. Te ostatnie nie tylko służyły interpretacji eksperymentów czy rozwiązywaniu problemów z budową spójnych modeli matematycznych. Heisenberg z rozmówcami sprawnie i specyficznie wplótł opisy oceny myśli filozoficznej, szczególnie wobec pozytywistów wiedeńskich czy filozofii Macha dotyczącej czasu i przestrzeni. Nieco słabiej, choć z interesującym subiektywizmem charakteryzującym fizyków, wypadły fragmenty dotykające sens religii. Heisenberg współuczestniczył w intelektualnej przygodzie, która obrosła mitami czy przeinaczeniami. Pojawia się ‘boska gra w kości Einsteina’, ‘przynosząca szczęście podkowa Bohra’ czy ‘Dirac jako prorok’. Na poziomie interesującym nie tylko historyka nauki, dostajemy kiełkowanie interpretacji kopenhaskiej (str. 63),ideę dualizmu (str. 94-95) czy autorskie wytłumaczenie zasady nieoznaczoności (str. 107-108). Warto zwrócić uwagę, że dość szybko w przestrzeni badawczej (na początku lat 30-tych XX wieku),w związku z zupełnie nieintuicyjnymi konsekwencji zasad kwantowych, pojawia się problem przyczynowości i to z ciekawym odniesieniem do Kanta. Od razu dyskutowano również związki dziwnego świata mikroskali z wolną wolą czy świadomością (str. 151). Na osobne potraktowanie zasługuje powracający problem istnienia materialnej prawdy, która u Heisenberga szybko sprowadzona została do substytutu, którego tak nie znosił Einstein. Rozmowy o języku, jego roli w opisie przedmiotu badań przyrodniczych, zaprowadziły jedną debatę do interesującej konkluzji (str. 163): „Postęp nauki dokonuje się nie tylko dlatego, że poznajemy i rozumiemy nowe fakty, lecz i dlatego, że wciąż na nowo uczymy się, co może oznaczać słowo ‘rozumieć’.” Zupełnie równolegle do życia akademickiego, poznajemy codzienność Heisenberga, gdzie wycieczki, głównie piesze, stanowiły ‘pokarm dla ciała’ i zaproszenie do wspólnego z przyjaciółmi mniej formalnego reinterpretowania ustaleń naukowych. Książka, jeśli chcieć zbudować z niej biografię autora, jest dalece niepełna, wymagałaby przypisów obszerniejszych od samej publikacji. Żona Heisenberga pojawia się nagle (niemal jak mijany nieznajomy na ulicy – to zapewne świadomy zabieg, bo była długoletnią towarzyszką noblisty). Do tego właśnie z lektury nie dowiemy się, że jest laureatem Nobla, ale że w górach obudziło go kiedyś lizanie przez niedźwiedzia albo porwała lawina. Profesor nie miał początkowo lekko, zdarzało się nocowanie w parku miejskim czy ratunek od głodu udzielony przez nieznajomą sprzedawczynię śliwek. Ważne miejsce w życiu fizyka zajmowała muzyka, której oddawał się z amatorską pasją utalentowanego pianisty. Ostatecznie nie można nie wspomnieć o polityce. Chyba najbardziej kontrowersyjny etap życia Heisenberga wiąże się z pozostaniem w hitlerowskich Niemczech i kierowanie zespołem atomowym. Nie mnie oceniać czy się wybielał, czy w krytycznych chwilach (chociażby podczas legendarnego spotkania z Bohrem) dopełnił moralnych zasad. Niewątpliwie na późniejszych relacjach z duńskim mentorem wojna zaważyła. Do końca życia przedwojenną przyjaźń musiała dopełniać uraza (polecam smutne obserwacje ze strony 256). Zdecydowanie jaśniej wygląda zaangażowanie Heisenberga w proces odbudowy kraju i mitygowanie zapędów Adenauera do uczestnictwa RFN w zbrojeniach zimnowojennych. Pacyfizm profesora, realizowany tym razem w zgodzie z Einsteinem, w jakimś stopniu pozwolił ‘ujarzmić atom’ dla pokoju. Uczestnictwo fundacyjne w rozwijaniu CERN czy odbudowa instytutów nauk ścisłych w kapitalistycznej części Niemiec pozwoliły badaczowi na dość łagodną transgresję od twórczego zamętu do stabilnego mentorstwa. „Część i całość” to bardzo wyjątkowa książka. Rozgrywa się na wielu poziomach. Jest bardzo emocjonalna i jednocześnie strukturalnie dopracowana w prezentacji myśli ludzi ponadprzeciętnych. Oferuje czytelnikowi podążanie wieloma drogami. Choć jest chronologiczna i da się w niej wyłapać ewolucję myślenia samego Heisenberga, to i bez tego stanowi kopalnię wiedzy dostępną każdemu. Nie wymaga wstępnego przygotowania. Pozwala bardzo dobrze wczuć się w przełomy badawcze, które przyniosła rewolucja kwantowa. Nie ma znaczenia, że z legendarnej przenikliwości Pauliego pod koniec życia wykiełkowały ślepe uliczki. Chyba właśnie taki był cel Heisenberga – pokazać, jak trudno wydobywa się na światło dzienne tajemnice przyrody. Z sentymentem można zanurzyć się w anachroniczny dziś kult wiedzy wszelakiej i erudycję – pogłębione czytanie i interpretowanie prac ‘ścisłowców’ i ‘humanistów’, którzy siebie potrzebowali, bo nie znali jeszcze atomizacji świata nauki na subsub-dyscypliny. Po części to wynika z pionierskiego okresu dla fizyki współczesnej, ale obawiam się że nie tylko. Gdzieś tracimy potrzebę ciekawości, której nie determinowałby pusty poklask czy materialna potrzeba. WYBITNE – 9/10 ======= * Sto lat temu, 15.06.1925 wpadł na pomysł tzw. macierzowego opisu. Nieco później Erwin Schrödinger wprowadził zapis dynamiki kwantowej za pomocą równania falowego, które obecnie jest częściej stosowne. Oba podejścia są jednak równie dobre jako alternatywne sformułowania.
Carmel - awatar Carmel
ocenił na910 miesięcy temu
Etyka praktyczna Peter Singer
Etyka praktyczna
Peter Singer
W "Etyce praktycznej" autor wychodzi od podstawowej moralnej zasady równego rozważenia interesów, którą później stosuje do tematów takich jak równość społeczna, hodowla i zabijanie zwierząt, aborcja, eutanazja, pomoc potrzebującym, emigracja z krajów dotkniętych działaniami wojennymi i prześladowaniami, a także do tematu środowiska. Oczywiście wiele osób może nie zgodzić się z takim stanowiskiem. Mogą twierdzić, że interesy ich oraz grup do których należą (naród, rasa, gatunek) są ważniejsze od interesów innych. Byłoby to stanowisko jak najdalsze od tego zaprezentowanego przez Petera Singera, czyli wczuwania się w położenie drugiej świadomej istoty, bez względu do jakiej grupy należy, i takiego działania, które będzie minimalizować jej cierpienie oraz - w miarę możliwości - maksymalizować jej szczęście, o ile nie będziemy musieli tym samym poświęcić czegoś o podobnym moralnym znaczeniu. Z takim obiektywnym, bezstronnym podejściem "z punktu widzenia Wszechświata" nie zgodzą się również takie osoby, które wyznają dogmat o świętości ludzkiego życia (ponad inne),przekonani o ludzkiej wyjątkowości, czy wręcz byciem wybranym gatunkiem. To, co autor wielokrotnie wyjaśnia, to opieranie się systemu moralnego nie na etykietkach i dogmatach, tylko faktycznej zdolności odczuwania przez świadome stworzenia. "... do tematów tych [aborcja, euntanazja, środowisko itp - przypis mój] podchodzi się, świadomie porzucając założenie, że wszyscy przedstawiciele naszego gatunku mają, tylko dlatego, że są przedstawicielami naszego gatunku, jakąś wyróżniającą czy wrodzoną wartość, która lokuje ich ponad członkami innych gatunków. Przekonanie o ludzkiej wyższości jest fundamentalne i leży u podstaw naszego myślenia w wielu czułych strefach. Jego zakwestionowanie nie jest trywialną sprawą, a to, że może sprowokować silną reakcję, nie powinno nas dziwić". To zdolność od odczuwania cierpienia - do odczuwania czegokolwiek - w związku z posiadaniem rozwiniętego układu nerwowego jest elementem, na którym można oprzeć zasadę równego rozważenia interesów, ponieważ tylko czujące stworzenia mają jakiekolwiek interesy. "Zdolność cierpienia i odczuwania przyjemności jest warunkiem wstępnym posiadania jakichkolwiek interesów, warunkiem, który musi być spełniony, zanim zaczniemy mówić o interesach w jakikolwiek sensowny sposób (...) Jeśli istota cierpi, nie może być moralnego usprawiedliwienia dla odmowy wzięcia tego cierpienia pod uwagę (...) Ból i cierpienie są złe, bez względu na rasę, płeć czy gatunek istoty, która cierpi." Książkę polecam jako niesamowicie prowokującą myślenie i wyjście poza schematy. Jest napisana przejrzyście, posiada mocne argumentach i zabiera nas w intelektualną podróż. Nawet, jeśli nie każdy zgodzi się z każdym kolejnym argumentem postawionym przez autora, będzie mieć po jej lekturze solidne podstawy, aby racjonalnie podejść do wielu moralnych kwestii. Czy ludzie będą potrafić przyjąć punkt widzenia bezstronnego obserwatora, wyjść poza własną naturę i oprzeć swoją moralność na interesach wszystkich odczuwających istot? Tego nie odgadnę, ale mogę tylko powtórzyć za autorem, że "Etyczny punkt widzenia oferuje sens i cel w życiu, z którego się nie wyrasta."
Regis - awatar Regis
ocenił na98 lat temu
Człowiek-maszyna Julien Offray de La Mettrie
Człowiek-maszyna
Julien Offray de La Mettrie
"Czyż można kiedykolwiek dostąpić piękniejszego zaszczytu niż wówczas, gdy rozum i mądrość wiodą nas do świątyni filozofii?" Książki filozoficzne warto czytać, zainteresowanie sprawami filozoficznymi godne jest polecenia. Ta książka to już klasyka francuskiego materializmu. Wywołała swego czasu niemałe poruszenie, wręcz burzę w wielu kręgach osiemnastowiecznej Europy. Dziś warto ją nadal przeczytać i poznać myśli autora, które w czasie powstania dzieła były dla wielu wręcz rewolucyjne, obrazoburcze, skandaliczne. W czasach dzisiejszych takimi już oczywiście nie są, a nasza wiedza jest nieporównanie większa. "Szczęśliwy, kto znajduje upodobanie w nauce!" To kolejna opinia autora, z którą zgadzam się w stu procentach. Autor (filozof i lekarz) patrzy na świat i człowieka poprzez pryzmat nauki i w nauce widzi przyszłość, widzi jej potencjał, widzi w niej wyjaśnienie wszelakich zjawisk we wszechświecie, również w kwestiach związanych z człowiekiem. Polecam wydanie z serii "Biblioteka filozofów" (Hachette, 2011). Wydanie charakteryzuje się między innymi obszerną przedmową tłumacza oraz licznymi wartościowymi uwagami do tekstu. Przedmowa ta składa się z czterech części, w których tłumacz mówi o biografii, filozofii, poglądach autora dzieła oraz o wydaniach historycznych i przekładzie "Człowieka-maszyny". Przedmowę dopełnia jeszcze słowniczek pojęć i bibliografia. Dzieło "Człowiek-maszyna" składa się z "Przestrogi drukarza", części zatytułowanej "Do Pana Hallera profesora medycyny w Getyndze" oraz pięciu zasadniczych, głównych części o następujących tytułach: "Najgłówniejsze nauki filozoficzne o duszy ludzkiej", "Zależność duszy od stanów ciała", "Rozwój umysłowy człowieka", "Mechanizm natury ludzkiej", "Analogia biologiczna między człowiekiem a innymi jestestwami organicznymi". Wszystkie części interesujące oraz żywiołowo napisane. Bardzo ciekawa książka ze względu na samo dzieło pod tytułem "Człowiek-maszyna" oraz ze względu na wszystkie dodatki tłumacza Stefana Rudniańskiego. Wystawiam ocenę bardzo dobrą, czyli 7/10. Myślę, że książka w pełni na nią zasługuje.
Jarosław Wiśniewski - awatar Jarosław Wiśniewski
ocenił na72 lata temu
Granice kosmosu i kosmologii Michał Heller
Granice kosmosu i kosmologii
Michał Heller
To pierwsza książka Michała Hellera, jaką przeczytałem. Muszę przyznać, że to chyba najlepsza z ok. dwudziestu tego autora, jakie przeczytałem do tej pory. Zaryzykuję nawet opinię, że to może nawet jedna z kilku najlepszych spośród ponad 60, jakie autor napisał. Autor traktuje to dzieło i czytelnika bardzo poważnie i systematycznie wykłada ewolucję Kosmosu i kosmologii (tak brzmiał tytuł I wydania). Dzięki temu książka może być i dziełem popularnym, i podręcznikiem akadmickim z podstaw tematu. Chyba służyła w tej roli na Wydziale Fizyki UW, bo w bibliotece wydziałowej znalazłem bardzo dużo egzemplarzy. To o wiele bardziej systematyczne i rzetelne dzieło niż np. bestsellerowe książeczki Hawkinga (Kaku pewnie też). Są cenne, ale przez natłok błędów i osobistych komentarzy autorów potrafią laikowi dużo namieszać, a sensacyjne hipotezy (jak promieniowanie Hawkinga, kwantowa ochrona chronologii, brany kosmiczne itd.) przesłaniają cenne fakty (jak np. dzieje badania promieniowania tła). U Hellera jest odwrotnie. Nie brakuje prawie niczego (może poza hipotezami kosmologicznymi przed XX w., o których autor pissał w „Granicach nauki”). Pomagają też liczne ilustracje. Dla niecierpliwych śmiałe spekulacje (jak chaotyczna inflacja Lindego) są podane na końcu. We wspomnianych „Granicach nauki” autor pisze, że przeczytał większość prac kosmologicznych napisanych do lat 60., bo była na tyle niszowa. Chyba mało który popularyzator może tym się pochwalić. Można powiedzieć, że ta książka to jednocześnie początek dwóch trylogii. Pierwsza z nich zawiera też książeczki popularne „Kosmologia kwantowa” (wspomniana w przypisie) i „Początek jest wszędzie”. Druga trylogia jest specjalistyczna: obejmuje też „Teoretyczne podstawy kosmologii” i „Osobliwy Wszechświat”, do których zrozumienia potrzeba chyba studiów doktoranckich z teorii względności. Jakimś uzupełnieniem dziejów kosmologii jest też malutka „Kosmologia Lemaître’a”. Ta siódemka tworzy pewien komplet, cenny w arsenale każdego kosmologa. To miłe, że autor doczekał się następców i tę siódemkę rozszerzają jeszcze trzy rztelne książki o Kosmosie: „Niedomknięty bilans Wszechświata” Pabjana oraz „Przekrój przez Wszechświat” i „Granice kosmosu – granice kosmologii” Lamży. Polecam każdemu: uczniom, studentom, dydaktykom, naukowcom, laikom. Szkoda, że książka nie doczekała się wydań zagranicznych, bo zasługuje na bycie bestsellerem i edukacyjnym klasykiem w tej dziedzinie.
Michał Tarnowski - awatar Michał Tarnowski
ocenił na89 lat temu
Zrozumieć niepojęte. Fizyka kwantowa i rzeczywistość Leon Lederman
Zrozumieć niepojęte. Fizyka kwantowa i rzeczywistość
Leon Lederman Christopher Hill
Fizyka kwantowa dla poetów – tak brzmi dosłowne tłumaczenie oryginalnego tytułu taj pozycji. Myślę, że nie jest to przypadkowy tytuł nadawany przez redakcję, lecz intencja autorów – przybliżyć i zaciekawić fizyką kwantową wszelkiej maści humanistów. Co to oznacza: cytaty z wierszy i przydługawy kwiecisty język. Np. jeśli światło przechodzi przez szkło, to tylko sklepowej witryny sklepu Victoria’s Secret (za każdym razem, chyba bez wyjątku pada nazwa tego przybytku w kontekście integracji światła i szkła),oczywiście elektrony łączą się w parki, czy się zakochują i gdzieś chyba nawet wskoczyły pod kołderkę 😉 Co mi utrudniało czytanie: - styl – nie przepadam za zbytnią infantylizacją tekstów popularnonaukowych. Co ciekawe pierwszych 180 stron jest znacznie bardziej kwiecistych niż następne 200. - bardziej szczegółowe kwestie są w przypisach na końcu. Jeśli przypisy rozszerzają tekst, to ja wole je mieć na tej samej stronie. - tłumaczenie zagadnień podstawowych, jak notacja wykładnicza rzędów wielkości czy układ okresowy pierwiastków (na 20 stronach). To może wynikać z innego programu edukacji w USA i Polsce, ale wydawało mi się naprawdę zbędą powtórką i wypełniaczem. Na plus: - ciekawe podejście chronologiczne z lekkim rysem biograficznym (100 str. – prehistoria; 80 str. – odkrycie; 200 str. – konsekwencje odkrycia). - kompletność tekstu – wszystkie główne idee, - brak spekulacji pseudonaukowych – to jest naprawdę ważna sprawa, - lekki styl (co wiązało się z wadami powyżej wymienionymi). Dla mnie to była pierwsza w całości przeczytana książka na temat fizyki kwantowej. Poukładałem sobie idee, które gdzieś tam wcześniej podłapałem z „pop kultury” (koty Schrödingera, funkcja falowa prawdopodobieństwa, itp.). Na gorąco, myślę, że warto było! Jako ciekawostkę dodam: na wstępie jest wymieniona lista 13 bohaterów fundamentalnych dla odkrycia. W tym jedyna kobieta, nasza rodaczka, Maria Skłodowska-Curie. W tekście niestety już się nie pojawia…
zbyszek.michalak - awatar zbyszek.michalak
ocenił na62 lata temu

Cytaty z książki Fizyka a filozofia

Więcej

Analogicznie do tego, co stwierdzono w dziedzinie chemii, stwierdza się w biologii na podstawie najprostszych doświadczeń, że organizmom żywym jest właściwa tak wielka stabilność, iż nie mogą jej zawdzięczać jedynie prawom fizyki i chemii te złożone struktury składające się z wielu rodzajów cząsteczek. Dlatego prawa fizyki i chemii muszą być czymś uzupełnione, zanim w pełni będzie można zrozumieć zjawiska biologiczne. W literaturze biologicznej często się spotyka dwa całkowicie różne poglądy na te sprawę. Pierwszy spośród nich jest związany z Darwina teorią ewolucji skojarzona z genetyką współczesna. Wedle tego poglądu pojęcia fizyki i chemii wystarczy uzupełnić pojęciem historii, aby można było zrozumieć, czym jest życie. Ziemia powstała mniej więcej przed czteroma miliardami lat. W ciągu tego niezwykle długiego okresu przyroda mogła “wypróbować" niemal nieskończoną ilość struktur złożonych z zespołów cząsteczek. Wśród tych struktur pojawiły się koniec końców takie, które, po przyłączeniu cząstek substancji znajdujących się w otaczającym je środowisku, mogły ulegać reduplikacji. Wskutek tego mogła powstawać coraz większa ich ilość. Przypadkowe zmiany tego rodzaju struktur powodowały ich różnicowanie się. Różne struktury musiały ze sobą “współzawodniczyć" w zdobywaniu substancji, które można było czerpać z otoczenia, i w ten sposób, dzięki “przeżywaniu tego, co najlepiej przystosowane", dokonała się ewolucja organizmów żywych. Nie ulega wątpliwości, że teoria ta zawiera wielką część prawdy, a wielu biologów twierdzi, że dołączenie pojęcia historii i pojęcia ewolucji do spójnego systemu pojęć fizyki i chemii całkowicie wystarczy, aby można było wytłumaczyć wszystkie zjawiska biologiczne.

Analogicznie do tego, co stwierdzono w dziedzinie chemii, stwierdza się w biologii na podstawie najprostszych doświadczeń, że organizmom żyw...

Rozwiń
Werner Heisenberg Fizyka a filozofia Zobacz więcej

Kant, rozpatrując “rzecz samą w sobie", podkreślał, że na podstawie postrzeżeń nie można niczego o niej wywnioskować. Twierdzenie to, jak wskazał von Weizsacker, znajduje swą formalną analogię w tym, że chociaż we wszystkich opisach doświadczeń posługujemy się pojęciami klasycznymi, to jednak możliwe jest nieklasyczne zachowywanie się mikroobiektów. Dla fizyka atomowego “rzeczą samą w sobie" - jeśli w ogóle stosuje on to pojęcie - jest struktura matematyczna. Jest ona jednak, wbrew zdaniu Kanta, wydedukowana pośrednio z doświadczenia.
Dzięki tej reinterpretacji kantowskie aprioryczne wyobrażenia i pojęcia oraz sądy syntetyczne a priori zostają pośrednio powiązane z doświadczeniem, jako że się przyjmuje, iż ukształtowały się one w dalekiej przeszłości, w toku rozwoju myśli ludzkiej. W związku z tym biolog Lorenz porównał niegdyś aprioryczne pojęcia do tych sposobów zachowania się zwierząt, które nazywa się “odziedziczonymi lub wrodzonymi stereotypami". Jest rzeczywiście zupełnie możliwe, że dla niektórych niższych zwierząt przestrzeń i czas to coś innego niż to, co Kant nazywał naszymi “formami zmysłowości' . Te ostatnie mogą być właściwe tylko gatunkowi ludzkiemu i nie mieć odpowiednika w świecie istniejącym niezależnie od człowieka.

Kant, rozpatrując “rzecz samą w sobie", podkreślał, że na podstawie postrzeżeń nie można niczego o niej wywnioskować. Twierdzenie to, jak ws...

Rozwiń
Werner Heisenberg Fizyka a filozofia Zobacz więcej

Powiedzieliśmy poprzednio, że w ramach kopenhaskiej interpretacji mechaniki kwantowej możemy abstrahować od nas samych jako indywiduów, ale nie możemy pomijać faktu, że twórcami nauk przyrodniczych są ludzie. Nauki przyrodnicze nie opisują “po prostu" przyrody, nie opisują one przyrody “samej w sobie" i nie wyjaśniają, jaka ona jest “sama w sobie". Są one raczej pewną komponentą wzajemnego oddziaływania między przyrodą a nami; opisują przyrodę poddaną badaniom, które prowadzimy we właściwy nam sposób, posługując się swoistą metodą. Jest to okoliczność, której Kartezjusz jeszcze nie mógł wziąć pod uwagę. A właśnie ona uniemożliwia ostre odgraniczenie świata od “ja".
Jeśli spróbujemy wytłumaczyć fakt, że nawet wybitnym uczonym, takim np. jak Einstein, bardzo trudno było zrozumieć kopenhaską interpretację mechaniki kwantowej i uznać ją za słuszną, to źródło tej trudności wykryjemy już w podziale kartezjańskim.

Powiedzieliśmy poprzednio, że w ramach kopenhaskiej interpretacji mechaniki kwantowej możemy abstrahować od nas samych jako indywiduów, ale ...

Rozwiń
Werner Heisenberg Fizyka a filozofia Zobacz więcej
Więcej