rozwiń zwiń

Granice kosmosu i kosmologii

Okładka książki Granice kosmosu i kosmologii
Michał Heller Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe Scholar popularnonaukowa
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Format:
papier
Data wydania:
2005-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1985-01-01
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
8373831630
Średnia ocen

                7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Granice kosmosu i kosmologii w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Granice kosmosu i kosmologii

Średnia ocen
7,5 / 10
32 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
140
49

Na półkach: ,

To pierwsza książka Michała Hellera, jaką przeczytałem. Muszę przyznać, że to chyba najlepsza z ok. dwudziestu tego autora, jakie przeczytałem do tej pory. Zaryzykuję nawet opinię, że to może nawet jedna z kilku najlepszych spośród ponad 60, jakie autor napisał.

Autor traktuje to dzieło i czytelnika bardzo poważnie i systematycznie wykłada ewolucję Kosmosu i kosmologii (tak brzmiał tytuł I wydania). Dzięki temu książka może być i dziełem popularnym, i podręcznikiem akadmickim z podstaw tematu. Chyba służyła w tej roli na Wydziale Fizyki UW, bo w bibliotece wydziałowej znalazłem bardzo dużo egzemplarzy.

To o wiele bardziej systematyczne i rzetelne dzieło niż np. bestsellerowe książeczki Hawkinga (Kaku pewnie też). Są cenne, ale przez natłok błędów i osobistych komentarzy autorów potrafią laikowi dużo namieszać, a sensacyjne hipotezy (jak promieniowanie Hawkinga, kwantowa ochrona chronologii, brany kosmiczne itd.) przesłaniają cenne fakty (jak np. dzieje badania promieniowania tła).

U Hellera jest odwrotnie. Nie brakuje prawie niczego (może poza hipotezami kosmologicznymi przed XX w., o których autor pissał w „Granicach nauki”). Pomagają też liczne ilustracje. Dla niecierpliwych śmiałe spekulacje (jak chaotyczna inflacja Lindego) są podane na końcu. We wspomnianych „Granicach nauki” autor pisze, że przeczytał większość prac kosmologicznych napisanych do lat 60., bo była na tyle niszowa. Chyba mało który popularyzator może tym się pochwalić.

Można powiedzieć, że ta książka to jednocześnie początek dwóch trylogii. Pierwsza z nich zawiera też książeczki popularne „Kosmologia kwantowa” (wspomniana w przypisie) i „Początek jest wszędzie”. Druga trylogia jest specjalistyczna: obejmuje też „Teoretyczne podstawy kosmologii” i „Osobliwy Wszechświat”, do których zrozumienia potrzeba chyba studiów doktoranckich z teorii względności. Jakimś uzupełnieniem dziejów kosmologii jest też malutka „Kosmologia Lemaître’a”. Ta siódemka tworzy pewien komplet, cenny w arsenale każdego kosmologa. To miłe, że autor doczekał się następców i tę siódemkę rozszerzają jeszcze trzy rztelne książki o Kosmosie: „Niedomknięty bilans Wszechświata” Pabjana oraz „Przekrój przez Wszechświat” i „Granice kosmosu – granice kosmologii” Lamży.

Polecam każdemu: uczniom, studentom, dydaktykom, naukowcom, laikom. Szkoda, że książka nie doczekała się wydań zagranicznych, bo zasługuje na bycie bestsellerem i edukacyjnym klasykiem w tej dziedzinie.

To pierwsza książka Michała Hellera, jaką przeczytałem. Muszę przyznać, że to chyba najlepsza z ok. dwudziestu tego autora, jakie przeczytałem do tej pory. Zaryzykuję nawet opinię, że to może nawet jedna z kilku najlepszych spośród ponad 60, jakie autor napisał.

Autor traktuje to dzieło i czytelnika bardzo poważnie i systematycznie wykłada ewolucję Kosmosu i kosmologii...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

157 użytkowników ma tytuł Granice kosmosu i kosmologii na półkach głównych
  • 107
  • 50
26 użytkowników ma tytuł Granice kosmosu i kosmologii na półkach dodatkowych
  • 17
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Granice kosmosu i kosmologii

Inne książki autora

Michał Heller
Michał Heller
Polski duchowny katolicki, kosmolog, teolog i filozof, profesor Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II. Absolwent tarnowskiego seminarium duchownego i jego późniejszy wykładowca. Pierwszy dziekan Wydziału Teologicznego w Tarnowie. Święcenia kapłańskie przyjął 26 kwietnia 1959 z rąk bpa Karola Pękali, a następnie został wikariuszem w Ropczycach. Dalsze studia podjął na Wydziale Filozofii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, gdzie w 1966 r. obronił doktorat z kosmologii relatywistycznej, zaś habilitację uzyskał w 1969 r. Jest profesorem filozofii na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie, pracownikiem Watykańskiego Obserwatorium Astronomicznego, fundatorem i dyrektorem Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych (UPJP2-UJ) oraz dyrektorem Ośrodka Badań Interdyscyplinarnych (UPJP2), a od 1990 r. - członkiem Papieskiej Akademii Nauk. W 2008 r. jako pierwszy Polak został laureatem Nagrody Templetona, przyznawanej za pokonywanie barier między nauką a religią. 28 czerwca 2008 r. otrzymał tytuł honorowego obywatela miasta Tarnowa. Poglądy filozoficzne: - w metodologii nauki Heller proponuje użycie izomorfizmu jako stosowalności formalizmu matematycznego do opisu świata - matematyka jest eidetyczna, ponieważ operuje bytami, których istota jest do uchwycenia sama w sobie i może nadawać się do opisu w naukach społecznych i przyrodniczych Epistemologia: - teza Michała Hellera: "Fundamentalna hipoteza, przyjmowana milcząco w samej metodzie współczesnych zmatematyzowanych nauk empirycznych głosi, że w materialnym świecie nie ma niczego, czego nie dałoby się opisać matematycznie. Na mocy tej hipotezy istotowość matematyki przenosi się na świat materialny. Nauki empiryczne są zatem również naukami eidetycznymi" Konsekwencjami tezy Hellera są: - interpretacje teorii naukowych muszą zawierać znaczące założenia ontologiczne - założenia ontologiczne pozwalają na tworzenie teorii zunifikowanych dających wyjaśnienie świata – sam formalizm matematyczny i dane empiryczne tego nie czynią - możliwe są różnorodne interpretacje ontologiczne, które zależą od wyboru systemu wartości interpretatora i nie podlegają ostatecznej argumentacji Aby przedrzeć się przez opis i interpretacje rzeczywistości, jakimi dysponujemy w naukach do samej istoty rzeczy (inaczej eidos), Heller proponuje: - rozważmy zbiory interpretacji dopuszczonych przez formalizmy matematyczne i przewidywania empiryczne teorii - znajdźmy niezmienniki interpretacyjne – wspólne elementy struktur teoretycznych - mogą one wskazywać na stałe cechy rzeczywistości Otrzymane nagrody: - 1996: Doktorat Honoris Causa AGH - 1996: Medal Miasta Tarnowa - 2000: Wyróżnienie Tarnoviae Merenti Fundacji im. Hetmana Jana Tarnowskiego w Tarnowie, - 2000: Nagroda Naukowa im. Mikołaja Kopernika Fundacji Miasta Krakowa, przyznana przez Polską Akademię Umiejętności w Krakowie - 2000: Nagroda imienia ks. Idziego Radziszewskiego KUL - 2001: Nagroda imienia Hugona Steinhausa Polska Fundacja Nauki - 2006: Nagroda Prezesa Rady Ministrów za 2006 r. za wybitny dorobek oraz osiągnięcia naukowe - 2008: Nagroda Templetona John Templeton Foundation, którą podarował na Centrum Kopernika - Nagroda Krakowska Książka Miesiąca września za książkę Podglądanie wszechświata (Znak, 2008) - 2009: Doktorat Honoris Causa Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie - 2009: Krzyż Komandorski z gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski - 2010: Nagroda im. ks. Józefa Tischnera Wybrane publikacje książkowe: - 2009: Jak być uczonym - 2008: Filozofia nauki - 2008: Ostateczne wyjaśnienia wszechświata - 2008: Podglądanie wszechświata - 2007: Pojmowalny wszechświat (wraz z George'em Coynem) - 2006: Podróże z filozofią w tle - 2006: Filozofia i Wszechświat. Wybór pism - 2004: Filozofia przyrody. Zarys historyczny - 2002: Początek jest wszędzie. Nowa hipoteza pochodzenia Wszechświata - 2002: Sens życia i sens wszechświata. Studia z teologii współczesnej - 2001: Kosmologia kwantowa - 1998: Czy fizyka jest nauką humanistyczną? - 1997: Uchwycić przemijanie - 1995: Wieczność – Czas – Kosmos - 1995: Szczęście w przestrzeniach Banacha - 1995: Nauka i wyobraźnia - 1994: Wszechświat u schyłku stulecia - 1994: Kosmiczna przygoda Człowieka Mądrego - 1993: Moralność myślenia - 1992: Filozofia świata. Wybrane zagadnienia i kierunki filozofii przyrody - 1990: Dylematy ewolucji (wraz z Józefem Życińskim) - 1988: Teoretyczne podstawy kosmologii. Wprowadzenie do globalnej struktury czasoprzestrzeni - 1984: Usprawiedliwienie wszechświata - 1983: Ewolucja kosmosu i kosmologii - 1981: Wszechświat i słowo - 1976: Początek świata - 1974: Spotkania z nauką - 1971: Wobec wszechświata Ponadto jest autorem działu "Kosmologia" w "Encyklopedii fizyki" PWN oraz autorem lub współautorem licznych publikacji w czasopismach naukowych i popularnych. Opublikował też serie rozważań rekolekcyjnych m.in. "Rekolekcje dla poszukujących".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Niebo na dłoni Eduard Pittich
Niebo na dłoni
Eduard Pittich Dušan Kalmančok
Powyższa książka zdecydowanie należy do jednych z najlepszych i najciekawszych pozycji ,którą można polecić początkującym miłośnikom astronomii,pragnącym poznać :kształt ,zasady funkcjonowania i podstawowe teorie opisujące wszechświat."Niebo na dłoni" to książka,która w zrozumiały i przystępny sposób wprowadza w arkana wiedzy o wszechświecie.Dzięki tej książce dowiemy się w jaki sposób gwiaździste niebo jest podzielone na gwiazdozbiory,skąd wzięły się nazwy gwiazdozbiorów,poznamy początki formowania się Układu Słonecznego ,w którym przyszło nam mieszkać,dowiemy się o warunkach panujących na planetach w tymże Układzie Słonecznym ,jak również poznamy komety,planetoidy i wiele innych obiektów krążących wokół Słońca.Kolejnym krokiem będzie przyjrzenie się gwiazdom i galaktykom ,stanowiącym olbrzymie skupiska miliardów gwiazd,gromad kulistych,pulsarów i mgławic planetarnych,będących pozostałościami po wybuchu gwiazdy supernowej.Obecnie z sentymentem wracam do tej pozycji,była to jedna z pierwszych poważniejszych pozycji poszerzających moją wiedzę o wszechświecie i przyczyniła się w dużej mierze do mojego umiłowania astronomii stawiając ją w pierwszym rzędzie moich zainteresowań.Choć minęło wiele lat od ukazania się tej książki na rynku wydawniczym,ona o dziwo tylko w niewielkim stopniu się zdezaktualizowała ,ukazuje bowiem wszechświat w ogólnym zarysie i wyjaśnia zasady ,wokół których to wszystko się kręci i funkcjonuje .Polecam
Bolesław Rychlik - awatar Bolesław Rychlik
ocenił na 8 5 lat temu
Lekkość bytu. Masa, eter i unifikacja sił Frank Wilczek
Lekkość bytu. Masa, eter i unifikacja sił
Frank Wilczek
Im dalej jestem od szkoły, tym częściej łapię się na tym, że przychodzą mi do głowy "wielkie" pytania, takie, które teoretycznie powinny zaświtać już w głowie dziecka. Ale nie świtają, bo głowa ta jest zawalona podstawą programową. W każdym razie, jednym z takich pytań jest to o pochodzeniu masy. Jest tak wielkie, że aż banalne - kto by się nad tym zastanawiał? Przecież to oczywiste... na tyle, że Wilczek poświęcił na to zagadnienie całą książkę, która w części części jest listą pytań... na które wciąż nie mamy odpowiedzi. Natomiast odpowiedź Wilczka na pytanie o pochodzenie masy czy też, jak sam zaznacza, na pochodzenie 95% masy (zwykłej, starej, dobrej, znanej masy, która stanowi podobno raptem 5% masy wszechświata - za resztę odpowiadają czarna materia i czarna energia, które w rzeczywistości nie są czarne, tylko przezroczyste...), otóż odpowiedź ta, podobnie jak wszystkie rozważania tłumaczące kwestie "poboczne", a pomagające zrozumieć samą odpowiedź, jest, cóż, tak szalona, że aż ciężko w nią uwierzyć. A jednocześnie tak pociągająca i - tu brawa dla autora - z małymi wyjątkami tak przystępnie opisana, że ciężko w nią nie uwierzyć. Fakt, że całą istotę elektrodynamiki kwantowej da się wyrazić na paru rysunkach stworzonych, zdawałoby się, ręką dziecka (nie dziwi teraz, że Feynman, poza tymi diagramiami, odpowiada również za "metodę Feynmana" do uczenia się). Fakt, że masa powstaje z bezmasowych gluonów i kwarków o bardzo niewielkiej masie. Fakt, że powstajemy z niczego i w dużej mierze jesteśmy wypełnieni niczym (na co wskazuje stosunek wielkości atomu do wielkości jego jądra). Wszystko to sprawia wrażenie, że świat jest znacznie mniej realny, niż nam się wydaje. Kto wie, może kiedy naukowcom uda się odpowiedzieć na pytania stawiane przez Wilczka (i pewnie jeszcze parę innych), świat, jaki znamy, zniknie, a grający w grę zwaną Życiem gracz przejdzie do kolejnego poziomu. Fizyka zdaje się właśnie tym - grą typu escape room, w której z pomocą poszlak naukowcy starają się odtworzyć reguły rządzące światem.
Ida - awatar Ida
oceniła na 9 2 miesiące temu
Czarne dziury i wszechświaty niemowlęce oraz inne eseje Stephen Hawking
Czarne dziury i wszechświaty niemowlęce oraz inne eseje
Stephen Hawking
Rozmyślając ostatnimi czasy, wraz z rytmem najnowszych odkryć związanych z faktycznym istnieniem czy też - inaczej to ujmując - potwierdzeniem fizycznego istnienia Czarnych Dziur, które to jako zjawiska kosmiczne można by określić swego rodzaju ,,kosmiczną bolączką” bądź ,,Odkurzaczem nadproduktywności Wszechśwata”, natchnęła mnie pewna myśli i zarazem chęć nakreślenia pewnego wniosku: Wszechświat jest paradoksem ,,przez wielkie p". A dlaczego? Przede wszystkim nasz Kosmos, a raczej Wszechrzecz stanowi niewyobrażalnie rozległe i, co z przykrością to stwierdzam, nudne ,, miejsce". Powiedziałbym, że przypomina on bardziej jakąś meta płaszczyznę bez granic, nazwijmy to z braku lepszego określenia: ,,zamkniętych ram terytorialnych". Mówiąc o Wszechświecie, jako o ,,miejscu” należy mieć na myśli Kosmos jako ,,arcy-rozległe coś”, co stanowi ,,miejsce" aczkolwiek w innym, nie klasycznym ujęciu i rozumieniu tego słowa, o zupełnie innej kategorii rozumowania. Z drugiej strony, my istoty ludzkie, miejmy nadzieję, również obce inteligentne cywilizacje bądź struktury społeczne istot, żyjemy w miejscu pięknym, osobliwym, funkcjonującym w sposób tak anormalny, że to, co się w nim ,,odbywa”, przydarza, rozwija, opisuje; to, jak każda nawet najmniejsza cząstka odnajduje tu swe miejsce i zastosowanie, jakby w konkretny, określony sposób (Wszechświat antropiczny; Wszechświat superdeterministyczny), każe nam sądzić, że żyjemy w Kosmosie o super zorganizowanej naturze, uporządkowanej na każdym poziomie egzystencji i ,,szkieletu” - od mikroskali kwantów do makroskali zjawisk nam ludziom doświadczalnych. Czy zatem z powyższych akapitów stanowiących odpowiednio solidne i stonowane wejście tudzież wstęp do pewnych rozważań nad Czarnymi Dziurami i jednocześnie do dalszego niniejszego ustępu związanego ściśle z recenzją publikacji popularnonaukowej z gałęzi rozległej i fascynującej wiedzy kosmologicznej, wynika, że ta przypadkowość i chaos – wypadkowe i procesy stojące za ,,Wielkim Wybuchem/Odbiciem", które to mogłyby być przed tym kosmologicznym zjawiskiem, jak i po nim, mogły by pójść w odstawkę? Czy w związku z tym wraz z aktem wyłonienia się Wszechświata z ,,niczego" bądź z ,,nicości", naukowcy mogą mówić o ,,nieuporządkowaniu w nicości"? Czy wirtualne cząstki, pola, spontaniczne fluktuacje - w rozumieniu ,,przed-wszechświatowym" - można by określić chaosem, jako tym nieuporządkowanym, przypadkowym związkiem/relacją w tymże wirtualnym pre-świecie? A może przyjmijmy zasadę, że każde prawdopodobieństwo, przypadek, spontaniczność, to reguła uporządkowanego od prapoczątków aż do teraz Wszechświata? Jak w tym wszystkim odnajdują się Czarne Dziury oraz Wszechświaty Niemowlęce, jak wpisują się one w proces wyłonienia, ewolucji i adaptacji Wszechświata? Ku rozumieniu tego typu, jak określiłem wcześniej, ,,bolączek informacyjnych” przychodzi genialny umysł świętej pamięci Stephena Hawkinga, jednego z najwybitniejszych fizyków i kosmologów w dziejach ludzkości. Jego odkrycia na polu naukowym Czarnych Dziur, w tym niesłabnącego istotą swego wyłonienia się odkrycia ,,promieniowania Hawkinga” są w bezmiar, w sposób nieokreślony kluczowe dla ewolucji nauk ścisłych i odkrycia kolejnej karty, którą Wszechświat przed nami skrywa, że nie można choćby i ze strony fascynata – geeka nauki – odstawić ów temat na bok i o tym zapomnieć. Ba!, Hawking pracami nad kosmicznymi głodomorami tak zjednał sobie serca ludzi – w tym swoją walecznością, pięknym i potężnym umysłem mimo uporczywego i nieznośnego kalectwa – że nie da się nie sięgnąć po jedną z jego ważniejszych prac skierowanych do szerszego grona czytelników, ukierunkowaną na Czarne Dziury właśnie. I mimo iż książka ta ma swoje lata, niedługo minie 30 lat od daty jej światowej premiery, to tym co zawiera, z jaką intuicją zostało to niniejszym zapisane, również w jakim stylu, jak rozważnie kartka po kartce, rozdział po rozdziale zostało wszystko to w całości zaprojektowane, dorównuje niezwykłości i geniuszowi współczesnym bestsellerom w literaturze popularno-naukowej poświęconej tej tematyce. Zanim przejdę do omówienia tudzież zrecenzowania "Czarne Dziury i Wszechświaty Niemowlęce", bo o tej publicystyce mowa, chciałbym pochylić się nad pewnym zagadnieniem, które bardzo mocno ,,uczepiło się” Czarnych Dziur, o którym to warto wspomnieć chociażby ze względu na fakt iż nie tak dawno poprzez długi ,,proces fotograficzny” potwierdzono, jakby to powiedział Hubert Urbański prowadzący ,,Milionerów”, ostatecznie i definitywnie trwanie w naszej Wszechrzeczy kosmicznego ekstremum jakim jest Czarna Dziura. I tym zagadnieniem jest tak zwany ,,paradoks informacyjny", związany z wpadaniem i wydostawaniem się z Czarnych Dziur informacji; przeczy on temu, że Wszechświat da się opisać, ukształtować, odkryć prawami fizyki. Że jedynie te prawa, które wyrażają czym jest to, co nas otacza, jest jedynie czubkiem góry lodowej, której cała materia skryta jest bardzo głęboko pod powierzchnią. Sam świętej pamięci Stephen Hawking odniósł się do tego paradoksu, twierdząc, że skoro Czarna Dziura potrafi manipulować informacją do niej ,,wpadającą", to może ludzie powinni podważyć naturę informacji i relacji, których doświadczają na co dzień. Bo może nasze wspomnienia, ba, cała przeszłość, która nas spaja, mogła by ulec dezinformacji, stać się w ten sposób iluzją, wypaczającą spójne obiektywne pojęcie Wszechświata. Tak między innymi sam siebie zapyta czytelnik niniejszej pozycji, po jej przeczytaniu. Paradoks Informacyjny ,,galaktycznych odkurzaczy” daje nam pewną myśl, której nie warto się wstydzić, by o niej gdzieś napomknąć gdy zajdzie taka potrzeba: bardzo, ale to bardzo realne jest to, że nasza rzeczywistość – ów fundament, w którym jesteśmy zanurzeni - to nic innego jak tylko: wypaczenie... funkcjonującego w ultra-dziwny sposób brzegu Czarnej Dziury. Objętość, której doświadczamy natomiast - głębia, tak zwany wymiar 3D nadający przestrzeni wyrazu, czy pierwiastka tego, czym w ujęciu człowieka przestrzeń być powinna - wywodzi się właśnie z tego właśnie brzegu, będąc jej ,,skutkiem”/,,pochodną”. O ironio ,,Zasada Holograficzna" nie jest wcale pozbawiona sensu! Choć na pierwszy rzut oka może się wydawać inaczej. Hawking w "Czarnych Dziurach i Wszechświatach Niemowlęcych" udowadnia, że horyzont zdarzeń takiego kosmicznego bytu zachowuje się jak płaska powierzchnia generująca trójwymiarowy obraz, analogicznie do niewielkiej płytki na tyle karty kredytowej. Pola na brzegu Czarnej Dziury mają tak wysmakowaną strukturę, że stanowiłyby według założeń tejże Zasady/Teorii reprezentację całego Wszechświata. I weź tu obejmij tak niepokojąco realne, z wydźwiękiem miażdżącym nasze kilku tysiącletnie rozumowanie o rzeczywistości, zagadnienie; weź dokonaj tego tym wątłym ludzkim gąbczastym umysłem! Trzeba by przetunelować swoją świadomość do innego wymiaru czy osiągnąć inny stan jaźni/umysłu, aby nie tyle co zrozumieć ,,Zasadę Holograficzną", ale zdać sobie sprawę z tego, co dla ,,Homo Sapiens Sapiens" i innych inteligentnych istot oznacza. Tak właśnie – zarówno na fali ekscytacji, i jakiegoś niepojęcia – reaguje osoba chwytająca za treść tejże publikacji, tworu pisanego przystępnym językiem, jakby to powiedział Hawking ,,bez żadnych umieszczanych równań, które mogły by zniechęcić czytelników, bo tak każe wydawca”. Problemem w przypadku niniejszym omawianej książki Hawkinga jest to, czy bardziej chwalić i doceniać ją za wartości merytoryczne i treść, które ze sobą niesie, które to są częściowo adekwatne (częściowo, gdyż w temacie prac, którym poświęcał się śp. Hawking zaszły już bardzo duże zmiany, wprowadzono nowe poprawki, a baza informacji na dobre została zaktualizowana), bo nakreślone prawie trzy dekady temu, czy prawić ku niej peany, oceniać bardzo, ale to bardzo pozytywnie raczej za tą drugą jej stronę: za ogrom inspiracji, odwagi i tytanicznej niezłomności autora, która niszczy pojęcie ,,kalectwa” w przypadku Hawkinga, które to cechy sprawiły, że ów uczony osiągnął przez wiele dziesięcioleci życia z tą chorobą po prostu.... ogrom: od napisania "Krótkiej historii Czasu" czy omawianej publikacji, aż po odkrycie, że ,,czarne dziury nie są czarne”, i próbę nauczenia świata, że teoria ,,Czasu Urojonego” i ,,Sumy po historiach” są tak samo bardzo ważne dla zrozumienia powstania Wszechświata, jego obecnej i przyszłej ewolucji i rewolucji, jak klasyczny ,,Wielki Wybuch” czy w Kosmologii ,,Inflacja”. Nie możemy oceniać, a tym bardziej, negatywnie przyjmować tej pracę brytyjskiego fizyka, głównie za to, że powstała te ,,entej lat temu” w stosunku do aktualnego stanu wiedzy ludzkości w dziedzinach ścisłych, w tym astronomii, astrofizyki i kosmologii. Pan Hawking nadając książce takiego a nie innego tonu, nie stroniąc przy tym od żartów (pewien ,,suchy żart”, który może naprawdę zwalić z nóg, znalazł się gdzieś w okolicach ¾ objętości pracy i dotyczy on Inflacji Wszechświata na jego wczesnym etapie rozrostu i porównania takowej inflacji do Inflacji w ekonomii współczesnych państw). Profesor przemawiał do nas w języku prostym, ale i profesjonalnym, wyprzedzał on tym samym swoją epokę, wiedząc, że odbiorcą książek mogą być zwykli laicy, jak i specjaliści mu podobni nie tylko obecnie, ale i za wiele dekad w przód. Zresztą sama konstrukcja tytułu "Czarne dziury i Wszechświaty Niemowlęce" w pewien sposób to potwierdza: Hawking nakierowuje nasze myślenie, zdolności łączenia informacji i wyciągania wniosków, tak, aby przedstawiony przez niego problem/zagadnienie było zrozumiane, i aby w razie czego ,,zwykłego Kowalskiego, pracującego w piekarni” zarazić szukaniem z własnej inicjatywy rozleglejszej wiedzy w takim a nie innym obszarze.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na 8 3 lata temu
Wykłady z historii matematyki Marek Kordos
Wykłady z historii matematyki
Marek Kordos
Nie da się uciec przed matematyką. Nie pomoże niczyja uporczywa ignorancja, wypaczanie sensu matematyki poprzez zmuszanie dzieci do zapamiętywania schematów maturalnych ani sprowadzanie jej do pytania: gdzie może przydać się w życiu? Matematyka otacza nas z każdej strony, jest nie tylko częścią każdej nauki, ale przede wszystkim naszego wszechświata. Jak rozwijała się wiedza, którą dziś posiadamy? Jaką ewolucję przebyła matematyka, od czasów pierwszych systemów liczbowych do swojej dalszej ekspansji? Na te pytania próbuje odpowiedzieć Marek Kordos w swojej porywającej książce „Wykłady z historii matematyki”. Autor prowadzi czytelnika ścieżką rozpoczynając od pierwszych zachowanych śladów matematyki. Przedstawia różnorodne systemy liczbowe i hipotezę „anatomicznego” pochodzenia liczebników. To właśnie ze stosowanej do dzisiaj przez dzieci metody liczenia na palcach bierze się nasz dziesiętny system, a u Indian z Wenezueli system niejako dwudziestkowy (palce rąk i nóg). Proste obliczenia stopniowo przeradzają się w bardziej skomplikowane problemy. Zachowane Babilońskie tabliczki pokazują jak radzono sobie z różnorakimi, nie tylko geometrycznymi problemami i jak ich algorytmiczne rozwiązania podobne są do dużo, dużo późniejszych sposobów informatyki. Akademia Platońska, szkoła Pitagorejska, powstanie „Elementów” Euklidesa, początki algebry rozwijanej w krajach arabskich, w końcu odkrycia Keplera i Newtona i powiązanie matematyki z fizyką. Setki matematyków, podręczników, publikacji i prac, rozwój analizy, powstanie geometrii nieeuklidesowych, w końcu stworzenie teorii mnogości. Matematyka przez wieki ewoluowała, od geometrii, przez zastosowania, do aksjomatyzacji i rozważań nad tym czym w ogóle są pojęcia matematyczne. Czytając o historii tej niezwykłej nauki, nasuwa się naturalny wniosek, że jej rozwój nigdy się nie skończy. Zasób wiedzy do odkrycia jest równy continuum. W ostatnim rozdziale autor z nieskrywaną nostalgią przedstawia Polską Szkołę Matematyczną, która tworzona była przez wybitnych matematyków po I Wojnie Światowej i skupiała się wokół pisma „Fundamenta Mathematicae”. Kierunkiem badań uczonych była teoria mnogości i topologia. Stąd obecne w światowej nauce nazwiska Banach, Kuratowski, Sierpiński, Ulam, czy Steinhaus, znany ze stwierdzenia „matematyk zrobi to lepiej”. To czasy ogromnego entuzjazmu matematycznego, sukcesów i osiągnięć, prezentowanych społeczeństwu w interesujący sposób. W organizowanych seminariach matematycznych uczestniczyli nie tylko matematycy, ale również ludzie spoza ich kręgu. Ten niezwykły obraz wcale nie jest niewiarygodny i może wrócić, za sprawą coraz częstszych dzisiaj, moim zdaniem, prób popularyzacji matematyki. „Wykłady z historii matematyki” to jedna z książek powodujących u mnie syndrom odstawienia. Trudno mi sięgnąć po kolejną, bo to niewyobrażalne, żeby czytanie mogło sprawić mi jeszcze tyle radości. Polecam ją każdemu, choć z powodu matematycznych treści może być miejscami trudna w odbiorze przez czytelnika z matematyką niezwiązanego. W większości książka jest jednak wspaniałą opowieścią o wielkich ludziach, wzniosłych odkryciach i tworzeniu tego, co dziś bez ograniczeń możemy poznawać. Jest pełna ciekawostek i anegdot, fragmentów, przy których można się uśmiechnąć, ale i zamyślić. Warto ją przeczytać, a ja z pewnością jeszcze do niej wrócę. Zapraszam na agatkaczyta.blogspot.com
Agata Chmielowska - awatar Agata Chmielowska
oceniła na 10 9 lat temu
Część i całość. Rozmowy o fizyce atomu Werner Heisenberg
Część i całość. Rozmowy o fizyce atomu
Werner Heisenberg
Twórca mechaniki kwantowej We wstępie do książki „Część i całość. Rozmowy o fizyce atomu” przyjaciel autora – Carl Friedrich von Weizsäcker - porównał ją trafnie do dialogów Platona. Może jeszcze z bliższych nam czasów pasuje tu forma literacka Galileusza. Werner Heisenberg uchodzi za pierwszego konstruktora obowiązującej mechaniki kwantowej (*), a publikacja jest swoistą autobiografią naukową z dominującym wkładem dialogicznym. Wymiana myśli w nauce to podstawa której wartości dowodzi fizyk. Dobry pomysł, analogia, czerpanie z różnych źródeł dla inspiracji, odpoczynek od pracy umysłowej przez wysiłek fizyczny, zainteresowania odległe od pracy zawodowej – to przepis profesora na sukces badacza. Książka ukazała się pod koniec życia profesora i jest jego osobistą relacją z kilku dekad XX-wieku, gdy fizyka współczesna odkrywała wielkie tajemnice atomu. Kluczowe lata dwudzieste poprzedniego wieku, to niebywale twórczy okres dla młodych teoretyków, którzy z odwagą rozwijali myśli Plancka, Einsteina czy Bohra. Jednymi z najważniejszych dla narracji książki, są formujące dla Heisenberga rozmowy z dwoma wspomnianymi fizykami. W ogólności wypowiedzi interlokutorów nie są, bo nie mogą być w związku z ułomnością pamięci, pełnymi ich stanowiskami. To nie byłoby możliwe bez dyktafonu. Pięknem lektury jest zaoferowana autorska rekonstrukcja młodzieńczej pasji, bezgranicznego zaangażowania w poszukiwanie odpowiedzi i istoty sporów. Te ostatnie nie tylko służyły interpretacji eksperymentów czy rozwiązywaniu problemów z budową spójnych modeli matematycznych. Heisenberg z rozmówcami sprawnie i specyficznie wplótł opisy oceny myśli filozoficznej, szczególnie wobec pozytywistów wiedeńskich czy filozofii Macha dotyczącej czasu i przestrzeni. Nieco słabiej, choć z interesującym subiektywizmem charakteryzującym fizyków, wypadły fragmenty dotykające sens religii. Heisenberg współuczestniczył w intelektualnej przygodzie, która obrosła mitami czy przeinaczeniami. Pojawia się ‘boska gra w kości Einsteina’, ‘przynosząca szczęście podkowa Bohra’ czy ‘Dirac jako prorok’. Na poziomie interesującym nie tylko historyka nauki, dostajemy kiełkowanie interpretacji kopenhaskiej (str. 63), ideę dualizmu (str. 94-95) czy autorskie wytłumaczenie zasady nieoznaczoności (str. 107-108). Warto zwrócić uwagę, że dość szybko w przestrzeni badawczej (na początku lat 30-tych XX wieku), w związku z zupełnie nieintuicyjnymi konsekwencji zasad kwantowych, pojawia się problem przyczynowości i to z ciekawym odniesieniem do Kanta. Od razu dyskutowano również związki dziwnego świata mikroskali z wolną wolą czy świadomością (str. 151). Na osobne potraktowanie zasługuje powracający problem istnienia materialnej prawdy, która u Heisenberga szybko sprowadzona została do substytutu, którego tak nie znosił Einstein. Rozmowy o języku, jego roli w opisie przedmiotu badań przyrodniczych, zaprowadziły jedną debatę do interesującej konkluzji (str. 163): „Postęp nauki dokonuje się nie tylko dlatego, że poznajemy i rozumiemy nowe fakty, lecz i dlatego, że wciąż na nowo uczymy się, co może oznaczać słowo ‘rozumieć’.” Zupełnie równolegle do życia akademickiego, poznajemy codzienność Heisenberga, gdzie wycieczki, głównie piesze, stanowiły ‘pokarm dla ciała’ i zaproszenie do wspólnego z przyjaciółmi mniej formalnego reinterpretowania ustaleń naukowych. Książka, jeśli chcieć zbudować z niej biografię autora, jest dalece niepełna, wymagałaby przypisów obszerniejszych od samej publikacji. Żona Heisenberga pojawia się nagle (niemal jak mijany nieznajomy na ulicy – to zapewne świadomy zabieg, bo była długoletnią towarzyszką noblisty). Do tego właśnie z lektury nie dowiemy się, że jest laureatem Nobla, ale że w górach obudziło go kiedyś lizanie przez niedźwiedzia albo porwała lawina. Profesor nie miał początkowo lekko, zdarzało się nocowanie w parku miejskim czy ratunek od głodu udzielony przez nieznajomą sprzedawczynię śliwek. Ważne miejsce w życiu fizyka zajmowała muzyka, której oddawał się z amatorską pasją utalentowanego pianisty. Ostatecznie nie można nie wspomnieć o polityce. Chyba najbardziej kontrowersyjny etap życia Heisenberga wiąże się z pozostaniem w hitlerowskich Niemczech i kierowanie zespołem atomowym. Nie mnie oceniać czy się wybielał, czy w krytycznych chwilach (chociażby podczas legendarnego spotkania z Bohrem) dopełnił moralnych zasad. Niewątpliwie na późniejszych relacjach z duńskim mentorem wojna zaważyła. Do końca życia przedwojenną przyjaźń musiała dopełniać uraza (polecam smutne obserwacje ze strony 256). Zdecydowanie jaśniej wygląda zaangażowanie Heisenberga w proces odbudowy kraju i mitygowanie zapędów Adenauera do uczestnictwa RFN w zbrojeniach zimnowojennych. Pacyfizm profesora, realizowany tym razem w zgodzie z Einsteinem, w jakimś stopniu pozwolił ‘ujarzmić atom’ dla pokoju. Uczestnictwo fundacyjne w rozwijaniu CERN czy odbudowa instytutów nauk ścisłych w kapitalistycznej części Niemiec pozwoliły badaczowi na dość łagodną transgresję od twórczego zamętu do stabilnego mentorstwa. „Część i całość” to bardzo wyjątkowa książka. Rozgrywa się na wielu poziomach. Jest bardzo emocjonalna i jednocześnie strukturalnie dopracowana w prezentacji myśli ludzi ponadprzeciętnych. Oferuje czytelnikowi podążanie wieloma drogami. Choć jest chronologiczna i da się w niej wyłapać ewolucję myślenia samego Heisenberga, to i bez tego stanowi kopalnię wiedzy dostępną każdemu. Nie wymaga wstępnego przygotowania. Pozwala bardzo dobrze wczuć się w przełomy badawcze, które przyniosła rewolucja kwantowa. Nie ma znaczenia, że z legendarnej przenikliwości Pauliego pod koniec życia wykiełkowały ślepe uliczki. Chyba właśnie taki był cel Heisenberga – pokazać, jak trudno wydobywa się na światło dzienne tajemnice przyrody. Z sentymentem można zanurzyć się w anachroniczny dziś kult wiedzy wszelakiej i erudycję – pogłębione czytanie i interpretowanie prac ‘ścisłowców’ i ‘humanistów’, którzy siebie potrzebowali, bo nie znali jeszcze atomizacji świata nauki na subsub-dyscypliny. Po części to wynika z pionierskiego okresu dla fizyki współczesnej, ale obawiam się że nie tylko. Gdzieś tracimy potrzebę ciekawości, której nie determinowałby pusty poklask czy materialna potrzeba. WYBITNE – 9/10 ======= * Sto lat temu, 15.06.1925 wpadł na pomysł tzw. macierzowego opisu. Nieco później Erwin Schrödinger wprowadził zapis dynamiki kwantowej za pomocą równania falowego, które obecnie jest częściej stosowne. Oba podejścia są jednak równie dobre jako alternatywne sformułowania.
Carmel - awatar Carmel
ocenił na 9 9 miesięcy temu
Ciemna strona wszechświata Richard Panek
Ciemna strona wszechświata
Richard Panek
Czytając opinie o tej książce widać dużo rozczarowań, szczególnie adresowanych do tego, że książka jest pisana przez dziennikarza, a nie naukowca, czy popularyzatora nauki. Nie widziałem większej bzdury. Książka może nie jest stricte popularnonaukowa, nie opisuje konkretnego odkrycia, czy dziedziny nauki, opisuje za to historię odkryć prowadzących do odkrycia (o ile można tak to nazwać) ciemnej energii i materii. Nie wiem, jakie wydania czytali poprzednicy, ale na moim jasno na okładce pisze "historia odkrycia". A teraz odnośnie samej książki. Oczywiście widać, że jest to utwór pisany przez dziennikarza. Książka ma strukturę bardziej reportażu, czy relacji, gdzie poza samym przedmiotem w postaci poszczególnych odkryć i doświadczeń dużą wagę przywiązuje się do tego kto, gdzie, w jakich warunkach i dlaczego coś zrobił. I jeżeli patrzeć na nią przez pryzmat tego, książka spełnia wszystkie warunki, żeby nazwać ją książką popularnonaukową. Jeżeli chodzi o sam przedmiot, czyli prace prowadzące do samego odkrycia ciemnej energii i materii, to dla mnie, jako osoby interesującej się fizyką cząstek... było dosyć nudnawo. Większa część książki opowiada o mozolnych obserwacjach supernowych, co doświadczalnie jest może ciekawe, ale wg mnie nie jest to wdzięczny temat do opisywania. Niemniej książka warta polecenia, a dla ludzi interesujących się astronomią czy astrofizyką tym bardziej.
Hubert Lewiński - awatar Hubert Lewiński
ocenił na 7 12 lat temu

Cytaty z książki Granice kosmosu i kosmologii

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Granice kosmosu i kosmologii


Ciekawostki historyczne