Chłopcy z Placu Broni

Okładka książki Chłopcy z Placu Broni autorstwa Ferenc Molnár
Okładka książki Chłopcy z Placu Broni autorstwa Ferenc Molnár
Ferenc Molnár Wydawnictwo: Nasza Księgarnia literatura dziecięca
164 str. 2 godz. 44 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Tytuł oryginału:
A Pál utcai fiúk
Data wydania:
2004-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2004-01-01
Liczba stron:
164
Czas czytania
2 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
8310110308
Tłumacz:
Tadeusz Olszański
Był ciepły wiosenny dzień, gdy chłopcy z Placu Broni na szczycie swej twierdzy wywiesili czerwono-zieloną chorągiewkę. Wiedzieli, że walczyć i zwyciężać można tylko wtedy, gdy panuje zgoda. Czy pokonali Czerwone Koszule?

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Chłopcy z Placu Broni w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Chłopcy z Placu Broni



102 104

Oceny książki Chłopcy z Placu Broni

Opinie i dyskusje o książce Chłopcy z Placu Broni

avatar
75
58

Na półkach:

Takie se lekturę czytałam z własnej woli bym nie czytała

Takie se lekturę czytałam z własnej woli bym nie czytała

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
84
8

Na półkach:

Rewelacyjna, nietuzinkowa, zabawna

Rewelacyjna, nietuzinkowa, zabawna

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
23
12

Na półkach:

Może być

Może być

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

27889 użytkowników ma tytuł Chłopcy z Placu Broni na półkach głównych
  • 26 398
  • 1 491
5337 użytkowników ma tytuł Chłopcy z Placu Broni na półkach dodatkowych
  • 2 232
  • 1 231
  • 953
  • 279
  • 268
  • 153
  • 122
  • 99

Tagi i tematy do książki Chłopcy z Placu Broni

Inne książki autora

Okładka książki Lektury dla klasy piątej Maria Dąbrowska, Maria Konopnicka, Ferenc Molnár, Artur Oppman, Bolesław Prus, Henryk Sienkiewicz
Ocena 6,2
Lektury dla klasy piątej Maria Dąbrowska, Maria Konopnicka, Ferenc Molnár, Artur Oppman, Bolesław Prus, Henryk Sienkiewicz
Ferenc Molnár
Ferenc Molnár
Węgierski pisarz, dramaturg i dziennikarz. Jeden z najbardziej znanych przedstawicieli węgierskiej literatury mieszczańskiej pierwszej połowy XX wieku. Światowy rozgłos przyniosła mu powieść Chłopcy z Placu Broni, która została przetłumaczona na 43 języki i została wydana w setkach tysięcy egzemplarzy. Doczekała się też siedmiu adaptacji filmowych. Międzynarodową renomę zyskał również jako dramaturg, autor 42 sztuk teatralnych wystawianych na scenach europejskich i amerykańskich. Jego dramaty, niezmiennie obecne w światowym repertuarze teatralnym XX wieku, osiągały tak duże sukcesy, że ich autora okrzyknięto mianem „Węgierskiego Moliera”. Twórczość literacka Molnára jest bardzo różnorodna pod względem rodzaju i gatunku. Obejmuje szkice, eseje, humoreski, opowiadania, nowele, powieści i aż 42 utwory sceniczne. Pod względem treści dostrzec można wyraźny dualizm tematyczny. Z jednej strony są to kwestie żydowskiej tożsamości i asymilacji, nierówności społecznych oraz patriotyzmu (obecne głównie w prozie),z drugiej – zabarwiony freudyzmem socjologiczny portret budapeszteńskiej burżuazji okresu fin de siècle’u (eksploatowany w dramatach). Proza Wywodził się ze zasymilowanej żydowskiej burżuazji. Żydzi w owym czasie stanowili blisko 25% populacji Budapesztu i debaty o asymilacji, antysemityzmie, czy żydowskiej tożsamości były wszechobecne i nieuniknione w codzienności Molnára. W zasadzie był niepraktykującym Żydem i nie interesował go judaizm, a nawet w połowie lat 30. XX wieku rozważał konwersję na chrześcijaństwo. Napisał wówczas dwa niezbyt udane utwory o tematyce religijnej: A király szolgálólánya (Królewska pokojówka, 1936) oraz nigdy nie wystawiony kaznodziejski Csoda a hegyek között (Cud w górach, 1936),o starym żydowskim straganiarzu, który wśród wyrzuconych książek znajduje Nowy Testament i przechodzi duchową przemianę. Często obecna w jego utworach była kwestia asymilacji budapeszteńskich Żydów, nieustannie przez pisarza wyśmiewana i krytykowana, mimo że w gruncie rzeczy dotyczyła również jego samego. Ulubionym protagonistą Molnára był niezdecydowany Żyd, który ośmiesza się, próbując naśladować otoczenie[20], bądź – jak w powieści Andor (Andrzej, 1918) – zatraca swoją tożsamość ulegając dewiacjom. We wczesnych utworach prozatorskich poruszał również kwestie nierówności społecznej i rozdźwięku między bogactwem a ubóstwem. Pisarz kontestował wpajane mu od dziecka burżuazyjne wartości i z zaangażowaniem piętnował wady swojej klasy społecznej, wskazując na nieunikniony rozkład schyłku Monarchii Austro-Węgierskiej. W noweli Széntolvajok (Złodzieje węgla, 1918) utożsamiał się emocjonalnie (i tylko emocjonalnie) z miejską biedotą i nędzarzami. W powieści Az éhes város (Głodne miasto, 1900) z realistyczną bezwzględnością ukazał wewnętrzny rozkład burżuazyjnej moralności. Chłopcy z Placu Broni Zupełnie inna w wymowie jest bestsellerowa powieść dla młodzieży A Pál utcai fiúk (Chłopcy z Placu Broni, 1907),w której Molnár skupił się na wartościach godnych naśladowania, takich jak poświęcenie, lojalność, hart ducha, męstwo, patriotyzm. Powieść ta, napisana z polotem i swadą, mimo swojej moralizatorskiej na pozór tematyki, cieszyła się ogromnym powodzeniem wśród młodzieży. Doczekała się tłumaczenia na 43 języki, była wydawana na całym świecie w setkach tysięcy egzemplarzy i stała się najbardziej znaną węgierską powieścią, również w Polsce. Dwukrotnie była tłumaczona na język polski. Po raz pierwszy w 1913 przez Janinę Mortkowiczową ze skróconej niemieckiej wersji. W 1989 wydawnictwo „Nasza Księgarnia” wydało nową, pełną wersję powieści przełożonej bezpośrednio z węgierskiego oryginału przez Tadeusza Olszańskiego. Po 1945 wydrukowano w Polsce blisko 2,5 mln egzemplarzy tej powieści, obejmujących łącznie 41 wydań. Dramaty Molnár był z jednej strony typowym przedstawicielem generacji patriotycznych intelektualistów schyłkowego okresu monarchii austro-węgierskiej, wierzącym w możliwość pełnej asymilacji węgierskich Żydów. Z drugiej – był kosmopolitą, przedstawicielem i piewcą budapeszteńskiego stylu życia, intensywnie zabarwionego żydowską burżuazją i temperamentem artystycznej bohemy okresu fin de siècle’u. Charyzmatycznym hedonistą, wyrafinowanym smakoszem życia, eleganckim uwodzicielem kobiet. Jego środowiskiem naturalnym były kawiarnie, kluby, redakcje i teatry. Jako dramaturg miał niezwykłe wyczucie sceny i umiejętność konstruowania akcji, a przy tym inteligentny, cięty dowcip i doskonałe poczucie humoru. Jego styl był błyskotliwy, świeży i niepowtarzalny, mimo że garściami czerpał z komedii Wilde’a, dramatów psychologicznych Schnitzlera, symbolizmu Maeterlincka, mistycyzmu Hauptmanna, bulwarówek Bernsteina i z psychoanalitycznej koncepcji Freuda. Diabeł Pierwszym utworem scenicznym, który przyniósł mu światowy rozgłos był impresjonistyczny dramat Az ördög (Diabeł, 1907). Ukazywał wewnętrzną walkę młodej mężatki tkwiącej w konwencjonalnej moralności, z własnymi podświadomymi pragnieniami, wcielonymi w postać diabła. Sztuka była doskonała warsztatowo. Miała świetne tempo, idealnie rozłożone akcenty, pomysłowe dialogi, zaskakujące pointy. Ale największą jej siłę stanowił temat (zakazana miłość, „kusząca i irytująca jak nowe perfumy”) oraz sposób jego przedstawienia oscylujący między klasycznym Faustem a modnym wówczas Freudem. Liliom Najwybitniejszym utworem scenicznym Molnára granym przez dziesięciolecia na całym świecie jest Liliom (1909). Różni się on zasadniczo od wszystkich wcześniejszych i późniejszych jego dramatów. Akcja rozgrywa się na przedmieściach, wśród nizin społecznych oraz „na wysokości”, prawdopodobnie w czyśćcu. Tytułowy bohater umiera w 5. scenie, a w 7. powraca na ziemię, by odkupić swoje winy. W wymiarze ziemskim, w pewnym stopniu mu się to udaje, w wymiarze niebiańskim – nie. Liliom to sentymentalny dramat miłosny z dużą dawką cynizmu, liryczna tragikomedia podszyta ironią losu. To także dogłębna analiza ludzkich dusz, pokazująca jak wiele w złym człowieku jest dobra i jak trudno czasem to dobro uzewnętrznić. Po budapeszteńskiej premierze Liliom w grudniu 1909, reżyserowanej przez Molnára i z Irén Varsányi w głównej roli kobiecej, wśród publiczności zapanowała konsternacja. Sztuka nie miała w sobie tego ognia, co Diabeł, a jej psychologiczna głębia zupełnie widzów nie uwiodła. Oczekiwali dalszych szczegółów romansu celebrytów artystycznej bohemy i się zawiedli. Budapeszt przyjął Liliom chłodno. Dopiero zagraniczne premiery i następujące po nich lawinowo entuzjastyczne recenzje ukazały wartość tej sztuki we właściwym wymiarze.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Chłopcy z Placu Broni przeczytali również

Karolcia Maria Krüger
Karolcia
Maria Krüger
Karolcia Marii Krüger to moja najukochańsza książka z dzieciństwa. Zupełnie o tym zapomniałam, ale jak sobie przypomniałam, to zapragnęłam przeczytać ją jeszcze raz. Niestety, z powrotami do ulubionych książek zawsze wiąże się ryzyko. Zwykle okazuje się, że już nie wiemy, co takiego fascynującego kiedyś w nich widzieliśmy. Perspektywa dorosłych zmienia się zupełnie. Ale! Jest ryzyko, jest zabawa. Historia o nieco roztrzepanej dziewczynce i magicznym koraliku to pierwsza fantastyczna książka, jaką przeczytałam. Mam do niej przeogromny sentyment. W moich wspomnieniach jawiła się magicznie wręcz, jak ten niebieski paciorek. 🧿 Wszystko ma swoją cenę Karolcia zobaczyła koralik przypadkiem, w jakiejś dziurze. Sam jej powiedział, że spełnia marzenia, ale nie zdążył uprzedzić, że każde wypowiedziane życzenie ma swoją cenę. Dziewczynka korzysta więc z niego często, rozpraszając moc na przypadkowe zachcianki. Dopiero gdy zauważa, że jego kolor blaknie, zaczyna bardzo ostrożnie podchodzić do tego, co wypowiada. Karolcia wraz ze swoim kolegą Piotrem najpierw łobuzują i się bawią, a później angażują moce koralika w ratowanie ogrodu z placem zabaw. Miejsce to jest wspólne dla wszystkich okolicznych mieszkańców oraz bardzo lubiane i potrzebne. Niestety miasto planuje jego zamknięcie pod budowę restauracji. Karolcia i Piotr udają się więc na wyprawę do Prezydenta Miasta, żeby go przekonać do zmiany decyzji. 🧿 Obudzona wyobraźnia Historia Karolci jest mądrą książką o tym, że świat jest ułożony tak a nie inaczej z konkretnych powodów, a wszystko, każda decyzja i czyn mają swoje konsekwencje. Dziecięce pomysły mogą doprowadzić do rożnych sytuacji. Czasami będzie zabawnie, ale czasami niebezpiecznie. Niewidzialność może się przysłużyć, ale może też być przyczyną czyjejś przykrości. Dorosłość wcale nie jest taka fajna i nie ma się co niej spieszyć. A w ogóle to czarownice istnieją i trzeba się ich wystrzegać. Chciałam mieć taki niebieski koralik. Bardzo. Jako dziecko wierzyłam szczerze, że może znajdę kiedyś taki sam i on spełni moje marzenia. Już nie wierzę w magiczne artefakty, a już na pewno nie takie spełniające życzenia, ale coś z tej książki dalej we mnie tkwi. Otworzyła mi oczy, obudziła wyobraźnię i pokazała, że w książkach można znaleźć nieprawdopodobne. Nie żałuję, że przeczytałam ją jeszcze raz, chociaż nie znalazłam w niej nic, co widziałam w niej kiedyś. Ale ponowna lektura nie zabrała mi wspomnień i poczucia, że Karolcia to wciąż wyjątkowa książka
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na71 miesiąc temu
Kubuś Puchatek Alan Alexander Milne
Kubuś Puchatek
Alan Alexander Milne
Kubuś Puchatek Autor: Alan Alexander Milne Moja ocena: ★★★★★★★★★★ (10/10) Literatura dziecięca, która pozostaje bajką — i właśnie jako bajkę należy ją czytać. Jednak pod tą pozorną prostotą kryje się coś znacznie głębszego: opowieść niezwykle subtelna, mądra i ponadczasowa, trafiająca zarówno do młodszych, jak i dorosłych czytelników. To książka rewelacyjna — wspaniała w swojej delikatności, a jednocześnie zaskakująco inteligentna. Autor z niezwykłym wyczuciem buduje świat Stumilowego Lasu, pełen prostych historii, które niosą ze sobą uniwersalne prawdy o przyjaźni, relacjach i codziennych drobnych radościach. Język jest lekki, momentami wręcz minimalistyczny, ale jednocześnie bardzo precyzyjny i pełen uroku. Szczególne wrażenie zrobiły na mnie dialogi oraz sposób konstruowania postaci. Każda z nich ma swój charakter i sposób patrzenia na świat — często kontrastowy wobec innych. Przykładem może być spotkanie Puchatka z Sow ą — zestawienie prostoty i naturalności z pewną pretensjonalną „mądrością”, które w niezwykle subtelny sposób ukazuje różne sposoby myślenia i komunikacji. Czytając tę książkę, trudno nie docenić wyczucia autora — zarówno w formie przekazu, jak i w budowaniu nastroju. To jedna z tych lektur, przy których można się zatrzymać, zwolnić i po prostu cieszyć samym procesem czytania. Klasyka literatury dziecięcej w najlepszym wydaniu — książka, do której warto wracać niezależnie od wieku. Zdecydowanie polecam. 📖 22:42 · 28.03.2026 · 30/2026 · (P)
Paweł - awatar Paweł
ocenił na101 miesiąc temu
Sposób na Alcybiadesa Edmund Niziurski
Sposób na Alcybiadesa
Edmund Niziurski
Mym całkiem stronniczym zdaniem pierwsza część „Przygód Marka Piegusa” jest najlepszą z książek Pana Edmunda. Początek „Sposobu” utrzymany na tym samym poziomie. „Z tych ponurych medytacji wyrwało mnie bolesne szturchnięcie w żebro. — Ciamcia, Farfala mówi do ciebie — usłyszałem szept Zasępy. Zerwałem się z ławki. — Czy ty nie słyszysz, co się do ciebie mówi? — Farfala patrzył na mnie z wyrzutem. Profesor Farfala nigdy się nie denerwował, tylko patrzył z wyrzutem. — Słyszę, panie profesorze. — Więc podejdź do aparatu i zademonstruj. Podszedłem na pół przytomny. Przy aparacie Kippa było już dwu chłopców: Babinicz wlewał kwas do cynku, a Wróbel łapał wodór uchodzący z rurki do specjalnej probówki. — Ciamciara — rzekł profesor — powtórz, co masz zademonstrować. Spojrzałem ogłupiały na dwie szklane kule aparatu, jakbym chciał od nich dowiedzieć się, co właściwie mam demonstrować. Ale szklane kule milczały. Ja też milczałem. Farfala westchnął i skinął na Zasępę. Zasępa wstał i milczał. Farfala wskazał na Pędzelkiewicza. Pędzelkiewicz też nie wiedział. Farfala pokiwał głową. — Pytałem, co należy zrobić, żeby otrzymać wodę. Poruszyłem się niespokojnie. — Odkręcić kurek — ktoś pisnął z tylnej ławki. Farfala zgromił śmiałka surowym spojrzeniem. — No więc, Ciamciara — Farfala zbliżył się do mnie i patrzył z takim wyrzutem, że straciłem głowę. Pamiętam tylko, że nerwowo przekręciłem jakiś kurek... Oślepiający błysk poraził mi oczy. Rozległ się huk i brzęk szkła...” Takimi zachowaniami Ciamciara i jemu podobni wywierają ujemny wpływ na nauczycieli, tak że odbija się to na starszakach. Ci ostatni chcą zaprowadzenia porządku, lecz palcem nie kiwną by pomóc. Podobno istnieją sposoby na nauczycieli lecz dostępne tylko dla starszaków. Za pośrednictwem jednego z nich, jakiegoś Kickiego, oczywiście z trudem, dostali namiary do drugiego o artystycznym usposobieniu zwanego Szekspirem, znającego odnośne sposoby. Porwali go w ramach sztuki, w której grał „nędznego kacyka” obalonego przez „czarny lud”, za łatwo poszło. Gdy zrozumiał, że porwali go na poważnie, przysiągł zemstę. Tak zrobili sobie dodatkowy kłopot. Mieli żal do Kickiego, jakoby umyślnie to zrobił. Obiecali mu rakietę tenisową w zamian za skierowanie do Wątłusza. Kiedy wyszło na jaw, że rakieta należy do kogo innego, Kicki zaczął ich wyzywać od oszustów, czego z upodobaniem słuchał woźny sądowy w stanie spoczynku. Jak usłyszeli od niego, za oszustwo grozi do 5 lat z obowiazującego wówczas art. 264 Kodeksu Makarewicza (który, można dodać, nie miał tu zresztą zastosowania, gdyż dotyczył „wprowadzenia w błąd w celu niekorzystnego rozporządzenia mieniem”). Wątłusz był marnym bokserem, piszącym wiersze, poetą chyba jeszcze gorszym. Jego wiersz o pisaniu wiersza przypomniał mi tfurczość wuja Sindbada Żeglarza w książce Leśmiana: Zachodzi Słońce nad Wędzarnią krwawo, Słychać krzyk drobiu Więckowskiej nieświeży, Sezon skończony, żegnaj sławo! Na zwiędłych liściach znokautowany bokser leży. Twarz mu wykrzywia uśmiech żałosny. Byle do wiosny! Kiedy ci walka na pięści zbrzydła, Poezji rozwiń skrzydła! Tożby się Klapaucjusz uśmiał, usłyszawszy te ponure rymowanki („Elektrybałt Trurla” w „Cyberiadzie”). A mogło by to brzmieć jakoś tak: Biała kartka to przestrzeń, co czeka na słowo, zaczynam od myśli, co krąży nade mną. Szukam rytmu, sylaby, co złączy się nowo, przemieniając treść w formę, jasną czy ciemną. Wers pierwszy – twardy, rymowany na siłę, drugi – już płynie, gubi sens i rymy. Zamazuję, dopisuję, myślę, co było, z myśli ulotnych formę tworzymy. Czy to o mnie, czy tylko o składaniu liter? Z metaforą się zmagam, szukam rymu do ciszy. Wiersz autotematyczny – to poetycki teatr, gdzie pisarz sam siebie w słowach usłyszy. Strofa po strofie, wiersz kończy się nagle, zostawiam słowa, co jeszcze drżą w ciszy. Oto wiersz o wierszu, co stawia żagle, i o tym, jak trudną sztuką jest pisanie wierszy. Wątłusz zapytany o sposoby na nauczycieli wymienił cenę znacznie powyżej ich kieszeni. Gdy spytali o nabycie spsobów pojedyńczo wypadło drożej, bowiem w hurcie byłoby taniej. Jak usłyszał, że moga zapłacić tylko 47,10 zł wybuchnął śmiechem, za tyle to najwyżej sposób na Alcybiadesa, poczciwego historyka. Bokser zapłatę wziął z góry, po szczegółowe dane mieli iść do bardziej obeznanego … Szekspira, który winien mu był przysługę. Wymogli na Wątłuszu, pod groźbą kary umownej znacznie wyższej od tej ceny, by uzgodnił z Szekspirem, że chwilowo zawiesi zemstę. Wierszokleta przystał, gdyż i tak nie zrozumiał. Gąsowski u Makuszyńskiego przepytywał co dziesiątego ucznia, co nawet ślepy by dostrzegł, wedle powiedzenia Orwella. Alcybides wyodrębniał nazwiska wsławione i pozostałe, w ramach podzbioru zaczynał od najkrótszych. Wszystko szło świetnie, kiedy któregoś dnia Alcybiades zapowiedział, że nazajutrz będą oprowadzać wycieczkę po Starym Mieście (w Warszawie, bowiem tam dzieje się powieść). Przy kolumnie Zygmunta, na pytanie którego, jeden odpowiedział: Starego. „– O Wazie słyszałeś? – zapytał dyrektor. – Tak. – Co możesz powiedzieć? – Służy do zupy – usłyszałem zdradziecki szept Szekspira. – Służy do zupy – odparł głośno Zasępa.” Zakończenie trudne do przewidzenia, zemsta Szekspira chyba wciąż nad nimi wisi...
Piratka - awatar Piratka
oceniła na820 dni temu

Cytaty z książki Chłopcy z Placu Broni

Więcej

(...) Janosz Boka z wielką powagą wpatrywał się w blat ławki i po raz pierwszy zaczął w głębi swojej młodej duszy pojmować, czym właściwie jest życie, w którym smutki i radości tak dziwnie splatają się w jeden wspólny los.

(...) Janosz Boka z wielką powagą wpatrywał się w blat ławki i po raz pierwszy zaczął w głębi swojej młodej duszy pojmować, czym właściwie j...

Rozwiń
Ferenc Molnár Chłopcy z Placu Broni Zobacz więcej

Boka był mądrym chłopcem, ale nie zdawał sobie jeszcze sprawy z tego, że ludzie są bardzo różni, każdy jest inny, i że dochodzimy do tej prawdy za cenę bolesnych doświadczeń.

Boka był mądrym chłopcem, ale nie zdawał sobie jeszcze sprawy z tego, że ludzie są bardzo różni, każdy jest inny, i że dochodzimy do tej pra...

Rozwiń
Ferenc Molnár Chłopcy z Placu Broni Zobacz więcej

(…) ludzie są bardzo różni, każdy jest inny i dochodzimy do tej prawdy za cenę bolesnych doświadczeń.

(…) ludzie są bardzo różni, każdy jest inny i dochodzimy do tej prawdy za cenę bolesnych doświadczeń.

Ferenc Molnár Chłopcy z Placu Broni Zobacz więcej
Więcej