-
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać3 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Umrę, jeśli tego nie polubisz - weź udział w konkursie i wygraj wspomnienia influencerki
LubimyCzytać16 -
Artykuły
Dlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska82
Cytaty z tagiem "xx wiek" [42]
Młodzi zwracają się przeciw całej zastanej, nowoczesnej sztuce, określając ją mianem "mieszczańskiego formalizmu", który starał się zatamować wszystkie owe nowatorskie eksperymenty i najbardziej zaskakujące skrajności artystyczne, a owe "odważne" inicjatywy uważają za formę samoobrony kultury burżuazyjnej, za dymną zasłonę.
Jak wyglądał pan Michał i czy ważny jest jego wygląd. Lecz gdy natężam wszystkie swoje wewnętrzne siły, zaczynam dostrzegać w burym mroku niezbyt wysoką, silną postać szlachciury litewskiego o niedużej siwawej głowie z orlim nosem, krzaczastymi brwiami i podkręconym wąsem. Widzę pod tymi brwiami sinawe wyblakłe oczy patrzące beznamiętnie, a właściwie z jakąś surowością na ten świat jemu współczesny, świat o krok od dwudziestego wieku, który miał dać ludziom loty w kosmos i piece krematoryjne.
Niewiarygodne opętanie jest symptomem naszych czasów. W tej epoce, pełnej histerii i strachu, gromkie słowa, niezależnie od tego, czy padają z prawa, czy z lewa, są chętnie przyjmowane przez masy. Ludzie dają im wiarę, byle tylko uwolnić się od ciężaru myślenia i obarczającej nich odpowiedzialności, której się obawiają i której uniknąć nie mogą.
(…) socjalizmu nie należy już traktować jako „niższą fazę” komunizmu, bo jest prawdziwym konkurentem komunizmu, największym dla niego zagrożeniem. (Być może nastał czas, by przypomnieć, że socjaldemokracja przez cały XX wiek była narzędziem wykorzystywanym przez kapitalizm do walki z zagrożeniem komunistycznym).
Na to powiedział Antoni Dura:
- Lepiej mieć ostatnie słowo niż ostatnie pchnięcie, nikt bowiem mnie nie przekona, że uśmierzy mi złość rozoranie łydki aż do golenia. Książki lekarskie, które czytuję, nic tak sobie nie cenią jak przewlekłą chorobę i w ich mniemaniu dać się poćwiartować na udeptanej ziemi to gruba pomyłka naukowa. Wilka ciągnie do lasu, majorze. Nasze postępowe stulecie żąda, żebyś umarł na odleżyny, dociągnąwszy do dziewięćdziesiątki, z gruźlicą rdzenia pacierzowego.
Jako pierwszy w tym czasie umiał dostrzec, że jeśli pominąć mnóstwo przestarzałych, znoszących się na wzajem i śmiesznych przesądów, z jakich składa się na pozór New Age, stanowi on odpowiedź na prawdziwe cierpienie wywołane psychologicznym, ontologicznym i społecznym rozkładem człowieka. Wychodząc poza godną pogardy mieszaninę zasad ekologii, zainteresowania dla różnorakich myśli tradycyjnych i dla sacrum odziedziczonego po jego związkach z ruchem hipisowskim oraz ideologią Esalen, New Age wyrażał rzeczywistą chęć zerwania z XX wiekiem, jego immoralizmem, indywidualizmem, tendencjami liberalnymi i antyspołecznymi; świadczył o pełnej lęku świadomości, że żadne społeczeństwo nie może funkcjonować bez scalającej je osi, którą jest religia; był wiec potężnym nawoływaniem do zmiany paradygmatu.
XX wiek nie zapomniał tych wszystkich wieców i marszów, całego ich upokorzenia, żadnego z tych gestów i okrzyków wzniesionych na kagańcu zimnej, narzuconej masom jak dłuto i hebel drewnu kalkulacji. Jednak masy nie zemściły się, zaczynając myśleć, przeciwnie, narzuciły przywódcom własne niemyślenie. Muszą oni teraz brać lęki i pragnienia ludu jako własne. Okazywać te same słabości i emocje, legitymować się podobnymi potknięciami i brakami, chodzić na krótkiej smyczy przeciętności; marzyć o tym, żeby zostać uznanym za "swojego gościa" albo "równą babkę".
[...] Pandemia lęku i chaosu to chwila, w której cała władza ostatecznie trafiła w ręce ludu. Tego, czym zawsze był; wszystkiego, co opisywało to słowo, zanim dobrały się do niego XIX-wieczne pięknoduchy. Terminu, którego sama definicja wzięła się ze współczucia. Opisywała słabość pragnącą nie pomocy, a rewanżu. [...] XXI-wieczni nieszczęśliwi, ponowoczesny lud, nie domagają się krwi, tylko bezpieczeństwa. [...] Utopijny model jedności władzy i poddanych, ukonstytuowania się prawdziwych rządów ludu spełnia się na naszych oczach dzięki jednoczącej sile lęku i dezorientacji. Kiedy wszyscy się boją, nareszcie nie ma nikogo, kto myśli.
Z XX-wiecznymi rewolucjami seksualnymi i protestantyzmem jest trochę jak ze stosunkiem Karola Marksa do kapitalizmu, jego niemal mistycznym zachwytem nad dymiącymi kominami fabryk i tłumami wylewających się z ich bram robotników. Kapitalizm, i to ten najdzikszy, XVIII- i XIX-wieczny, był orką przeprowadzoną na społecznej glebie. Zniszczeniem porządku i ładu, bez której to destrukcji ziarna komunizmu nie dałyby rady nigdy urosnąć.
W różnych miejscach, na różne sposoby, ale obaj [Andrzej Żuławski i Czesław Miłosz] zdawali sobie sprawę z tej samej obsesji: wizji złego demiurga, zarządcy bezlitosnego świata. Jak nikt inny wyczuleni nie na etyczne, polityczne czy nawet moralne, ale ontologiczne, tkwiące u samych korzeni rzeczywistości zniszczenie, jakie dokonało się w XX wieku. Obaj stęsknieni za dobrym Bogiem, który jednak porzucił swoje gospodarstwo, oddalił się za plecy demiurga. Miłosz wyrażał to, chodząc w Berkeley regularnie do kościoła i tłumacząc na polski wybrane księgi Starego i Nowego Testamentu, a Żuławski - egzorcyzmując demona. Nie wierząc w możliwość pozbycia się Złego, zmuszał go, żeby ujawnił się na ekranie.
To, co się działo w Polsce, nie dawało się przeniknąć. Jedni powiadali – Piłsudski i koniec, więcej nie trzeba. Reszta: wszystko by się ułożyło, gdyby nie on. Zdumiewała ją ponurość miasta i ludzi. To jest stolica kraju w epokowym, pierwszym roku wolności?