-
Artykuły
Od królewskich dworów do Hollywood
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Crime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Wielkanoc z książką i nie tylko – czytelnicze oraz kreatywne pomysły na prezent
LubimyCzytać4 -
Artykuły
Wielka Wiosenna Wyprzedaż w Matras.pl: tysiące książek nawet 80% taniej
LubimyCzytać2
Cytaty z tagiem "wrzesień 1939" [6]
Chłodny rozsądek doradzał przerwanie dalszego przelewu krwi - i kapitulację. Upór litewski odziedziczony po matce, duma żołnierska, niepisany kodeks głęboko zakorzenionych uczuć i pojęć - wszystko to wielkim głosem wołało, że bić się trzeba do ostatka. Gdzieś w głębi duszy tliła się jeszcze iskierka nadziei, że lada chwila od strony Lwowa usłyszymy strzelaninę na tyłach niemieckich i z pobliskiego Hołoska wyłonią się polskie maszyny pancerne.
Wczesnym rankiem w piątek, 1 września 1939 roku, zawyły syreny alarmowe. Warszawiacy, przyzwyczajeni do ich dźwięku, nie okazywali strachu. Dzieci planowały zabawy na przedłużone wakacje, ponieważ rok szkolny miał się rozpocząć dopiero w poniedziałek, 4 września. Niestety, tym razem syreny oznajmiły początek wojny".
Tydzień wystarczył, ażeby rząd tego kraju [Polski] stał się wędrowcem, jak każdy jego najlichszy obywatel. Gnany bombami wroga, oburzeniem podwładnych, przemykał się zatłoczonymi drogami, aż w błahej mieścinie pokuckiej porzucił swoje granice, skoro od wschodu ruszyło plemię drugie. Prezydent na obcej ziemi ukazał cudzoziemski paszport. Marszałek wojsk zgubił gdzieś buławę. Kardynał dusz nieśmiertelnych pobłogosławił je przez graniczny szlaban. Ja nie szydzę, tylko wspominam.
Szydziła historia.
Wojna wywołana przez Hitlera przyczyniła się do wzrostu zainteresowania tworzywami termoplastycznymi. (...) Gdy wybuchła wojna, nie istniała w Wielkiej Brytanii poważniejsza produkcja PCW. W dniu, w którym Niemcy bombardowały Warszawę, uruchomiono produkcję polietylenu na małą skalę. Polistyren produkowano w niewielkich ilościach w Niemczech i Stanach Zjednoczonych, lecz nie produkowano go w Anglii. (...) Niespodziewany atak Japończyków, skierowany na wszystkie plantacje kauczuku na Dalekim Wschodzie, uczynił z PCW poszukiwany środek zastępczy. Niemcy, nie posiadając źródeł naturalnego kauczuku, przystąpili do budowy swoich fabryk PCW i syntetycznego kauczuku zanim rozpoczęli wojnę we wrześniu 1939 r.
We Włocławku Tadeusz był świadkiem dziwnej rozmowy. Wszedł niepostrzeżenie do gabinetu starosty, gdzie siedzieli wojewoda Raczkiewicz; wicewojewoda Szczepański, starosta włocławski, naczelnik wydziału' społeczno-politycznego Cichalewski i jakiś major - podobno oficer łącznikowy generała Bortnowskiego. Nazwiska jego Tadeusz nie wiedział ni wtenczas, ni potem. Rozmowa toczyła się o środkach ewakuacji z Włocławka, który był zlewiskiem ewakuacyjnym z całego Pomorza. Mowa była o autobusach, furmankach i nawet o statkach na Wiśle.
- A co robić z aresztowanymi Niemcami? - spytał starosta - Jest ich... - tu wymienił cyfrę paru tysięcy.
- Jak to - co? - wmieszał się do rozmowy major - Zlikwidować!
Tadeusz podniósł mimowolnie brwi i wzrok jego spotkał się szklanym wzrokiem pana Raczkiewicza.
- Panie Tadeuszu - powiedział wojewoda - może będzie pan łaskaw poszukać i sprowadzić do mnie naczelnika wydziału rolnictwa...
Tadeusz wyszedł i nie słyszał końca ciekawej rozmowy.
Żołnierze z dziewiątej kompanii kopią grób. Trumny nie ma. Zwłoki owinięto w płachtę namiotową. Z pobliskiej chałupy wychodzi gospodarz. Przygląda się przygotowaniom. Podchodzi do porucznika Schmala i proponuje, aby nie grzebać jeszcze zwłok, to on do wieczora przygotuje trumnę, bo nie wypada chować polskiego oficera bez trumny.