-
Artykuły
Wielka Wiosenna Wyprzedaż w Matras.pl: tysiące książek nawet 80% taniej
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Jon Frederickson i jego książka „Kłamstwa, którymi żyjemy”, czyli o poznaniu samych siebie oczami psychoterapeuty
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytelnicy wybrali Książki Roku 2025. Oto zwycięzcy
LubimyCzytać97 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 13 marca 2026
LubimyCzytać512
Cytaty z tagiem "getto" [54]
Widocznie można przeżyć nawet to, co najgorsze.
Dziś byłem tak samotny, jak chyba żaden inny człowiek na świecie. Gdy Defoe tworzył idealny obraz samotnego człowieka - Robinsona Cruzoe - pozostawił mu nadzieję na kontakt z ludźmi i Robinson mógł się cieszyć na samą myśl o takim spotkaniu, mogącym nastąpić każdego dnia, podtrzymując się tym cały czas na duchu. Ja zaś od otaczających mnie ludzi - gdy się zbliżali - musiałem uciekać, kryć się przed nimi w obawie przed śmiercią. Jeśli miałem przeżyć, musiałem być samotny, bezwzględnie samotny.
Wielokrotnie widziałem takie fakty: Żyd wyskoczył z płonących murów. Ubranie mu już się zajęło ogniem. Ruchy i gesty pomyleńca. Twarz umorusana. Włosy zmierzwione i częściowo spalone. Postał chwilę. Odetchnął gorącym powietrzem, ale świeżym. Gdy nas zobaczył, krzyknął coś, pogroził ręką, zrobił nieprzyzwoity gest, strzelił do SS-manna z pistoletu i poszedł z powrotem w ogień. Wolał taką śmierć, w swoich murach, w swoim rozżarzonym krematorium, niż dostanie się w nasze ręce.
Gdyby Dante żył w naszych czasach - pomyślałam - znalazłby tu natchnienie do swojego Piekła...
Było tam gorąco i jakaś kobieta wypuściła na chwilę dziecko na powietrze. Niemcy dali mu cukierka, zapytali: "A gdzie twoja mamusia," dziecko zaprowadziło ich i Niemcy wysadzili cały schron, kilkaset osób.
Ostatnio prześladuje ją myśl, że to nowe miasto, prowizorycznie i niedokładnie ułożone na rumowisku, które kiedyś było gettem, rozpada się i kruszy, bo tamto miasto, które kiedyś tu było, chce wydobyć się na powierzchnię. Jakby ta dzielnica została postawiona na grobie olbrzyma, który budzi się i chce wygrzebać z ziemi, powoli zaczyna się poruszać i strząsać z siebie domy i ulice
SS-manni wtargnęli do kilku mieszkań, zabili bez słowa, bez pytania, bez powodu pierwszych lepszych kilkunastu mężczyzn. Tragicznym zbiegiem okoliczności wśród zabitych znajduje się wybitny lekarz dr Raszeja, b[yły] profesor Uniwersytetu Poznańskiego, Aryjczyk, który przybył do ghetta na konsylium najzupełniej legalnie, zaopatrzony w formalną przepustkę.
Zdawało mi się nawet, że słyszałam ryk tego "bydła ludzkiego", prowadzonego do rzeźni i czepiającego się kurczowo życia. A każdy w tym tłumie niósł mydło i ręcznik ze sobą.
Przez jakiś czas ludzie znikali z getta jak odciski palców na szybie – majaczyli w jednej chwili, a w następnej ich nie było. Śmierć towarzyszyła mi krok w krok, kiedy szłam ulicą, szeptała mi do ucha, kiedy myłam twarz, obejmowała mnie, kiedy trzęsłam się w łóżku. (…) Żyliśmy w ciągłym oczekiwaniu na wywózkę. Niektóre panie z fabryki plombowały sobie zęby brylantami z pierścionków. Inne przemycały w pochwach małe sakiewki z pieniędzmi i tak przychodziły do pracy, na wypadek łapanki. Ale żyliśmy. Pracowaliśmy, jedliśmy, świętowaliśmy urodziny, plotkowaliśmy, czytaliśmy, pisaliśmy i modliliśmy się dzień za dniem.
- 235
Dzieci wywożono furgonami przez bramę getta. Niektóre miały na sobie najlepsze ubranka. Płakały wniebogłosy, wołały swoje matki. A matki musiały iść do pracy, jak gdyby nic się nie zdarzyło.
Getto stało się wymarłym miastem, a my znękanym, zszarzałym sznurem wyrobników, którzy chcieli zatrzeć w pamięci to, co było, i porzucili myśl o tym, co będzie. Ucichł śmiech i odgłosy zabawy. Nie było komu wiązać kokard. Kolory wyblakły do cna.
To dlatego, mówili, jej śmierć była taka cudna. Basia sfrunęła jak ptak z kładki nad Lutomierską, na drogę, gdzie nie wolno było chodzić Żydom. Mówili, że jej rozwiane włosy trzepotały jak skrzydła, a halki stały się wachlarzem ogona. Mówili, że kule, które ją dosięgły w powietrzu, trysnęły pióropuszem szkarłatu jak u Feniksa, co powstanie z popiołów.
-231