-
Artykuły
„Nasze ciało to mapa lęków, której umysł nie potrafi ukryć” – wywiad z Sebastianem Fitzkiem, autorem thrillera „Mimika”
Marcin Waincetel1 -
Artykuły
Kalafiory, czarownice i zbrodnia w rezydencji. Sprawdź, co kryje się w tych książkach Nowości pod patronatem Lubimyczytać.
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Z czego żyje pisarz?
Orbitowski8 -
Artykuły
Czytamy w weekend. Książki Roku 2025. 20 marca 2026
LubimyCzytać334
Cytaty z tagiem "galileusz" [6]
Jeśli zadaję sobie pytanie, na jakiej podstawie mogę osądzić, czy jakiś problem jest pilniejszy niż inny, odpowiadam, że decydują o tym czyny, które ów problem za sobą pociąga. Nie widziałem nigdy nikogo, kto umierałby dla argumentu ontologicznego. Galileusz, który był w posiadaniu ważnej prawdy naukowej, zaparł się jej najłatwiej w świecie, ledwo zagroziła jego życiu. W pewnym sensie zrobił dobrze. Ta prawda nie była warta stosu.
W swoim teoretycznym eksperymencie Galileusz wyobraził sobie, że ciężki i lekki kamień są ze sobą szczepione i zadał pytanie, z jaką prędkością będą w takim razie spadać połączone kanienie. Jeśli Arystoteles miał rację i ciężki kamień osobno spadłby szybciej niż lekki, to "wolniejszy kamień hamowałby spadek szybszego, natomiast szybszy przyspieszał spadek wolniejszego. Wypadkowa prędkość powinna zatem mieć wartość pośrednią między prędkościami każdego z kamieni". Z kolei, argumentował Galileusz, łączny ciężar obydwu kamieni byłby większy od ciężaru cięższego kamienia, a zatem powinny by były one spadać szybciej od niego. (s. 15).
Czy Galileusz przestał mówić o Ziemi obracającej się wokół Słońca, kiedy duchowni powiedzieli mu, że jego teoria jest sprzeczna z Biblią? N
Naukowcy nie przejmują się swoją popularnością. Martwią się, czy ich pomysły są prawdziwe.
Nie czuję się zobowiązany wierzyć, że ten sam Bóg który obdarzył nas rozsądkiem, rozumiem i intelektem, jednocześnie pragnie byśmy z nich nie korzystali.
Uprawiając dowolną dziedzinę nauki, kierować się należy pewną dobrą zasadą, w myśl której nie można wierzyć "faktom" - choćby najlepiej udokumentowanym - dopóki nie zostaną pomyślnie osadzone w jakimś zaakceptowanym wcześniej konkekście. Czasami bywa i tak, że jedna obserwacja burzy cały ów kontekst i wymusza stworzenie nowego, lecz sytuacje takie zdarzają się rzadko. Ludzie formatu Galileusza i Einsteina nie pojawiają się częściej niż raz na sto lat, co zresztą dobrze służy spokojowi ducha ludzkości. (s. 59).
Bezwładność ludzkiego umysłu i opór stawiany przez niego nowościom w sposób najbardziej wyraźny dają o sobie znać nie, jak można by oczekiwać, wśród ciemnych mas – które łatwo zmieniają zdanie, gdy coś rozpali ich wyobraźnię – lecz wśród akademików, którzy mają swój interes w podtrzymaniu tradycji, gdyż zachowują w ten sposób monopol na nauczanie. Nowości są dwojakim zagrożeniem dla akademickich miernot: podkopują ich autorytet wyroczni i rodzą obawę, że mozolnie skonstruowany gmach intelektualny może się zawalić. Zacofani akademicy stanowili przekleństwo geniuszy od Arystarcha po Darwina i Freuda. Zwarta i wroga falanga tych pedantycznych miernot ciągnie się przez stulecia. To właśnie zagrożenie – a nie biskup Dantyszek czy papież Paweł III – zamknęło usta fromborskiemu kanonikowi [Kopernikowi]. W przypadku Galileusza falanga bardziej przypominała ariergardę, lecz ariergargę wciąż mocno ‘okopaną’ na uniwersyteckich katedrach i kościelnych kazalnicach (425-426).