-
Artykuły
„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać0 -
Artykuły
"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać442 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8
Cytaty z tagiem "córki" [14]
Greg zdał sobie sprawę, że nie wie, kim są jego córki. Mógł mówić o suchych faktach z ich życia, o ich wieku, zwyczajach, rozkładzie dnia, ale był zamknięty na to, co przeżywały. Znajome nieznajome. Zagadki, które zależały od jego władzy.Cztery córki - cztery obce osoby.
Kiedyś sama może będziesz mieć dorastające córki i zobaczysz, jakie to skaranie boskie.
Popełniłam błąd, będzie mówić rzeczowym tonem, jakiego używa tylko wówczas, gdy wypowiada się na temat czegoś, co ją szczególnie zraniło - zupełnie jak jej matka, ilekroć zwracała się do swych córek: życie jest ciężkie, kobiety to wiedzą najlepiej, im prędzej to zrozumiesz, tym mniej rozczarowań cię czeka, po prostu zaciśnij zęby i pogódź się z tym. Bahar powie mi, że nie ma o to żalu do swej matki, że ta - pozbawiając ją wszelkich złudzeń już u zarania i ostrzegając, co ją w życiu czeka - oddała jej wielką przysługę. Ja jednak myślę, że była to nie tyle przysługa, ile kara; od pokoleń matki karzą swoje córki za to, że urodziły się córkami, a czynią to zasiewając w niewinnych sercach strach i rozczarowanie, odbierając całą nadzieję i skazując na taki sam los, jaki im, ich poprzedniczkom, przypadł w udziale.
Nikt nie jest jednocześnie tak obcy sobie i bliski jak matki i córki. Patrzą na siebie z przerażeniem, bo na ich spojrzeniach ciążą trudne do uniesienie miłość, niemoc i paraliżujący strach przed zranieniem.
Główny przedmiot rozmów stanowiła, wisząca nad sąsiednią gminą Tachuma, groźba napadu ze strony Badra Chanu Beja, wywołująca oczywiście wśród mieszkańców doliny Raula zrozumiałe zaniepokojenie. Przeliczano więc w najrozmaitszych wariantach siły obronne wieśniaków w zagrożonym rejonie i w rezultacie – życząc im szczęścia w roprawie z Kurdami – oświadczono z ubolewaniem sąsiadom, iż wieśniacy z Rauli nie będą w stanie udzielić im pomocy. (...) Podczas, gdy tak deliberowaliśmy nad tymi niezbyt krzepiącymi tematami, dziewczęta wymknęły się z domu. Stwierdziłem, że szykują się do kąpieli w przepływającym przez ogród potoku. Bez żadnego skrępowania pozrzucały bowiem z siebie wszystkie szatki i – tak jak je pan Bóg stworzył – porozpinały warkocze, nieco zbyt skąpo się nimi zasłaniając. (...) We wszystkich bowiem szczepach chaldejskich tych damskich ablucji dokonuje się publicznie, zwłaszcza w soboty. Mężczyźni nie mają nic przeciwko temu i chyba ze zrozumiałych względów bynajmniej temu nie przeszkadzają, a ich żony i córki nie są przez to wcale mniej cnotliwe czy przyzwoite.
Kiedyś aleją Róż spacerowali przede wszystkim ludzie o jędrnych, rumianych twarzach. Popychali wózki z małymi dziećmi, pilnowali nieco starszych pociech. Teraz coraz częściej widać było tę samą dziatwę – już wyrośniętą i posiwiałą, jak popycha przed sobą wózek ze zniedołężniałym ojcem lub schorowaną matulą. Synowie i córki Nowej Huty prowadzili pod rękę rodziców.
- Ma pan dzieci?
- Nie mam dzieci. - Mam dwie córki.
No, moje panienki - kończyła zawsze tą samą sentencją - na tym to polega, że ma boleć, a waszym obowiązkiem jest umieć to znieść.
Zawsze szkoda mi takich dobrych dziewczyn. Klasyczny syndrom ofiary. Dlaczego matki nie uczą swoich córek, że świat nie składa się z samej tęczy?
Typowa włoska rodzina to ojciec, który w swym własnym mniemaniu dźwiga cały ciężar pracy i decydowania; matka, faktycznie wykonująca większość najcięższych zadań i podejmująca wszystkie ważne decyzje; synowie, najczęściej rozpuszczeni, nienauczeni odpowiedzialności i skuteczności w działaniu; oraz córki, przeważnie nierozpuszczone, bardziej zaradne i przedsiębiorcze od swoich braci, z którymi muszą rywalizować od najmłodszych lat, startując z gorszej pozycji.