cytaty z książki "Wespertyna"
katalog cytatów
Domyślałam się, że większość ludzi wykpiwa swoj strach po to, by go osłabić. Im więcej się śmieją ze swoich obaw, tym większą mają nad nimi władzę.
Nigdy wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, jaki to cud mieć ciało - żyć, c z u ć.
Czasem jest tak, że jeśli chcesz uratować innych, musisz najpierw ocalić siebie.
Z mocą, jaką posiadałam, mogłam przeliczyć każdą swoją decyzję na liczbę ludzi, którzy przeżyją lub nie.
Jedyne, na co zawsze można liczyć, to uspokajająca niezawodność ludzkiej głupoty. Niech no tylko minie mniej więcej sto lat, a twój gatunek radośnie powtórzy wszystkie błędy, które kilka pokoleń wcześniej niemal doszczętnie go zniszczyły.
Istnieją moce, które się bierze, i takie, które się otrzymuje za darmo.
Być może w głębi duszy każdy jest wystraszonym zwierzęciem, które boi się, że zostanie skrzywdzone.
Pani wysłuchała naszych modlitw. Nie znaczyło to jednak, że nas ocali. Nie może, bo przecież spełniać Jej wolę w fizycznym świecie mogą jedynie śmiertelnicy. To czy uda nam się przeżyć, zależy wyłącznie od nas.
Chłonęłam jego trupią twarz, próbując dopasować ją do głosu, który rozbrzmiewał mi w głowie. Ten upiór wybijał mieszkańców całych miast. I właśnie on kazał mi jeść zupę.
Trwałam bezwzględnie przy swoim postanowieniu, podczas gdy on wyrzekał na swój los.
To, czy uda nam się przeżyć, zależy wyłącznie od nas.
Kiedy tam tkwiłam, i tak już miałam poczucie, że umieram, tyle że wolno i prawie niezauważalnie.
Właśnie dlatego czułam takie pokrewieństwo z duchami. Istniała we mnie przestrzeń dla nich przeznaczona, czekająca, aż się o nią upomną.
Nienawidziłam odgadywania niewypowiedzianych reguł tyczących się tego, jak długo można patrzeć komuś w oczy i jak często należy przy tym mrugać. Zawsze robiłam coś źle.
Gdybym kontynuowała naukę u Kleru, musiałabym rozmawiać z ludźmi, a potem, po ukończeniu studiów, wyświęconoby mnie na kapłankę. To z kolei zmusiłoby mnie do rozmawiania z jeszcze większą liczba ludzi. Musiałabym rozwiązywać ich duchowe problemy, co brzmi strasznie - prawdopodobnie doprowadzałabym ich do płaczu.
Nasza Pani nas nie porzuciła. Nigdy nas nie porzuca. Nawet wtedy, gdy tego chcemy.
Była rozpromieniona, jakby Nasza Pani odpowiedziała na jej modlitwy. Miałam nadzieję, że nie, ponieważ z doświadczenia wiedziałam, że efekty nie przypadłyby raczej kobiecie do gustu.
Duch zaczął się rozmazywać i po chwili zniknął. Instynkt ocalił mi życie. Odwróciłam się i zakołysałam kadzielnicą, więc kiedy pojawił się znowu, tuż przed moją twarzą, kadzidło broniło mu dostępu do mnie. Z jego szczęk dobył się jęk. Duch zamigotał i zniknął.
O ile do tej pory niedowierzałam kapłanowi, o tyle teraz nim gardziłam. Jego piękna twarz, jego delikatne dłonie, jego nieutrudzone ciało... Osoba, jaką nigdy nie chciałabym się stać. Zdaje się, że nie zauważył skali mojej nienawiści. Jakżeby miał ją dostrzec, skoro podobno wyraz mojej twarzy nigdy się nie zmieniał.
Dusze , nad którymi nie odprawiono niezbędnych obrządków, w końcu ulegały zepsuciu i przeistaczały się w duchy, zamiast - jak to się działo przed Smutą - przejść naturalnie do życia wiecznego.