Odkąd istnieją ludzkie istoty, odtąd istnieją i dajmony [dusza]. To nas odróżnia od zwierząt.
A human being with no dæmon was like someone without a face, or with their ribs laid open and their heart torn out: something unnatural and uncanny that belonged to the world of night-ghasts, not the waking world of sense.
Dobro ma skrupuły, zło nie. Zła nic nie powstrzyma przed realizacją jego pragnień, dobro zawsze ma jedną rękę przywiązaną za plecami. Gdyby dobro zrobiło to, co konieczne do zwycięstwa, samo stałoby się złem.
Nie mogę znieść myśli o zapomnieniu - wyznała. - Wszystko, tylko nie to. Dawniej myślałam, że ból byłby gorszy... wieczne tortury... Myślałam, że to dużo gorsze... Ale dopóki zachowujesz świadomość, to jest lepsze, prawda? To lepiej niż nie czuć nic, tylko odejść w ciemność, gdzie wszystko niknie na zawsze.
Mamy mnóstwo czasu. Jak ślimak, który został zaproszony na wesele i wyruszył wcześnie, a zdążył akurat na chrzciny pierwszego dziecka.
Nie mam czasu na twój tani sentymentalizm.
Musimy wypełnić te wszystkie trudne zadania, jak bycie wesołym, dobrym, ciekawym, odważnym i cierpliwym. Musimy studiować i myśleć, i ciężko pracować, wszyscy, we wszystkich światach, a wtedy zbudujemy [...] królestwo niebieskie.
- Kim on jest? - zapytała Lyra. - Przyjacielem czy wrogiem? Alethiometr odpowiedział:
- Jest mordercą.
Na widok takiej odpowiedzi od razu jej ulżyło. Will mógł znaleźć pożywienie i wskazać jej drogę do Oksfordu, które to umiejętności były niezwykle użyteczne, ale zarazem mógł się okazać niegodnym zaufania tchórzem. Tymczasem morderca to doskonały towarzysz. Poczuła się przy nim tak samo bezpiecznie, jak wcześniej czuła się przy pancernym niedźwiedziu Iorku Byrnisonie.
[...] every church is the same: control, destroy, obliterate every good feeling.
He opened my eyes. He showed me things I had never seen, cruelties and horrors all committed in the name of the Authority, all designed to destroy the joys and the truthfulness of life
Może czasami nie postępujemy właściwie, bo niewłaściwa rzecz wydaje się bardziej niebezpieczna, a my nie chcemy wyjść na tchórzy, więc robimy niewłaściwą rzecz właśnie dlatego, że to niebezpieczne. Bardziej nam zależy, żeby nie wyjść na tchórzy, niż żeby wybrać dobrze.
Kiedy człowiek wybierze jedną z wielu dróg postępowania, wszystkie inne zostają zdmuchnięte jak płomyki świec, jakby nigdy nie istniały. W tej chwili wszystkie stojące przed nim możliwości istniały jednocześnie - ale gdyby chciał utrzymać ten stan, musiałby nic nie robić. Musiał więc dokonać wyboru.
Nie można się opierać własnej naturze.
Istnieją dwie wielkie siły, które ścierają się ze sobą od początku czasu. Wydzierały sobie każdą cząstkę wiedzy, mądrości i przyzwoitości. Ci, którzy pragną, by ludzie wiedzieli więcej, by byli mądrzejsi i silniejsi, stale walczą z przeciwnikami postępu, którym wystarczy byśmy byli posłuszni, pokorni i ulegli. Walczą o każdy przejaw naszej wolności.
Most Church things, they keep secret, after all.
[Baśń] to spisane słowa jednego człowieka lub wielu ludzi, którzy opowiedzieli pewną historię; zapis mógł zostać sporządzony raz lub kilkakrotnie. Na ostateczną formę wpływa wiele czynników. Narrator może jednego dnia opowiedzieć baśń barwni i obrazowo, a innego powściągliwiej, bo jest zmęczony. Osoba spisująca opowieść może mieć problemy z przyborami do pisania; może gorzej słyszeć z powodu przeziębienia; pisanie może być przerywane przez kichanie lub kaszel. Zdarza się również tak, że dobrą baśń opowiada kiepski narrator.
We have no more choice in that then in whether or not to be born.
- Trochę to pochopne i nieodwołalne, powiedziałbym. Czło wiek powinien mieć chyba wybór, czy chce stanąć do walki, czy nie.
- W tym wypadku mamy wybór równie niewielki, jak mieliśmy w kwestii naszego przyjścia na świat.
- Ja jednak lubię go mieć - upierał się Scoresby.-
- Lubię sam decydować o tym, które zlecenia przyjmuję, dokąd latam, co jem i z kim gawędzę. Nie uważa pani, że wybór bywa miły?
Jej dajmon znowu się zmienił. W mgnieniu oka że szczygła przekształcił się w szczura - wielkiego, czarnego jak smoła, z czerwonymi oczyma. Willa patrzył na niego z lękiem szeroko otwartymi oczyma. Dziewczynka dostrzegła jego spojrzenie.
- Jednak masz dajmone - powiedziała stanowczym tonem. - W sobie.
Nie wiedział, co odpowiedzieć.
Tak - kontynuowała. - W przedziwnym razie nie byłbyś człowiekiem. Byłbyś półtrupem. Wiedzieliśmy kiedyś chłopca, któremu odebrano dajmonę. Nie jesteś do niego podobny. Nie znasz swojej dajmony, ale nosisz ją w sobie.
Dajmon nie jest kimś odrębnym, lecz częścią człowieka. We dwoje stanowią jedną całość.
Chłopiec nauczył się też, że celem szkolnej walki nie jest gromadzenie punktów za styl, ale pokonanie wroga, czyli zadanie mu poważniejszych ran. Will wiedział, że naprawdę trzeba chcieć kogoś zranić, większość osób bowiem w ostatnim momencie się wycofuje. O siebie się nie martwił.
-Nas? Jest was więcej?
-Niezliczone biliony
-Ale czym jesteście?
-Aniołami.
Wcześniej rzadko traktowano ją uprzejmie: to, że ludzie ją podziwiają i szukają jej towarzystwa, było dla niej czymś zupełnie nowym.
Kiedy spadał z ogrodzenia, powiedział: "Śpiesz się powoli".
- "Kto się ze mnie napije, zmieni się w wilka". Myślę, że to macocha musiała rzucić na nie zaklęcie.
- Ale tak bardzo mi się chce pić! - odparł braciszek.
- Jeśli zmienisz się w wilka, natychmiast mnie pożresz.
- Daję słowo, że tego nie zrobię.
- Wilki nie dotrzymują słowa. Musi być źródło, którego nie zaczarowała. Szukajmy dalej.
(...) starsza siostra ustawiła się po prawej stronie młodej pary, a młodsza po lewej, gdy wtem nadleciały gołębice i wydziobały im oczy.
Za złość i fałsz ukarano je ślepotą do końca życia.
Im większy miał mętlik w głowie, tym bardziej się bał, a im bardziej się bał, tym większy miał mętlik w głowie.
Bóg w niebie musi być zadowolony, gdy widzi, że jestem szczęśliwy (...).
- Myślisz, że rzeczy muszą być możliwe? Nie! Rzeczy muszą być prawdziwe!
- Nie! Cichy okrzyk sam wyrwał jej się z piersi. Lord Asriel usłyszał go i okręcił się na pięcie.
- Kto tu jest?
Lyra nie mogła się powstrzymać. Wypadła z szafy, rzuciła się na stryja i wytrąciła mu kieliszek z ręki. Wino chlapnęło na skraj stołu i na dywan, kieliszek roztrzaskał się na podłodze. Lord Asriel złapał ją za przegub dłoni i mocno go wykręcił.
- Lyra! Co ty wyrabiasz, u licha?!
- Puść mnie, to ci powiem!
– Prędzej ci rękę złamię. Jak śmiesz tu przychodzić?
- Właśnie ocaliłam ci życie!