Może światy stale przeplatały się ze sobą, a może mimo wszystko istniał tylko jeden, który śnił o innych?
Może czasem nie robimy tego, co słuszne, bo to, co niesłuszne, wydaje się bardziej niebezpieczne, a my nie chcemy wyjść na tchórzy, więc robimy to, co niesłuszne, właśnie dlatego, że jest to niebezpieczne. Bardziej zależy nam na tym, żeby nie dać po sobie poznać, że się boimy, niż na podjęciu właściwej decyzji.
W głąb tej otchłani dzikiej, co Natury Łonem jest, mogąc być także jej grobem, Gdyż morza, brzegów, powietrza ni ognia Tam nie ma, wszystkie są one w zarodku Zmieszane, walcząc ze sobą wiekuiście, Chyba że Stwórca Wszechmogący zechce Z materii mrocznych tworzyć nowe światy; W głąb tej otchłani dzikiej Wróg przemyślny Spoglądał chwilę, stojąc na krawędzi Piekieł i podróż rozważając swoją (...)
John Milton, Raj utracony, księga II (przeł. Maciej Słomczyński).