Nie ma nic groźniejszego niż kobieta, która wszystko lubi. Jak sprawić, żeby lubiła tylko jednego?
Jakżeż pozbawione sensu jest wszystko, co kiedykolwiek zostało napisane, uczynione, pomyślane, jeśli coś podobnego jest możliwe. Widocznie wszystko było skłamane i puste, jeśli kultura wielu tysięcy lat nie zdołała temu zapobiec, przelaniu tych strumieni krwi, istnieniu setek, tysięcy tych więzień udręki. Dopiero lazaret pokazuje, czym jest wojna.
Kto niczego się nie spodziewa, nie doznaje rozczarowań.
Czego nie można dostać, wydaje się zawsze lepsze niż to, co się ma. Na tym polega romantyka i idiotyzm ludzkiego życia.
Znów się pojawia Tjaden. Ciągle jeszcze jest poruszony i natychmiast miesza się do rozmowy, dopytując się, jakże też właściwie wybucha wojna.
-Zazwyczaj tak, iż jeden kraj ciężko obraża inny - odpowiada Albert z niejaką wyższością.
Lecz Tjaden mówi z głupia frant:
- Kraj? Tego nie pojmuję. Jakaś góra w Niemczech nie może przecie obrazić góry we Francji. Albo jaka rzeka, las lub pole żyta.
- Czy jesteś tuman, czy tylko udajesz?- ze złością powiada Kropp. -Nie to mam przecież na myśli. Jeden naród obraża drugi.
- Po cóż więc jestem tutaj?- odpowiada Tjaden.- Ja nie czuję się obrażony.
Kto nie oczekuje niczego, nigdy nie będzie rozczarowany.
Mamy swoje marzenia, bo bez nich nie potrafilibyśmy znieść prawdy.
Miłość wyostrza zmysły kobiety,a mężczyznę wprawia w oszołomienie.
Szczęście leży na ulicy. Wystarczy się schylić aby je podnieść.
Tylko najprostsze rzeczy nie przynoszą rozczarowania.
A jeśli chodzi o szczęście, warto się bardzo nisko schylić
Niczego nie można naprawić. Inaczej bylibyśmy wszyscy świętymi. W zamiarach życia nie leży nasza doskonałość. Miejsce doskonałości jest w muzeum
Dziś największą przygodą jest proste spokojne życie.
(...) to umiemy: grać w karty, kląć i prowadzić wojnę. Niezbyt to wiele, jak na dwadzieścia lat - za wiele jak na dwadzieścia lat.
Jest wielu ludzi, ale prawdziwy człowiek to rzadkość.
- A o cokolwiek chodzi, niech pani nie bierze tego tak poważnie. Bardzo rzadko jakaś rzecz jest długo poważna.
Kobieta patrzyła na niego. Nie piła.
- Naprawdę. Szczególnie nocą. Noc przesadza.
Rozkaz uczynił te ciche stworzenia naszymi wrogami, rozkaz mógłby ich odmienić w przyjaciół. Przy jakimś tam stole jacyś tam ludzie, których nikt z nas nie zna, podpisują papiery, i oto na lata całe najwyższym naszym celem staje się to, co w innych warunkach ściąga na siebie pogardę życia i najsurowszą karę
Powiadam wam, że największą podłością jest to, iż na wojnie są zwierzęta.
Smutek jest czasem naszym ostatnim szczęściem.
Pan Bóg ma zawsze szanse w ciężkich czasach.
Niech pan nie lekceważy mądrości Kościoła! Kościół to jedyna dyktatura, jaka od dwóch tysięcy lat nie została obalona.
Kiedy obok ciebie ktoś umiera - ty tego nie czujesz. To jest nieszczęście świata. Litość nie jest cierpieniem. Litość jest skrytym zadowoleniem z cierpienia innych. Uczuciem ulgi, że to nie nas spotyka ani kogoś nam drogiego.
Tylko ten, kto zawsze był samotny, może ocenić szczęście obcowania z kimś drugim
Nasza wiedza o życiu ogranicza się do śmierci.
Ludzie zawsze starają się pomóc innym po to, by poczuć się lepsi
Myślałem nad tym, że powinienem czuć się bardzo szczęśliwy, a jednak nie było tak. W rzeczywistości uczucie szczęścia uświadamiamy sobie zawsze dopiero później. Teraz wiem, że byłem szczęśliwy.
Życie to coś więcej niż sentymentalne porównanie.
Szczęście jest najniepewniejszym na świecie towarzyszem o najwyższej cenie.
Życie to zbyt wielka rzecz, aby mogło się skończyć zanim wydamy ostatnie tchnienie.
[...] wie pan, co jest najstraszliwsze na świecie? [..] to, że w końcu wszystko staje się kwestią przyzwyczajenia.
Kolego, nie chciałem ciebie zabić. Gdybyś raz jeszcze tu skoczył, nie uczyniłbym tego, gdybyś i ty był rozsądny. Ale przedtem tyś był dla mnie myślą tylko, wyrachowaniem, które żyło w mym mózgu i wywoływało decyzję, zakłułem te możliwość. Teraz dopiero spostrzegam, że jesteś człowiekiem takim jak ja. Myślałem o twoich granatach ręcznych, o twym bagnecie i o twojej broni... teraz widzę żonę twoją i twoją twarz i to, co nam wspólne. Wybacz mi, kolego. Zawsze spostrzegamy to za późno. Czemuż nie mówi się nam i nie powtarza ciągle, iż i wy jesteście tacy sami nieboracy jak my, że matki wasze tak samo się trwożą jak nasz, i że doznajemy jednakiej trwogi śmierci i jednakie mamy umieranie i jeden ból. Wybacz mi, kolego, jakże też mogłeś być moim wrogiem. Gdybyśmy odrzucili tę broń i ten mundur, mógłbyś być równie dobrze mym bratem, jak Kat i Albert. Zabierz mi moje dwadzieścia lat, towarzyszu, i powstań - weź więcej, gdyż nie wiem już co mam z nimi począć.
- Widzi pan - mówi gorzko Henryk do Riesenfelda. - Przez to przegraliśmy wojnę. Przez rozlazłość inteligentów i przez Żydów.
- I cyklistów - uzupełnia Riesenfeld.
- Dlaczego cyklistów? - pyta Henryk zdumiony.
- A dlaczego Żydów? - odpowiada pytaniem Riesenfeld.