cytaty z książki "Noc Don Juana"
katalog cytatów
Kocha, nie kocha, kocha, nie kocha. Nie kocha, pewnie, że nie kocha. Wszystkich kocha, tylko nie mnie. Nawet do dozorcy zawsze się uśmiecha. Może nawet z nim żyje. Dziesiąta, a jej już nie ma w domu. Dokąd mogła pójść? Do kina? Na zakupy? Do modystki? Coś tam skłamie. I tak zawsze kłamie. Gdy jej to mówię, obraża się. I jaką robi przy tym niewinną minkę!
– Ja ci pokażę, mój panie, czy można porywać żony porządnych obywateli! To nie Teksas! Ze mną chcesz zadzierać? (...) Giovanni z szablą i pistoletem był nie do pokonania, pięści też zawsze miał tam, gdzie trzeba, ale drżał w obawie, że rzeźnik nastąpi mu na bosą nogę.
– Od ponad roku nie pomógł pan nikomu w ucieczce, nie uczestniczył w porwaniu kobiety lub w czymś podobnym. Noce regularnie spędza pan w łóżku. Od przeszło roku nie pojedynkował się pan, czasem tylko zdarzyła się jakaś bijatyka (...) Od dłuższego czasu nie miałem szczęścia spotkać pańskiego wiernego sługi Leporella.
– Pan się ożenił, stał się zwykłym obywatelem, dozorca się panu kłania, ma pan konto w banku, prenumeruje miejscowe pismo, przyjaźni się z poważnymi obywatelami tego miasta, bardzo liczy na wybór na członka rady miejskiej. Proszę pana, boję się to powiedzieć, ale może nawet pan chciałby mieć dziecko.
Nienawidził przeszłości, ale również napawała go wstrętem każda myśl wybiegająca poza dzień jutrzejszy. Poruszał się w teraźniejszości, w danym momencie; niczym baletmistrz, za którym – gdziekolwiek skoczy w tanecznym pląsię – biegnie światło reflektorów, choć wkoło wszystko tonie w nieprzeniknionych ciemnościach.
– +Ileż ja rzeczy zaniedbałem+ – myślał Don Juan, rozpogadzając się tylko wtedy, gdy natrafiał na nieznane łacińskie słowo albo gregoriańskie nuty, które z trudem odczytywał i odgrywał na skrzypcach lub klawesynie. Chyba jednak najlepiej byłoby zostać tutaj wśród tego zastygłego czasu i grzebać się w najróżniejszych naukach.
– No i co, rycerzu – odezwała się zjawa. – Potrafisz mnie znaleźć? To byłoby dopiero godne ciebie zadanie, jakie zdarza się tylko raz w życiu.(...) Czyż nie tęskniłeś zawsze za kimś, kogo nie znasz, nie możesz poznać, a mimo to kochasz? Widzisz, w tej chwili znajdujesz się krok ode mnie, wystarczy wyciągnąć rękę i już mnie dosięgniesz. Mimo to nie możesz mnie chwycić, nie jesteś w stanie opuścić swej orbity, już się oddalasz. Trop mnie, rycerzu, szukaj!
– Ogień, który mnie trawi, ogarnął również ciebie, już przed nim nie uciekniemy, ani ty, łaskawy panie, ani ja, ponieważ zostaliśmy raz na zawsze do siebie przykuci i nic nas nie rozłączy. Świat zewnętrzny przestał istnieć, zmienił się w bezbarwną papkę, pozostaliśmy tylko my dwoje, któż myślałby o dniu wczorajszym czy jutrzejszym, przejmowałby się muzyką niebios i promieniami słońca?
– Moja krew pulsuje w twojej krwi, rycerzu, i ciało, i dusza, i miłość, i tkliwość, to wszystko nas wiąże i popycha mnie ku tobie: ciałem cię pożądam, duszą poszukuję, miłością porywam i o oplatam tkliwością.
– Jakiś pan czeka w gabinecie – powiedziała Diana.
– Zdradzony mąż, wściekły ojciec czy rozgoryczony krewny?
– Nie wygląda na żadnego z nich.
– Wiem, panie, że wszystkiego próbowałeś, ale – podobnie jak kobiety – wszystko szybko ci się nudziło. O wszystkim masz pojęcie, ale na niczym się nie znasz.
Nie wolno za długo nieruchomo patrzeć w jeden punkt, bowiem obserwowany przedmiot zaczyna mienić się i wirować, a jego kontury zacierają się – przestrzegał Bartolomeus.
– A czy ja wyjątkowo nie mógłbym być kanonizowany za życia? Niech siostra pomyśli, jakie miałbym powodzenie u kobiet, gdybym w mnisim habicie i z aureolą nad głową szeptał im miłe głupstwa.
– Będę się modlić, by te słowa zostały panu wybaczone – odrzekła siostra Polyxena na bluźnierstwo Don Juana.
Don Juan leżał na wznak i zastanawiał się, czy poszczególne kobiety się między sobą różnią. Łamał sobie głowę i do niczego nie mógł dojść.
– Do diabła - burczał - już nawet ja widzę, że wszystkie są jednakowe.