Czerwony kwiat Wsiewołod Garszyn 7,7

O Garszynie usłyszałam po raz pierwszy kilka dni temu, przeglądając rekomendacje znajomych. Krótki research i jeden fantastyczny artykuł w New Criterion później wiedziałam, że koniecznie muszę coś jego autorstwa przeczytać.
Padło na "Czerwony kwiat". To tytuł wydany w serii Koliber zawierający kilka opowiadań Garszyna. To też zbiór najbardziej rozpoznawalnych i dość różnorodnych utworów tego krótkożyjącego pisarza - mamy opowiadanie z jego doświadczeń wojennych ("Cztery dni"),mamy to powiązane z jego okresem w szpitalu psychiatrycznym ("Czerwony kwiat"),są te dotyczące rozkładu społeczeństwa i jego moralności ("Zdarzenie" i "Sygnalista"),mamy jego komentarz na temat stanu sztuki ("Malarze"),wreszcie mamy utwory paraboliczne ("Attalea princeps").
Co jest dosyć dziwne i jak dla mnie niespotykane - przemówiły do mnie wszystkie opowiadania. Zazwyczaj wybory - nawet te dobrze przemyślane - są nierówne i wśród wybitnych pojawiają się takie, które kwituję wzruszeniem ramion. Może to kwestia różnorodności wyboru, może fakt, że Garszyn tworzył zwięźle, ale tutaj tego problemu nie miałam. Nawet "Attalea princeps" - historia palmy rosnącej w szklarni -przy której miałam najwięcej wątpliwości - była na tyle celna i dobrze napisana, by pozostawić mnie z silną reakcją.
Krótko mówiąc - rewelacyjna.