Najnowsze artykuły
ArtykułyWielka Wiosenna Wyprzedaż w Matras.pl: tysiące książek nawet 80% taniej
LubimyCzytać1Artykuły
Jon Frederickson i jego książka „Kłamstwa, którymi żyjemy”, czyli o poznaniu samych siebie oczami psychoterapeuty
LubimyCzytać1
ArtykułyJon Frederickson i jego książka „Kłamstwa, którymi żyjemy”, czyli o poznaniu samych siebie oczami psychoterapeuty
LubimyCzytać1
ArtykułyCzytelnicy wybrali Książki Roku 2025. Oto zwycięzcy
LubimyCzytać86
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Krzysztof Deszczyński

Krzysztof Deszczyński (ur. 15 stycznia 1951 w Poznaniu) – polski aktor lalkarz. Scenarzysta, reżyser.
6,9/10średnia ocena książek autora
20 przeczytało książki autora
30 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Jubileusz czyli 50 lat wątroby Bohdana Smolenia
Krzysztof Deszczyński
0,0 z ocen
4 czytelników 0 opinii
1997
Panie Smoleń! - co tam słychać u Laskowika?
Bohdan Smoleń, Krzysztof Deszczyński
6,0 z 2 ocen
9 czytelników 0 opinii
1990
Najnowsze opinie o książkach autora
Smoleń. Toksyczny duet z Laskowikiem Krzysztof Deszczyński 
8,4

Bohdan Smoleń za życia i po śmierci był już bohaterem wielu publikacji i filmów. Dość wspomnieć wydania: "Niestety wszyscy się znamy" Anny Karoliny Kłys, "A tam, cicho być!" Katarzyny Olkowicz czy "Panie Smoleń! - co tam słychać u Laskowika?" dzisiejszego Autora, lub kontrowersyjny film dokumentalny: "Bohdan Smoleń. W cieniu sceny" w reżyserii Ksawerego Szczepanika.
W książce „Bohdan Smoleń. Toksyczny duet z Laskowikiem” do głosu dochodzi właśnie osoba, która przez lata była najbliżej protagonisty – Krzysztof Deszczyński, jego osobisty asystent, manager, przyjaciel. Uznany literat, aktor lalkarz, reżyser i scenarzysta. Autor licznych piosenek, programów kabaretowych i skeczów.
Napisał książkę, o której po zamknięciu pomyślałam sobie: to bardzo smutna książka, a może po prostu bardzo smutna historia? Pomijając opowieść o kabareciarzu, artyście, wspaniałe opowieści ze sceny i z drogi, fragmenty gagów, liczne historie z życia artystów i rodzimej sceny rozrywkowej, po lekturze nasuwa się jedna myśl: Bohdan Smoleń miał tragiczne życie. Dość wspomnieć o samobójstwie syna i żony, ciągłych kłopotach finansowych i alkoholowych, załamaniu zdrowotnym na stare lata, to przede wszystkim opowieść o szalenie zgnębionym wewnętrznie człowieku, który (tak się wydaje) przez lata rozśmieszał innych, a sam w sobie tej radości nie miał chyba zbyt wiele. Pytanie tylko, czy nie miał jej w ogóle, czy też przez lata ją gdzieś zgubił, utracił…?
Jako założyciel krakowskiego Kabaretu Pod Budą i członek słynnego kabaretu Tey, był przez wiele lat scenicznym "znakiem rozpoznawczym" – kimś, kto nadawał ton, bawił, wzruszał i trzymał publiczność za twarz. Lata 80-te na polskich scenach należały do niego. Mówiło się wtedy, że ludzie chodzili „na Smolenia”.
„Był odbierany jako swój człowiek przez ludzi najzupełniej przeciętnych i niezamożnych, którym rzeczywistość często dawała kopniaka w tyłek: czy to socjalistyczna, czy kapitalistyczna, czy jakakolwiek inna […] Smoleń tak jak oni, nie był ani mister uniwersum, ani subtelnym przystojniaczkiem, ale był znany, rozpoznawalny i posiadał kilka ton wdzięku”.
Jego pojawienie się na scenie od razu wywoływało aplauz, lawinę śmiechu, a zewnętrzny wizerunek, mimika, nawet te słynne przerzedzone, rozwiane włosy, doskonale kontrastowały ze słowami, czasami oszczędnymi, na których „ustawiał” całą swoją postać. No właśnie…Zewnętrzny wizerunek zdawał się jednak ukrywać markotnego, ponurego, uwikłanego w pragnienia nie do spełnienia człowieka.
Krzysztof Deszczyński napisał tę książkę, przede wszystkim po to, by wreszcie uczciwie opowiedzieć o artystycznym i prywatnym życiu Smolenia oraz jego tkwieniu tuż przy boku Zenona Laskowika, który po latach, jawi się jako raróg i persona non grata z kabaretowych, wspólnych lat duetu z Bohdanem Smoleniem. Nie od dzisiaj wiadomo o konflikcie trwającym na scenie i poza nią pomiędzy tymi artystami. W książce Autor dzieli się własnymi przemyśleniami, ale przede wszystkim oddaje głos samemu Smoleniowi – w licznych wywiadach zamieszczonych w tomie ukazuje opinie i podejście tego ostatniego do osoby Laskowika. Z dużym rozgoryczeniem opowiada on o wyśmiewaniu go przez kolegę na scenie, o ukrytych aluzjach do jego alkoholizmu, prywatnych tragedii i pomysłach na życie oraz kabaretowych próbach (zresztą bardzo udanych),już po rozstaniu z Teyem. Jeśli większość z tych historii jest prawdziwa, to od tej pory niejeden fan będzie oglądał te wszystkie archiwalne nagrania w zupełnie inny sposób niż dotychczas.
Bolesne słowa, gorzkie rozliczenia ze światem i ludźmi – tak, ten wesoły, filuterny Smoleń sceniczny był kimś zupełnie innym niż Smoleń prywatnie. Czas i zdarzenia sprawiły, że zerwał ze swoim emploi, odszedł na własnych warunkach, i fakt, że zbratał się w pewnym momencie z muzyką disco, sprzedażą rybek akwariowych czy rolą listonosza w odsądzanym od czci i wiary serialu, nie odjęło mu nic z wdzięku oraz talentu.
Według Zenona Laskowika Smoleń był szalenie pazerny na pieniądze. A któż z nas nie jest, zwłaszcza gdy trzeba postawić dom (nawet zbyt wydumany gabarytowo) i utrzymać rodzinę? Brzmi dzisiaj taka wypowiedź zabawnie w ustach kogoś, kto według licznych źródeł często przy podziale tantiem pomijał scenicznego kolegę…Sam Deszczyński konstatuje, odrzucając oskarżenia o „rozdrabnianie” talentu swojego podopiecznego:
„Od zarzutów, że coś Smoleniowi kazałem, że do czegoś zmuszałem, że za dużo grał i że jakość jego malała, można by się łatwo wybronić rozmaitymi komunałami i frazesami, takimi samymi jak owe zarzuty. Dlatego nie podejmę z nimi polemiki [...] w tamtym czasie żaden z wykonawców kabaretowych nie miał na swym koncie tylu co Smoleń piosenek kabaretowych (o polityczno-społecznym zabarwieniu) i zwyczajnie żartobliwych…”
Poszedł w swoją stronę tam, gdzie go chcieli. Zarazem, pewną niesprawiedliwością byłoby nie oddać głosu drugiej ze stron: Krzysztof Deszczyński przytacza również w książce wypowiedzi samego Zenona Laskowika i chociaż przebija z nich momentami pewna arogancja i wyższość, to jednak ten sam Laskowik, który podobno pod koniec życia pogodził się ze Smoleniem i okrągłymi zdaniami przemawiał na jego pogrzebie, był też w dużej mierze ojcem sukcesu pana Bohdana. Nie był jednak Smoleń jego „własnością”, a z lektury wyłania się ważna myśl: każdy jest kowalem swojego losu i zwalanie winy na innych czasami po prostu nie ma sensu, nie opłaca się…Stracili obaj: i Laskowik i Smoleń. Razem tworzyli sceniczny fenomen; bez jednego z nich to już nie było to… Należy się tutaj Deszczyńskiemu aplauz za to, że jaki by ten głos nie był, pozwolił w swojej książce dla przeciwwagi wybrzmieć także „prawdzie” Laskowika.
W książce wypowiadają się też znani i lubiani krajowi artyści, którzy na jakimś etapie życia mieli do czynienia z Laskowikiem oraz Smoleniem: koledzy z kabaretu Pod Budą, Krzysztof Jaślar, Jan Tadeusz Stanisławski, Aleksander Gołębiowski, Marcin Daniec, Krystyna Janda, Janusz Gajos, Radosław Piwowarski oraz wielu innych. Ich subiektywne zdania rzucają pewne światło na relację łączącą protagonistów.
Wybrzmiewa też ważny głos syna Bohdana Smolenia, Macieja.
Sam Krzysztof Deszczyński stoi tutaj moim zdaniem w trochę niekomfortowej sytuacji – stara się tą lekturą niejako „wybielić” Smolenia, ale jest bardzo szczery i czuć, że w pełni zdawał sobie sprawę nie tylko z przywar, ale i zaniechań oraz nałogów podopiecznego, na które tak naprawdę nie miał wpływu, będąc nie tylko obserwatorem, a wręcz bezpośrednim odbiorcą ciosów. Z czasem nie dzielone na pół problemy stały się dla jednej osoby nie do udźwignięcia. Pod koniec życia, gdy samotny już Bohdan Smoleń zwrócił się w stronę swojej fundacji oraz zwierząt (Fundacja Stworzenia Pana Smolenia, przyp. tłum.),Krzysztof Deszczyński powiedział, odpierając moim zdaniem całkowicie uzasadnione lamenty na temat współpracy obu panów:
„Jeśli ktoś sądzi, że gdyby nie „wpadł w ręce Deszczyńskiego”, to byłby ho, ho! albo i więcej, to zapytam: kto wtedy na niego czekał? Kto wyciągał do niego rękę? Gdzie byli ci, co dziś lamentują nad losem artystycznym Bohdana? Co wtedy znaczyli i co mogli innego artyście zaproponować?”
To zasadne pytania. Przez lata pozostające bez odpowiedzi...Deszczyński robił dla Smolenia wiele, ale mam wrażenie, że w pewnym momencie, pod sam koniec życia słynnego artysty, i jemu zabrakło już sił oraz ochoty, by nieustannie stawać za Bodziem, wspierać go duchowo oraz finansowo.
Ta książka to poza świetnym językiem, przelanym na papier doskonałym zmysłem obserwacji i „artystycznym tonem”, doskonałe studium człowieka, który teoretycznie miał wszystko, bo posiadał ogromny talent, nawet jeśli tylko po to, by wedle własnych pragnień, móc go spieniężać. Los zdecydował inaczej. Wszystko stracił. Poza jednym: popularności oraz czułego wspomnienia w sercach ludzi, którzy mu kibicowali i pamiętają o nim po dzień dzisiejszy, w myśl zasady: "Człowiek żyje tak długo, jak długo trwa pamięć o nim…”.
ZAPRASZAM DO CZYTANIA RECENZJI: https://www.facebook.com/TatraLang/
Smoleń. Toksyczny duet z Laskowikiem Krzysztof Deszczyński 
8,4

Książka godna zaufania co do jej wiarygodności, gdyż napisana przez jednego z najbliższych współpracowników legendarnego artysty sceny kabaretowej. Autor nie gryzie się w język aby przedstawić Bohdana Smolenia w najlepszym świetle. Opowiada historię artysty swoimi oczami. Obnaża kłamstwa i przedstawia prawdę, z którą mijali się inni biografiści i dokumentaliści. Jedynie dialog tworzący ostatni rozdział wydawał mi się bardziej niezrozumiany, bez kontekstu.

































