Battle Angel Alita - edycja specjalna #1 Yukito Kishiro 7,4

Choć ocenę pozostawię tylko pod pierwszym tomem, moja opinia znajdzie się zarówno pod tym jak i pod ostatnim.
Ach, Alita, prześwietna historia, która niestety pod koniec się pogubiła i pozostawiła wręcz niesmak. Szkoda, bo z początku byłem gotów uznać przygody przesympatycznej pani cyborg za jedną z najlepszych rzeczy jakie czytałem, niestety jest jak jest i "Battle Angel Alita" nie znajdzie specjalnego miejsca w moim serduszku.
Zaczyna się dość niepozornie, sztampowo bym powiedział. Oto doktor Ido znajduje na wysypisku szczątki cyborga, które postanawia odbudować, podarować nowe ciało oraz imię, Alita właśnie. Nasza dziewczyna ma amnezję i nie pamięta jak znalazła się w kawałkach na stercie złomu ani w ogóle kim była i co robiła. Chcąc nie chcąc zaczyna nowe życie, próbując odnaleźć samą siebie i wytyczyć sobie własną ścieżkę.
Historia od początku do końca trzyma przy mandze. Pełna jest akcji, angażująca i interesująca. Świetne są sceny walki, ale i te spokojniejsze momenty, jedne i drugie dawkowane są we właściwych proporcjach. Nie zdarzyło się, bym zaczął się nudzić lub męczyć nadmierną akcją. Początkowo można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia ze zbiorem osobnych, lekko tylko powiązanych ze sobą historii; między każdym większym wątkiem następował dość zauważalny skok w czasie, po których ja czułem się lekko zdezorientowany, jakby między jednym a drugim brakło kilku paneli.
Historie te kręcą się z początku wokół jakiegoś innego bohatera, zazwyczaj kolejnego antagonisty, który w jakiś sposób przecina z Alitą swoje ścieżki. W ogóle postacie są mocną stroną mangi. Antagoniści są interesujący a ich motywacje logiczne; może poza finalnym przeciwnikiem Ality, który mniej lub bardziej przewijał się przez cały tytuł, a który finalnie okazał się nieco rozczarowujący. Postacie nie są jednowymiarowe (zazwyczaj) a ich relacje z Alitą często bywają zaskakujące, mające inne podłoże niż nam się zdawało. Weźmy na przykład takiego Ido. Poznajemy go jako osobę dobrą o ogromnym sercu, no taki typowy koleś do rany przyłóż, ale jednocześnie przez cały czas czuć względem niego niepewność, czy za chwilę nie zacznie odstawiać jakiejś chorej akcji względem protagonistki.
Główną siłą napędową "Battle Angel Alita" jest, bez zaskoczenia, Alita. Przez cały czas możemy podziwiać jej rozwój, jak kolejne przygody wpływają na nią. Alita często gubi się na ścieżce swego życia, mierzy się z konsekwencjami swych czynów, staje się coraz dojrzalsza i zmienia się. Mamy do czynienia z osobą silną, niezależną i upartą, której jednak nie brak takiej dziecięcej naiwności i niewinności. Raz widzimy ją jako świetną wojowniczkę, pokonującą coraz to trudniejsze wyzwania, innym razem jako zwykłą, zakochaną dziewczynę, której emocje nieco przysłoniły zdrowy rozsądek. Akcje, jakie Alita podejmuje, są nie tyle dobre, co dobre według niej, dlatego pewne decyzje mogą nam się wydawać dziwne, nielogiczne albo wręcz głupie. Dodaje to Alitce głębi, bo ukazuje ją jako postać, która nie jest nieomylna a wręcz często zwyczajnie pogubiona. Mogę się przyczepić do tępa w jakim zmiany u niej zachodzą, bo choć z czasem przestaje być to tak gwałtowne, w każdym tomie, w każdej histrorii Alita zdaje się być nie raz diametralnie inną postacią.
Kreska jest, według mnie, przecudna. Desing każdej postaci jest na tyle oryginalny, że nie ma opcji na pomylenie ze sobą bohaterów i nawet jeśli pojawiał się ktoś, kogo imienia nie pamiętałem, po samym wyglądzie byłem wstanie ustalić, że był to taki i taki koleś. Tła i postacie są szczegółowe i naprawdę można spokojnie zatrzymać się co jakiś czas i podziwiać te rysunki. Walki narysowane są w sposób przejrzysty i czytelny, aczkolwiek zdarzały się pojedyncze momenty, w których nie byłem pewien, co się dokładnie wydarzyło.
Zakończenie, jak już pisałem, wpłynęło mocno negatywnie na mój finalny odbiór. Już w tomie trzecim zaczęły się pojawiać pewne głupotki i nietrafione rozwiązania, ale wtedy jeszcze nie zwracałem na nie uwagi, dopiero po ostatnim tomie spojrzałem na nie bardziej krytycznie. Bez wchodzenia w szczegóły, autora w pewnych kwestiach nieco za bardzo poniosło. W końcu jak wyjaśnić kolesia, który posiada parapsychiczne moce, które od pewnego momentu przedstawiane nam są jak wręcz magia, której nie powstydził by się Dr. Strange? To był taki najbardziej skrajny przykład, ale chybionych rozwiązań było więcej. Chociażby jakaś wielka tajemnica, która to okazała się być wręcz błaha w porównaniu do otoczki, jaką wokół niej zbudowano. Samo zakończenie zaś jest nagłe i jakby z tyłka wyjęte. Niby następuje po tym coś jakby alternatywne zakończenie, jakby kontynuacja pewnych wątków, ale szczerze? Wolałbym już, żeby tego dodatku nie było. Miałbym ochotę sięgnąć po "Battle Angel Alita Last Order" od razu, a po tym alternatywnym aż takiego parcia na kontynuację nie mam. Po kontynuację sięgnę na 100%, ale na razie nieco odpocznę od Ality i jej przygód.
I to tyle. Bardzo fajna przygoda, która niestety zboczyła w złe tory na koniec. Początkowo miałem dać ocenę 6/10, ale koniec końców początek jest tak dobry, że ciągnie koniec w górę. No i mimo pewnego rozczarowania, tytuł wywołał u mnie ochotę na jakieś dobre anime lub mangę w klimatach cyberpunkowych. Dla fanów akcji i cyberpunka, którym taki sobie koniec nie przekreśla bardzo dobrej reszty dzieła, jak najbardziej polecam. Innym osobą w sumie też, tylko miejcie na uwadze coraz większą ilość większych lub mniejszych głupotek i niesatysfakcjonujący ending.