Najnowsze artykuły
ArtykułyDzień Kobiet w Matras.pl: -45% od cen okładkowych na głośne historie, o których mówi cała Polska
LubimyCzytać2
ArtykułyWyzwanie czytelnicze Lubimyczytać. Temat na marzec 2026
LubimyCzytać609
ArtykułyCzytamy w weekend. Edycja plebiscytowa. 27 lutego 2026
LubimyCzytać420
Artykuły„Wystarczysz?” – intymny wywiad z Jagodą Urban
Sonia Miniewicz5
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Dariusz Sikora

Pisze książki: historia, czasopisma
Urodzony: 1961 (data przybliżona)
Najpopularniejsza książkaz1 książekautora

Ruch oporu w powiecie bialskim 1939-1944 : szkice z dziejów ZWZ-AK, BCh, GL-AL
7,0 z 1 ocen
1 czytelnik 0 opinii
Dariusz Sikora autor książki Ruch oporu w powiecie bialskim 1939-1944 : szkice z dziejów ZWZ-AK, BCh, GL-AL w kategorii historia.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
7,0/10średnia ocena książek autora
7 przeczytało książki autora
11 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Ruch oporu w powiecie bialskim 1939-1944 : szkice z dziejów ZWZ-AK, BCh, GL-AL
Dariusz Sikora
7,0 z 1 ocen
1 czytelnik 0 opinii
2005
Najnowsze opinie o książkach autora
Podlaski Kwartalnik Kulturalny 4/2025 Andrzej Chodacki 
7,8

„Podlaski Kwartalnik Kulturalny” 4/2025 wzięłam do ręki z takim odruchem, jak się bierze coś, co pachnie znajomym papierem, a nie tylko informacją. Lubię takie pisma, bo one nie udają świata, tylko zapisują to, co jest obok, co się pamięta i co się jeszcze potrafi nazwać po imieniu: miejsca, nazwiska, drobne historie, które w większych mediach nigdy się nie zmieszczą, bo są „za małe”. A przecież to z tych małych rzeczy robi się życie.
Czytałam powoli, po kawałku, bo ten numer ma w sobie dużo warstw. Najpierw teksty bardziej historyczne i regionalne. One są spokojne, rzeczowe, a jednocześnie czuć w nich cierpliwość kogoś, kto nie chce, żeby coś przepadło. Wątek nauczycielski, pamięć lokalna, pocztówki, genealogie – to się może wydawać niszowe, dopóki człowiek nie zrozumie, że to są ślady. Jak ktoś odchodzi, zostaje fotografia i nazwisko, ale bez opowieści to jest tylko kartka. Tu opowieść wraca.
Potem część o sztuce i pasjach. Bardzo mi się podoba, że pokazuje się ludzi, którzy nie robią rzeczy „na pokaz”, tylko naprawdę. Ktoś rzeźbi w drewnie, ktoś zbiera, ktoś zapisuje. I w tych opisach jest coś, co daje nadzieję, że kultura to nie tylko duże nazwiska i wielkie sceny, ale też upór i praca, codzienna, po cichu.
A potem „Literackie odjazdy”, czyli laureaci konkursu Kraszewskiego. Tu numer robi się bardziej nerwowy, bardziej osobisty. Proza miejscami jest ostra, czasem nawet niewygodna, i dobrze, bo życie też bywa niewygodne. Widać, że to teksty pisane z potrzeby, a nie z obowiązku. Poezja też ma różne temperatury: raz jest spokojna i czysta, raz pęknięta, raz bardzo intymna. Nie wszystko smakuje mi tak samo, ale to jest normalne w takim zestawie. Ważne, że to nie jest plastikowe.
Najbardziej lubię w tym kwartalniku to, że on nie stara się podobać wszystkim. On po prostu jest. Trzyma się miejsca, trzyma się ludzi, trzyma się pamięci. A ja mam do takich rzeczy zaufanie, bo wiem, jak łatwo wszystko dziś ginie pod warstwą hałasu. Ten numer jest jak porządny zeszyt: ktoś w nim zapisał, co ważne, i zostawił na półce, żeby można było wrócić. I ja do niego wrócę.


























