Książka o smutku Michael Rosen 7,6

ocenił(a) na 915 lata temu Jest to autobiograficzna historia M. Rosena, który stracił syna i jest mu z tego powodu niezwykle smutno. Próbuje to zatuszować uśmiechem na twarzy, ale nie bardzo mu się to udaje.
Michael przeżywa stratę jak każdy z nas. W tej książce nie ma wielkiego patosu, żadnych mądrości ani żadnych porad, co robić, gdy... Nic w tym rodzaju. Po prostu każdy z nas w chwilach smutku przeżywa taki czas, gdy chciałby się zwierzyć ze wszystkiego, co go boli. A gdy już to zrobi, czuje zdecydowaną ulgę. Myślę, że podobnie było w przypadku autora. Pisze, czym się jego smutek objawia, jak stara się z nim walczyć, pisze po prostu co czuje i to mu pomaga. I jest to smutek nie tylko związany z jego synem. Smutek może pojawić się w najmniej oczekiwanym momencie: "Smutek jest wszystkim. Nadciąga i dopada"[1]
Dodatkowym atutem książki jest minimalna ilość słów i maksymalna siła ich treści. No i rysunki. Krzywe linie, jakby niedokończone postacie, ale wszytko ma w tej książce jakiś sens, czemuś służy. Każe czytelnikowi pomyśleć na chwilę nad tym, czy smutek nie jest (niestety) dominującym uczuciem w jego życiu. Bo czasami się tak zdarza.
Trzeba też pamiętać o tym, że dzieci zupełnie inaczej postrzegają niektóre tematy. Dla nich śmierć nie jest jeszcze tak zaszufladkowanym i pełnym niedomówień tematem. Wręcz przeciwnie, nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak odbierają śmierć dzieci. Uważam, ze każdy rodzic powinien to wiedzieć, a najlepiej sprawdzić to właśnie poprzez książki do nich skierowane. Wśród wielu pozycji w literaturze dziecięcej o tematyce smutku (pod różnymi postaciami),ta jest naprawdę godna polecenia. A jej zakończenie wbiło mnie lekko w krzesło. POLECAM!
[1]M. Rosen (2005) Książka o smutku, wyd. Egmont, s. 17;