Najnowsze artykuły
ArtykułyNie żyje Wiesław Myśliwski. Autor „Kamienia na kamieniu” i „Traktatu o łuskaniu fasoli” miał 94 lata
LubimyCzytać28
ArtykułyZaczęłam od tajemnicy. Reszta przyszła sama - rozmowa z Małgorzatą Rogalą
LubimyCzytać2
ArtykułyCzytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać441
ArtykułyPrzeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Krzysztof Szewczyk

Pisze książki: poezja
Urodzony: 1974 (data przybliżona)
Krzysztof Szewczyk autor książki Homo ferus w kategorii poezja.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
10,0/10średnia ocena książek autora
2 przeczytało książki autora
0 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Najnowsze opinie o książkach autora
Homo ferus Krzysztof Szewczyk 
10,0

Tomik wierszy nieprostych, w pewnym sensie fenomenologicznych, bowiem dotykających tego, co teraźniejsze i zadających pytania o to, co rzeczywiste. Jest to egzystencjalizm, ale egzystencjalizm w relacji do samego siebie, do ukochanej, do ludzi, do miłości w szczególności i ogólności.
Ciekawą cechą pióra autora jest igranie z formą na poziomie konstrukcji całych wierszy i zdań. W tym pierwszym sensie mamy tu zarówno utwory bardzo pokrewne haiku jak i teksty o konstrukcji prozy, z podziałem na akapity. W tym drugim sensie poeta rozszerza wachlarz często stosowanych znaków interpunkcyjnych o ukośniki, nawiasy czy podwójne pauzy. Wszystkie niosą ze sobą pewien dodatkowy sens, który można odkrywać.
Wiersze z tomu „Homo ferus” są wyzwaniem. To ciekawa językowo wyprawa, w którą autor nas zaprasza. Po drodze czekają nas piękne widoki, jednak by je zobaczyć, przyjdzie nam zanurzyć się w tych wierszach, podążyć za wieloznacznymi, nieoczywistymi zdaniami i formami, jednak efekt końcowy jest wart wysiłku.
Pomiot liryczny Krzysztof Szewczyk 
10,0

Drugi tomik poezji autora zawiera wiersze pisane w latach 97-99 i są to lata ważne w kontekście zawartych w książce utworów. Czytając teksty Szewczyka, ma się wrażenie, że podmiot liryczny faktycznie jest tutaj pomiotem: pomiotem socjaldemokratycznego państwa, pomiotem brzydkich bloków, stęchłych widoków i mroźnych, polskich miesięcy. Nie są to jednak wiersze smutne i przygnębiające, bowiem nasz pomiot pnie się do światła.
Światło, zmierzch, słońce, jasność, ciepło... to wszystko istotne symbole, tak często powielane przez autora, które niosą ukojenie i cichą radość w kreowanym przez niego świecie. Czytając jego wiersze, miałem przed oczami wspomnienie słonecznych, późnowiosennych poranków, gdy w przyjemnym swetrze popijałem pierwszą tego dnia kawę, chłonąc wpadające przez kuchenne okno słońce, które ogrzewało zimną od rosy ziemię. Autor zaprasza nas do takich właśnie miejsc.
Jednocześnie tomik „Pomiot liryczny” różni się nieco od „Homo ferus”. Nie ma tu poszukiwania formy – autor pozostaje przy krótkich lub bardzo krótkich utworach, które przywodzą na myśl haiku. O ile jednak format haiku pozwala na bardzo wiele niedopowiedzenia, o tyle wiersze Szewczyka są bardziej konkretne. Sporo z nich ma tutaj tytuły, które stają się kluczem interpretacyjnym dla utworów. To kawał naprawdę przyjemnej poezji.





























