Najnowsze artykuły
ArtykułyCzytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać429
ArtykułyPrzeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1
ArtykułyTylko że życie nie zna słowa „kiedyś”. Życie zna tylko „teraz” - Gabriela Gargaś radzi
LubimyCzytać4
ArtykułyJak czytać Harry’ego Hole? Kolejność książek Jo Nesbø i dlaczego warto zacząć dziś
Iza Sadowska13
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Eddy de Wind

Znany jako: Eliazar de Wind
Pisze książki: biografia, autobiografia, pamiętnik
Urodzony: 06.02.1916Zmarły: 27.09.1987
Holenderski lekarz, psychiatra i psychoanalityk pochodzenia żydowskiego. W 1942 roku dobrowolnie udał się do obozu przejściowego Westerbork, aby pomagać deportowanym tam ludziom. Rok później trafił do Auschwitz, gdzie pozostawał aż do wyzwolenia obozu w styczniu 1945 r. Po powrocie do Holandii wyspecjalizował się w psychiatrii, szczególnie w leczeniu traum poobozowych. Już w 1946 roku opublikował artykuł o syndromie poobozowym pt. Confrontatie met de dood. W tym samym roku ukazały się również spisane przez niego jeszcze w obozie koncentracyjnym wspomnienia pt. Eindstation Auschwitz. W 1984 roku został odznaczony orderem Order Oranje-Nassau, odznaczeniem państwowym Królestwa Niderlandów.
6,9/10średnia ocena książek autora
248 przeczytało książki autora
287 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Najnowsze opinie o książkach autora
Stacja końcowa Auschwitz Eddy de Wind 
6,9

"Stacja końcowa Auschwitz" to kolejna pozycja o obozowym życiu, po którą sięgnęłam. Tym razem opowieść snuta jest z perspektywy holenderskiego Żyda, który trafia do Auschwitz wraz ze swoją żoną. Jako lekarzowi udaje mu się wieść dość "dobre" życie, ponieważ trafia do obozowego szpitala. Książka dobra, chociaż momentami niestety troszkę mnie nudziła. Jednak myślę, że warto sięgnąć po jego wspomnienia.
Stacja końcowa Auschwitz Eddy de Wind 
6,9

Pozostając w tematyce książek „o Auschwitz” trafiamy na beletrystykę i dokumenty, na wierne prawdzie historycznej i te podkoloryzowane, na takie, które pozostawiają nas długo w stanach emocjonalnych przeżyć i takie, które zostały „przeczytane”. Ta jest kolejną z gatunku „ludzie ludziom zgotowali ten los”, a jak wiadomo książki inspirowane prawdziwymi wydarzeniami zawsze cieszyły się zainteresowaniem czytelniczym. Autor tworzy w niej swoje alter ego o imieniu Hans i opisuje przeżycia po tym, jak wraz ze swoją żoną Friedel są zmuszeni wsiąść do transportu, kierującego się do Auschwitz. Książka bez drastycznych opisów, pozbawiona ogromnego ładunku emocjonalnego. Jeśli chcecie dowiedzieć się czy śmierć jawi się dla autora wybawieniem, czy silniejsza jest jednak wola walki o każdy następny dzień, to przeczytajcie… Bez wypieków na twarzy.




























