Halo, kto zgubił Ogon? Martyna Szkołyk 9,4

ocenił(a) na 926 tyg. temu Czy zdarzyło Ci się kiedyś poczuć, że nie do końca wiesz, gdzie jest Twoje miejsce? Że wszyscy wokół zdają się pasować do swojej roli, a Ty wciąż szukasz tego, co jest naprawdę Twoje?
„Halo, kto zgubił ogon?” Martyny Szkołyk to książka, która w niezwykle prosty, a jednocześnie poruszający sposób opowiada właśnie o takim poszukiwaniu - o odnajdywaniu siebie, swojego miejsca i swojej wyjątkowości. I choć to historia skierowana do dzieci od 3. roku życia, to zapewniam Cię, że dorosły też znajdzie w niej coś dla siebie.
Bohaterem opowieści jest biały, puchaty Ogon. Problem w tym, że zgubił on zwierzątko, do którego należy! Brzmi zabawnie? Tak, ale już od pierwszych stron czuć w tej historii ogromną delikatność i ciepło. Ogon wyrusza w podróż, by odnaleźć swojego właściciela. Po drodze spotyka różne zwierzęta i ich ogony - każdy inny, każdy wyjątkowy. Są ogony błyszczące, są takie, które grzechoczą, są silne i sprawne. Każdy ogon coś potrafi, coś znaczy, do czegoś służy. A nasz bohater? Czuje się zagubiony, niepasujący, trochę „nie taki jak trzeba”. Czy to nie brzmi jak odbicie naszych własnych doświadczeń?
Właśnie w tym tkwi niezwykłość tej historii. Pod płaszczem prostej opowieści dla maluchów kryje się przesłanie o różnorodności i akceptacji siebie. Autorka w piękny sposób pokazuje, że każdy z nas ma swoją wartość, nawet jeśli na pierwszy rzut oka nie potrafimy jej dostrzec. To cudowna lekcja dla dzieci, które dopiero uczą się świata - i dla dorosłych, którzy czasem o tej lekcji zapominają.
Dużym atutem książki są ilustracje. Są miękkie, przyjemne dla oka, a sam biały Ogon to bohater, którego naprawdę nie da się nie polubić. Przyznam, że miałam ochotę przytulić go od razu! Kreska jest delikatna, kolory stonowane, co idealnie współgra z nastrojem opowieści. To książka, która aż prosi się o wspólne oglądanie - przewracanie stron, zatrzymywanie się przy detalach i rozmowy o tym, jakie zwierzęta spotkał bohater i czym każdy ogon różni się od innego.
Tekstu jest niewiele, czcionka duża i przejrzysta - dzięki temu lektura sprawdzi się nawet dla najmłodszych dzieci. Ale niech Cię to nie zmyli - prostota nie oznacza banału. Wręcz przeciwnie, to właśnie dzięki niej przesłanie wybrzmiewa jeszcze mocniej.
Najbardziej ujęło mnie zakończenie - pełne ciepła, satysfakcji i nadziei. Bo przecież każdy ogon ma swojego właściciela, każdy człowiek ma swoje miejsce, każdy z nas ma w sobie coś, co czyni go wyjątkowym. I właśnie to odkrycie sprawia, że historia nie tylko bawi, ale i wzrusza.
Ocena: 9/10 - bo „Halo, kto zgubił ogon?” to książka, do której chce się wracać - nie tylko po to, by znów zobaczyć uśmiech dziecka, ale też by przypomnieć sobie, że inność i wyjątkowość to największe skarby, jakie posiadamy.