"Sycylijskie dziedzictwo" autorstwa Jo Piazza przenosi nas na Sycylię, która uwodzi swoim pięknem 🩵Autorka zaprasza nas do miejsca, gdzie przeszłość miesza się z teraźniejszością. Do miejsca, w którym ziemia skrywa swoje tajemnice i nie zamierza się nimi dzielić 🤫
Z całą pewnością mogę stwierdzić, że "Sycylijskie dziedzictwo" jest książką przy której miło spędziłam czas 🥰
Autorka dobrze przedstawiła tytułowe miasto. Czułam się jak towarzyszka bohaterki, tak jakbym razem z Sarą (główną bohaterką) podróżowała i poznawała nowych ludzi.
Akcja książki jest wartka i przepełniona aurą tajemnicy. Jo Piazza stworzyła taką historię, gdzie przeszłość miesza się z teraźniejszością i jednocześnie obie przestrzenie się dopełniają. Ten zabieg w idealny sposób pokazuje, jak przeszłość wpływa na nasze realia i naszą rzeczywistość.
O wiele bardziej podobała mi się historia prababki Sary. Moim zdaniem ta część książki była ciekawsza i o wiele bardziej mnie wciągnęła w swój świat.
Jo Piazza porusza ważny temat, jakim jest życie kobiet, które na początku XX wieku zamieszkiwały Sycylię. Dużo było opisów, jak kobiety były "zniewolone" przez mężczyzn, jak musiały być podporządkowane im i nie mogły samodzielnie decydować o swoim losie, a następnie musiały odnaleźć się w świecie bez mężczyzn, gdy ci wyjechali dobrowolnie do Ameryki, by zarobić na swoją rodzinę.
"Sycylijskie dziedzictwo" to książka obyczajowa, jednak autorka umiejętnie wplątała w opowiadaną historię wątek detektywistyczny, gdzie Sara poszukuje prawdy o swojej prababce.
Książka wywarła na mnie pozytywne wrażenie. Mocno wkręciłam się w historię prababki Sary, jednak wątek jej samej był w pewnym stopniu interesujący i na pewno nie ciągnął się niemiłosiernie 😅
Polecam tę historię osobom, które kochają nieoczywiste postaci, za którymi stoi skomplikowana przeszłość 🩵
Dobrze mi się czytało tę książkę, lekka, wciągająca historia, a akcja powieści dzieje się na Sycylii i za to dużo plus. Natomiast nie podobało mi się jak autorka przedstawiła mężczyzn w tej powieści: jako tych złych, przemoc owych, źródło cierpienia wszystkich kobiet. Niestety ale współczesny feminizm idzie w kolejną skrajność jakbym celem było obrzydzenie mężczyzn kobietom i to mi się nie podoba.