Miałem wcześniej sporo okazji, by się przekonać, jak łatwo zanieczyścić próbki podczas eksperymentów.
Najnowsze artykuły
ArtykułyCzytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać80
ArtykułyWeź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać15
Artykuły„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1
ArtykułyNowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać124
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Svante Pääbo

Pisze książki: popularnonaukowa
6,9/10średnia ocena książek autora
109 przeczytało książki autora
272 chce przeczytać książki autora
2fanów autora
Zostań fanem autoraSprawdź, czy Twoi znajomi też czytają książki autora - dołącz do nas
Książki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Neandertalczyk. W poszukiwaniu zaginionych genomów
Svante Pääbo
6,9 z 90 ocen
380 czytelników 21 opinii
2015
Popularne cytaty autora
Cytat dnia
Svante Pääbo, Neandertalczyk. W poszukiwaniu zaginionych genomów
- Svante Pääbo , Neandertalczyk. W poszukiwaniu zaginionych genomów
W ciągu swojej pracy zawodowej nauczyłem się, że burza mózgów jest bardzo przydatna, a często wręcz kluczowa dla osiągnięcia dobrych wyników...
W ciągu swojej pracy zawodowej nauczyłem się, że burza mózgów jest bardzo przydatna, a często wręcz kluczowa dla osiągnięcia dobrych wyników.
osób to lubi - Svante Pääbo , Neandertalczyk. W poszukiwaniu zaginionych genomów
Wymiana poglądów pozwala narodzić się pomysłom, które inaczej nigdy nie przyszłyby do głowy badaczom skupionym tylko na swoich doświadczenia...
Wymiana poglądów pozwala narodzić się pomysłom, które inaczej nigdy nie przyszłyby do głowy badaczom skupionym tylko na swoich doświadczeniach.
osób to lubi
Najnowsze opinie o książkach autora
Neandertalczyk. W poszukiwaniu zaginionych genomów Svante Pääbo 
6,9

Autor jest kosmopolitycznym naukowcem, w połowie Szwedem, w połowie Estończykiem. Od lat związany z niemieckim uniwersytetem w Lipsku. Podróżuje po całym świecie, spotyka się z antropologami z różnych krajów i bada relikty po pierwszych ludziach z gatunku homo neanderthalensis oraz człowieka właściwego czyli homo sapiens. Z większym naciskiem jednak na tych pierwszych. Naukowiec wykorzystał możliwości współczesnej nauki z dziedziny genetyki, technologię odczytywania i intepretowania zapisów kodów genetycznych DNA z nielicznymi znaleziskami kostnych pozostałości po neandertalczykach. Swoistą kopalnią szczątków neandertalczyków są jaskinie położone w górach chorwackiej Dalmacji. Udało się odnaleźć kości neandertalczyków, którzy zostali pożarci przez swoich współziomków. W trakcie konsumpcji ciał napadniętych, mięso było oddzielane od kości i dokładnie poobgryzane, następnie skrupulatnie był wysysany szpik kostny. Ogołocony gnat był odrzucany w kąt, gdzie cierpliwie czekał przez 30 000 lat na swoje odkrycie i poddanie badaniom genetycznym technologią XXI wieku. Przez to, że kości były tak skrupulatnie oczyszczone z tkanek miękkich, mikroby nie namnażały się ze zwykłą intensywnością i proces rozkładu był spowolniony. Uczonym udało się pozyskać nieznaczne ilości materiału genetycznego, aby móc odczytać DNA neandertalczyków sprzed dziesiątków tysięcy lat. Gdy porównywano pozyskany kod genetyczny z kodem genetycznym współczesnych ludzi rasy białej, żółtej, czerwonej itd., okazało się, że kod DNA współczesnego człowieka zawiera od 1 do 4% kodu genetycznego neandertalczyków. Jedynym wyjątkiem są rdzenni mieszkańcy południowej Afryki, których przodkowie nigdy, w żaden sposób nie miel kontaktu z neandertalczykami. I w tym miejscu wybuchła sensacja! Okazało się, że w „naszych żyłach płynie odrobina krwi neandertalskiej” (patrząc się na niektórych polityków można sądzić, że nie jest to taka odrobina 😉). Neandertalczycy nie posiadali tak zawansowanej i zgranej struktury grupowej jak człowiek współczesny, co miało znaczenie w organizowaniu polowań czy walki o przetrwanie w sytuacji kryzysowej. Ich narzędzia są większe i mniej poręczne niż narzędzia człowieka Cro-Magnon. Wreszcie, człowiek współczesny dysponował bronią miotaną na odległość jak prymitywny łuk czy włócznia rzucana za pomocą „miotacza włóczni”. Te ewidentne przewagi spowodowały, że neandertalczycy, którzy dzielnie walczyli z surowymi warunkami epoki lodowcowej przez 200 tysięcy lat musieli ustępować przed inwazją nowej wersji człowieka. Trochę mi to przypomina eksterminację rdzennych Amerykanów przez białych. Proces wypierania neandertalczyków trwał tysiąclecia i nie bez przyczyny ostatnie ich ślady znajdujemy na mało urodzajnych skrawkach Europy, takich jak surowe skały Gibraltaru czy spalone słońcem góry Dalmacji. Dzięki niewielkim podobieństwom w kodzie genetycznym możemy wysnuć dość twardą tezę, że człowiek współczesny spółkował z neandertalczykami i owocem tych stosunków było płodne potomstwo. W praktyce zapewne wyglądało to w ten sposób, że wysunięte w terytoria neandertalczyków wojownicze hordy człowieka współczesnego porywały neandertalki i je gwałcili. Jakby tam jednak nie było, faktem jest, że jesteśmy genetycznymi ziomkami neandertalczyków.
Pomimo wielkiego wkładu w naukę ze strony autora, jego książka naukową nie jest. Skoncentrował się na opisie swoich perypetii w trakcie prac naukowym nad tym wielkim projektem. Opisuje problemy natury biurokratyczno-ludzkiej oraz wspomina, jak fajnie piło mu się z chorwackimi pracownikami naukowymi itd. Nieco mnie rozsierdził złośliwymi uwagami na temat młodych doktorantów i naukowców. Ci według autora tylko gonią za medialnymi tematami, gdzie można się wykreować czy zrobić ciekawy dorobek naukowy, a gardzą pracą zespołową, przez to anonimową lub wymagającą wielu lat poświeceń, a nie wielkiego splendoru. Gdy tym czasem Pan Svante nic innego nie robi od 10 lat, jak tylko popularyzuje swoje osiągniecia poprzez swoiste celebryctwo popularnonaukowe. W ostatnim rozdziale swojej książki wspominał nawet, że gdy eksplodował swoją naukową rewelację, został poproszony o wywiad dla Playboya. Autor przyznaje, że taka nieoczekiwana propozycja zanęciła go i pojawił się w jednym z numerów czasopisma dla panów. Gdzie, jak można było się spodziewać, spłycono temat w formule artykułu „miłość po neandertalsku” i pytano czytelników czy by się poważyli na stosunek płciowy z neandertalską kobieta. Więc jak to jest Panie Svante z ta pogonią za popularnością i tanią sensacją?




























