

Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd. Listy z podróży afrykańskiej z lat 1931-1936

- Kategoria:
- literatura podróżnicza
- Format:
- audiobook
- Data wydania:
- 2017-05-25
- Data 1. wyd. pol.:
- 2017-05-25
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788394787608
- Długość:
- 17 godzin 53 minuty
- Lektor:
- Grzegorz Damięcki
To zupełnie niezwykła książka ze względu na treść i osobę autora, zasługująca na dużo większą uwagę i szerszy oddźwięk. Rewelacyjna to rzecz, którą włączam jako stałą pozycję do swoich wykładów, rozmów, refleksji na temat reportażu zagranicznego; oby zajęła ona stałe miejsce na listach klasyki polskiego reportażu - czego zresztą jestem od tego momentu sam gorącym zwolennikiem...” Ryszard Kapuściński.
Samotnie, bez pieniędzy, ale za to z niezłomnym charakterem i wielką determinacją, dzięki którym udaje mu się przebyć trasę wzdłuż całej Afryki z północy na południe, a następnie inną drogą – z południa na północ wyrusza Kazimierz Nowak , autor niniejszej opowieści, która niczym bajka odsłania przed nami cudowną krainę odległą tak w przestrzeni, jak i w czasie - Afrykę lat trzydziestych XX wieku...
Kup Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd. Listy z podróży afrykańskiej z lat 1931-1936 w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd. Listy z podróży afrykańskiej z lat 1931-1936
Ponad 80 lat temu żył sobie człowiek, który postanowił zrobić coś tak niesamowitego, że zapewne nie raz był nazywany szaleńcem i samobójcą, a w dzisiejszych czasach prawdopodobnie zebrałby podobne opinie. Jednak to był typ niepoprawnego marzyciela, człowieka o niesłychanie wielkiej wierze we własne siły, który miał na szczęście te opinie głęboko gdzieś i dopiął swego. Kazimierz Nowak w latach trzydziestych XX wieku przemierzył o własnych siłach dziki, niezbadany, niebezpieczny Czarny Ląd z północy na południe i z powrotem. Dzięki tej książce dostajemy do rąk bogato opisaną podróż naszego bohatera, którą przez 5 lat spisywał na kolejnych listach wysyłanych do Polski. Był zdecydowanie jednym z największych podróżników w historii, chociaż w Polsce dopiero od kilku lat zaczyna być o nim głośno. W pamięć zapadają zarówno barwne opisy zachwycających miejsc na jakie trafiał na swojej drodze, jak i te bardziej przykre, w których ujrzał wiele cierpienia i życia tubylców w nieludzkich warunkach. To nie tylko literatura podróżnicza - to również znakomity reportaż, z trafnym spojrzeniem na okrutną politykę kolonialną państw europejskich oraz ludzką chciwość która jak rak coraz bardziej zaczynała pochłaniać Afrykę, a wiele spostrzeżeń oraz prognoz Nowaka po latach okazało się trafnych i ciągle aktualnych. Książkę czyta się z zapartym tchem, wciąga niesłychanie i trudno się od niej oderwać poznając kolejne losy naszego bohatera. Momentami nie mieści się w głowie jak mógł rowerem przebyć Saharę, czy brnąć naprzód pomimo walki z trudną pogodą, chorobami, nieprzyjaznymi ludźmi, groźnymi zwierzętami oraz upierdliwą biurokracją. Zacząłem czytać tę książkę wieczorem i udało mi się od niej odkleić nad ranem, gdy zmógł mnie już sen. Często tak czytam książki, jednak tym razem jak już się obudziłem, to czułem się wykończony jakbym rzeczywiście poprzedniej nocy był w ciężkiej podróży, a okrutna Afryka mnie pod koniec przeżuła i wypluła. Gdy już skończyłem ją czytać ogarnął mnie smutek. Żal, że to już koniec tej podróży, a nasz strudzony podróżnik musi wracać do szarej rzeczywistości, która okazała się dla niego później taka bezlitosna, jakby życie postanowiło podliczyć mu rachunek za taki ogrom szczęścia, niezwykłych przeżyć i ciągłego unikania śmierci w czasie tych pięciu lat. Jest to także smutek, że nikt z nas już nie ujrzy tej Afryki, której dzikość umierała już podczas tamtej podróży. Polecam tę lekturę każdemu bez wyjątku.
Oceny książki Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd. Listy z podróży afrykańskiej z lat 1931-1936
Poznaj innych czytelników
2956 użytkowników ma tytuł Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd. Listy z podróży afrykańskiej z lat 1931-1936 na półkach głównych- Chcę przeczytać 1 492
- Przeczytane 1 394
- Teraz czytam 70
- Posiadam 318
- Ulubione 64
- Audiobook 31
- Podróżnicze 25
- Chcę w prezencie 22
- Podróże 21
- Afryka 18
Tagi i tematy do książki Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd. Listy z podróży afrykańskiej z lat 1931-1936
Inne książki autora
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Inne materiały dotyczące książki Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd. Listy z podróży afrykańskiej z lat 1931-1936


Trwa Tour de France. Poznaj książki dla miłośników dwóch kółek

Pisarze na i o rowerach
Cytaty z książki Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd. Listy z podróży afrykańskiej z lat 1931-1936
Mój nieodłączny przyjaciel, druh serdeczny, cichy, spokojny, w każdej chwili gotowy do pomocy... Żałowałem, że jest jedynie rowerem i nie potrafi mówić. Odniosłem zarazem wrażenie, że gdy los złączy nas nierozerwalnie na wiele lat z rzeczą, rzecz ta przestaje być przedmiotem martwym i wydaje się nam ,że żyje, myśli i odczuwa.
Mój nieodłączny przyjaciel, druh serdeczny, cichy, spokojny, w każdej chwili gotowy do pomocy... Żałowałem, że jest jedynie rowerem i nie po...
Rozwiń ZwińPo trudnym dniu, gdy wieczorem rozbijam obóz, tak mi jakoś śpiewnie, radośnie. Ponad sawanną snują się znów modlitewne rozmowy nocy i nocna poświata czarem wypełnia pustkowie. Wtedy biorę pióro do ręki, kawał papieru i piszę do Was - daje to złudzenie, że mówię, i lżej na piersi, bo pragnienie rozmowy jest może równie silne jak pragnienie wody.
Po trudnym dniu, gdy wieczorem rozbijam obóz, tak mi jakoś śpiewnie, radośnie. Ponad sawanną snują się znów modlitewne rozmowy nocy i nocna ...
Rozwiń ZwińInżynier, który mi towarzyszył, w różnych miejscach kazał sobie dać próbkę złota, jakby chciał się pochwalić tym, co wydobywa. Murzyn wsypywał wtedy łopatą do czarnej oksydowanej miednicy muł zebrany z dna rzeki, płukał wodą raz po raz, aż w końcu na dnie pokazał się złoty piasek, nieraz nawet wielkości ziarenek zboża. Podawano mi go do ręki, ale choć widziałem szczere złoto, dotykałem go i przesypywałem w dłoni, wrażenia żadnego! Jest ono tutaj jakieś obojętne, pozbawione wartości. Pigułka chininy, aspiryny, soczysta pomarańcza ma dla mnie w tych stronach o niebo więcej uroku i wartości!
Inżynier, który mi towarzyszył, w różnych miejscach kazał sobie dać próbkę złota, jakby chciał się pochwalić tym, co wydobywa. Murzyn wsypyw...
Rozwiń Zwiń

















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd. Listy z podróży afrykańskiej z lat 1931-1936
Rowerem przez Czarny Ląd długo zwlekałem z jej przeczytaniem, bo obawiałem się słabego języka – zupełnie niepotrzebnie. Autor całkiem dobrze sobie radzi i książkę czyta się (lub słucha) bez trudu, mimo że od jego wyczynu minęło prawie 100 lat, a sama wyprawa nadal wydaje się czymś abstrakcyjnym.
Zadziwia mnie światły i współczesny sposób myślenia autora, który potępia kolonializm, szowinizm, wyzysk kobiet i wywyższanie rasy białej nad czarną. Dzięki pasji do roweru i zbieżności światopoglądów stał mi się bliski.
Mam wrażenie, że oceny Kazika są dobrze wyważone i prawdziwe. Oczywiście widać pewne różnice wynikające z tych stu lat, ale tym bardziej uderza uniwersalność jego myśli – wiele z nich pozostaje aktualnych do dziś.
Rowerem przez Czarny Ląd długo zwlekałem z jej przeczytaniem, bo obawiałem się słabego języka – zupełnie niepotrzebnie. Autor całkiem dobrze sobie radzi i książkę czyta się (lub słucha) bez trudu, mimo że od jego wyczynu minęło prawie 100 lat, a sama wyprawa nadal wydaje się czymś abstrakcyjnym.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZadziwia mnie światły i współczesny sposób myślenia autora, który potępia...
Co za wyczerpująca wyprawa. Wyczyn godny podziwu i trochę przerażający.
Na pewno Kazimierz Nowak był samotnikiem i trochę dziwakiem, ale dokonał wiele. W imię czego? Sam sobie wyznaczył cel, z ciekawości świata, pokonania nieznanego, poznania Afryki i siebie samego. Długo był sam ze sobą. Jego spostrzeżenia są całkiem dzisiejsze, te o kolonializmie i globalizacji. Niesamowite. Trochę szkoda, że częściej nie dał się uwieść wygodom, nie pozwalał sobie na odpoczynek.
Podróż była mordercza. Pod koniec czuć już wielkie zmęczenie, zgorzknienie i niecierpliwość autora. Już parł do domu.
Książka słuchana. Trochę taka poszatkowana i brakuje pomysłu na spięcie całości. Zebrał, opracował i wstępem opatrzył Łukasz Wierzbicki. Sam Nowak jej nie zdążył napisać i wydać, nie wybrał swoich tekstów i nie zredagował. Dlatego musiała powstać z tego, co już było. Wielkie ukłony dla Łukasza Wierzbickiego za jego wkład i popularyzację.
Tak sobie myślę, że człowiek, który odbywa tak niezwykłą wyprawę, już nigdy by nie zagrzał miejsca. Gdyby nie jego przedwczesna śmierć, wędrowałby po świecie.
Gdyby miał taki dryg do gawędy jak Tony Halik, byłby bardzo uznany i sławny. Kiedy wysłuchałam końcowy komentarz, zrobiło się smutno, ale też wzruszająco. Nowak wrócił wyczerpany, tak samo biedny jak wyruszył. Miał serie spotkań i pokazów. Był zmęczony i chory. Po roku zmarł.
Mam nadzieję, że ten niepozorny podróżnik zdobędzie większą uwagę i sławę.
Co za wyczerpująca wyprawa. Wyczyn godny podziwu i trochę przerażający.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa pewno Kazimierz Nowak był samotnikiem i trochę dziwakiem, ale dokonał wiele. W imię czego? Sam sobie wyznaczył cel, z ciekawości świata, pokonania nieznanego, poznania Afryki i siebie samego. Długo był sam ze sobą. Jego spostrzeżenia są całkiem dzisiejsze, te o kolonializmie i globalizacji....
Pocztówka nie tylko z innego kontynentu, ale biorąc pod uwagę kontekst czasowy i społeczny, wręcz z innego świata.
Podobała mi się duża wrażliwość dotycząca skali błędów kolonialnych. Grzeszków, wypaczeń i zbrodni. Może jest niezwykła, biorąc pod uwagę kiedy była pisana, ale na pewno nawet jak na tamte czasy, bardzo trafna. Pokazuje to moim zdaniem, że osoby dysponujące odpowiednią wiedzą i wrażliwością dostrzegą niesprawiedliwości i patologie wokół nich nawet, gdy oficjalna narracja podłapie temat dopiero po latach.
Bardzo cenię negatywną reakcję p. Kazimierza na grabież surowców, w tym szczególną uwagę poświęconą zwierzętom, i zalanie w zamian Afryki tandetą, a także ogłupianie miejscowych.
W książce wybrzmiewają myśli w charakterze przestrogi przed globalizacją i homogenizacją kultur.
Treść także dobrze oddaje trud takiej podróży. Momenty dobre, straszne, smutne. Ciekawe wydaje mi się, że autor był w swojej wyprawie pewnego rodzaju wyrzutkiem, traktowanym zarówno przez białych kolonizatorów, jak i czarnych tubylców jako dziwadło. Przez pierwszych z uprzejmą pobłażliwością, przez drugich z obawą lub wrogością. Najlepiej dogadywał się z osobami, które tak jak on były mieszanką różnych profili i żyły na pograniczu światów.
Piękne są tu opisy otoczenia i ludzi. Język jest obrazowy, ale nie nazbyt poetycki i kwiecisty.
Słuchałam audiobooka, który był dobrze przeczytany przez Grzegorza Damięckiego. Do tego świetnie dobrana muzyka i efekty dźwiękowe.
Pocztówka nie tylko z innego kontynentu, ale biorąc pod uwagę kontekst czasowy i społeczny, wręcz z innego świata.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodobała mi się duża wrażliwość dotycząca skali błędów kolonialnych. Grzeszków, wypaczeń i zbrodni. Może jest niezwykła, biorąc pod uwagę kiedy była pisana, ale na pewno nawet jak na tamte czasy, bardzo trafna. Pokazuje to moim zdaniem, że osoby dysponujące...
Genialna książka pokazująca trudy podróży bez zaplecza.
Genialna książka pokazująca trudy podróży bez zaplecza.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tomam mieszane uczucia
część czytających zdaje się oceniać nie książkę a sam wyczyn (a ten jest 15/10),niemniej od relacji z podróży chciałbym dostać poczucie przebywania z autorem w miejscu odległym - tu to szwankuje, w znacznej części tej książki mamy opis przemieszczenia się z punktu A do punktu B
ogólnie początek był 6/10, środek 5/10 (było dość nudnawo),ratuje wszystko końcówka, zdecydowanie najlepsza 8/10 - gdzie autor pozwolił sobie na dużą dozę autorefleksji w kontekście odbytej drogi i miejsca człowieka
za to szacunek dla wydawcy za wyciągnięcie tej historii na wierzch świata oraz fantastyczne wydanie (mapy/zdjęcia) - choćby z tego powodu warto czytać, by wiedzieć, że gdzie diabeł nie może tam polaka pośle ;)
mam mieszane uczucia
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toczęść czytających zdaje się oceniać nie książkę a sam wyczyn (a ten jest 15/10),niemniej od relacji z podróży chciałbym dostać poczucie przebywania z autorem w miejscu odległym - tu to szwankuje, w znacznej części tej książki mamy opis przemieszczenia się z punktu A do punktu B
ogólnie początek był 6/10, środek 5/10 (było dość nudnawo),ratuje...
Co oznacza być blisko drugiego człowieka, dzielić jego radości, smutki; wzloty i upadki? W żadnej innej do tej pory przeczytanej książce nie znalazłem tak sumiennie udzielonej odpowiedzi. Odpowiedzi z życia Autora.
Co oznacza być blisko drugiego człowieka, dzielić jego radości, smutki; wzloty i upadki? W żadnej innej do tej pory przeczytanej książce nie znalazłem tak sumiennie udzielonej odpowiedzi. Odpowiedzi z życia Autora.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli macie przeczytać w życiu tylko jedną książkę z kategorii literatura faktu / reportaż / literatura podróżnicza – niech to będzie ta książka.
Kazimierz Nowak w latach trzydziestych XX w. przemierzył rowerem, pieszo, własnoręcznie przebudowanym czółnem, konno i na wielbłądzie całą Afrykę, od wybrzeża Morza Śródziemnego aż po jej południowy kraniec. I z powrotem. Oczywiście inną drogą, bo tylko frajer wraca tą samą trasą, gdy tyle jest jeszcze do zobaczenia na olbrzymim Czarnym Lądzie. Samotna podróż zajęła mu pięć lat; w jej trakcie przemierzył około 40 tys. kilometrów. Po drodze nabawił się malarii, niezliczoną ilość razy był na granicy śmierci. Ale przeżył. Zmarł rok po powrocie, już w Polsce, na zapalenie płuc – wycieńczenie organizmu spowodowane trudami wieloletniej podróży i przebytą malarią na pewno nie było bez wpływu na tę przedwczesną śmierć. Nowak odszedł w wieku zaledwie 40 lat. Pozostawił po sobie listy, które wysyłał pocztą z Afryki, zarówno do żony, jak i do współpracujących z nim czasopism – ich publikacja pozwalała mu w części sfinansować to niezwykłe przedsięwzięcie – oraz ponad 2000 zdjęć, które stanowią dowód, że Nowak rzeczywiście tę niewiarygodną podróż odbył. Bez nich trudno byłoby uwierzyć, że to nie jest jakaś nieprawdopodobna mistyfikacja.
Nowak był też influencerem, zanim to było modne. Publikacja relacji w prasie to nic innego jak ówczesny odpowiednik konta na Instagramie czy kanału na Jutubie. W jednym z listów podróżnik pisze też o tym, że nie jest przez nikogo sponsorowany, ciągle brakuje mu pieniędzy na dalszą podróż (w jej trakcie zarabiał czasem jako fotograf, cykając słitfocie miejscowym),a więc jeśli czytelnikom podobają się jego relacje, zaprasza do wspierania go na Patronajcie („Patronajtem” miało być wysyłanie pieniędzy pod podany adres pocztowy).
Po wojnie Nowak został niemal całkowicie zapomniany, jedynie w latach sześćdziesiątych staraniem jego córki ukazał się album ze zdjęciami z afrykańskiej wyprawy. Pamięć o nim przywrócił dopiero w 2000 r. Łukasz Wierzbicki, który doprowadził do wydania książki, której recenzję właśnie czytacie. Wierzbicki o Nowaku dowiedział się od swojego dziadka, który opowiadał mu o czytanych w przedwojennej prasie niezwykłych przygodach polskiego Indiany Jonesa. Ryszard Kapuściński uznał „Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd” za klasykę polskiego reportażu.
Paradoksalnie jednak – i co jest jeszcze bardziej niesamowite – wartość książki nie leży wcale w samej unikalności wyczynu Kazimierza Nowaka lecz w jej jakości literackiej. Podróżnik z niezwykłą przenikliwością opisuje bowiem stosunki panujące w Afryce, jej bezlitosny wyzysk przez białego człowieka – ale nie unika też niewygodnych tematów. Opisuje lenistwo tubylców, ich trwanie w zabobonach, bierność.
Wyrażaną dobitnie krytyką kolonializmu Nowak wyprzedził swoją epokę o dziesięciolecia. Przy czym mówię tu nie tylko o świecie Zachodu. Powszechnie panującą wówczas w Polsce narracją było załamywanie rąk nad tym, że przespaliśmy taką wspaniałą okazję i nie zdołaliśmy uszczknąć ani kawałka z kolonialnego tortu. Nowak wprost i z widoczną jasno dopiero z dzisiejszej perspektywy proroczą intuicją pisze, że to wielkie szczęście, że Polska nie posiada żadnych kolonii, z których powodu europejskie mocarstwa będą miały w przyszłości spore problemy. Podróżnik przewiduje, że w perspektywie kilkudziesięciu lat system kolonialny musi się załamać, a pogardzani i wykorzystywani tubylcy zbuntują się przeciwko białym panom i wywalczą niepodległość.
Podczas lektury „Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd” w czytelniku walczą ze sobą nieustannie fascynacja, szok, niedowierzanie i obrzydzenie (gdy czyta się np. o piciu na Saharze wody z sadzawki wypełnionej wielbłądzimi odchodami). Nie jest też jednak tak, że Autor skupia się wyłącznie na okropieństwach. Nowakowi udało się barwnie opisać niezwykłą kulturę, bogactwo przyrody i życie duchowe kontynentu afrykańskiego. Mamy wrażenie, że razem z Kazikiem pchamy rower przez piaski Sahary, trzęsiemy się z zimna w szałasie podczas tropikalnej ulewy, posilamy się strawą w murzyńskiej chacie. Niezwykła, niezwykła książka. Skończyłem jej słuchać już dwa tygodnie temu i ciągle nie mogę przestać myśleć o Kazimierzu Nowaku i jego afrykańskiej przygodzie. Gdyby był on Amerykaninem, powstałoby już o nim kilka holiłudzkich filmów i ze dwa seriale a jego nazwisko znane byłoby na całym świecie. Tymczasem pozostaje nam przeczytanie lub przesłuchanie „Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd”. NA CO JESZCZE CZEKACIE???!!!
Jeśli macie przeczytać w życiu tylko jedną książkę z kategorii literatura faktu / reportaż / literatura podróżnicza – niech to będzie ta książka.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKazimierz Nowak w latach trzydziestych XX w. przemierzył rowerem, pieszo, własnoręcznie przebudowanym czółnem, konno i na wielbłądzie całą Afrykę, od wybrzeża Morza Śródziemnego aż po jej południowy kraniec. I z powrotem....
Ta książka to niesamowita przygoda, która naprawdę się wydarzyła, Kazimierz Nowak niesamowity człowiek, o takich ludziach nasze dzieci powinny uczyć się w szkole. Wszystkim, którzy są po jej lekturze polecam, a nawet zalecam przeczytanie listów Nowaka do swojej żony, "Kochana Maryś! Listy z Afryki", które pozwolą lepiej zrozumieć całą podróż, i które tak wiele mówią o bohaterze i czasach, w których żył.
Ta książka to niesamowita przygoda, która naprawdę się wydarzyła, Kazimierz Nowak niesamowity człowiek, o takich ludziach nasze dzieci powinny uczyć się w szkole. Wszystkim, którzy są po jej lekturze polecam, a nawet zalecam przeczytanie listów Nowaka do swojej żony, "Kochana Maryś! Listy z Afryki", które pozwolą lepiej zrozumieć całą podróż, i które tak wiele mówią o...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo, bardzo ciekawe. Czasy, w których to się działo sprawiają, że jest to jeszcze ciekawsze.
Bardzo, bardzo ciekawe. Czasy, w których to się działo sprawiają, że jest to jeszcze ciekawsze.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGenialny reportaż genialnego człowieka i tylko dziesiątki myśli i pytań zostało po lekturze...
Genialny reportaż genialnego człowieka i tylko dziesiątki myśli i pytań zostało po lekturze...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to