Uczta dla wron. Cienie śmierci

Okładka książki Uczta dla wron. Cienie śmierci autora George R.R. Martin,
Okładka książki Uczta dla wron. Cienie śmierci
George R.R. Martin Wydawnictwo: Zysk i S-ka Cykl: Pieśń Lodu i Ognia (tom 4.1) fantasy, science fiction
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
audiobook
Cykl:
Pieśń Lodu i Ognia (tom 4.1)
Tytuł oryginału:
A Feast for Crows, vol. 1
Data wydania:
2017-04-01
Data 1. wyd. pol.:
2017-04-01
Język:
polski
Tłumacz:
Michał Jakuszewski
Średnia ocen

7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Uczta dla wron. Cienie śmierci w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Uczta dla wron. Cienie śmierci



książek na półce przeczytane 839 napisanych opinii 839

Oceny książki Uczta dla wron. Cienie śmierci

Średnia ocen
7,5 / 10
36 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Uczta dla wron. Cienie śmierci

avatar
210
92

Na półkach:

Spodziewałam się po czwartym tomie ogromnego spadku formy, a wcale go nie odczułam...
Owszem, niektórych bohaterów nie ma, w tym takich, których ja też bardzo polubiłam (Tyrion, Daenerys),tylko, że taki właśnie był zamysł autora... Oni wrócą w tomie piątym!
Pojawia się wiele nowych postaci i też nie jestem największą fanką rozdziałów o Greyjoyach, za to nadal jest perspektywa Sansy, Aryi, Lannisterów, nadal są spiski, ciekawi bohaterowie, czyli wszystko to, za co pokochałam Pieśń lodu i ognia.
Może się za bardzo nastawiłam, że będzie słabo.
A może po prostu już tak bardzo się wciągnęłam w uniwersum, że nie umiem na nie patrzeć zbytnio krytycznie.
Wiem jedno, "Pieśń lodu i ognia" wyrasta na moją ulubioną serię fantasy obok Wiedźmina.

Spodziewałam się po czwartym tomie ogromnego spadku formy, a wcale go nie odczułam...
Owszem, niektórych bohaterów nie ma, w tym takich, których ja też bardzo polubiłam (Tyrion, Daenerys),tylko, że taki właśnie był zamysł autora... Oni wrócą w tomie piątym!
Pojawia się wiele nowych postaci i też nie jestem największą fanką rozdziałów o Greyjoyach, za to nadal jest...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
899
351

Na półkach: , ,

I znowu nic się nie dzieje! Dlatego, ponownie zapraszam na kolejny odcinek "Gra O Tron Action", czyli TOP 5, ulubionych wątków w krzywym zwierciadle"

5. Historia, która nikogo, czyli rzecz o twardych chłopach i jednej twardej babce z ...nie, nie ze Skandynawii, ale z Wysp Żelazynch. Im nie potrzeba jedzenia, nie potrzeba im zbytków, oni żyją żelazem i morską wodą, gwałtem i rozbojem. Kto by nie chciał żyć tak jak oni! I by tak gwałcili i żeglowali, gdyby nie to, że nie mogą dojść do tego, kto powinien ich do tych rozbojów prowadzić. Mniej bijatyk, a więcej kompromisu, moi drodzy Żelaźni ludzie!

4. Kto nie lubi słonecznych plaż, wygodnych leżaczków i Dornijskich drinków z palemką. Sami Dornijczycy, pewnie z dużą chęcią zajęliby się prowadzeniem turystyki "All Inclusive", gdyby nie to, że ich krótkowzroczni panujący (tak, to na Was patrzę, Żmijowe Bękarcice),tak garną się do bitki z całym światem. I choć z góry wiadomo, że nie skończy się to dobrze dla narodu "Złotych Piasków" to i tak trzeba chwycić za włócznię. Ja jednak daruje sobie, te wszystkie Wasze trucizny i poproszę o kolejnego "Słodkiego Oberyna", ale koniecznie z kawałkiem pomarańczy!

3. Tutaj musiała się znaleźć koniecznie jakaś silna babka. Widać "Grze o Tron" władcze kobitki czują się jak ryby w wodzie, więc miałem z czego wybierać. Ale znowu zamiast robić sobie żarty z Cersei (a wiadomo, kogo na mnie naśle),tym razem wybiorę waleczną Brienne z Tarthu. Barczysta kobita, całkiem dzielnie radzi sobie jako rycerz i raz po raz pokazuje kolejnym facetom, że "mieć jaja" to stan umysłu, a nie biologiczny imperatyw. To taka kobitka, z którą można i konie kraść i urządzić konkurs bekania. Ale nie oszukujmy się, pod tą twardą skorupą, ukryty jest w środku prawdziwy wrażliwy okaz piękna i łagodności. Może znajdzie się kiedyś jakiś śmiałek, który dokopie się do tych bogatych pokładów kobiecości.

2. Nie mogło w tym zestawieniu zabraknąć brata marnotrawnego, znaczy się człowieka, który nabroił w życiu tyle, że teraz może być już tylko lepiej. Oczywiście, żeby było lepiej i żeby można było wprowadzić w życie program stawania się lepszym człowiekiem - Jamie - bo to o nim mowa, musiał stracić rękę, a po ręce, również uczucia swojej niecnej siostry. Bardzo się cieszę, że autor poszedł drogą - zupełnie inaczej niż w serialu - gdzie jednoręki rycerzyk, przypomina sobie jak to jest mieć w sobie resztki honoru, przechodzi wewnętrzną przemianę i w końcu przestaje wsadzać język (i nie tylko) w swoją siostrę. Skoro Jaime potrafi się zmienić to i reszta świata to potrafi, prawda?

1. Niech będzie, młoda, niesforna i krnąbrna Aryia znowu zdobywa pierwsze miejsce. Choć w sumie, nie dla tego, że jest sobą, ale właśnie dlatego, że niedługo straci swoją twarz i stanie się Nikim! Ooo, że zdradziłem zbyt dużo? Dajcie spokój, każdy już to widział, lub czytał:) Tak naprawdę zwycięstwo należy się "bogowi o wielu twarzach". Toż w końcu "Valar morgulis" "Valar Dohaeris"

I znowu nic się nie dzieje! Dlatego, ponownie zapraszam na kolejny odcinek "Gra O Tron Action", czyli TOP 5, ulubionych wątków w krzywym zwierciadle"

5. Historia, która nikogo, czyli rzecz o twardych chłopach i jednej twardej babce z ...nie, nie ze Skandynawii, ale z Wysp Żelazynch. Im nie potrzeba jedzenia, nie potrzeba im zbytków, oni żyją żelazem i morską wodą, gwałtem...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
143
138

Na półkach:

Autor pisze z realizmem, poraża mrocznym klimatem, co dziwne to trochę połączenie realizmu i fantasy, daje nam ciekawą mieszankę "fantasy realistyczne". Struktura narracyjna jest złożona, jednak dobrze się czyta. Bohaterowie dobrze stworzeni, autor lubi obnażać przed czytelnikiem ich ludzką naturę.

Autor pisze z realizmem, poraża mrocznym klimatem, co dziwne to trochę połączenie realizmu i fantasy, daje nam ciekawą mieszankę "fantasy realistyczne". Struktura narracyjna jest złożona, jednak dobrze się czyta. Bohaterowie dobrze stworzeni, autor lubi obnażać przed czytelnikiem ich ludzką naturę.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

35162 użytkowników ma tytuł Uczta dla wron. Cienie śmierci na półkach głównych
  • 27 885
  • 6 970
  • 307
9579 użytkowników ma tytuł Uczta dla wron. Cienie śmierci na półkach dodatkowych
  • 6 101
  • 1 605
  • 598
  • 449
  • 434
  • 202
  • 190

Inne książki autora

George R.R. Martin
George R.R. Martin
Pisarz, twórca science fiction i fantasy, zarówno opowiadań jak i powieści, wielokrotny zdobywca nagród Nebula i Hugo oraz wielu innych (World Fantasy Award, Bram Stoker Award, Locus Award). Początkowo publikował pod nazwiskiem pozbawionym dwóch „R”, które dołączył, gdy zaczęto go mylić z menedżerem The Beatles. Jego utwory przetłumaczono na 14 języków, w tym polski. Jest autorem popularnej sagi fantasy „Pieśń Lodu i Ognia”, na której oparto serial i grę fabularną. Na podstawie jego innych prac nakręcono kilka filmów i odcinków serii telewizyjnych („Remembering Melody”, 1984; „Nightflyers”, 1987; „Sandkings”, 1995). Współpracował także przy tworzeniu różnych projektów telewizyjnych („Strefa mroku”, „Beauty and the Beast”, „Doorways”, itp.).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Władca Pierścieni J.R.R. Tolkien
Władca Pierścieni
J.R.R. Tolkien
Ponieważ jestem ojcem moich córek, zachęcam je łamane zmuszam do zapoznawania się z moimi fenomenami kulturowymi, dzięki którym stałem się takim człowiekiem jakim się stałem (to jest doprawdy banał, wystarczy tysiąc razy zobaczyć bambi disneya i tysiąc razy gwiezdne wojny, i bumc, ja). Dziewczyny potrafią poprawnie wymienić wszystkich x-menów z co ważniejszych składów (na spin offy też przyjdzie pora),wiedzą który trans formers jest który, jak się nazywają żółwie ninja, i całkiem nieźle potrafią zidentyfikować dwadzieścia statków kosmicznych, od uss enterprise po tie interceptora. Lubię im sprzedawać te moje bzdury i patrzeć jak im się zapalają oczy, mogę wtedy trochę przeżyć jeszcze raz ten pierwszy raz, a przecież pierwszy raz tak naprawdę można przeżyć tylko jeden raz. Kupiłem niedawno taki niemożliwy zestaw planszowych gier fabularno- fantastycznych, jako pisklę tak właśnie wyobrażałem sobie ostateczny etap ewolucji wszechświata. Pomyślałem: sprzedam im Tolkiena. To się może wciągną i tym lepiej im wejdzie wcielanie się w druidki i zabójczynie, do czego być może nigdy nie dojdzie. No i zaczęliśmy czytać razem. Wróć. Najpierw przeszedłem ze trzy fora fantastyczne na których ludzie wyzywali się od najpodlejszych kłócą się, czy Łoziński czy Skibniewska. Mam kolosalny sentyment do Skibniewskiej, ale nie jestem głuchy na rozsądne słowa. Wziąłem Łozińskiego. Niech mnie Elendil bije! Jakie to jest naprawdę bez przesady niezaprzeczalnie wspaniałe. Jak to jest dobrze napisane. Jaki jęk się wydobył z gardeł kiedy w Morii, czy ktoś jeszcze nie wie co w morii? Może ktoś tu trafi przed lekturą, niech wie, że w Morii, och, jej, w tej morii. Więc jęk się wydobył spod kołdry. W Lothorien obydwie mendki zastygły w takim złocistym beztrwaniu, a może mi się tylko tak wydawało. Nad Anduiną przywarły do dna łodzi. Przejął je trupim chłodem upiór z kurhanów. Tylko, ten Boromir, tatko, wszystko jest w porządku z tym Boromirem? Nie wiem, córko, nie wiem. Zobaczy się gdzieś koło Amon Hel. Dziękuję moim córkom, jeżeli kiedykolwiek to przeczytają, ale pewnie nie, za to że sobie to przeżyłem jeszcze raz, a teraz wam o tym opowiadam w gospodzie "pod rozbrykanym kuckiem". A, tłumaczenie. No więc, Łazik jest dla mnie nadal dziwny, też dziwi maniera tłumaczenia niektórych nazwisk a niektórych nie, ja bym wszystko zostawił, z drugiej strony, ja bym tego w ogóle nie tłumaczył, bo to jest pięknie napisane. Ale , z całym szacunkiem dla moich pięknych wspomnień, tłumaczenie Łozińskiego jest bezapelacyjnie lepsze, a ile lepsze to się przekonałem jak kiedyś w aucie polecał audiobook w tłumaczeniu Skibniewskiej właśnie. No, podyskutowali, ale prawda jest z nami. A teraz zjeżdżam poczytać jak ten Frodo to jednak do tego mordoru lezie zamiast do minas tirith, kto to widział, co to będzie, że tego Sama ma chociaż, tyle dobrego.
iHS - awatar iHS
ocenił na1011 dni temu
Taniec ze smokami. Marzenia i pył George R.R. Martin
Taniec ze smokami. Marzenia i pył
George R.R. Martin
Każdy powrót do Westeros i uniwersum stworzonego przez wybitnego George'a R. R. Martina to prawdziwa radość dla fanów tego świata. Bez wątpienia mogę zaliczyć siebie do tego grona! "Taniec ze smokami" to kolejna część cyklu, podzielona na dwa tomy. Pierwszy z nich, czyli "Marzenia i pył" skupiają się w mojej ocenie na dwóch postaciach w szczególności. Daenerys Targaryen, czyli nasza matka smoków, osiadła tymczasowo w Meereen i stara się rządzić tym miastem, zbudowanym na tytułowych marzeniach i pyle. Jon Snow zostaje kolejnym Lordem Dowódcą i ma na Murze tylu zwolenników, co przeciwników. Walka z Innymi zdaje się nieunikniona, a lojalność względem swoich staje pod znakiem zapytania przez czas spędzony pośród dzikich. Oczywiście ze względu na narrację, opierającą się wielu perspektywach poznajemy także losy pozostałych bohaterów, między innymi Brana, Tyriona czy Davosa, jednak nie ukrywam, że dla mnie ten tom należy do Targaryenów. Po bardzo dynamicznej - w mojej ocenie - "Uczcie dla wron", akcja w "Tańcu ze smokami delikatnie zwalnia. Odniosłam wrażenie, że z sieci spisków i politycznych intryg przenieśliśmy się dosłownie do głów bohaterów. Wiele w tym tomie refleksji, mierzenia się z własnymi decyzjami, przeszłością i planowania kolejnych kroków, a raczej rozważania potencjalnych ścieżek. Mam również wrażenie, że jest to moment przełomowy, jeśli chodzi o klimat powieści. Dotychczas, Pieśń Lodu i Ognia zachwycała królewską, iście dworską scenerią i średniowiecznym obrazem rozległego królestwa. Teraz wchodzimy w erę mroku - nie tylko nadciąga najprawdziwsze zło z Północy, ale i ciemność próbuje wedrzeć się do serc niezłomnych postaci. Czy uda jej się przejąć nad nimi kontrolę? Czy zło zwycięży? Cóż, o tym się dopiero przekonamy. Niezmiennie polecam ze względu na język i epicki styl autora! Współpraca reklamowa z @zysk_wydawnictwo
Book_night_pl Paula - awatar Book_night_pl Paula
oceniła na81 miesiąc temu
Ostatnie Życzenie. Miecz Przeznaczenia Andrzej Sapkowski
Ostatnie Życzenie. Miecz Przeznaczenia
Andrzej Sapkowski
Jeśli ktoś kojarzy wiedźmina tylko z gry albo serialu, to "Ostatnie życzenie" i "Miecz przeznaczenia" są najlepszym miejscem, żeby zobaczyć, o co w tym świecie naprawdę chodzi. A jeśli nie kojarzysz wcale... tym bardziej 😉 Dla mnie to przede wszystkim klimat. Brudny, trochę cyniczny, ale jednocześnie zaskakująco ludzki. Andrzej Sapkowski pisze tak, że dialogi brzmią naturalnie, często sarkastycznie, czasem filozoficznie, ale nie nadęcie. Geralt nie jest typowym herosem z plakatu. To zmęczony życiem profesjonalista, który niby ma nie mieć emocji, a jednak wpakowuje się w sprawy, które go przerastają. „Ostatnie życzenie” ma w sobie więcej luzu i zabawy konwencja, baśnie wywrócone na drugą stronę, moralne szarości, potwory, które nie zawsze są najgorsze w danej historii. „Miecz przeznaczenia” jest już cięższy emocjonalnie. Mniej mrugania okiem, więcej refleksji o przeznaczeniu, relacjach i o tym, że nie wszystko da się załatwić mieczem ⚔️ Czy to książki idealne? Nie. Czasem tempo jest nierówne, nie każda opowieść trafia tak samo mocno. Ale jako całość - wciągają. Czyta się szybko, a potem zostaje z tyłu głowy kilka myśli, które nie chcą odpuścić. Jeśli lubisz fantasy, które nie traktuje cię jak dziecka i nie podaje świata w czarno-białych barwach to spróbuj. A jeśli nie lubisz fantasy… to też spróbuj 😉 Możliwe, że po prostu nie trafiłeś wcześniej na to właściwe 📖📚 ❤️
CzytamBoNieMusze - awatar CzytamBoNieMusze
ocenił na81 miesiąc temu
Pan Lodowego Ogrodu - księga I Jarosław Grzędowicz
Pan Lodowego Ogrodu - księga I
Jarosław Grzędowicz
FABUŁA========= Vuko wyrusza na planetę Midgaard. Jego cel? Zmierza na ratunek ekspedycji naukowej, która została tam wcześniej wysłana. Nasz samotny wilk nie może ingerować w rozwój tej nieznanej, człekopodobnej cywilizacji. Czy jest to w ogóle możliwe? Zwłaszcza, gdy na planecie trwa wojna bogów? KILKA SŁÓW======= Nie wiedziałem, w co się pakuję. Po książkę sięgnąłem z dwóch powodów: chciałem wyjść ze swojej warhammerowej strefy oraz była mi polecana przez Corvereofbooks i Wiedzmaka. Pierwszy rozdział, widzę przygotowanie i podróż na obcą planetę... Mówię sobie "no dobra, to będzie scifi... Może się do niego przekonam", a Potem dostaję na twarz kubeł zimnej wody. Okazuje się, że Vuko trafił na planetę, na której istnieje magia i nagle wbijamy się w dark fantasy. Nowoczesna technologia w zestawieniu ze światem na etapie średniowiecza. Mam takie "co jest?", ale mimo wszystko brnę w to dalej z zaciekawieniem. W książce pojawiły się dwa wątki, zacznę od tego, który dotyczy Vuko Drakkainena Jego historia skupia się na poszukiwaniu zaginionych naukowców, gdyż po przybyciu na Midgaard dowiaduje się, że z całej ekspedycji została tylko czwórka. Przemierzamy lasy, pustkowia, zdobywamy konia (przypadkowo również kruka),zwiedzamy miasta i ładujemy się na łajbę. Vuko idzie z jedną myślą w głowie: "misja jest najważniejsza!". W międzyczasie walczy z wieloma przeciwnikami i pokazuje swoją potęgę. A... no i nasz bohater ma zboostowane statystyki dzięki Cyfralowi. Vuko jest Wiedźminem! (nawet audiobooka czyta Jacek Rozenek!) Czułem się, jakby Geralt opowiadał mi historię w karczmie xD Drugi wątek dotyczy Tochimona, przyszłego władcy jednej z krain. Mamy pokazane jego szkolenie z przeróżnych zakresów. W jednym momencie dostał on w ramach ćwiczeń wyspę ze zwierzątkami, którą miał za zadanie jak najlepiej zarządzać. Jego wątek wydaje się spokojniejszy, niż ten Vuko (do czasu) Co zasługuje na wyróżnienie? Klimat, zbudowanie świata i sposób jego przedstawienia. Czytelnik zapoznaje się z perspektywą Tochimona oraz Vuko, którzy również podczas akcji poznają ten świat. Dzięki temu czytelnik nie ma takiego poczucia, że zostaje wrzucony bez wyjaśnień w zawiłe uniwersum. Jednocześnie te wytłumaczenia są płynnie wprowadzone w narracje. Mówię sobię... Przesłucham książkę w audio i będzie git. No... tak było do połowy xD Audiobook jest mega, ale musiałem kupić książkę w wersji fizycznej. Potrzebowałem jej na półce! No i książkę dokończyłem w wersji fizycznej, a później... skończyłem audiobooka xD Wydanie książki jest na wysokim poziomie! Mamy tu mapy, ilustracje oraz piękną okładkę. Chciałbym skompletować całą serię w tym wydaniu. No ten... Recenzja, a o książce gadam tylko dobrze i dobrze. No tak, bo autentycznie nie ma tu rzeczy, które mi się nie podobały. Niektórzy mogą odebrać zakończenie jako trochę drewniane, ale mi się serio podobało... bo zachęciło mnie od razu do przeczytania kolejnego tomu!
Berylek - awatar Berylek
ocenił na914 dni temu
Niebezpieczne kobiety Joe Abercrombie
Niebezpieczne kobiety
Joe Abercrombie S.M. Stirling Lawrence Block George R.R. Martin Megan Abbott Pat Cadigan Brandon Sanderson Nancy Kress Jim Butcher Diana Gabaldon Sherrilyn Kenyon Joe R. Lansdale Gardner Dozois Lev Grossman Carrie Vaughn Diana Rowland Sharon Kay Penman Cecelia Holland Melinda M. Snodgrass Sam Sykes Caroline Spector Megan Lindholm
Kolejna bardzo dobra antologia po "Łotrzykach" - choć w sumie ten obszerny zbiór ukazał się przed nimi - która eksploruje mocne, niezależne i złożone bohaterki, podejmujące trudne decyzje, walczące z przeciwnościami losu i zmieniające świat, zarówno w skali makro, jak i mikro... I od razu zaznaczę, że nie jest to jakiś manifest uwznioślający postaci kobiece ponad "podły" męski gatunek, bowiem mamy tu do czynienia również z bohaterkami, które z trudem przyszłoby mi nazwać protagonistkami. Jakkolwiek, zbiór ten przynosi kolejny zestaw zróżnicowanych opowiadań - ba, niektóre z nich, z uwagi na objętość, to niemal mini-powieści - napisany przez uznanych (choć niekoniecznie szeroko znanych i często wydawanych w Polsce) pisarzy z, bodajże, całego spektrum gatunków literackich. Mamy więc fantasy, jak i science fiction, a także historie z elementami horroru, kryminału, sensacji i westernu, powieści post-apokaliptycznej, historii alternatywnej oraz romansu i dramatu historycznego. Innymi słowy, dla każdego coś miłego, a dla nie sięgających do niektórych kategorii literatury, świetna możliwość sprawdzenia i być może odkrycia czegoś dla siebie w niezbadanych wcześniej dziedzinach. Sam jednak znalazłem dla siebie mniej historii, które zainteresowały mnie i urzekły, niż w przypadku wspomnianego tomu "Łotrzyki" a najbardziej zapadły mi w pamięć poniższe opowiadania: "Zapasy z Jezusem" znakomitego Joe R. Lansdale'a, w którym bohaterami są w zasadzie mężczyźni, stary wrestler i jego młody uczeń, próbujący odgryźć się napastującym go osiłkom, a "niebezpieczna kobieta", to femme fatale, która od dekad podsyca nienawiść pomiędzy starszym z mężczyzn a tytułowym Jezusem (to imię lub pseudonim jego, zakochanego w przebiegłej Felinie o zimnym sercu, rywala). "Sąsiedzi" Megan Lindholm (znanej szerzej ze swojego innego pseudonimu Robin Hobb) - piękna, liryczna opowieść o radzeniu sobie z przeciwnościami, jakie niesie starość i próbie znalezienia sobie nowego celu w świecie, który spycha starszych ludzi na margines egzystencji. "Druga arabeska, bardzo powoli" Nancy Kress - kolejna subtelna opowieść osadzona w post-apokaliptycznej rzeczywistości, którą stała się w wyniku spadku urodzeń, w której rola kobiet zostaje zredukowana do bycia powolnymi mężczyznom w coraz częściej daremnych próbach "reprodukcji". Naprawdę ujmująca historia o pragnieniach i marzeniu o sprawach duszy i ducha, w świecie zdominowanym przez pragmatyzm i podporządkowanym imperatywowi przetrwania za wszelką cenę. "Ogłaszając wyrok" - S.M. Stirlinga - ponownie post-apo (a może też historia alternatywna?),w której społeczeństwo podzieliło się na plemiona, w których panuje surowe, ale sprawiedliwe prawo. Akcja skupiona jest na "procesie sądowym", w której oskarżonym jest ukrywający się w klanie gwałciciel a sędzią surowa szeryf. "Kłamstwa, które powiedziała mi matka" Caroline Spector (żony twórcy gier Warrena Spectora) - osadzone w uniwersum "Dzikich Kart" - i nie publikowane w wydanych dotąd zbiorach serii - do którego z przyjemnością było wrócić i poznać historię nieco bardziej współczesną (tomy wydane w Polsce dotarły chyba do granic lat 80-tych tego alternatywnego świata?). Ciekawe, dynamiczne opowiadanie z kilkoma fajnymi twistami. I to w zasadzie wszystko. Oczywiście, z uwagi na osobiste preferencje i fakt, że wszystkie z zamieszczonych tu opowiadań są - co najmniej - na dobry poziomie, możliwe, że każdy z Was znajdzie tu swoje typu, kompletnie nie pokrywające się z tymi umieszczonymi na mojej liście. W każdym razie jeśli - jak zachęcają twórcy - lubicie, gdy bohaterkami opowieści są "władające mieczem wojowniczki, dzielne pilotki myśliwców i astronautki, śmiercionośne seryjne morderczynie, potężne superbohaterki, podstępne i uwodzicielskie femme fatale, czarodziejki, twarde Złe Dziewczyny, rozbójniczki i buntowniczki, kobiety walczące o przetrwanie w post-apokaliptycznej przyszłości, kobiety detektywi i surowi sędziowie, dumne, władające państwami królowe, które – kierowane zazdrością i ambicją – wysyłają tysiące ludzi na straszliwą śmierć, śmiałe smocze jeźdźczynie i tak dalej..." albo po prostu macie ochotę na kilkanaście wciągających, dobrze napisanych i skomponowanych historii oraz / albo szukacie dla siebie nowych gatunków literackich, to gorąco polecam!
Rafał Jasiński - awatar Rafał Jasiński
ocenił na62 lata temu
Dziedzictwo Christopher Paolini
Dziedzictwo
Christopher Paolini
Bez najmniejszej nawet wątpliwości wystawiam tej książce 10tkę, bo należy ona do moich najulubieńszych książek. O ile przez pierwszą połowę książki, czy też pierwszy tom, (w zależności od wydania),czytelnik traci już nadzieję na pokonanie niepokonalnego Galbatorixa, śledząc przebieg kolejnych bitew i wyrywanych siłą, krwią, potem, ciężkimi poświęceniami zwycięstw, tak druga część powoli i mozolnie wlewa nadzieję w czytelnicze serce. Pełna jest ona trudnych wydarzeń, rozterek emocjonalnych głównych bohaterów, przeżywania żałoby po utraconych bliskich, a jednocześnie nadziei, kiedy nowe życia pojawiają się na świecie i wymagają ochrony i zapewnienia lepszego świata. Podobają mi się bohaterowie utkani na łamach tej trylogii, bowiem nie są niezniszczalni, nie są przekonani o swojej wielkości, nie są butni, bowiem zawsze znajdzie się siła większa niż oni sami, nieważne, jak bardzo starają się być jak najbardziej doskonali i wielcy. Tak jak w poprzednich częściach Eragon przechodzi przez swoją naukę, dowiadując się o kolejnych tajnych sekretach smoków czy Alagestii, za każdym razem mając nadzieję, że wiedza ta wreszcie przyniesie mu zwycięstwo- zawsze okazuje się, że czegoś może nauczyć się więcej, mocniej, bardziej, szybciej. I kiedy myśli przez chwilkę, że super- "osiągnąłem większy poziom"- przeciwnicy również uczą się jego zachowań, wyprzedzają jego ruchy, szpiedzy donoszą o jego postępach. Przynosi to czytelnikowi dokładnie takie odczucia, jakie ma bohater- razem z nim się cieszy, uczy, rozważa tematy teologiczne i światopoglądowe, przeżywa razem z nim straty, denerwuje się i męczy, kiedy kolejne poziomy nauki przychodzą mozolnie. Razem z nim traci nadzieję. A sam Eragon nie jest jedynym bohaterem tej historii i na uwagę zasługuje również jego kuzyn, Roran, elfka Arya, jej matka Islanzadi, królowa Nasuada, król Orrik czy nawet nie lubiany przeze mnie król Surdy. Każde z nich zmaga się z wyborami i jest zmuszone do bardzo ciężkich decyzji, z których każda ma własne konsekwencje i na nic nie ma złotego środka. Ktoś może mówić, że to tylko fantastyka- kolejna bajka. Że dorosły człowiek powinien myśleć raczej o świecie rzeczywistym. Ale niektóre książki będę wielbić pod niebiosa, bowiem od świata rzeczywistego pozwalają się oderwać, a jednocześnie mogą nauczyć młodszego czytelnika, że życie zawsze wiąże się z trudnymi wyborami, zawsze zdarza się w nim jakaś strata, z która sobie trzeba poradzić, a w imię większego dobra nieraz trzeba wiele poświęcić, nawet siebie, swoje przekonania, wartości. Wielokrotnie trzeba iść na ustępstwa wobec przełożonych, a w razie sprzeciwu mogą czekać surowe konsekwencje. Książki te też uczą, że sama władza, tak pożądana przez wszystkich, jest trudna, mozolna, męcząca i wymaga niezwykłej mądrości. A postać bohatera antagonistycznego- Murtagha uczy, że niejednokrotnie postaci "złe" są tylko odbiciem wzorców własnego życia, są zmuszone do określonych działań i skazane na życie w niesławie, odrzuceniu. I wyrazem największego bohaterstwa jest właśnie mieć siłę, aby wciąż się temu przeciwstawiać i pozostać dobrym człowiekiem w środku.
MalutkaPyza - awatar MalutkaPyza
oceniła na106 miesięcy temu
Dzieci Húrina J.R.R. Tolkien
Dzieci Húrina
J.R.R. Tolkien Christopher Tolkien
Przeczytałam, żeby się upewnić, że dobrze wszystko zrozumiałam z angielskiego audiobooka. Większość na szczęście zrozumiane, parę fragmentów jednak warto było doczytać po polsku, zwłaszcza te dot. konotacji rodzinnych, geografii i trochę topologii. Odnośnie do samej treści to dość niedawno słuchałam tej opowieści i miałam ją na świeżo, a jednak i tak zdołała mnie w pewnym momencie wciągnąć. Fascynujące w sumie. Wiadomo, że podobała mi się przygodowość tej historii i sama akcja znów mnie zaciekawiła, ale też znów niesamowitym doświadczeniem było dla mnie obserwowanie ile razy Turin, ale też i Morwena i Nienor mogli wyrwać się klątwie Morgotha, a na drodze stawała im wtedy wyłącznie własna duma, pycha, upór, gniew czy po prostu głupie nieprzemyślane decyzje i dalsze trwanie w nich, zamiast ich porzucenie zawczasu. Naprawdę, bardzo dużo razy byłam zła na jedno, drugie, trzecie albo na wszystkich na raz. Faktycznie w ich nieszczęściu był ogrom złej woli Morgotha oraz złego przypadku, ale było też parę takich punktów zwrotnych, w których mieli wolną wolę i inne decyzje podjęte w tych momentach pomogłyby zboczyć ze ścieżki zguby i całkowicie uwolnić wszystkich od cierpienia. Byłam na nich zła (chyba na Morwenę najbardziej - co za uparte, zadufane, oschłe i zimne babsko; serio poczciwe chłopy lubią se dobierać takie kobity) i bardzo żałowałam ich losu, ale nie mogę zaprzeczyć, że obserwowanie, jak pęta przeznaczenia i klątwy coraz bardziej się wokół Turina zaciskają - które wydarzenia sprawiają, że jest kim jest i które decyzje powodują, że coraz bardziej nie ma odwrotu, było dla mnie niezwykle interesujące. Świetnie poprowadzony motyw. Z innej beczki, słucham teraz Silmarillionu i akurat jestem na początku historii Berena i Luthien i teraz widzę, jak Turin był do niego podobny i niepodobny jednocześnie. Widać, że jest coś więcej w tym chłopaku, ale też widać, że jest bardziej narwany, gniewny, dumny i faktycznie naznaczony jakimś cieniem. Z drugiej strony jego skłonność do współczucia i odczuwania żalu nad losem innych zawsze sprawiała, że miękło mi serce. Zaczynam też teraz rozumieć, dlaczego historia Berena i Luthien tak mocno działała na wyobraźnię elfich panien w czasach Turina i dlaczego same marzyły i takiej miłości i romantycznie szukały Berena w Turinie. Nie wiem czy wspomniałam poprzednio, ale uwielbiam postać Belega, jego oddanie Turinowi i wierną przyjaźń, jaką mu okazywał. To mój ulubiony bohater w tej historii. I znów mnie bardzo wzruszył jeden fragment, którego nie będę tu spojlerować. Po prostu bardzo mocno mi było żal w tamtym momencie. Jedyne, co w sumie nie wiem czy to jest wadą czy to po prostu taki styl, są samospojlerujące tytuły rozdziałów. No serio: "Upadek jakiegoś miasta", "Śmierć tego i tamtego" xD w sumie nie wiem, czy to mnie bardziej irytuje, czy śmieszy, czy może jednak jest w tym jakiś klimacik opowieści o baśniowości. Ewentualnie jest to przypadek "Granicy" Nałkowskiej, że wiemy, co się stanie na końcu i pozostaje czytelnikowi tylko usiąść wygodnie w fotelu i obserwować, jak do tego doszło. Wiem, że gdy pierwszy raz zapoznawałam się z tą historią jeszcze w audiobooku, to jechałam autem i wtedy usłyszałam przeczytane głosem sir Christophera Lee : "Chapter nine. The death of XXX" i sir Christopher czytał dalej, a ja go zagłuszałam krzycząc: "Nieeeeeeeeeeeeee..." przez pół minuty. Straszne. Dobrze, że nie stałam wtedy w korku i inni ludzie tego nie widzieli i nie słyszeli. Pomyśleliby, że już całkiem zwariowała od tych wiecznych remontów dróg. Książkę polecam mocno. Powinni zacząć ekranizować historie z Silmarillionu takie jak ta, a nie kolejne popłuczyny po Władcy Pierścieni oblane dużą dozą swojej radosnej twórczości, o które nikt nie prosił. Bo niestety nie mam złudzeń co do Hunt for Gollum i tego drugiego projektu o córce Sama i naszej paczce hobbitów, za które biorą się Andy Serkis i Peter Jackson.
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na813 dni temu

Cytaty z książki Uczta dla wron. Cienie śmierci

Więcej
George R.R. Martin Uczta dla wron, część 1: Cienie śmierci Zobacz więcej
George R.R. Martin Uczta dla wron, część 1: Cienie śmierci Zobacz więcej
George R.R. Martin Uczta dla wron, część 1: Cienie śmierci Zobacz więcej
Więcej