-
Artykuły
„Ostatni smrek” Marii Gąsienicy-Zawadzkiej trzyma w napięciu do ostatniej strony
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nie jesteśmy skazani na powtarzanie błędów, ale jesteśmy na to podatni
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Gdy prawdy powiedzieć nie możesz, a kłamać nie chcesz
FioletowaRóża1 -
Artykuły
Sportowa opowieść o sile dziecięcego charakteru – „Akademia Piłkarska. #1 Gra się zaczyna”
LubimyCzytać2
Wstydzę się, że nie przeczytałem: Jakub Żulczyk
(fot. Kamil Antosiewicz)
Autor „Radia Armageddon” wyjaśnia, dlaczego nie przeczytał „Lolity”, choć uwielbia Nabokova i z jakiego powodu nie może przebrnąć przez „Paragraf 22”. Nie mówiąc już o Sienkiewiczu otaczanym w rodzinnym domu niemal maryjnym kultem.
1.Trylogia Sienkiewicza
Nie przeczytałem Trylogii Sienkiewicza. Być może dlatego, że w moim rodzinnym domu była otoczona prawie że maryjnym kultem. Mój dziadek czyta Trylogię co roku, tata też robił to kilkakrotnie. Więc nie sięgnąłem po Trylogię dlatego, bo już jako dziecko byłem z natury przekorną osobą, która zawsze ma odruch nielubienia tego, co jest bardzo lubiane w jego otoczeniu. Nie przeczytałem „Potopu” również, gdy był lekturą w ogólniaku, ale ja w ogóle stałem wtedy słabo z lekturami, bo wolałem czytać Philipa K. Dicka. Parę lat temu, w jakiejś sytuacji, nie pamiętam już jakiej, wziąłem „Potop” do ręki i przeczytałem kilkanaście stron. Zrozumiałem wtedy, że nigdy nie przeczytam tej książki. Na poziomie języka to jest jednak potworna, koślawa ramota, dla mnie nie do przejścia. Za to bardzo lubię ekranizację „Potopu”, kojarzy mi się z dzieciństwem i Świętami, poza tym, jak na takie kostiumowe kino akcji tamtych lat to naprawdę światowa robota.
2. „Lolita” Nabokova
Bardzo cenię Nabokova i kilka z jego tytułów umieściłbym na liście swoich ulubionych książek, chociażby „Prawdziwe życie Sebastiana Knighta”, ale „Lolity” akurat nie czytałem. Zawsze zostawiałem ją sobie na koniec, bo z jego bibliografii jest najbardziej oczywistą pozycją. Poza tym, tak jak wszyscy, doskonale znam tę historię z obu filmów. Zawsze kiedy miałem to nadrobić, do przeczytania było coś innego. I pewnie tak już zostanie.
3. „Paragraf 22” Hellera
Nieprzeczytania „Paragrafu 22” wstydzę się chyba najbardziej. Miałem okres, że pochłaniałem mnóstwo literatury amerykańskiej XX wieku. I z tych najbardziej kanonicznych pozycji zawsze miałem problem z dwoma - z „Paragrafem” i „Herzogiem”. Książkę Bellowa jakoś zdusiłem do końca, ale od „Paragrafu” zawsze coś mnie odrzucało po kilkudziesięciu stronach. Nie kupowałem tego humoru, nie bawił mnie, to nie był mój świat, w porównaniu z Vonnegutem (który okropnie mnie bawił i wciąż bawi) zawsze wydawał mi się jakiś eunuchowaty, niekompletny. Ale kiedyś w końcu to zrobię i może nawet wystosuję jakieś sprostowanie, bo okaże się moją ulubioną powieścią. Wszystko jest możliwe.
Bezwstydnie pytał:
Sebastian Frąckiewicz
Ze wstydem odpowiadał:
Jakub Żulczyk - pisarz, dziennikarz i publicysta. W 2006 zadebiutował powieścią Zrób mi jakąś krzywdę... czyli wszystkie gry video są o miłości. Ma na swoim koncie takie książki jak: Radio Armageddon, Zmorojewo, Instytut, Świątynia.Od października 2012 współprowadzi wraz z raperem Sokołem autorską audycję Instytut PROSTO w Radiu Roxy.
____________________________________________
Przeczytaj również:
Wstydzę sie, że nie przeczytałem: Mariusz Zielke
Wstydzę się, że nie przeczytałam: Małgorzata Rejmer
komentarze [46]
@tomsn
Wzorce nie występują tylko w jednej książce, więc teoretycznie mógł je wynieść z innych. Dowodzi to jedynie, że nie powinien się wypowiadać na tematy związane z treścią Potopu, ponieważ po prostu ma 'wiadomości z drugiej ręki' (bo wątpię, by czytający go domownicy nie napominali o niej). I jakoś nie przemawia do mnie argument: jest pisarzem, to musi to znać! Weźmy pod uwagę, że autorzy to również zwykli ludzie, ze wszystkimi tego społeczeństwa zaletami i ułomnościami.
Trochę zły przykład. Nago chadzać nie mogę, bo zaraz pojawiłby się srebrny stróż prawa i Panowie/Panie w błękicie lub czerni wlepiliby mi mandat za obnażanie się w miejscu publicznym. Choć wchodząc do urzędu w bikini wzbudziłabym poruszenie, to fakt.
Zapomniałeś o małym, ulotnym, ale zawsze istotnym elemencie w poście, a mianowicie: 'moim zdaniem'. Patrząc na zdjęcie zamieszczone przy artykule widzę faceta, który skoczył coś szybko przekąsić. Dostrzegam człowieka, który ma do siebie dystans i nie boi się 'zbłaźnić'.
Jeśli wszyscy bylibyśmy tacy sami świat stałby się sztywny i szary, a ja akurat różnorodność lubię.
@tomsn
Wzorce nie występują tylko w jednej książce, więc teoretycznie mógł je wynieść z innych. Dowodzi to jedynie, że nie powinien się wypowiadać na tematy związane z treścią Potopu, ponieważ po prostu ma 'wiadomości z drugiej ręki' (bo wątpię, by czytający go domownicy nie napominali o niej). I jakoś nie przemawia do mnie argument: jest pisarzem, to musi to znać! Weźmy...
@raven
Jeśli nie przeczytał, to nie ma pewnych kulturowych odniesień, przez co w wielu wypadkach jest pozbawiony szerokiego oglądu sprawy. To jednak dyskwalifikuje pisarza w bardzo wielu (nie wszystkich, ale większości) wypadkach. Nie zna pewnych wzorców, nie może dyskutować z pewnymi postawami, ciężko będzie mu z dyskusjami recenzenckimi itp.
No cóż, jednak nie możemy wyglądać jak chcemy. Nie chodzimy na przykład nago po mieście, bądź nie wpuszczą nas do klubu nocnego w trampkach. Skoro wyglądamy tak "jak aspirujemy" to Żulczyk aspiruje na tym zdjęciu do przygłupa z pretensjami.
@raven
Jeśli nie przeczytał, to nie ma pewnych kulturowych odniesień, przez co w wielu wypadkach jest pozbawiony szerokiego oglądu sprawy. To jednak dyskwalifikuje pisarza w bardzo wielu (nie wszystkich, ale większości) wypadkach. Nie zna pewnych wzorców, nie może dyskutować z pewnymi postawami, ciężko będzie mu z dyskusjami recenzenckimi itp.
No cóż, jednak nie możemy...
Paranoją jest negować wartość (jakakolwiek by ona nie była) autora ze względu na to, co przeczytał bądź nie.
Czystym idiotyzmem dla mnie jest oceniać kogoś przez pryzmat zdjęcia (to prawie tak, jakby oceniać książkę po okładce). Wyglądać możemy jak chcemy, jak aspirujemy lub po prostu jak w danej chwili nam wyszło - ludzie plakietki przypinali i przypinać będą nadal.
I wiecie co? Nie przeczytałam żadnej z wymienionych pozycji i dobrze mi z tym! Do Lolity mnie nie ciągnie, Potop łykałam fragmentami (coby się nie zachłysnąć), po Paragraf chętnie sięgnę.
Jak nie przeczytałam, to mam się czuć gorsza? A może po prostu potrzebuję mniej wymagających lektur?
Czytam dla siebie, a nie dlatego, aby grupka ludzi mogła mi mówić co jest wartościową lekturą i co powinnam znać, bo TAK WYPADA. No wybaczcie. Przeraża mnie tak ślepe podejście do książek, które (w takim wypadku) zamiast wzbogacać - ograniczają.
Paranoją jest negować wartość (jakakolwiek by ona nie była) autora ze względu na to, co przeczytał bądź nie.
Czystym idiotyzmem dla mnie jest oceniać kogoś przez pryzmat zdjęcia (to prawie tak, jakby oceniać książkę po okładce). Wyglądać możemy jak chcemy, jak aspirujemy lub po prostu jak w danej chwili nam wyszło - ludzie plakietki przypinali i przypinać będą nadal.
I...
Tak... dobrze, że powstał ten cykl, gdyż obnaża płytkość i miałkość literackich celebrytów. Oczywiście, argumentacja, że nie przeczytało się klasyki, bo już w podstawówce było się przekornym jest godna dody elektrody. Każdy jest w podstawówce przekornym, co nie zwalnia z rozgarnięcia się w wieku późniejszym. Próba przykrycia własnej ignorancji względami politycznymi tudzież światopoglądowymi. Światełko w tunelu jednak jest: Żulczyk mówi, że jednak sie wstydzi. Są i tacy, co już wstydu nie mają.
Oczywiście w komentarzach ciągłe powtarzanie bólów porodowych przy "Potopie". I hasła nieśmiertelne "posłuchajmy licealistów". Otóż nie, na miłość boską - nie słuchajmy leniwych licealistów - nie maja oni zaprawdę nic do gadania! Posłuchajmy tych, którzy aspirują do miana intelektualistów. Licealiści mają się buntować, nawet powinni (i bardzo dobrze, bo wtedy wykuwa się ich inteligencja - sam się buntowałem przeciw lekturom), ale decyzje w sprawie Sienkiewicza zostawmy dorosłym. Prawdziwym, nie z metryki.
Hasło - Sienkiewicz pisał na metry - dość bezsensowne, jeszcze zrozumiałe byłoby przy Kraszewskim.
Żulczyk sam na siebie zwraca uwagę - zamieszczając zdjęcie w baseballówce zajadającego burgera. Fotografuje się jak pajac - to i ma za swoje w komentarzach. Niekoniecznie w burgerowni trzeba wieszać parasol i zdejmować rękawiczki, jednak nie trzeba żreć w czapce na łbie. Z szacunku do jedzenia, którego nie wszyscy mają pod dostatkiem.
Tak... dobrze, że powstał ten cykl, gdyż obnaża płytkość i miałkość literackich celebrytów. Oczywiście, argumentacja, że nie przeczytało się klasyki, bo już w podstawówce było się przekornym jest godna dody elektrody. Każdy jest w podstawówce przekornym, co nie zwalnia z rozgarnięcia się w wieku późniejszym. Próba przykrycia własnej ignorancji względami politycznymi tudzież...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
3. Przeczytałam, podobało mi się, ale rozumiem postawy niechętne - humor dość specyficzny, akcja taka jakaś mało wciągająca, mnie zupełnie nie zainteresowała, poziom absurdu nieco ponad wytrzymałość niektórych - zdecydowanie lektura nie dla każdego, wymaga chyba od czytelnika odrobiny wrodzonego cynizmu i jakiejś takiej życiowej goryczy. Ale dla odpowiedniego czytelnika lektura wręcz genialna!
2. Nie przeczytałam, też się wstydzę, ale kiedyś przeczytam.
1. Przeczytałam i to chyba jeszcze w podstawówce, a jako lektura mnie nie trafiło - jakoś ten "Potop" ominęliśmy, nauczycielka stwierdziła, że są ważniejsze lektury, a to przecież każdy oglądał, więc tylko sobie pokrótce omówiliśmy bez przymusu czytania.
Podobało mi się, ale raczej jako takie sobie zwykłe czytadło - moim zdaniem nie odbiegało poziomem od przeciętnych powieści przygodowych, a promowane tam wartości już wtedy bardzo wybiórczo do mnie trafiały. Dziś widzę, jak niewiele tam było naprawdę godnych naśladowania wzorów, a jednak wciąż stawia się te głupie i naiwne postawy na piedestale, wciąż za prawdziwie patriotyczne powszechnie uważa się przede wszystkim walkę ze wszystkimi dookoła i poświęcanie życia w przegranej walce...
Jak dla mnie utwór wart wspominania w szkole, ale już nie jako lektura promująca właściwe postawy, a tylko i wyłącznie kawałek historii naszej literatury i przykład kształtowania społeczeństwa przez wizje pisarzy. Ale przykład z przeszłości, nie aktualne dzieło dydaktyczne, bo do tego zwyczajnie się nie nadaje, wychowuje kiboli i stworzenia podobne, a nie świadomych obywateli. A chyba tych ostatnich w dzisiejszych czasach nam potrzeba?
3. Przeczytałam, podobało mi się, ale rozumiem postawy niechętne - humor dość specyficzny, akcja taka jakaś mało wciągająca, mnie zupełnie nie zainteresowała, poziom absurdu nieco ponad wytrzymałość niektórych - zdecydowanie lektura nie dla każdego, wymaga chyba od czytelnika odrobiny wrodzonego cynizmu i jakiejś takiej życiowej goryczy. Ale dla odpowiedniego czytelnika...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@Natalia Nie mówiłem o Twoim komentarzu. Nie wkładam Ci żadnych literek D:
@Natalia Nie mówiłem o Twoim komentarzu. Nie wkładam Ci żadnych literek D:
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Spence - ja myślę, że "humor" i "śmieszność" to nie są synonimy, a nawet jestem tego pewna. Także proszę nie wkładać mi literek, w które nie uderzyłam na klawiaturze.
@Spence - ja myślę, że "humor" i "śmieszność" to nie są synonimy, a nawet jestem tego pewna. Także proszę nie wkładać mi literek, w które nie uderzyłam na klawiaturze.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNo proszę, ze mną jest podobnie. Chociaż paragraf przeczytałam od deski do deski, ale z musu nie dla przyjemności i nigdy na pewno do niego nie wrócę.
No proszę, ze mną jest podobnie. Chociaż paragraf przeczytałam od deski do deski, ale z musu nie dla przyjemności i nigdy na pewno do niego nie wrócę.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Natalia No tak mnie naszło po przeczytaniu tekstu i komentarza, w których podkreślano słowo "humor". Po prostu stwierdziłem, że dodam, że to śmieszna książka nie jest. Pozdro.
@Natalia No tak mnie naszło po przeczytaniu tekstu i komentarza, w których podkreślano słowo "humor". Po prostu stwierdziłem, że dodam, że to śmieszna książka nie jest. Pozdro.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Mateusz: ja również popieram Twoje uwagi. Człowiek, który deklaruje wiarę katolicką, a równocześnie dopuszcza tak straszliwe tortury i okrutne kary śmierci nie ma w sobie prawdziwej wiary, autentycznego posłuszeństwa przykazaniom Boga, ani elementarnego szacunku dla życia. Po każdej stronie występowały rozmaite postacie, wśród nich też negatywne. Ich ocena moralna pozostaje po stronie czytelnika, natomiast wątek religijny w "Trylogii" Sienkiewicza, szczególnie aktu oddania Polski Matce Bożej przez króla Jana Kazimierza, uznaję wyłącznie za duży atut tych powieści, nie wynoszę ich na żaden ołtarz.
@Mateusz: ja również popieram Twoje uwagi. Człowiek, który deklaruje wiarę katolicką, a równocześnie dopuszcza tak straszliwe tortury i okrutne kary śmierci nie ma w sobie prawdziwej wiary, autentycznego posłuszeństwa przykazaniom Boga, ani elementarnego szacunku dla życia. Po każdej stronie występowały rozmaite postacie, wśród nich też negatywne. Ich ocena moralna...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Aesir: wątek księcia Jaremy występuje w "Ogniem i mieczem"
Mam nadzieję, że ani przez chwilę nie pomyślałeś, że o tym nie wiem.
Zgadzam się z tobą w większości kwestii, a zwłaszcza "rozsądnego czytelnika". Nie pasuje mi po prostu bezkrytyczne stawianie Trylogii na ołtarzu, jedynie dlatego, że bohaterowie wierzą w Boga. A kto nie wierzył podówczas? Spoko, ale jak ta wiara korespondowała z wszechobecnym nabijaniem na pale i innymi tego typu rozrywkami? Na to także trzeba brać poprawkę. Bo dzisiaj może mniej ludzi chodzi do kościoła, ale i mniej jest rozrywanych końmi.
Aesir: wątek księcia Jaremy występuje w "Ogniem i mieczem"
Mam nadzieję, że ani przez chwilę nie pomyślałeś, że o tym nie wiem.
Zgadzam się z tobą w większości kwestii, a zwłaszcza "rozsądnego czytelnika". Nie pasuje mi po prostu bezkrytyczne stawianie Trylogii na ołtarzu, jedynie dlatego, że bohaterowie wierzą w Boga. A kto nie wierzył podówczas? Spoko, ale jak ta wiara...
Patrząc na wypowiedź o niezrozumieniu zdań o humorze, nie rozumiem czego tu nie rozumieć, bo to logiczne jest (o ile się przeczytało). I dobrze jest czytać ze zrozumieniem, gdyż nie zostało napisane, że to śmieszna książka - ale to taki mały niuansik.
Patrząc na wypowiedź o niezrozumieniu zdań o humorze, nie rozumiem czego tu nie rozumieć, bo to logiczne jest (o ile się przeczytało). I dobrze jest czytać ze zrozumieniem, gdyż nie zostało napisane, że to śmieszna książka - ale to taki mały niuansik.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPatrząc na całość "Paragrafu 22" to nie rozumiem do końca tych zdań o humorze, bo to nie jest śmieszna książka.
Patrząc na całość "Paragrafu 22" to nie rozumiem do końca tych zdań o humorze, bo to nie jest śmieszna książka.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Mateusz: Każdy samodzielnie dokonuje oceny danej postaci. Dla mnie Wiśniowiecki nie stanowi żadnego wzoru.
Jeżeli ktoś jest głupi, to poszedłby na rzeź bezmyślnie, analogicznie do Wiśniowieckiego, który przecież został pokonany przez Chmielnickiego. Rozsądny czytelnik samodzielne rozróżni dobre postępowanie bohaterów "Trylogii" (wątek księcia Jaremy występuje w "Ogniem i mieczem") od błędów, brzemiennych w rozlew krwi. Wiśniowiecki realizował brutalną taktykę, wiodącą do wielkiej porażki. Nikt rozumny nie powtarzałby takiego działania.
@Mateusz: Każdy samodzielnie dokonuje oceny danej postaci. Dla mnie Wiśniowiecki nie stanowi żadnego wzoru.
Jeżeli ktoś jest głupi, to poszedłby na rzeź bezmyślnie, analogicznie do Wiśniowieckiego, który przecież został pokonany przez Chmielnickiego. Rozsądny czytelnik samodzielne rozróżni dobre postępowanie bohaterów "Trylogii" (wątek księcia Jaremy występuje w "Ogniem i...
A ja się cieszę bardzo, że wreszcie znalazłam kogoś, komu się Paragraf 22 nie podoba. Miałam (i mam) straszny problem z tą książka - raz, że klasyka, że wstyd nie znać, że każdy musi przeczytać, dwa, że mnóstwo pozytywnych opinii i zachwytów słyszałam... a ja jakoś nie mogę. Próbowałam, sukcesywnie, ze trzy razy i za każdym odrzucałam ją po jakimś czasie ze wstrętem niemalże. Nie łapię tego języka, tego humoru, jakoś nie dla mnie jest ta książka. Mimo to nadal jest jest gdzieś tam w moich czytelniczych planach, może kiedyś mi się uda.
A co do dyskusji powyżej - naprawdę nie rozumiem, co takiego było zawarte w wypowiedzi pana Żulczyka, żeby się aż tak oburzać.
A ja się cieszę bardzo, że wreszcie znalazłam kogoś, komu się Paragraf 22 nie podoba. Miałam (i mam) straszny problem z tą książka - raz, że klasyka, że wstyd nie znać, że każdy musi przeczytać, dwa, że mnóstwo pozytywnych opinii i zachwytów słyszałam... a ja jakoś nie mogę. Próbowałam, sukcesywnie, ze trzy razy i za każdym odrzucałam ją po jakimś czasie ze wstrętem...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Wiśniowiecki przepraszał i prosił o przebaczenie?
Nigdzie nie napisałem, że Kmicic bezmyślnie szedł na rzeź, tylko że jak wychowani na "Potopie" patrioci zapragną zgrywać swojego literackiego idola, to tak to się może skończyć.
Wiśniowiecki przepraszał i prosił o przebaczenie?
Nigdzie nie napisałem, że Kmicic bezmyślnie szedł na rzeź, tylko że jak wychowani na "Potopie" patrioci zapragną zgrywać swojego literackiego idola, to tak to się może skończyć.
Kazik:
Czy jestem jedyną osobą, która przeczytała "Lolitę", a jeszcze filmu nie widziała? Ktoś może mi polecić, który z nich jest lepszy? Chcę zobaczyć ten wierniejszy książce, bo wnioskuję, że jeden z nich wysładza tę chorą miłość i bełta nastoletnim widzom w głowach.
Jeśli chodzi o wierność książce to ekranizacja Kubricka jest jej wierniejsza, zresztą sam Nabokov pracował przy scenariuszu. Niestety film powstawał w latach 60, więc wkradła się tam cenzura, dlatego film nie jest niestety na tyle genialny na ile mógłby być bez jej ingerencji. Sama wolę wersję drugą, z 1997 roku, chociaż ta nieco odbiega od książki, bo Humbert jest tutaj biednym, no i poniekąd skrzywdzonym przez Lolitę mężczyzną, w tej wersji filmu Lolita go po prostu uwodzi, zdobywa.
Kazik:
Czy jestem jedyną osobą, która przeczytała "Lolitę", a jeszcze filmu nie widziała? Ktoś może mi polecić, który z nich jest lepszy? Chcę zobaczyć ten wierniejszy książce, bo wnioskuję, że jeden z nich wysładza tę chorą miłość i bełta nastoletnim widzom w głowach.
Jeśli chodzi o wierność książce to ekranizacja Kubricka jest jej wierniejsza, zresztą sam Nabokov...
@Mateusz: Kmicic uszedłby za kibola, zanim jego postawa uległa zmianie. Słynął on z rozboju, a jego patriotyzm był pozorny, lub niedojrzały, ponieważ dbał tylko o osobiste zatargi, a później naiwnie poparł zdradzieckich Radziwiłłów. Źródło jego przemiany tkwi w miłości do Oleńki, która zaszczepiła w nim troskę o Ojczyznę zespoloną z wiarą. Pod wpływem tego uczucia pokornie wyznał dawne winy i uzyskał przebaczenie, stanowiące właściwy punkt zwrotny w jego losach.
W "Mein Kampf" Hitler nikogo nie przepraszał i nie prosił o przebaczenie.
Gdyby Kmicic bezmyślnie szedł na rzeź, to najprawdopodobniej potrzebowałby tysiąca żyć, albo miniguna, przed końcem powieści. "Potop" Sienkiewicza nie przypomina raczej serii GTA, zaś Kmicic ryzykował życie z konieczności, choćby przy destrukcji kolumbryny szwedzkiej, której nie dosięgały żadne działa.
@Mateusz: Kmicic uszedłby za kibola, zanim jego postawa uległa zmianie. Słynął on z rozboju, a jego patriotyzm był pozorny, lub niedojrzały, ponieważ dbał tylko o osobiste zatargi, a później naiwnie poparł zdradzieckich Radziwiłłów. Źródło jego przemiany tkwi w miłości do Oleńki, która zaszczepiła w nim troskę o Ojczyznę zespoloną z wiarą. Pod wpływem tego uczucia pokornie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@Aesir: ale sam przyznajesz, że w książce opisany jest jako postać pozytywna, więc jaki daje to nam przykład? Równie dobrze możemy uznać, że "Mein Kampf" (przykład cokolwiek przesadzony, wiem, ale ukazuje mniej więcej o co mi chodzi) uczy i rozwija, bo przekaz w niej zawarty obiektywnie jest be.
Z tym bronieniem ojczyzny racja i niby spoko, ale z drugiej strony taki przekaz generuje wspomniane przeze mnie mięso armatnie, którego priorytetem jest bezmyślnie iść na rzeź, a do takiej postawy podchodzę raczej z dystansem. A sam Kmicic to przykład, że możesz siać zamęt, krzywdzić ludzi, ale jeśli jesteś patriotą, to wszystko ci odpuścimy. Taki współczesny kibol.
@Aesir: ale sam przyznajesz, że w książce opisany jest jako postać pozytywna, więc jaki daje to nam przykład? Równie dobrze możemy uznać, że "Mein Kampf" (przykład cokolwiek przesadzony, wiem, ale ukazuje mniej więcej o co mi chodzi) uczy i rozwija, bo przekaz w niej zawarty obiektywnie jest be.
Z tym bronieniem ojczyzny racja i niby spoko, ale z drugiej strony taki przekaz...
Ja się za to wstydzę, że przeczytałem kiedyś "Instytut" pana Żulczyka...
Ja się za to wstydzę, że przeczytałem kiedyś "Instytut" pana Żulczyka...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Mateusz: racja, książę Wiśniowiecki był fałszywym katolikiem, ponieważ nie postępował w sposób miłosierny i zgodny z przykazaniami. Realizował twardą i krwawą politykę, nie szukając innych rozwiązań. Wprawdzie wzmacniał morale wojsk, lecz równie dobrze byłby polskim Vladem Palownikiem. Pomimo pozytywnego opisu u Sienkiewicza, obiektywnie jest bardzo negatywną postacią i żadnym wzorem.
Kmicic również nie podejmował w niektórych momentach dobrych decyzji, jednak przeszedł wielką przemianę od awanturnika żyjącego z rozboju do patrioty, który bronił Ojczyzny kosztem znacznych poświęceń. Miłość do Polski wiązał z wiarą w Boga.
W tamtych czasach obydwie strony postępowały okrutnie, lecz takie czyny wobec Tatarów są bez wątpienia niedopuszczalne, podobnie do postępowania Wiśniowieckiego, gdyż żaden człowiek nie otrzymał od Boga władzy nad życiem drugiego.
@Mateusz: racja, książę Wiśniowiecki był fałszywym katolikiem, ponieważ nie postępował w sposób miłosierny i zgodny z przykazaniami. Realizował twardą i krwawą politykę, nie szukając innych rozwiązań. Wprawdzie wzmacniał morale wojsk, lecz równie dobrze byłby polskim Vladem Palownikiem. Pomimo pozytywnego opisu u Sienkiewicza, obiektywnie jest bardzo negatywną postacią i...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@Aesir: a czy przypadkiem krwawy książę Wiśniowiecki nie był żarliwym katolikiem, przedstawionym w książce raczej w pozytywny sposób, jako wielki wódz itd.?
Kmicic "po przemianie" kazał tatarskim maruderom ze swego oddziału wzajemnie się powywieszać, a ostatniego ustrzelono z krócicy. Nie wiem na jakiej wierze oparte było to działanie, ale chyba nie na tej, której filarami jest miłosierdzie i przykazanie "nie zabijaj".
@Aesir: a czy przypadkiem krwawy książę Wiśniowiecki nie był żarliwym katolikiem, przedstawionym w książce raczej w pozytywny sposób, jako wielki wódz itd.?
Kmicic "po przemianie" kazał tatarskim maruderom ze swego oddziału wzajemnie się powywieszać, a ostatniego ustrzelono z krócicy. Nie wiem na jakiej wierze oparte było to działanie, ale chyba nie na tej, której filarami...
kryptonite: a 'Paragraf 22' kusi mnie od dawna...
Koniecznie! Mnie też kusił i skusił. Trochę racji ma Żulczyk, bo momentami ciężko przebrnąć, język gęsty, zbity, za dużo treści, ale po pokonaniu chwilowego zniechęcenia jest bardzo dobrze. Dialogi, sytuacje, absurd goni absurd. Humoru Hellera do żadnego innego pisarza nie sposób porównać.
kryptonite: a 'Paragraf 22' kusi mnie od dawna...
Koniecznie! Mnie też kusił i skusił. Trochę racji ma Żulczyk, bo momentami ciężko przebrnąć, język gęsty, zbity, za dużo treści, ale po pokonaniu chwilowego zniechęcenia jest bardzo dobrze. Dialogi, sytuacje, absurd goni absurd. Humoru Hellera do żadnego innego pisarza nie sposób porównać.
Z Sienkiewiczem mam podobnie - starałam się przeczytać 'Trylogię', ale o wiele przyjemniej idzie mi oglądanie ekranizacji tych książek niż ich lektura. Jakoś nigdy nie darzyłam twórczość tego pisarza jakimś kultem maryjnym - dla mnie są to powieści pisane w odpowiednim dla naszej historii okresie, i dlatego zdobyły taką popularność.
'Lolitę' czytałam zaraz po maturze, a 'Paragraf 22' kusi mnie od dawna...
Z Sienkiewiczem mam podobnie - starałam się przeczytać 'Trylogię', ale o wiele przyjemniej idzie mi oglądanie ekranizacji tych książek niż ich lektura. Jakoś nigdy nie darzyłam twórczość tego pisarza jakimś kultem maryjnym - dla mnie są to powieści pisane w odpowiednim dla naszej historii okresie, i dlatego zdobyły taką popularność.
'Lolitę' czytałam zaraz po maturze, a...
Że Trylogia nieprzeczytana, to jest absolutnie zrozumiałe. I nie rozumiem dlaczego ciągle męczą Sienkiewiczem w liceum. Po 50 stronach "Potopu" miałam dość. Sienkiewicz jest niestrawny. I tyle.
Spytajmy licealistów - ilu z nich go czyta? Daję głowę i dokładam ręce (a długie są), że garstka: ci ambitni, którzy chcą odbębnić wszystkie lektury pro forma, i ci, którym faktycznie odpowiada styl Henryka (czyli fetyszyści).
Że Trylogia nieprzeczytana, to jest absolutnie zrozumiałe. I nie rozumiem dlaczego ciągle męczą Sienkiewiczem w liceum. Po 50 stronach "Potopu" miałam dość. Sienkiewicz jest niestrawny. I tyle.
Spytajmy licealistów - ilu z nich go czyta? Daję głowę i dokładam ręce (a długie są), że garstka: ci ambitni, którzy chcą odbębnić wszystkie lektury pro forma, i ci, którym...
Cóż za gorąca dyskusja nad "nieprzeczytaniem" Trylogii :)
Lolitę i Paragraf radzę wrzucić na półkę "Chcę przeczytać".
Sienkiewicza wypada znać, ale można sobie darować :)
Cóż za gorąca dyskusja nad "nieprzeczytaniem" Trylogii :)
Lolitę i Paragraf radzę wrzucić na półkę "Chcę przeczytać".
Sienkiewicza wypada znać, ale można sobie darować :)
@Mateusz: w pewnej części masz rację, wszak występują w niej liczni, zdecydowanie negatywni bohaterowie, choćby krwawy książę Wiśniowiecki, czy barbarzyńca Azja Tuhajbejowicz, natomiast postacie Pana Wołodyjowskiego, Kmicica (po przemianie), czy króla Jana Kazimierza stanowią wspaniałe przykłady działania opartego na wierze. Twoja interpretacja "Trylogii", jakoby jej treść kształtowała mięso armatnie, jest niepełna. Każdy czytelnik samodzielnie odnalazłby w tych książkach dobre wzorce postępowania.
@Mateusz: w pewnej części masz rację, wszak występują w niej liczni, zdecydowanie negatywni bohaterowie, choćby krwawy książę Wiśniowiecki, czy barbarzyńca Azja Tuhajbejowicz, natomiast postacie Pana Wołodyjowskiego, Kmicica (po przemianie), czy króla Jana Kazimierza stanowią wspaniałe przykłady działania opartego na wierze. Twoja interpretacja "Trylogii", jakoby jej treść...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejSzczerze mówiąc, nie znalazłam w wypowiedzi pana Żulczyka niczego, czego można się "czepnąć", więc nie wiem skąd ta nienawiść w postach powyżej. Pan Żulczyk, jak my wszyscy, nie jest w stanie przeczytać wszystkich książek, nawet jeśli okroimy je wyłącznie do kanonu literatury. Każdy kieruje się własnymi preferencjami. Czy można komuś zarzucać, że zna prawie całego Nabokova, a nie całego? Albo że kogoś odrzuca od Sienkiewicza, który pisał "na metry", niekoniecznie kładąc nacisk na jakość swojego pisania? Sienkiewicz, w odróżnieniu od wielu innych nazwisk, to bardziej odpowiedź na zapotrzebowania narodu, niż literackie wyżyny. Jednych wzrusza i wyzwala odczucia narodowe, innych odrzuca. Może odrobinę szacunku dla siebie nawzajem. Uznajmy, że mamy inne gusta literackie. Nie traktujmy innych preferencji jako przyczynku do nienawiści, tylko wysłuchajmy, tutaj raczej wczytajmy się w czyjeś argumenty. Nie przepadam za piórem pana Żulczyka, ale jego wybory literackie nie burzą mojego świata.
Szczerze mówiąc, nie znalazłam w wypowiedzi pana Żulczyka niczego, czego można się "czepnąć", więc nie wiem skąd ta nienawiść w postach powyżej. Pan Żulczyk, jak my wszyscy, nie jest w stanie przeczytać wszystkich książek, nawet jeśli okroimy je wyłącznie do kanonu literatury. Każdy kieruje się własnymi preferencjami. Czy można komuś zarzucać, że zna prawie całego Nabokova,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@Kazik: Miło mi, ja również Cię lubię, natomiast komparatystyka domowej sympatii dla "Trylogii" z kultem maryjnym brzmi dla mnie, jak tandetna próba dodatniej prezentacji poglądów pana Żulczyka wśród nastoletnich fanów "Zmierzchu". Przymiotnik "maryjny" ma w wypowiedzi pana Żulczyka negatywny wydźwięk, jakby wiara w Matkę Bożą stanowiła jakąś kpinę, czy przesłankę do dyskredytacji czegokolwiek, a przecież dla wierzącego miłość Boga i Matki Bożej jest największą chlubą. Ot, pełen literackiej wyobraźni autor jakoś nie znalazł lepszego porównania i zapodał taką bezmyślną przenośnię.
@Kazik: Miło mi, ja również Cię lubię, natomiast komparatystyka domowej sympatii dla "Trylogii" z kultem maryjnym brzmi dla mnie, jak tandetna próba dodatniej prezentacji poglądów pana Żulczyka wśród nastoletnich fanów "Zmierzchu". Przymiotnik "maryjny" ma w wypowiedzi pana Żulczyka negatywny wydźwięk, jakby wiara w Matkę Bożą stanowiła jakąś kpinę, czy przesłankę do...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Kuba: Zgadzam się z Aesirem. Uzasadnienie w połączeniu ze zdjęciem pana Żul(czyk)a wywołało u mnie tylko niesmak, i czuję raczej zadowolenie niż wstyd, iż nic nie czytałem tego autora.
Przed i w zdaniu złożonym nigdy nie stawiało się i nie stawia się przecinka. To nowa moda internetowa, a także po prostu błąd. Wyjątkiem od tej zasady jest wymienianie, powtarzanie, czego na całe szczęście w Twoim przypadku nam oszczędziłeś. :)
Dobranoc, zgadzam się ogólnie i w wielu szczegółach z Mateuszem.
Kuba: Zgadzam się z Aesirem. Uzasadnienie w połączeniu ze zdjęciem pana Żul(czyk)a wywołało u mnie tylko niesmak, i czuję raczej zadowolenie niż wstyd, iż nic nie czytałem tego autora.
Przed i w zdaniu złożonym nigdy nie stawiało się i nie stawia się przecinka. To nowa moda internetowa, a także po prostu błąd. Wyjątkiem od tej zasady jest wymienianie, powtarzanie, czego...